Podróże są fascynujące, ale czasem mogą być także stresujące. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że Twój lot był opóźniony, odwołany, a może nawet doszło do overbookingu? W takich sytuacjach warto znać swoje prawa i wiedzieć, jakie odszkodowanie Ci przysługuje. W poniższym wpisie postaram się przyjrzeć temu tematowi dokładniej! Kiedy możesz ubiegać się o odszkodowanie za …
Niezbędnik
Europejskie miasta idealne na city breaki! Moje 10 propozycji na weekendowy wyjazd
Podróżujemy coraz częściej, ale coraz krócej! Wykorzystujemy każdy wolny weekend, aby wyskoczyć gdzieś i oderwać się od monotonni tygodnia. Z tego powodu coraz większą popularnością cieszą się krótkie wypady do miast tzw. citybreaki. Poniżej, w przypadkowej kolejności zestawiłam dla Ciebie moje 10 pomysłów na wyjazdy do przepięknych miejscowości w Europie. Wydaje mi się, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie!
1. Bruksela
Królestwo czekolady! Ale nie tylko, bo także gofrów! Żartuje, ale rzeczywiście w Brukseli, jak i całej Belgii można nieźle objeść się słodkościami. Pralinki, czekoladki, batoniki i wiele innych atakują nas na każdym kroku. Niektóre wyglądają jakby sprzedawane były z diamentami i złotem… Ale to nie jedyna zaleta tej piękniej europejskiej stolicy. Z pewnością zachwyci Cię Grote Markt, główny plac miasta z monumentalnymi zabytkami – ratuszem, Maison du Roi i przepięknymi kamienicami w ciągu słonecznego dnia mogą aż oślepić – tak pięknie są udekorowane złotem. Musisz także odwiedzić Mont des Arts, czyli dzielnicę artystyczną utworzoną przez Leopolda II oraz Place Royale, gdzie w średniowieczu mieściła się reprezentacyjna siedziba Diuków Barbanacji, zwana Coudenberg. Ta jednak spłonęła i w późniejszym czasie wybudowano tu pałace, w których aktualnie mieści się m.in. Królewska Akademia Nauki i Sztuki. Teraz znajduje się tu także Palais de Bruxelles, który wbrew pozorom nie jest siedzibą monarchii.




2. Wiedeń
Zawsze powtarzam, że Wiedeń jest dobry na wszystko! I jeśli choć raz odwiedziłeś już stolicę Austrii z pewnością przyznasz mi rację. Jedną z mantr mojego życia jest choć raz w roku odwiedzenie tego pięknego miasta i polecam tą praktykę każdemu. Spacery w okolicach katedry św. Szczepana, kupienie sobie Kaiserschmarrn, później rajd po markowych butikach, aż w końcu spacer po ogrodach pałacu Schonbrunn to wszystko czego potrzebuje w czasie, kiedy dopada mnie melancholia. Dawna stolica Cesarstwa Habsbugrgow przyciąga rzesze turystów przepiękną architekturą, masą atrakcji i pysznym jedzeniem. Wiedeń jest dobry na wszystko!
Co warto zobaczyć w Wiedniu (to tylko wybór, bo jest tego znacznie więcej!):
- górująca nad miastem Katedra św. Szczepana
- Ratusz najlepiej odwiedzić w okresie świąt, kiedy rozstawione są tutaj jarmarki
- Hofburg – siedziba cesarzy
- Pałac Schönbrunn – dawna letnia rezydencja cesarska
- Belweder – zespół pałacowo-ogrodowy
- Opera
- Dzielnica Muzeów



3. Drezno
Drezno to ideał na weekendowy wyjazd. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Oczywiście można tu ciekawie spędzić i kilka dni, a nawet tygodni. Ale musisz przyznać, że mało jest miast, których zabytkowe starówki można obejść w jeden dzień – i chodzi mi tutaj o jakość tego co możemy w Dreźnie zobaczyć, bo miasto jest naprawdę urzekające!
Największą popularnością w Dreźnie cieszy się stare miasto, poza pięknymi budynkami znajdujemy tam również liczne kawiarenki, restauracje i sklepiki. W przypadku zabytków do najważniejszych należy zaliczyć zamek drezdeński, który przez lata pełnił rolę siedziby książąt Saksonii, rokokowy Pałac Zwinger, Katedrę św. Trójcy, Albertinum (dawniej gmach zbrojowni, aktualnie znajduje się tutaj muzeum Państwowych Zbiorów Sztuki), Złotego Jeźdźca przedstawiającego księcia Fryderyka Augusta I (naszego króla Augusta II Mocnego) i budynek Opery (Semperoper). Koniecznie należy także zobaczyć olbrzymią mozaikę z kafelków miśnieńskiej porcelany, która została wykonana w XIX wieku. Przedstawia ona „Orszak książęcy” i została wykonana w celu upamiętnienia 800–letniej historii władców z dynastii Wettynów.



