Pokazuje: 1 - 7 of 7 WYNIKÓW
Europa Francja Kolonia Lwów Moguncja Mołdawia Nadrenia Północna-Westfalia Nadrenia-Palatynat Niemcy Opolskie Paryż Polecam Polska Strasburg Toledo Ukraina

Najpiękniejsze budowle sakralne świata, jakie widziałam!

Każde miasto posiada przynajmniej jeden kościół, nie dziw, że podczas zwiedzania napotykamy ich bardzo dużo. Niekiedy nawet odwiedzamy daną miejscowość właśnie w celu zobaczenia tam konkretnej świątyni. Bez względu na to jakiego wyznania jesteśmy, czy jesteśmy ateistami czy wierzący, budowle sakralne zawsze przyciągają wzrok. Poniżej przedstawiam Wam listę tych, które na długo zapadły mi w pamięci!

Katedra w Kolonii

Katedra w Kolonii to jeden z najpiękniejszych zabytków skalnych na świecie! Dlaczego jest taka wyjątkowa? Warto przynajmniej wspomnieć, że budowano ją ponad 600 lat – od 1248 do 1870 roku. Jednak z powodu braków finansowych prace były wstrzymane od 1560 do początku XIX stulecia. Pomysłodawcą budowy katedry był Konrad von Hochstaden i miała powstać głównie w celu przechowywania w niej relikwii Trzech Króli, które sprowadzono do Kolonii z Mediolanu w 1164 r. Pomimo tego, że większość Kolonii została zrównana z ziemią w czasie bombardowania podczas II wojny światowej, katedra pozostała niemal nienaruszona. Katedra stanowi wybitny przykład adaptacji francuskiego gotyku na ziemiach niemieckich; była także głównym wzorem dla architektury neogotyckiej. Jest zarazem drugą co do wielkości budowlą sakralną na świecie, a jej wieże wznoszą się ponad 157 m w górę (wyższa jest tylko katedra w Ulm)! W 1996 roku katedra w Kolonii została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a w 2006 roku odwiedziło ją ponad 6 mln turystów!

Katedra cesarska w Moguncji

Najważniejsze i najciekawsze budynki w mieście znajdują się wokół głównego placu (Markt). Miejscem, które koniecznie musisz zobaczyć udając się do Moguncji jest monumentalna katedra cesarska św. św Marcina i Szczepana (Der Hohe Dom zu Mainz). Reprezentuje ona romański styl katedry cesarskiej w typie nadreńskim, podobnie jak te w Spirze i Wormacji. Jest to jeden z najważniejszych zabytków Niemiec, zarówno pod kątem historycznym, jak i artystycznym. Nie da się obok niej przejść obojętnie.

Katedry cesarskie były budowane w taki sposób, aby poprzez swój wygląd zilustrować równowagę władzy kościelnej i cesarskiej. Najważniejsza jej cechą jest połączenie dwóch osobnych świątyń – zachodniej przeznaczonej dla najwyższego władcy świeckiego, wschodniej zaś dla kościelnego hierarchy. 

Katedra Najświętszej Marii Panny w Toledo

Katedra Najświętszej Marii Panny (Catedral de Santa María de Toledo lub Catedral Primada de España) bez wątpienia jest jednym z najważniejszych zabytków Toledo (choć niekoniecznie moim ulubionym). Zwłaszcza jej wnętrze robi ogromne wrażenie, jednak żaden opis nie odda tego, co możemy tam zobaczyć. Uważana jest za najważniejszy przykład gotyckiej architektury sakralnej w dzisiejszej Hiszpanii, która prezentuje wielokulturowe wpływy w jakich przyszło jej wzrastać. Powszechnie uważa się także, że to trzecia najważniejsza świątynia w całym kraju, zaraz po tym w Burgos i Walencji.

Toledo podobnie jak większość Półwyspu Iberyjskiego od VIII w. znalazło się pod panowaniem Maurów. Na miejscu dawnego chrześcijańskiego kościoła wybudowano meczet. W 1085 r. miasto zdobył kastylijski król – Alfons VI Mężny. Ten postanowił, że nie będzie niszczył zastanej muzułmańskiej architektury, a meczet został zaadaptowany na świątynię chrześcijańską. Budowę właściwego kościoła rozpoczęto dopiero w 1227 r. z inicjatywy Ferdynanda III Świętego. Prace zakończono w 1493 r., czyli w czasie kiedy Hiszpanią rządzili Królowie Katoliccy – Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński. Co ciekawe do budowy użyto białego kamienia przywiezionego specjalnie z Olihuelas.

Katedra Notre Dame w Paryżu

Kolejny symbol Paryża (mimo, że we Francji możemy zobaczyć ciekawsze zabytki tego typu), Katedra Notre Dame jest jednym z najcenniejszych kościołów na świecie. Do dziś zapewne większość z Was pamięta jak międzynarodowy symbol był pożerany przez ogień na naszych oczach. Powiem szczerze, że cisnęły mi się wtedy łzy do oczu. Teraz można już wejść na plac otaczający słynną katedrę, nie można jednak zobaczyć jej wnętrz. Oby Francuzi nie zrobili z niej kolejnego modernistycznego potworka.

Katedra została wzniesiona w centrum miasta (tzw. Ile de la Cite) na miejscu dwóch wcześniejszych kościołów. Jej budowa trwała 180 lat (1163–1345)!

Sainte-Chapelle de Paris

Saint-Chapelle de Paris, czyli po prostu Święta Kaplica to jeden z najcenniejszych zabytków Francji! Została ufundowana w XIII wieku przez króla Ludwika IX Świętego, który chciał stworzyć miejsce, gdzie przechowywana będzie relikwia korony cierniowej Chrystusa. Tu też swoje miejsce znalazły gwóźdź oraz fragment Krzyża Świetego. Co ciekawe, cena nabycia relikwii była trzykrotnie większa niż koszt budowy świątyni! Niestety w czasie rewolucji francuskiej kaplicę przerobiono na magazyn mąki, zniszczono także relikwiarze. Relikwie i zbiory ze skarbca, które przetrwały trafiły do katedry Notre Dame, Luwru, Musée de Cluny i Biblioteki Narodowej. Rekonstrukcje wykonano w latach 1838-1867.

Katedra w Akwizgranie (Aachener Münster lub Kaiserdom)

Tutejsza katedra to z pewnością największa atrakcja miasta! Zresztą kiedy przyjedziecie do miasta samochodem albo komunikacją miejską to bardzo szybko przyciągnie ona Waszą uwagę, bo góruje nad miastem. Jej budowa rozpoczęła się w latach 90. VIII stulecia, a inspiracją był kościół San Vitale w Rawenie. W związku z tym, że Karol Wielki marzył, aby przyćmiewała ona pozostałe budynki sakralne zatrudnił najwybitniejszych budowniczych, których sprowadzono z zagranicy. Co ciekawe do konstrukcji katedry użyto materiałów z pobliskich obiektów rzymskich, między innymi z Kolonii. W momencie powstania, początkowo kaplica była największym kościołem na północ od Alp.

Obiekt był sukcesywnie rozbudowywany, aby przyjąć pielgrzymów, którzy napływali do miasta w coraz większej ilości. Oddawali oni cześć tzw. Wielkim Relikwiom Akwizgrańskim oraz samemu Karolowi Wielkiemu, który został kanonizowany w 1165 r. W środku możemy oglądać m.in. relikwie Marii, Jezusa oraz Jana Chrzciciela, które pochowane są w późnoromańskich relikwiarzu. Od 1978 roku katedra znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i była pierwszym niemieckim obiektem, który został na nią wpisany.

Więcej o zabytkach Akwizgranu możesz przeczytać tutaj: Witaj w cesarskim mieście! Akwizgran – historia, zabytki i muzea

Katedra św. Piotra w Ratyzbonie, czyli po prostu Katedra Ratyzbońska (Dom St. Peter)

Ratyzbońska katedra to najznamienitszy zabytek w mieście – co do tego chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości. O tym miejscu mogliście zresztą słyszeć nawet zasiadając w szkolnej ławce. 

Nie znamy niestety dokładnej daty rozpoczęcia budowy, ale prawdopodobnie był to koniec XIII w., wiadomo za to, że inicjatorem budowy był biskup Leo Tundorfer. To on przekonał bogatych mieszczan do sfinansowania nowej świątyni. Do tej decyzji przyczynił się także pożar starego kościoła. Budowę świątyni przerwano w XV w. i przez dłuższy okres stała bez wież, a ukończono je dopiero w drugiej połowie XIX wieku. W międzyczasie katedra otrzymała kopułę nad skrzyżowaniem nawy głównej z transeptem, a także powstało kilka ołtarzy. Katedrę ukończono w 1872 r., co oznacza, że budowano ją około pięć-sześć stuleci!

Więcej o Ratyzbonie dowiesz się z osobnego wpisu na blogu: Ratyzbona na weekend! Co warto zobaczyć w jednym z najpiękniejszych miast Bawarii?

Bazylika Sacre Coeur w Paryżu

Gdy w 1870 roku wybuchła wojna francusko-pruska francuscy przemysłowcy obiecali, że jeśli Paryż nie ucierpi to własnymi środkami wybudują oni bazylikę ku czci Serca Jezusowego. Po zakończeniu działań wojennych okazało się, że stolica Francji stoi nienaruszona… Przemysłowcy postanowili dotrzymać słowa i postawić świątynię. Tym sposobem powstała przepiękna Sacre Coeur górująca nad okolicą. Budowę rozpoczęto w 1876 roku, a ukończono w 1914, jednak z powodu wybuchu I wojny światowej nie udało się konsekrować bazyliki. Uczyniono to dopiero 5 lat później.

