Pokazuje: 81 - 88 of 88 WYNIKÓW

Co zobaczyć w Bawarii? Miejsca, których nie możesz przegapić!

Dostałeś niespodziewany urlop i nie wiesz, gdzie pojechać na ostatni moment? A może ogólnie nie masz pomysłu na spędzenie wakacji? Lubisz dobre jedzenie, piwo, oryginalne zabytki i piękne starówki? Ruszaj do Bawarii! Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie!

Jak tu dojechać?

Istnieje kilka możliwości. Bawaria nie jest daleko, więc nie jest to wybitnie skomplikowane czy drogie. Żadna z proponowanych przeze mnie form przejazdu nie powinna zbytnio nadwyrężyć waszego portfela:

  • Pierwszy i najwygodniejszy to z pewnością samolot. Z Wrocławia z bagażem podręcznym można polecieć do Frankfurtu nad Menem za jedyne 500 zł i to nie tanimi liniami, ale Lufthansą! W samolotach tego przewoźnika otrzymujecie drobny poczęstunek np. w formie kanapki oraz dowolną liczbę napojów. Przelot z bagażem rejestrowanym to koszt 800 zł wzwyż. Z lotniska do Würzburga (około 2h jazdy) lub innej destynacji możecie dostać się Flixbusem. Jego ceny nie są zbyt wygórowane. Koszt dojazdu do Würzburga to jedyne 30 zł, a czasem nawet mniej;
  • Autobus. W zależności od tego, gdzie mieszkamy w Polsce będziemy musieli wykonać od jednej do dwóch przesiadek, a przejazd może zając nawet kilkanaście godzin. Ceny rozpoczynają się od 100 zł kiedy wyruszamy z Wrocławia (Flixbus) – oczywiście to koszt w jedną stronę. Zaletą jest z pewnością fakt, że możemy zabrać ze sobą duży bagaż, jednak kilkanaście godzin jazdy może być uciążliwe, a jeśli późno kupimy bilet to może on kosztować prawie tyle, co przelot samolotem z bagażem podręcznym;
  • Moim zdaniem najwygodniejsza forma transportu – samochód. Uwielbiam podróżować samochodem, ponieważ wtedy nic mnie nie ogranicza… Ani odległości, ani godziny odjazdów czy odlotów. Jeśli mam ochotę odwiedzić miejscowość obok, to mogę to po prostu zrobić.

Würzburg i „Frauen Killer”

Würzburg jest jednym z większych miast w Bawarii (konkretnie Frankonii czym bardzo się tu szczycą), które wymieniam w moim poradniku. Niestety w czasie bombardowania podczas II wojny światowej cała starówka została prawie kompletnie zniszczona, miasto jednak odbudowano. Powinnam raczej napisać odbudowały kobiety, ponieważ wszyscy mężczyźni byli wtedy na wojnie!

To przyciągające swoim urokiem tysiące niemieckich turystów miasteczko nie jest zbyt popularne w Polsce – to jeden z powodów, dlaczego o nim wspominam. Innym powodem jest… WINO. Jedne z najlepszych szczepów jakie można sobie wyobrazić. Tutejsze wyroby sławne są na całe Niemcy, jeśli nie Europę. Skąd ich wyjątkowy smak? Winorośla rosną od setek lat na wapniowych zboczach. Przez te wieki ich korzenie wrosły w skałę i pozyskują z niej minerały. Ot, cała zagadka 🙂

Alte Mainbrücke w Würzburgu

Najpopularniejszym miejscem spotkań mieszkańców Würzburga jest Alte Mainbrücke, gdzie znajduje się winiarnia i restauracja Alte Mainmuhle – jedna z najsłynnieszych w Würzburgu. Możemy tu skosztować lokalnych win: Rieslinga, Silvanera i Bachusa – słynnego mordercy kobiet – Frauen Killer. Podobno niektórym Paniom wystarczą dwa kieliszki tego wyśmienitego trunku…

Co warto zobaczyć w Würzburgu? Poza wspomnianym mostem koniecznie należy odwiedzić XVIII-wieczną Rezydencję tamtejszych biskupów, która od 1981 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Koniecznie musicie zwiedzić tamtejsze ogrody bogate w niespotykaną nigdzie indziej roślinność, która pielęgnowana jest od czasów budowy pałacu. Rezydencję warto także zwiedzić w środku, a szczególną uwagę poświećcie największemu na świecie malowidłu plafonowemu, którego autorem jest Giovanni Battista Tiepolo.

Festung Marienberg
Rezydencja w Würzburgu

Mówi się także, że Würzburg to miasto kościołów. Nie mija się to z prawdą… Spacerując po centrum tego miasta można je napotkać praktycznie co kilkaset metrów, więc jeśli jesteś fanem zabytków sakralnych to miejsce dla ciebie. Spróbujcie kiedyś przespać całą noc i poranek bez zbudzenia się z powodu dudniących non stop dzwonów… Powodzenia!

