Pokazuje: 1 - 8 of 8 WYNIKÓW
Niezbędnik Porady

Kłopoty w podróży? Poznaj swoje prawa i odszkodowania!

Podróże są fascynujące, ale czasem mogą być także stresujące. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że Twój lot był opóźniony, odwołany, a może nawet doszło do overbookingu? W takich sytuacjach warto znać swoje prawa i wiedzieć, jakie odszkodowanie Ci przysługuje. W poniższym wpisie postaram się przyjrzeć temu tematowi dokładniej! Kiedy możesz ubiegać się o odszkodowanie za …

Małopolskie Niezbędnik Polska Porady Śląskie

Na Szlaku Orlich Gniazd – plan 3-dniowej wycieczki

Mój wyjazd na Szlak Orlich Gniazd bez wątpienia był wynikiem koronawirusa – gdyby nie to to z pewnością tą wycieczkę odkładałabym jeszcze długo, długo w czasie. Ale nie żałuje, że wyruszyłam w tym kierunku. Szukałam różnych pomysłów w sieci szukając odpowiedzi na pytanie: „co zobaczyć w Polsce?”. Miasteczka na Dolnym Śląsku (Ząbkowice Śląskie, Paczków) nie spełniły niestety moich oczekiwań. Aż bałam się ruszyć dalej 😁 Ale Szlak Orlich Gniazd to był dobry wybór! Trzeba przyznać, że zarówno ruiny, jak i odbudowane zamki mają w sobie to coś. Coś niepowtarzalnego i urokliwego, mimo że pałaców i zamków u nas masa. Zawsze fascynowały, zawsze przyciągały. Każdy turysta szuka tutaj jakiegoś ducha czy tragicznej historii. Zamki na Szlaku Orlich Gniazd dostarczają nam wszystkiego, dlatego postanowiłam przygotować dla Was plan 2-3 dniowej wycieczki w te okolice!

Plan wycieczki

Informacje ogólne

Ja swoją wycieczkę rozpoczęłam w Brzegu w województwie opolskim w związku z tym z tego kierunku opisze ją na blogu. Myślę, że plan będzie podobny także dla okolicznych województw, Wielkopolskiego, Dolnośląskiego, Lubuskiego itp. W zależności od odległości będzie po prostu trzeba wcześniej wstać 😁 Nie musicie się także trzymać dokładnie mojego planu, wskaże Wam różne alternatywy i możliwości wyboru różnych atrakcji. Powszechnie jednak wiadomo – im wcześniej wstaniesz tym więcej zobaczysz 😁 Choć ja lubię zwiedzać wyspana, więc w moim przypadku wyglada to różnie. Niektórzy preferują także styl slow, co z sugeruje, że zwiedzamy bez pośpiechu, co wydłuża wyprawę. Ja podróżowałam samochodem, więc także z tej perspektywy opisze wycieczkę.

TIP: Koniecznie zaopatrzcie się w gotówkę!!! Płatność kartą nie jest dostępna w wielu miejscach opisanych na trasie!

1 dzień wycieczki

Wstajemy rano 🤨 Ruszamy w kierunku na Częstochowę; z Brzegu zajęło to jakieś 1,5 do 2 h, z Opola macie bardzo blisko. Droga jest bezpłatna, więc nie pociąga to ze sobą dodatkowych kosztów.

  • Zamek Olsztyn koło Częstochowy

Pierwszym celem wycieczki są ruiny Zamku Królewskiego w Olsztynie. Zaraz przy zamku znajduje się kilka płatnych parkingów (ok. 10 zł za dzień), najwygodniej stanąć nieopodal bramy wejściowej. Znajdziemy tutaj także małą bazę gastronomiczną, kilka restauracji, stoiska z lodami, Żabkę 😁 i sklepiki z pamiątkami (głównie dla dzieci). Przy bramie wejściowej do ruin przy stoliczku siedzi Pan, który sprzeda nam bilety.

Zamek Olsztyn to jedna z ciekawszych budowli, którą zaplanowałam w wycieczce, śmiało można więc poświecić mu więcej czasu. Warto pospacerować po ruinach i porobić zdjęcia w malowniczym otoczeniu. Po wspięciu się na górę widok na okolicę jest urzekający, a zamek dodaje wszystkiemu uroku. Także skały okazują się niezwykle fotogeniczne.

Jeśli chcemy poświecić więcej czasu na zwiedzanie Zamku Olsztyn możemy pospacerować dookoła ruin, aby przyjrzeć się im z każdej strony. Inną opcją jest wykupienie dodatkowej wejściówki na wieżę.

Warownia powstała za panowania Kazimierza Wielkiego, jak zresztą większość zamków znajdująca się na Szlaku Orlich Gniazd. Miały one strzec granicy ze Śląskiem, który należał w tym czasie do Czech. Zamek przez wieki pełnił ważną rolę obronną, utracił ją jednak w XVI-XVII stuleciu kiedy warownie starego typu straciły na znaczeniu. Mocno ucierpiał w czasie potopu szwedzkiego i w zasadzie od tamtego momentu podupadał.

Jeśli interesują Cię dokładniejsze informacje na temat Zamku Olsztyn zapraszam do osobnego wpisu na blogu.

  • Złoty Potok

Następnie udajemy się w kierunku Zamku w Mirowie, jednak nie docieramy do niego… Zatrzymujemy się po drodze na chwile przy Pałacu Raczyńskich w Złotym Potoku. Zobaczenie atrakcji zajmie nam zaledwie kilkanaście do kilkudziesięciu minut, ale warto tu zajechać bo pałac jest bardzo malowniczo położony. Zaopatrzcie się także w ziarna dla kaczek, ponieważ te lubują się w turystach i chętnie do nich podchodzą chcąc wyłudzić jakiś smakołyk. Sama powiem szczerze, że na ten zakątek natrafiłam przypadkiem jadąc z Olsztyna do Mirowa, a do zjechania z wytyczonego szlaku zachęcił mnie widok przez bramę na pałac.

Pałac został wybudowany w połowie XIX w. na miejscu dawnego dworu zwanego Zameczkiem, który popadał w ruinę. Inicjatorem budowy był Wincenty Krasiński. Obok postawiono dworek, który przeznaczony został dla jego syna Zygmunta. Po jego śmierci pałac odziedziczyła córka poety Maria, która była żoną Edwarda Aleksandra Raczyńskiego. W tym czasie rezydencja została ponownie przebudowana i uzyskała dzisiejszy kształt. Po II wojnie światowej budynek został upaństwowiony i znajdowała się w nm szkoła. Aktualnie pałac znajduje się w złym stanie technicznym, a wnętrza nie można zwiedzać. Prawa do rezydencji roszczą sobie spadkobiercy Raczyńskich, Krzysztof i Stefan Dembińscy, te zostały jednak zakwestionowane przez wojewodę śląskiego. W dworku Zygmunta Krasińskiego aktualnie mieści się Muzeum Regionalne jego imienia, jednak jeśli dobrze pamiętam to budynek także nie znajduje się w zbyt dobrym stanie technicznym.

  • Zamek Mirów

Zaledwie kilka kilometrów dzieli nas od Zamku w Mirowie, który jest kolejnym punktem na mapie wycieczki. Niedaleko warowni znajdziemy bezpłatny parking, najlepiej nie jechać w kierunku restauracji, ale skręcić wcześniej w uliczkę, gdzie znak wskazuje parking. Bilet wejściowy na zamek kosztuje 7 zł (normalny), zaś ulgowy 5 zł.

Zwiedzając zamek w Mirowie warto pamiętać, że to jedna z najstarszych warowni na Szlaku Orlich Gniazd! Aktualnie można go oglądać wyłącznie z zewnątrz, ponieważ budowla znajduje się w kiepskim stanie technicznym. Istnieją jednak plany jego odbudowy – przyjdzie nam pewnie jednak na to poczekać.

Wokół zamku znajduje się także bardzo przyjemna łąka, gdzie wielu odwiedzających rozkładało się na kocach na piknikach. Niektórzy woleli jednak bardziej aktywnie spędzić czas i pójść powspinać się po pobliskich skałkach.

Jeśli chcecie poczytać więcej o Zamku w Mirowie zapraszam do osobnego wpisu na blogu – tutaj.

I teraz decyzja dnia 😁 Od Zamku w Bobolicach dzieli nas zaledwie 1,5 km. Idziemy na piechotę czy wracamy do zaparkowanego samochodu?

  • Zamek Bobolice

Ja polecam drogę pieszo, jednak zrozumiem jeśli podjedziecie tu samochodem. Obok znajduje się bezpłatny parking, wejście na błonia kosztuje podobnie jak w pozostałych przypadkach 7 zł (bilet normalny) lub 5 zł (bilet ulgowy). To jeden z niewielu zamków na szlaku, który został odbudowany i można go zwiedzać wewnątrz. Łączy to się jednak z koniecznością wykupienia kolejnego biletu: 15 zł (normalny), 10 zł (ulgowy). Obok zamku znajduje się także hotel i restauracja, możemy więc tutaj zostać na dłużej i potraktować warownie jako punkt wypadowy.

Podobnie jak większość zamków na Szlaku Orlich Gniazd ten w Bobolicach powstał w XIV w. Warownia mocno ucierpiała w czasie wojen, m.in. po rozdwojonej elekcji w 1587 r. czy w czasie potopu szwedzkiego. Część zamku została rozebrana i użyta do budowy drogi do pobliskiego Mirowa. Dopiero pod koniec XX w. budowla znalazła opiekunów, którzy podjęli się jej odbudowy – rodzinę Lisieckich.

Jeśli szukacie więcej informacji na temat Zamku Bobolice to zapraszam tutaj.

Tym punktem kończymy pierwszy dzień naszej wycieczki. Ja nocleg zarezerwowałam w Krakowie, gdzie można zobaczyć jeden z zamków, który niektórzy uwzględniają w Szlaku Orlich Gniazd. Chodzi mi tutaj oczywiście o Zamek Królewski na Wawelu! Jeśli jednak będziecie chcieli możecie pozostać na Zamku Bobolice lub w okolicy.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Dzień 2 – Zamek Królewski na Wawelu

Kraków wszyscy dobrze znamy i kochamy! W dawnej stolicy bywam stosunkowo często z powodów służbowych dlatego zawsze brakuje mi czasu na zwiedzanie. Warto jednak rozejrzeć się po Krakowie w stylu slow przynajmniej jeden dzień. Teraz skupimy się jednak przede wszystkim na zobaczeniu Zamku Królewskiego na Wawelu. Na początku tylko wspomnę, że jeśli chcemy zobaczyć wszystkie „części” Wawelu to nie jest to inwestycja tania, zwłaszcza jeśli zwiedzamy rodziną. Możemy się jednak zawsze zdecydować na wykupienie biletów wstępu tylko na cześć ekspozycji. Ceny przedstawiają się następująco:

  • Reprezentacyjne Komnaty Królewskie: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
  • Prywatne Apartamenty Królewskie: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
  • Skarbiec Koronny i Zbrojownia: poniedziałek wstęp bezpłatny, pozostałe dni: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
  • Ogrody Królewskie: normalny 5 zł, ulgowy 2 zł
  • Smocza Jama: 7 zł
  • Baszta Sandomierska: 5 zł
Kości smoka (wawelskiego?) wiszą od średniowiecza przy wejściu do katedry. Pierwotnie miały chronić miasto od złych mocy. Legenda mówi, że jeśli zerwą się z łańcuchów to przepowie to upadek katedry. Naukowcy twierdzą jednak, że to nie kości słynnego smoka, a mamuta, walenia i nosorożca.