Sacre Coeur, biała bazylika górującą nad okolicą, cieszy się ogromną popularnością wśród turystów. Najlepiej zdjęcie wykonać ze schodów prowadzących do świątyni. Na miejscu możecie zakupić także obrazy – wokół wystawiają się lokalni malarze.

Bazylika Sainte Denis w Paryżu

Paryż to nie tylko Katedra Notre-Dame! Kilkanaście kilometrów od centrum znajduje się istne cudo i mam tu na myśli Bazylikę Saint-Denis, którą zapewne kojarzycie z lekcji historii. To tutaj w zasadzie od VI wieku do końca XVIII stulecia chowano francuskich królów. Pochowano tu w sumie 42 króli, 32 królowe, 63 książąt i księżniczek oraz 10 wybitnych ludzi dworu. Widzicie, więc że to nie byle jakie miejsce. Znajduje się ono na terenie dawnego galo-romańskiego cmentarza, gdzie znajduje się grób św. Dionizego – patrona bazyliki, a zarazem prawdopodobnie pierwszego biskupa Paryża. Pierwszy kościół został ufundowany w V wieku, a dwa stulecia później król Dagobert ją rozbudowuje. To tutaj koronował się także Pepin Krótki w 754 roku. Niestety w czasie Rewolucji Francuskiej zrabowano ciała królów, a kości zabierano jako amulety. Resztę zasypano w dole, a w świątyni utworzono magazyn. Dopiero Ludwik XVIII sprowadził szczątki królów z powrotem do Bazyliki i przywrócił jej wcześniejszą funkcję. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego warto to miejsce odwiedzić mimo tego, że znajduje się kawałek od centrum? Turystów jest tu bardzo mało, więc można spokojnie pozwiedzać i wczuć się w niezwykłą atmosferę świątyni.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Kościół św. Jakuba Apostoła w Małujowicach (województwo opolskie)

Początki murowanego kościoła w stylu gotyckim sięgają 1250 roku. Później, na początku XIV stulecia dobudowano mu wieżę oraz przedsionek. Kilkadziesiąt lat później kościół został ponownie przebudowany i rozbudowany, a odbywały się one pod patronatem Samboriusa, który był wtedy właścicielem miejscowości. Wtedy też rozpoczęły się prace nad tym z czego kościół słynie – polichromiami o tematyce staro- i nowotestamentowej. Prace nad nimi zakończyły się w 1480 roku. Na początku XVI stulecia dobudowano także nowy strop, które pomalowano na kolorowe ornamenty przedstawiające rośliny i zwierzęta. W 1526 roku kościół został przejęty przez ewangelików. W ich posiadaniu znajdował się do zakończenia II wojny światowej.

Niestety, w 1817 roku piękne polichromię pokryto tynkiem. Zostały odkryte dopiero w latach 60. XIX stulecia. Wtedy poddano je dość prymitywnej i niewłaściwej konserwacji, która polegała na domalowaniu brakujących elementów. Po wojnie kościół wrócił do katolików, a kilkanaście lat później odkryto kolejne, jeszcze starsze fragmenty polichromii.

Słynne polichromie to jeden z najbogatszych w naszym kraju cykli gotyckich malowideł ściennych, tzw. Biblia Pauperum (Biblia Ubogich). W taki sposób dawniej osobom, które nie potrafiły czytać i pisać przekazywano słowo boże. Jednocześnie kościół w Małujowicach jest najważniejszym punktem na Szlaku Polichromii Brzeskich i nazywany jest „śląską Sykstyną”. Tą nazwę zawdzięcza polichromii, która przedstawia Sąd Ostateczny (zdobi ona także watykańską Kaplicę Sykstyńską). Kościół znajduje się także na szlaku św. Jakuba. Możemy na nim zobaczyć także zabytki z Brzegu, Psarach czy Oleśnicy Małej.

Więcej o kościele w Małujowicach przeczytacie tutaj.

Kościół w Małujowicach jest niewielki, z zewnątrz nie różni się od większości świątyń tego typu

Cathédrale de Notre Dame w Strasburgu

Mierząca przeszło 142 metry wysokości Cathédrale Notre Dame w Strasburgu góruje nad miastem i jeśli choć trochę zbliżymy się w okolice starówki, to od razu ją dostrzeżemy. Budowla jest ciekawa głównie z powodu połączenia kilku ważnych nurtów architektonicznych, w tym późnego romanizmu, wczesnego gotyku francuskiego i dojrzałego gotyku niemieckiego. To istny misz-masz, który tworzy powalającą kompozycję. Najbadziej efektowna jest brama wejściowa do katedry wraz z górującą nad nią rozetą. Gdy ją zobaczyłam, zaczęłam zastanawiać się, dlaczego to Notre Dame w Paryżu jest tą najsławniejszą świątynią na świecie? Budowla katedry została zakończona w 1439 r., stanęła na miejscu starszej piaskowej budowli, która spłonęła. Wieża kościoła przez przeszło dwa wieki była najwyższa na świecie – ma 142 metry wysokości.

Jedną z atrakcji znajdujących się wewnątrz Cathédrale Notre Dame w Strasburgu jest zegar astronomiczny. Za każdym razem o godzinie 12.30 pojawiają się ma nim figury Jezusa i apostołów, które odgrywają najważniejsze sceny z życia Zbawiciela Świata. Zegar powstał w latach 1571-1574 według projektu architekta Bernharda Nonnenmachera. 

Monaster Japca w Mołdawii

Pobyt w Monaster Japca był dla mnie bardzo ciekawym przeżyciem. Nie każdemu, bowiem jest dane zobaczenie tego miejsca, a tym bardziej bycie poczęstowanym przez tamtejsze mniszki wyśmienitym obiadem! 

Monaster to aktualnie prawosławny żeński klasztor we wsi Japca (po polsku Żabka). Najstarszą częścią kompleksu jest pustelnia, cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego wykuta w skale w końcu XVII w., z wysuniętą elewacją z białego kamienia. Aby się tam dostać musiałam wdrapać się po naprawdę wielu dziwnie skonstruowanych stopniach, ale było warto! 

Druga cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego zbudowana w stylu neoklasycystycznym pochodzi z 1915 r. Usytuowana została na miejscu rozebranej w 1911 r. świątyni ufundowanej przez Andronika. Cerkiew ta została wzniesiona na planie kwadratu, posiada jedną kopułę i trzy przepiękne, iskrzące się złotem ołtarze. Obok można było także napić się wody ze źródełek nazwanych od różnych świętych.

Aby się tu dostać trzeba wejść po wielu stopniach, ale warto!
Widoki są piękne!

Kościół Bernardynów we Lwowie

A w zasadzie Kościół św. Andrzeja i klasztor Bernardynów we Lwowie – tego miasta w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć! To zdecydowanie jedna z najpiękniejszych świątyń jakie widziałam w życiu! Po wejściu do środka zaparło mi dech w piersi, bo jak sami przyznajcie z zewnątrz nie wygląda jakoś specjalnie.

Kościół powstał w latach 1600-1630 na miejscu dawnej drewnianej świątyni. W związku z tym, że znajdował się poza murami obronnymi Lwowa sam w sobie stanowi ufortyfikowany kompleks. Łączy on w sobie najlepsze wzory włoskiego i flamandzkiego manieryzmu. Nie bez powodu uważa się go za jeden z najpiękniejszych kościołów Lwowa!

Myślę, że ten wpis będzie skrupulatnie przeze mnie uzupełniany! To zresztą jeszcze nie wszystkie świątynie, które widziałam i mam ich jeszcze nieco w zanadrzu! Zaglądajcie więc tutaj co jakiś czas żeby sprawdzić czy nie pojawiło się nic nowego!

Możesz pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! UWAGA! W zamian za największą otrzymasz przewodnik po 10 wybranych przeze mnie zamkach i pałacach Europy! Z góry dzięki!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Opolskie Polska

Pałac w Kopicach – miejsce, którego możesz już niedługo nie zobaczyć!

To jedno z cudeniek w województwie opolskim, które musisz zobaczyć z konkretnego powodu. Niedługo go po prostu nie będzie! Znajdujący się aktualnie w prywatnych rękach pałac słynnego śląskiego rodu Schaffgotschów pochodzących z Frankonii jest kompletnie zrujnowany. Dojazd do Kopic Kopice to niewielka miejscowość w województwie opolskim, w powiecie brzeskim. Od Opola dzieli je jakieś 40 kilometrów. …

Opolskie Polska

Zamek Książęcy w Niemodlinie i spotkanie z danielami. Informacje praktyczne, zwiedzanie i historia zamku

Zamek w Niemodlinie miałam na swojej liście „do zobaczenia” już od dłuższego czasu. Jednak jak to często bywa, najbliższe okolice pozostawiamy na koniec naszych podróży i często odkrywamy ciekawe miejsca przypadkowo. Zamek w Niemodlinie to zdecydowanie jeden z najciekawszych zabytków tego typu w województwie opolskim. Co prawda sporo jeszcze przed nim pod kątem remontów, ale z pewnością warto tu podjechać na chwilę na spacer wśród stada przyjaznych danieli. Z ciekawostek warto wspomnieć, że w trakcie prac renowacyjnych i prowadzonych badań odnaleziono kopię bursztynowej komnaty!

