Pokazuje: 1 - 5 of 5 WYNIKÓW
Europa Kiejdany Litwa

Kiejdany – miejsce zdrady! Co zobaczyć w Kiejdanach?

Kėdainiai, czyli po prostu Kiejdany to niewielka miejscowość leżąca nad rzeką Niewiażą na Litwie nieopodal Wilna. Wśród Polaków rozsławiona chyba przede wszystkim przez Henryka Sienkiewicza w „Potopie”, gdzie dość barwnie (choć w tym przypadku zdania są podzielone 😉 ) przedstawiona została postać zdrajców – Janusza i Bogusława Radziwiłłów.

20 października 1655 r. w Kiejdanach Radziwiłłłowie – Janusz i Bogusław – podpisali układ z królem szwedzkim Karolem X Gustawem. Zakładał on oddanie pod protekcję Szwecji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Plany te zostały jednak udaremnione skuteczną obroną Częstochowy oraz powszechnym oporem przeciwko najeźdźcy.

Kościół kalwiński Radziwiłłów

W Kiejdanach z pewnością warto odwiedzić kalwiński kościół, w którym przechowywane są trumny z ciałami najważniejszych przedstawicieli rodziny Radziwiłłów linii birżańskiej (protestanckiej). Zbór ten powstał w 1631 r. z inspiracji Krzysztofa Radziwiłła, późniejszego hetmana wielkiego litewskiego.

W krypcie kiejdańskiego kościoła można zobaczyć pięknie zdobione trumny m.in. hetmana wielkiego litewskiego, wojewody wileńskiego Krzysztofa Radziwiłła i jego dzieci czy hetmana wielkiego litewskiego, słynnego zdrajcy – Janusza Radziwiłła.

Centrum miasta

Nieopodal kościoła kalwińskiego znajduje się rynek miasta. Otaczają go urokliwe, różnokolorowe w większości odnowione kamieniczki. Tutaj znajdziemy także kilka małych sklepików z pamiątkami i wyrobami lokalnymi (np. obrania, przybory kuchenne czy pluszaki z lnu). W okolicznych uliczkach mieści się także informacja turystyczna (z informatorami, magnesami czy pocztówkami) oraz niewielkie restauracje z regionalną kuchnią (wiele potraw z ziemniaków, np. popularne cepeliny podawane ze skwarkami i śmietaną).

Kamieniczki przy rynku

Ścisłe centrum rynku zajmuje nowoczesny pomnik Janusza Radziwiłła. Związany jest on ze zdradą, której dopuścił się hetman wielki. Na Litwie odbierana jest ona jednak całkiem inaczej niż w Polsce, a pomnik upamiętnia Radziwiłła jako magnata walczącego o wolność państwa litewskiego.

Pomnik Janusza Radziwiłła

Kiedy pospacerujemy uliczkami nieopodal rynku zauważymy, że tamtejsze kamienice są już w o wiele gorszym stanie. Władze miasta na różne sposoby próbują jednak zamaskować ich faktyczny stan architektoniczny. Na kilku z nich możemy odnaleźć charakterystyczne obrazy nawiązujące do epoki, w której żyli słynni Radziwiłłowie.

Swoją ciekawą historię Kiejdany zawdzięczają Radziwiłłom, a także wielokulturowym społecznością funkcjonujących tutaj na przestrzeni wieków – Żydzi, Niemcy, Polacy, Szkoci czy Rosjanie. Ta wielonarodowość widoczna jest w zabudowie architektonicznej miasta. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że w Kiejdanach mieści się siedem kościołów różnej konfesji, co jest rzeczą rzadko spotykaną w tak małym mieście (ok. 31 tysięcy mieszkańców)! Poza centrum można tu zobaczyć także Gimnazjum w Kiejdanach założone w 1625 r. przez Krzysztofa Radziwiłła, jako szkoła kalwińska, w której uczono w języku polskim. Aktualnie znajduje się tam szkoła.

Opuszczając Kiejdany z pewnością warto zajrzeć do wznoszącego się na skarpie nad rzeką Niewieżą, gotyckiego kościoła św. Jerzego. Prawdopodobnie powstał on na początku XV wieku i ufundowany został przez zakon krzyżacki. Cegły do jego budowy miały być podobno spławiane z Torunia! W 1600 r. Anna Kiszczyna z Radziwiłłów przekazała kościół protestantom, którego byli właścicielami przez 27 lat.

