Rothenburg ob der Tauber – na Romantycznym Szlaku (część pierwsza)

Rothenburg ob der Tauber… Z pewnością gdzieś już słyszeliście tą nazwę. Każdemu komu mówię, że odwiedziłam to miasteczko twierdzi, że wie o, które chodzi i jest piękne! Pytanie czemu nigdy tam nie pojechali. Sława Rothenburg ob der Tauber dotarła już daleko poza granice Europy, pojawiają się tutaj turyści ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i całej Azji! Także tutaj uświadczymy gromadki Chińczyków cykających sobie masę fotek (jest nawet specjalny profil na Instagramie dla Azjatów, którzy odwiedzili Rothenburg ob der Tauber). Ja to urocze, bawarskie miasteczko odwiedziłam już dwa razy i zamierzam tu wrócić jeszcze nie raz – po prostu je ubóstwiam!

Trochę historii…

Około roku 970 szlachcic Reinger ufundował w dorzeczu rzeki Tauber parafię Detwang. Prawdopodobnie było to miejsce, w którym później rozwijał się Rothenburg ob der Tauber, a sam kościół posłowania świętych Piotra i Pawła był poprzednikiem dzisiejszego kościoła św. Jakuba.

Miasto zostało założone przez rodzinę von Rothenburg i to im zawdzięcza swoją nazwę. Ulokowali oni jeszcze sześć innych miast o tej samej nazwie, warto więc posługiwać się pełnym nazewnictwem 😁

Swój prawdziwy rozkwit Rothenburg ob der Tauber przeżywał w XIII wieku, zwłaszcza po rozdaniu przez króla Rudolfa Habsburga przywilejów dla miast. Stulecie później był autonomicznym, wolnym miastem, które uznało władzę cesarza. Rothenburg był protestancki, w związku z czym mocno ucierpiało w czasie wojny 30-letniej. Kilkukrotnie okupowany, doprowadzony został do ekonomicznej ruiny. Dodatkowo w tym czasie, miejscowa ludność była nękana przez zarazy.

Miasteczko stało się sławne po 1873 r., kiedy włączono go do ogólnoniemieckiej sieci kolejowej. W tym momencie Rothenburg ob der Tauber został, jakby odkryty na nowo. Głoszono, że jest pozostałością dawnej, pięknej architektury Niemiec. Od tamtego momentu turystyka odgrywa ogromną rolę w życiu miasta i przyczyniła się do jego rozwoju.

Pierwsza połowa XX wieku nie zapisała się jednak pozytywnie w historii Rothenburg ob der Tauber. Jeszcze pod koniec XIX stulecia osiedliła się tutaj niewielka grupa Żydów, która została wygnana w 1938 r. Nazistowska Trzecia Rzesza uznała mieścinę za perfekcyjny przykład kultury niemieckiej. W czasie nalotów amerykańskich w 1945 r. zniszczeniu uległa prawie połowa starego miasta otoczonego murami. Odbudowa Rothenburg ob der Tauber jest jednym z największych osiągnięć mieszkańców.

Trochę informacji praktycznych

Jak się tu dostać?

Ja preferuje dojazd samochodem, jednak można się tutaj też dostać autobusem. Najlepiej jako miasto startowe wybrać sobie w tym wypadku Frankfurt nad Menem lub Monachium, które są miejscami startowymi dla Romantycznej Drogi. Więcej informacji o kupieniu biletu na autobus znajdziecie na stronie Romantic Road Coach. Rothenburg ob der Tauber jest także połączony linią kolejową z pobliskim Würzburgiem, Monachium i Norymbergą. Bilety można kupić tutaj.

Gdzie zamieszkać?

Nie mam tutaj jakiś faworytów. Ja wyjeżdżając gdziekolwiek przeważnie korzystam z wyszukiwarki Booking.com. Zakładając tam konto, po pewnym czasie uzyskujecie pewne zniżki, najpierw 10%, później 15% itd., a portal przygotowuje też dla Was specjalne promki.

