Jednym z rzadziej odwiedzanych zamków na Szlaku Orlich Gniazd jest Zamek Pilcza, nazywany także Zamkiem w Smoleniu. Z pewnością warto się tu wybrać, a zwiedzanie warowni sprawi Wam nie mniejszą przyjemność (zwłaszcza, że kilka lat temu ją wyremontowano), jak odwiedzenie Ogrodzieńca czy Olsztyna pod Częstochową. Zamek Pilcza już z daleka daje o sobie znać, góruje bowiem nad okolicą, a z jego wieży roztacza się piękny widok.
Możesz pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy!
Informacje praktyczne o Zamku Pilcza
Zamek Pilcza znajduje się we wsi Smoleń w województwie śląskim, w powiecie zawierciańskim
do Smolenia możesz dojechać samochodem lub PKS z Pilicy albo Wolbromia
obok zamku znajduje się mały, bezpłatny parking
aktualnie zamek można zwiedzać w godzinach 10.00-16.00
bilet normalny kosztuje 9 zł, ulgowy 7 zł. Można go zakupić w kasie koło parkingu
zwiedzanie zajmuje maksymalnie godzinę
do zamku prowadzą dwa spokojne podejścia, a potem schody – każdy powinien sobie poradzić
CIEKAWOSTKA: Na wzgórzu zamkowym, które złożone jest z wapieni jurajskich znajduje się rezerwat przyrody. Zbocza porastają drzewa, takie jak buk, grab i modrzew. Na jego terenie występują także rośliny chronione.
Historia Zamku Pilcza
Przypuszcza się, że wzgórze, na którym znajduje się zamek wraz z okolicą mogło być już zasiedlone w okresie lateńskim. Prawdopodobnie pierwsza warownia pojawiła się już tutaj w XIII wieku – nie wiadomo jednak, czy w kronice mówiono właśnie o Zamku Pilcza czy innym pobliskim grodzie. Z pewnością zamek stał już tutaj w 1394 roku, a inicjatorem jego budowy miał był starosta ruski Otton z Pilczy. Co ciekawe jednym z właścicieli była Elżbieta Pilecka-Granowska, trzecia żona króla Władysława II Jagiełły.
Innymi sławnym posiadaczem budowli był Stanisław Warszycki, który w historii zapisał się jako odważny szlachcic z okresu Potopu, ale także jako okrutny właściciel i mąż. Zamek został niestety zdewastowany w czasie najazdu Szwedów w 1655 roku. Ucierpiał także w 1797 roku, kiedy to Austriacy użyli kamienia z murów do budowy komory celnej w Smoleniu. W pierwszej połowie XIX wieku Roman Hubicki częściowo zrekonstruował zamek, ten jednak i tak nie przetrwał próby czasu i w latach 50. i 60. XX wieku zabezpieczono na trwałe ruiny. W 2015 roku odbudowany w części zamek został udostępniony do zwiedzania.
Kolejnym zamkiem znajdującym się na Szlaku Orlich Gniazd, o którym chciałbym Wam opowiedzieć jest Zamek Biskupi w Siewierzu. To chyba jedna z rzadziej odwiedzanych warowni przez turystów, a przez dłuższy czas była także zamknięta dla zwiedzających. Mi udało się ją odwiedzić w zasadzie w ponownego dniu otwarcia! Jeśli jesteście ciekawi co można tam zobaczyć to zapraszam do lektury!
Informacje praktyczne
Wejście na zamek jest bezpłatne. Zaledwie kilka kroków od niego znajduje się bezpłatny parking na kilkadziesiąt samochodów. Zwiedzanie zajmuje do godziny, można zobaczyć wnętrze zabezpieczonych ruin zamkowych, a także przespacerować się nad fosą. Na miejscu znajduje się niewielki sklepik z pamiątkami (np. magnesy, monetki, informatory itp.).
Godziny otwarcia:
poniedziałek-piątek: 10.00-15.00
sobota-niedziela: 10.00-18.00
Historia Zamku w Siewierzu
Prawdopodobnie pierwsza drewniana warowania kasztelańska powstała tutaj już w drugiej połowie XIII stulecia. Ulokowano ją na specjalnie usypanej wyspie umocnionej drewnianymi palami. Ciężko jednak określić, kiedy powstał murowany zamek, ponieważ nadal prowadzone są badania archeologiczne z tym związane. Niektórzy naukowcy uważają, że powstał on już w pierwszej połowie XIV wieku. Zaś pierwszym murowanym elementem budowli miał być cylindryczny słup, który powstał w XIII stuleciu.
W 1443 roku Księstwo Siewierskie wraz z zamkiem zostało wykupione od książąt cieszyńskich przez biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego. Po kilkudziesięciu latach tutejsi duchowni zaczęli już oficjalnie tytułować się książętami siewierskimi. Jeden z biskupów, Jan Rzeszowski zarządził rozbudowę zamku oraz budowę nowej bramy. Następnie warowania była przebudowywana przez kolejnych biskupów, którzy nadawali jej renesansowy wystrój, a dzięku Janowi Konarskiemu powstała charakterystyczna wieża, którą możemy oglądać do dziś. Zaś Franciszek Krasiński podjął się umocnienia warowni i dostosował ją do użytkowania broni palnej. Przez kolejne stulecia zamek był przebudowywany przez następnych biskupów. Po likwidacji Księstwa Siewierskiego w 1790 roku budowla zaczęła popadać w ruinę, lecz mimo tego wykorzystano ją w celach militarnych podczas wojen napoleońskich.
Ciekawostka: Księstwo Siewierskie istniało jako odrębny byt polityczny, najpierw pod panowaniem Piastów różnych linii (zależne od państwa czeskiego), zaś w latach 1312-1337 i 1443-1790 jako samodzielne księstwo, którego władcami byli książęta siewierscy (od 1443 byli nimi biskupi krakowscy). Dopiero na mocy postanowień Sejmu Wielkiego księstwo zostało włączone w granice Rzeczypospolitej.
Jeśli interesują Was inne warownie znajdujące się na Szlaku Orlich Gniazd to zapraszam do osobnych wpisów:
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
MOŻESZ TEŻ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Szlak Orlich Gniazd zaczyna zdobywać coraz większą popularność wśród Polaków! Kiedy popatrzymy na majestatyczne warownie przestajemy się dziwić temu stanowi rzeczy. Poniżej przedstawiam Wam listę zamków, które warto zobaczyć w czasie wycieczki po Szlaku Orlich Gniazd. Z pewnością znajdziecie coś dla siebie!
Zamek Olsztyn koło Częstochowy
Pierwszym celem wycieczki są ruiny Zamku Królewskiego w Olsztynie. Zaraz przy zamku znajduje się kilka płatnych parkingów (ok. 10 zł za dzień), najwygodniej stanąć nieopodal bramy wejściowej. Znajdziemy tutaj także małą bazę gastronomiczną, kilka restauracji, stoiska z lodami, Żabkę 😁 i sklepiki z pamiątkami (głównie dla dzieci). Przy bramie wejściowej do ruin przy stoliczku siedzi Pan, który sprzeda nam bilety.
Zamek Olsztyn to jedna z ciekawszych budowli, którą zaplanowałam w wycieczce, śmiało można więc poświecić mu więcej czasu. Warto pospacerować po ruinach i porobić zdjęcia w malowniczym otoczeniu. Po wspięciu się na górę widok na okolicę jest urzekający, a zamek dodaje wszystkiemu uroku. Także skały okazują się niezwykle fotogeniczne.
Jeśli chcemy poświecić więcej czasu na zwiedzanie Zamku Olsztyn możemy pospacerować dookoła ruin, aby przyjrzeć się im z każdej strony. Inną opcją jest wykupienie dodatkowej wejściówki na wieżę.
Warownia powstała za panowania Kazimierza Wielkiego, jak zresztą większość zamków znajdująca się na Szlaku Orlich Gniazd. Miały one strzec granicy ze Śląskiem, który należał w tym czasie do Czech. Zamek przez wieki pełnił ważną rolę obronną, utracił ją jednak w XVI-XVII stuleciu kiedy warownie starego typu straciły na znaczeniu. Mocno ucierpiał w czasie potopu szwedzkiego i w zasadzie od tamtego momentu podupadał.
W drodze z zamku Olsztyn do zamku w Mirowie będziemy mijać jedno ciekawe miejsce. Chodzi mi tutaj oczywiście o Pałac Raczyńskich w Złotym Potoku. Zobaczenie atrakcji zajmie nam zaledwie kilkanaście do kilkudziesięciu minut, ale warto tu zajechać bo pałac jest bardzo malowniczo położony. Zaopatrzcie się także w ziarna dla kaczek, ponieważ te lubują się w turystach i chętnie do nich podchodzą chcąc wyłudzić jakiś smakołyk. Na ten zakątek natrafiłam przypadkiem jadąc z Olsztyna do Mirowa, a do zjechania z wytyczonego szlaku zachęcił mnie widok przez bramę na pałac.
Pałac został wybudowany w połowie XIX w. na miejscu dawnego dworu zwanego Zameczkiem, który popadał w ruinę. Inicjatorem budowy był Wincenty Krasiński. Obok postawiono dworek, który przeznaczony został dla jego syna Zygmunta. Po jego śmierci pałac odziedziczyła córka poety Maria, która była żoną Edwarda Aleksandra Raczyńskiego. W tym czasie rezydencja została ponownie przebudowana i uzyskała dzisiejszy kształt. Po II wojnie światowej budynek został upaństwowiony i znajdowała się w nm szkoła. Aktualnie pałac znajduje się w złym stanie technicznym, a wnętrza nie można zwiedzać. Prawa do rezydencji roszczą sobie spadkobiercy Raczyńskich, Krzysztof i Stefan Dembińscy, te zostały jednak zakwestionowane przez wojewodę śląskiego. W dworku Zygmunta Krasińskiego aktualnie mieści się Muzeum Regionalne jego imienia, jednak jeśli dobrze pamiętam to budynek także nie znajduje się w zbyt dobrym stanie technicznym.
Zamek Mirów
Kolejnym punktem na Szlaku Orlich Gniazd wartym odwiedzenia jest Zamek w Mirowie. Niedaleko warowni znajdziemy bezpłatny parking, najlepiej nie jechać w kierunku restauracji, ale skręcić wcześniej w uliczkę, gdzie znak wskazuje parking. Bilet wejściowy na zamek kosztuje 7 zł (normalny), zaś ulgowy 5 zł.
Zwiedzając zamek w Mirowie warto pamiętać, że to jedna z najstarszych warowni na Szlaku Orlich Gniazd! Aktualnie można go oglądać wyłącznie z zewnątrz, ponieważ budowla znajduje się w kiepskim stanie technicznym. Istnieją jednak plany jego odbudowy – przyjdzie nam pewnie jednak na to poczekać.
Wokół zamku znajduje się także bardzo przyjemna łąka, gdzie wielu odwiedzających rozkładało się na kocach na piknikach. Niektórzy woleli jednak bardziej aktywnie spędzić czas i pójść powspinać się po pobliskich skałkach.
Jeśli chcecie poczytać więcej o Zamku w Mirowie zapraszam do osobnego wpisu na blogu – tutaj.