Turystów, a także fanów militariów przyciąga także Festung Marienberg wznoszące się nad Alte Mainbrücke. To jedno z moich ulubionych miejsc w Würzburgu. Kocham oglądać górującą nad miastem, byłą siedzibę biskupów i popijać pysznego Silvanera 🙂 Miasto jest także dobre na mały shopping… Przy głównym deptaku i bocznych uliczkach każdy znajdzie sklep dla siebie 😉

Schloss Veitshöchheim – miejscowość, której nazwy nigdy nie powtórzę…

Jeśli chcesz spędzić w Würzburgu trochę więcej czasu warto zrobić sobie krótką wycieczkę do znajdującego się kilka kilometrów od niego Veitshöchheim. Z wypowiedzeniem nazwy tej miejscowości problem mają nawet sami Niemcy…

Piękny Schloss Veitshöchheim

Przechodząc jednak do konkretów! Dojedziecie tutaj nawet transportem autobusowym. Jest to naprawdę maleńka mieścinka, która ma jednak „to coś”. W XVIII w. to właśnie w tym miejscu biskup Würzburga postanowił wznieść swój pałacyk letni Schloss Veitshöchheim. Jest to jedna, choć dość skromna, z niemieckich perełek architektonicznych. Warto także przejść się po tamtejszych rokokowych ogrodach, oczywiście wzorowanych na wersalskich i zobaczyć główną fontannę, gdzie dzieci karmią tamtejsze kaczki, gęsi, łabędzie i szalejące karpie! Można także swobodnie przejść się po miasteczku, poza pałacykiem warto odwiedzić tamtejsze kościoły, synagogę i przejść się deptakiem przy brzegu Menu. Znajdziecie tutaj pełno restauracyjek z lokalnymi potrawami i rybami. Veitshöchheim to miejsce w sam raz na wolne popołudnie i zapomnienie o problemach dnia codziennego. Czas tutaj zwalnia…

Rothenburg ob der Tauber – „przepite” miasto

Rothenburg ob der Tauber to mój faworyt wśród miasteczek Bawarii! Jak dla mnie nie ma nic wspanialszego niż przespacerowanie się jego uroczą starówką, gdzie każdy napotkany zakątek urzeka serce…

Każde miasto ma swoją legendę, a ta rothenburska mnie urzeka… Podobno w czasie wojny 30-letniej, w 1631 r. pod murami miasta stanęły oddziały hrabiego Johanna von Tilly. Ten obiecał, że jeśli ktoś w czasie trwania dzwonu ratuszowego wypije galon wina Rothenburg zostanie ocalony. Burmistrz Nush przyjął wyzwanie i wygrał zakład! Dzięki temu miasto nie ucierpiało w czasie jednej z najkrwawszych wojen epoki nowożytnej. W związku z legendą mieszkańcy co roku, w dniu Zielonych Świątek obchodzą „Święto Ratowania Miasta”.

To piękne średniowieczne miasto jest istną perełką na mapie Niemiec. Jedną z atrakcji miasta są mury miejskie, które niestety ucierpiały w czasie pomyłkowego nalotu bombowego podczas II wojny światowej. Ludzie z całego świata zbierali pieniądze w celu jego odbudowy, a w ramach podziękowań w murze umieszczono specjalne cegły, na których wygrawerowane są dane osób, które dokonały dotacji. Piękny akt ludzkiej solidarności. Mury otaczają całe miasto, można się nimi swobodnie przespacerować, jednak okrążenie całości zajęłoby kilka godzin.

Widok z murów

Dodatkowo w Rothenburgu można odwiedzić najlepsze Średniowieczne Muzeum Kryminalne (Mittelalterliches Kriminalmuseum) w Niemczech, wejść na wieżę ratuszową i zobaczyć piękną panoramę miasta. Ogromną atrakcją jest także Muzeum Bożego Narodzenia (Weihnachtsmuseum), gdzie można nabyć ręcznie wykonany ozdoby choinkowe – naprawdę urocze! W Rothenburgu znajduje się także jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Niemczech, jeśli nie na świecie – Das Plönlein. Wystarczy spojrzeć na profil tego miejsca na TripAdvisor. Ogromną atrakcją jest także kościół św. Jakuba oraz pozostałości po starym zamku i tamtejsze ogrody, z których pięknie rozpościera się panorama na miasto.

Widok na starówkę z ratusza
Das Plönlein – zdjęcie mam i ja!

Coburg – kolebka Europy

Coburg leży w pięknej okolicy, pomiędzy Doliną Górnego Menu a Lasem Turyńskim. Nazywany jest także kolebką monarchii europejskich, którą zawdzięcza sprytnym mariażom książąt Saksonii-Coburg-Gotha. Tamtejsza piękna starówka zadowoli każde oko. Na każdym kroku widać także, że nie było to miasto katolickie… Największe kościoły świecą pustymi ścianami, a poniekąd można zobaczyć portrety lub rzeźby Marcina Lutra. Miasto słynie także z Muzeum Lalek (Coburger Puppenmuseum), które posiada jeden z największych zbiorów w Niemczech. Jednak główną atrakcją miasta jest jego piękna starówka, przy której poza kawiarenkami napotykamy masę różnych sklepików.

W tym mieście każdy znajdzie coś dla siebie, choć na jego zwiedzenie starczy jeden pełny dzień. Warto przejść się po pięknym Marktplatz i zatrzymać się w tamtejszych kawiarenkach, zjeść pyszny lunch czy deser lub po prostu kupić sobie Coburger Bratwurst (wyjątkowo zabawna!) i zjeść ją na ławce…

Coburger Bratwurst – szczęśliwy człowiek, kiedy ma jedzenie…

Jedną z największych atrakcji miasteczka jest Schloss Ehrenburg, który od połowy XVI w. był siedzibą tutejszych książąt. Jego nazwa „Palace of Honour” (pałac honoru) nawiązuje do tradycji, gdyż został wybudowany bez użycia pracy przymusowej. Wielokrotnie przebudowywany, jest teraz główną chlubą miasta. Aktualnie znajduje się tutaj muzeum i budynek jest udostępniany dla zwiedzających w określonych godzinach, kilka razy dziennie.