Nocleg w Rothenburgu nie jest super tani, za pokój dwuosobowy z łazienką, dwa kroki od centrum zapłacimy minimum ok. 70 euro. Ja za 3 noce w pokoju dwuosobowym na przełomie grudnia i stycznia zapłaciłam 1150 zł.

W przypadku przyjazdu tu samochodem warto zadbać o hotel z darmowym parkingiem. Na starym mieście parking nie jest bowiem tani (ok. 2 euro za godzinę). Możemy jednak znaleźć także parkingi dobowe i one już wychodzą taniej. Poza murami starego miasta samochód możemy postawić już za darmo, trzeba mieć tylko trochę szczęścia i znaleźć wolne miejsce.

Co i gdzie zjeść?

Restauracje

Bawaria, zresztą jak całe Niemcy charakteryzuje się ciężkimi, mięsnymi potrawami. Podobnie jest w Rothenburg ob der Tauber. Na restauracyjki natkniecie się na każdym kroku, większość charakteryzuje się dobrą kuchnią, ja mam jednak jednego faworyta. Mimo to, jeśli wejdziecie do jakiejkolwiek restauracji (poza Ratsstube – tu jedzenie jest okropne! Omijajcie!) to będziecie zadowoleni.

Moim zdaniem, najlepsza restauracja w Rothenburg ob der Tauber (jeśli nie w całej Bawarii :D) mieści się w najstarszym budynku w mieście (datuje się, że powstał około 900 roku) – Zür Holl, czyli „do piekła”. Sama nazwa już podbiła moje serce!

Ceny w zasadzie nie przekraczają tych, które spotkamy w innych restauracjach w Niemczech. Dania z karty, takie jak różnego rodzaju kiełbaski z kapustą i chlebem, sznycla kupimy za 10 euro. Jeśli chcemy coś „lepszego”, jak na przykład moje ukochane żeberka to kosz ok. 15 euro, szaszłyk (zdjęcie niżej, ale już ściągnięty ze szpikulca) to 20 euro. Wina, piwa i inne napoje to koszt od kilku euro do ok. 7 euro przy winach lepszych gatunkowo za kieliszek. My zostawiamy tutaj przeważnie około 50 euro za obiad/kolację dla dwóch osób.

Na kolana powalają jednak potrawy sezonowe. Będąc tu w maju mogłam skosztować przepysznych szparagów z różnymi dodatkami (sznycel, szynka, kiełbaski, co sobie wybierzemy) oraz zupy przygotowanej z kwiatów (wybaczcie, ale nie pamiętam rodzaju) hodowanych za restauracją… Jakie to było pyszne! Takie potrawy są oczywiście nieco droższe, nie ma ich także w menu, ale kelner informuje nas o wszystkich daniach specjalnych na samym początku (po angielsku lub niemiecku).

Nie przepadam za żeberkami…ale te…zresztą widać po minie! I ten sos!

Aby dostać się do Zür Holl należy wcześniej zarezerwować miejsce, nam udało się trafić i weszliśmy tam za pierwszym razem, jednak bywa z tym trudno. Restauracja jest otwarta od 17 do 24 (przy czym jedzenie można zamawiać do 22), we wszystkie dni poza niedzielą i świętami. Najbardziej w Zür Holl, poza świetnym, typowo niemieckim jedzeniem urzeka mnie obsługa – pełna serdeczności i szacunku wobec swojego klienta. Polscy kelnerzy powinni brać przykład!

Ze względu na wystrój mogę polecić Baumeisterhaus Inh. Dieter Neupert, znajduje się zaraz przy rynku miasta. Udało mi się wypić tutaj tylko kawę, jednak widziałam, że wiele osób w niej przesiadywało. Ciastka także wyglądały bardzo kusząco!