Jak się tu dostać?

W okolicach Kiejdan nie ma lotniska. Mają je jednak niedalekie Wilno i Kowno. Stamtąd można się tu dostać busem lub pociągiem. Od stolicy Litwy Kiejdany dzieli około 150 km (ok. 2 godziny jazdy samochodem). Z Kowna dojedziemy tu w około 30-40 minut (ok. 50 km). Stąd możemy także wsiąść w busa w kierunku Poniewieża lub Šiauliai. Oba zatrzymują się w Kiejdanach. Gorzej wygląda podróż z Wilna. Stąd odjeżdżają do Kiejdan 2-3 busy dziennie. W przypadku podróży pociągiem to bilety można zakupić tutaj.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=18pYoMk1hNK3HWtWEuliu02kqVkUFcsde&w=640&h=480]

Kiejdany – miasto z piękną, ciekawą historią…niestety naruszone zębem czasu

Kiejdany to miasto, które przeżyło już swoją świetność, choć widać działania władz miasta chcących przywrócić piękno tego miejsca. Polecam to miejsce na wycieczki jednodniowe, np. jako przerwa w zwiedzaniu Wilna. Przez kilka dni, niestety nie będziemy mieli co tutaj robić. Warto tu jednak przyjechać choć na kilkugodzinną przechadzkę. Przyjdzie nam jeszcze jednak troszkę poczekać aż Kiejdany będą gotowe na przyjęcie masy zagranicznych turystów. Walory turystycznego tego miejsca nie zostały jeszcze do końca wykorzystane przez władze miasta, a infrastrukturę można ocenić na dość przeciętną. Jest to jednak miejsce bardzo ciekawe, charakteryzujące się wielokulturowością przemawiającą do nas na każdym kroku, tknięte tajemnicą, dla mnie samej ważne ze względu na swoją historię i rodzinę Radziwiłłów. Z tego powodu z pewnością polecam Kiejdany dla pasjonatów historii, którzy ogromną przyjemność będą czerpać z samej możliwości przechadzania się uliczkami, po których stąpali kiedyś buńczuczni Radziwiłłowie.

Jeśli blog przypadł Ci do gustu możesz pomóc w jego rozwoju. Z góry dzięki!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Białoruś Europa Różana

Co zobaczyć na Białorusi? Pałac Sapiehów w Różanej

Polscy podróżnicy rzadko zapuszczają się w takie regiony, jak Białoruś. Na przeszkodzie stoją różnego rodzaju utrudnienia, jak koszt wyrobienia wizy, kontrole graniczne, złe szlaki komunikacyjne czy panujący ustrój polityczny. Białoruś jest jednak krajem szczególnie nam bliskim pod względem kulturowym i historycznym. To tam wielcy magnaci Rzeczypospolitej Obojga Narodów budowali swoje imponujące zamki i pałace. Jednym z nich jest Różana, siedziba jednego z najbogatszych rodów Wielkiego Ksiestwa Litewskiego – Sapiehów.

Odbudowana brama wjazdowa

Trochę historii…

Lew Sapieha

Pałac w Różanej powstał na początku XVII stulecia z inicjatywy kanclerza wielkiego litewskiego, a później hetmana wielkiego litewskiego Lwa Sapiehy (znanego chyba głównie z poselstwa do Moskwy, które odbył w 1600 r.). Stronnik króla Zygmunta III Wazy zasłynął jako dobry gospodarz i administrator, a pozyskane pieniądze przeznaczył między innymi na budowę tego pięknego obiektu. Od tego momentu Różana stała się główną siedzibą tej rodziny. Po śmierci Sapiehy o pałac przeszedł pod opiekę jego syna, Kazimierza Leona – najbogatszego magnata w Rzeczypospolitej. Warto podkreślić, że mury tej budowli gościły zacnych gości, między innymi króla polskiego Władysława IV Wazę.

Kazimierz Leon Sapieha

W czasie wojny polsko-moskiewskiej w pałacu przechowywane były relikwie św. Kazimierza, co może sugerować, ze było to miejsce szczególnie bezpieczne. Czy posiadało fortyfikacje? Tego niestety nie wiemy. Być może prowadzone badania archeologiczne odpowiedzą nam w przyszłości na to pytanie. Dzieje pałacu nie były łatwe, po raz pierwszy został zniszczony w 1698 r. w czasie wojny domowej na Litwie. W jej czasie szlachta Wielkiego Księstwa wystąpiła przeciwko hegemonom braciom Sapiehom – Benedyktowi Pawłowi i Kazimierzowi Janowi. Po bitwie pod Olkiennikami w 1700 r. zostali oni zmuszeni do opuszczenia Rzeczypospolitej.