Informacje praktyczne

  • Godziny otwarcia: wtorek-niedziela: 10.00-16.00
  • Istnieją dwie trasy zwiedzania: Trasa 1 – przedzamcze, figury mostu zamkowego, fosa, ogród zamkowy, dziedziniec wewnętrzny (bez wejścia na Zamek Główny i zwiedzania wnętrz); Trasa 2 – z przodownikiem, dziedziniec, kaplica, wnętrza zamkowe, krypty, piwnice, zwiedzanie o określonych godzinach: wtorek-piątek 13.00; sobota-niedziela 12.00, 13.00, 14.00
  • Cennik: Trasa 1 – bilet normalny 10 zł, ulgowy 5 zł; Trasa 2 – bilet normalny 15 zł, ulgowy – 10 zł
  • Uwaga! Do 9 kwietnia 2021 roku z powodu obostrzeń możliwe jest tylko zwiedzanie dziedzińca (koszt 5 zł). Warto sprawdzać stronę internetową zamku i aktualności – tutaj
  • Przed zamkiem znajduje się bezpłatny parking na kilka samochodów
  • Przy wejściu na zamek w sklepiku poza biletami, można zakupić pamiątki w tym „Kieskę dla danieli”
  • Spacer po dziedzińcu itp. zajmuje kilkanaście minut
  • Bez wątpienia ogromną atrakcją na zamku są tutejsze daniele, które swobodnie spacerują po parku zamkowym. Można spokojnie je karmić, raczej nie boją się ludzi. Ja poczułam się jak dziecko! Świetne doświadczenie 🙂

Historia Zamku w Niemodlinie

Zamek w Niemodlinie został wybudowany z polecenia Bolesława, syna księcia opolskiego Bolka I. Powstał na miejscu XIII wiecznej kasztelanii. Ciężko niestety wskazać dokładnie, które fragmenty dzisiejszego zamku pochodzą z tego czasu, ponieważ zostały one doskonale wkomponowane w renesansową budowlę. W rękach Piastów śląskich zamek pozostał do 1532 roku.

Później często zmieniał swoich właścicieli; pojawili się tutaj członkowie takich rodzin, jak Hohenzollernowie, Logau, Puckler czy Promnitz. Dokonali oni licznych zmian w architekturze zamku, a ważniejsze miały miejsce w XVI i XVII wieku, kiedy przebudowano go w stylu renesansowym. W XVIII stuleciu dokonano renowacji w stylu baroku.

Z XVIII wieku pochodzi także piękny most, na którym warto wykonać sobie pamiątkowe zdjęcie – stąd perspektywa w stronę wieży zamkowej jest zdecydowanie najpiękniejsza. Most już od samego początku ozdobiony był rzeźbami. Dzięki niemu połączono z zamkiem budynki gospodarcze, które pojawiły się w XIX wieku. W tym czasie przebudowano także sam zamek, zamurowano niektóre krużganki i zmieniono wygląd kaplicy. Ostatnim właścicielem zamku (do 1945 roku) był Fryderyk Leopold von Praschma.

Niestety zamek miał też tragiczniejsze momenty w swojej historii. Wielokrotnie był niszczony (m.in. przez husytów w XV wieku, w czasie wojny trzydziestoletniej w 1643 roku) i ulegał pożarom (np. 1552). Także jego powojenne dzieje były skomplikowane. Po 1945 roku działał tutaj Państwowy Urząd Repatriacyjny, liceum czy szkoły podoficerskie. Przez wiele lat zamek niszczał i popadał w ruinę. W 1990 roku kupiła go prywatna osoba. Później w jego murach nakręcono zapewne znany Wam film „Jasminum” (reżyseria Jakub Kolski). Ostatecznie w 2015 roku trafił w ręce spółki Centrum z Łodzi, która rozpoczęła prace renowacyjne na zamku.

Legendy Zamku w Niemodlinie

Biała Dama

Dawno temu na Zamku w Niemodlinie odbywało się wesele młodego pana z dziewczyną z Czech. O północny, po oddaniu 12 strzałów miało dojść do oczepin. Jednak z niewiadomych powodów panna młoda uciekła z sali. Wszyscy szukali jej po całym zamku – na darmo. Odnaleziono ją dopiero nad ranem w trumnie na katafalku. Najprawdopodobniej wieko zatrzasnęło się, a ta nie umiejąc się uwolnić, udusiła się. Pannę młodą pochowano w podziemiach zamku. Ta podobno nadal przechadza się nocami po salach i woła swojego ukochanego. Nie wielu jednak wie, że Biała Dama pilnuje także tutejszego skarbu, a jej klątwa dotknęła już nie jednego złodzieja i jego rodziny.

Rozpustni mnisi

Pewnego dnia na zamku podczas balu pojawiała się wiadomość, że król potrzebuje wsparcie w wojnie. W związku z tym wszyscy mężczyźni ruszyli z odsieczą, a kobiety pozostawili pod opieką sześciu mnichów. Mężowie jednak szybko powrócili, ponieważ okazało się, że ich wsparcie nie było już konieczne. Po wejściu na zamek zastali nagich mnichów, którzy zbyt ochoczo zajęli się opieką nad ich paniami. Właściciel zamku rozkazał rzucić zakonników z okna zamkowego – żaden nie przeżył.

O ciotce Elżbiecie

Na zamku trwały przygotowania do ślubu. Zaślubiny miały odbyć się w kaplicy, w miejscu gdzie znajdowała się ruchoma cześć podłogi, przez którą spuszczano trumny do krypty. Dzieci chciały wyrządzić psikusa i w czasie, kiedy narzeczeni ślubowaliby sobie miłość uruchomić mechanizm. Odkryła to jednak ciotka Elżbieta i ukarała dzieci.

A poniżej już informacja ze strony zamku na temat podobno złośliwej ciotki:

„– Kiedy przeszukiwaliśmy kaplicę wykrywaczem metali, urządzenie silnie reagowało przy jednej ze ścian – opowiada Bogdan Szpryngiel. – Pod tynkiem znalazłem żelazną bramę, a za nią ukryta była trumna. Była w dobrym stanie, a kiedy ją otworzyłem, okazało się, że pochowano w niej kobietę. Najprawdopodobniej była to właśnie ciotka Elżbieta. Praschmowie chcieli ją ukarać i pochowali na uboczu, a ona na tym skorzystała. Jej trumna pozostała nienaruszona, a ich grobowce zostały splądrowane. Miejsce zamurowałem, żeby ciotce nie burzyć spokoju”.

Cud nad Ścinawą

W 1241 roku na ziemie Królestwa Polskiego wtargnęli Tatarzy, którzy niszczyli napotkane miasta i wsie oraz charakteryzowali się wyjątkowym okrucieństwem. Mieszko II przygotowywał się do obrony Opola, gdzie pojawili się także uzbrojeni rycerze z Niemodlina. Pewnej nocy zobaczono łuny od wschodu, od strony Wawelna pojawili się Tatarzy. O tym fakcie poinformowano także mieszkańców Niemodlina, którzy zgromadzili się w grodzie. 5 kwietnia 1241 roku niebo zostało pokryte przez ciemne chmury, a na przedpolu pojawiła się gęsta mgła. Przerażeni mieszkańcy (kobiety i dzieci) miasta szli w procesji błagając o zmiłowanie. I stał się cud. Zza ciemnych chmur przebił się świecący orszak aniołów ze św. Urszulą na czele. Blask oślepił Tatarów, a trąby anielskie spłoszyły konie. Tym sposobem Niemodlin został ocalony. W ramach podziękowań mieszkańcy miasta umieścili nad bramą opolską płaskorzeźbę św. Urszuli, która przetrwała do 1860 roku.

Tunel pod Niemodlinem

Każdy mieszkaniec miasta podobno zna legendę o podziemnym tunelu, do którego wejście znajduje się w podziemiach zamku. Ciągnie się on pod rynkiem i kończy w krypcie kościoła, a wyjście ukryte jest pod płytą jednego z grobowców. W piwnicy zamkowej przy wejściu do tunelu znajduje się odcisk krwawej dłoni, który ma podobno pochodzić z czasu, gdy właściciel zamku, rozbójnik uwięził niewinnego człowieka w tunelu. Próbując się uwolnić pozostawił krwawy odcisk dłoni, który mimo tego, że nie raz zbijano powierzchnię ściany pozostawał widoczny. Właściciel zamku pewnego dnia został zaatakowany przez uciemiężonych mieszkańców miasta i musiał uciekać właśnie przez wspomniany tunel. Potknął się jednak o ciało swojej ofiary i zahaczył o słup, który podpierał strop. Ten zawalił się, a pod gruzami zginął rozbójnik.

Jeśli mieszkasz w województwie opolskim lub okolicy polecam, abyś odwiedził Zamek Książęcy w Niemodlinie! Możliwość nakarmienia danieli w tym okolicznościach jest naprawdę fajnym uczuciem! Myślę, że nie raz tu jeszcze wrócę!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Możesz też zostać moim Patronem! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description

Opolskie Polska

Zamki i pałace województwa opolskiego – moje polecenia!

Nie tylko Województwo Dolnośląskie słynie z pięknych zamków i pałaców. Możemy je także zobaczyć w sąsiedzkim Województwie Opolskim! Może nie ma ich tak wiele, ale z pewnością warto się tutaj rozglądnąć, bo można znaleźć prawdziwe perełki, a kilka z nich przedstawiam Wam poniżej!

Zamek w Otmuchowie

Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja Otmuchowa – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja. Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.

O Otmuchowie więcej możesz przeczytać tutaj: Jednodniowa wycieczka po Śląsku – moje refleksje

Zamek w Niemodlinie

Zamek w Niemodlinie został wybudowany z polecenia Bolesława, syna księcia opolskiego Bolka I. Powstał na miejscu XIII wiecznej kasztelanii. Ciężko niestety wskazać dokładnie, które fragmenty dzisiejszego zamku pochodzą z tego czasu, ponieważ zostały one doskonale wkomponowane w renesansową budowlę. W rękach Piastów śląskich zamek pozostał do 1532 roku. Później często zmieniał swoich właścicieli; pojawili się tutaj członkowie takich rodzin, jak Hohenzollernowie, Logau, Puckler czy Promnitz. Dokonali oni licznych zmian w architekturze zamku, a ważniejsze miały miejsce w XVI i XVII wieku, kiedy przebudowano go w stylu renesansowym. W XVIII stuleciu dokonano renowacji w stylu baroku. W tym czasie powstał także piękny most, na którym warto wykonać sobie pamiątkowe zdjęcie – stąd perspektywa w stronę wieży zamkowej jest zdecydowanie najpiękniejsza. 