Zamek Bobolice
Nieopodal Zamku w Mirowie (można dość na piechotę) znajduje się Zamek Bobolice. To jedna z niewielu warowni na szlaku, która została odbudowana i można ją zwiedzać wewnątrz. Obok zamku znajduje się także hotel i restauracja, możemy więc zostać tu na dłużej i potraktować to miejsce jako punkt wypadowy.
Podobnie jak większość zamków na Szlaku Orlich Gniazd ten w Bobolicach powstał w XIV w. Warownia mocno ucierpiała w czasie wojen, m.in. po rozdwojonej elekcji w 1587 r. czy w czasie potopu szwedzkiego. Część zamku została rozebrana i użyta do budowy drogi do pobliskiego Mirowa. Dopiero pod koniec XX w. budowla znalazła opiekunów, którzy podjęli się jej odbudowy – rodzinę Lisieckich.
Jeśli szukacie więcej informacji na temat Zamku Bobolice to zapraszam tutaj.
Zamek Pilcza w Smoleniu
Innym zamkiem, który warto odwiedzić na Szlaku Orlich Gniazd jest Zamek Pilcza w Smoleniu (ok. godzina jazdy samochodem z Krakowa, niecałe 56 km). Na miejscu znajduje się bezpłatny parking.
Prawdopodobnie już w okresie lateńskich wzgórze było zasiedlone, nie do końca jednak wiadomo, kiedy dokładnie wybudowano w tym miejscu murowaną warownie. Pewna wzmianka na jego temat pochodzi z XIV stulecia.
Zamek Ogrodzieniec
Bez wątpienia jednym z najpiękniejszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Znajduje się 15 km od Zamku Pilcza. Na zwiedzanie należy zaplanować przynajmniej godzinę, warto też zabrać ze sobą wygodne buty ze względu na dużą ilość schodów. Ta atrakcja przypadnie do gustu każdemu, spacerowanie po obwarowaniach zamku jest bardzo przyjemne, a piękne widoki na okolicę dodają wszystkiemu uroku.
Zamek w Ogrodzieńcu powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Później puszczany był w dzierżawę. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany.
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Zamek Biskupi w Siewierzu
Przez wieki Zamek Biskupi w Siewierzu był siedzibą Księstwa Siewierskiego, którego władcami od 1443 do 1790 roku byli biskupi krakowscy! Tutejsze księstwo istniało jako odrębny byt polityczny, najpierw pod panowaniem Piastów różnych linii (zależne od państwa czeskiego), zaś w latach 1312-1337 i 1443-1790 jako samodzielne księstwo, którego władcami byli książęta siewierscy (od 1443 byli nimi biskupi krakowscy). Dopiero na mocy postanowień Sejmu Wielkiego księstwo zostało włączone w granice Rzeczypospolitej.
Zamek Tenczyn w Rudnie to jedna z ciekawszych warowni na Szlaku Orlich Gniazd! Pierwsza wzmianka na jego temat pochodzi już z początku XIV stulecia, a o jego późniejszy rozwój zadbała przede wszystkim rodzina Tęczyńskich. O zamku opowiada także kilka legend. Podług jednej z nich w najniższym lochu (trzecia kondygnacja), pod dawną kaplicą znajdują się skarby! Mają ich pilnować diabły, które przybrały postać wielkich psów. Istnieje jednak możliwość, aby ukraść skarb, a można to zrobić w noc Bożego Narodzenia oraz na Wielkanoc. Trzeba się jednak wystrzegać tajemniczego rycerza, który krąży nocą po zamku. Podobno każdy kto go ujrzy już nie wraca do domu…
Nazwa może być trochę myląca, aktualnie Zamek Bąkowiec znajduje się w jednym z dzielnic Zawiercia na terenie Ośrodka Wypoczynkowego Morsko Plus. Może tym bardziej dziwić, że właśnie jest w takim stanie w jakim jest. Dookoła znajdują się korty tenisowe, domki letniskowe, duży pensjonat, stok narciarski – to wszystko bardzo zadbane. W przeciwieństwie do średniowiecznego zamku, który po prosu popada powoli w ruinę. Zwiedzanie nie trwa długo, bo jedyną możliwością jest jego okrążenie, do środka wejść nie można (mimo, że kiedyś było to możliwe), ponieważ budowla grozi zawaleniem. Ktoś tu się mocno pomylił i myślę, że temu zamkowi poświęcę więcej miejsca w osobnym wpisie. Jeśli zależy Wam, żeby go jeszcze zobaczyć to radzę ruszyć szybko, bo niedługo może go już nie być. Dojazd jest trochę skomplikowany, najlepiej w mapkę w telefonie wpisać ośrodek Morsko Plus, zamek znajduje się na przeciwko dużego, pomarańczowego/żółtego pensjonatu.
Ruinu Zamku Rycerskiego w Bydlinie
Mimo, że z zamku nie pozostało zbyt wiele to warto tutaj podjechać i zobaczysz ciekawe, nowe zagospodarowanie tego terenu. Cieszy, że niektóre miejscowości dbają o takie rzeczy. Oczywiście podobnie, jak reszta zamków, ten także znajduje się na Szlaku Orlich Gniazd. Pierwsza wiarygodna wzmianka na jego temat pochodzi z XIV wieku, czasem twierdzi się jednak, że nigdy nie pełnił on funkcji obronnych, a sakralne.
Przy zamku znajduje się także inna atrakcja, szczególnie ciekawa dla dzieci, ale także osób, które interesują się militariami i I wojną światową. W tym miejscu znajdują się także okopy bitwy pod Krzywopłotami, która miała miejsce 17-18 listopada 1914 roku. Sam Piłsudski nazywał to starcie „Krzywopłockimi legionowymi Termopilami”.
Zamek Królewski na Wawelu
Kraków wszyscy dobrze znamy i kochamy! W dawnej stolicy bywam stosunkowo często z powodów służbowych dlatego zawsze brakuje mi czasu na zwiedzanie. Warto jednak rozejrzeć się po Krakowie w stylu slow przynajmniej jeden dzień. Teraz skupimy się jednak przede wszystkim na zobaczeniu Zamku Królewskiego na Wawelu. Na początku tylko wspomnę, że jeśli chcemy zobaczyć wszystkie „części” Wawelu to nie jest to inwestycja tania, zwłaszcza jeśli zwiedzamy rodziną. Możemy się jednak zawsze zdecydować na wykupienie biletów wstępu tylko na cześć ekspozycji. Ceny przedstawiają się następująco:
Skarbiec Koronny i Zbrojownia: poniedziałek wstęp bezpłatny, pozostałe dni: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
Ogrody Królewskie: normalny 5 zł, ulgowy 2 zł
Smocza Jama: 7 zł
Baszta Sandomierska: 5 zł
Kości smoka (wawelskiego?) wiszą od średniowiecza przy wejściu do katedry. Pierwotnie miały chronić miasto od złych mocy. Legenda mówi, że jeśli zerwą się z łańcuchów to przepowie to upadek katedry. Naukowcy twierdzą jednak, że to nie kości słynnego smoka, a mamuta, walenia i nosorożca.
Istnieje oczywiście także możliwość zwiedzania „bezpłatnego”. Możemy pooglądać elementy zamku, które nie wymagają opłat, za darmo można np. wejść na dziedziniec arkadowy i zewnętrzny, zobaczyć zamek z zewnątrz, pospacerować nad Wisłą i przejść się do smoka wawelskiego.
Historia wawelskiej rezydencji sięga aż XI w. Później tamtejsze palatium było rozbudowywane przez kolejnych władców, a największe inwestycje poczynili m.in. Władysław Łokietek, Władysław Jagiełło, Aleksander Jagiellończyk czy Zygmunt I Stary. Za panowania Wazów stolica została przeniesiona do Warszawy, więc królowie rzadziej gościli już na Wawelu, a pojawiali się na nim przeważnie w czasie uroczystości, jak koronacje, pogrzeby czy śluby. W XVII i XVIII w. budynek kilkukrotnie musiał zostać odremontowany po pożarach.
Na zwiedzanie Wawelu możemy śmiało poświęcić cały dzień, jeśli nawet nie dwa! Zamek oferuje nam wiele możliwości spędzania wolnego czasu.
Przedstawiony wyżej szlak i jego pozycje można swobodnie zmieniać, wszystkie zamki znajdują się dość blisko siebie, więc nie zakłóci to Waszej wycieczki. Można także pominąć Kraków i nocleg złapać gdzieś po drodze, np. z widokiem na którąś z warowni. Jeśli chcecie przedłużyć sobie wypoczynek tą trasę możecie połączyć ze zwiedzaniem zamków i pałaców w województwie opolskim i województwie dolnośląskim. Na moim blogu powstały dwa osobne wpisy na ich temat, zapraszam:
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw serduszko lub komentarz! A może masz własne propozycje wycieczki? Chętnie się z nimi zapoznam 🙂 Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Majówka zbliża się wielkimi krokami i zakładam, że pewnie wielu z Was nie ma pomysłu na wyjazd, zwłaszcza, że hotele pozostają zamknięte. Nie musi być to jednak przeszkoda w zwiedzaniu i podróżowaniu! Poniżej przedstawiam Wam (myślę, że sporą) listę miejsc, które warto zobaczyć w trakcie tegorocznej Majówki. A co najważniejsze – nie potrzebujecie noclegu, aby zaplanować sobie wycieczkę szlakiem poniższych miast, zamków i pałaców czy kościołów. Mam nadzieje, że ta pigułka wiedzy pomoże Wam w zaplanowaniu weekendowego wyjazdu!
Szlak Orlich Gniazd
To bez wątpienia jeden z najpopularniejszych szlaków turystycznych w Polsce. Większość obiektów mieści się około 2 godzin drogi samochodem od województwa opolskiego i dolnośląskiego (choć czasem oczywiście trzeba jechać dłużej). Z pewnością warto jednak wpisać kilka zamków ze Szlaku Orlich Gniazd do swojej list „must to see”. Poniżej przedstawiam kilka propozycji 🙂
Zamek Ogrodzieniec
Bez wątpienia jednym z najpiękniejszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Później puszczany był w dzierżawę. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany.
Zamek Olsztyn to jedna z ciekawszych budowli, którą zaplanowałam w wycieczce, śmiało można więc poświecić mu więcej czasu. Warto pospacerować po ruinach i porobić zdjęcia w malowniczym otoczeniu. Po wspięciu się na górę widok na okolicę jest urzekający, a zamek dodaje wszystkiemu uroku. Także skały okazują się niezwykle fotogeniczne.
Zwiedzając zamek w Mirowie warto pamiętać, że to jedna z najstarszych warowni na Szlaku Orlich Gniazd! Aktualnie można go oglądać wyłącznie z zewnątrz, ponieważ budowla znajduje się w kiepskim stanie technicznym. Istnieją jednak plany jego odbudowy – przyjdzie nam pewnie jednak na to poczekać. Od Zamku w Bobolicach dzieli nas zaledwie 1,5 km – ja polecam drogę pieszo, jednak zrozumiem jeśli podjedziecie tu samochodem.