Istnieje oczywiście także możliwość zwiedzania „bezpłatnego”. Możemy pooglądać elementy zamku, które nie wymagają opłat, za darmo można np. wejść na dziedziniec arkadowy i zewnętrzny, zobaczyć zamek z zewnątrz, pospacerować nad Wisłą i przejść się do smoka wawelskiego.

Historia wawelskiej rezydencji sięga aż XI w. Później tamtejsze palatium było rozbudowywane przez kolejnych władców, a największe inwestycje poczynili m.in. Władysław Łokietek, Władysław Jagiełło, Aleksander Jagiellończyk czy Zygmunt I Stary. Za panowania Wazów stolica została przeniesiona do Warszawy, więc królowie rzadziej gościli już na Wawelu, a pojawiali się na nim przeważnie w czasie uroczystości, jak koronacje, pogrzeby czy śluby. W XVII i XVIII w. budynek kilkukrotnie musiał zostać odremontowany po pożarach.

Na zwiedzanie Wawelu możemy śmiało poświęcić cały dzień, jeśli nawet nie dwa! Zamek oferuje nam wiele możliwości spędzania wolnego czasu.

Plan wzgórza Wawelskiego

Dzień 3

Pozostawiam Wam tutaj pewną dowolność 😁 Zakładam, że w większości przypadków dzień 3 to może być niedziela, więc jeśli nie zwiedziliście któregoś ze wcześniejszych zamków to proponuje do nich wrócić. Można także poranek i popołudnie spędzić w Krakowie – tyle tu ciekawych miejsc do zobaczenia!

Jeśli jednak chcesz ruszyć dalej jest kilka możliwości. Zaledwie kilka kilometrów od Krakowa znajduje się piękny Zamek Pieskowa Skała. Został on odrestaurowany, a jego wnętrza udostępnione są do zwiedzania. Ja na razie jeszcze tutaj nie byłam, ale patrząc na zdjęcia z pewnością warto.

https://www.instagram.com/p/B_dOhaXgHpj/?utm_source=ig_web_copy_link
  • Zamek Pilcza w Smoleniu

Innym zamkiem, który warto odwiedzić na Szlaku Orlich Gniazd jest Zamek Pilcza w Smoleniu (ok. godzina jazdy samochodem z Krakowa, niecałe 56 km). Na miejscu znajduje się bezpłatny parking.

Prawdopodobnie już w okresie lateńskich wzgórze było zasiedlone, nie do końca jednak wiadomo, kiedy dokładnie wybudowano w tym miejscu murowaną warownie. Pewna wzmianka na jego temat pochodzi z XIV stulecia.

  • Zamek Ogrodzieniec

Bez wątpienia jednym z najpiękniejszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Znajduje się 15 km od Zamku Pilcza. Wejście kosztuje 18 zł (bilet normalny) lub 13 zł (bilet ulgowy – dzieci, studenci, emeryci), niedaleko znajdują się także płatne prywatne parkingi (cały dzień około 10 zł). Na zwiedzanie należy zaplanować przynajmniej godzinę, warto też zabrać ze sobą wygodne buty ze względu na dużą ilość schodów. Ta atrakcja przypadnie do gustu każdemu, spacerowanie po obwarowaniach zamku jest bardzo przyjemne, a piękne widoki na okolicę dodają wszystkiemu uroku.

Zamek w Ogrodzieńcu powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Później puszczany był w dzierżawę. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany.

Więcej o Zamku w Ogrodzieńcu przeczytasz tutaj: Król na Szlaku Orlich Gniazd – Zamek Ogrodzieniec

Zamek Ogrodzieniec

Przedstawiony wyżej szlak i jego pozycje można swobodnie zmieniać, wszystkie zamki znajdują się dość blisko siebie, więc nie zakłóci to Waszej wycieczki. Można także pominąć Kraków i nocleg złapać gdzieś po drodze, np. z widokiem na którąś z warowni. Jeśli chcecie przedłużyć sobie wypoczynek tą trasę możecie połączyć ze zwiedzaniem zamków i pałaców w województwie opolskim i województwie dolnośląskim. Na moim blogu powstały dwa osobne wpisy na ich temat, zapraszam:

Na blogu znajdziecie także obszerny wpis na temat prawie wszystkich zamków znajdujących się na Szlaku Orlich Gniazd:

Mapa wycieczki

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/u/0/embed?mid=1472zAjj6chlHiu49ThQovAjD-dVJw9TU&w=640&h=480]
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw serduszko lub komentarz! A może masz własne propozycje wycieczki? Chętnie się z nimi zapoznam 🙂 Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Europa Grecja Korfu Niezbędnik Porady

Wakacje all inclusive w czasach koronawirusa – Grecja, Korfu

W czasie pandemii koronawirusa wielu z nas zastanawia się nad wyjazdem za granicę. Jeszcze większe wątpliwości mamy w czasie dalszego wyjazdu organizowanego przez biura turystyczne typu Rainbow Tours, Itaka czy Tui. Wiąże się to z obawami konieczności odwołania wakacji z powodu wzrostu zachorowań w naszym kraju, bądź destynacji turystycznej. Z drugiej strony nie wiemy także …

Europa Niezbędnik Polecam Porady

Budżetowe jednodniowe lub weekendowe wyjazdy zagranicę

Od 15 czerwca możemy podróżować z powrotem zagranicę, a przynajmniej po większości krajów Unii Europejskiej. Zbliżają się także wakacje i zakładam, że będziecie chcieli spędzić ten czas ze swoimi pociechami, bądź wyjechać gdzieś we dwójkę z bliską osobą. Nie zawsze chcemy, jednak odwiedzić polskie tereny, chcielibyśmy poznać coś nowego, zobaczyć miasto zagranicą, ale nie zaplanowaliśmy wcześniej naszego wyjazdu… Czasem chęć podjęcia podróży jest dość spontaniczna, a wtedy w trasę wyruszamy samochodem. Z myślą właśnie o takich osobach zaplanowałam ten post, ponieważ wiem, że nie zawsze udaje się wszystko ułożyć pod kalendarz w pracy, a kiedy okazuje się, że mamy dni wolne to samolot do upragnionego celu naszej podróży ma już zawrotną cenę!

Poniżej znajdziecie pomysły na spędzenie kilkudniowego pobytu w zagranicznych miastach leżących blisko polskiej granicy. Co należy podkreślić są to miejsca, które sama odwiedziłam, większość nawet kilkukrotnie. Mogę więc zagwarantować, że są to miejscowości warte zobaczenia. Myślę, że mieszkańcy wszystkich województw znajdą w poniższym zestawieniu coś dla siebie! Są to miejscowości, do których bardzo łatwo dostać się samochodem lub autobusem czy pociągiem. Bez problemu powinniście także znaleźć tam nocleg w przyzwoitej cenie, nawet na ostatni moment. Z drugiej strony wszystkie są na tyle atrakcyjne, że nie ma mowy o nudzie.

Drezno

Drezno jest jednym z najpiękniejszych miast Niemiec, a jeśli mieszkamy w województwie dolnośląskim, opolskim, lubskim itp. dojedziemy tam w zaledwie kilka godziny. Można się tutaj dostać na różne sposoby, samochodem, pociągiem (z Wrocławia kursuje już na stałe kilka razy dziennie), a koszt podróży nie jest już tak wysoki, jak kiedyś.

Największą popularnością w Dreźnie cieszy się stare miasto, poza pięknymi budynkami znajdujemy tam również liczne kawiarenki, restauracje i sklepiki. W przypadku zabytków do najważniejszych należy zaliczyć zamek drezdeński, który przez lata pełnił rolę siedziby książąt Saksonii, rokokowy Pałac Zwinger, Katedrę św. Trójcy, Albertinum (dawniej gmach zbrojowni, aktualnie znajduje się tutaj muzeum Państwowych Zbiorów Sztuki), Złotego Jeźdźca przedstawiającego księcia Fryderyka Augusta I (naszego króla Augusta II Mocnego) i budynek Opery (Semperoper). Koniecznie należy także zobaczyć olbrzymią mozaikę z kafelków miśnieńskiej porcelany, która została wykonana w XIX wieku. Przedstawia ona „Orszak książęcy” i została wykonana w celu upamiętnienia 800–letniej historii władców z dynastii Wettynów.

Centrum Drezna
Pałac Zwinger

Berlin

Do Berlina spokojnie zawitacie zarówno samochodem, pociągiem czy autobusem (flixbus). Po mieście łatwo komunikować się za pomocą metra, które zatrzymuje się przy wszystkich ważniejszych atrakcjach.

Stolica Niemiec przyciąga do siebie masę turystów. Bez wątpienia nie będziecie się tam nudzić! Polakom miejsce to kojarzy się chyba przede wszystkim z upadkiem muru berlińskiego i Bramą Brandenburską, niekwestionowanym symbolem miasta. Poniekąd słusznie, ale warto zobaczyć tam jeszcze przynajmniej kilka innych rzeczy! Ogromną popularnością cieszy się monumentalny Reichstag z nowoczesną architekturą wnętrza. Masa turystów, jak i mieszkańców uwielbia przesiadywać na trawniku przed budynkiem i urządzać małe pikniki. Stamtąd można też wykonać ciekawe zdjęcie.

Brama Brandenburska
Budynek Reichstagu w Berlinie

Koniecznie trzeba zobaczyć także tzw. Wyspę Muzeów usytuowaną nad rzeką Sprewą. Obowiązkowo zajrzyjcie do Muzeum Pergamońskiego, a na osobną wycieczkę warto pojechać zobaczyć Pałac Charlottenburg! Spokojnie spędzicie tu cały dzień 🙂

Poza tym… Jeśli lubicie zakupy to znajdziecie tu masę butików, lokalną Galerie Lafayette, a pod Berlinem mieści się ogromna wioska outletowa z najlepszymi markami 😉

Praga

Pragę każdy z nas powinien choć raz w życiu zobaczyć! To jedno z najlepiej zachowanych gotyckich zabudowań urbanistycznych w Europie, a mamy do niego tak blisko, zwłaszcza z województw południowych. Czy można Pragę zwiedzić w jeden dzień czy weekend? Może nie zobaczymy wszystkiego, ale najważniejsze atrakcje jak najbardziej. Kiedyś mój mąż zabrał mnie na jeden dzień do stolicy Czech z okazji Dnia Kobiet i byłam bardzo zadowolona. Spokojnie możecie przejść się od centrum, pięknego ratusza z charakterystycznym zegarem Orloj w kierunku Mostu św. Karola, a później podreptać w górę na Hradczany. Stamtąd zobaczycie piękną panoramę miasta. Jeśli starczy Wam sił to można zwiedzić zamek oraz kościół, a jeśli nie to usiąść w jednej z kawiarenek i delektować się ciastem. Polecam także słynne knedliki (aż się stęskniłam za tym smakiem!).