Aktualnie zamek i teren parku udostępniony jest do zwiedzania. Największą atrakcją są jednak wszędobylskie daniele, które można karmić pokarmem zakupionym w sklepiku z pamiątkami.

Więcej o Zamku w Niemodlinie możesz przeczytać tutaj: Zamek Książęcy w Niemodlinie i spotkanie z danielami. Informacje praktyczne, zwiedzanie i historia zamku

Zamek w Karłowicach

Zamek powstał najprawdopodobniej w połowie XIV wieku jako siedziba rycerska. Już wtedy posiadał cylindryczną wieżę, która teraz przyciąga naszą uwagę. W 1565 roku zakupił go książę brzeski Jerzy II i od tego momentu zamek pełnił rolę siedziby myśliwskiej. Później z inicjatywy Piastów został rozbudowany. Po śmierci ostatniego przedstawiciela tej dynastii Jerzego Wilhelma, zamek przeszedł na rzecz cesarza austriackiego. W 1715 roku obok dobudowano kaplice, gdzie msze odprawiał Jan Dzierżoń. Po II wojnie światowej zamek przeszedł na rzecz skarbu państwa i przekazano go Nadleśnictwu w Brzegu, które utworzyło tu hotel dla pracowników. Większość wartościowych przedmiotów znajdujących się wewnątrz zostało w tym czasie skradzione. Aktualnie zamek znajduje się w rękach prywatnych (został wystawiony na sprzedaż) i prowadzone są małe prace remontowe. Zabytkowi jednak daleko jeszcze do udostępnienia dla turystów, ale trzymam kciuki, aby szybko udało się to zrealizować. Teraz można oglądać go tylko z zewnątrz. To wyjątkowo uroczy zameczek i należy pamietać, że to jeden z najlepiej zachowanych obiektów gotyckich tego typu na Opolszczyźnie.

Zamek w Brzegu

Tutejszy zamek, podobnie jak miasto powstały w XIII wieku. Początkowo budowla należała do namiestnika książęcego. Na przełomie XIII i XIV stulecia wzniesiono tu Wieżę Lwów, której nazwa pochodziła od jej zwieńczenia, gdzie znajdowały się pomniki tych dostojnych zwierząt. Dolna część tej części zamku zachowała się do dziś i jest najstarszym elementem budowli. W czasie rozbudowy pod koniec XIV w. wzniesiono budynek mieszkalny oraz gotycką kolegiatę św. Jadwigi. W tym czasie zamek należał już do książąt brzeskich. Aktualny wygląd zamek zyskał w połowie XVI stulecia, kiedy został z rozkazu Jerzego II i jego żony Barbary z Hohenzollernów przebudowany na modłę renesansu. Pierwowzorem był Zamek Królewski na Wawelu. To właśnie z tego powodu nazywany jest Śląskim Wawelem. Pieczę nad przebudową sprawowali włoscy architekci – Jakub i Franciszek Parr. Ich pracę kontynuowali Bernard i Piotr Niuron. Niestety piękne wyposażenie sal nie przetrwało do naszych czasów.

O Zamku Piastów Śląskich w Brzegu powstał na blogu osobny wpis: Zamek Piastów Śląskich w Brzegu – „Śląski Wawel”?

Pałac w Kopicach

To jedno z cudeniek, które musicie zobaczyć z jednego powodu. Niedługo go po prostu nie będzie. Znajdujący się aktualnie w prywatnych rękach pałac słynnego śląskiego rodu Schaffgotschów pochodzących z Frankonii jest kompletnie zrujnowany. Tutejsza rezydencja została przebudowana w stylu klasycystycznym pod koniec XVIII stulecia. Nazywany „pałacem na wodzie” z powodu otoczenia trzema stawami, skrywa także historię lokalnego Kopciuszka. „Król cynku”, Karol Godulla szybko wzbogacił się ciężką pracą, niektórzy uważali go wręcz za pracoholika. Dla swojej firmy poświęcił całe życie, jednak z tego powodu nie udało mu się założyć rodziny; wiele osób się go bało, ponieważ był wyjątkowo ponurą osobą. Urzeczony pewnego dnia postawą córki służącej, półsieroty, Joasi która ofiarowała mu kwiaty zerwane na łące i powiedziała „Kocham Pana” w testamencie zapisał jej cały majątek. Później ożeniła się z przedstawicielem rodziny Schaffgotschów i tytułowała się Joanną Schaffgotsch von Schmoberg-Godulla. Małżeństwo zadbało o rezydencje, zaadaptowało także park. W rękach rodziny pałac znajdował się do 1945 roku.

Niestety w 1958 roku pałac został podpalony, a następnie był wielokrotnie grabiony. Później przechodził z rąk do rąk, jednak żaden z właścicieli nie zadbał o stan budowli, która traciła kolejne fragmenty. Dziś pałac jest już w zasadzie nie do uratowania. Można tylko sobie wyobrazić, jaką piękną scenerię tworzyłby z okolicznym stawem i parkiem. Niestety, chyba nie będzie dane nam już tego zobaczyć.

Dojazd do Kopic możliwy jest w zasadzie tylko samochodem. Parking bezpłatny znajduje się zaraz przed pałacem. Obiekt nie jest jednak udostępniany do zwiedzania i można go tylko zobaczyć sprzed bramy. Okoliczny las, który niegdyś był parkiem, także należy do prywatnego właściciela, co dodatkowo utrudnia zobaczenie pałacu. Okolice są w stanie zdewastowanym i nie widać żadnych prac rekultywacyjnych.

Pałac (Zamek) w Mosznej

Nazwa Mosznej najprawdopodobniej pochodzi od rodziny Moschin, która do parafii w Łączniku przybyła w XIV w. Niektóre legendy mówią, że tutejsze ziemie należały do Templariuszy. Takie wnioski wyciągnięto na początku XX wieku, kiedy to odkryto w parku piwnice, które uznano za pozostałości zamku. Moszna przez kolejne stulecia miała przechodzić z rąk do rąk, należała m.in. do rodzin von Skall i von Reisewitz. 

Pałac w Mosznej powstał pod koniec XVIII stulecia i wybudowano go w stylu barokowym. Obecna forma była nadawana stopniowo po 1896 r. W tym czasie część barokowa spłonęła, ale została odbudowana. Przed 1900 r. powstała część wschodnia wybudowana w stylu neogotyckim oraz oranżeria. Kilkanaście lat później wzniesiono skrzydło zachodnie w stylu neorenesansowym. Wszyscy dziwili się tak szybkiej rozbudowie pałacu; w przeciągu kilkunastu lat powstało 99 wież oraz 365 komnat. Sam właściciel, którym był wtedy Franz-Hubert hr. Tiele-Wienckler sugerował, że w szybkiej odbudowie pomagał mu sam diabeł… Podobno do dziś nawet straszy w zamkowych murach.

Na temat Zamku w Mosznej powstał osobny wpis na blogu, zapraszam: Zamek w Mosznej – Polski Disneyland!

Pałac Sulisław

Dzieje majątku sięgają średniowiecza i nieodłącznie związane są z zakonem Templariuszy, zaś pałac powstał pod koniec XVII wieku (1688). Miał wielu właścicieli, ale najbardziej odznaczył się w jego historii Hans Karl von Schaffgotsch, który przebudował go w stylu neogotyckim. Po II wojnie światowej, jak większość pałaców przeszedł na własność państwa, a złe zarządzanie doprowadziło go do ruiny. Od 1996 roku budynek był opuszczony. Od 2006 roku pałac znajduje się w rękach Towarzystwa Inwestycyjnego BTA, które go odrestaurowało i utworzyło w nim hotel ze spa i restauracją. Atrakcją dla dzieci (choć nie tylko) są wypasające się w parku pałacowym daniele! Warto podejść i je zobaczyć!

To na razie dość skromna dawka informacji na temat zamków i pałaców w Województwie Opolskim, ale myślę, że wpis będzie się rozrastał, więc zaglądajcie czasem do niego! Podzielcie się w komentarzach Waszymi propozycjami pięknych zamków i pałaców w Województwie Opolskim! Jestem bardzo ciekawa!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Możesz też zostać moim Patronem! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description

Opolskie Polska

Zamek w Mosznej – Polski Disneyland!

Opolszczyzna skrywa wiele sekretów i ciekawych miejsc. Możemy znaleźć tu miasteczka z bogatą historią czy zamki i ruiny skrywające tajemnice swoich dawnych mieszkańców. Jednym z nich bez wątpienia jest Zamek w Mosznej. To miejsce bardzo popularne w województwie opolskim, ale chyba jeszcze nie w Polsce, czy Europie, a naprawdę warto spędzić tu mile dzień spacerując między parkowymi alejkami i pijąc kawę w usytuowanej w oranżerii restauracji. Zresztą… Nie bez powodu te urocze zamczysko posiadające aż 99 wieżyczek zostało okrzyknięte Polskim Disneylandem.