Także tym zamkom poświęciłam osobne wpisy na blogu, zapraszam:
Innym zamkiem, który warto odwiedzić na Szlaku Orlich Gniazd jest Zamek Pilcza w Smoleniu (ok. godzina jazdy samochodem z Krakowa, niecałe 56 km). Na miejscu znajduje się bezpłatny parking. Prawdopodobnie już w okresie lateńskich wzgórze było zasiedlone, nie do końca jednak wiadomo, kiedy dokładnie wybudowano w tym miejscu murowaną warownie. Pewna wzmianka na jego temat pochodzi z XIV stulecia.
Szlak Zamków Piastowskich
To jeden ze szlaków (ma 152 km), który ciągnie się przez województwo dolnośląskie. Jak sama nazwa wskazuje, znajdują się na nim zamczyska, które swoimi korzeniami sięgają panowania Piastów na tym terenie. Które z nich warto zobaczyć?
Zamek Grodziec
Pierwsze wzmianki o Zamku Grodziec pochodzą z XII wieku, prawdopodobnie jego budowa rozpoczęła się w 1159 roku. Wtedy był to drewniano-ziemny gród. Wybór jego położenia na powulkanicznym wzgórzu nie był przypadkiem. Tego rodzaju wzniesienia charakteryzują się stożkowym kształtem i przeważnie górują nad okolicą. Umiejscowienie w takim miejscu zamku było bardzo praktyczne, gdyż z warowni z każdej strony można było obserwować ruchy wrogich wojsk. Do tego wzgórze jest strome, co powodowało trudności w jej zdobyciu. Dziś za to przyciąga turystów już z daleka!
Średniowieczny zamek został tu wzniesiony już w XII wieku, a w bulli papieża Hadriana IV z 1055 roku był wzmiankowany jako Valan. W XIII stuleciu przebywał tutaj często Henryk Pobożny wraz z żoną Jadwigą. Z tego powodu zamek często nazywany był Hedwigsburg, właśnie z powodu nawiązań do świętej. Zamieszkiwał tutaj także Bolesław Rogatka, który wykazywał się wyjątkowym okrucieństwem wobec wrogów. W tutejszej wieży przetrzymywany był między innymi biskup wrocławski Tomasz i książę wrocławski Henryk Probus. Po II wojnie światowej zamek nazywa się różnie: Wleń, Lenno, Lenno-Zamek, Łupki-Zamek.
Zamek Świny
Zamek Świny na Dolnym Śląsku jest jednym z najstarszych na Szlaku Zamków Piastowkich. Po raz pierwszy został wymieniony w kronice Kosmasa w 1108 roku jako Zvini in Polonia. Podług legendy ma być połączony tunelem z oddalonym o zaledwie kilka kilometrów Zamkiem Bolków. Według kolejnej opowieści Zamek Świny już w czasach pogańskich stanowił ważny gród, który należał do panów z rodu Świńska Głowa. Po zdobyciu Śląska przez Mieszka I stali się oni jego wasalami, a od potomków Władysława Wygnańca otrzymali funkcje tutejszych kasztelanów. Mieli ją pełnić do momentu wybudowania w pobliżu kolejnej warowni w Bolkowie.
Zamek w Bolkowie
Pierwsze wzmianki na temat zamku pochodzą z XIII wieku. Posiada on bardzo charakterystyczną wieżę, zwaną dziobową. To styl bardzo rzadko pojawiający się na terenie dzisiejszej Polski. Założona na planie koła, od strony południowo-zachodniej przechodzi w ostrze, tzw. dziób. Miał on powodować „ześlizgiwanie” się kul armatnich po płaszczyznach wieży. Zwiedzając Zamek w Bolkowie można na nią wejść. Roztacza się z niej piękny widok na okolice!
Przez przeszło 100 lat w średniowieczu Zamek w Bolkowie pełnił rolę skarbca. Później wszelkie kosztowności przeniesiono do Pragi. Mimo tego, Sowieci którzy przybyli tutaj w czasie II wojny światowej, usłyszawszy legendę o skarbach postanowili je odnaleźć. Wydrążyli więc ogromna dziurę w wieży. Ostatecznie dotarli jednak do komnaty głodowej…
Zamek Książ
Zamek powstał w latach 1288–1292, a inicjatorem budowy był książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy. Po wygaśnięciu linii książąt świdnicko-jaworskich Książ wraz z przyległymi ziemiami przeszedł pod władanie króla czeskiego, Wacława IV. Przez następne lata zamek często zmieniał swoich właścicieli. W 1509 roku został przekazany wraz z okolicznymi ziemiami rodzinie Hochbergów (wywodzili się z Miśni, a w XIV wieku osiedlili się na stałe nieopodal Jeleniej Góry). Podczas II wojny światowej zamek został przejęty przez władze III Rzeszy. Jednocześnie przystąpiono do przekształcenia budowli w jedną z kwater Adolfa Hitlera. W tym czasie zniszczono większość zabytkowego wystroju wnętrza w celu dostosowania ich do nowej funkcji. Przed głównym portalem wydrążono dół (szyb windowy) o głębokości 40 metrów. Pod zamkiem powstała sieć tuneli i podziemny schron (aktualnie są one udostępnione do zwiedzania). Legenda głosi, że zamek połączony jest z nazistowską siedzibą w Wałbrzychu – Totenburgiem. W okolicach poszukiwano także słynnego Złotego Pociągu.
W sercu Sudetów, na szlaku Doliny Pałaców i Ogrodów znajduje się przeszło 30 przepięknych obiektów do zobaczenia. Z powodu znajdowania się tutaj licznych zabytków obronnych i mieszkalnych już w XIX stuleciu nazywano ten region „Śląskim Elizjum” i porównywano go do zamków i pałaców położonych we Francji nad Loarą. Miejsce to odwiedzali znani filozofowie, artyści i politycy, między innymi: Fryderyk Chopin, Johan Wolfgang von Goethe, John Quincy Adams. Co warto tu zobaczyć? Poniżej krótka lista 🙂
Pałac Wojanów
Pierwsze wzmianki o dobrach w Wojanowie pochodzą już z XIII w. Przez stulecia należały one do rodziny von Zeidlitz, choć przez pewien czas ich właścicielami byli np. Schaffgotschowie. Na początku XVII stulecia postawiono tu renesansowy dwór, który został niestety zniszczony przez Szwedów w czasie wojny 30-letniej. Odbudowano go w 1667 r., a dobra przez następne lata często zmieniały właścicieli. Niecałe sto lat później pałac przebudowano w stylu barokowym. Kolejne zmiany nastąpiły także w XIX stuleciu. W czasie II wojny światowej urządzono tu obóz dla robotników przymusowych, zaś po 1945 r. znajdował się tu PGR.
Zaledwie kilka kroków od Pałacu Wojanów znajduje się kolejny budynek, który warto zobaczyć w okolicy – Pałac Łomnica. Pierwsze wzmianki na temat tutejszych dóbr pochodzą z XV stulecia. W tym czasie ich właścicielami była rodzina von Zedlitz. Pałac w stylu wczesnobarokowym wzniesiono w drugiej połowie XVII wieku. Później był on jednak przebudowywany, np. w latach 20. XVIII stulecia. W latach 1838-1844 dokonano największych zmian w wyglądzie pałacu, a remontem kierował Albert Tollberg. Po II wojnie światowej budowla została przejęta przez państwo polskie i utworzono tu szkołę. Podobny los spotkał przynajmniej kilka zabytków tego typu na Dolnym Śląsku. Po 1977 roku pałac został jednak opuszczony i ulegał dewastacji. Dopiero w 1992 roku budowlę zakupiła spółka polsko-niemiecka, która rozpoczęła remont.
Zamek w Karpnikach
Prawdopodobnie pierwszy zamek wzniesiono w Karpnikach w XV wieku i miał tego dokonać rycerz Czirn. W tym czasie składał się on z budynku mieszkalnego oraz cylindrycznej wieży. Przez późniejsze lata tutejszy zamek często zmieniał swoich właścicieli aż w końcu trafił w ręce kanclerza księstwa świdnicko-jaworskiego Hansa Schoffa-Gotschego. Później budowla przechodziła z rąk do rąk, ciężko wręcz wymienić wszystkich właścicieli. Warto jednak wspomnieć o najpotężniejszym z nich, a był nim książę Wilhelm von Hohenzollern. To właśnie on przyczynił się do dzisiejszego wyglądu zamku, który postanowił wyremontować w stylu neogotyku angielskiego.
Opolski Szlak Zamki i Pałace
Zamek Piastów Śląskich w Brzegu
Tutejszy zamek, podobnie jak miasto powstały w XIII wieku. Początkowo budowla należała do namiestnika książęcego. Na przełomie XIII i XIV stulecia wzniesiono tu Wieżę Lwów, której nazwa pochodziła od jej zwieńczenia, gdzie znajdowały się pomniki tych dostojnych zwierząt. Dolna część tej części zamku zachowała się do dziś i jest najstarszym elementem budowli. W czasie rozbudowy pod koniec XIV w. wzniesiono budynek mieszkalny oraz gotycką kolegiatę św. Jadwigi. W tym czasie zamek należał już do książąt brzeskich. Aktualny wygląd zamek zyskał w połowie XVI stulecia, kiedy został z rozkazu Jerzego II i jego żony Barbary z Hohenzollernów przebudowany na modłę renesansu. Pierwowzorem był Zamek Królewski na Wawelu. To właśnie z tego powodu nazywany jest Śląskim Wawelem. Pieczę nad przebudową sprawowali włoscy architekci – Jakub i Franciszek Parr. Ich pracę kontynuowali Bernard i Piotr Niuron. Niestety piękne wyposażenie sal nie przetrwało do naszych czasów.
Zamek w Dąbrowie Niemodlińskiej powstał na wzniesieniu na początku XVII stulecia. Jego budowę rozpoczęto z inicjatywy przedstawiciela śląskiego rodu Joachima Von Tschetschau-Metticha. W sumie przez 125 lat należał do tej rodziny. W następnych stuleciach był kilkukrotnie przebudowywany, aż ostatecznie uzyskał obecny kształt w XIX wieku. Aktualnie należy do Uniwersytetu Opolskiego. Przy odrobinie szczęścia uda Wam się wejść na teren zamku (wnętrza nie są udostępnione do zwiedzania). Otacza go bardzo przyjemny i dość spory park.
Zamek Moszna
Nazwa Mosznej najprawdopodobniej pochodzi od rodziny Moschin, która do parafii w Łączniku przybyła w XIV w. Niektóre legendy mówią, że tutejsze ziemie należały do Templariuszy. Takie wnioski wyciągnięto na początku XX wieku, kiedy to odkryto w parku piwnice, które uznano za pozostałości zamku. Moszna przez kolejne stulecia miała przechodzić z rąk do rąk, należała m.in. do rodzin von Skall i von Reisewitz.