4. Wilno
To jedna ze stolic europejskich, w których bywam najczęściej ze względu na swoją pracę (jestem historykiem i zajmuje się historią Wielkiego Księstwa Litewskiego w XVII wieku). Lubię tu wracać.
Litwa to doskonała propozycja dla mieszkańców północno-wschodnich województw Polski! Z Warszawy czy Białegostoku można się tutaj dostać autobusem, a z naszej stolicy także samolotem. Bez problemu dojedziecie tu także samochodem, a wiele hoteli proponuje w cenie także darmowy parking. Na naszą kieszeń na Litwie nie jest nadal strasznie drogo, więc wybierając się tu na kilka dni z pewnością nie stracicie majątku.
W czasie pobytu w Wilnie z pewnością warto zwiedzić starówkę z monumentalną śnieżnobiałą Bazylikę Archikatedralną św. Stanisława Biskupa i św. Władysława z ogromną dzwonnicą i górującym nad nią starym zamkiem. Bardzo przyjemny jest także spacer już legendarną ulicą Pilies (Zamkową), a na zakupy można udać się na ulicę Giedymina, gdzie poza butikami, licznymi kawiarenkami i restauracjami napotkamy galerię Giedymino 09. Na obiad polecam któreś z tradycyjnych ziemniaczanych dań, najlepiej zacząć od słynnych cepelinów (zeppelinów), do których koniecznie trzeba spróbować tutejszego piwo (polecam Baltijos). Restauracja, którą uwielbiam znajduje się przy ulicy Pilies – Etno Dvaras (cepeliny kosztują ok. 4 euro, piwo 2 euro).



5. Budapeszt
Myślę, że to miasto część z Was już odwiedziła, bo stolica Węgier jest naprawdę piękna! Budapeszt położony po obu stronach Dunaju od lat przyciąga miliony turystów, co mnie akurat nie dziwi. Szczególnie zachwyca Wzgórze Zamkowe z przepięknym Kościołem Macieja i Basztą Rybacką. Nie zapomnij spróbować gulaszu węgierskiego i skorzystać z Łaźni.
Co zobaczyć w Budapeszcie (wymieniam najważniejsze):
- Wzgórze Zamkowe z Kościołem Macieja i Basztą Rybacką; Zamek Królewski
- Łaźnie Széchenyiego
- Stare Miasto
- Most Łańcuchowy
- Budynek Parlamentu
- Bazylika św. Stefana
- Zamek Vajdahunyad



6. Kopenhaga
Kopenhaga to zdecydowanie jedna z moich ulubionych stolic europejskich. Odwiedziłam ją dzięki uczestnictwu w konferencji, a w wolnym czasie mogłam pospacerować po urzekającej starówce i przejść się do najważniejszych atrakcji. Jeśli jedziecie na weekend to warto skupić się na zwiedzeniu centrum, koniecznie odwiedźcie Nyhavn, czyli to charakterystyczny kanał z ciągiem kolorowych kamieniczek, gdzie znajdziecie masę restauracji. Koniecznie musicie zobaczyć także słynne rezydencje królewskie, w tym Rosenborg slot (powstał dzięki inicjatywie króla Chrystiana IV), Christiansborg slot i Amalienborg slot. Fanów bajek z pewnością zafascynuje Mała Syrenka (Den Lille Havrue), a według jednej z legend uważa się, że kopenhaska i warszawska syrenka to siostry. Podług niej dwie piękne syrenki siostry miały przypłynąć nad Morze Bałtyckie. Jedna zauroczyła się skałami znajdującymi się w Danii, druga zaś popłynęła dalej do Gdańska, a stamtąd Wisłą do Warszawy. Obie tak spodobały się okolice, które odnalazły, że postanowiły pozostać tam na zawsze. To oczywiście nie wszystko co warto zobaczyć w stolicy Danii, ale o szczegółach możecie przeczytać w osobnym wpisie Mała Syrenka, śledź i królewskie zamki, czyli Kopenhaga na weekend! Co zobaczyć w stolicy Danii?