Zamek w Mosznej odwiedziłam już kilka razy. W tym roku odbyło się to raczej przypadkiem, w drodze powrotnej z Krakowa do domu. Kiedy bywałam tu wcześniej miejsce cieszyło się popularnością, ale to co zobaczyłam w czerwcu tego roku całkowicie mnie zaskoczyło! Przed zamkiem, jak i po parku krążyła masa ludzi… I wszyscy oczywiście zapomnieli o epidemii koronawirusa. Standardowo, jak to często u nas było pchanie się, wchodzenie na siebie w kolejce, o maseczkach już dawno zapomniano, mimo, że niektórzy często zwracali innym uwagę na to, że powinnismy uważać. Szkoda, że nasza czujność została uśpiona. O skutkach przekonamy się zapewne za jakiś czas.

Ale nic… Przejdźmy do zamku 🙂

Historia Zamku w Mosznej

Nazwa Mosznej najprawdopodobniej pochodzi od rodziny Moschin, która do parafii w Łączniku przybyła w XIV w. Niektóre legendy mówią, że tutejsze ziemie należały do Templariuszy – takie wnioski wyciągnięto na początku XX w. kiedy to odkryto w parku piwnice, które uznano za pozostałości zamku. Moszna przez kolejne stulecia miała przechodzić z rąk do rąk, należała m.in. do rodzin von Skall i von Reisewitz.

Zamek w Mosznej powstał pod koniec XVIII stulecia i wybudowano go w stylu barokowym. Obecna forma była nadawana stopniowo po 1896 r. W tym czasie część barokowa spłonęła, ale została odbudowana. Przed 1900 r. powstała część wschodnia wybudowana w stylu neogotyckim oraz oranżeria. Kilkanaście lat później wzniesiono skrzydło zachodnie w stylu neorenesansowym. Wszyscy dziwili się tak szybkiej rozbudowie pałacu; w przeciągu kilkunastu lat powstało 99 wież oraz 365 komnat. Sam właściciel, którym był wtedy Franz-Hubert hr. Tiele-Wienckler sugerował, że w szybkiej odbudowie pomagał mu sam diabeł… Podobno do dziś nawet straszy w zamkowych murach.

Inna legenda mówi o angielskiej guwernantce, która służyła rodzinie Wincklerów. Ta pragnęła, aby pochować ją w ojczystym kraju. Tej prośby jednak nie spełniono i pochowano ją na wyspie w parku. Zawiedziona podobno nadal pojawia się w zamku i straszy gości. Niektórzy uważają także, że w komnatach można spotkać duchy panien, których serce miał złamać Klaus Peter Winckler. Zresztą słynął on ze swoich zdrad i bujnego życia miłosnego. Niektóre jego kochanki miały popełnić samobójstwo z powodu niefortunnego zajścia z nim w ciążę.

Z ciekawostek trzeba wspomnieć, że na początku XX w. Moszna była odwiedzana przez ostatniego króla pruskiego Wilhelma II. Wraz z właścicielem zamku wspólnie udawali się na polowania.

W czasie II wojny światowej zamek pełnił funkcję lazaretu i uniknął zburzenia. W tym czasie zniszczono jednak większość wyposażenia, a także wywieziono najbardziej wartościowe dzieła sztuki. Po zakończeniu wojny w zamku mieściły się różne instytucje, dopiero w 1972 r. utworzono tu sanatorium dla chorych na nerwicę. Od 2013 r. budynek pełni już jednak wyłącznie funkcje związane z turystyką, mieści się tu hotel i restauracja, a park udostępniony jest dla odwiedzających.

Zwiedzanie Zamku w Mosznej

Do Mosznej najłatwiej dojechać samochodem, ewentualnie można próbować PKSem, ale to znacznie utrudnia podróż. Moim zdaniem, jedynym wyjściem jest auto. Wokół zamku znajduje się wiele parkingów. Większość z nich jest płatnych (ok. 10 zł za cały dzień), poza jednym znajdującym się koło Kościoła filialnego Niepokalanego Serca Maryi.

Zamek w Mosznej można zwiedzać z zewnątrz, wystarczy wtedy wykupić jedynie bilet na tereny zespołu parkowego. Dla turystów udostępnione są także komnaty wraz z przewodnikiem (należy zakupić dodatkowy bilet) oraz różne trasy, np. zwiedzanie ekstremalne lub wejście na wieżę. Spacerując wokół zamku warto zwrócić uwagę na park, w którym znajduje się interesująca roślinność, w tym dęby szypułkowe i skupiska rododendronów. Śmiało można zabrać tutaj ze sobą koc, coś do przekąszenia i odpocząć w cieniu drzew delektując się widokiem na zamczysko.

Poza płatną częścią zamku można przespacerować się nad stawik Kolusznik (będziecie go mijać po drodze z parkingu), gdzie można zobaczyć kaczki, łabędzie z małymi i zrobić sobie ładne zdjęcie 🙂

Poza zwiedzaniem zamku i okolicznego parku w Mosznej proponowne są różnego rodzaju usługi, w tym hotel i restauracja. Zaraz obok zamku znajduje się także stadnina koni, w której można wynająć pokoje gościnne i uczestniczyć w szkółkach jeździeckich. Więcej informacji na ten temat można znaleźć tutaj.

Cennik atrakcji na Zamku w Mosznej

  • Wstęp na zespół pałacowo parkowy: styczeń-marzec/listopad-grudzień: bezpłatnie; w sezonie: bilet normalny: 10 zł, ulgowy 6 zł
  • Ceny biletów na zwiedzanie zamku z lektorem (zwiedzanie tradycyjne): bilet normalny 15 zł, ulgowy 9 zł
  • Wejście na zamkowe wieże: bilet normalny 12 zł, ulgowy 8 zł
  • Zwiedzanie ekstremalne (zwiedzanie piwnic i ukrytych komatach, od godz. 18.00; konieczna wcześniejsza rezerwacja, grupy do 6 osób): bilet normalny 38 zł, ulgowy 32 zł

Jeśli podobał Ci się wpis to zapraszam do poczytania innych moich postów na temat Polski 🙂

Jeśli podoba Ci się wpis i blog możesz wesprzeć moją działalność! Z góry dziękuje!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dolnośląskie Niezbędnik Opolskie Polska Porady

Jednodniowa wycieczka po Śląsku – moje refleksje

W obecnej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak bezpieczne zwiedzanie Polski. Choć bardzo bym chciała pojechać do Niemiec to nie będzie mi to dane jeszcze przez najbliższe kilka tygodni. Polski zwiedzać nie lubię – pewnie wielu z Was mnie przez to znienawidzi. Po tym poście pewnie stwierdzicie, że powinnam docenić to co nasze, polskie. Jednak nie prowadzę tego bloga po to żeby podobał się on wszystkim, a chce też pisać prawdę i to jak ja oceniam niektóre miejsca. Nie będzie, więc to standardowy tekst typu „Polska jest piękna” i jej powalających na kolana walorach naszego kraju, a raczej o tym co powinno się zmienić, abyśmy dogonili naszych zachodnich sąsiadów, a nie pozostawali na tym samym poziomie renowacji zabytków, co byłe państwa ZSRR.

W maju, kiedy zaczęło się robić przyjemniej pod kątem pogodowym, nie mogąc już dłużej wysiedzieć w domu postanowiłam zrobić kilka małych wycieczek po najbliższej okolicy. Przeszukałam internet, nawet zapytałam Was na Instagramie, jakie miejsca w okolicach Opola polecacie do odwiedzenia. Wybrałam kilka, początkowo były to tylko Ząbkowice Śląskie i Paczków. Po drodze, już w samochodzie narodziło się jeszcze kilka pomysłów. I bardzo dobrze, że tak się stało, bo po tej wyprawie wróciłabym z całkowicie negatywnym nastawieniem wobec stanu zabytków w Polsce.

Klasztor Księgi Henrykowskiej

Na początku zatrzymaliśmy się w Klasztorze Księgi Henrykowskiej – było całkiem przyjemnie. To jeden z punktów Szlaku Cysterskiego, który ciągnie się przez całą Europę, w tym przez Polskę. Powołany został do życia w ramach Europejskich Dróg Kulturowych.

Najlepiej zajechać tu samochodem. Jeśli chce się zostać na dłużej, zwiedzić wnętrza klasztoru oraz park lepiej zabrać ze sobą jakieś zaopatrzenie, choć znajdziemy tu co prawda restaurację, a także sklepiki spożywcze, w tym bardzo „tradycyjne”. Tutejsi „miejscowi” są bardzo pomocni i wskażą Wam z pewnością drogę do klasztoru. Można pod niego spokojnie bezpośrednio podjechać samochodem, nie ma tu opłat parkingowych itp.

Najważniejszym punktem zespołu jest kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jana Chrzciciela, który powstał w XIII w. Przebudowywano go na nową modłę kolejno w XIV, XVII i XVIII stuleciu. Z pewnością warto zobaczyć barokowe wnętrza klasztoru – mnie niestety się nie udało. Szczególną uwagę przyciągają Stelle Henrykowskie znajdujące się w kościele, a także dekoracje wnętrz. Klasztor zasłynął także jako miejsce powstania słynnej Księgi Henrykowskiej, która od 2015 r. znajduje się na liście „Pamięć Świata” UNESCO.

Na zewnątrz warto przypatrzyć się misternie wykonanej XVII-wiecznej kolumnie św. Trójcy, a później okrążyć budowlę i pospacerować chwilę po parku. Od fasady budowla wydaje się zadbana, niestety kiedy skręcimy gdzieś w bok to wrażenie mija, budowla już nie jest odnowiona, w niektórych miejscach coś odpada. Tyle dobrze, że klasztor został zabezpieczony przed wilgocią – mam nadzieje, że to jeden z kroków, który pomoże w dalszej rewitalizacji tego miejsca.