Interesujący jest górujący nad miastem, jeden z największych zamków w Niemczech Veste Coburg. Ta znajdująca się na popularnej trasie turystycznej zwanej „szlakiem zamków” warownia doczekała się chlubnego tytułu „Korony Frankonii”. Co ciekawe twierdza została poddana tylko raz i to przez oszustwo w 1635 r. Stulecie wcześniej na zamku przez kilka miesięcy mieszkał Marcin Luter, do którego odwołania możemy napotkać w kilku salach wystawowych.

Niemcy piwem stoją… Bamberg

To mój drugi faworyt… Miasto, do którego mam ogromny sentyment i uwielbiam tu wracać. Może to przez to wszędobylskie piwo? Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam ten trunek! Między innymi z tego powodu zawitałam do Bamberga i było to pierwsze miasto, które zobaczyłam w Bawarii. Można tu odbyć swoisty tour piwny… Można tutaj spróbować ponad 50 rodzajów piw warzonych przez 9 lokalnych browarni. Ja mam swoich dwóch faworytów: Schlenkerla i Mahr’s Braü. Bardzo je polecam! Szczególnie pierwsze jest wyjątkowe, bo dymione, WĘDZONE! To naprawdę wyjątkowy smak!

Taka nieśmiała, ale piwo wypiła…

Bamberg, na temat którego pierwsze wzmianki pochodzą z X wieku ma ciekawą historię. Podobnie, jak Rzym wznosi się na siedmiu wzgórzach. To tutaj w XVII w. rozegrał się dramat kobiet „czarownic”. Wyjątkowo okrutny biskup Johan Georg II skazał na stos dziesiątki kobiet i nakazał budowę więzienia dla „służebniczek diabła” – Drudenhaus. Co ciekawe budynek ten został rozebrany i teraz znajduje się tam zakon. Czyżby zadośćuczynienie?

Altes Rathaus

Innym wyjątkowym miejscem jest XIV-wieczny tzw. Ratusz Niezgody (Altes Rathaus). Dlaczego niezgody? Jak w wielu innych miastach tego okresu dochodziło do sporów między władzą świecką i duchowną. Kwintesencją kłótni jest Altes Rathaus i miejsce, w którym go wybudowano – nad rzeką. Było to, bowiem jedyne miejsce, które nie należało do roszczącego sobie prawa do wszelkich spraw biskupa. Dzięki temu powstał budynek UNIKATOWY W SKALI ŚWIATOWEJ. Wzniesiony jest na specjalnych palach wbitych w rzekę Regnitz, a część budynku wręcz wisi w powietrzu!

Miasto posiada piękną starówkę, która w 1993 r. wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Warto tu także odwiedzić tzw. Małą Wenecję (tak w Niemczech!), archikatedrę św. Piotra i św. Jerzego ze słynnym Jeźdzcem Bamberskim, romańskie opactwo benedyktyńskie, barokowy pałac biskupi z XVIII w. (Neue Residenz), a także pobliski Altenburg.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Wolne miasto – Norymberga

To jedno z większych proponowanych przeze mnie miast, możesz tutaj spokojnie spędzić kilka dni i nie będziesz zawiedziony. Norymberga popularna już w epoce nowożytnej, odwiedzana przez polskich szlachciców stanowiła jeden z celów podróży edukacyjnych. Dodatkowo, razem z Augsburgiem była jednym z głównych ośrodków handlowych w drodze z Rzymu na północ Europy. To tutaj w 1632 r. został zabity „Lew Północy” – Gustaw Adolf w czasie bitwy z wodzem Albrechtem von Wallenstein.

Miasto posiada piękną, dość sporą starówkę z masą sklepów, kawiarenek i restauracji, nie ma możliwości żebyś się tutaj nudził. Zimą sprzedają tu wyśmienite grzane wino (zresztą, jak wszędzie w Niemczech!), a w knajpach można zjeść smaczne würsty norymberskie z kapustą i słynną sałatką ziemniaczaną – ja ją ubóstwiam!

W Norymberdze znajdziecie sporo atrakcji. Poza starówką można zobaczyć renesansowy ratusz, słynną, złoconą studnię miejską Schöner Brunnen (naprawdę wyjątkowa!), kilka kościołów w tym św. Sebalda oraz ten najbardziej chyba imponujący – Najświętszej Marii Panny.

Kościół św. Sebalda

Nad miastem na skale wznosi się majestatyczny zamek (Nürnberger Kaiserburg) – główna atrakcja Norymbergi. Składa się z trzech budowli – zamku cesarskiego (Kaiserburg), zamku burgrabiego (Burggrafenburg) oraz zamku miejskiego (Stadtburg). Warto wspiąć się na górę i po prostu pospacerować. Razem z okalającymi centrum miasta murami (również imponującymi!) zamek stanowi jeden z najpotężniejszych średniowiecznych fortyfikacji w Europie. Reprezentował on władzę i potęgę Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz wyjątkową rolę jaką pełniła Norymberga, jako wolne miasto od XIII stulecia.