Pałac w Mosznej powstał pod koniec XVIII stulecia i wybudowano go w stylu barokowym. Obecna forma była nadawana stopniowo po 1896 r. W tym czasie część barokowa spłonęła, ale została odbudowana. Przed 1900 r. powstała część wschodnia wybudowana w stylu neogotyckim oraz oranżeria. Kilkanaście lat później wzniesiono skrzydło zachodnie w stylu neorenesansowym. Wszyscy dziwili się tak szybkiej rozbudowie pałacu; w przeciągu kilkunastu lat powstało 99 wież oraz 365 komnat. Sam właściciel, którym był wtedy Franz-Hubert hr. Tiele-Wienckler sugerował, że w szybkiej odbudowie pomagał mu sam diabeł… Podobno do dziś nawet straszy w zamkowych murach.
Zamek w Niemodlinie został wybudowany z polecenia Bolesława, syna księcia opolskiego Bolka I. Powstał na miejscu XIII wiecznej kasztelanii. Ciężko niestety wskazać dokładnie, które fragmenty dzisiejszego zamku pochodzą z tego czasu, ponieważ zostały one doskonale wkomponowane w renesansową budowlę. W rękach Piastów śląskich zamek pozostał do 1532 roku. Później często zmieniał swoich właścicieli; pojawili się tutaj członkowie takich rodzin, jak Hohenzollernowie, Logau, Puckler czy Promnitz. Dokonali oni licznych zmian w architekturze zamku, a ważniejsze miały miejsce w XVI i XVII wieku, kiedy przebudowano go w stylu renesansowym. W XVIII stuleciu dokonano renowacji w stylu baroku. W tym czasie powstał także piękny most, na którym warto wykonać sobie pamiątkowe zdjęcie – stąd perspektywa w stronę wieży zamkowej jest zdecydowanie najpiękniejsza.
Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja Otmuchowa – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja. Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.
TIP: Jeśli masz czas warto pospacerować po starówce Otmuchowa, jego średniowieczny układ urbanistyczny wpisany jest na listę zabytków. Ciekawą budowlą jest także tzw. Brama Wróbla. Rynek nie jest duży, ale schludny, wyremontowany i kolorowy. W centrum znajduje się przyciągający wzrok ratusz. Zaraz za nim kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego, a przy nim niewielki, ale ładnie zagospodarowany ogródek.
Pałac Sulisław
Dzieje majątku sięgają średniowiecza i nieodłącznie związane są z zakonem Templariuszy, zaś pałac powstał pod koniec XVII wieku (1688). Miał wielu właścicieli, ale najbardziej odznaczył się w jego historii Hans Karl von Schaffgotsch, który przebudował go w stylu neogotyckim. Po II wojnie światowej, jak większość pałaców przeszedł na własność państwa, a złe zarządzanie doprowadziło go do ruiny. Od 1996 roku budynek był opuszczony. Od 2006 roku pałac znajduje się w rękach Towarzystwa Inwestycyjnego BTA, które go odrestaurowało i utworzyło w nim hotel ze spa i restauracją. Atrakcją dla dzieci (choć nie tylko) są wypasające się w parku pałacowym daniele! Warto podejść i je zobaczyć!
Zamek w Rogowie Opolskim
Zamek swoimi korzeniami sięga XVI wieku. Wybudowała go rodzina Rogoyskich. Przez rodziny należał do różnych m.in. Wierzbickich, Roedernów i Haugwitzów. W posiadaniu tych ostatnich był przez kilka wieków. W 1964 roku Wojewódzka Biblioteka Państwowa w Opolu otrzymała zamek i po restauracji obiektu utworzyła tutaj filie, która działa do dziś. W 2010 roku odnaleziono ciała rodziny Haugwitz, nastąpiła ekshumacja i ponowny pochówek. Ich mauzoleum można oglądać w parku zamkowym. Warto po nim także choć chwilę pospacerować!
Zabytki sakralne
Kościół Pokoju w Świdnicy
To jedno z nielicznych miejsc w Polsce, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO i zdecydowanie na to zasłużyło! wiątynia powstała na mocy pokoju westfalskiego (1648) podług którego Habsburgowie zobowiązali się przed protestancką Szwecją do pozwolenia na budowę kościołów protestanckich w księstwach dziedzicznych w Jaworze, Głogowie i Świdnicy. Cesarz miał jednak swoje warunki. Zgodził się, aby protestanci wybudowali świątynie wyłącznie z nietrwałych materiałów, jak drewno, piasek, słoma czy glina. Na postawienie kościoła w Świdnicy wyznaczono jedynie rok. Nie chciano bowiem by budowla przetrwała próbę czasu. Kościół jednak stoi do dziś i można go zwiedzać 🙂
Kościół Wang w Karpaczu to zabytek na skalę europejską! Datuje się, że powstał w XII/XIII stuleciu w miejscowości Wang nad rzeką Wang. Dopiero w XIX w. został przeniesiony do Karpacza dzięki inicjatywie króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV. Na miejscu został poddany pracą renowacyjnym oraz dobudowano do niego krużganek, który miał zapobiegać ochłodzeniu wnętrza. Obok postawiono także dzwonnicę, której kościół pierwotnie nie posiadał. Z tysiąca świątyń tego typu do dziś przetrwała ok. 30! W całości wybudowane są z drewna. Kościół można aktualnie zwiedzać, nawet teraz (bilet normalny 10 zł, ulgowy 5 zł). Polecam!
Kościół w Małujowicach
Początki murowanego kościoła w stylu gotyckim sięgają 1250 roku. Później, na początku XIV stulecia dobudowano mu wieżę oraz przedsionek. Kilkadziesiąt lat później kościół został ponownie przebudowany i rozbudowany, a odbywały się one pod patronatem Samboriusa, który był wtedy właścicielem miejscowości. Wtedy też rozpoczęły się prace nad tym z czego kościół słynie – polichromiami o tematyce staro- i nowotestamentowej. Prace nad nimi zakończyły się w 1480 roku. Na początku XVI stulecia dobudowano także nowy strop, które pomalowano na kolorowe ornamenty przedstawiające rośliny i zwierzęta. W 1526 roku kościół został przejęty przez ewangelików. W ich posiadaniu znajdował się do zakończenia II wojny światowej.
To jeden z punktów Szlaku Cysterskiego, który ciągnie się przez całą Europę, w tym przez Polskę. Powołany został do życia w ramach Europejskich Dróg Kulturowych.
Najważniejszym punktem zespołu jest kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jana Chrzciciela, który powstał w XIII w. Przebudowywano go na nową modłę kolejno w XIV, XVII i XVIII stuleciu. Z pewnością warto zobaczyć barokowe wnętrza klasztoru – mnie niestety się nie udało. Szczególną uwagę przyciągają Stelle Henrykowskie znajdujące się w kościele, a także dekoracje wnętrz. Klasztor zasłynął także jako miejsce powstania słynnej Księgi Henrykowskiej, która od 2015 r. znajduje się na liście „Pamięć Świata” UNESCO.
Na zewnątrz warto przypatrzyć się misternie wykonanej XVII-wiecznej kolumnie św. Trójcy, a później okrążyć budowlę i pospacerować chwilę po parku. Od fasady budowla wydaje się zadbana, niestety kiedy skręcimy gdzieś w bok to wrażenie mija, budowla już nie jest odnowiona, w niektórych miejscach coś odpada. Tyle dobrze, że klasztor został zabezpieczony przed wilgocią – mam nadzieje, że to jeden z kroków, który pomoże w dalszej rewitalizacji tego miejsca.
Paczków nazywany „polskim Carcassonne”
Paczków to kolejne śląskie miasto, w którym wręcz potykamy się o zabytki. Z pewnością warto przejść się dookoła miasta śladem murów, które w części zostały zrekonstruowane. Trzeba też podjeść na niewielki rynek i zobaczyć warowny kościół, który dominuje nad resztą miasta. Poza murami można podejść także do Domu Kata, w którym mieści się także informacja turystyczna oraz pozwiedzać kilka kościołów znajdujących się obok rynku. Paczków znajduje się bowiem także na Szlaku Czarownic na Polsko-Czeskim Pograniczu.
Co zobaczyć w Paczkowie:
mury miejskie z wieżami
ratusz z renesansową wieżą z XVI wieku
planty miejskie z XIX wieku
kościół warowny św. Jana Ewangelisty, gotycki później przebudowywany
ruiny kościoła cmentarnego św. Jana Ewangelisty
Muzeum Gazownictwa
Ratusz
Kościół warowny św. Jana Ewangelisty
Ząbkowice Śląskie
Ta średniowieczna miejscowość, ma ciekawą i barwną historię, a jedna z nich stała się prawdopodobnie inspiracją do napisania słynnego „Frankensteina” pióra Mary Shelley. Na początku XVII stulecia w Ząbkowicach panowała zaraza, o której wywołanie posądzono tutejszych grabarzy. Początkowo komisja powołana do zbadania sprawy nie podeszła do niej zbyt poważnie, aż do momentu znalezienia u jednego z oskarżonych tajemniczego proszku uznanego za trujący. Podczas tortur grabarze przyznali się, że wspomniany proszek wykonywali ze zwłok i rozsypywali go w różnych miejscach w mieście, aby przynosił śmierć i nieszczęście. Dopuszczali się także innych haniebnych czynów, jak wycinanie brzemiennym, zmarłym kobietą płodów, aby później zjeść ich serca, kradzieży i gwałtów. Ostatecznie oskarżonych skazano i spalono na stosie.
Bez wątpienia główną (jeśli nie jedyną) atrakcją Ząbkowic Śląskich jest Krzywa Wieża. I rzeczywiście jest bardzo krzywa i widać to na pierwszy rzut oka – to jak najbardziej liczy się na plus. Odchylona jest o 2,14 metra i jest najwyższą tego typu budowlą w Polsce (34 m). Nazywana jest „śląską Pizą” (bardzo nie lubię nadawania takich przydomków).
Co zobaczyć w Ząbkowicach Śląskich:
wspomnianą Krzywą Wieżę
rynek z ratuszem w stylu neogotyckim z XIX wieku
zespół klasztorny dominikanów (XIV-XVII)
zamek z XIV stulecia
mury obronne
Baszta Gołębia
liczne kościoły
Krzywa WieżaRatusz w Ząbkowicach Śląskich
Mam nadzieję, że pomogłam! Miłej Majówki!
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Na Szlaku Orlich Gniazd możemy zobaczyć pełno pięknych, a zarazem wzbudzających zdumienie zamków, które miały bronić naszych granic w średniowieczu. Bez wątpienia jednym z najbardziej charakterystycznych jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Zapewne wielu z Was pamięta go jeszcze z ekranizacji „Zemsty” w reżyserii Andrzeja Wajdy!
Informacje praktyczne – dojazd, ceny itp.
Tak jak wspomniałam Zamek Ogrodzieniec znajduje się we wsi Podzamcze, w powiecie zawierciańskim w województwie śląskim. Wybudowano go na najwyższym wzniesieniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej, nazywanym Górą Zamkową lub Górą Janowskiego (515 m. n.p.m.). To jeden z najpopularniejszych zamku na Szlaku Orlich Gniazd, dlatego musimy się liczyć z tłokiem w czasie przyjazdu. Jeśli więc macie wolny dzień poza weekendem warto wtedy odwiedzić Ogrodzieniec. Ja byłam w piątek (w czasie pandemii) i było w zasadzie pusto i spokojnie, zdecydowanie lubię takie zwiedzanie!