Nowy pałac powstał z rozkazu kanclerza wielkiego litewskiego Aleksandra Sapiehy. Wznoszony był w latach 1784-1788 według projektu Johanna Samuela Beckera. Specyficzny styl nawiązywał do klasycyzującego baroku. Jedno ze skrzydeł pałacu zostało przeznaczone na teatr. W pałacu gościł między innymi król Stanisław August Poniatowski.

W czasie rozbiorów rezydencja stopniowo podupadała. W 1831 r. została skonfiskowana przez Rosjan Eustachemu Sapieże za udział w powstaniu listopadowym. Utworzono tam fabrykę włókienniczą. Na tym nie zakończyły się bolesne losy pięknego, sapieżyńskiego pałacu. W czasie I wojny światowej został spalony. Od 1930 r. rozpoczęto jego odbudowę, jednak przeszkodziła w niej II wojna światowa. Chwała Sapiehów ponownie płonęła w 1944 r.

Ruiny zmuszają do zadumy. Robią naprawdę ogromne wrażenie. Z jednej strony człowiek zastanawia się nad tym, jak piękne rzeczy potrafimy stworzyć, z drugiej, jak szybko możemy to zniszczyć. Można tylko sobie wyobrazić tą piękną, wyjątkową na skalę europejską budowlę w całej okazałości, w czasach świetności rodu Sapiehów.

Od 2008 r. pałac jest powoli odnawiany dzięki funduszom pozyskanym z Unii Europejskiej. Ciągle prowadzone są także badania archeologiczne. W 2012 roku ukończono remont bramy głównej (wjazdowej) i odbudowano z ruin obie kordegardy. Na dalsze kroki przyjdzie nam jeszcze poczekać, choć pracownicy pałacu zapierają się, że odbudowana zostanie cała budowla.

Muzeum w pałacu

W odbudowanej bramie głównej pałacu mieści się niewielkie muzeum. W jego zbiorach znajduje się między innymi oryginalny, drewniany kartusz herbowy z bramy wjazdowej, księgi czy medale. W kilku pokojach, które można zwiedzać można napotkać także liczne obrazy (niestety kopie dość słabej jakości) przedstawiające portrety najważniejszych przedstawicieli rodziny Sapiehów, w tym wspomnianych już Lwa i Kazimierza Leona. Jedna ze ścian została także poświęcona fotografiom przedstawiającym pałac w XX wieku. Warte uwagi z pewnością są także makiety dawnego pałacu oraz dóbr różańskich, które ukazują nam w jaki sposób miejscowość wyglądała i funkcjonowała we wcześniejszych stuleciach.

Trochę o sprawach organizacyjnych wyjazdu na Białoruś

Ostatnio ułatwiona została kwestia wizy na Białoruś. W przypadku wylotu samolotem do Mińska możemy przebywać u naszych sąsiadów przez 30 dni bez wizy. Mimo tego musi mieć ze sobą paszport! Inaczej nie przepuszczą nas w czasie kontroli granicznej na lotnisku w Warszawie oraz w Mińsku. Jeśli chcemy pozostać dłużej niż 30 dni konieczne jest już posiadanie wizy. Należy jednak pamiętać, że w przypadku przekroczenia 5 dni pobytu należy zarejestrować się w oddziałach terytorialnych obywatelstwa i migracji organów wewnętrznych Republiki Białoruś. Należy także mieć ważne ubezpiecznie zdrowotne (przetłumaczone na rosyjski lub białoruski) oraz odpowiednie środki płatnicze (minimum 49 rubli białoruskich, około 23 euro, na dzień pobytu). W Polsce znajduje się kilka biur (ich ilość ciągle wzrasta), które pośredniczą w wyrobieniu wiz oraz uzyskaniu odpowiednich ubezpieczeń (ubezpieczenie można wykupić także na lotnisku w Mińsku przed kontrolą graniczną), nie musimy więc jechać sami do konsulatu w Warszawie. Więcej informacji na temat wjazdu bez wizy na Białoruś tutaj.