Zamek w Norymberdze

Stolica Bawarii – Monachium

Stolica Bawarii przyciąga od stuleci! Kiedyś przyjeżdżano do Monachium w celu uczęszczania na tutejszy uniwersytet i zdobycia obycia na dworach tutejszych książąt, teraz przyciągają nas kiełbaski, Oktoberfest, bogata historia, zapach nowoczesności i BMW. Istnieje zapewne jeszcze setka innych powodów, dlaczego warto odwiedzić to miasto. 

Co zobaczyć w stolicy Bawarii?

  • Marienplatz z Nowym i Starym Ratuszem
  • Rezydencja w Monachium i tamtejszy skarbiec
  • Katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche)
  • Kościół św. Piotra
  • Kościół św. Michała
  • Odeonsplatz
  • Karlsplatz z Karlstor
  • Sitzender Keiler
  • Dom handlowy Hirmer
  • Schloss Nymphenburg

O Monachium na blogu znajdziesz osobny obszerny wpis: Co zobaczyć w stolicy Bawarii? Monachium na weekend!

Stary Ratusz w Monachium
Schloss Nymphenburg

Schloss Mespelbrunn (Bawaria)

Pierwsza budowla, która powstała na miejscu dzisiejszego zamku pojawiła się tutaj już na początku XV wieku i należała wtedy do rycerza Hamanna Echtera. Z tego czasu przetrwała tylko okrągła wieża. Największa przebudowa miała miejsce w latach 1551-1569.

W 1665 roku zmarł ostatni męski przedstawiciel rodziny Echter. Pochodząca z tej rodziny Maria Otylia wyszła za mąż za Filipa Ludwiga Ingelheim, w których posiadaniu zamek znajduje się do dziś. Jednak z powodu nacisków ekonomicznych w latach 30. XX wieku rodzina zdecydowała się udostępnić pałac do zwiedzania, a rodzina Ingelheim zajmuje wschodnie skrzydło. Mi dziś nawet udało się zobaczyć tutejszą hrabinę, która spacerowała po swojej posiadłości 😃

Więcej o Schloss Mespelbrunn możecie przeczytać w osobnym wpisie na blogu: Schloss Mespelbrunn – uroczy pałac na wodzie w Bawarii!

Bayreuth – ukochane miasto Hitlera…

Największy swój rozwój Bayeruth zawdzięcza Wilhelminie, siostrze króla pruskiego Fryderyka Wielkiego, która przybyła do miasta w 1735 roku i wyszła za mąż za tutejszego margrabię Fryderyka. Nowa władczyni poniekąd z nudów rozpoczęła inwestować w rozwój miasta i zaczęła ściągać do niego wybitnych poetów, artystów i architektów. Większość najpiękniejszych budowli powstała właśnie dzięki Wilhelminie (więcej o nich przeczytacie niżej). Po śmierci małżonków, większość tutejszych artystów przeniosła się do Berlina i Poczdamu – świadczy to poniekąd o ich randze.

Bayreuth ma jednak także mroczniejszą historię. Niedługo po I wojnie światowej w mieście pojawił się bardzo prężny ruch nazistowski, a także rodzinę Wagnerów (potomków Ryszarda Wagnera) łączyły silne więzi z Adolfem Hitlerem. Kontakty były na tyle zażyłe, że dzieci mówiły do niego „wujku”. W momencie przejęcia władzy przez nazistów Bayreuth został siedzibą okręgu partyjnego Bawarska Marchia Wschodnia. Chwalono się, że to ulubione miasto Hitlera. Naziści przeprowadzili także pierwsze przebudowy Bayreuth, m.in. zburzono stajnie margrabiów, a budynek ujeżdżali zaadaptowano na miejsce wieców. Żydów, którzy pozostali w mieście po wybuchu wojny deportowano do Rygi, Auschwitz, Izbicy i Theresienstadt. Po zakończeniu wojny Bayreuth znalazł się w amerykańskiej strefie okupacyjnej.

Co warto zobaczyć w Bayreuth?

  • starówkę
  • Operę Margrabiów
  • Nowy zamek (Neues Schloss) i tamtejsze ogrody
  • Stary Zamek i Schlosskirche
  • Kościół powołania św. Trójcy
  • Ermitaż (Hermitage)
  • Świątynię Słońca (Neues Schloss)
  • Festpielhaus
  • Browar Maisel

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o zwiedzaniu Bayreuth i tutejszych atrakcji zapraszam do osobnego, obszernego wpisu! Znajdziesz go tutaj: Co zobaczyć w Bawarii? Bayreuth w jeden dzień!

Świątynia Słońca
Starówka Bayreuth

Ach, ta Bawaria!

Bawaria to bez wątpienia jeden z moich ulubionych celów podróży. Każdy znajdzie tu coś dla siebie… Koneser piwa, wina powinien odwiedzić Würzburg czy Bamberg, zakupoholik Norymbergę, smaczną kuchnie zjecie wszędzie, a o zabytki będziecie się wręcz potykać! Także osoby lubiące spędzać wakacje aktywnie znajdą tutaj coś dla siebie, każde z prezentowanych miejsc ma specjalnie wyznaczone trasy rowerowe, wiele z nich znajduje się nad rzekami, a zamki górują na wzniesieniach – można, więc się powspinać. Ja Bawarię kocham całym sercem i równie szczerze polecam, jako doskonałe miejsce do wypoczynku!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Czeska perełka. Co zobaczyć w Ołomuńcu w jeden dzień?