Centrum Pragi
Zegar Orloj
W drodze na Hradczany
Widok z Hradczan na centrum Pragi
Archikatedra Świętych Wita, Wacława i Wojciecha w Pradze

Ołomuniec

Pomyślałam, że warto w tym zestawieniu wspomnieć także o Ołomuńcu. W naszych planach wyjazdowych przeważnie bierzemy pod uwagę Pragę, co niestety jest troszkę krzywdzące dla „mniejszego brata” stolicy Czech. Miasto to słynie przede wszystkim z wielu zabytków, które przetrwały z powodu braku zawieruch wojennych po wojnie trzydziestoletniej. Ołomuniec to ciekawy punkt wypadowy przede wszystkim dla mieszkańców województw południowych, ponieważ można się tu udać z tych terenów nawet na jeden dzień czy kilka godzin.

Na szczególną uwagę zasługuje stare miasto, które jest najlepiej zachowanym zespołem miejskim w Czechach zaraz po Pradze. Warto pospacerować po rynku, na którym wznosi się piękna kolumna morowa i liczne fontanny, a także obejrzeć ratusz ze średniowiecznym zegarem astronomicznym. Osobną uwagę powinniśmy poświęcić Katedrze św. Wacława. W Ołomuńcu zresztą napotkamy wiele kościołów, które warto obejrzeć. Jeśli mamy trochę więcej czasu to warto pojechać do Svatý’ego Kopečka, jednej z dzielnic miasta i zobaczyć tamtejszą Bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny.

Kolumna morowa w Ołomuńcu
Katedra św. Stefana w Ołomuńcu

Jeśli chcecie przeczytać więcej o Ołomuńcu zapraszam do osobnego posta na moim blogu: Ołomuniec – czeska perełka w jeden dzień. Jakiś czas temu napisałam także o Svatým Kopečku: Svatý Kopeček – malownicza dzielnica Ołomuńca.

Bańska Bystrzyca i Bańska Szczawnica

Pewnie niektórzy z Was drapią się po głowie czytają te nazwy. Mogę jednak poręczyć, że jeśli postanowicie odwiedzić Słowacje to z pewnością będziecie zadowoleni. Może to nie Europa Zachodnia, ale stanowi z pewnością ciekawe miejsce na kilkudniowy wyjazd.

Bańska Bystrzyca
Główny deptak w Bańskiej Bystrzycy

Bańska Bystrzyca i Bańska Szczawnica to jedne z najpiękniejszych miasteczek Słowacji, gdzie z pewnością warto spędzić więcej niż jeden dzień. W każdym z nich znajdziecie piękne uliczki z kolorowymi kamienicami i kościółkami. Każda z tych miejscowości ma także swoje „zamczysko”, a Bańska Szczawnica nawet dwa (Stary i Nowy Zamek), które są pięknie usytuowane na wzgórzu. Słowacja zresztą chyba słynie ze swoich zamków 🙂

Nowy Zamek w Bańskiej Szczawnicy
Bańska Szczawnica
Centrum w Bańskiej Szczawnicy

Wielką atrakcją Bańskiej Szczawnicy jest także Ogród Botaniczny, gdzie można zobaczyć gatunki roślin i drzew niespotykanych w tym regionie, w tym ogromne sekwoje!!! Nie przepadam za takimi atrakcjami, bo szybko nudzi mnie oglądanie flory, ale tutaj bardzo mi się podobało 🙂

Lwów

Otwarcie granic z Ukrainą może nie nastąpić tak szybko, jak wewnątrz Unii Europejskiej, ale może tego posta będziecie przeglądać także w przyszłości więc myślę, że warto wspomnieć o naszym wschodnim sąsiedzie. Lwów zawsze warto mieć na uwadze planując swoje wyjazdy.

We Lwowie można spędzić tygodnie oglądając miejsca związane z polską historią. Jest to jednak także super miejsce na weekendowy city break! Lwów proponuje nam naprawdę ciekawą formę zwiedzania czasu. Tłumy turystów przyciąga tamtejsza starówka z masą kolorowych sklepików z pamiątkami, restauracyjkami i kawiarenkami. Tutejsze ceny są chyba najbardziej przystępne ze wszystkich przedstawionych przeze mnie miast. Super obiad w samym centrum możecie zjeść za kilkanaście złotych razem np. z piwem czy sokiem. Warto także zajść do Pijanej Wśni, gdzie uraczycie się przepysznym likierem, a przy okazji możecie spoglądać na piękny budynek ratusza, na którego wieżę można wejść żeby zobaczyć miasto.

Rynek we Lwowie
Słynna Baszta Prochowa we Lwowie

Spacerując uliczkami Lwowa na każdym kroku w zasadzie natkniecie się na jakieś zabytki. Warto zwrócić uwagę na kamienice znajdujące się w rynku; najsławniejsze to Czarna Kamienica, Kamienica Królewska czy Kamienica Lubomirskich. W tej ostatniej aktualnie znajduje się świetnia kawiarnia wraz ze sklepem, gdzie możecie zabrać ze sobą trochę tego smaku do domu. Punktem obowiązkowym zwiedzania jest Opera znajdująca się przy Wałach Hetmańskich, warto także zobaczyć Basztę Prochową z charakterystycznymi lwami, Pałac Potockich, Arsenał Królewski, dzielnice ormiańską z katedrą oraz liczne kościoły. Długo by jednak w tym miejscu wymieniać wszystkie zabytki Lwowa, które warto zobaczyć, można o tym rozprawiać godzinami. Lwów to idealne miejsce zarówno na spędzenie tygodnia, jak i weekendu – bardzo polecam.

Opera

Wilno i Troki

Litwa to doskonała propozycja dla mieszkańców północno-wschodnich województw Polski! Z Warszawy czy Białegostoku można się tutaj dostać autobusem, a z naszej stolicy także samolotem. Bez problemu dojedziecie tu także samochodem, a wiele hoteli proponuje w cenie także darmowy parking. Na naszą kieszeń na Litwie nie jest nadal strasznie drogo, więc wybierając się tu na kilka dni z pewnością nie stracicie majątku 🙂

Bazylika Archikatedralna św. Stanisława Biskupa i św. Władysława w Wilnie
Widok w kierunku ulicy Giedymina w Wilnie

W czasie pobytu w Wilnie z pewnością warto zwiedzić starówkę z monumentalną śnieżnobiałą Bazylikę Archikatedralną św. Stanisława Biskupa i św. Władysława z ogromną dzwonnicą i górującym nad nią starym zamkiem. Bardzo przyjemny jest także spacer już legendarną ulicą Pilies (Zamkową), a na zakupy można udać się na ulicę Giedymina, gdzie poza butikami, licznymi kawiarenkami i restauracjami napotkamy galerię Giedymino 09. Na obiad polecam któreś z tradycyjnych ziemniaczanych dań, najlepiej zacząć od słynnych cepelinów (zeppelinów), do których koniecznie trzeba spróbować tutejszego piwo (polecam Baltijos). Restauracja, którą uwielbiam znajduje się przy ulicy Pilies – Etno Dvaras (cepeliny kosztują ok. 4 euro, piwo 2 euro).

Jedna z uliczek w centrum Wilna
Cmentarz na Rossie w Wilnie

Po obiedzie możemy pospacerować uliczką w górę w kierunku Matki Boskiej Ostrobramskiej, stamtąd mamy już kilka kroków do murów miasta i kilku innych zabytków, w tym kościołów. Najważniejsze atrakcje Wilna znajdują się w większości w niedużej odległości od siebie co pozwala na przyjemne i bezproblemowe zwiedzanie. W centrum znajdziemy masę restauracyjek i kawiarenek, a także sklepików z różnego rodzaju pamiątkami, np. popularnymi bursztynami czy ubraniami z lnu.

Jeśli mamy trochę czasu i zostajemy w Wilnie na dłużej koniecznie trzeba podjechać (samochodem lub marszrutką, które zatrzymują się przed bazyliką) do Trok. Z pewnością zachwyci Was wykonany z czerwonej cegły zamek okrążony jeziorem – scenografia idealna do zdjęć. Dodatkową atrakcją jest wyjątkowe na skalę europejską jedzenie przygotowywane przez mniejszość etniczną – Karaimów. Koniecznie musicie spróbować kibinów (pierogi z ciasta drożdżowego z różnym nadzieniem). Można je kupić na każdym kroku w stojących na kółkach małych budkach. Aby spróbować czegoś bardziej sycącego warto usiąść w jednej z restauracyjek i delektować się widokiem na zamek. Jestem pewna, że Troki Was zauroczą 🙂

Zamek w Trokach
Zamek w Trokach został odbudowany po zniszczeniach w czasie II wojny światowej

Weekend zagranicą

W moich propozycjach pojawiły się także kraje, do których aktualnie nie możemy wjechać (np. Słowacja i Ukraina), ale myślę, że niedługo i te państwa będziemy mogli odwiedzić. Wynika to z tego, że napisałam tego posta z myślą także o osobach, które zapoznają się z nim za jakiś czas, za miesiąc czy rok. Wydaje mi się, że powyższe zestawienie będzie przydatne w czasie planowania przez Was bliskich wyjazdów zagranicznych i to nie tylko w aktualnej „koronawirusowej” sytuacji. Nie jest możne ona najprostsza, ale starajmy się cieszyć możliwością podróżowania, a przede wszystkim pamietajmy o bezpieczeństwie naszym i otaczających nas ludzi!

Macie już jakieś plany na najbliższe wyjazdy zagranicę? Dajcie znać w komentarzach 🙂
Dolnośląskie Niezbędnik Opolskie Polska Porady

Jednodniowa wycieczka po Śląsku – moje refleksje

W obecnej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak bezpieczne zwiedzanie Polski. Choć bardzo bym chciała pojechać do Niemiec to nie będzie mi to dane jeszcze przez najbliższe kilka tygodni. Polski zwiedzać nie lubię – pewnie wielu z Was mnie przez to znienawidzi. Po tym poście pewnie stwierdzicie, że powinnam docenić to co nasze, polskie. Jednak nie prowadzę tego bloga po to żeby podobał się on wszystkim, a chce też pisać prawdę i to jak ja oceniam niektóre miejsca. Nie będzie, więc to standardowy tekst typu „Polska jest piękna” i jej powalających na kolana walorach naszego kraju, a raczej o tym co powinno się zmienić, abyśmy dogonili naszych zachodnich sąsiadów, a nie pozostawali na tym samym poziomie renowacji zabytków, co byłe państwa ZSRR.

W maju, kiedy zaczęło się robić przyjemniej pod kątem pogodowym, nie mogąc już dłużej wysiedzieć w domu postanowiłam zrobić kilka małych wycieczek po najbliższej okolicy. Przeszukałam internet, nawet zapytałam Was na Instagramie, jakie miejsca w okolicach Opola polecacie do odwiedzenia. Wybrałam kilka, początkowo były to tylko Ząbkowice Śląskie i Paczków. Po drodze, już w samochodzie narodziło się jeszcze kilka pomysłów. I bardzo dobrze, że tak się stało, bo po tej wyprawie wróciłabym z całkowicie negatywnym nastawieniem wobec stanu zabytków w Polsce.