Na Białorusi walutą państwową jest rubel białoruski. Można go wymienić w niektórych polskich kantorach, jednak czasem trzeba zgłosić chęć zakupienia go wcześniej. Jeśli nie uda nam się go kupić w Polsce możemy jednak być spokojni. Bez problemu zaopatrzymy się w ruble białoruskie na lotnisku lub w białoruskich bankach (tu kurs jest bardziej stabilny) czy kantorach. Warto także wcześniej zaopatrzyć się w euro, które ma o wiele lepszy kurs niż polski złoty.

Transport na Białorusi jest dość skomplikowany. Pociągi dojeżdżają do największych miast, a drogi są w średnim stanie. W o wiele lepszej formie są autostrady, jednak trzeba wykupić odpowiednik polskiego viaTOLL i opłacić konkretną kwotę. W przeciwnym razie grozi nam mandat. Najlepszą metodą dostania się do Różanej jest podróż samolotem z Warszawy do Mińska. W centrum stolicy Białorusi należy udać się na dworzec kolejowy, dojechać do stacji Ивацевичи, a później odnaleźć busik. Można także dojechać tam samochodem, podróż trwa około 3 godziny. Busiki jadą także bezpośrednio do Różanej z Grodna.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=1eruqXAJOnmGs61N90yHjbYhPMbjS1xOx&w=640&h=480]

Czekamy…

Nie pozostaje nic innego jak czekać, czekać aż pałac wróci do swojej pierwotnej formy, a władze Białorusi naprawdę zaangażują się w ten projekt. Poniżej przedstawiam rycinę tej pięknej rezydencji, która każdego z czytelników powinna zmusić do zadumy. Nie niszczmy, budujmy.

Pałac w Różanej na XIX-wiecznej rycinie Napoleona Ordy
Czechy Europa Ołomuniec

Svatý Kopeček – malownicza dzielnica Ołomuńca

W drodze z Polski do Ołomuńca nie sposób niezauważyć majestatycznej budowli wznoszącej się na pobliskim wzgórzu – to dwuwieżowa Bazylika Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny na Svatém Kopečku. Jest to jeden z najcenniejszych zabytków tych terenów. Początkowo był to kościół odpustowy; w 1995 r. został awansowany przez papieża Jana Pawła II na bazylikę 🙂 W latach …

Europa Francja

Parc de la Pépinière i mini zoo w Nancy – atrakcja nie tylko dla dzieci!

Zaledwie 2-3 minuty od majestatycznego Place Stanislas w Nancy znajduje się inne, urokliwe miejsce – Parc de la Pépinière. Aby się tam dostać wystarczy przejść przez złote wrota Fontanny Amfiryty. Od głównego dworca kolejowego (Gare de Nancy) dzielą go niecałe 2 kilometry. Ten liczący przeszło 23 hektary park nazywany jest płucami Nancy, a mieszkańcy mówią o nim „la Pep”. Miejsce to ze względu na okazałe drzewa i wyjątkowe gatunki roślin, cieszy się szczególną popularnością zarówno wśród turystów, jak i samych Francuzów, którzy przychodzą tu odpocząć od trudów dnia codziennego, pobiegać czy pospacerować z dziećmi.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=1xU3CT5SZ__IPtZdiIRJdz26KsEm4-caC&w=640&h=480]

Parc de la Pépinière (nazywany także Nursery Parc) podobnie, jak Place Stanislas powstał z inspiracji króla polskiego, księcia Lotryngii i Baru Stanisława Leszczyńskiego. Jego budowa została zakończona w 1765 r. Pierwotnie został stworzony w celu hodowania drzew, które następnie miały być sadzone wzdłuż dróg w Lotaryngii. Warto zwrócić uwagę, że poza bogatą szatą roślinną (ponad 22 tysiące drzew; jesienią i wiosną około 185 tysięcy roślin, a latem około 330 tysięcy roślin!) park jest zaadaptowany pod kątem artystycznym. W zasadzie na każdym kroku spotykamy różnego rodzaju kompozycje i współczesne dzieła wykonane przez francuskich artystów. Z pewnością powoduje to (bez względu na to czy podoba nam się prezentowany styl artystyczny) urozmaicenie zabudowy parkowej. Aktualnie miejsce zostało także w pełni przystosowane dla dzieci i w najważniejszych jego punktach odnajdujemy nowoczesne place zabaw, a w okresie letnim karuzele.

Poza piękną i urozmaiconą szatą roślinną napotkamy tutaj jeziorka, w których pływają kaczki, ogród różany (ponad 2 tysiące metrów kwadratowych, gdzie rośne 197 rodzajów róż!) oraz fontanny. Spacerując możemy natknąć się także na kilka mini-restauracji i kawiarenek, gdzie serwowane są francuska kawa, przepyszne ciasta czy makarony i pizza.

Mini Zoo

Szczególną atrakcją, zwłaszcza dla najmłodszych (choć ja też świetnie się bawiłam!) jest mini zoo (L’espace animalier de la Pépinière), które znajduje się w centrum parku. Kiedyś trzymano tam egzotyczne zwięrzęta, jak niedźwiedzie, lwy, małpy a nawet kangury, co wpisywało się w ogólną tradycję tworzenia „gabinetów osobliwości”, popularnych w Europie przynajmniej od XVI stulecia. Teraz nie można tam już spotkać aż tak wyjątkowych gatunków, które zastąpione zostały ptactwem (pawiami, łabędziami, różnymi kaczkami) czy królikami. Dodatkowo, co z pewnością jest dużą atrakcją dla dzieci mieszkają tam większe zwięrzęta, jak osiołki, kozy czy pawiany.

Jak przystało na przyzwoity park i ten w Nancy miał swoją wielką gwiazdę, a był nią szympans o imieniu Jojo. Wraz z „koleżanką” został sprowadzony do stolicy Lotaryngii w 1963 r. Cathrine jednak szybko zmarła. Kolejna szympansica, Judith, pojawiła się w zoo dopiero w 1984 r. Zdobyła ona niechwalebną sławę w związku z rzucaniem w gości swoimi ekskrementami… Zmarła w 2003 r., a Jojo po raz kolejny został sam.

Szympans z Nancy zasłynął przede wszystkim z powodu interakcji, które podejmował z gośćmi zoo, a ci nie raz uczyli go niegrzecznych sztuczek! Niektórzy podawali mu papierosy, które palił w nonszalancki sposób wzbudzając radość widzów, innym razem, gdy pił wodę wypluwał ją na obserwujących. Jojo zmarł w 2012 r. w wieku 60 lat i był najstarszą żyjącą w niewoli małpą w Europie. Wywoływał ogromne emocje, niektórzy uważali, że umarł już wcześniej, a zoo zastąpiło go bardzo podobną do niego małpą. Niektórzy twierdzą, że nadal żyje!

Jojo
źródło: https://www.estrepublicain.fr/fil-info/2012/02/20/nancy-jojo-n-est-plus

Jeśli będziemy mieć trochę szczęścia spacerując po parku, mamy szansę napotkać wolno chodzące pawie i zrobić sobie z nimi zdjęcie (mi się udało! 🙂 ). Ptaki dość chętnie pozowały ze mną do zdjęć, a momentami nawet nas śledziły…

Parc de la Pépinière jest idelanym rozwiązaniem dla każdego, nie tylko rodzin z dziećmi, które chcą odwiedzić tamtejsze mini zoo. Kto z nas nie chciałby spacerować parkową alejką wraz z pięknymi białymi pawiami? Któż nie chciałby zrobić sobie z nimi zdjęcia? Jest to także idealne miejsce do wypoczynku, relaksu. Oglądając zadbane, kolorowe gatunki drzew i roślin człowiek od razu zapomina o codziennych problemach. Ja sama z przyjemnością wracam wspomnieniami do tego dnia, kiedy mogłam odwiedzić Parc de la Pépinière. Jeśli będę miała okazję to spędzę tam na pewno więcej czasu i Was także zachęcam! 🙂

Jeśli lubisz podróżować po Francji zapraszam do lektury innych moich postów:

Europa Francja

Wyprawa do Nancy – król polski Stanisław Leszczyński. Co zwiedzić w Nancy?

Od jakiego państwa rozpocząć pisanie bloga podróżniczego? Oczywiście, że od Francji! Nie chcąc być jednak zbyt oczywistą (Paryż opiszemy przy okazji…), swoją przygodę z blogiem postanowiłam rozpocząć od miejscowości związanej z naszą, polską historią – Nancy. Nie wszyscy chyba zdajemy sobie jednak sprawę, jak duży związek ma Nancy z Polską. Po burzliwym okresie podwójnych elekcji …