Czechy stanowią ciekawy punkt wypadowy dla Polaków, zwłaszcza tych mieszkających na Śląsku i Dolnym Śląsku ze względu na bliskość granicy. Tereny naszego południowego sąsiada nie ucierpiały znacznie od momentu zakończenia wojny trzydziestoletniej, w związku z czym możemy zobaczyć tutaj wiele pięknych, nienaruszonych przez zawieruchy zabytków. Czechy stanowią idealne miejsce na jednodniową wycieczkę lub dłuższy wypad. Ja postanowiłam w przerwie świątecznej odwiedzić pobliski Ołomuniec 🙂

Kiejdany – miejsce zdrady! Co zobaczyć w Kiejdanach?

Kėdainiai, czyli po prostu Kiejdany to niewielka miejscowość leżąca nad rzeką Niewiażą na Litwie nieopodal Wilna. Wśród Polaków rozsławiona chyba przede wszystkim przez Henryka Sienkiewicza w „Potopie”, gdzie dość barwnie (choć w tym przypadku zdania są podzielone 😉 ) przedstawiona została postać zdrajców – Janusza i Bogusława Radziwiłłów.

20 października 1655 r. w Kiejdanach Radziwiłłłowie – Janusz i Bogusław – podpisali układ z królem szwedzkim Karolem X Gustawem. Zakładał on oddanie pod protekcję Szwecji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Plany te zostały jednak udaremnione skuteczną obroną Częstochowy oraz powszechnym oporem przeciwko najeźdźcy.

Kościół kalwiński Radziwiłłów

W Kiejdanach z pewnością warto odwiedzić kalwiński kościół, w którym przechowywane są trumny z ciałami najważniejszych przedstawicieli rodziny Radziwiłłów linii birżańskiej (protestanckiej). Zbór ten powstał w 1631 r. z inspiracji Krzysztofa Radziwiłła, późniejszego hetmana wielkiego litewskiego.

W krypcie kiejdańskiego kościoła można zobaczyć pięknie zdobione trumny m.in. hetmana wielkiego litewskiego, wojewody wileńskiego Krzysztofa Radziwiłła i jego dzieci czy hetmana wielkiego litewskiego, słynnego zdrajcy – Janusza Radziwiłła.

Centrum miasta

Nieopodal kościoła kalwińskiego znajduje się rynek miasta. Otaczają go urokliwe, różnokolorowe w większości odnowione kamieniczki. Tutaj znajdziemy także kilka małych sklepików z pamiątkami i wyrobami lokalnymi (np. obrania, przybory kuchenne czy pluszaki z lnu). W okolicznych uliczkach mieści się także informacja turystyczna (z informatorami, magnesami czy pocztówkami) oraz niewielkie restauracje z regionalną kuchnią (wiele potraw z ziemniaków, np. popularne cepeliny podawane ze skwarkami i śmietaną).

Kamieniczki przy rynku

Ścisłe centrum rynku zajmuje nowoczesny pomnik Janusza Radziwiłła. Związany jest on ze zdradą, której dopuścił się hetman wielki. Na Litwie odbierana jest ona jednak całkiem inaczej niż w Polsce, a pomnik upamiętnia Radziwiłła jako magnata walczącego o wolność państwa litewskiego.

Pomnik Janusza Radziwiłła

Kiedy pospacerujemy uliczkami nieopodal rynku zauważymy, że tamtejsze kamienice są już w o wiele gorszym stanie. Władze miasta na różne sposoby próbują jednak zamaskować ich faktyczny stan architektoniczny. Na kilku z nich możemy odnaleźć charakterystyczne obrazy nawiązujące do epoki, w której żyli słynni Radziwiłłowie.

Swoją ciekawą historię Kiejdany zawdzięczają Radziwiłłom, a także wielokulturowym społecznością funkcjonujących tutaj na przestrzeni wieków – Żydzi, Niemcy, Polacy, Szkoci czy Rosjanie. Ta wielonarodowość widoczna jest w zabudowie architektonicznej miasta. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że w Kiejdanach mieści się siedem kościołów różnej konfesji, co jest rzeczą rzadko spotykaną w tak małym mieście (ok. 31 tysięcy mieszkańców)! Poza centrum można tu zobaczyć także Gimnazjum w Kiejdanach założone w 1625 r. przez Krzysztofa Radziwiłła, jako szkoła kalwińska, w której uczono w języku polskim. Aktualnie znajduje się tam szkoła.

Opuszczając Kiejdany z pewnością warto zajrzeć do wznoszącego się na skarpie nad rzeką Niewieżą, gotyckiego kościoła św. Jerzego. Prawdopodobnie powstał on na początku XV wieku i ufundowany został przez zakon krzyżacki. Cegły do jego budowy miały być podobno spławiane z Torunia! W 1600 r. Anna Kiszczyna z Radziwiłłów przekazała kościół protestantom, którego byli właścicielami przez 27 lat.

Jak się tu dostać?