Ząbkowice Śląskie – tylko Krzywa Wieża…

Słynne Frankenstein, czyli aktualnie Ząbkowice Śląskie leżą jakieś 20-25 minut drogi od Henrykowa. Wjeżdżając do miasta pomyślałam sobie „kurcze, chyba bogaci ludzie tu mieszkają”, bo na obrzeżach budowała się masa nowoczesnych domków jednorodzinnych. Sugerowało to, że centrum będzie ładne i zadbane. Bardzo mocno się pomyliłam. Później doszłam do wniosku, że mieszkańcy raczej uciekają z centrum na obrzeża miasta.

Ta średniowieczna miejscowość, ma ciekawą i barwną historię, a jedna z nich stała się prawdopodobnie inspiracją do napisania słynnego „Frankensteina” pióra Mary Shelley. Na początku XVII stulecia w Ząbkowicach panowała zaraza, o której wywołanie posądzono tutejszych grabarzy. Początkowo komisja powołana do zbadania sprawy nie podeszła do niej zbyt poważnie, aż do momentu znalezienia u jednego z oskarżonych tajemniczego proszku uznanego za trujący. Podczas tortur grabarze przyznali się, że wspomniany proszek wykonywali ze zwłok i rozsypywali go w różnych miejscach w mieście, aby przynosił śmierć i nieszczęście. Dopuszczali się także innych haniebnych czynów, jak wycinanie brzemiennym, zmarłym kobietą płodów, aby później zjeść ich serca, kradzieży i gwałtów. Ostatecznie oskarżonych skazano i spalono na stosie.

Ta fascynująca, choć brutalna opowieść mogłaby sugerować, że Ząbkowice Śląskie są idealnym miejscem do odwiedzenia. Niestety, ja mocno rozczarowałam się tym miastem.

Bez wątpienia główną (jeśli nie jedyną) atrakcją Ząbkowic Śląskich jest Krzywa Wieża. I rzeczywiście jest bardzo krzywa i widać to na pierwszy rzut oka – to jak najbardziej liczy się na plus. Odchylona jest o 2,14 metra i jest najwyższą tego typu budowlą w Polsce (34 m). Nazywana jest „śląską Pizą”, bardzo nie lubię nadawania takich przydomków, bo skoro Polska jest piękniejsza i ma więcej do zaoferowania niż pozostałe kraje to po co? Po drugie to bardzo krzywdzące zarówno dla samego zabytku, jak i dla turysty, który przyjeżdża w dane miejsce i ma pewne oczekiwania, a w przedstawionym przypadku pewnie się zawiedzie. Wieża w Ząbkowicach Śląskich w ogóle nie przypomina tej w Pizie (ani wysokością, ani architekturą)… Tylko kto przegrywa w tej nierównej walce? Jednak od wielu Polaków słyszałam pozytywne opinie na temat tego miejsca, jak i całego miasta, to ja jednak nie podzielam tej opinii. Choć wieża jest z pewnością interesująca.

Jednak zobaczenie krzywej wieży to kilka minut do pół godziny jeśli chcemy zwiedzić ją od środka, więc co dalej?

Podobno Ząbkowice Śląskie zabytkami stoją. Wiele osób rozpisuje się o tym na blogach, a lista miejsc do zobaczenia na stronach internetowych jest bardzo długa. To prawda, zabytków jest masa, tylko niestety ich świetność już dawno minęła, nie zachęcają do oglądania. Większość, poza Krzywą Wieżą, XIX-wiecznym ratuszem, pojedynczymi kościołami i kamieniczkami sypią się i to dosłownie. W największym szoku byłam kiedy podeszłam do XIV-wiecznego zamku (ruin, poniekąd pięknych, które są udostępnione do zwiedzania) i zobaczyłam tam matkę z dziećmi grającą w piłkę, która odbijała się od ścian ZABYTKU. Powtarzam ZABYTKU. O czym ta kobieta myślała? Nie mam pojęcia, ale wychowuje na swój wzór dzieci i przekazuje im wątpliwej jakości postawę wobec dziedzictwa kulturowego. Na moich oczach kawałki budowli po prostu kruszyły się i odpadały. Na przodzie wisiała zaś wielka tabliczka mówiąca, że to miejsce znajduje się pod opieką ministerstwa. Szkoda tylko, że zamek nie został w jakiś sposób zabezpieczony. Choć opisane wydarzenie bardziej świadczy postawach niektórych mieszkańców, Polaków.

Na zdjęciu widać nawet dzieci pod opieką mamy, które opisałam
Ratusz

Tracąc nadzieję, poszłam dalej. Napotkałam szare ulice, dziwne sklepiki, do których w życiu bym nie weszła, rozpadające się kamienice, wiele z nich pustych, niezagospodarowanych. Mimo, że był środek dnia nie czułam się w mieście swobodnie, tym bardziej bezpiecznie. Gdzie mam tu zostawić pieniądze? Turystyka opiera się mimo wszystko na pewnej korelacji, jedziemy gdzieś, aby zobaczyć coś interesującego, a w zamian, jak nam się podoba zostawiamy w takim miejscu pieniążki. Tylko gdzie mam je zostawić w takim mieście, jak Ząbkowice Śląskie? Rozumiem, że wiele polskich, małych miast boryka się z podobnymi problemami. Zdaje sobie sprawę, że czasem pozyskanie środków finansowych na renowacje jest trudne. Ale z tego co pamiętam nigdzie w Ząbkowicach nie widziałam tabliczek Unii Europejskiej, które sygnalizowałyby uzyskanie środków. Z drugiej strony nie wiem czy takie wnioski były składane, czy może zostały odrzucone? Wydaje mi się jednak, że Unia chętnie przekazuje środki finansowe na renowację zabytków, tylko trzeba się trochę postarać. To jednak zależy od gospodarza takiego miasta. Inna sprawa to ludzie. Jeśli my sami nie zmienimy swojej postawy wobec niektórych kwestii to nic się nie zmieni, nie będziemy nagle Wielką Brytanią czy Niemcami bez naszej pracy. A z tego co widzę, to jednak większość nie dostrzega problemu w tym co ich otacza. I nie chodzi mi tutaj jedynie o Ząbkowice, tego rodzaju problemu to bolączka wielu, polskich miast. Choć wiem i dostrzegam, że jest coraz lepiej pod tym kątem, to z drugiej strony dużo pracy jeszcze przed nami. Byleby niektóre zabytki dotrwały tego momentu, bo byłoby ich szkoda.

Poniżej kilka zdjęć, których celowo nie obrabiałam, abyście mogli zobaczyć w jakim stanie są budynki w mieście.

Mury miasta
W większości Ząbkowice Śląskie wyglądają niestety tak

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim

Do pałacu zawitałam osobnego dnia, ponieważ chciałam zwiedzić go od środka, a także przejść się po okolicznych parku. Co przykuwa uwagę to fakt, że wieś Kamieniec Ząbkowicki (niedługo ma zostać miastem) z pewnością zarządzany jest lepiej niż miasto Ząbkowice Śląskie. Przede wszystkim jest czysto, trawniki są skoszone, kamieniczki i domki w większości wyremontowane. Takie miejsce od razu przyjemniej się zwiedza.

Najważniejszym zabytkiem Kamieńca Ząbkowickiego jest bez wątpienia Pałac Marianny Orańskiej. Przez lata trzymany w rękach prywatnego właściciela podupadał, czego efekty widać do dziś. Dopiero 2012 r. gminie udało się przejąć zamek i rozpoczęły się działania mające na celu uporządkowanie okolicznego terenu oraz wyremontowanie pałacu. Należy przyznać, że władze działają w dobrym kierunku, budowla wygląda już bardzo okazale z zewnętrz. Zresztą tego rodzaju architektura jest raczej ewenementem na terenach Śląska, co z pewnością przyciąga turystów. Udało się już także wyremontować kilka sal i dach, zabezpieczyć budowlę przed zawaleniem się. Co cieszy na renowację pałacu pozyskano ogromne środki nie tylko z Unii Europejskiej, ale także ministerstwa. Aktualnie składane są kolejne wnioski, niektóre już są pozytywnie rozpatrzone. Można? Można tylko trzeba chcieć.

Z pałacem wiąże się wiele ciekawych opowieści, którymi chciałabym się z Wami podzielić, jednak wtedy ten tekst byłby ogromny 🙂 Dlaczego myślę, że za jakiś czas przygotuje dla Was osobny post na temat tego miejsca!

Odwiedzenie Pałacu Marianny Orańskiej mogę szczerze polecić. Widać przede wszystkim, że komuś na tym miejscu zależy, a to bardzo ważne. Podjechać tu najlepiej samochodem; przy czerwonym kościółku, gdzie znajduje się kasa mieści się także parking (5 zł za cały dzień). Dozwolone jest zwiedzanie wyłącznie z przewodnikiem (25 zł za osobę, są także bilety ulgowe, jeśli dobrze pamiętam 15 zł) o pełnych godzinach. My trafiliśmy na super przewodnika, warto ich podpytać o jakieś szczegóły. Na wszystko znają odpowiedź 🙂 Zwiedzanie parku pałacowego jest bezpłatne, podobno można w nim zobaczyć dzikie zwięrzęta, jak sarny czy zające.

Paczków, czyli „polskie Carcassonne” – czyżby?