Klasztor Księgi Henrykowskiej

Na początku zatrzymaliśmy się w Klasztorze Księgi Henrykowskiej – było całkiem przyjemnie. To jeden z punktów Szlaku Cysterskiego, który ciągnie się przez całą Europę, w tym przez Polskę. Powołany został do życia w ramach Europejskich Dróg Kulturowych.

Najlepiej zajechać tu samochodem. Jeśli chce się zostać na dłużej, zwiedzić wnętrza klasztoru oraz park lepiej zabrać ze sobą jakieś zaopatrzenie, choć znajdziemy tu co prawda restaurację, a także sklepiki spożywcze, w tym bardzo „tradycyjne”. Tutejsi „miejscowi” są bardzo pomocni i wskażą Wam z pewnością drogę do klasztoru. Można pod niego spokojnie bezpośrednio podjechać samochodem, nie ma tu opłat parkingowych itp.

Najważniejszym punktem zespołu jest kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jana Chrzciciela, który powstał w XIII w. Przebudowywano go na nową modłę kolejno w XIV, XVII i XVIII stuleciu. Z pewnością warto zobaczyć barokowe wnętrza klasztoru – mnie niestety się nie udało. Szczególną uwagę przyciągają Stelle Henrykowskie znajdujące się w kościele, a także dekoracje wnętrz. Klasztor zasłynął także jako miejsce powstania słynnej Księgi Henrykowskiej, która od 2015 r. znajduje się na liście „Pamięć Świata” UNESCO.

Na zewnątrz warto przypatrzyć się misternie wykonanej XVII-wiecznej kolumnie św. Trójcy, a później okrążyć budowlę i pospacerować chwilę po parku. Od fasady budowla wydaje się zadbana, niestety kiedy skręcimy gdzieś w bok to wrażenie mija, budowla już nie jest odnowiona, w niektórych miejscach coś odpada. Tyle dobrze, że klasztor został zabezpieczony przed wilgocią – mam nadzieje, że to jeden z kroków, który pomoże w dalszej rewitalizacji tego miejsca.

Ząbkowice Śląskie – tylko Krzywa Wieża…

Słynne Frankenstein, czyli aktualnie Ząbkowice Śląskie leżą jakieś 20-25 minut drogi od Henrykowa. Wjeżdżając do miasta pomyślałam sobie „kurcze, chyba bogaci ludzie tu mieszkają”, bo na obrzeżach budowała się masa nowoczesnych domków jednorodzinnych. Sugerowało to, że centrum będzie ładne i zadbane. Bardzo mocno się pomyliłam. Później doszłam do wniosku, że mieszkańcy raczej uciekają z centrum na obrzeża miasta.

Ta średniowieczna miejscowość, ma ciekawą i barwną historię, a jedna z nich stała się prawdopodobnie inspiracją do napisania słynnego „Frankensteina” pióra Mary Shelley. Na początku XVII stulecia w Ząbkowicach panowała zaraza, o której wywołanie posądzono tutejszych grabarzy. Początkowo komisja powołana do zbadania sprawy nie podeszła do niej zbyt poważnie, aż do momentu znalezienia u jednego z oskarżonych tajemniczego proszku uznanego za trujący. Podczas tortur grabarze przyznali się, że wspomniany proszek wykonywali ze zwłok i rozsypywali go w różnych miejscach w mieście, aby przynosił śmierć i nieszczęście. Dopuszczali się także innych haniebnych czynów, jak wycinanie brzemiennym, zmarłym kobietą płodów, aby później zjeść ich serca, kradzieży i gwałtów. Ostatecznie oskarżonych skazano i spalono na stosie.

Ta fascynująca, choć brutalna opowieść mogłaby sugerować, że Ząbkowice Śląskie są idealnym miejscem do odwiedzenia. Niestety, ja mocno rozczarowałam się tym miastem.

Bez wątpienia główną (jeśli nie jedyną) atrakcją Ząbkowic Śląskich jest Krzywa Wieża. I rzeczywiście jest bardzo krzywa i widać to na pierwszy rzut oka – to jak najbardziej liczy się na plus. Odchylona jest o 2,14 metra i jest najwyższą tego typu budowlą w Polsce (34 m). Nazywana jest „śląską Pizą”, bardzo nie lubię nadawania takich przydomków, bo skoro Polska jest piękniejsza i ma więcej do zaoferowania niż pozostałe kraje to po co? Po drugie to bardzo krzywdzące zarówno dla samego zabytku, jak i dla turysty, który przyjeżdża w dane miejsce i ma pewne oczekiwania, a w przedstawionym przypadku pewnie się zawiedzie. Wieża w Ząbkowicach Śląskich w ogóle nie przypomina tej w Pizie (ani wysokością, ani architekturą)… Tylko kto przegrywa w tej nierównej walce? Jednak od wielu Polaków słyszałam pozytywne opinie na temat tego miejsca, jak i całego miasta, to ja jednak nie podzielam tej opinii. Choć wieża jest z pewnością interesująca.

Jednak zobaczenie krzywej wieży to kilka minut do pół godziny jeśli chcemy zwiedzić ją od środka, więc co dalej?

Podobno Ząbkowice Śląskie zabytkami stoją. Wiele osób rozpisuje się o tym na blogach, a lista miejsc do zobaczenia na stronach internetowych jest bardzo długa. To prawda, zabytków jest masa, tylko niestety ich świetność już dawno minęła, nie zachęcają do oglądania. Większość, poza Krzywą Wieżą, XIX-wiecznym ratuszem, pojedynczymi kościołami i kamieniczkami sypią się i to dosłownie. W największym szoku byłam kiedy podeszłam do XIV-wiecznego zamku (ruin, poniekąd pięknych, które są udostępnione do zwiedzania) i zobaczyłam tam matkę z dziećmi grającą w piłkę, która odbijała się od ścian ZABYTKU. Powtarzam ZABYTKU. O czym ta kobieta myślała? Nie mam pojęcia, ale wychowuje na swój wzór dzieci i przekazuje im wątpliwej jakości postawę wobec dziedzictwa kulturowego. Na moich oczach kawałki budowli po prostu kruszyły się i odpadały. Na przodzie wisiała zaś wielka tabliczka mówiąca, że to miejsce znajduje się pod opieką ministerstwa. Szkoda tylko, że zamek nie został w jakiś sposób zabezpieczony. Choć opisane wydarzenie bardziej świadczy postawach niektórych mieszkańców, Polaków.

Na zdjęciu widać nawet dzieci pod opieką mamy, które opisałam
Ratusz

Tracąc nadzieję, poszłam dalej. Napotkałam szare ulice, dziwne sklepiki, do których w życiu bym nie weszła, rozpadające się kamienice, wiele z nich pustych, niezagospodarowanych. Mimo, że był środek dnia nie czułam się w mieście swobodnie, tym bardziej bezpiecznie. Gdzie mam tu zostawić pieniądze? Turystyka opiera się mimo wszystko na pewnej korelacji, jedziemy gdzieś, aby zobaczyć coś interesującego, a w zamian, jak nam się podoba zostawiamy w takim miejscu pieniążki. Tylko gdzie mam je zostawić w takim mieście, jak Ząbkowice Śląskie? Rozumiem, że wiele polskich, małych miast boryka się z podobnymi problemami. Zdaje sobie sprawę, że czasem pozyskanie środków finansowych na renowacje jest trudne. Ale z tego co pamiętam nigdzie w Ząbkowicach nie widziałam tabliczek Unii Europejskiej, które sygnalizowałyby uzyskanie środków. Z drugiej strony nie wiem czy takie wnioski były składane, czy może zostały odrzucone? Wydaje mi się jednak, że Unia chętnie przekazuje środki finansowe na renowację zabytków, tylko trzeba się trochę postarać. To jednak zależy od gospodarza takiego miasta. Inna sprawa to ludzie. Jeśli my sami nie zmienimy swojej postawy wobec niektórych kwestii to nic się nie zmieni, nie będziemy nagle Wielką Brytanią czy Niemcami bez naszej pracy. A z tego co widzę, to jednak większość nie dostrzega problemu w tym co ich otacza. I nie chodzi mi tutaj jedynie o Ząbkowice, tego rodzaju problemu to bolączka wielu, polskich miast. Choć wiem i dostrzegam, że jest coraz lepiej pod tym kątem, to z drugiej strony dużo pracy jeszcze przed nami. Byleby niektóre zabytki dotrwały tego momentu, bo byłoby ich szkoda.

Poniżej kilka zdjęć, których celowo nie obrabiałam, abyście mogli zobaczyć w jakim stanie są budynki w mieście.

Mury miasta
W większości Ząbkowice Śląskie wyglądają niestety tak

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim

Do pałacu zawitałam osobnego dnia, ponieważ chciałam zwiedzić go od środka, a także przejść się po okolicznych parku. Co przykuwa uwagę to fakt, że wieś Kamieniec Ząbkowicki (niedługo ma zostać miastem) z pewnością zarządzany jest lepiej niż miasto Ząbkowice Śląskie. Przede wszystkim jest czysto, trawniki są skoszone, kamieniczki i domki w większości wyremontowane. Takie miejsce od razu przyjemniej się zwiedza.

Najważniejszym zabytkiem Kamieńca Ząbkowickiego jest bez wątpienia Pałac Marianny Orańskiej. Przez lata trzymany w rękach prywatnego właściciela podupadał, czego efekty widać do dziś. Dopiero 2012 r. gminie udało się przejąć zamek i rozpoczęły się działania mające na celu uporządkowanie okolicznego terenu oraz wyremontowanie pałacu. Należy przyznać, że władze działają w dobrym kierunku, budowla wygląda już bardzo okazale z zewnętrz. Zresztą tego rodzaju architektura jest raczej ewenementem na terenach Śląska, co z pewnością przyciąga turystów. Udało się już także wyremontować kilka sal i dach, zabezpieczyć budowlę przed zawaleniem się. Co cieszy na renowację pałacu pozyskano ogromne środki nie tylko z Unii Europejskiej, ale także ministerstwa. Aktualnie składane są kolejne wnioski, niektóre już są pozytywnie rozpatrzone. Można? Można tylko trzeba chcieć.

Z pałacem wiąże się wiele ciekawych opowieści, którymi chciałabym się z Wami podzielić, jednak wtedy ten tekst byłby ogromny 🙂 Dlaczego myślę, że za jakiś czas przygotuje dla Was osobny post na temat tego miejsca!

Odwiedzenie Pałacu Marianny Orańskiej mogę szczerze polecić. Widać przede wszystkim, że komuś na tym miejscu zależy, a to bardzo ważne. Podjechać tu najlepiej samochodem; przy czerwonym kościółku, gdzie znajduje się kasa mieści się także parking (5 zł za cały dzień). Dozwolone jest zwiedzanie wyłącznie z przewodnikiem (25 zł za osobę, są także bilety ulgowe, jeśli dobrze pamiętam 15 zł) o pełnych godzinach. My trafiliśmy na super przewodnika, warto ich podpytać o jakieś szczegóły. Na wszystko znają odpowiedź 🙂 Zwiedzanie parku pałacowego jest bezpłatne, podobno można w nim zobaczyć dzikie zwięrzęta, jak sarny czy zające.