W okolicach Kiejdan nie ma lotniska. Mają je jednak niedalekie Wilno i Kowno. Stamtąd można się tu dostać busem lub pociągiem. Od stolicy Litwy Kiejdany dzieli około 150 km (ok. 2 godziny jazdy samochodem). Z Kowna dojedziemy tu w około 30-40 minut (ok. 50 km). Stąd możemy także wsiąść w busa w kierunku Poniewieża lub Šiauliai. Oba zatrzymują się w Kiejdanach. Gorzej wygląda podróż z Wilna. Stąd odjeżdżają do Kiejdan 2-3 busy dziennie. W przypadku podróży pociągiem to bilety można zakupić tutaj.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=18pYoMk1hNK3HWtWEuliu02kqVkUFcsde&w=640&h=480]

Kiejdany – miasto z piękną, ciekawą historią…niestety naruszone zębem czasu

Kiejdany to miasto, które przeżyło już swoją świetność, choć widać działania władz miasta chcących przywrócić piękno tego miejsca. Polecam to miejsce na wycieczki jednodniowe, np. jako przerwa w zwiedzaniu Wilna. Przez kilka dni, niestety nie będziemy mieli co tutaj robić. Warto tu jednak przyjechać choć na kilkugodzinną przechadzkę. Przyjdzie nam jeszcze jednak troszkę poczekać aż Kiejdany będą gotowe na przyjęcie masy zagranicznych turystów. Walory turystycznego tego miejsca nie zostały jeszcze do końca wykorzystane przez władze miasta, a infrastrukturę można ocenić na dość przeciętną. Jest to jednak miejsce bardzo ciekawe, charakteryzujące się wielokulturowością przemawiającą do nas na każdym kroku, tknięte tajemnicą, dla mnie samej ważne ze względu na swoją historię i rodzinę Radziwiłłów. Z tego powodu z pewnością polecam Kiejdany dla pasjonatów historii, którzy ogromną przyjemność będą czerpać z samej możliwości przechadzania się uliczkami, po których stąpali kiedyś buńczuczni Radziwiłłowie.

Jeśli blog przypadł Ci do gustu możesz pomóc w jego rozwoju. Z góry dzięki!
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Co zobaczyć na Białorusi? Pałac Sapiehów w Różanej

Polscy podróżnicy rzadko zapuszczają się w takie regiony, jak Białoruś. Na przeszkodzie stoją różnego rodzaju utrudnienia, jak koszt wyrobienia wizy, kontrole graniczne, złe szlaki komunikacyjne czy panujący ustrój polityczny. Białoruś jest jednak krajem szczególnie nam bliskim pod względem kulturowym i historycznym. To tam wielcy magnaci Rzeczypospolitej Obojga Narodów budowali swoje imponujące zamki i pałace. Jednym z nich jest Różana, siedziba jednego z najbogatszych rodów Wielkiego Ksiestwa Litewskiego – Sapiehów.

Odbudowana brama wjazdowa

Trochę historii…

Lew Sapieha

Pałac w Różanej powstał na początku XVII stulecia z inicjatywy kanclerza wielkiego litewskiego, a później hetmana wielkiego litewskiego Lwa Sapiehy (znanego chyba głównie z poselstwa do Moskwy, które odbył w 1600 r.). Stronnik króla Zygmunta III Wazy zasłynął jako dobry gospodarz i administrator, a pozyskane pieniądze przeznaczył między innymi na budowę tego pięknego obiektu. Od tego momentu Różana stała się główną siedzibą tej rodziny. Po śmierci Sapiehy o pałac przeszedł pod opiekę jego syna, Kazimierza Leona – najbogatszego magnata w Rzeczypospolitej. Warto podkreślić, że mury tej budowli gościły zacnych gości, między innymi króla polskiego Władysława IV Wazę.

Kazimierz Leon Sapieha

W czasie wojny polsko-moskiewskiej w pałacu przechowywane były relikwie św. Kazimierza, co może sugerować, ze było to miejsce szczególnie bezpieczne. Czy posiadało fortyfikacje? Tego niestety nie wiemy. Być może prowadzone badania archeologiczne odpowiedzą nam w przyszłości na to pytanie. Dzieje pałacu nie były łatwe, po raz pierwszy został zniszczony w 1698 r. w czasie wojny domowej na Litwie. W jej czasie szlachta Wielkiego Księstwa wystąpiła przeciwko hegemonom braciom Sapiehom – Benedyktowi Pawłowi i Kazimierzowi Janowi. Po bitwie pod Olkiennikami w 1700 r. zostali oni zmuszeni do opuszczenia Rzeczypospolitej.

Nowy pałac powstał z rozkazu kanclerza wielkiego litewskiego Aleksandra Sapiehy. Wznoszony był w latach 1784-1788 według projektu Johanna Samuela Beckera. Specyficzny styl nawiązywał do klasycyzującego baroku. Jedno ze skrzydeł pałacu zostało przeznaczone na teatr. W pałacu gościł między innymi król Stanisław August Poniatowski.

W czasie rozbiorów rezydencja stopniowo podupadała. W 1831 r. została skonfiskowana przez Rosjan Eustachemu Sapieże za udział w powstaniu listopadowym. Utworzono tam fabrykę włókienniczą. Na tym nie zakończyły się bolesne losy pięknego, sapieżyńskiego pałacu. W czasie I wojny światowej został spalony. Od 1930 r. rozpoczęto jego odbudowę, jednak przeszkodziła w niej II wojna światowa. Chwała Sapiehów ponownie płonęła w 1944 r.