Lokalne specjały

Bawaria piwem i winem stoi…

Rothenburg ob der Tauber to jednak wybitnie winiarskie miasto, więc koniecznie musicie spróbować tutejszych trunków. Można się wręcz o nie potknąć. Ja polecam winiarnie i zarazem hotel z restauracją Glocke, znajduje się zaraz przy Das Plönlein. Macie, więc dodatkowo piękny widok 🙂 Lokalne wina możecie kupić od 7-8 euro wzwyż za butelkę.

Jeśli jesteście tu zimą, koniecznie musicie spróbować grzanego wina! Tu akurat w Glocke

Lokalnym słodkim specjałem są Schneeballen. To wykonane z kruchego ciasta słodkie kule i od ich wyglądu pochodzi nazwa, czyli po polsku kula śnieżna. Te najprostsze posypane są cukrem pudrem i suche w środku. Można jednak zakupić inne rodzaje (jest ich aż 27!) wypełnione różnym nadzieniem – czekoladą, marcepanem, nugatem itd. Są małe i duże Schneeballen, kosztują od 1,5 euro (te najmniejsze i posypane cukrem pudrem) do kilku euro. Kule popularne są głównie w rejonie Rothenburga, ja osobiście nigdzie indziej ich nie widziałam. Warto, więc ich spróbować na miejscu!

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam makarony, kluseczki, kluski itd. Wszystkim zapewne Niemcy kojarzą się z ciężką, mięsna kuchnią, jednak nie do końca tak jest. W Bawarii możemy zjeść przepyszne Käsespätzle, czyli makaron/kluseczki wykonane z jajek podawane z sosem z sera (przeważnie emmentaler) i posypane prażoną cebulką. Ja uwielbiam!

Pamiątki

Nigdzie nie widziałam tak uroczych sklepików z pamiątkami, jak w Rothenburg ob der Tauber! Nie dość, że mieszczą się w historycznych, kolorowo pomalowanych i udekorowanych kamieniczkach, to jest w czym wybierać, a souveniry są rzeczywiście wyjątkowe! Przemyślane, ładne, bez badziewa. Rzadko udaje się zakupić takie przedmioty!

Jeden ze sklepików z drogimi pamiątkami zaraz przy rynku. Akurat ozdobiony na święta!

Jedną z najpopularniejszych pamiątek z Bawarii są bogato zdobione zegary ścienne. Wyglądają pięknie, chodzą punktualnie, w zależności od ceny i konceptu ruszają się na nich ludziki i zwierzaczki. Wybór jest naprawdę ogromny. Ceny jednak są kosmiczne! Najmniejszy, a w związku z tym najuboższy pod kątem wizualnym kosztuje ponad 70 euro, te większe umieją dosięgnąć ceny nawet kilkuset euro! Szaleństwo! No, ale są piękne…

Rękodzieło a przy nim cena… Choć kotek uroczy 😀

To tutaj widziałam także najpiękniejsze ceramiczne domki. Mamy ich ogromny wybór! Co jest super to przedstawiają one najważniejsze kamienice z Rothenburg ob der Tauber (czyli ten znajdujący się przy Das Plönlein, Rathaus, Zür Holle, Gerlachschmiede i wiele wiele innych), ale także budynki z innych miast niemieckich. Najwięcej mamy oczywiście tych bawarskich: Norymbergę, Monachium, Bamberg, Schweinfurt itd., ale także z innych regionów np. Lubekę, Berlin. Dla kolekcjonerów to prawdziwa gratka, zwłaszcza, że większość wykonana jest ręcznie! Ja nawet pokusiłam się o zakup jednego – zobaczycie go niżej na fotce przy Gerlachschmiede. Ceny najmniejszy zaczynają się od mniej więcej 25 euro (w zależności jaki budyneczek). Im większe, tym cena wyższa. Ja je uwielbiam i mimo, że cena nie porywa (choć nie jest to też jakiś kosmos) to myślę, że warto zainwestować w choć jeden.