7. Czeski Krumlow
To moje niedawne odkrycie (post pisze w czerwcu 2022)! Czechy są zachwycającym krajem, który niestety często przegrywa w wyborach urlopowych czy weekendowych Polaków. A jeśli już to jedziemy najczęściej do Pragi. A warto rozejrzeć się po Czechach nieco bardziej! Czeski Krumlov to jedno z najpiękniejszych małych miasteczek jakie widziałam w życiu, a zawdzięcza to zachowaniu średniowiecznego układu orz górującemu nad nim zamczysku. Tutejsza warownia jest druga co do wielkości w całych Czechach, zaraz po Hradczanach. Widok jest naprawdę zdumiewający! Koniecznie trzeba także pokręcić się po tutejszych malutkich uliczkach, gdzie zobaczysz masę kolorowych kamieniczek, a także odwiedzisz różne muzea, w tym m.in. Muzeum Fotoatelier Seidl, Egon Schiele Art Centrum, Muzeum Miasta Cesky Krumlov, muzeum marionetek, muzeum tortur, muzeum miasta, muzeum handlu i wiele innych. Cała starówka wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.



8. Rothenburg ob der Tauber
Rothenburg ob der Tauber to jedno z moich najukochańszych niemieckich miasteczek. W opiniach, że jest tam jak w bajce według mnie nie ma nich przesadzonego. Zachowana w większości średniowieczna architektura zachwyca na każdym kroku, a mury po których przeprowadzona została trasa spacerowa pozwalają spojrzeć na to miasteczko z nieco innej perspektywy. Każdy będzie chciał z pewnością wykonać sobie pamiątkowe zdjęcie przy Das Plönlein czy Gerlachschmiede. Szczególnie warto przyjechać tu na Święta Bożego Narodzenia, kiedy miasteczko jest przepięknie przyozdobione, a na placu przy ratuszu stoi wielka choinka oraz rozłożony jest jarmark z lokalnymi produktami i smakołykami. Nie zapomnij wtedy kupić sobie pamiątki na własne świąteczne drzewko w Christkindlmarkt Kathe Wohlfahrt.
Więcej o Rothenburg ob der Tauber przeczytasz tutaj: Rothenburg ob der Tauber – na Romantycznym Szlaku




9. Sztokholm
Sztokholm przez lata był jednym z moich podróżniczych marzeń – na szczęście udało się je zrealizować! Zresztą Skandynawia zajęła ważne miejsce w moich planach podróżniczych w 2021 r., co zresztą bardzo mnie cieszy i mam nadzieje, że szybko tam wrócę. O ile miasto zachwyciło mnie swoją architekturą i historią to jego okolice i przyroda zdobyły moje serce. Bo przecież to właśnie z dzikiej przyrody słynie przede wszystkim Skandynawia. Miejscem, którego nie możesz ominąć to starówka, czyli Gamla Stan. Znajdziesz tu masę urokliwych, malutkich uliczek, gdzie znajdują się sklepiki, kawiarenki i restauracje. Koniecznie odwiedź także Kungliga Slottet, czyli Zamek Królewski w Sztokholmie. Poza ścisłym centrum polecam odwiedzenie Vasamuseet, gdzie możesz zobaczyć dawny okręt Waza, który zatonął zaraz po wypłynięciu z portu 10 sierpnia 1628 r.
Więcej o Sztokholmie i jego atrakcjach dowiesz się z osobnego wpisu: Co zobaczyć w Sztokholmie i okolicach? Moje 10 must see w stolicy Szwecji!





10. Kolonia
Kolonia słynie przede wszystkich z Katedry i po jej odwiedzeniu kompletnie mnie to nie dziwi. Jeśli uda Ci się odwiedzić to miasto, to myślę, że właśnie to co zapamiętasz na całe życie to widok na światowej sławy świątynię prosto z dworca. Wygląda to dość dziwnie, gdyż katedra po bombardowaniu miasta w 1945 r. jako jeden z nielicznych budynków w mieście ostała się niemal nienaruszona. Spowodowało to, że teraz jest poniekąd wciśnięta i okrążona całym zabudowaniem miasta.
Myśle, że Kolonia to świetne miasto na weekendowy wypad. Jednego dnia można zobaczyć katedrę i poszwendać się żeby zobaczyć pozostałe atrakcje, których nie ma zbyt wiele (przynajmniej w moim mniemaniu, ponieważ interesują mnie konkretne zabytki) – Kościół św. Marcina, ratusz, deptak nad Renem, Kościół św. Urszuli i ewentualnie inne pojedyncze obiekty, które z jakiegoś subiektywnego powodu mogą nas zainteresować. Znajdziemy tu także liczne muzea – jeśli lubicie takie atrakcje, to możecie spędzić tu nawet tydzień i więcej czasu! Musimy pamietać, że Kolonia została zbombardowana w czasie II wojny światowej, co zaważyło na jej obecnym wyglądzie. Miasta nie odbudowano już według starych wzorców, a katedra inne zabytki dosłownie wciśnięte są we współczesną zabudowę. Jeśli traficie w świąteczny okres w każdym zaułku możecie zobaczyć jarmarki, które akurat rozkładano podczas mojego pobytu w tym mieście. Z pewnością można na nich spędzić cały dzień albo i dłużej. Do tego Kolonia to świetne miasto na shopping! Odchodząca od katedry ulica Hohe otoczona jest licznymi sklepami i butikami. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Istny raj dla zakupoholików – tych mniejszy i większych.