Paczków, czyli „polskie Carcassonne” – czyżby?

Paczków to kolejne śląskie miasto, w którym wręcz potykamy się o zabytki. Podobnie, jak w przypadku Ząbkowic Śląskich znajdziemy masę stron, które opisują wszystkie miejsca, które należy zobaczyć. Zachęcona komentarzami, że to polskie miasto-twierdza, wręcz „polskie Carcassonne” pojechałam tam z wielkimi nadziejami. Myślałam sobie: „jak mogłam ominąć takie miejsce, skoro znajduje się jakąś godzinę od mojego miejsca zamieszkania?”. Niestety – ponownie się zawiodłam. O ile paczkowskie mury są ciekawe, miasto prezentuje się lepiej niż odwiedzone przeze mnie wcześniej Ząbkowice Śląskie, to nie można stwierdzić, że jest ono gotowe w 100% na przyjęcie turysty. Najbardziej przeraził mnie chyba brak jakiegokolwiek życia – wiem, że jest epidemia, ale czułam się tam jak po apokalipsie zombie. Zwalam to jednak na aktualną sytuacje. Paczków jest ciekawym miejscem, nie twierdzę, że nie. Ale niestety, zaniedbanym, co niejako skutkuje brakami finansowymi. Nie lubię także kiedy miasta porównuje się do innych, znacznie bardziej reprezentacyjnych, bo po prostu na tym tracą – pisałam o tym wyżej. Paczków, bowiem nie ma nic wspólnego z Carcassonne. Czy niemiecki Rothenburg ob der Tauber czy Dinkelsbühl otoczone murami i wieżami porównują się do francuskiej twierdzy? Nie, są Rothenburgiem i Dinkelsbühlem – promują swoją tradycję i historię. Więc dlaczego my to robimy? Rozumiem, że to pewna forma promocji, jednak nasze miasta na tym tracą.

Mury są wyremontowane, ale nigdy nie widziałam wieży o takim kształcie… Gdzie jest druga połowa?

Władze miasta poniekąd słusznie uważają, że najważniejszą wizytówką Paczkowa są mury, które zostały częściowo wyremontowane. Tracą one niestety jeśli rozejrzymy się dokładniej po mieście, gdzie podobnie jak w Ząbkowicach Śląskich natrafimy na liczne, rozpadające się kamienice i budynki. Jestem osobą, która lubi city breaki, w małych miastach umiem spędzić nawet kilka dni oglądając szczegóły zabudowy, a w Paczkowie spędziłam chyba godzinę. Po prostu nie zachęciło mnie do pozostania na dłużej. Niektórzy zarzucili mi na Instagramie bezstronność w mojej opinii. Nie chce jednak kłamać, że Paczków mi się podobał. To prawda, że kamienice w rynku zostały wyremontowane, tylko co z tego, że niektóre z nich tylko do połowy lub tylko fasady. Reszta się sypie. W samym centrum, zaraz na przeciw ratusza straszy prlowska upadła, restauracja o dość wymownej nazwie „Carcassonne”. To nie są małe elementy, to ważne sprawy. Miasto zaczyna się przecież zwiedzać od rynku i to pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze.

Poza murami można podejść także do Domu Kata, w którym mieści się także informacja turystyczna oraz pozwiedzać kilka kościołów znajdujących się obok rynku. Paczków znajduje się bowiem także na Szlaku Czarownic na Polsko-Czeskim Pograniczu. O tym problemie mogłabym Wam opowiadać dłużej, ale nie miejsce i czas na to 🙂

Kilka zdjęć bez obróbki. Mam nadzieje, że dzięki nim zrozumiecie o co mi chodzi. A na pewno nie chodzi mi o obrażenie kogokolwiek, jak to odczytali niektórzy:

Restauracja Carcassonne przy rynku
Pierwsza lepsza uliczka od rynku

Kamienica przy rynku

Otmóchów – kolejna nadzieja

Do Otmuchowa, niewielkiej miejscowości w województwie opolskim, zajechaliśmy całkowicie przypadkiem w drodze z Paczkowa do Opola. Patrząc na pozostałe okoliczne miejscowości warto się tutaj zatrzymać na 1-2 godziny. Rynek nie jest duży, ale schludny, wyremontowany i kolorowy. W centrum znajduje się przyciągający wzrok ratusz. Zaraz za nim kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego, a przy nim niewielki, ale ładnie zagospodarowany ogródek. Przy rynku znajdziecie także nową restaurację (nie próbowałam jedzenia, bo była zamknięta).

Ratusz

Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja miasta – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja.

Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.

Zamek dolny

Jeśli mamy trochę więcej czasu można przejść się uliczkami miasta, charakteryzującymi się niską zabudową – średniowieczny układ urbanistyczny wpisany jest na listę zabytków. Ciekawą budowlą jest także tzw. Brama Wróbla.

Powiem, że to dla mnie zagadka: jak to możliwe, że 5-tysięczne miasto potrafi zadbać o wygląd rynku, a większe nie? Wiem, że wpływają na to inne czynniki, jak przemysł itp., ale…

Kopice i „Pałac na wodzie”

To jedno z cudeniek, które musicie zobaczyć z jednego powodu. Niedługo go po prostu nie będzie. Znajdujący się aktualnie w prywatnych rękach pałac słynnego śląskiego rodu Schaffgotschów pochodzących z Frankonii jest kompletnie zrujnowany. Tutejsza rezydencja została przebudowana w stylu klasycystycznym pod koniec XVIII stulecia. Nazywany „pałacem na wodzie” z powodu otoczenia trzema stawami, skrywa także historię lokalnego Kopciuszka. „Król cynku”, Karol Godulla szybko wzbogacił się ciężką pracą, niektórzy uważali go wręcz za pracoholika. Dla swojej firmy poświęcił całe życie, jednak z tego powodu nie udało mu się założyć rodziny; wiele osób się go bało, ponieważ był wyjątkowo ponurą osobą. Urzeczony pewnego dnia postawą córki służącej, półsieroty, Joasi która ofiarowała mu kwiaty zerwane na łące i powiedziała „Kocham Pana” w testamencie zapisał jej cały majątek. Później ożeniła się z przedstawicielem rodziny Schaffgotschów i tytułowała się Joanna Schaffgotsch von Schmoberg-Godulla. Zadbali oni o rezydencje, zaadaptowali park. W rękach rodziny rezydencja znajdowała się do 1945 r.

Niestety w 1958 r. pałac został podpalony, a następnie wielokrotnie grabiony. Później przechodził z rąk do rąk, jednak żaden z właścicieli nie zadbał o stan budowli, która traciła kolejne fragmenty. Dziś pałac jest już w zasadzie nie do uratowania. Można tylko sobie wyobrazić, jaką piękną scenerię tworzyłby z okolicznym stawem i parkiem. Niestety, chyba nie będzie dane nam już tego zobaczyć.

Dojazd do Kopic możliwy jest w zasadzie tylko samochodem. Parking bezpłatny znajduje się zaraz przed pałacem. Obiekt nie jest jednak udostępniany do zwiedzania i można go tylko zobaczyć sprzed bramy. Okoliczny las, który niegdyś był parkiem także należy do prywatnego właściciela, co dodatkowo utrudnia zobaczenie pałacu. Okolice są w stanie zdewastowanym, nie widać żadnych prac rekultywacyjnych.

Czy jest nadzieja?

Co mnie dziwi najbardziej, kiedy szukałam informacji na temat dwóch najbardziej interesujących mnie na początku miejscowości (Ząbkowic Śląskich i Paczkowa) to owszem znalazłam kilka blogów opisujących zabytki, które można tam zobaczyć. Jestem jednak w głębokim szoku, że na żadnym nie spotkałam się z rzetelną informacją typu „miasto wygląda jednak tak i tak…”, „zabytki są w takim stanie…” itd. Czy blogi podróżnicze piszemy tylko po to żeby wszystkim schlebiać? A może ja nie trafiłam po prostu na taki post? Albo jestem zbyt wymagająca?

Może ten post jest momentami surowy, ostry, może niesprawiedliwy. Możecie się ze mną nie zgadzać, możecie przyznać mi rację. Tym bardziej nie chciałam nikogo urazić swoimi komentarzami, nie chodzi także o to żeby zniechęcić Was do odwiedzenia jakiegoś miejsca. Chodzi mi o otwarcie oczu, bądźmy obserwatorami, wymagającymi obserwatorami. Chciałabym, aby każdy z Was czytając ten tekst zastanowił się nad dziedzictwem, które go otacza. To każdy z nas wybierając swoją życiową drogę, decydując o weekendowym celu wyjazdu, dokonując wyboru wrzucając karteczkę do urn (i nie chodzi mi o politykowanie, a wybór władz, które zadbają o miasto i widzą jego przyszłość!) wpływa na to jak wygląda Polska. Bez naszej refleksji i pracy nic się nie zmieni, a większość z miast, zabytków czy muzeów będzie wyglądało, jak niektóre z tych opisanych powyżej – szare, smutne i zapomniane.

Niezbędnik Porady

Podróżowanie ze zwierzęciem domowym – kilka wskazówek na temat bezpiecznego wyjazdu z kotem lub psem

Od kiedy Polska należy do Unii Europejskiej wyjazdy do innych krajów członkowskim są coraz częstsze. Nie musimy już martwić się o posiadanie paszportu czy wizy, przez granicę przejedziemy spokojnie, nie czekając w kolejce. Wystarczy mieć ze sobą dowód osobisty i możemy jeździć po prawie całej Europie. Nie raz w podróż wyruszamy z dnia na dzień, nie planując zbytnio …

Mołdawia Niezbędnik Porady

Co zobaczyć w Mołdawii?

Kraje Europy Południowo-Wschodniej i Wschodniej, nie cieszą się dużym zainteresowaniem turystów. Wynika to głównie ze złej komunikacji, ciężko dostępnych informacjach na ich temat, małej reklamy czy obaw związanych z wysokim ryzykiem oraz przestępczością zorganizowaną. Mimo tego stopniowo kraje takie, jak Rumunia, Mołdawia, Białoruś czy Ukraina zaczynają otwierać się na turystów. Kiedyś udało mi się już odwiedzić Białoruś i Ukrainę, teraz przyszedł czas na Mołdawię! Kraj dość egzotyczny dla europejskiego czy światowego turysty!

Wjeżdżając do Kiszyniowa od strony lotniska przywita nas taki widok!

Jak dostać się do Mołdawii?

Najwygodniejszą opcją wyjazdu do Mołdawii to zakup biletu lotniczego. Samoloty latają do Kiszyniowa z Warszawy kilka razy w tygodniu (Polskie Linie Lotnicze LOT). Ceny biletu zmieniają się w zależności od pory roku, ale przeważnie wynosi on od 600 zł do 1000 zl (pierwsze, najtańsza opcja to ta z bagażem podręcznym). Lot z Warszawy trwa niecałe 2 godziny. Oczywiście można do Mołdawii dojechać także własnym środkiem transportu oraz liniami autobusowymi, których ja jednak nie sprawdzałam, ponieważ cenowo wychodzi to bardzo podobnie do samolotu. W związku z tym polecam zwłaszcza tą opcję. Na lotnisku w Kiszyniowie można wynająć samochód na czas pobytu. Do centrum miasta możemy dostać się autobusem, który zatrzymuje się pod lotniskiem, bądź taksówką (lepiej jednak korzystać z sieciówek, niż tych prywatnych).