Niedaleko zamku znajdują się także płatne prywatne parkingi (cały dzień około 10 zł).
Na zwiedzanie należy zaplanować przynajmniej godzinę, warto też zabrać ze sobą wygodne buty ze względu na dużą ilość schodów. Ta atrakcja przypadnie do gustu każdemu, spacerowanie po obwarowaniach zamku jest bardzo przyjemne, a piękne widoki na okolicę dodają wszystkiemu uroku. Jednak nie bez powodu na zamku rozwieszone są informacje na temat pilnowania swoich dzieci, faktycznie jeśli stracimy je z oczy to mogą gdzieś spaść, potknąć się itp. Dlatego warto uważać.
Doskonale wiemy, że Jura Krakowsko-Częstochowska charakteryzuje się licznymi ostańcami i skałami z okresu jury. Jednak skąd one się tutaj wzięły? Ten obszar niejednokrotnie stanowił dno morza, co doprowadziło do powstania wielu warstw skał, w tym dolomitów, marglów i wapieni. Oczywiście te ostatnie zdecydowanie dominują. Zaś ostańce powstały w wyniku procesów krasowych. Zdecydowanie dodają one charakteru okolicy. Widoki są piękne!
Historia zamku
Zamek w Ogrodzieńcu powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Idealnie wkomponowano ją w teren, z trzech stron była osłaniana przez skały, zaś z kolejnej posiadała wysoki, kamienny mur. Później król puścił go w dzierżawę marszałkowi Przedborowi z Brzezia, który rozbudował warownie. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany. Za panowania Władysława Jagiełły zamek trafił do rąk cześnika krakowskiego Włodka z Charbinowic, tym samym trafił do rąk rodu Włodków herbu Sulima (Sulimczyków). Posiadali go prawie 100 lat.
Poźniej zamek przechodził z rąk do rąk. Ogromne prace na zamku poczyniła rodzina Bonerów, bogatych kupców z Krakowa. Chyba najbardziej zapisał się chyba w jego historii kasztelan krakowski Stanisław Warszycki, który odbudował go po zniszczeniach z czasów Potopu (o jego osobie napisze jednak dokładniej niżej). Od 1695 roku był w posiadaniu rodziny Męcińskich, a w czasie Wielkiej Wojny Północnej został podpalony przez wrogie wojska szwedzkie. Później już w zasadzie nie podjęto się jego odbudowy. Nie dbali o niego także następni właściciele, Tomasz Jakliński i Ludwik Kozłowski. Ten ostatni używał kamieni z zamku jako budulca, a tamtejsze pomieszczenia wynajmował. Ostatnimi właścicielami warowni byli Wołczyńscy, a po 1944 roku przeszedł na własność państwa. W 1973 roku udostępniono go do zwiedzania.
Legendy, które warto znać!
Czarny ogar
Jak wspomniałam, w historii zamku szczególnie zapisał się Stanisław Warszycki. Zasłynął on jako odważny żołnierz w czasie Potopu, a jego prywatne wojska nie raz przesądziły o wygranej bitwie. Jednak nie z tego powodu Warszycki zapisał się na kartach historii. Zasłynął on jednak jako okrutny właściciel, który bił nie tylko swoich sługów, ale także żony, a jedną z nich miał nawet zamurować żywcem, a tą część zamku wysadzić. Inną publicznie chłostał. Podobno taka działalność miała wywoływać u niego wielką radość. Do tego był bardzo chciwy, miał nie wypłacić nawet posagu dla swojej córki. Jedna z legend mówi, że po Warszyckiego przyszedł sam diabeł i zabrał go żywcem do piekła. Do dziś powraca na zamek pod postacią czarnego ogara z łańcuchem i pilnuje swoich skarbów. Mówi się, że konie nie chcą przekraczać bramy zamku i uciekają w popłochu, a ludzie nie raz słyszeli warczenie i stukanie łańcuchów w czasie przebywania nocą na zamku.
O dwóch braciach
Kolejna z legend wspomina o dwóch braciach, którzy byli właścicielami zamku. Dzięki zmysłowi gospodarczemu udało im się szybko wzbogacić, jednak krzywdzili przy tym wielu ludzi. Kiedy zmarli pozostawili po sobie testament, w którym nie było jednak wzmianki na temat dziedziczenia, a informacje o sposobie ich pochówku na dziedzińcu zamkowym. Ich grobu mieli pilnować rycerze. Nie był to niesłuszny zabieg, bo okazało się, że już w pierwszą noc po ich pochowaniu ich miejsce spoczynku zaczęły nawiedzać duchy osób, które skrzywdzili. Rycerze broniący grobów musieli maczać miecze w wodzie święconej, aby odstraszyć zjawy. Podobno do dziś nocą można zobaczyć na dziedzińcu zamkowym duchy rycerzy walczące z pokrzywdzonymi.
Piękna córka Bonerów
Stanisław Boner, jeden z krakowskich kupców, właścicieli zamku, miał pieką córkę, Olimpię. Wielu walczyło o jej serce, jednak ona zakochała się w Stanisławie Kmicie. Ten jednak był katolikiem, a Boner zwolennikiem protestantyzmu i nie chciał pozwolić na ten związek. W tym czasie wybuchła wojna, a Kmita musiał wziąć udział w walkach, ale obiecał Olimpii, że będzie do niej pisał. Listy jednak przechwytywał ojciec. Po powrocie z wojny Kmita wysłał giermka z listem do Olimpii, jednak Boner i ten zdobył. Chcąc zakończyć niewygodną sytuację wysłał list do zakochanego rycerza w imieniu swojej córki, w którym informowała go, że nie czuje ona już nic do Kmity. Ten zrozpaczony po otrzymaniu wiadomości rzucił się wraz z koniem z wysokiej skały. Boner po tym wydarzeniu wywiózł Olimpię do Ogrodzieńca. Ta szybko jednak dowiedziała się o intrygach ojca oraz śmierci ukochanego i rzuciła się z okna najwyższej wierzy. Do dziś można ją spotkać spacerująca po zamku.
O żelaznych drzwiach
Żona Seweryna Bonera, w czasie jego nieobecności miała zabawiać się w wolnym czasie flirtując z młodymi rycerzami. Pewnego razu, gdy udała się do kaplicy zamkowej w celu modlitwy, aby jej romanse nie wyszły na jaw zerwał się bardzo silny wiatr, który szybko zamknął drzwi. Boner przetrząsnął cały zamek w celu odnalezienia żony. Jedynym miejscem, którego nie sprawdzono była kaplica, drzwi do niej jednak nie chciały się otworzyć. W końcu udało się je wyważyć, a w środku znaleziono martwą kobietę. W czasie pogrzebu żony Bonera zamek został najechany przez zbójców, którym udało się jednak ukraść tylko leżące nadal na dziedzińcu drzwi. Użyto ich do zasłonięcia wejścia do ich siedziby w Okienniku Dużym Skarżyckim. Teraz znajdują się one w zakrystii kościoła ogrodzienieckiego.
Wchodząc przez bramę do zamku warto zwrócić uwagę na dawne napisy na niej umieszczone, niektóre mają nawet 100 lat!
Zamek Ogrodzieniec w telewizji
w 1973 roku kręcono tutaj fragmenty serialu Janosik
w 1980 roku kręcono na zamku film pt. Rycerz (reż. Lech Majewski)
zamek został wykorzystany także jako plener do nagrania zespołu Iron Maiden. Później pojawiło się ono w filmie Live After Death
Ogrodzieniec zasłynął chyba jednak najbardziej ze zdjęć do Zemsty w reżyserii Andrzeja Wajdy. Wtedy dobudowano tutaj różnego rodzaju dekoracje, które pozostały tutaj do dziś (2001)
na zamku zabrzmiało także discopolo w wykonaniu zespołu Systematic. Wykorzystano go w teledysku do piosenki Marzenia i sny (2009)
rozegrała się tutaj także jedna ze słynnych scen (Bitwa pod Sodden) do serialu Wiedźmin produkcji Netflixa (2019)
Co mi się nie podobało?
Zamek jest przepiękny i to główny powód dlaczego przyciąga masę turystów. Jednak z tego powodu w drodze do niego postawiono masę obskurnych i brzydkich straganów i budek, w których można kupić dosłownie wszystko. W tle leci także wątpliwego poziomu muzyka. Po co to wszystko? Poczułam się tam, jak nad polskim morzem, gdzie próbuje mi się wcisnąć każdą bezużyteczną rzecz, słabej jakości, pełnej plastiku i pewnie kilku innych szkodliwych substancji. Do tego te budki w ogóle nie pasują do klimatu Zamku w Ogrodzieńcu, każda jest inna. Nie rozumiem też po co ten czołg w Parku Miniatur zaraz obok. Jak dla mnie – jeden wielki bezsens, do tego brzydki. Dzięki Bogu z zamku już tego nie widać.
Jeśli planujesz wycieczkę Szlakiem Orlich Gniazd to Zamek Ogrodzieniec jest miejscem, które koniecznie musisz odwiedzić! A jeśli nie wiesz co jeszcze zobaczyć, zapraszam do osobnego wpisu: Na Szlaku Orlich Gniazd – plan 3-dniowej wycieczki
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
MOŻESZ TEŻ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Mój wyjazd na Szlak Orlich Gniazd bez wątpienia był wynikiem koronawirusa – gdyby nie to to z pewnością tą wycieczkę odkładałabym jeszcze długo, długo w czasie. Ale nie żałuje, że wyruszyłam w tym kierunku. Szukałam różnych pomysłów w sieci szukając odpowiedzi na pytanie: „co zobaczyć w Polsce?”. Miasteczka na Dolnym Śląsku (Ząbkowice Śląskie, Paczków) nie spełniły niestety moich oczekiwań. Aż bałam się ruszyć dalej 😁 Ale Szlak Orlich Gniazd to był dobry wybór! Trzeba przyznać, że zarówno ruiny, jak i odbudowane zamki mają w sobie to coś. Coś niepowtarzalnego i urokliwego, mimo że pałaców i zamków u nas masa. Zawsze fascynowały, zawsze przyciągały. Każdy turysta szuka tutaj jakiegoś ducha czy tragicznej historii. Zamki na Szlaku Orlich Gniazd dostarczają nam wszystkiego, dlatego postanowiłam przygotować dla Was plan 2-3 dniowej wycieczki w te okolice!
Plan wycieczki
Informacje ogólne
Ja swoją wycieczkę rozpoczęłam w Brzegu w województwie opolskim w związku z tym z tego kierunku opisze ją na blogu. Myślę, że plan będzie podobny także dla okolicznych województw, Wielkopolskiego, Dolnośląskiego, Lubuskiego itp. W zależności od odległości będzie po prostu trzeba wcześniej wstać 😁 Nie musicie się także trzymać dokładnie mojego planu, wskaże Wam różne alternatywy i możliwości wyboru różnych atrakcji. Powszechnie jednak wiadomo – im wcześniej wstaniesz tym więcej zobaczysz 😁 Choć ja lubię zwiedzać wyspana, więc w moim przypadku wyglada to różnie. Niektórzy preferują także styl slow, co z sugeruje, że zwiedzamy bez pośpiechu, co wydłuża wyprawę. Ja podróżowałam samochodem, więc także z tej perspektywy opisze wycieczkę.