Ruiny zmuszają do zadumy. Robią naprawdę ogromne wrażenie. Z jednej strony człowiek zastanawia się nad tym, jak piękne rzeczy potrafimy stworzyć, z drugiej, jak szybko możemy to zniszczyć. Można tylko sobie wyobrazić tą piękną, wyjątkową na skalę europejską budowlę w całej okazałości, w czasach świetności rodu Sapiehów.

Od 2008 r. pałac jest powoli odnawiany dzięki funduszom pozyskanym z Unii Europejskiej. Ciągle prowadzone są także badania archeologiczne. W 2012 roku ukończono remont bramy głównej (wjazdowej) i odbudowano z ruin obie kordegardy. Na dalsze kroki przyjdzie nam jeszcze poczekać, choć pracownicy pałacu zapierają się, że odbudowana zostanie cała budowla.

Muzeum w pałacu

W odbudowanej bramie głównej pałacu mieści się niewielkie muzeum. W jego zbiorach znajduje się między innymi oryginalny, drewniany kartusz herbowy z bramy wjazdowej, księgi czy medale. W kilku pokojach, które można zwiedzać można napotkać także liczne obrazy (niestety kopie dość słabej jakości) przedstawiające portrety najważniejszych przedstawicieli rodziny Sapiehów, w tym wspomnianych już Lwa i Kazimierza Leona. Jedna ze ścian została także poświęcona fotografiom przedstawiającym pałac w XX wieku. Warte uwagi z pewnością są także makiety dawnego pałacu oraz dóbr różańskich, które ukazują nam w jaki sposób miejscowość wyglądała i funkcjonowała we wcześniejszych stuleciach.

Trochę o sprawach organizacyjnych wyjazdu na Białoruś

Ostatnio ułatwiona została kwestia wizy na Białoruś. W przypadku wylotu samolotem do Mińska możemy przebywać u naszych sąsiadów przez 30 dni bez wizy. Mimo tego musi mieć ze sobą paszport! Inaczej nie przepuszczą nas w czasie kontroli granicznej na lotnisku w Warszawie oraz w Mińsku. Jeśli chcemy pozostać dłużej niż 30 dni konieczne jest już posiadanie wizy. Należy jednak pamiętać, że w przypadku przekroczenia 5 dni pobytu należy zarejestrować się w oddziałach terytorialnych obywatelstwa i migracji organów wewnętrznych Republiki Białoruś. Należy także mieć ważne ubezpiecznie zdrowotne (przetłumaczone na rosyjski lub białoruski) oraz odpowiednie środki płatnicze (minimum 49 rubli białoruskich, około 23 euro, na dzień pobytu). W Polsce znajduje się kilka biur (ich ilość ciągle wzrasta), które pośredniczą w wyrobieniu wiz oraz uzyskaniu odpowiednich ubezpieczeń (ubezpieczenie można wykupić także na lotnisku w Mińsku przed kontrolą graniczną), nie musimy więc jechać sami do konsulatu w Warszawie. Więcej informacji na temat wjazdu bez wizy na Białoruś tutaj.

Na Białorusi walutą państwową jest rubel białoruski. Można go wymienić w niektórych polskich kantorach, jednak czasem trzeba zgłosić chęć zakupienia go wcześniej. Jeśli nie uda nam się go kupić w Polsce możemy jednak być spokojni. Bez problemu zaopatrzymy się w ruble białoruskie na lotnisku lub w białoruskich bankach (tu kurs jest bardziej stabilny) czy kantorach. Warto także wcześniej zaopatrzyć się w euro, które ma o wiele lepszy kurs niż polski złoty.

Transport na Białorusi jest dość skomplikowany. Pociągi dojeżdżają do największych miast, a drogi są w średnim stanie. W o wiele lepszej formie są autostrady, jednak trzeba wykupić odpowiednik polskiego viaTOLL i opłacić konkretną kwotę. W przeciwnym razie grozi nam mandat. Najlepszą metodą dostania się do Różanej jest podróż samolotem z Warszawy do Mińska. W centrum stolicy Białorusi należy udać się na dworzec kolejowy, dojechać do stacji Ивацевичи, a później odnaleźć busik. Można także dojechać tam samochodem, podróż trwa około 3 godziny. Busiki jadą także bezpośrednio do Różanej z Grodna.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=1eruqXAJOnmGs61N90yHjbYhPMbjS1xOx&w=640&h=480]

Czekamy…

Nie pozostaje nic innego jak czekać, czekać aż pałac wróci do swojej pierwotnej formy, a władze Białorusi naprawdę zaangażują się w ten projekt. Poniżej przedstawiam rycinę tej pięknej rezydencji, która każdego z czytelników powinna zmusić do zadumy. Nie niszczmy, budujmy.

Pałac w Różanej na XIX-wiecznej rycinie Napoleona Ordy

Parc de la Pépinière i mini zoo w Nancy – atrakcja nie tylko dla dzieci!