Kiszyniów – jeszcze wiele przed nim!

Pewnego razu miałam okazję służbowo odwiedzić stolicę Mołdawii – Kiszyniów. Na zwiedzanie miałam zaledwie kilka godzin, więc udało mi się jedynie zobaczyć kilka najważniejszych zabytków tego miejsca oraz przejść się szybko po centrum. Niestety miasto nie posiada zbyt wielu atrakcji. Do najważniejszych zalicza się kilka soborów, cerkwi czy synagog oraz łuk triumfalny.

Jednym z ważniejszych zabytków Kiszyniowa jest Łuk Triumfalny, z którym łączy się dość ciekawa historia. Na początku XIX w. Rosjanie zdobyli Atanazy tureckie, które przetopiono na dzwon. Miał on zawisnąć w znajdującej się aktualnie obok łuku Cerkwi Narodzenia Pańskiego. Dzwon okazał się jednak zbyt duży. W tym celu wzniesiono w 1840 r. właśnie Łuk Triumfalny, który poza dzwonem miał uczcić zwycięstwo Rosji nad Imperium Osmańskim wojnie rosyjsko-tureckiej toczonej w latach 1806-1812. Może nie dorównuje on łukowi z Paryża, ale ta historia z pewnością dodaje mu smaczku… Mi się podoba, choć nie powala 😉

Łuk Triumfalny w Kiszyniowie
Łuk Triumfalny w Kiszyniowie

Tuż obok Łuku Triumfalnego znajduje się XIX-wieczny Sobór Narodzenia Pańskiego, które wspólnie tworzą jeden z najczęściej odwiedzanych miejsc Kiszyniowa przez turystów. Znajdują się zaraz przy głównej ulicy miasta, którą także warto się przejść i pooglądać zabudowania, które w tym miejscu prezentują się dość przyzwoicie. W przypadku soboru warto wejść do środka i podziwiać tamtejsze zdobienia i freski. Są naprawdę okazałe!

Sobór Narodzenia Pańskiego w Kiszyniowie
Sobór Narodzenia Pańskiego w Kiszyniowie

Z pewnością zaletą Kiszyniowa jest to, że posiada wiele zieleni, w centrum miasta rosną piękne drzewa. Warto przejść się do pięknego parku Stefana Wielkiego i odpocząć na ławeczce.

Pomnik Stefana Wielkiego w Kiszyniowie
Pomnik Stefana Wielkiego w Kiszyniowie

Park jest dość urokliwy 🙂


Jednak jedną z najpiękniejszych budowli jaką widziałam w Kiszyniowie był Sobór św. Teodory z Sihli. XIX-wieczny budynek sakralny został ufundowany przez Fiodora Krupienskiego i jego siostrę Jewfrosiniję Wiaziemską. Co ciekawe po ukończeniu budowla nie została poświęcona. Jedna z wersji podaje, że nie uczyniono tego z powodu tragicznego wypadku, który wydarzył się w środku. Podług innej uważa się, że to fundatorka zakazywała z niewiadomego powodu oddanie budynku do użytku liturgicznego. W związku z tym świątynie konsekrowano dopiero w 1922 r.

Sobór św. Teodory z Sihli w Kiszyniowie
Sobór św. Teodory z Sihli w Kiszyniowie

Podróż do Kiszyniowa to trochę podróż w czasie, podróż w przeszłość. Poza nielicznymi wyjątkami miasto niestety jest zaniedbane, piękne niegdyś neoklasyczne budowle są w opłakanym stanie, czasem nawet blisko centrum zabraknie chodnika, komunikacja miejska jest mocno przestarzała. Często „atakują” nas postsowieckie zabudowania, brutalizm dominuje na każdym kroku. Nie można się jednak dziwić, gdyż Mołdawia jest najbiedniejszym krajem Europy i potrzeba czasu oraz dobrego zarządcy, który podreperuje stan finansowy miasta, jak i całego kraju.

Twierdza w Sorokach (Cetatea Soroca), czyli niezwykle uroczy zameczek

W czasie pobytu w Mołdawii udało mi się odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Poza Kiszyniowa zobaczyłam Soroki, które urzekły mnie zamkiem, o bardzo charakterystycznym kształcie a także przepięknym widokiem na Dniestr! To chyba właśnie przede wszystkim piękna, mało naruszona przez człowieka przyroda Mołdawii może podbić serca podróżników. O tym jednak więcej kiedy indziej. Wracając do Sorok, jest to niewielka miejscowość oddalona od Kiszyniowa około 150 km. Ze względu na średni stan dróg w tym kierunku jedzie się tam ponad dwie godziny samochodem. Sam zamek wybudowany został w 1489 r. na planie okręgu (37m) z inicjatywy księcia mołdawskiego Stefana III Wielkiego. Następnie był rozbudowywany, a także przejęty przez wojska polskie, które przeciwstawiały się w nim atakom tureckim. Ostatecznie pod koniec XVIII w. został spalony przez Rosjan i nie odzyskał już dawnej świetności. Jeśli odwiedzicie Mołdawie to tzw. „must see” 😀 Ja bardzo polecam!

Twierdza w Sorokach
Twierdza w Sorokach
Twierdza w Sorokach
Twierdza w Sorokach od wewnątrz
Twierdza w Sorokach od wewnątrz
Twierdza w Sorokach od wewnątrz
Twierdza w Sorokach

Monaster Japca – miejsce owiane tajemnicą

Pobyt w Monaster Japca był dla mnie bardzo ciekawym przeżyciem. Nie każdemu, bowiem jest dane zobaczenie tego miejsca, a tym bardziej bycie poczęstowanym przez tamtejsze mniszki wyśmienitym obiadem! 

Monaster Japca
Wejście do Monasteru Japca

Monaster to aktualnie prawosławny żeński klasztor we wsi Japca (po polsku Żabka 😀). Najstarszą częścią kompleksu jest pustelnia, cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego wykuta w skale w końcu XVII w., z wysuniętą elewacją z białego kamienia. Aby się tam dostać musiałam wdrapać się po naprawdę wielu dziwnie skonstruowanych stopniach, ale było warto! 

Podwyższenia Krzyża Pańskiego
Droga do cerkwi Podwyższenia Krzyża Pańskiego
Monaster Japca
Cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego

Druga cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego zbudowana w stylu neoklasycystycznym pochodzi z 1915 r. Usytuowana została na miejscu rozebranej w 1911 r. świątyni ufundowanej przez Andronika. Cerkiew ta została wzniesiona na planie kwadratu, posiada jedną kopułę i trzy przepiękne, iskrzące się złotem ołtarze. Obok można było także napić się wody ze źródełek nazwanych od różnych świętych.

Monaster Japca
Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego

Jednak nie tylko zabudowania monasteru wzbudzają zachwyt. Popatrzcie tylko na widok z góry na Dniestr!

Monaster Japca, widok na Dniepr
Widok na Dniepr

W czasie pobytu w monasterze miałam okazję zjeść kilkudaniowy obiad przygotowany przez tutejsze mniszki. Jedzenie było pyszne! A ten kompot i wino…mmm…

Jedzenie w Mołdawii
Domowy, mołdawski obiad

Cecora – miejsce bitwy

Innym ciekawym miejsce, które wydaje mi się, że jest ważne dla nas, Polaków to miejsce bitwy pod Cecorą. Dla przypomnienia, w czasie jednej z wojen polsko-tureckich (1620-1621) hetman wielki koronny wyruszył na czele wojska w kierunku Mołdawii. Bitwa miała miejsce jesienią 1620 roku, a w czasie odwrotu wojsko polskich śmierć poniósł hetman wielki koronny Stefan Żołkiewski. Szlachta i magnateria przez dłuższy czas nie mogła uwierzyć w śmierć dowódcy i porażkę strony polskiej.

Obraz „Bitwa pod Cecorą” autorstwa Witolda Piwnickiego

W związku ze stratą, jaką poniosła wdowa, Regina Herburt po Stanisławie Żółkiewskim postanowiła ona wybudować pomnik w miejscu, w której poległ jej mąż. Budową pomnika zajął się syn zmarłego hetmana, Jan. Ściągnął on kamieniarzy z pobliskiego Mohylewa, których ochraniał zaciągniętą na własny koszt chorągwią pancerną. Podobno posiadał także nieoficjalną zgodę hospodara mołdawskiego na budowę pomnika.

Obelisk postawiono na miejscu kurhanu, gdzie spoczywały prochy poległych. Znajdowała się na nim także tablica z bardzo znamiennym napisem:

Jakże słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę

Stanisław Żółkiewski, hetman wielki koronny

Pomnik przetrwał do 1868 r., kiedy to jeden z mieszkańców pobliskich wsi obalił obelisk i rozkopał kurhan w celu poszukiwania domniemanych skarbów. Pomnik w obecnej formie został odbudowany w 1912 r., a w 2003 r. poddany został renowacji.

Pomnik Stanisława Żółkiewskiego w Berezowce

Monastyr Orhei i powalający widok

Dość popularnym i znanym zabytkiem Mołdawii jest Monastry Orhei i rozpościerający się z niego widok ze wzgórza. W tym regionie kraju znajduje się przynajmniej kilka męskich klasztorów prawosławnych, które są coraz częstszym celem turystów. Nie ma się co dziwić, kiedy spojrzymy na to zdjęcie.

Przyroda!

Inną rzeczą, która zachwyciła mnie w Mołdawii to piękna przyroda! Warto wynająć samochód i pojeździć po okolicy Kiszyniowa w celu odnalezienia pięknych okolic. Poniżej kilka zdjęć, na których widać „mołdawską, złotą jesień”!

Co zobaczyć w Mołdawii? Mapka

Poniżej mapka dla Was z najważniejszymi miejscami do zobaczenia w Mołdawii:

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/u/0/embed?mid=1Z2C5QpYNd8SrGBTIZPWOMZyYZIyFlwwp&w=640&h=480]

Jedzenie, koniaki, wina…

Oficjalną walutą Mołdawii jest lej mołdawski, w skrócie MDL (1 MDL to 0,22 zł).

Mołdawianie mogą się także poszczycić pyszną kuchnią, szczególnie polecam mini gołąbki – mięso z ryżem zawijane w liście winogron. Poniżej kilka wskazówek, za ile można zjeść w restauracjach.

Przykładowe ceny w restauracjach:

  • pierożki zawinięte w liście winogron – ok. 55 MDL
  • mamałyga – ok. 60 MDL
  • butelka wina w restauracji – od 75 MDL
  • przekąska – słonina z chlebem – od 75 MDL
  • sałatki – od 30 MDL

Szczególnie polecam restaurację LaPlacinte, znajdziecie jej w Kiszyniowie kilka filii. Z jej usług korzystałam sama, stołowali się tutaj także moi znajomi i nigdy się nie zawiedli. Tutaj link do strony restauracji.

