Kiedy myślę o Essaouirze w Maroku, przed oczami mam nie tylko wąskie uliczki medyny i zapach przypraw, ale przede wszystkim… ocean i szeroką plażę, na której przeżyłam coś absolutnie niezwykłego. To właśnie tutaj, z grupą Essaouira Dreamers, spełniłam jedno z moich marzeń – cwał na koniu, bez siodła i bez uzdy, tylko ja i zwierzę, w pełnej wolności.

Sesja zdjęciowa na plaży w Essaouirze podczas jazdy konnej w Maroku

Wszystko zaczęło się o wschodzie słońca. Plan zakładał, że pojedziemy na jedną z plaż, skąd idealnie widać pierwsze promienie dnia, ale tego dnia przypływ sprawił, że było to niemożliwe. Musieliśmy zmienić miejsce i wylądowaliśmy na innej plaży, spowitej gęstą mgłą. Było wilgotno, powietrze ciężkie, a ocean zdawał się jeszcze potężniejszy niż zwykle. Ta sceneria napawała mnie lekkim strachem, ale jednocześnie dodawała całemu doświadczeniu tajemniczości i wyjątkowego klimatu.

Jazda konna w Essaouirze – jak wygląda w praktyce

Przyznaję, że ogarniał mnie ogromny stres. Dopiero wracałam do jazdy konnej, a to nie była zwykła przejażdżka. Organizatorzy przyjechali po mnie większym samochodem i zawieźli na plażę. Tam czekały konie i quady, a ja wciąż zastanawiałam się, czy dobrze robię. Kiedy w końcu usiadłam na grzbiecie Amigo – pół andaluzyjskiego, pół berberyjskiego ogiera – wiedziałam, że nie będzie łatwo. Później dowiedziałam się, że to jeden z najszybszych i najbardziej wyrywnych koni w stadninie. Wtedy poczułam jeszcze większy dreszcz emocji.

Start był dla mnie najtrudniejszy – chwila, w której serce waliło mi jak młot, a ciało zastygło z napięcia. Ale kiedy Amigo ruszył, poczułam coś niesamowitego: wolność, wiatr we włosach, ocean po jednej stronie, piasek pod kopytami. To uczucie trudno opisać słowami – mieszanina adrenaliny, strachu i radości. Zakręty były ostre, momentami wydawało mi się, że stracę równowagę, a jednocześnie czułam niezwykłą więź z koniem, który prowadził mnie w tym szaleńczym biegu. Kiedy zatrzymaliśmy się po cwałach, miałam łzy w oczach. Wiedziałam, że to jedno z najpiękniejszych doświadczeń w moim życiu.

Na tym jednak emocje się nie skończyły. Zorganizowano dla mnie także sesję fotograficzną – tym razem w towarzystwie dwóch koni, Amigo i Star (jego imię w wersji arabskiej brzmi jeszcze bardziej poetycko). Star był bardziej kapryśny, jak to ogier, ale obaj wyglądali wspaniale w tej gęstej mgle i wilgotnym powietrzu. Zdjęcia wyszły magicznie – może nie z promieniami słońca, jak początkowo planowaliśmy, ale z tajemniczością, którą trudno byłoby zaplanować. To właśnie mgła sprawiła, że cała sesja nabrała niezwykłego klimatu.

Sesja zdjęciowa na plaży w Essaouirze podczas jazdy konnej w Maroku

Muszę przyznać, że byłam pod ogromnym wrażeniem organizacji całego wydarzenia. Essaouira Dreamers zadbali o każdy szczegół – od transportu, przez przygotowanie koni, po atmosferę, w której czułam się jednocześnie bezpieczna i pełna ekscytacji. Po wszystkim właścicielka stadniny napisała do mnie wiadomość, że gratuluje mi odwagi, bo nie każdemu średniozaawansowanemu jeźdźcowi udaje się tak świetnie poradzić w takim wyzwaniu. To było dla mnie niezwykle budujące i dodało pewności siebie.

Essaouira to miejsce, które warto odwiedzić samo w sobie, ale jeśli kochacie konie, szukacie aktywnych wrażeń, macie ochotę poczuć adrenalinę i przeżyć coś wyjątkowego – koniecznie sprawdźcie ofertę Essaouira Dreamers.To przygoda, która na długo zostaje w pamięci i sprawia, że jeszcze bardziej zakochacie się w podróżach i wolności, jaką dają.

Sesja zdjęciowa na plaży w Essaouirze podczas jazdy konnej w Maroku