TIP: Koniecznie zaopatrzcie się w gotówkę!!! Płatność kartą nie jest dostępna w wielu miejscach opisanych na trasie!
1 dzień wycieczki
Wstajemy rano 🤨 Ruszamy w kierunku na Częstochowę; z Brzegu zajęło to jakieś 1,5 do 2 h, z Opola macie bardzo blisko. Droga jest bezpłatna, więc nie pociąga to ze sobą dodatkowych kosztów.
Zamek Olsztyn koło Częstochowy
Pierwszym celem wycieczki są ruiny Zamku Królewskiego w Olsztynie. Zaraz przy zamku znajduje się kilka płatnych parkingów (ok. 10 zł za dzień), najwygodniej stanąć nieopodal bramy wejściowej. Znajdziemy tutaj także małą bazę gastronomiczną, kilka restauracji, stoiska z lodami, Żabkę 😁 i sklepiki z pamiątkami (głównie dla dzieci). Przy bramie wejściowej do ruin przy stoliczku siedzi Pan, który sprzeda nam bilety.
Zamek Olsztyn to jedna z ciekawszych budowli, którą zaplanowałam w wycieczce, śmiało można więc poświecić mu więcej czasu. Warto pospacerować po ruinach i porobić zdjęcia w malowniczym otoczeniu. Po wspięciu się na górę widok na okolicę jest urzekający, a zamek dodaje wszystkiemu uroku. Także skały okazują się niezwykle fotogeniczne.
Jeśli chcemy poświecić więcej czasu na zwiedzanie Zamku Olsztyn możemy pospacerować dookoła ruin, aby przyjrzeć się im z każdej strony. Inną opcją jest wykupienie dodatkowej wejściówki na wieżę.
Warownia powstała za panowania Kazimierza Wielkiego, jak zresztą większość zamków znajdująca się na Szlaku Orlich Gniazd. Miały one strzec granicy ze Śląskiem, który należał w tym czasie do Czech. Zamek przez wieki pełnił ważną rolę obronną, utracił ją jednak w XVI-XVII stuleciu kiedy warownie starego typu straciły na znaczeniu. Mocno ucierpiał w czasie potopu szwedzkiego i w zasadzie od tamtego momentu podupadał.
Następnie udajemy się w kierunku Zamku w Mirowie, jednak nie docieramy do niego… Zatrzymujemy się po drodze na chwile przy Pałacu Raczyńskich w Złotym Potoku. Zobaczenie atrakcji zajmie nam zaledwie kilkanaście do kilkudziesięciu minut, ale warto tu zajechać bo pałac jest bardzo malowniczo położony. Zaopatrzcie się także w ziarna dla kaczek, ponieważ te lubują się w turystach i chętnie do nich podchodzą chcąc wyłudzić jakiś smakołyk. Sama powiem szczerze, że na ten zakątek natrafiłam przypadkiem jadąc z Olsztyna do Mirowa, a do zjechania z wytyczonego szlaku zachęcił mnie widok przez bramę na pałac.
Pałac został wybudowany w połowie XIX w. na miejscu dawnego dworu zwanego Zameczkiem, który popadał w ruinę. Inicjatorem budowy był Wincenty Krasiński. Obok postawiono dworek, który przeznaczony został dla jego syna Zygmunta. Po jego śmierci pałac odziedziczyła córka poety Maria, która była żoną Edwarda Aleksandra Raczyńskiego. W tym czasie rezydencja została ponownie przebudowana i uzyskała dzisiejszy kształt. Po II wojnie światowej budynek został upaństwowiony i znajdowała się w nm szkoła. Aktualnie pałac znajduje się w złym stanie technicznym, a wnętrza nie można zwiedzać. Prawa do rezydencji roszczą sobie spadkobiercy Raczyńskich, Krzysztof i Stefan Dembińscy, te zostały jednak zakwestionowane przez wojewodę śląskiego. W dworku Zygmunta Krasińskiego aktualnie mieści się Muzeum Regionalne jego imienia, jednak jeśli dobrze pamiętam to budynek także nie znajduje się w zbyt dobrym stanie technicznym.
Zamek Mirów
Zaledwie kilka kilometrów dzieli nas od Zamku w Mirowie, który jest kolejnym punktem na mapie wycieczki. Niedaleko warowni znajdziemy bezpłatny parking, najlepiej nie jechać w kierunku restauracji, ale skręcić wcześniej w uliczkę, gdzie znak wskazuje parking. Bilet wejściowy na zamek kosztuje 7 zł (normalny), zaś ulgowy 5 zł.
Zwiedzając zamek w Mirowie warto pamiętać, że to jedna z najstarszych warowni na Szlaku Orlich Gniazd! Aktualnie można go oglądać wyłącznie z zewnątrz, ponieważ budowla znajduje się w kiepskim stanie technicznym. Istnieją jednak plany jego odbudowy – przyjdzie nam pewnie jednak na to poczekać.
Wokół zamku znajduje się także bardzo przyjemna łąka, gdzie wielu odwiedzających rozkładało się na kocach na piknikach. Niektórzy woleli jednak bardziej aktywnie spędzić czas i pójść powspinać się po pobliskich skałkach.
Jeśli chcecie poczytać więcej o Zamku w Mirowie zapraszam do osobnego wpisu na blogu – tutaj.
I teraz decyzja dnia 😁 Od Zamku w Bobolicach dzieli nas zaledwie 1,5 km. Idziemy na piechotę czy wracamy do zaparkowanego samochodu?
Zamek Bobolice
Ja polecam drogę pieszo, jednak zrozumiem jeśli podjedziecie tu samochodem. Obok znajduje się bezpłatny parking, wejście na błonia kosztuje podobnie jak w pozostałych przypadkach 7 zł (bilet normalny) lub 5 zł (bilet ulgowy). To jeden z niewielu zamków na szlaku, który został odbudowany i można go zwiedzać wewnątrz. Łączy to się jednak z koniecznością wykupienia kolejnego biletu: 15 zł (normalny), 10 zł (ulgowy). Obok zamku znajduje się także hotel i restauracja, możemy więc tutaj zostać na dłużej i potraktować warownie jako punkt wypadowy.
Podobnie jak większość zamków na Szlaku Orlich Gniazd ten w Bobolicach powstał w XIV w. Warownia mocno ucierpiała w czasie wojen, m.in. po rozdwojonej elekcji w 1587 r. czy w czasie potopu szwedzkiego. Część zamku została rozebrana i użyta do budowy drogi do pobliskiego Mirowa. Dopiero pod koniec XX w. budowla znalazła opiekunów, którzy podjęli się jej odbudowy – rodzinę Lisieckich.
Jeśli szukacie więcej informacji na temat Zamku Bobolice to zapraszam tutaj.
Tym punktem kończymy pierwszy dzień naszej wycieczki. Ja nocleg zarezerwowałam w Krakowie, gdzie można zobaczyć jeden z zamków, który niektórzy uwzględniają w Szlaku Orlich Gniazd. Chodzi mi tutaj oczywiście o Zamek Królewski na Wawelu! Jeśli jednak będziecie chcieli możecie pozostać na Zamku Bobolice lub w okolicy.
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Dzień 2 – Zamek Królewski na Wawelu
Kraków wszyscy dobrze znamy i kochamy! W dawnej stolicy bywam stosunkowo często z powodów służbowych dlatego zawsze brakuje mi czasu na zwiedzanie. Warto jednak rozejrzeć się po Krakowie w stylu slow przynajmniej jeden dzień. Teraz skupimy się jednak przede wszystkim na zobaczeniu Zamku Królewskiego na Wawelu. Na początku tylko wspomnę, że jeśli chcemy zobaczyć wszystkie „części” Wawelu to nie jest to inwestycja tania, zwłaszcza jeśli zwiedzamy rodziną. Możemy się jednak zawsze zdecydować na wykupienie biletów wstępu tylko na cześć ekspozycji. Ceny przedstawiają się następująco:
Skarbiec Koronny i Zbrojownia: poniedziałek wstęp bezpłatny, pozostałe dni: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
Ogrody Królewskie: normalny 5 zł, ulgowy 2 zł
Smocza Jama: 7 zł
Baszta Sandomierska: 5 zł
Kości smoka (wawelskiego?) wiszą od średniowiecza przy wejściu do katedry. Pierwotnie miały chronić miasto od złych mocy. Legenda mówi, że jeśli zerwą się z łańcuchów to przepowie to upadek katedry. Naukowcy twierdzą jednak, że to nie kości słynnego smoka, a mamuta, walenia i nosorożca.
Istnieje oczywiście także możliwość zwiedzania „bezpłatnego”. Możemy pooglądać elementy zamku, które nie wymagają opłat, za darmo można np. wejść na dziedziniec arkadowy i zewnętrzny, zobaczyć zamek z zewnątrz, pospacerować nad Wisłą i przejść się do smoka wawelskiego.
Historia wawelskiej rezydencji sięga aż XI w. Później tamtejsze palatium było rozbudowywane przez kolejnych władców, a największe inwestycje poczynili m.in. Władysław Łokietek, Władysław Jagiełło, Aleksander Jagiellończyk czy Zygmunt I Stary. Za panowania Wazów stolica została przeniesiona do Warszawy, więc królowie rzadziej gościli już na Wawelu, a pojawiali się na nim przeważnie w czasie uroczystości, jak koronacje, pogrzeby czy śluby. W XVII i XVIII w. budynek kilkukrotnie musiał zostać odremontowany po pożarach.
Na zwiedzanie Wawelu możemy śmiało poświęcić cały dzień, jeśli nawet nie dwa! Zamek oferuje nam wiele możliwości spędzania wolnego czasu.
Plan wzgórza Wawelskiego
Dzień 3
Pozostawiam Wam tutaj pewną dowolność 😁 Zakładam, że w większości przypadków dzień 3 to może być niedziela, więc jeśli nie zwiedziliście któregoś ze wcześniejszych zamków to proponuje do nich wrócić. Można także poranek i popołudnie spędzić w Krakowie – tyle tu ciekawych miejsc do zobaczenia!
Jeśli jednak chcesz ruszyć dalej jest kilka możliwości. Zaledwie kilka kilometrów od Krakowa znajduje się piękny Zamek Pieskowa Skała. Został on odrestaurowany, a jego wnętrza udostępnione są do zwiedzania. Ja na razie jeszcze tutaj nie byłam, ale patrząc na zdjęcia z pewnością warto.
Innym zamkiem, który warto odwiedzić na Szlaku Orlich Gniazd jest Zamek Pilcza w Smoleniu (ok. godzina jazdy samochodem z Krakowa, niecałe 56 km). Na miejscu znajduje się bezpłatny parking.
Prawdopodobnie już w okresie lateńskich wzgórze było zasiedlone, nie do końca jednak wiadomo, kiedy dokładnie wybudowano w tym miejscu murowaną warownie. Pewna wzmianka na jego temat pochodzi z XIV stulecia.