Te domki były już mega drogie! Cen nawet nie pamiętam, ale były zawrotne

Teddy Bear

Pierwszy miś o nazwie Teddy został zaprojektowany w firmie Steiff, a od 1903 r. rozpoczęła się jego masowa produkcja na zamówienie Amerykanów. Od tamtego momentu każde dziecko (i nie tylko) marzy o posiadaniu miękkiego, puchatego niedźwiadka. Jego nazwa nieodłącznie wiąże się z amerykańskim prezydentem Theodorem „Teddy” Roseveltem. Nie każdy wie, że jeden z większych sklepów Steiff, gdzie można zakupić Teddy Bear, choć także inne piękne maskotki tej firmy, znajduje się właśnie w Rothenburg ob der Tauber, nieopodal rynku, zaraz przy muzeum świątecznym.

Co warto zobaczyć?

Centrum miasta – Marktplatz z ratuszem

Co godzinę, w oknach Tawerny Rajców pojawiają się w jego oknach dwie postaci, z których jedna wypija wino z wielkiego kufla. Upamiętnia to chwile uratowania miasta przed armią Johana von Tilly’ego w czasie wojny 30-letniej. Najeźdźca złożył propozycje, że jeśli ktoś wypije 3 litry wina jednym haustem to oszczędzi on miasto. Wyzwanie przyjął burmistrz Rothenburga Nush i wyszedł ze zmagania zwycięsko! Z tej okazji na początku września mieszkańcy świętują podczas festynu ocalenie miasta!

Centrum Rothenburg ob der Tauber stanowi Marktplatz z ratuszem, na którego wieże można się wspiąć, o tym jednak niżej. Obok ratusza znajduje się Tawerna Rajców (Ratstrinkstube) – budynek z zegarem.

Przy Marktplatz odbywają się największe wydarzenia w mieście, jak koncerty Ambasadorów Muzyki (Ambassadors of Music), Imperial City Festival i uroczy jarmark bożonarodzeniowy Reiterlesmarkt, którego nie miałam jeszcze okazji zobaczyć, co koniecznie chce nadrobić! W czasie mojego ostatniego sylwestrowego pobytu otwarte były jedynie jego pozostałości – kilka budek z jedzeniem i winem. Trochę więcej otworzyło się zaraz przed imprezą witającą Nowy Rok.

Rynek w czasie Sylwestra

Poza budynkiem Ratusza i Ratstrinkstube warto zwórcić uwagę na kamieniczkę Marienapotheke. Zaraz przy rynku znajduje się także Informacja Turystyczna (dawny budynek Ratstrinkstube), gdzie możecie znaleźć ulotki z najważniejszymi informacjami w języku polskim i wielu innych.

Ciekawa jest także bogato zdobiona fontanna św. Jerzego (stoi zaraz przy Marienapotheke). Pochodzi z 1446 roku, a jej szczyt filaru zdobi św. Jerzy, który zabija smoka. W zimie jest on zabezpieczony przez zimnem i znajduje się w szklanej ramie. Co ciekawe, replika fontanny znajduje się w Disney World w Orlando!

Fontanna św. Jerzego

Wieża ratuszowa i przepiękna panorama miasta

Żeby nie było, że ktoś inny robił mi zdjęcia z wieży… Weszłam sama!

Rothenburg ob der Tauber słynie ze pięknych paronam miasta. Jedną z nich możemy oglądać z renesansowej wieży ratuszowej. Aby się na nią dostać należy wspiąć po 220 schodach. Pod koniec, gdzie zasiada w swojej kasie starsza Pani (serio, podziwiam ją za to, że wchodzi tam codziennie!) robi się ciężej, ponieważ mamy do czynienia z malutką drabinką a wokół jest dość ciasno. Cena za wejście wynosi zaledwie 2,5 euro, więc myślę, że warto dla tego widoku.

Uwielbiam to zdjęcie ❤

Pięknie, prawda? O innych panoramach miasta opowiem Wam w kolejnym poście na temat Rothenburg ob der Tauber!

Boczne uliczki…

Od głównego placu odchodzi kilka uliczek, w każdej znajdziemy urocze zabudowania i sklepiki.