Paczków to kolejne śląskie miasto, w którym wręcz potykamy się o zabytki. Podobnie, jak w przypadku Ząbkowic Śląskich znajdziemy masę stron, które opisują wszystkie miejsca, które należy zobaczyć. Zachęcona komentarzami, że to polskie miasto-twierdza, wręcz „polskie Carcassonne” pojechałam tam z wielkimi nadziejami. Myślałam sobie: „jak mogłam ominąć takie miejsce, skoro znajduje się jakąś godzinę od mojego miejsca zamieszkania?”. Niestety – ponownie się zawiodłam. O ile paczkowskie mury są ciekawe, miasto prezentuje się lepiej niż odwiedzone przeze mnie wcześniej Ząbkowice Śląskie, to nie można stwierdzić, że jest ono gotowe w 100% na przyjęcie turysty. Najbardziej przeraził mnie chyba brak jakiegokolwiek życia – wiem, że jest epidemia, ale czułam się tam jak po apokalipsie zombie. Zwalam to jednak na aktualną sytuacje. Paczków jest ciekawym miejscem, nie twierdzę, że nie. Ale niestety, zaniedbanym, co niejako skutkuje brakami finansowymi. Nie lubię także kiedy miasta porównuje się do innych, znacznie bardziej reprezentacyjnych, bo po prostu na tym tracą – pisałam o tym wyżej. Paczków, bowiem nie ma nic wspólnego z Carcassonne. Czy niemiecki Rothenburg ob der Tauber czy Dinkelsbühl otoczone murami i wieżami porównują się do francuskiej twierdzy? Nie, są Rothenburgiem i Dinkelsbühlem – promują swoją tradycję i historię. Więc dlaczego my to robimy? Rozumiem, że to pewna forma promocji, jednak nasze miasta na tym tracą.

Mury są wyremontowane, ale nigdy nie widziałam wieży o takim kształcie… Gdzie jest druga połowa?

Władze miasta poniekąd słusznie uważają, że najważniejszą wizytówką Paczkowa są mury, które zostały częściowo wyremontowane. Tracą one niestety jeśli rozejrzymy się dokładniej po mieście, gdzie podobnie jak w Ząbkowicach Śląskich natrafimy na liczne, rozpadające się kamienice i budynki. Jestem osobą, która lubi city breaki, w małych miastach umiem spędzić nawet kilka dni oglądając szczegóły zabudowy, a w Paczkowie spędziłam chyba godzinę. Po prostu nie zachęciło mnie do pozostania na dłużej. Niektórzy zarzucili mi na Instagramie bezstronność w mojej opinii. Nie chce jednak kłamać, że Paczków mi się podobał. To prawda, że kamienice w rynku zostały wyremontowane, tylko co z tego, że niektóre z nich tylko do połowy lub tylko fasady. Reszta się sypie. W samym centrum, zaraz na przeciw ratusza straszy prlowska upadła, restauracja o dość wymownej nazwie „Carcassonne”. To nie są małe elementy, to ważne sprawy. Miasto zaczyna się przecież zwiedzać od rynku i to pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze.

Poza murami można podejść także do Domu Kata, w którym mieści się także informacja turystyczna oraz pozwiedzać kilka kościołów znajdujących się obok rynku. Paczków znajduje się bowiem także na Szlaku Czarownic na Polsko-Czeskim Pograniczu. O tym problemie mogłabym Wam opowiadać dłużej, ale nie miejsce i czas na to 🙂

Kilka zdjęć bez obróbki. Mam nadzieje, że dzięki nim zrozumiecie o co mi chodzi. A na pewno nie chodzi mi o obrażenie kogokolwiek, jak to odczytali niektórzy:

Restauracja Carcassonne przy rynku
Pierwsza lepsza uliczka od rynku

Kamienica przy rynku

Otmóchów – kolejna nadzieja

Do Otmuchowa, niewielkiej miejscowości w województwie opolskim, zajechaliśmy całkowicie przypadkiem w drodze z Paczkowa do Opola. Patrząc na pozostałe okoliczne miejscowości warto się tutaj zatrzymać na 1-2 godziny. Rynek nie jest duży, ale schludny, wyremontowany i kolorowy. W centrum znajduje się przyciągający wzrok ratusz. Zaraz za nim kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego, a przy nim niewielki, ale ładnie zagospodarowany ogródek. Przy rynku znajdziecie także nową restaurację (nie próbowałam jedzenia, bo była zamknięta).

Ratusz

Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja miasta – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja.

Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.

Zamek dolny

Jeśli mamy trochę więcej czasu można przejść się uliczkami miasta, charakteryzującymi się niską zabudową – średniowieczny układ urbanistyczny wpisany jest na listę zabytków. Ciekawą budowlą jest także tzw. Brama Wróbla.

Powiem, że to dla mnie zagadka: jak to możliwe, że 5-tysięczne miasto potrafi zadbać o wygląd rynku, a większe nie? Wiem, że wpływają na to inne czynniki, jak przemysł itp., ale…

Kopice i „Pałac na wodzie”

To jedno z cudeniek, które musicie zobaczyć z jednego powodu. Niedługo go po prostu nie będzie. Znajdujący się aktualnie w prywatnych rękach pałac słynnego śląskiego rodu Schaffgotschów pochodzących z Frankonii jest kompletnie zrujnowany. Tutejsza rezydencja została przebudowana w stylu klasycystycznym pod koniec XVIII stulecia. Nazywany „pałacem na wodzie” z powodu otoczenia trzema stawami, skrywa także historię lokalnego Kopciuszka. „Król cynku”, Karol Godulla szybko wzbogacił się ciężką pracą, niektórzy uważali go wręcz za pracoholika. Dla swojej firmy poświęcił całe życie, jednak z tego powodu nie udało mu się założyć rodziny; wiele osób się go bało, ponieważ był wyjątkowo ponurą osobą. Urzeczony pewnego dnia postawą córki służącej, półsieroty, Joasi która ofiarowała mu kwiaty zerwane na łące i powiedziała „Kocham Pana” w testamencie zapisał jej cały majątek. Później ożeniła się z przedstawicielem rodziny Schaffgotschów i tytułowała się Joanna Schaffgotsch von Schmoberg-Godulla. Zadbali oni o rezydencje, zaadaptowali park. W rękach rodziny rezydencja znajdowała się do 1945 r.

Niestety w 1958 r. pałac został podpalony, a następnie wielokrotnie grabiony. Później przechodził z rąk do rąk, jednak żaden z właścicieli nie zadbał o stan budowli, która traciła kolejne fragmenty. Dziś pałac jest już w zasadzie nie do uratowania. Można tylko sobie wyobrazić, jaką piękną scenerię tworzyłby z okolicznym stawem i parkiem. Niestety, chyba nie będzie dane nam już tego zobaczyć.

Dojazd do Kopic możliwy jest w zasadzie tylko samochodem. Parking bezpłatny znajduje się zaraz przed pałacem. Obiekt nie jest jednak udostępniany do zwiedzania i można go tylko zobaczyć sprzed bramy. Okoliczny las, który niegdyś był parkiem także należy do prywatnego właściciela, co dodatkowo utrudnia zobaczenie pałacu. Okolice są w stanie zdewastowanym, nie widać żadnych prac rekultywacyjnych.

Czy jest nadzieja?

Co mnie dziwi najbardziej, kiedy szukałam informacji na temat dwóch najbardziej interesujących mnie na początku miejscowości (Ząbkowic Śląskich i Paczkowa) to owszem znalazłam kilka blogów opisujących zabytki, które można tam zobaczyć. Jestem jednak w głębokim szoku, że na żadnym nie spotkałam się z rzetelną informacją typu „miasto wygląda jednak tak i tak…”, „zabytki są w takim stanie…” itd. Czy blogi podróżnicze piszemy tylko po to żeby wszystkim schlebiać? A może ja nie trafiłam po prostu na taki post? Albo jestem zbyt wymagająca?

Może ten post jest momentami surowy, ostry, może niesprawiedliwy. Możecie się ze mną nie zgadzać, możecie przyznać mi rację. Tym bardziej nie chciałam nikogo urazić swoimi komentarzami, nie chodzi także o to żeby zniechęcić Was do odwiedzenia jakiegoś miejsca. Chodzi mi o otwarcie oczu, bądźmy obserwatorami, wymagającymi obserwatorami. Chciałabym, aby każdy z Was czytając ten tekst zastanowił się nad dziedzictwem, które go otacza. To każdy z nas wybierając swoją życiową drogę, decydując o weekendowym celu wyjazdu, dokonując wyboru wrzucając karteczkę do urn (i nie chodzi mi o politykowanie, a wybór władz, które zadbają o miasto i widzą jego przyszłość!) wpływa na to jak wygląda Polska. Bez naszej refleksji i pracy nic się nie zmieni, a większość z miast, zabytków czy muzeów będzie wyglądało, jak niektóre z tych opisanych powyżej – szare, smutne i zapomniane.

Opolskie Polska

Zamek Piastów Śląskich w Brzegu – miejsce, które musisz odwiedzić w województwie opolskim!

W związku z tym, że mieszkam w Brzegu niedaleko mam do największej atrakcji tego miasta – Zamku Piastów Śląskich w Brzegu, gdzie aktualnie znajduje się muzeum. Zabytek przez Polaków (a co dopiero przez zagranicznych turystów) niestety zapomniany. Znajduje się w niezbyt popularnym mieście, przez co ciężko uzyskać mu podobny status, jak Zamek w Mosznej czy Zamek Książ. Moim zdaniem, jednak jest warty uwagi każdego szanującego się turysty 🙂

Ten wyjątkowy na skalę Polski, jak i Europy Środkowo-Wschodniej zabytek w 2018 r. z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Rzeczpospolitą niepodległości został wpisany na listę Pomników Historii, co już powinno przyciągnąć Waszą uwagę 🙂

Historia zamku w Brzegu

Tutejszy zamek, podobnie jak miasto powstały w XIII w. Początkowo budowla należała do namiestnika książęcego. Na przełomie XIII i XIV w. wzniesiono tutaj Wieżę Lwów, której nazwa pochodziła od jej zwieńczenia, gdzie znajdowały się pomniki tych dostojnych zwierząt. Dolna część tej części zamku zachowała się do dziś i jest najstarszym elementem budowli. W czasie rozbudowy pod koniec XIV w. wzniesiono budynek mieszkalny oraz gotycką kolegiatę św. Jadwigi. W tym czasie zamek należał już do książąt brzeskich.