Podoba Ci się ten ranking? A może masz swoje propozycje? Daj koniecznie znać w komentarzu!
PODOBA CI SIĘ WPIS? CHCESZ ŻEBY BYŁO ICH WIĘCEJ? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM I POMÓC MI W ROZWOJU BLOGA! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! UWAGA! W zamian za największą otrzymasz przewodnik po 10 wybranych przeze mnie zamkach i pałacach Europy! Z góry dziękuje za Twoje wsparcie! Pamiętaj – DOBRO WRACA!
Najpiękniejsze budowle sakralne świata, jakie widziałam!
Każde miasto posiada przynajmniej jeden kościół, nie dziw, że podczas zwiedzania napotykamy ich bardzo dużo. Niekiedy nawet odwiedzamy daną miejscowość właśnie w celu zobaczenia tam konkretnej świątyni. Bez względu na to jakiego wyznania jesteśmy, czy jesteśmy ateistami czy wierzący, budowle sakralne zawsze przyciągają wzrok. Poniżej przedstawiam Wam listę tych, które na długo zapadły mi w pamięci!
Katedra w Kolonii
Katedra w Kolonii to jeden z najpiękniejszych zabytków skalnych na świecie! Dlaczego jest taka wyjątkowa? Warto przynajmniej wspomnieć, że budowano ją ponad 600 lat – od 1248 do 1870 roku. Jednak z powodu braków finansowych prace były wstrzymane od 1560 do początku XIX stulecia. Pomysłodawcą budowy katedry był Konrad von Hochstaden i miała powstać głównie w celu przechowywania w niej relikwii Trzech Króli, które sprowadzono do Kolonii z Mediolanu w 1164 r. Pomimo tego, że większość Kolonii została zrównana z ziemią w czasie bombardowania podczas II wojny światowej, katedra pozostała niemal nienaruszona. Katedra stanowi wybitny przykład adaptacji francuskiego gotyku na ziemiach niemieckich; była także głównym wzorem dla architektury neogotyckiej. Jest zarazem drugą co do wielkości budowlą sakralną na świecie, a jej wieże wznoszą się ponad 157 m w górę (wyższa jest tylko katedra w Ulm)! W 1996 roku katedra w Kolonii została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a w 2006 roku odwiedziło ją ponad 6 mln turystów!




Katedra cesarska w Moguncji
Najważniejsze i najciekawsze budynki w mieście znajdują się wokół głównego placu (Markt). Miejscem, które koniecznie musisz zobaczyć udając się do Moguncji jest monumentalna katedra cesarska św. św Marcina i Szczepana (Der Hohe Dom zu Mainz). Reprezentuje ona romański styl katedry cesarskiej w typie nadreńskim, podobnie jak te w Spirze i Wormacji. Jest to jeden z najważniejszych zabytków Niemiec, zarówno pod kątem historycznym, jak i artystycznym. Nie da się obok niej przejść obojętnie.
Katedry cesarskie były budowane w taki sposób, aby poprzez swój wygląd zilustrować równowagę władzy kościelnej i cesarskiej. Najważniejsza jej cechą jest połączenie dwóch osobnych świątyń – zachodniej przeznaczonej dla najwyższego władcy świeckiego, wschodniej zaś dla kościelnego hierarchy.

Katedra Najświętszej Marii Panny w Toledo
Katedra Najświętszej Marii Panny (Catedral de Santa María de Toledo lub Catedral Primada de España) bez wątpienia jest jednym z najważniejszych zabytków Toledo (choć niekoniecznie moim ulubionym). Zwłaszcza jej wnętrze robi ogromne wrażenie, jednak żaden opis nie odda tego, co możemy tam zobaczyć. Uważana jest za najważniejszy przykład gotyckiej architektury sakralnej w dzisiejszej Hiszpanii, która prezentuje wielokulturowe wpływy w jakich przyszło jej wzrastać. Powszechnie uważa się także, że to trzecia najważniejsza świątynia w całym kraju, zaraz po tym w Burgos i Walencji.
Toledo podobnie jak większość Półwyspu Iberyjskiego od VIII w. znalazło się pod panowaniem Maurów. Na miejscu dawnego chrześcijańskiego kościoła wybudowano meczet. W 1085 r. miasto zdobył kastylijski król – Alfons VI Mężny. Ten postanowił, że nie będzie niszczył zastanej muzułmańskiej architektury, a meczet został zaadaptowany na świątynię chrześcijańską. Budowę właściwego kościoła rozpoczęto dopiero w 1227 r. z inicjatywy Ferdynanda III Świętego. Prace zakończono w 1493 r., czyli w czasie kiedy Hiszpanią rządzili Królowie Katoliccy – Izabela Kastylijska i Ferdynand Aragoński. Co ciekawe do budowy użyto białego kamienia przywiezionego specjalnie z Olihuelas.