Spacerując, warto zwrócić uwagę na dekorację i szczegóły, każda kamieniczka jest inna, gdyż każdy właściciel miał inny pomysł na jej ozdobienie. Szczególnie pięknie wyglądają w okresie świątecznym.

Zwiedzając Rothenburg ob der Tauber warto zwrócić uwagę na olśniewające złotem afisze restauracji i sklepików.

Jeśli udamy się w dół główną ulicą Schmiedgasse dojedziemy do przepięknego skrzyżowania ulic… Zobaczymy tam największą atrakcję Rothenburg ob der Tauber.

Das Plönlein – król Instagrama

Rothenburg ob der Tauber olśniewa swoimi kamieniczkami i uliczkami. Najczęściej fotografowanym, ale także jakże uroczym miejscem w mieście jest Das Plönlein. Większość uważa, że nazwa ta odnosi się do żółtej, XIII-wiecznej kamieniczki. To wąski dom z muru pruskiego, przed nim znajduje się fontanna, a za nią górują dwie wieże – Kobolzeller Tor i Siebersturm. Pojęcie Das Plönlein odnosi się jednak do całego tego miejsca – kamieniczka znajduje się w jego centrum, należy jednak do niego dodać także dwie majestatyczne wieże oraz fontannę. Nazwa pochodzi od łacińskiego wyrazu „planum”, czyli płaskiego miejsca. Pięknie, prawda? 🥰

Nie bez powodu zdjęcie przy Das Plönlein od dawna jest moim zdjęciem profilowym!

Gerlachschmiede

Gerlachschmiede to jeden z najpiękniejszych budynków pruskich w Rothenburg ob der Tauber. Przed 1945 r. był tylko zwykłą stodołą, potem niestety został zniszczony w czasie bombardowania. Odbudowany w 1951 r. jest wierną kopią pierwowzoru. Na górze znajduje się herb z koronowanym wężem, dziełem Georga Gerlacha. Podobnie, jak Das Plönlein, to jedno z najczęściej fotografowanych zaułków w Rothenburg ob der Tauber.

Wioska Bożonarodzeniowa – Christkindlmarkt Kathe Wohlfahrt

Zaraz przy rynku znajduje wyjątkowe miejsce! Święta w Rothenburg ob der Tauber trwają, bowiem cały rok! Znajduje się tutaj Rothenburgs Weihnachtsmuseum, czyli Rothenburskie Muzeum Świąt, które jest czynne cały rok! Możemy się tam dowiedzieć o obchodzeniu świąt przez Niemców, o tym gdzie stanęła pierwsza choinka, czy o Mikołaju w innej odsłonie (jeszcze zanim był miły i przynosił prezenty). Wejście do muzeum nie jest drogie, wynosi 4 euro za osobę dorosłą, 2 euro za dziecko.

Wejście do sklepu

Naprzeciw muzeum znajduje się sklep, gdzie możemy się zaopatrzyć w przepiękne ozdoby choinkowe, także przez cały rok! Nie są one jednak tanie… Ceny wahają się od kilku euro (ok. 5-6) do kilkunastu za ozdobę. Warto, mimo tego zaopatrzyć się chociaż w jedną, ręcznie wykonaną figurkę. Wybór jest ogromny i każdy z pewnością znajdzie tutaj coś dla siebie!

Zimą jeździ świąteczne autko

Rothenburg ob der Tauber – moja miłość

Rothenburg ob der Tauber to jedna z moich najukochańszych miejscowości w Niemczech, jeśli nie w całej Europie. W związku z tym nie mogłam mu poświęcić jedynie jednego posta. Wyczekujcie, więc niedługo kontynuacji naszej przygody na Romantycznym Szlaku!

4 komentarze Dodaj własny

  1. Ale super klimatyczne zdjęcia i fotki!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Historian's Journeys pisze:

      Bardzo dziękuje! Staram się 😁

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s