Aktualny wygląd zamek zyskał w połowie XVI stulecia, kiedy został z rozkazu Jerzego II i jego żony Barbary z Hohenzollernów przebudowany na modłę renesansu. Pierwowzorem był Zamek Królewski na Wawelu. To właśnie z tego powodu nazywany jest Śląskim Wawelem. Pieczę nad przebudową sprawowali włoscy architekci – Jakub i Franciszek Parr. Ich pracę kontynuowali Bernard i Piotr Niuron. Niestety piękne wyposażenie sal nie przetrwało do naszych czasów.

Najcenniejszym elementem zamku jest brama wjazdowa i umieszczony nad nią portal. Robi naprawdę ogromne wrażenie i warto przebywając tutaj poświęcić mu dłuższą chwilę. Rzeźby umieszczone na portalu przedstawiają władców polskich, także tych legendarnych (Piasta, Siemowita, Leszka i Siemomysła) oraz przedstawicieli książąt śląskich z dynastii Piastów. Ich celem była gloryfikacja upamiętnionych osób, a całość podkreślały trzy herby (habsburski i brandenburski), z czego do czasów dzisiejszych przetrwał niestety tylko jeden – Rzeczypospolitej. Jest to obiekt ważny nie tylko ze względu na piękno i szczegółowość przedstawień władców. To jedno z niewielu miejsc, gdzie odnajdujemy doskonały przykład wieloetniczności i wielokulturowości terenów Śląska, które przez wieki zmieniały swoich właścicieli. Portal na bramie wjazdowej do Brzegu jest kwintesencją tego zjawiska. PUNKT OBOWIĄZKOWY DO ZOBACZENIA!

Portal na bramie wjazdowej

Aktualnie w zamku mieści się Muzeum Piastów Śląskich, gdzie zaledwie za kilka złotych możemy zwiedzać kilka wystaw stałych oraz czasowych. Wstęp na dziedziniec jest bezpłatny.

Aktualnie na zamku można oglądać tymczasową i bardzo interesującą ekspozycję pt. „Husaria – broń wschodnia”, którą po Brzegu będzie można oglądać w Pałacu w Wilanowie, a później poleci aż do Bostonu!!! Szczególną radochę tutejsze zbiory sprawią hobbystą militariów, jednak myślę, że każdy znajdzie tutaj coś interesującego dla siebie. Kto z nas nie słyszał o słynnej husarii? Tutaj możemy ją zobaczyć w pełnej okazałości. Więc jeśli chcecie pooglądać te wyjątkowe, ORYGINALNE zabytki militarne pędźcie szybko do Brzegu!

Przejęci turyści 😉
Drzewo genealogiczne Piastów śląskich Regia Antiqvissima Piastea Stupis Sceptra Polonia et Silesia, 1722

Każdy zamek ma swojego ducha… Także ten brzeski 🙂 W piwnicy przechowywana jest XVI-wieczna rzeźba przedstawiająca doga – ulubieńca księcia Jerzego II. Z psem wiążę się legenda…Podobno z radości, witając się z ukochanym panem wyskoczył z zamkowego krużganka na dziedziniec i zginął. Rzeźba miała upamiętnić zmarłego zwierzaka. Zdaniem niektórych jego duch błąka się nocami po zamku…

Piękne rzeźby 🙂

Jedną z najważniejszych ekspozycji Muzeum jest „Memoriae Piastorum Principum Silesiae”, która utworzona została w 2004 r. W jej skład wchodzi kilkadziesiąt zabytków sepulkralnych, w tym cynowo-ołowiane sarkofagi przedstawicieli Piastów linii legnicko-brzeskiej czy kamienne epitafia śląskiej szlachty i mieszczaństwa. Wystawę uzupełniają kopie średniowiecznych nagrobków Piastów Śląskich z kościołów w Krzeszowie, Nysie, Legnicy, Henrykowie, Opolu. W tym miejscu mamy do czynienia z ciekawym zespołem muzealnym, gdzie możemy prześledzić, jak na przestrzeni wieków zmieniało się podejście do problemu śmierci i pochówku. Więcej o historii sarkofagów i o tym, jak znalazły się w zbiorach Muzeum poczytacie tutaj.

Po śmierci władcy jego zabalsamowane ciało ubierano w uroczysty strój i wystawiano na publiczny widok. Obok trumny z książęcymi zwłokami, stojącej w Srebrnej Sali zamku (dziś jest to sala wystaw czasowych na parterze), czuwały warty honorowe. Po kilku dniach przy dźwiękach kościelnych dzwonów trumnę umieszczano na karawanie, który przemierzał miasto. Następnie przenoszono ją do żałobnie przystrojonej kaplicy zamkowej, a na koniec sarkofag zamykano w krypcie rodowego mauzoleum Piastów legnicko-brzeskich. Tam zmarli mieli zaznać wiecznego spokoju.

Z artykułu NTO

Wyjątkowym zabytkiem zamku jest trumna Karoliny Ludwiki Radziwiłłówny, jedynej córki, a przez to i spadkobierczyni ogromnego majątku słynnego z „Potopu” Bogusława Radziwiłła. Aktualnie jej trumna znajduje się w renowacji, mam jednak nadzieję, że niedługo będzie można ją oglądać w pełnej okazałości 🙂

Wszystkim wydaje się, że po rozbiciu dzielnicowym i panowaniu Kazimierza Wielkiego dynastia Piastów wymarła… Jednak to nieprawda 🙂 Ich potomkowie funkcjonowali jeszcze kilkaset lat na Śląsku. Na zamku w Brzegu w 1675 r. zmarł ostatni przedstawiciel tej dynastii – Jerzy IV Wilhelm. Jednak najpiękniejsza i najbardziej reprezentacyjna trumna nie należy do niego, a jego wuja – Jerzego III.

Trumna Jerzego III, zmarłego w 1664 r.

Na pierwszym piętrze możemy zobaczyć kolejną wystawę: „Z przeszłości i tradycji Piastów śląskich”. Prezentuje ona głównie rzeźby, portrety Piastów Śląskich z XVII i XVIII stulecia, kopie różnych pieczęci, dokumentów wystawianych przez wspomnianą dynastię, medali oraz monet. Tutaj możemy także pooglądać meble pochodzące prosto z epoki (od XVI do XIX wieku). Przechodząc dalej natrafiamy na kolejną wystawę, skierowaną jednak głównie do dzieci „Paradne zbroje i ubiór Piastów Śląskich XIII – XVII w”. Młodzi turyści podobno uwielbiają robić sobie zdjęcia z manekinami 🙂

Pięknie zachowany sufit
Jedna z sal

Na zamku możemy zobaczyć jeszcze jedną wystawę: „Sztuka śląska XVI-XVIII w. ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu”. Jest to jedyny poza Wrocławiem tak bogaty zespół prezentujący sakralną sztukę śląską. Zabytki datuje się od czasu gotyku do baroku. Co ciekawe w zbiorach znajdują się dzieła malarskie tzw. śląskiego Rembrandta, czyli Michaela Leopolda Willmanna.

Warto mieć na uwadze, że Zamek Piastów Śląskich w Brzegu stara się iść z duchem czasu… W trakcie zwiedzania możemy użyć aplikacji WOW Poland i oglądać wystawy z wirtualnym przewodnikiem, który opowie nam o najważniejszych faktach dotyczących zabytku. W jednej z sal możemy oglądać makietę Brzegu przedstawiającą miasto w XVII wieku. Co ciekawe…niedługo ma ona „ożyć”! Oczywiście multimedialnie 🙂 Planuje się wykorzystanie interaktywnego ekranu, projektora, głośników i kilku innych pomysłów… Nic tylko wyczekiwać realizacji 🙂

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzegu

Niewiele osób wie, że zaraz obok pięknego zamku w Brzegu znajduje się inny wyjątkowy zabytek – Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego. Bez wątpienia posiada on jedno z najpiękniejszych wnętrz barokowych, jakie kiedykolwiek widziałam. Przypuszczam, że nie wielu z Was z o nich wiedziało 🙂

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzegu

W momencie przejęcia Brzegu przez Habsburgów w 1675 r. rozpoczęto rekatolizację tych terenów. W związku z tym do miasta sprowadzono jezuitów, a w latach 1734-1739 wybudowano dla przybyłych duchownych kościół. Głównym projektantem był mistrz budowlany Joseph Frisch z Wrocławia. Jego wieże powstały, jednak dopiero ponad wiek później według projektu barona von Wilczka. Wcześniej w miejscu budowli znajdował się zespół klasztorny dominikanów.

Poza przepięknymi barokowymi malowidłami, które zdobią wnętrze świątyni możemy tam zobaczyć późnobarokowe i rokokowe wyposażenie. Dość ciekawym zabytkiem jest marionetkowa pieta o ruchomej głowie i rękach.

Masz wolny dzień, weekend? Przejeżdżasz w okolicach Brzegu? Wstąp do tego miasta na moment… Może teraz nie zachwyca swoim urokiem, jednak jest w nim ogromny potencjał! Nudzi ci się w domu? Mieszkasz we Wrocławiu, Opolu? Wsiądź w pociąg i odwiedź piękny, renesansowy zamek za grosze. Zjedz obiad lub pyszne przystawki zaraz obok w dobrej restauracji Arte. Przejdź się spacerem do rynku, zobacz zabytkowy XVII-wieczny ratusz (najlepiej zachowany w Polsce!), pospaceruj uliczkami, gdzie wyrastają piękne kamieniczki i wracaj do domu bogatszy o kolejne doświadczenia!