Zamek Ogrodzieniec
Bez wątpienia jednym z najpiękniejszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Znajduje się 15 km od Zamku Pilcza. Wejście kosztuje 18 zł (bilet normalny) lub 13 zł (bilet ulgowy – dzieci, studenci, emeryci), niedaleko znajdują się także płatne prywatne parkingi (cały dzień około 10 zł). Na zwiedzanie należy zaplanować przynajmniej godzinę, warto też zabrać ze sobą wygodne buty ze względu na dużą ilość schodów. Ta atrakcja przypadnie do gustu każdemu, spacerowanie po obwarowaniach zamku jest bardzo przyjemne, a piękne widoki na okolicę dodają wszystkiemu uroku.
Zamek w Ogrodzieńcu powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Później puszczany był w dzierżawę. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany.
Przedstawiony wyżej szlak i jego pozycje można swobodnie zmieniać, wszystkie zamki znajdują się dość blisko siebie, więc nie zakłóci to Waszej wycieczki. Można także pominąć Kraków i nocleg złapać gdzieś po drodze, np. z widokiem na którąś z warowni. Jeśli chcecie przedłużyć sobie wypoczynek tą trasę możecie połączyć ze zwiedzaniem zamków i pałaców w województwie opolskim i województwie dolnośląskim. Na moim blogu powstały dwa osobne wpisy na ich temat, zapraszam:
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw serduszko lub komentarz! A może masz własne propozycje wycieczki? Chętnie się z nimi zapoznam 🙂 Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Pomysł wyjazdu na Szlak Orlich Gniazd w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej narodził się dość przypadkowo i z pewnością przyczynił się do tego koronawirus i zakaz opuszczania granic Polski. Na trasie zobaczyłam Zamek w Mirowie (wpis na blogu na jego temat tutaj) oraz Zamek Olsztyn pod Częstochową (możecie o nim przeczytać tutaj) i oczywiście Zamek w Bobolicach, o którym możecie przeczytać poniżej 🙂 Miłej lektury!
Kiedy maszerowałam z Zamku w Mirowie w kierunku Zamku w Bobolicach ukazał mi się piękny widok. Polska umie być piękna – tylko trzeba chcieć
Historia Zamku Bobolice
Zamek, jak większość pozostałych na Szlaku Orlich Gniazd powstał za panowania Kazimierza Wielkiego. Po trzecim poście na temat pozostawionych przez króla warowni nie dziwi, więc już Was chyba przysłowie dotyczące jego osoby, a które z pewnością kojarzycie ze szkoły: „Zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną” 🙂 Datuje się, że zamek w Bobolicach powstał ok. 1350-1352 r. Podobnie jak pozostałe miał bronić granicy polsko-czeskiej. Niedługo później, bo w 1370 r. Ludwik Węgierski przekazał zamek krewnemu, Władysławowi Opolczykowi, ten zaś ofiarował go Andrzejowi Schóny (nazywany był także Andrzejem Węgrem). Ten przekształcił zamek w warownię zbójecką, co nie spodobało się Władysławowi Jagiellończykowi, który włączył budowlę do dóbr królewskich. Andrzej jednak nadal sprawował nad nią opiekę.
Następnie zamek przechodził z rąk do rąk. Dopiero kiedy warownie przejął Mikołaj Kreza z Zawady doczekał się dwóch wieków stabilizacji. Jego rodzina władała zamkiem do 1625 r. Później przeszedł w ręce Myszkowskich, tych samych, którzy posiadali pobliski zamek w Mirowie.
W czasie rozdwojonej elekcji w 1587 r. zamek Bobolice został zdobyty przez jednego z pretendentów do tronu – Maksymiliana Habsburga. Warownia w tym czasie trochę ucierpiała, została jednak ostatecznie odbita przez sprzyjające Zygmuntowi Wazie wojska dowodzone przez słynnego kanclerza wielkiego koronnego i hetmana Jana Zamoyskiego.
W czasie potopu szwedzkiego zamek ucierpiał ponownie przede wszystkim podczas ataku wojsk pod dowództwem generała Müllera. W 1661 r. budynek został opuszczony i popadał w ruinę. Po II wojnie światowej cześć zamku została rozebrana i użyta do budowy drogi z Mirowa do Bobolic.
Dopiero pod koniec XX w. zamek znalazł właścicieli którzy podjęli się jego odbudowy – Lisieckich. Na polecenie senatora Jarosława Laseckiego oraz jego brata Dariusza przeprowadzono badania archeologiczne i zabezpieczono ruiny. Po 12 latach prac oficjalne otwarcie zamku nastąpiło 3 września 2012 r., a działalność Laseckich cieszyła się dużą popularnością w mediach (nie zawsze pozytywną).
Ogromne kontrowersje wzbudza odbudowa i ostateczny kształtu zamku. Prace były bowiem przeprowadzane bez dawnych planów, szkiców czy rysunków. Jego kształt z XVI w. odtworzono na podstawie ruin oraz posiłkowano się wiedzą historyków oraz archeologów. W odbudowie wykorzystano jedynie tradycyjne metody, np. kamień wapienny oraz specjalnie opracowaną zaprawę murarską. Niektórzy kpią z rekonstrukcji nazywając mówiąc: „Disneyland, kiepska atrapa zabytku”. Pozostaje pytanie, czy lepiej odbudowywać zamki i pałace naruszając czasem ich pierwotny wygląd czy pozostawić ruiny na zawalenie? Chyba warto podkreślić, że odbudowa zamku została sfinansowana w całości przez właścicieli, nie otrzymano żadnej dotacji państwa. To niestety przykra historia wielu polskich zamków i pałaców, które nie zawsze trafiają na właścicieli, których stać na przeprowadzenie kapitalnego remontu i rekonstrukcji.
Legendy i ciekawostki o Zamku w Bobolicach
Każdy zamek ma swoje legendy i ducha, podobnie jest z Zamkiem w Bobolicach. Jedna z nich mówi o przedstawicielu rodziny Krezów, który porwał i uwięził w warowni swoją bratanicę. Ta podobno straszy do dziś w murach zamku.
Inna opowiada o tajemniczych tunelach, które mają łączyć warownie z zamkiem w Mirowie. Miały zostać wybudowane przez dwóch braci, a służyły do ukrywania skarbów. Samych przejść miała bronić czarownica. Pewnego dnia jeden z właścicieli miał porwać piękną dziewczynę i ukryć ją w tunelach przed okiem brata. Zdażyło się jednak, że nakrył on nieszczerego brata z kobietą kiedy czarownica udała się na sabat na Łysej Górze. Para skończyła tragicznie. Brat zginął a kobieta została zamurowana, a jej krzyk podobno do dziś słychać w okolicach zamków.
Mówi się także, że w XIX w. w podziemiach warowni znaleziono skarb. Przypuszcza się, że jego pozostałość może znajdować się w wyżej wspomnianym tunelu. Inna ciekawostka mówi o czasach wcześniejszych. W czasie marszu na Wiedeń w 1683 r. na zamku w Bobolicach zatrzymał się król Jan III Sobieski i nocował wraz z żołnierzami na pobliskich błoniach pod namiotami.
Do zamku prowadzi most zwodzony nad suchą fosą
Zwiedzanie i cennik Zamku Bobolice
Do zamku można dojść pieszo z zamku w Mirowie, podjechać rowerem z pobliskich miejscowości lub samochodem. Obok zamku znajduje się płatny, duży parking (ok. 10 zł za cały dzień).
TIP: Można stanąć samochodem przy Zamku w Mirowie, gdzie jest więcej bezpłatnych parkingów. Do Zamku w Bobolicach idzie się stamtąd około 15-20 minut. Warto się poruszać, po drodze zobaczymy piękny widok na warownie.
Do zamku prowadzi nas ścieżka, zaraz przy parkingu znajduje się kasa, gdzie można zakupić bilety oraz skromne pamiątki (np. magnes na lodówkę). Po drodze zobaczymy ogromną skałę za która skrywa się zamek – to jedna z atrakcji przy której turyści robią sobie zdjęcia. Warto jednak zaopatrzyć się w „antypoślizgowe” obuwie. Skała jest dość śliska i może zdarzyć się jakieś nieszczęście!
Zamek można zwiedzać zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Na obie atrakcje trzeba wykupić osobne bilety:
Spacer po błoniach wokół zamku:
bilet normalny – 7 zł
bilet ulgowy – 5 zł
Zwiedzanie wnętrz zamku:
bilet normalny – 15 zł
bilet ulgowy – 10 zł
Nie są to jakieś ogromne koszta, więc jeśli mamy czas można się skusić na zwiedzanie zamku od wewnątrz. Ja pędziłam jednak dalej i nie miałam okazji zobaczyć tego co prezentowane było w środku. Obok zamku znajduje się również hotel z restauracją, więc jeśli mamy ochotę możemy zostać tu na dłużej i dopiero po obiedzie czy kawie ruszyć w dalszą drogę!
Ruiny oczywiście mają swój urok, jednak nie są wieczne. Jeśli ich nie zabezpieczymy to w końcu znikną i już nie będą cieszyć naszego oka. Pozostaje pytanie czy lepiej je odbudowywać czy pozostawić samym sobie? A może lepiej tylko zabezpieczyć? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. Zamek w Bobolicach mimo wielu kontrowersji jednak oko cieszy. Cieszy również fakt, że ktoś podjął się jego odbudowania, stworzył obok hotel i restauracje, a miejsce to żyje na nowo.
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw komentarz lub like’a – będzie mi miło kiedy ktoś doceni moją pracę. A jeśli interesują Cię inne zamki na terenach Polski zapraszam do pozostałych wpisów na ten temat:
Zamek w Mirowie, mimo, że jest ruiną, to z pewnością jest to jedna z najpiękniejszych budowli na Szlaku Orlich Gniazd. Warownia, górując nad pobliską miejscowością przynosi na myśl okręt i robi duże wrażenie. Do tego jest jednym z najstarszych zamków w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej.
Historia Zamku w Mirowie
Zamek w Mirowie powstał w połowie XIV wieku, a pomysłodawcą budowy był król Kazimierz Wielki. Podobnie, jak większość warowni z tego terenu wchodził w skład systemu fortyfikacyjnego Orle Gniazda, który miał strzec granicy Królestwa Polskiego. Przypuszcza się jednak, że już wcześniej istniała tutaj drewniana strażnica, która należała do rodziny Lisów. Później warownia została przekazana jako lenno Władysławowi Opolczykowi przez króla Ludwika Węgierskiego. Ta została jednak odebrana przez Władysława Jagiełło z powodu nielojalności księcia opolskiego. Później zamek przechodził z rąk do rąk… Dopiero kiedy jego właścicielami zostali Myszkowscy pod koniec XV w. to nastąpiły zmiany w jego wyglądzie. Zamek zyskał dodatkowe dwie kondygnacje oraz wyższą wieżę.
W 1587 r. warownie zdobył i zrujnował kandydat do korony polskiej Maksymilian Habsburg, który podążał w stronę Krakowa. Od tamtego momentu zamek podupadał. W XVII stuleciu należał już do Korycińskich, a później Męcińskich. Ponownie ucierpiał w czasie najazdu szwedzkiego w latach 1655-1660, a w kolejnym stuleciu (1787) został opuszczony. Później był rozbierany przez mieszkańców pobliskich wsi, a budulec służył do budowy domów.