Zaledwie 2-3 minuty od majestatycznego Place Stanislas w Nancy znajduje się inne, urokliwe miejsce – Parc de la Pépinière. Aby się tam dostać wystarczy przejść przez złote wrota Fontanny Amfiryty. Od głównego dworca kolejowego (Gare de Nancy) dzielą go niecałe 2 kilometry. Ten liczący przeszło 23 hektary park nazywany jest płucami Nancy, a mieszkańcy mówią o nim „la Pep”. Miejsce to ze względu na okazałe drzewa i wyjątkowe gatunki roślin, cieszy się szczególną popularnością zarówno wśród turystów, jak i samych Francuzów, którzy przychodzą tu odpocząć od trudów dnia codziennego, pobiegać czy pospacerować z dziećmi.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=1xU3CT5SZ__IPtZdiIRJdz26KsEm4-caC&w=640&h=480]

Parc de la Pépinière (nazywany także Nursery Parc) podobnie, jak Place Stanislas powstał z inspiracji króla polskiego, księcia Lotryngii i Baru Stanisława Leszczyńskiego. Jego budowa została zakończona w 1765 r. Pierwotnie został stworzony w celu hodowania drzew, które następnie miały być sadzone wzdłuż dróg w Lotaryngii. Warto zwrócić uwagę, że poza bogatą szatą roślinną (ponad 22 tysiące drzew; jesienią i wiosną około 185 tysięcy roślin, a latem około 330 tysięcy roślin!) park jest zaadaptowany pod kątem artystycznym. W zasadzie na każdym kroku spotykamy różnego rodzaju kompozycje i współczesne dzieła wykonane przez francuskich artystów. Z pewnością powoduje to (bez względu na to czy podoba nam się prezentowany styl artystyczny) urozmaicenie zabudowy parkowej. Aktualnie miejsce zostało także w pełni przystosowane dla dzieci i w najważniejszych jego punktach odnajdujemy nowoczesne place zabaw, a w okresie letnim karuzele.

Poza piękną i urozmaiconą szatą roślinną napotkamy tutaj jeziorka, w których pływają kaczki, ogród różany (ponad 2 tysiące metrów kwadratowych, gdzie rośne 197 rodzajów róż!) oraz fontanny. Spacerując możemy natknąć się także na kilka mini-restauracji i kawiarenek, gdzie serwowane są francuska kawa, przepyszne ciasta czy makarony i pizza.

Mini Zoo

Szczególną atrakcją, zwłaszcza dla najmłodszych (choć ja też świetnie się bawiłam!) jest mini zoo (L’espace animalier de la Pépinière), które znajduje się w centrum parku. Kiedyś trzymano tam egzotyczne zwięrzęta, jak niedźwiedzie, lwy, małpy a nawet kangury, co wpisywało się w ogólną tradycję tworzenia „gabinetów osobliwości”, popularnych w Europie przynajmniej od XVI stulecia. Teraz nie można tam już spotkać aż tak wyjątkowych gatunków, które zastąpione zostały ptactwem (pawiami, łabędziami, różnymi kaczkami) czy królikami. Dodatkowo, co z pewnością jest dużą atrakcją dla dzieci mieszkają tam większe zwięrzęta, jak osiołki, kozy czy pawiany.

Jak przystało na przyzwoity park i ten w Nancy miał swoją wielką gwiazdę, a był nią szympans o imieniu Jojo. Wraz z „koleżanką” został sprowadzony do stolicy Lotaryngii w 1963 r. Cathrine jednak szybko zmarła. Kolejna szympansica, Judith, pojawiła się w zoo dopiero w 1984 r. Zdobyła ona niechwalebną sławę w związku z rzucaniem w gości swoimi ekskrementami… Zmarła w 2003 r., a Jojo po raz kolejny został sam.

Szympans z Nancy zasłynął przede wszystkim z powodu interakcji, które podejmował z gośćmi zoo, a ci nie raz uczyli go niegrzecznych sztuczek! Niektórzy podawali mu papierosy, które palił w nonszalancki sposób wzbudzając radość widzów, innym razem, gdy pił wodę wypluwał ją na obserwujących. Jojo zmarł w 2012 r. w wieku 60 lat i był najstarszą żyjącą w niewoli małpą w Europie. Wywoływał ogromne emocje, niektórzy uważali, że umarł już wcześniej, a zoo zastąpiło go bardzo podobną do niego małpą. Niektórzy twierdzą, że nadal żyje!

Jojo
źródło: https://www.estrepublicain.fr/fil-info/2012/02/20/nancy-jojo-n-est-plus

Jeśli będziemy mieć trochę szczęścia spacerując po parku, mamy szansę napotkać wolno chodzące pawie i zrobić sobie z nimi zdjęcie (mi się udało! 🙂 ). Ptaki dość chętnie pozowały ze mną do zdjęć, a momentami nawet nas śledziły…

Parc de la Pépinière jest idelanym rozwiązaniem dla każdego, nie tylko rodzin z dziećmi, które chcą odwiedzić tamtejsze mini zoo. Kto z nas nie chciałby spacerować parkową alejką wraz z pięknymi białymi pawiami? Któż nie chciałby zrobić sobie z nimi zdjęcia? Jest to także idealne miejsce do wypoczynku, relaksu. Oglądając zadbane, kolorowe gatunki drzew i roślin człowiek od razu zapomina o codziennych problemach. Ja sama z przyjemnością wracam wspomnieniami do tego dnia, kiedy mogłam odwiedzić Parc de la Pépinière. Jeśli będę miała okazję to spędzę tam na pewno więcej czasu i Was także zachęcam! 🙂

Jeśli lubisz podróżować po Francji zapraszam do lektury innych moich postów: