W czasie dłuższego weekendu w czerwcu wybrałam się w podróż iście zamkową! Pierwszym punktem na mapie były niezwykle malownicze ruiny Zamku Olsztyn pod Częstochową. Później udałam się zobaczyć Zamek Mirów i Bobolice, a wycieczka była na tyle intensywna, że nabawiłam się masy odcisków! Niżej poznacie krótko historię i ciekawostki na temat Zamku Olsztyn!
Historia Zamku Olsztyn
Zamek Królewski w Olsztynie to jedna z najatrakcyjniejszych budowli na Szlaku Orlich Gniazd w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. To także świetne miejsce dla fotografów, ale każdy podróżnik z pewnością powinien odwiedzić to miejsce.
Zamek powstał w XIV w. i od tamtego momentu pełnił ważną rolę obronną i miał chronić tereny Małopolski przed najazdem z okolicznego Śląska. Teraz możemy sobie tylko wyobrazić ogrom warowni, która miała wzbudzać strach wśród żołnierzy wroga. Zamek był także często odwiedzany przez wybitnych polskich władców, jak Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt I Stary czy Zygmunt August.
Zamek został zdobyty i zrujnowany w czasie najazdu szwedzkiego w 1655 r. Funkcje obronne pełnił więc przez ponad 300 lat! W związku z tym, że zamki „starego typu” w okresie nowożytnym nie pełniły już odpowiednio swojej roli nie podjęto się jego odbudowania. Później to co pozostało po warowni było stopniowo rozbierane przez chłopów z okolicy w celu pozyskania budulca.
Legendy związane z Zamkiem Olsztyn
Z Zamkiem w Olsztynie związanych jest kilka ciekawych legend. Jedna z nich tradycyjnie dotyczy ducha, a dokładniej zmory Maćka Borkowica, który był kiedyś wojewodą poznańskim. Za swojego życia sprzeciwiał się polityce prowadzonej przez Kazimierza Wielkiego i powołał przeciwko niemu konfederację. Monarcha ukarał Borkowica wygnaniem, ten jednak wrócił po 4 latach do kraju i nadal spiskował przeciwko królowi. Ostatecznie pojmano go i zamknięto w lochach zamku olsztyńskiego, gdzie miała spotkać go śmierć głodowa. Dziennie otrzymywał tylko dzbanek wody oraz wiązkę siana. Maciek miał wytrzymać w lochach 40 dni, a jego krzyki i przekleństwa niosły się po całej warowni. Niektórzy uważają nawet, że zaczął z szaleństwa pożerać własne ciało. Krążą także plotki, że Borkowic miał mieć romans z królową…
Kolejna legenda mówi o płaczu dziecka, który słuchać w wietrzne wieczory na zamku. W czasie oblężenia warowni w 1587 r. przez kandydata do tronu polskiego Maksymiliana Habsburga pochwycono kilkunastoletniego synem starosty olsztyńskiego Kaspra Karlińskiego i postawiono go na pierwszej linii walk. Jego ojciec obiecał jednak do upadłego bronić zamku i kiedy Austriacy byli już blisko, a wojsko polskie wahało się zaatakować sam podpalił lont armatni krzycząc: „Wpierw byłem Polakiem niż ojcem”. Zamek udało się obronić, jednak wśród ciał poległych znaleziono także dziecko starosty. Ten z rozpaczy, nie zgodził się odebrać godności związanych ze zwycięstwem i zaszył się w pokutnej celi na Jasnej Górze, gdzie szukając ukojenia w modlitwie niedługo potem zmarł. Historia ta miała miejsce w rzeczywistości, a Karliński przeszedł do legendy jako słynny obrońca Zamku w Olsztynie.
Inne opowieść nawiązuje już do czasów, gdy zamek znajdował się w ruinie. Zaraz obok nich bydło miał wypasać ubogi chłopiec, który był nękany przez kolegów. Pewnego dnia ukradli mu oni czapkę i wrzucili do lochu zamkowego. Ten zszedł po nią do podziemi, gdzie zobaczył czarnego psa, który przemówił do niego ludzkim głosem i oddał czapkę wypełnioną złotem. Mówi się, że ogar pilnował skarbów ukrytych na zamku. Gdy ubogi chłopiec opuścił już lochy, koledzy zobaczyli górę kosztowności i także zapragnęli się wzbogacić. Jeden z nich kazał zrzucić swoją czapkę do tego samego lochu i udał się po nią. Nigdy już nie wrócił. Czarnego psa podobno do dzisiaj widuje się czasem w pobliżu lochu.
Zamek Olsztyn jako sceneria filmowa
Nie każdy wie, że ruiny Zamku w Olsztynie służyły jako sceneria filmowa. Nakręcono tu między innymi „Rękopis znaleziony w Saragossie” wyreżyserowany przez Wojciecha Hasa. Film opowiada o kapitanie gwardii króla Hiszpanii, Alfonsie van Wordenie, którego odegrał Zbigniew Cybulski. Podróżował on przez góry Sierra Morena, które w filmie udawała Jura Krakowsko-Częstochowska.
Wapienny wygląd skał wykorzystano także w filmie „Demony Wojny według Goi”, którego akcja toczyła się w Bośni. Na zamku kręcono początkowe i ostatnie fragmenty filmu, które reżyserował Władysław Pasikowski. W ruinach części mieszkalnej zamku kręcono także serial „Czarne chmury”.
Zwiedzanie
Na zamek najłatwiej dostać się za pomocą samochodu. Zaraz obok znajduje się kilka płatnych parkingów (opłata 10 zł za dzień, lepiej mieć ze sobą gotówkę). Przy ruinach znajdziemy też kilka sklepów spożywczych, restauracje, kawiarenki i sklepy z pamiątkami. Opłata za wejście na zamek pobierana jest przy bramie głównej.
Cennik opłat za wstęp na tereny zamku:
Bilet normalny – 7 zł – osoby dorosłe;
Bilet ulgowy – 4 zł – dzieci, młodzież, studenci, emeryci i renciści;
Dzieci do lat 7 – wstęp za darmo.
Cennik opłat za wejście na wieżę widokową:
Dorośli: 4 zł
Młodzież i emeryci: 2 zł
Można także umówić się z przewodnikiem, jednak to kwestia indywidualna i należy skontaktować się wcześniej telefonicznie lub mailowo (Przewodnik: Joanna Szydłowska, tel. 784-628-845, e-mail: asmat-szachy@o2.pl)
Warto pamiętać, że całość opłat przeznaczona jest na renowację zamku i rozwój Wspólnoty Gruntowej Olsztyn, która opiekuje się ruinami.
Na zwiedzanie zamku potrzebujecie jakieś godziny, chyba, że chcecie pospacerować dłużej wokół ruiny i pooglądać je z każdej strony. Warto powspinać się na pozostałości warowni i rozejrzeć po okolicy – widoki są wspaniałe! Po zwiedzeniu Zamku w Olsztynie można wyruszyć w dalszą drogę, czy to rowerem, czy samochodem w kierunku innych budowli na Szlaku Orlich Gniazd, które znajdują się nieopodal – Zamku Bobolice i Zamku Mirów.
Idealna sceneria do fotografii – Zamek w Olsztynie
Wyprawę do Zamku w Olsztynie wspominam niezwykle miło! Rzadko spotyka się ruiny, które usytuowane w tak malowniczy sposób tworzą wspaniałą scenerię do fotografii. Poza tym bawiłam się jak dziecko wspinając się po skałach żeby zobaczyć i doświadczyć jak najwięcej. Każdemu bez wyjątku polecam odwiedzenie ruin Zamku Królewskiego w Olsztynie koło Częstochowy!
Jeśli podoba Ci się wpis i blog możesz wesprzeć moją działalność! Z góry dziękuje!
Opolszczyzna skrywa wiele sekretów i ciekawych miejsc. Możemy znaleźć tu miasteczka z bogatą historią czy zamki i ruiny skrywające tajemnice swoich dawnych mieszkańców. Jednym z nich bez wątpienia jest Zamek w Mosznej. To miejsce bardzo popularne w województwie opolskim, ale chyba jeszcze nie w Polsce, czy Europie, a naprawdę warto spędzić tu mile dzień spacerując między parkowymi alejkami i pijąc kawę w usytuowanej w oranżerii restauracji. Zresztą… Nie bez powodu te urocze zamczysko posiadające aż 99 wieżyczek zostało okrzyknięte Polskim Disneylandem.
Zamek w Mosznej odwiedziłam już kilka razy. W tym roku odbyło się to raczej przypadkiem, w drodze powrotnej z Krakowa do domu. Kiedy bywałam tu wcześniej miejsce cieszyło się popularnością, ale to co zobaczyłam w czerwcu tego roku całkowicie mnie zaskoczyło! Przed zamkiem, jak i po parku krążyła masa ludzi… I wszyscy oczywiście zapomnieli o epidemii koronawirusa. Standardowo, jak to często u nas było pchanie się, wchodzenie na siebie w kolejce, o maseczkach już dawno zapomniano, mimo, że niektórzy często zwracali innym uwagę na to, że powinnismy uważać. Szkoda, że nasza czujność została uśpiona. O skutkach przekonamy się zapewne za jakiś czas.
Ale nic… Przejdźmy do zamku 🙂
Historia Zamku w Mosznej
Nazwa Mosznej najprawdopodobniej pochodzi od rodziny Moschin, która do parafii w Łączniku przybyła w XIV w. Niektóre legendy mówią, że tutejsze ziemie należały do Templariuszy – takie wnioski wyciągnięto na początku XX w. kiedy to odkryto w parku piwnice, które uznano za pozostałości zamku. Moszna przez kolejne stulecia miała przechodzić z rąk do rąk, należała m.in. do rodzin von Skall i von Reisewitz.
Zamek w Mosznej powstał pod koniec XVIII stulecia i wybudowano go w stylu barokowym. Obecna forma była nadawana stopniowo po 1896 r. W tym czasie część barokowa spłonęła, ale została odbudowana. Przed 1900 r. powstała część wschodnia wybudowana w stylu neogotyckim oraz oranżeria. Kilkanaście lat później wzniesiono skrzydło zachodnie w stylu neorenesansowym. Wszyscy dziwili się tak szybkiej rozbudowie pałacu; w przeciągu kilkunastu lat powstało 99 wież oraz 365 komnat. Sam właściciel, którym był wtedy Franz-Hubert hr. Tiele-Wienckler sugerował, że w szybkiej odbudowie pomagał mu sam diabeł… Podobno do dziś nawet straszy w zamkowych murach.
Inna legenda mówi o angielskiej guwernantce, która służyła rodzinie Wincklerów. Ta pragnęła, aby pochować ją w ojczystym kraju. Tej prośby jednak nie spełniono i pochowano ją na wyspie w parku. Zawiedziona podobno nadal pojawia się w zamku i straszy gości. Niektórzy uważają także, że w komnatach można spotkać duchy panien, których serce miał złamać Klaus Peter Winckler. Zresztą słynął on ze swoich zdrad i bujnego życia miłosnego. Niektóre jego kochanki miały popełnić samobójstwo z powodu niefortunnego zajścia z nim w ciążę.
Z ciekawostek trzeba wspomnieć, że na początku XX w. Moszna była odwiedzana przez ostatniego króla pruskiego Wilhelma II. Wraz z właścicielem zamku wspólnie udawali się na polowania.
W czasie II wojny światowej zamek pełnił funkcję lazaretu i uniknął zburzenia. W tym czasie zniszczono jednak większość wyposażenia, a także wywieziono najbardziej wartościowe dzieła sztuki. Po zakończeniu wojny w zamku mieściły się różne instytucje, dopiero w 1972 r. utworzono tu sanatorium dla chorych na nerwicę. Od 2013 r. budynek pełni już jednak wyłącznie funkcje związane z turystyką, mieści się tu hotel i restauracja, a park udostępniony jest dla odwiedzających.
Zwiedzanie Zamku w Mosznej
Do Mosznej najłatwiej dojechać samochodem, ewentualnie można próbować PKSem, ale to znacznie utrudnia podróż. Moim zdaniem, jedynym wyjściem jest auto. Wokół zamku znajduje się wiele parkingów. Większość z nich jest płatnych (ok. 10 zł za cały dzień), poza jednym znajdującym się koło Kościoła filialnego Niepokalanego Serca Maryi.
Zamek w Mosznej można zwiedzać z zewnątrz, wystarczy wtedy wykupić jedynie bilet na tereny zespołu parkowego. Dla turystów udostępnione są także komnaty wraz z przewodnikiem (należy zakupić dodatkowy bilet) oraz różne trasy, np. zwiedzanie ekstremalne lub wejście na wieżę. Spacerując wokół zamku warto zwrócić uwagę na park, w którym znajduje się interesująca roślinność, w tym dęby szypułkowe i skupiska rododendronów. Śmiało można zabrać tutaj ze sobą koc, coś do przekąszenia i odpocząć w cieniu drzew delektując się widokiem na zamczysko.
Poza płatną częścią zamku można przespacerować się nad stawik Kolusznik (będziecie go mijać po drodze z parkingu), gdzie można zobaczyć kaczki, łabędzie z małymi i zrobić sobie ładne zdjęcie 🙂
Poza zwiedzaniem zamku i okolicznego parku w Mosznej proponowne są różnego rodzaju usługi, w tym hotel i restauracja. Zaraz obok zamku znajduje się także stadnina koni, w której można wynająć pokoje gościnne i uczestniczyć w szkółkach jeździeckich. Więcej informacji na ten temat można znaleźć tutaj.
Cennik atrakcji na Zamku w Mosznej
Wstęp na zespół pałacowo parkowy: styczeń-marzec/listopad-grudzień: bezpłatnie; w sezonie: bilet normalny: 10 zł, ulgowy 6 zł
Ceny biletów na zwiedzanie zamku z lektorem (zwiedzanie tradycyjne): bilet normalny 15 zł, ulgowy 9 zł
Wejście na zamkowe wieże: bilet normalny 12 zł, ulgowy 8 zł
Zwiedzanie ekstremalne (zwiedzanie piwnic i ukrytych komatach, od godz. 18.00; konieczna wcześniejsza rezerwacja, grupy do 6 osób): bilet normalny 38 zł, ulgowy 32 zł
Jeśli podobał Ci się wpis to zapraszam do poczytania innych moich postów na temat Polski 🙂
Od 15 czerwca możemy podróżować z powrotem zagranicę, a przynajmniej po większości krajów Unii Europejskiej. Zbliżają się także wakacje i zakładam, że będziecie chcieli spędzić ten czas ze swoimi pociechami, bądź wyjechać gdzieś we dwójkę z bliską osobą. Nie zawsze chcemy, jednak odwiedzić polskie tereny, chcielibyśmy poznać coś nowego, zobaczyć miasto zagranicą, ale nie zaplanowaliśmy wcześniej naszego wyjazdu… Czasem chęć podjęcia podróży jest dość spontaniczna, a wtedy w trasę wyruszamy samochodem. Z myślą właśnie o takich osobach zaplanowałam ten post, ponieważ wiem, że nie zawsze udaje się wszystko ułożyć pod kalendarz w pracy, a kiedy okazuje się, że mamy dni wolne to samolot do upragnionego celu naszej podróży ma już zawrotną cenę!
Poniżej znajdziecie pomysły na spędzenie kilkudniowego pobytu w zagranicznych miastach leżących blisko polskiej granicy. Co należy podkreślić są to miejsca, które sama odwiedziłam, większość nawet kilkukrotnie. Mogę więc zagwarantować, że są to miejscowości warte zobaczenia. Myślę, że mieszkańcy wszystkich województw znajdą w poniższym zestawieniu coś dla siebie! Są to miejscowości, do których bardzo łatwo dostać się samochodem lub autobusem czy pociągiem. Bez problemu powinniście także znaleźć tam nocleg w przyzwoitej cenie, nawet na ostatni moment. Z drugiej strony wszystkie są na tyle atrakcyjne, że nie ma mowy o nudzie.
Drezno
Drezno jest jednym z najpiękniejszych miast Niemiec, a jeśli mieszkamy w województwie dolnośląskim, opolskim, lubskim itp. dojedziemy tam w zaledwie kilka godziny. Można się tutaj dostać na różne sposoby, samochodem, pociągiem (z Wrocławia kursuje już na stałe kilka razy dziennie), a koszt podróży nie jest już tak wysoki, jak kiedyś.
Największą popularnością w Dreźnie cieszy się stare miasto, poza pięknymi budynkami znajdujemy tam również liczne kawiarenki, restauracje i sklepiki. W przypadku zabytków do najważniejszych należy zaliczyć zamek drezdeński, który przez lata pełnił rolę siedziby książąt Saksonii, rokokowy Pałac Zwinger, Katedrę św. Trójcy, Albertinum (dawniej gmach zbrojowni, aktualnie znajduje się tutaj muzeum Państwowych Zbiorów Sztuki), Złotego Jeźdźca przedstawiającego księcia Fryderyka Augusta I (naszego króla Augusta II Mocnego) i budynek Opery (Semperoper). Koniecznie należy także zobaczyć olbrzymią mozaikę z kafelków miśnieńskiej porcelany, która została wykonana w XIX wieku. Przedstawia ona „Orszak książęcy” i została wykonana w celu upamiętnienia 800–letniej historii władców z dynastii Wettynów.
Centrum DreznaPałac Zwinger
Berlin
Do Berlina spokojnie zawitacie zarówno samochodem, pociągiem czy autobusem (flixbus). Po mieście łatwo komunikować się za pomocą metra, które zatrzymuje się przy wszystkich ważniejszych atrakcjach.
Stolica Niemiec przyciąga do siebie masę turystów. Bez wątpienia nie będziecie się tam nudzić! Polakom miejsce to kojarzy się chyba przede wszystkim z upadkiem muru berlińskiego i Bramą Brandenburską, niekwestionowanym symbolem miasta. Poniekąd słusznie, ale warto zobaczyć tam jeszcze przynajmniej kilka innych rzeczy! Ogromną popularnością cieszy się monumentalny Reichstag z nowoczesną architekturą wnętrza. Masa turystów, jak i mieszkańców uwielbia przesiadywać na trawniku przed budynkiem i urządzać małe pikniki. Stamtąd można też wykonać ciekawe zdjęcie.
Brama BrandenburskaBudynek Reichstagu w Berlinie
Koniecznie trzeba zobaczyć także tzw. Wyspę Muzeów usytuowaną nad rzeką Sprewą. Obowiązkowo zajrzyjcie do Muzeum Pergamońskiego, a na osobną wycieczkę warto pojechać zobaczyć Pałac Charlottenburg! Spokojnie spędzicie tu cały dzień 🙂
Poza tym… Jeśli lubicie zakupy to znajdziecie tu masę butików, lokalną Galerie Lafayette, a pod Berlinem mieści się ogromna wioska outletowa z najlepszymi markami 😉
Praga
Pragę każdy z nas powinien choć raz w życiu zobaczyć! To jedno z najlepiej zachowanych gotyckich zabudowań urbanistycznych w Europie, a mamy do niego tak blisko, zwłaszcza z województw południowych. Czy można Pragę zwiedzić w jeden dzień czy weekend? Może nie zobaczymy wszystkiego, ale najważniejsze atrakcje jak najbardziej. Kiedyś mój mąż zabrał mnie na jeden dzień do stolicy Czech z okazji Dnia Kobiet i byłam bardzo zadowolona. Spokojnie możecie przejść się od centrum, pięknego ratusza z charakterystycznym zegarem Orloj w kierunku Mostu św. Karola, a później podreptać w górę na Hradczany. Stamtąd zobaczycie piękną panoramę miasta. Jeśli starczy Wam sił to można zwiedzić zamek oraz kościół, a jeśli nie to usiąść w jednej z kawiarenek i delektować się ciastem. Polecam także słynne knedliki (aż się stęskniłam za tym smakiem!).
Centrum PragiZegar OrlojW drodze na HradczanyWidok z Hradczan na centrum PragiArchikatedra Świętych Wita, Wacława i Wojciecha w Pradze
Ołomuniec
Pomyślałam, że warto w tym zestawieniu wspomnieć także o Ołomuńcu. W naszych planach wyjazdowych przeważnie bierzemy pod uwagę Pragę, co niestety jest troszkę krzywdzące dla „mniejszego brata” stolicy Czech. Miasto to słynie przede wszystkim z wielu zabytków, które przetrwały z powodu braku zawieruch wojennych po wojnie trzydziestoletniej. Ołomuniec to ciekawy punkt wypadowy przede wszystkim dla mieszkańców województw południowych, ponieważ można się tu udać z tych terenów nawet na jeden dzień czy kilka godzin.
Na szczególną uwagę zasługuje stare miasto, które jest najlepiej zachowanym zespołem miejskim w Czechach zaraz po Pradze. Warto pospacerować po rynku, na którym wznosi się piękna kolumna morowa i liczne fontanny, a także obejrzeć ratusz ze średniowiecznym zegarem astronomicznym. Osobną uwagę powinniśmy poświęcić Katedrze św. Wacława. W Ołomuńcu zresztą napotkamy wiele kościołów, które warto obejrzeć. Jeśli mamy trochę więcej czasu to warto pojechać do Svatý’ego Kopečka, jednej z dzielnic miasta i zobaczyć tamtejszą Bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny.
Kolumna morowa w OłomuńcuKatedra św. Stefana w Ołomuńcu
Pewnie niektórzy z Was drapią się po głowie czytają te nazwy. Mogę jednak poręczyć, że jeśli postanowicie odwiedzić Słowacje to z pewnością będziecie zadowoleni. Może to nie Europa Zachodnia, ale stanowi z pewnością ciekawe miejsce na kilkudniowy wyjazd.
Bańska BystrzycaGłówny deptak w Bańskiej Bystrzycy
Bańska Bystrzyca i Bańska Szczawnica to jedne z najpiękniejszych miasteczek Słowacji, gdzie z pewnością warto spędzić więcej niż jeden dzień. W każdym z nich znajdziecie piękne uliczki z kolorowymi kamienicami i kościółkami. Każda z tych miejscowości ma także swoje „zamczysko”, a Bańska Szczawnica nawet dwa (Stary i Nowy Zamek), które są pięknie usytuowane na wzgórzu. Słowacja zresztą chyba słynie ze swoich zamków 🙂
Nowy Zamek w Bańskiej SzczawnicyBańska SzczawnicaCentrum w Bańskiej Szczawnicy
Wielką atrakcją Bańskiej Szczawnicy jest także Ogród Botaniczny, gdzie można zobaczyć gatunki roślin i drzew niespotykanych w tym regionie, w tym ogromne sekwoje!!! Nie przepadam za takimi atrakcjami, bo szybko nudzi mnie oglądanie flory, ale tutaj bardzo mi się podobało 🙂
Lwów
Otwarcie granic z Ukrainą może nie nastąpić tak szybko, jak wewnątrz Unii Europejskiej, ale może tego posta będziecie przeglądać także w przyszłości więc myślę, że warto wspomnieć o naszym wschodnim sąsiedzie. Lwów zawsze warto mieć na uwadze planując swoje wyjazdy.
We Lwowie można spędzić tygodnie oglądając miejsca związane z polską historią. Jest to jednak także super miejsce na weekendowy city break! Lwów proponuje nam naprawdę ciekawą formę zwiedzania czasu. Tłumy turystów przyciąga tamtejsza starówka z masą kolorowych sklepików z pamiątkami, restauracyjkami i kawiarenkami. Tutejsze ceny są chyba najbardziej przystępne ze wszystkich przedstawionych przeze mnie miast. Super obiad w samym centrum możecie zjeść za kilkanaście złotych razem np. z piwem czy sokiem. Warto także zajść do Pijanej Wśni, gdzie uraczycie się przepysznym likierem, a przy okazji możecie spoglądać na piękny budynek ratusza, na którego wieżę można wejść żeby zobaczyć miasto.
Rynek we LwowieSłynna Baszta Prochowa we Lwowie
Spacerując uliczkami Lwowa na każdym kroku w zasadzie natkniecie się na jakieś zabytki. Warto zwrócić uwagę na kamienice znajdujące się w rynku; najsławniejsze to Czarna Kamienica, Kamienica Królewska czy Kamienica Lubomirskich. W tej ostatniej aktualnie znajduje się świetnia kawiarnia wraz ze sklepem, gdzie możecie zabrać ze sobą trochę tego smaku do domu. Punktem obowiązkowym zwiedzania jest Opera znajdująca się przy Wałach Hetmańskich, warto także zobaczyć Basztę Prochową z charakterystycznymi lwami, Pałac Potockich, Arsenał Królewski, dzielnice ormiańską z katedrą oraz liczne kościoły. Długo by jednak w tym miejscu wymieniać wszystkie zabytki Lwowa, które warto zobaczyć, można o tym rozprawiać godzinami. Lwów to idealne miejsce zarówno na spędzenie tygodnia, jak i weekendu – bardzo polecam.
Opera
Wilno i Troki
Litwa to doskonała propozycja dla mieszkańców północno-wschodnich województw Polski! Z Warszawy czy Białegostoku można się tutaj dostać autobusem, a z naszej stolicy także samolotem. Bez problemu dojedziecie tu także samochodem, a wiele hoteli proponuje w cenie także darmowy parking. Na naszą kieszeń na Litwie nie jest nadal strasznie drogo, więc wybierając się tu na kilka dni z pewnością nie stracicie majątku 🙂
Bazylika Archikatedralna św. Stanisława Biskupa i św. Władysława w WilnieWidok w kierunku ulicy Giedymina w Wilnie
W czasie pobytu w Wilnie z pewnością warto zwiedzić starówkę z monumentalną śnieżnobiałą Bazylikę Archikatedralną św. Stanisława Biskupa i św. Władysława z ogromną dzwonnicą i górującym nad nią starym zamkiem. Bardzo przyjemny jest także spacer już legendarną ulicą Pilies (Zamkową), a na zakupy można udać się na ulicę Giedymina, gdzie poza butikami, licznymi kawiarenkami i restauracjami napotkamy galerię Giedymino 09. Na obiad polecam któreś z tradycyjnych ziemniaczanych dań, najlepiej zacząć od słynnych cepelinów (zeppelinów), do których koniecznie trzeba spróbować tutejszego piwo (polecam Baltijos). Restauracja, którą uwielbiam znajduje się przy ulicy Pilies – Etno Dvaras (cepeliny kosztują ok. 4 euro, piwo 2 euro).
Jedna z uliczek w centrum WilnaCmentarz na Rossie w Wilnie
Po obiedzie możemy pospacerować uliczką w górę w kierunku Matki Boskiej Ostrobramskiej, stamtąd mamy już kilka kroków do murów miasta i kilku innych zabytków, w tym kościołów. Najważniejsze atrakcje Wilna znajdują się w większości w niedużej odległości od siebie co pozwala na przyjemne i bezproblemowe zwiedzanie. W centrum znajdziemy masę restauracyjek i kawiarenek, a także sklepików z różnego rodzaju pamiątkami, np. popularnymi bursztynami czy ubraniami z lnu.
Jeśli mamy trochę czasu i zostajemy w Wilnie na dłużej koniecznie trzeba podjechać (samochodem lub marszrutką, które zatrzymują się przed bazyliką) do Trok. Z pewnością zachwyci Was wykonany z czerwonej cegły zamek okrążony jeziorem – scenografia idealna do zdjęć. Dodatkową atrakcją jest wyjątkowe na skalę europejską jedzenie przygotowywane przez mniejszość etniczną – Karaimów. Koniecznie musicie spróbować kibinów (pierogi z ciasta drożdżowego z różnym nadzieniem). Można je kupić na każdym kroku w stojących na kółkach małych budkach. Aby spróbować czegoś bardziej sycącego warto usiąść w jednej z restauracyjek i delektować się widokiem na zamek. Jestem pewna, że Troki Was zauroczą 🙂
Zamek w TrokachZamek w Trokach został odbudowany po zniszczeniach w czasie II wojny światowej
Weekend zagranicą
W moich propozycjach pojawiły się także kraje, do których aktualnie nie możemy wjechać (np. Słowacja i Ukraina), ale myślę, że niedługo i te państwa będziemy mogli odwiedzić. Wynika to z tego, że napisałam tego posta z myślą także o osobach, które zapoznają się z nim za jakiś czas, za miesiąc czy rok. Wydaje mi się, że powyższe zestawienie będzie przydatne w czasie planowania przez Was bliskich wyjazdów zagranicznych i to nie tylko w aktualnej „koronawirusowej” sytuacji. Nie jest możne ona najprostsza, ale starajmy się cieszyć możliwością podróżowania, a przede wszystkim pamietajmy o bezpieczeństwie naszym i otaczających nas ludzi!
Macie już jakieś plany na najbliższe wyjazdy zagranicę? Dajcie znać w komentarzach 🙂
Jest przynajmniej kilka powodów, dla których warto odwiedzić Toruń. Bezsprzecznie są nim pierniki sprzedawane w każdym zakątku miasta, a jedzone na jednej z ławek w rynku smakują niczym ambrozja. Innym jest masa zabytków, które swoją rangą gonią te europejskie, a wokół nich powstało wiele ciekawych, a nieraz i zabawnych legend. W końcu warto przespacerować się kolorowymi uliczkami hanzeatyckiego miasta i dotrzeć do miejsca narodzin osoby, która zmieniła bieg dziejów całego świata – Mikołaja Kopernika.
Pochodzenie nazwy miasta i herb
Jest chyba przynajmniej kilka legend mówiących o pochodzeniu nazwy Torunia. Jedna z nich mówi o przyjaźni pomiędzy jedną z baszt i Wisłą. Rzeka opowiadała wiele pięknych historii, a baszta zaczęła zazdrościć jej ciekawego życia. Do tego Wisła rozrastała się i w pewnym momencie jej brzegi były już bardzo blisko murów. Baszta krzyknęła, więc że niedługo runie jeśli rzeka nie powstrzyma procederu. Wisła zaś odpowiedziała: to ruń! Okoliczni żeglarze usłyszeli ten krzyk i stwierdzili, że to nazwa miasta – Toruń.
Podróżnych ciekawi zawsze także historia herbu Torunia, który przedstawia anioła z kluczem w ręku, strzegącego czerwonych murów miejskich z trzema basztami. Z tym przedstawieniem związana jest legenda. Pewnemu franciszkanowi w 1499 r. miał przyśnić się anioł, który ostrzegał, że jeśli mieszkańcy Torunia nie zaczną wieść bardziej pokutnego życia to miasto w przeciągu roku runie. Był jednak ratunek. Mieszkańcy musieli przebrać się w wory pokutne i modlić się o przebaczenie. Nikt jednak nie wierzył w przestrogę zakonnika i dopiero znaki, które pozostawiał anioł opiekujący się Toruniem wpłynęły na postawę mieszkańców. Liczne msze i pokutne życie nie dawały jednak żadnych rezultatów. Okazało się, że aby otrzymać przebaczenie Boga trzeba odlać ogromny dzwon, który ważył 7 ton i miał dwa metry średnicy. Bóg przyjął ten prezent i dzwonieniem miał przypominać ludziom o konieczności oddania mu czci. Ustanowił także opiekunem miasta anioła i ofiarował mu klucz do Torunia. Dopóki trzyma klucz, będzie bronił mieszkańców. Anioł objawił się także ludziom po jednej z niedzielnych mszy. Od tamtego czasu na stałe zagościł już w herbie Torunia.
Stare Miasto
Fakt wpisania Zespołu Staromiejskiego na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO mówi sam za siebie. Na terenie miasta przeszło 1100 obiektów zostało wpisanych do rejestru zabytków, a Toruń znajduje się na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego. Czy muszę coś jeszcze dodawać?
Zwiedzając miasto warto zapamiętać, że dzieli się ono na Stare i Nowe Miasto oraz Zamek Krzyżacki. Błędnie przyjęło się potoczne nazywanie Starym Miastem, całego zespołu włączonego na listę UNESCO. Bez wątpienia jednak to właśnie ta część Torunia przyciąga największą uwagę turystów ze względu na zwartą, a przede wszystkim piękna zabudowę i wyjątkowe na skale polską zabytki.
Stare Miasto zostało lokowane w 1236 r., a jego układ urbanistyczny powstawał przez kolejne 20 lat. Toruń od początku miał charakter miasta kupieckiego stowarzyszonego w Hanzie. W związku z tym, że zamieszkiwane było przez bogatych patrycjuszów szybko zaczęło się rozwijać. Był także jednym z najbogatszych miast najpierw w Państwie Krzyżackim, Prusach i Rzeczypospolitej.
Poniżej znajdziecie wykaz kilku miejsc, które powinniście zobaczyć na Starym Mieście w czasie swojego wypadu 🙂
Rynek Staromiejski, ratusz i okoliczne uliczki
Wchodząc na rynek od razu naszą uwagę przyciąga ratusz ze stojącym przed nim pomnikiem Mikołaja Kopernika. Budynek ratusza powstawał w XIII i XIV w., był wielokrotnie przebudowywany, a w XVIII stuleciu odbudowany po zniszczeniach. Uważany jest za jeden z najwybitniejszych przedstawień średniowiecznej architektury mieszczańskiej w tej części Europy. Aktualnie znajduje się tutaj Muzeum Okręgowe w Toruniu.
Największą atrakcją ratusza jest chyba jednak możliwość wspięcia się na jego wież, z której rozpościera się widok na całe Stare Miasto. Ja uwielbiam takie atrakcje i zawsze chętnie korzystam z takiej możliwości! Wstęp wynosi 17 zł (bilet normalny) lub 12 zł (ulgowy).
Kościół św. Ducha
Ogromną popularnością cieszą się niektóre kamienice znajdujące się przy rynku. Z pewnością warto zwrócić uwagę na Kamienice Pod Gwiazdą charakteryzującą się złotym kolorem i bogatym zdobieniem. Jej nazwa pochodzi od złotej gwiazdy znajdującej się na jej szczycie.
Kamienica Pod Gwiazdą
Wyróżnia się także Dwór Artusa. Budowla ta zajmuje dawne parcele średniowieczne, gdzie mieścił się tzw. Dom Towarzyski wybudowany pod koniec XIV stulecia. Budynek był kilkukrotnie przebudowywany, następnie rozebrany przez władze pruskie w XIX w. otrzymał ostatecznie obecny kształt.
Dwór Artusa
Z pewnością warto przejść się po uliczkach odchodzących od rynku, znajdziecie tam masę sklepików z pamiątkami, przyjemne kawiarenki i restauracje ze smacznym jedzeniem. Do tego warto na chwilę zawiesić oko na pięknych, zadbanych kamienicach.
Ulica Ciasna (na zdjęciu po prawej), to jak nazwa wskazuje jedna z najwęższych ulic na Starym Mieście. Niektórzy uważają, że uliczka istniała jeszcze przed lokacją miasta i jest częścią traktu, który biegł przez dolinę Postolca z osady podgrodowej do grodu. Oznacza to, że byłaby to najstarsza ulica w mieście!
Pręgierz
Z tym wesołym i jakże miłym osiołkiem zdjęcie robi sobie każdy turysta! To konieczność w czasie pobytu w Toruniu. Nie raz turyści głaszczą go, co ma przynieść szczęście.
Osioł w rzeczywistości nawiązuje do dawnego pręgierza, który stał niegdyś na miejscu pomnika Mikołaja Kopernika. Było to miejsce, w którym wymierzano kary chłosty czy ucinania członków żołnierzom, którzy dopuścili się różnych przewinień.
Postać osła nawiązuje do narzędzia tortur używanego w całej nowożytnej Europie wobec przestępców, a przede wszystkim heretyków i czarownic. Znajdowało się ono także przy toruńskim rynku, zaraz przy budynku odwachu przy ulicy Żeglarskiej. Podobnie jak większość tego typu narzędzi tortur toruński osioł był drewniany, a z góry pokryty był wyostrzoną z góry blachą. Sadzano na nich osobę oskarżoną o przestępstwa, a często do jej nóg przywiązywane były ołowiane ciężarki, które miały spowodować jeszcze większy ból. „Oryginalny osioł” stał w Toruniu do 1797 r.
Krzywa Wieża i mury miejskie
Popularna Krzywa Wieża to jedna z baszt miejskich w Toruniu, która swoją nazwę zawdzięcza odchyleniu od pionu wynoszącemu 1,46 metra. Jedna z jej „sióstr” znajduje się w Ząbkowicach Śląskich. Powstała w drugiej połowie XIII w. Początkowo prosta; z powodu osadzenia jej na piaszczysto-gliniastym gruncie zaczęła się osuwać. Teraz uważa się, że oparła się już na gruncie bardziej stabilnym. Jest to z pewnością jedno z „must see” w czasie pobytu w Toruniu!
Krzywa Wieża
Jedną z atrakcji Torunia są także jego mury miejskie. Najdłuższy ich fragment (ok. 1 km) znajduje się zaraz przy Wiśle. Inne elementy możemy znaleźć także w innych częściach Torunia, spacerując wokół Starego i Nowego Miasta. Większość została jednak rozebrana przez władze pruskie w latach 1873-1899. Przez wieki Toruń był jednym z najlepiej ufortyfikowanych miast na tym terenie, okrążony był bowiem podwójnym murem (niskim i wysokim, przedzielonym fosą). Wielokrotnie obwarowania były także podwyższane oraz rozbudowywane.
Ważnym elementem murów miejskich były oczywiście baszty, bramy i barbakany. Do dziś zachowało się 9 baszt i 3 bramy (pierwotnie było 54 baszty, 13 lub 14 bram i 2 barbakany).
Dom Mikołaja Kopernika
Z pewnością warto odwiedzić także Dom Mikołaja Kopernika (ul. Mikołaja Kopernika 15). Nie wiadomo jednak do końca czy to faktycznie w tej kamienicy mieszkał słynny na skalę europejską astronom… Kamienica pochodzi z XIV w. i to tak zwany spichlerzodom, które pełniły niegdyś funkcje zarówno mieszkalne, jak i magazynowe. To prawdopodobnie w tym miejscu przyszedł na świat w 1474 r. Mikołaj Kopernik, a teraz mieści się tutaj muzeum jego imienia. Bilet na ekspozycję wynosi 17 zł (normalny), 13 zł (ulgowy), zaś na filmy 4D należy dopłacić drugi raz tą samą kwotę. Warto pamiętać, że w środy wstęp na wystawy stałe jest bezpłatny!
Dom Kopernika (źródło: http://podroze.beatamazurek.com/)
Kościoły
Przechadzając się po Toruniu napotkamy masę kościołów. Jest ich tyle, że w zasadzie ciężko je wszystkie spamiętać dlatego wspomnę tutaj o kilku najważniejszych. Najwybitniejszym przedstawieniem architektury gotyckiej bez wątpienia jest Kościół Mariacki, który zaliczany jest do trzech największych kościołów w północnej Polsce. Łatwo go zauważyć, ponieważ jest na tyle wysoki, że góruje nad Starym Miastem. Warto zwiedzić jego wnętrze, znajdują się tam gotyckie stalle i polichromie ścienne, renesansowe organy i, co chyba najważniejsze, mauzoleum Anny Wazówny.
Widok z wieży ratuszowej na Kościół Mariacki
Jednym z nich jest bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Świątynia była wielokrotnie przebudowywana, ostateczny kształt uzyskała w XV stuleciu. W tym czasie wzniesiono też przyciągającą uwagę masywną wierzę kościoła. Z ciekawostek warto wspomnieć, że pochowane jest tutaj serce króla Jana Olbrachta, a w środku znajdziemy także kilka pamiątek poświęconych Mikołajowi Kopernikowi: chrzcielnicę, epitafium i pomnik z XVIII w. Na wspomnianej wieży zawisł także największy w Polsce dzwon – Tuba Dei – to podobno ten, który odlano, aby uratować miasto przed zniszczeniem!
Przy rynku znajduje się również kościół Świetego Ducha, którego budowa rozpoczęła się w 1743 r. Z powodu skomplikowanej sytuacji politycznej została przerwana, ponieważ środowiska katolickie nie chciały pozwolić na powstanie kościoła luterańskiego. W obawie przed tumultami religijnymi król August III wydał zakaz budowy. Pomysł odrodził się kilka lat później, zgodzono się na powstanie kościoła, jednak miał bardziej przypominać kamienice niż standardową świątynie. Budowla nie posiadała bowiem wieży. Na tym etapie prace zakończono w 1756 r. Wieżę dobudowano dopiero ponad stulecie później, w latach 1897-1899.
Bazylika katedralna św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty w Toruniu
Zamek krzyżacki
Zamek krzyżacki i jego najbliższe okolice tworzą kolejną część, która wchodzi w Średniowiecznego Zespołu Miejskiego Torunia. Wznosił się między Starym i Nowym Miastem, trzymając oba w szachu, i dlatego został zburzony już na początku wojny trzynastoletniej. Ruiny, które pozostały po zamku są śladem najstarszej warowni krzyżackiej w Ziemi Chełmińskiej.
Okolice zamku
Zamek w Toruniu pełnił rolę bazy wypadowej Krzyżaków, którzy wyruszali na podbój Prus. Jego budowę rozpoczęto w XIII w. i składał się z zamku głównego, międzymurza oraz przedzamczy. Szturm mieszczan Starego Miasta na zamek (1454 r.) rozpoczęło polsko-krzyżacką wojnę trzynastoletnią. Niedługo później na rozkaz rady miejskiej Torunia został rozebrany, aby nigdy więcej nad miastem nikt nie sprawował nad miastem władzy zwierzchniej.
Struga toruńska przepływająca przez dawny Młyn Górny przy zamku krzyżackim
Nowe Miasto
Nowe Miasto to trzeci z elementów, który wchodzi w zespół objęty wpisem na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Nazwa tej części Torunia jest myląca, bo nie jest ona wcale taka „nowa”. Lokowano je bowiem w 1264 r., czyli 31 lat po utworzeniu starego. Zajęło ono miejsce za murami, a rozbudowa była związana z bardzo szybkim rozwojem Torunia. Co warto podkreślić, zostało zaplanowane na 14 ha, a więc powierzchni większej niż przeciętne miasto średniowieczne.
Rynek Nowomiejski
Pierwotnie w rynku znajdował się Ratusz Nowomiejski, który jednak nie dotrwał do naszych czasów. Z powodu złego stanu technicznego został rozebrany przez władze pruskie w czasie zaboru w 1818 r. Na jego miejscu postawiono budynek zboru ewangelickiego św. Trójcy, który aktualnie użytkowany jest w celach kulturalnych. Po średniowiecznym ratuszu pozostały tylko piwnice. W rynku znajdował się także kościół św. Mikołaja i klasztor dominikański jednak one także zostały rozebrane w czasie zaborów w XIX w. Niektórzy uważają, że to jedna z największych strat dla Torunia. Jeśli jesteście ciekawi, więcej informacji o tym budynku i planach zagospodarowania miejsca po nim możecie znaleźć tutaj.
Widok na kościół św. Trójcy
Rynek Nowomiejski jest uroczy, nie dorównuje jednak rozmachem temu starszemu. Warto tu zwrócić uwagę na kilka kamieniczek, np. Aptekę Pod Złotym Lwem czy Gospodę Bractwa Murarskiego w Toruniu. Kilka kroków od Rynku Nowomiejskiego znajduje się kolejna świątynia warta zobaczenia – Kościół św. Jakuba. Wzniesiony został w pierwszej połowie XIV w., a obecnie traktowany jest za jeden z najważniejszych zabytków Nowego Miasta. Jednocześnie uważa się go za najcenniejsze osiągniecie architektoniczne okresu średniowiecza w Polsce, ponieważ charakteryzuje się rzadko używanym na tych terenach systemem konstrukcyjnym. Polegał on na przeniesieniu ciężaru sklepień nawy głównej za pomocą łuków odporowych na szkarpy naw bocznych.
Kamieniczki przy Rynku NowomiejskimKościół św. Jakuba
Posążki, fontanny i nie tylko…
Wyżej wspomniałam Wam o dwóch najważniejszych pomnikach w Toruniu – pomniku Mikołaja Kopernika i słynnym, uśmiechniętym Osiołku. Jednak to nie jedyne tego rodzaju atrakcje tego miasta, inne możemy napotkać spacerując po starówce zarówno Starego, jak i Nowego Miasta.
Nie tylko Kraków ma swojego smoka. Spotkamy go też w Toruniu! Tu ma jednak o wiele bardziej uroczą formę niż ten, którego możemy spotkać przy Wawelu. Ceramiczny jaszczur nawiązuje do wydarzeń, które miały mieć miejsce w Toruniu w 1746 r. Dwoje świadków miało zobaczyć 2-metrowego, latającego czarnego jaszczura w rejonach Przedzamcza. Jego palce miały być zrośnięte błoną a ogon błyszczący. Smok miał być także dostrzeżony 30 lat wcześniej w ogrodzie toruńskiego burmistrza Kazimierza Leona Schwerdtmanna.
Spacerując zaraz przy Rynku Staromiejskim z pewnością natkniecie się na pomnik małego, słodkiego pieska trzymającego kapelusz w pyszczku. To Filuś. Nawiązuje do popularnego rysownika Zbigniewa Lengrena, uważanego za głównego twórcę historyjek o profesorze Filutku i jego psie. Opowieści te znajdują się na ostatnich stronach gazety „Przekrój”.
Pomnik flisaka z niewielką fontanną znajduje się zaraz obok ratusza. Z nim także wiąże się legenda. Głosi ona, że pewnego roku z powodu powodzi, bądź klątwy, którą na Toruń miała rzucić wygnana żebraczka, miasto miała nawiedzić plaga żab. Było to na tyle uciążliwe, ze burmistrz wyznaczył nagrodę oraz rękę swej córki dla osoby, która pozbędzie się płazów. Zwycięzcą okazał się flisak o imieniu Iwo, który zaczarował żaby swoją grą na skrzypcach. Udały się one za nim, przeszły przez Bramę Chełmińską i pozostały już na stałe na terenach dzielnicy Mokre. Inna wersja mówi, że na Toruń plagę żab ściągnęła czarownica, której dom chciał zburzyć burmistrz pragnący rozbudowy miasta.
Żaby przy pomniku flisaka
Przechadzając się po Nowym Mieście z pewnością napotkamy także a pomnik Toruńskiej Przekupki siedzącej zaraz przy kościele św. Trójcy. Mnie ona wyjątkowo bawi 😀
Toruńska Przekupka
W centralnej części miasta, przy ulicy Szerokiej, która odwiedzana jest zarówno przez mieszkańców, jak i turystów możemy napotkać liczne herby średniowiecznych miast (Aleja Herbów Miast Hanzeatyckich i Handlowych) wmurowane w płyty chodnikowe. Zamontowano je w 2009 r. w celu upamiętnienia najważniejszych handlowych partnerów Torunia.
Oczywiście możecie pokrążyć po mieście i poszukać innych pomników, fontann i statuetek – jest ich cała masa! Po pobycie w Toruniu można pochwalić się nie małą galerią figurek napotkanych w trakcie spacerów. Choć chyba nie ich tyle, co wrocławskich krasnali! 😀
Toruńska Piernikarka – Nawiązuje do otwarcia w 1751 r. fabryki pierników Gustawa Weesego
Pierniki
Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć informacji o piernikach! Odwiedzając Toruń, koniecznie trzeba ich spróbować i zabrać trochę do domu. Ja pamiętam, że kupiłam przynajmniej kilka opakowań. Sklepiki z tym regionalnym przysmakiem spotkacie na każdym kroku, a do wyboru jest masa ich rodzajów, nadziewane, oblane lukrem czy czekoladą, o różnych kształtach. Najpopularniejsze są oczywiście Katarzynki (jakby złożone z 6 medalionów). Najsłynniejszy przysmak Torunia i sposób jego wypieku ma ponad 700 lat! Powstaje z wyjątkowego rodzaju miodu, który zbiera się wyłącznie nad Wisłą w okolicach miasta.
Przy ul. Rabiańskiej w Toruniu znajduje się także Żywe Muzeum Piernika (bilet normalny – 24 zł, ulgowy – 19 zł, dzieci do lat 3 wstęp bezpłatny), którym możemy nie tylko poznać w zrekonstruowanej nowożytnej piekarni tajniki wypieku tych słodyczy, ale także sami je wyrobić! To przede wszystkim wielka atrakcja dla dzieci, ale myślę, że także dorośli będą mogli się przy tym świetnie zabawić! Co warto podkreślić wypiek piernika odbywa się w tradycyjnych drewnianych formach.
Pierniki mają także swoje święto, które odbywa się w Toruniu od 2002 r. w okolicach 10 sierpnia. Podczas wydarzenia można zaznajomić się z produkcją tego słodkiego wyrobu, a także pobawić się przy Bulwarze Filadelfijskim na koncertach.
„Gotyk na dotyk”
Toruń to zdecydowanie jedno z najbardziej „czerwonych” (i chodzi mi tu o cegłę!) miast, jakie udało mi się dotąd zobaczyć. Nie bez powodu miasto, więc reklamuje się hasłem „Gotyk na dotyk”, bo spotykamy go na każdym kroku. Ogromnym walorem Torunia jest również to, że w względnie niewielkich odległościach mamy dostęp do wielu atrakcyjnych miejsc, przygotowanych zarówno dla dorosłego, jak i młodszego odwiedzającego. Miasto oferuje turystom urozmaicone sposoby spędzania czasu wolnego. Równie dobrze możemy spędzić tu jeden dzień czy weekend, ale również i tydzień – z pewnością nie grozi nam nuda.