Wiele osób interesuje się zakupem alkoholi w sklepach mołdawskich. W sklepach nie jest drogo, wyjazd do Kiszyniowa nie naruszy, więc mocno naszego portfela. Warto pamiętać, że Mołdawianie słyną z pysznym win i koniaków. Ich ceny plasują się:

  • Wino w sklepie – od 60 MDL w górę
  • Koniak w sklepie (większość poleca markę KVINT) – od 80 MDL w górę

To po co do Mołdawii?

Mołdawia zalicza się raczej do egzotycznych krajów Europy, gdzie turyście nie przybywają zbyt często. Najbardziej wartościowym walorem turystycznym Mołdawii wydaje mi się piękna przyroda oraz monastery i zamki porozrzucane po całym kraju. W związku z tym, aby w pełni skorzystać z wyprawy do tego państwa niezbędne będzie wypożyczenie samochodu lub przyjazd własnym. Jeśli miałabym wrócić do Mołdawii to właśnie w celu zobaczenia zabytków, do których nie łatwo się dostać. Wiele jest jeszcze do zobaczenia!

Bawaria Europa Niemcy Niezbędnik Porady

Co zobaczyć w Bawarii? Miejsca, których nie możesz przegapić!

Dostałeś niespodziewany urlop i nie wiesz, gdzie pojechać na ostatni moment? A może ogólnie nie masz pomysłu na spędzenie wakacji? Lubisz dobre jedzenie, piwo, oryginalne zabytki i piękne starówki? Ruszaj do Bawarii! Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie!

Jak tu dojechać?

Istnieje kilka możliwości. Bawaria nie jest daleko, więc nie jest to wybitnie skomplikowane czy drogie. Żadna z proponowanych przeze mnie form przejazdu nie powinna zbytnio nadwyrężyć waszego portfela:

  • Pierwszy i najwygodniejszy to z pewnością samolot. Z Wrocławia z bagażem podręcznym można polecieć do Frankfurtu nad Menem za jedyne 500 zł i to nie tanimi liniami, ale Lufthansą! W samolotach tego przewoźnika otrzymujecie drobny poczęstunek np. w formie kanapki oraz dowolną liczbę napojów. Przelot z bagażem rejestrowanym to koszt 800 zł wzwyż. Z lotniska do Würzburga (około 2h jazdy) lub innej destynacji możecie dostać się Flixbusem. Jego ceny nie są zbyt wygórowane. Koszt dojazdu do Würzburga to jedyne 30 zł, a czasem nawet mniej;
  • Autobus. W zależności od tego, gdzie mieszkamy w Polsce będziemy musieli wykonać od jednej do dwóch przesiadek, a przejazd może zając nawet kilkanaście godzin. Ceny rozpoczynają się od 100 zł kiedy wyruszamy z Wrocławia (Flixbus) – oczywiście to koszt w jedną stronę. Zaletą jest z pewnością fakt, że możemy zabrać ze sobą duży bagaż, jednak kilkanaście godzin jazdy może być uciążliwe, a jeśli późno kupimy bilet to może on kosztować prawie tyle, co przelot samolotem z bagażem podręcznym;
  • Moim zdaniem najwygodniejsza forma transportu – samochód. Uwielbiam podróżować samochodem, ponieważ wtedy nic mnie nie ogranicza… Ani odległości, ani godziny odjazdów czy odlotów. Jeśli mam ochotę odwiedzić miejscowość obok, to mogę to po prostu zrobić.

Würzburg i „Frauen Killer”

Würzburg jest jednym z większych miast w Bawarii (konkretnie Frankonii czym bardzo się tu szczycą), które wymieniam w moim poradniku. Niestety w czasie bombardowania podczas II wojny światowej cała starówka została prawie kompletnie zniszczona, miasto jednak odbudowano. Powinnam raczej napisać odbudowały kobiety, ponieważ wszyscy mężczyźni byli wtedy na wojnie!

To przyciągające swoim urokiem tysiące niemieckich turystów miasteczko nie jest zbyt popularne w Polsce – to jeden z powodów, dlaczego o nim wspominam. Innym powodem jest… WINO. Jedne z najlepszych szczepów jakie można sobie wyobrazić. Tutejsze wyroby sławne są na całe Niemcy, jeśli nie Europę. Skąd ich wyjątkowy smak? Winorośla rosną od setek lat na wapniowych zboczach. Przez te wieki ich korzenie wrosły w skałę i pozyskują z niej minerały. Ot, cała zagadka 🙂

Alte Mainbrücke w Würzburgu

Najpopularniejszym miejscem spotkań mieszkańców Würzburga jest Alte Mainbrücke, gdzie znajduje się winiarnia i restauracja Alte Mainmuhle – jedna z najsłynnieszych w Würzburgu. Możemy tu skosztować lokalnych win: Rieslinga, Silvanera i Bachusa – słynnego mordercy kobiet – Frauen Killer. Podobno niektórym Paniom wystarczą dwa kieliszki tego wyśmienitego trunku…

Co warto zobaczyć w Würzburgu? Poza wspomnianym mostem koniecznie należy odwiedzić XVIII-wieczną Rezydencję tamtejszych biskupów, która od 1981 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Koniecznie musicie zwiedzić tamtejsze ogrody bogate w niespotykaną nigdzie indziej roślinność, która pielęgnowana jest od czasów budowy pałacu. Rezydencję warto także zwiedzić w środku, a szczególną uwagę poświećcie największemu na świecie malowidłu plafonowemu, którego autorem jest Giovanni Battista Tiepolo.

Festung Marienberg
Rezydencja w Würzburgu

Mówi się także, że Würzburg to miasto kościołów. Nie mija się to z prawdą… Spacerując po centrum tego miasta można je napotkać praktycznie co kilkaset metrów, więc jeśli jesteś fanem zabytków sakralnych to miejsce dla ciebie. Spróbujcie kiedyś przespać całą noc i poranek bez zbudzenia się z powodu dudniących non stop dzwonów… Powodzenia!

Turystów, a także fanów militariów przyciąga także Festung Marienberg wznoszące się nad Alte Mainbrücke. To jedno z moich ulubionych miejsc w Würzburgu. Kocham oglądać górującą nad miastem, byłą siedzibę biskupów i popijać pysznego Silvanera 🙂 Miasto jest także dobre na mały shopping… Przy głównym deptaku i bocznych uliczkach każdy znajdzie sklep dla siebie 😉

Schloss Veitshöchheim – miejscowość, której nazwy nigdy nie powtórzę…

Jeśli chcesz spędzić w Würzburgu trochę więcej czasu warto zrobić sobie krótką wycieczkę do znajdującego się kilka kilometrów od niego Veitshöchheim. Z wypowiedzeniem nazwy tej miejscowości problem mają nawet sami Niemcy…

Piękny Schloss Veitshöchheim

Przechodząc jednak do konkretów! Dojedziecie tutaj nawet transportem autobusowym. Jest to naprawdę maleńka mieścinka, która ma jednak „to coś”. W XVIII w. to właśnie w tym miejscu biskup Würzburga postanowił wznieść swój pałacyk letni Schloss Veitshöchheim. Jest to jedna, choć dość skromna, z niemieckich perełek architektonicznych. Warto także przejść się po tamtejszych rokokowych ogrodach, oczywiście wzorowanych na wersalskich i zobaczyć główną fontannę, gdzie dzieci karmią tamtejsze kaczki, gęsi, łabędzie i szalejące karpie! Można także swobodnie przejść się po miasteczku, poza pałacykiem warto odwiedzić tamtejsze kościoły, synagogę i przejść się deptakiem przy brzegu Menu. Znajdziecie tutaj pełno restauracyjek z lokalnymi potrawami i rybami. Veitshöchheim to miejsce w sam raz na wolne popołudnie i zapomnienie o problemach dnia codziennego. Czas tutaj zwalnia…

Rothenburg ob der Tauber – „przepite” miasto

Rothenburg ob der Tauber to mój faworyt wśród miasteczek Bawarii! Jak dla mnie nie ma nic wspanialszego niż przespacerowanie się jego uroczą starówką, gdzie każdy napotkany zakątek urzeka serce…

Każde miasto ma swoją legendę, a ta rothenburska mnie urzeka… Podobno w czasie wojny 30-letniej, w 1631 r. pod murami miasta stanęły oddziały hrabiego Johanna von Tilly. Ten obiecał, że jeśli ktoś w czasie trwania dzwonu ratuszowego wypije galon wina Rothenburg zostanie ocalony. Burmistrz Nush przyjął wyzwanie i wygrał zakład! Dzięki temu miasto nie ucierpiało w czasie jednej z najkrwawszych wojen epoki nowożytnej. W związku z legendą mieszkańcy co roku, w dniu Zielonych Świątek obchodzą „Święto Ratowania Miasta”.

To piękne średniowieczne miasto jest istną perełką na mapie Niemiec. Jedną z atrakcji miasta są mury miejskie, które niestety ucierpiały w czasie pomyłkowego nalotu bombowego podczas II wojny światowej. Ludzie z całego świata zbierali pieniądze w celu jego odbudowy, a w ramach podziękowań w murze umieszczono specjalne cegły, na których wygrawerowane są dane osób, które dokonały dotacji. Piękny akt ludzkiej solidarności. Mury otaczają całe miasto, można się nimi swobodnie przespacerować, jednak okrążenie całości zajęłoby kilka godzin.

Widok z murów

Dodatkowo w Rothenburgu można odwiedzić najlepsze Średniowieczne Muzeum Kryminalne (Mittelalterliches Kriminalmuseum) w Niemczech, wejść na wieżę ratuszową i zobaczyć piękną panoramę miasta. Ogromną atrakcją jest także Muzeum Bożego Narodzenia (Weihnachtsmuseum), gdzie można nabyć ręcznie wykonany ozdoby choinkowe – naprawdę urocze! W Rothenburgu znajduje się także jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Niemczech, jeśli nie na świecie – Das Plönlein. Wystarczy spojrzeć na profil tego miejsca na TripAdvisor. Ogromną atrakcją jest także kościół św. Jakuba oraz pozostałości po starym zamku i tamtejsze ogrody, z których pięknie rozpościera się panorama na miasto.

Widok na starówkę z ratusza
Das Plönlein – zdjęcie mam i ja!

Coburg – kolebka Europy

Coburg leży w pięknej okolicy, pomiędzy Doliną Górnego Menu a Lasem Turyńskim. Nazywany jest także kolebką monarchii europejskich, którą zawdzięcza sprytnym mariażom książąt Saksonii-Coburg-Gotha. Tamtejsza piękna starówka zadowoli każde oko. Na każdym kroku widać także, że nie było to miasto katolickie… Największe kościoły świecą pustymi ścianami, a poniekąd można zobaczyć portrety lub rzeźby Marcina Lutra. Miasto słynie także z Muzeum Lalek (Coburger Puppenmuseum), które posiada jeden z największych zbiorów w Niemczech. Jednak główną atrakcją miasta jest jego piękna starówka, przy której poza kawiarenkami napotykamy masę różnych sklepików.