W okresie PRL zamek nie został formalnie przejęty przez państwo. W ostatnim czasie z powodu złego stanu został on ogrodzony, ponieważ stwarzał niebezpieczeństwo dla odwiedzających. Aktualnie budowla jest własnością rodziny Laseckich, która narazie zabezpieczyła budowlę i podjęła się jej renowacji. W przyszłości obiekt ma zostać udostępniony dla turystów, a w salach ma znajdować się między innymi muzeum.
Ciekawostki
Pomiędzy Zamkiem w Mirowie a Zamkiem w Bobolicach mieszczą się Mirowskie Skały, które są częstym celem wspinaczy. Wstęp na nie udostępniony jest w cenie biletu wejścia na błonia zamku. Skały mają wysokość od 5 do 30 m, a do dyspozycji mamy około 150 dróg wspinaczkowych o różnym stopniu trudności.
Teren zamku służył jako scenografia filmowa. Kręcono tu między innymi: „Przyjaciel wesołego diabła”, „Pana samochodzik i praskie tajemnice”, „Nad rzeką, której nie ma”.
W 1683 r. król Jan Sobieski przejeżdżał przez Mirów w drodze na Wiedeń.
Zamek w Mirowie ma być połączony tajemniczymi tunelami z Zamkiem w Bobolicach. Mieli je wybudować dwaj bracia, właściciele warowni, gdzie składowali skarby. Broniła ich czarownica. Pewnego razu jeden z mężczyzn porwał piękną dziewczynę i ukrył ją w tunelu przed zazdrosnym okiem brata. Jednego dnia tunel nie był jednak pilnowany przez czarownice, która udała się na sabat na Łysej Górze. Właściciel zamku nakrył brata z niewiastą i wściekły go zabił, a dziewczynę zamurował. Podobno do dziś słychać jej krzyki na jednej z wież zamkowych.
Zwiedzanie
Aktualnie zamek można zwiedzać jedynie z zewnątrz, jak pisałam wyżej budowla jest ogrodzona i turyści nie mają dostępu do jej wnętrza. Zamek może wydawać się teraz nieduży, ale w rzeczywistości miał przeszło 1200 metrów kwadratowych! Jest także ciekawym przykładem warowni, która została zaadaptowana do celów mieszkalnych.
Podobnie, jak w przypadku pozostałych zamków na Szlaku Orlich Gniazd dobrze podjechać tu samochodem (nieopodal znajdują się darmowe parkingi) albo rowerem z pobliskiej miejscowości. Obok zamku znajduje się restauracja, a w budce, w której sprzedawane są bilety wejściowe można zakupić kilka pamiątek.
Cennik opłat:
bilet normalny – 7 zł
bilet ulgowy – 5 zł
Będąc na błoniach zamku warto pospacerować po okolicznych skałkach, z których rozpościera się ciekawy widok na budowlę. Zaledwie 1,5-2 km od Mirowa znajduje się Zamek w Bobolicach. Polecam, więc kilkunastominutowy spacer do tego pięknego zabytku! Dla osób, które nie lubią spacerować – można tam także podjechać samochodem, obok znajduje się płatny parking.
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw komentarz lub like’a – będzie mi miło kiedy ktoś doceni moją pracę. A jeśli interesują Cię inne zamki na terenach Polski zapraszam do pozostałych wpisów na ten temat:
W czasie dłuższego weekendu w czerwcu wybrałam się w podróż iście zamkową! Pierwszym punktem na mapie były niezwykle malownicze ruiny Zamku Olsztyn pod Częstochową. Później udałam się zobaczyć Zamek Mirów i Bobolice, a wycieczka była na tyle intensywna, że nabawiłam się masy odcisków! Niżej poznacie krótko historię i ciekawostki na temat Zamku Olsztyn!
Historia Zamku Olsztyn
Zamek Królewski w Olsztynie to jedna z najatrakcyjniejszych budowli na Szlaku Orlich Gniazd w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. To także świetne miejsce dla fotografów, ale każdy podróżnik z pewnością powinien odwiedzić to miejsce.
Zamek powstał w XIV w. i od tamtego momentu pełnił ważną rolę obronną i miał chronić tereny Małopolski przed najazdem z okolicznego Śląska. Teraz możemy sobie tylko wyobrazić ogrom warowni, która miała wzbudzać strach wśród żołnierzy wroga. Zamek był także często odwiedzany przez wybitnych polskich władców, jak Kazimierz Wielki, Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt I Stary czy Zygmunt August.
Zamek został zdobyty i zrujnowany w czasie najazdu szwedzkiego w 1655 r. Funkcje obronne pełnił więc przez ponad 300 lat! W związku z tym, że zamki „starego typu” w okresie nowożytnym nie pełniły już odpowiednio swojej roli nie podjęto się jego odbudowania. Później to co pozostało po warowni było stopniowo rozbierane przez chłopów z okolicy w celu pozyskania budulca.
Legendy związane z Zamkiem Olsztyn
Z Zamkiem w Olsztynie związanych jest kilka ciekawych legend. Jedna z nich tradycyjnie dotyczy ducha, a dokładniej zmory Maćka Borkowica, który był kiedyś wojewodą poznańskim. Za swojego życia sprzeciwiał się polityce prowadzonej przez Kazimierza Wielkiego i powołał przeciwko niemu konfederację. Monarcha ukarał Borkowica wygnaniem, ten jednak wrócił po 4 latach do kraju i nadal spiskował przeciwko królowi. Ostatecznie pojmano go i zamknięto w lochach zamku olsztyńskiego, gdzie miała spotkać go śmierć głodowa. Dziennie otrzymywał tylko dzbanek wody oraz wiązkę siana. Maciek miał wytrzymać w lochach 40 dni, a jego krzyki i przekleństwa niosły się po całej warowni. Niektórzy uważają nawet, że zaczął z szaleństwa pożerać własne ciało. Krążą także plotki, że Borkowic miał mieć romans z królową…
Kolejna legenda mówi o płaczu dziecka, który słuchać w wietrzne wieczory na zamku. W czasie oblężenia warowni w 1587 r. przez kandydata do tronu polskiego Maksymiliana Habsburga pochwycono kilkunastoletniego synem starosty olsztyńskiego Kaspra Karlińskiego i postawiono go na pierwszej linii walk. Jego ojciec obiecał jednak do upadłego bronić zamku i kiedy Austriacy byli już blisko, a wojsko polskie wahało się zaatakować sam podpalił lont armatni krzycząc: „Wpierw byłem Polakiem niż ojcem”. Zamek udało się obronić, jednak wśród ciał poległych znaleziono także dziecko starosty. Ten z rozpaczy, nie zgodził się odebrać godności związanych ze zwycięstwem i zaszył się w pokutnej celi na Jasnej Górze, gdzie szukając ukojenia w modlitwie niedługo potem zmarł. Historia ta miała miejsce w rzeczywistości, a Karliński przeszedł do legendy jako słynny obrońca Zamku w Olsztynie.
Inne opowieść nawiązuje już do czasów, gdy zamek znajdował się w ruinie. Zaraz obok nich bydło miał wypasać ubogi chłopiec, który był nękany przez kolegów. Pewnego dnia ukradli mu oni czapkę i wrzucili do lochu zamkowego. Ten zszedł po nią do podziemi, gdzie zobaczył czarnego psa, który przemówił do niego ludzkim głosem i oddał czapkę wypełnioną złotem. Mówi się, że ogar pilnował skarbów ukrytych na zamku. Gdy ubogi chłopiec opuścił już lochy, koledzy zobaczyli górę kosztowności i także zapragnęli się wzbogacić. Jeden z nich kazał zrzucić swoją czapkę do tego samego lochu i udał się po nią. Nigdy już nie wrócił. Czarnego psa podobno do dzisiaj widuje się czasem w pobliżu lochu.
Zamek Olsztyn jako sceneria filmowa
Nie każdy wie, że ruiny Zamku w Olsztynie służyły jako sceneria filmowa. Nakręcono tu między innymi „Rękopis znaleziony w Saragossie” wyreżyserowany przez Wojciecha Hasa. Film opowiada o kapitanie gwardii króla Hiszpanii, Alfonsie van Wordenie, którego odegrał Zbigniew Cybulski. Podróżował on przez góry Sierra Morena, które w filmie udawała Jura Krakowsko-Częstochowska.
Wapienny wygląd skał wykorzystano także w filmie „Demony Wojny według Goi”, którego akcja toczyła się w Bośni. Na zamku kręcono początkowe i ostatnie fragmenty filmu, które reżyserował Władysław Pasikowski. W ruinach części mieszkalnej zamku kręcono także serial „Czarne chmury”.
Zwiedzanie
Na zamek najłatwiej dostać się za pomocą samochodu. Zaraz obok znajduje się kilka płatnych parkingów (opłata 10 zł za dzień, lepiej mieć ze sobą gotówkę). Przy ruinach znajdziemy też kilka sklepów spożywczych, restauracje, kawiarenki i sklepy z pamiątkami. Opłata za wejście na zamek pobierana jest przy bramie głównej.
Cennik opłat za wstęp na tereny zamku:
Bilet normalny – 7 zł – osoby dorosłe;
Bilet ulgowy – 4 zł – dzieci, młodzież, studenci, emeryci i renciści;
Dzieci do lat 7 – wstęp za darmo.
Cennik opłat za wejście na wieżę widokową:
Dorośli: 4 zł
Młodzież i emeryci: 2 zł
Można także umówić się z przewodnikiem, jednak to kwestia indywidualna i należy skontaktować się wcześniej telefonicznie lub mailowo (Przewodnik: Joanna Szydłowska, tel. 784-628-845, e-mail: asmat-szachy@o2.pl)
Warto pamiętać, że całość opłat przeznaczona jest na renowację zamku i rozwój Wspólnoty Gruntowej Olsztyn, która opiekuje się ruinami.
Na zwiedzanie zamku potrzebujecie jakieś godziny, chyba, że chcecie pospacerować dłużej wokół ruiny i pooglądać je z każdej strony. Warto powspinać się na pozostałości warowni i rozejrzeć po okolicy – widoki są wspaniałe! Po zwiedzeniu Zamku w Olsztynie można wyruszyć w dalszą drogę, czy to rowerem, czy samochodem w kierunku innych budowli na Szlaku Orlich Gniazd, które znajdują się nieopodal – Zamku Bobolice i Zamku Mirów.
Idealna sceneria do fotografii – Zamek w Olsztynie
Wyprawę do Zamku w Olsztynie wspominam niezwykle miło! Rzadko spotyka się ruiny, które usytuowane w tak malowniczy sposób tworzą wspaniałą scenerię do fotografii. Poza tym bawiłam się jak dziecko wspinając się po skałach żeby zobaczyć i doświadczyć jak najwięcej. Każdemu bez wyjątku polecam odwiedzenie ruin Zamku Królewskiego w Olsztynie koło Częstochowy!
Jeśli podoba Ci się wpis i blog możesz wesprzeć moją działalność! Z góry dziękuje!