W tym mieście każdy znajdzie coś dla siebie, choć na jego zwiedzenie starczy jeden pełny dzień. Warto przejść się po pięknym Marktplatz i zatrzymać się w tamtejszych kawiarenkach, zjeść pyszny lunch czy deser lub po prostu kupić sobie Coburger Bratwurst (wyjątkowo zabawna!) i zjeść ją na ławce…

Coburger Bratwurst – szczęśliwy człowiek, kiedy ma jedzenie…

Jedną z największych atrakcji miasteczka jest Schloss Ehrenburg, który od połowy XVI w. był siedzibą tutejszych książąt. Jego nazwa „Palace of Honour” (pałac honoru) nawiązuje do tradycji, gdyż został wybudowany bez użycia pracy przymusowej. Wielokrotnie przebudowywany, jest teraz główną chlubą miasta. Aktualnie znajduje się tutaj muzeum i budynek jest udostępniany dla zwiedzających w określonych godzinach, kilka razy dziennie.

Interesujący jest górujący nad miastem, jeden z największych zamków w Niemczech Veste Coburg. Ta znajdująca się na popularnej trasie turystycznej zwanej „szlakiem zamków” warownia doczekała się chlubnego tytułu „Korony Frankonii”. Co ciekawe twierdza została poddana tylko raz i to przez oszustwo w 1635 r. Stulecie wcześniej na zamku przez kilka miesięcy mieszkał Marcin Luter, do którego odwołania możemy napotkać w kilku salach wystawowych.

Niemcy piwem stoją… Bamberg

To mój drugi faworyt… Miasto, do którego mam ogromny sentyment i uwielbiam tu wracać. Może to przez to wszędobylskie piwo? Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam ten trunek! Między innymi z tego powodu zawitałam do Bamberga i było to pierwsze miasto, które zobaczyłam w Bawarii. Można tu odbyć swoisty tour piwny… Można tutaj spróbować ponad 50 rodzajów piw warzonych przez 9 lokalnych browarni. Ja mam swoich dwóch faworytów: Schlenkerla i Mahr’s Braü. Bardzo je polecam! Szczególnie pierwsze jest wyjątkowe, bo dymione, WĘDZONE! To naprawdę wyjątkowy smak!

Taka nieśmiała, ale piwo wypiła…

Bamberg, na temat którego pierwsze wzmianki pochodzą z X wieku ma ciekawą historię. Podobnie, jak Rzym wznosi się na siedmiu wzgórzach. To tutaj w XVII w. rozegrał się dramat kobiet „czarownic”. Wyjątkowo okrutny biskup Johan Georg II skazał na stos dziesiątki kobiet i nakazał budowę więzienia dla „służebniczek diabła” – Drudenhaus. Co ciekawe budynek ten został rozebrany i teraz znajduje się tam zakon. Czyżby zadośćuczynienie?

Altes Rathaus

Innym wyjątkowym miejscem jest XIV-wieczny tzw. Ratusz Niezgody (Altes Rathaus). Dlaczego niezgody? Jak w wielu innych miastach tego okresu dochodziło do sporów między władzą świecką i duchowną. Kwintesencją kłótni jest Altes Rathaus i miejsce, w którym go wybudowano – nad rzeką. Było to, bowiem jedyne miejsce, które nie należało do roszczącego sobie prawa do wszelkich spraw biskupa. Dzięki temu powstał budynek UNIKATOWY W SKALI ŚWIATOWEJ. Wzniesiony jest na specjalnych palach wbitych w rzekę Regnitz, a część budynku wręcz wisi w powietrzu!

Miasto posiada piękną starówkę, która w 1993 r. wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Warto tu także odwiedzić tzw. Małą Wenecję (tak w Niemczech!), archikatedrę św. Piotra i św. Jerzego ze słynnym Jeźdzcem Bamberskim, romańskie opactwo benedyktyńskie, barokowy pałac biskupi z XVIII w. (Neue Residenz), a także pobliski Altenburg.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Wolne miasto – Norymberga

To jedno z większych proponowanych przeze mnie miast, możesz tutaj spokojnie spędzić kilka dni i nie będziesz zawiedziony. Norymberga popularna już w epoce nowożytnej, odwiedzana przez polskich szlachciców stanowiła jeden z celów podróży edukacyjnych. Dodatkowo, razem z Augsburgiem była jednym z głównych ośrodków handlowych w drodze z Rzymu na północ Europy. To tutaj w 1632 r. został zabity „Lew Północy” – Gustaw Adolf w czasie bitwy z wodzem Albrechtem von Wallenstein.

Miasto posiada piękną, dość sporą starówkę z masą sklepów, kawiarenek i restauracji, nie ma możliwości żebyś się tutaj nudził. Zimą sprzedają tu wyśmienite grzane wino (zresztą, jak wszędzie w Niemczech!), a w knajpach można zjeść smaczne würsty norymberskie z kapustą i słynną sałatką ziemniaczaną – ja ją ubóstwiam!

W Norymberdze znajdziecie sporo atrakcji. Poza starówką można zobaczyć renesansowy ratusz, słynną, złoconą studnię miejską Schöner Brunnen (naprawdę wyjątkowa!), kilka kościołów w tym św. Sebalda oraz ten najbardziej chyba imponujący – Najświętszej Marii Panny.

Kościół św. Sebalda

Nad miastem na skale wznosi się majestatyczny zamek (Nürnberger Kaiserburg) – główna atrakcja Norymbergi. Składa się z trzech budowli – zamku cesarskiego (Kaiserburg), zamku burgrabiego (Burggrafenburg) oraz zamku miejskiego (Stadtburg). Warto wspiąć się na górę i po prostu pospacerować. Razem z okalającymi centrum miasta murami (również imponującymi!) zamek stanowi jeden z najpotężniejszych średniowiecznych fortyfikacji w Europie. Reprezentował on władzę i potęgę Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz wyjątkową rolę jaką pełniła Norymberga, jako wolne miasto od XIII stulecia.

Zamek w Norymberdze

Stolica Bawarii – Monachium

Stolica Bawarii przyciąga od stuleci! Kiedyś przyjeżdżano do Monachium w celu uczęszczania na tutejszy uniwersytet i zdobycia obycia na dworach tutejszych książąt, teraz przyciągają nas kiełbaski, Oktoberfest, bogata historia, zapach nowoczesności i BMW. Istnieje zapewne jeszcze setka innych powodów, dlaczego warto odwiedzić to miasto. 

Co zobaczyć w stolicy Bawarii?

  • Marienplatz z Nowym i Starym Ratuszem
  • Rezydencja w Monachium i tamtejszy skarbiec
  • Katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche)
  • Kościół św. Piotra
  • Kościół św. Michała
  • Odeonsplatz
  • Karlsplatz z Karlstor
  • Sitzender Keiler
  • Dom handlowy Hirmer
  • Schloss Nymphenburg

O Monachium na blogu znajdziesz osobny obszerny wpis: Co zobaczyć w stolicy Bawarii? Monachium na weekend!

Stary Ratusz w Monachium
Schloss Nymphenburg

Schloss Mespelbrunn (Bawaria)

Pierwsza budowla, która powstała na miejscu dzisiejszego zamku pojawiła się tutaj już na początku XV wieku i należała wtedy do rycerza Hamanna Echtera. Z tego czasu przetrwała tylko okrągła wieża. Największa przebudowa miała miejsce w latach 1551-1569.

W 1665 roku zmarł ostatni męski przedstawiciel rodziny Echter. Pochodząca z tej rodziny Maria Otylia wyszła za mąż za Filipa Ludwiga Ingelheim, w których posiadaniu zamek znajduje się do dziś. Jednak z powodu nacisków ekonomicznych w latach 30. XX wieku rodzina zdecydowała się udostępnić pałac do zwiedzania, a rodzina Ingelheim zajmuje wschodnie skrzydło. Mi dziś nawet udało się zobaczyć tutejszą hrabinę, która spacerowała po swojej posiadłości 😃

Więcej o Schloss Mespelbrunn możecie przeczytać w osobnym wpisie na blogu: Schloss Mespelbrunn – uroczy pałac na wodzie w Bawarii!

Bayreuth – ukochane miasto Hitlera…

Największy swój rozwój Bayeruth zawdzięcza Wilhelminie, siostrze króla pruskiego Fryderyka Wielkiego, która przybyła do miasta w 1735 roku i wyszła za mąż za tutejszego margrabię Fryderyka. Nowa władczyni poniekąd z nudów rozpoczęła inwestować w rozwój miasta i zaczęła ściągać do niego wybitnych poetów, artystów i architektów. Większość najpiękniejszych budowli powstała właśnie dzięki Wilhelminie (więcej o nich przeczytacie niżej). Po śmierci małżonków, większość tutejszych artystów przeniosła się do Berlina i Poczdamu – świadczy to poniekąd o ich randze.

Bayreuth ma jednak także mroczniejszą historię. Niedługo po I wojnie światowej w mieście pojawił się bardzo prężny ruch nazistowski, a także rodzinę Wagnerów (potomków Ryszarda Wagnera) łączyły silne więzi z Adolfem Hitlerem. Kontakty były na tyle zażyłe, że dzieci mówiły do niego „wujku”. W momencie przejęcia władzy przez nazistów Bayreuth został siedzibą okręgu partyjnego Bawarska Marchia Wschodnia. Chwalono się, że to ulubione miasto Hitlera. Naziści przeprowadzili także pierwsze przebudowy Bayreuth, m.in. zburzono stajnie margrabiów, a budynek ujeżdżali zaadaptowano na miejsce wieców. Żydów, którzy pozostali w mieście po wybuchu wojny deportowano do Rygi, Auschwitz, Izbicy i Theresienstadt. Po zakończeniu wojny Bayreuth znalazł się w amerykańskiej strefie okupacyjnej.

Co warto zobaczyć w Bayreuth?

  • starówkę
  • Operę Margrabiów
  • Nowy zamek (Neues Schloss) i tamtejsze ogrody
  • Stary Zamek i Schlosskirche
  • Kościół powołania św. Trójcy
  • Ermitaż (Hermitage)
  • Świątynię Słońca (Neues Schloss)
  • Festpielhaus
  • Browar Maisel

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o zwiedzaniu Bayreuth i tutejszych atrakcji zapraszam do osobnego, obszernego wpisu! Znajdziesz go tutaj: Co zobaczyć w Bawarii? Bayreuth w jeden dzień!

Świątynia Słońca
Starówka Bayreuth

Ach, ta Bawaria!

Bawaria to bez wątpienia jeden z moich ulubionych celów podróży. Każdy znajdzie tu coś dla siebie… Koneser piwa, wina powinien odwiedzić Würzburg czy Bamberg, zakupoholik Norymbergę, smaczną kuchnie zjecie wszędzie, a o zabytki będziecie się wręcz potykać! Także osoby lubiące spędzać wakacje aktywnie znajdą tutaj coś dla siebie, każde z prezentowanych miejsc ma specjalnie wyznaczone trasy rowerowe, wiele z nich znajduje się nad rzekami, a zamki górują na wzniesieniach – można, więc się powspinać. Ja Bawarię kocham całym sercem i równie szczerze polecam, jako doskonałe miejsce do wypoczynku!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to