Katedra Notre Dame w Paryżu
Kolejny symbol Paryża (mimo, że we Francji możemy zobaczyć ciekawsze zabytki tego typu), Katedra Notre Dame jest jednym z najcenniejszych kościołów na świecie. Do dziś zapewne większość z Was pamięta jak międzynarodowy symbol był pożerany przez ogień na naszych oczach. Powiem szczerze, że cisnęły mi się wtedy łzy do oczu. Teraz można już wejść na plac otaczający słynną katedrę, nie można jednak zobaczyć jej wnętrz. Oby Francuzi nie zrobili z niej kolejnego modernistycznego potworka.
Katedra została wzniesiona w centrum miasta (tzw. Ile de la Cite) na miejscu dwóch wcześniejszych kościołów. Jej budowa trwała 180 lat (1163–1345)!


Sainte-Chapelle de Paris
Saint-Chapelle de Paris, czyli po prostu Święta Kaplica to jeden z najcenniejszych zabytków Francji! Została ufundowana w XIII wieku przez króla Ludwika IX Świętego, który chciał stworzyć miejsce, gdzie przechowywana będzie relikwia korony cierniowej Chrystusa. Tu też swoje miejsce znalazły gwóźdź oraz fragment Krzyża Świetego. Co ciekawe, cena nabycia relikwii była trzykrotnie większa niż koszt budowy świątyni! Niestety w czasie rewolucji francuskiej kaplicę przerobiono na magazyn mąki, zniszczono także relikwiarze. Relikwie i zbiory ze skarbca, które przetrwały trafiły do katedry Notre Dame, Luwru, Musée de Cluny i Biblioteki Narodowej. Rekonstrukcje wykonano w latach 1838-1867.


Katedra w Akwizgranie (Aachener Münster lub Kaiserdom)
Tutejsza katedra to z pewnością największa atrakcja miasta! Zresztą kiedy przyjedziecie do miasta samochodem albo komunikacją miejską to bardzo szybko przyciągnie ona Waszą uwagę, bo góruje nad miastem. Jej budowa rozpoczęła się w latach 90. VIII stulecia, a inspiracją był kościół San Vitale w Rawenie. W związku z tym, że Karol Wielki marzył, aby przyćmiewała ona pozostałe budynki sakralne zatrudnił najwybitniejszych budowniczych, których sprowadzono z zagranicy. Co ciekawe do konstrukcji katedry użyto materiałów z pobliskich obiektów rzymskich, między innymi z Kolonii. W momencie powstania, początkowo kaplica była największym kościołem na północ od Alp.
Obiekt był sukcesywnie rozbudowywany, aby przyjąć pielgrzymów, którzy napływali do miasta w coraz większej ilości. Oddawali oni cześć tzw. Wielkim Relikwiom Akwizgrańskim oraz samemu Karolowi Wielkiemu, który został kanonizowany w 1165 r. W środku możemy oglądać m.in. relikwie Marii, Jezusa oraz Jana Chrzciciela, które pochowane są w późnoromańskich relikwiarzu. Od 1978 roku katedra znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i była pierwszym niemieckim obiektem, który został na nią wpisany.
Więcej o zabytkach Akwizgranu możesz przeczytać tutaj: Witaj w cesarskim mieście! Akwizgran – historia, zabytki i muzea



Katedra św. Piotra w Ratyzbonie, czyli po prostu Katedra Ratyzbońska (Dom St. Peter)
Ratyzbońska katedra to najznamienitszy zabytek w mieście – co do tego chyba nikt nie ma żadnych wątpliwości. O tym miejscu mogliście zresztą słyszeć nawet zasiadając w szkolnej ławce.
Nie znamy niestety dokładnej daty rozpoczęcia budowy, ale prawdopodobnie był to koniec XIII w., wiadomo za to, że inicjatorem budowy był biskup Leo Tundorfer. To on przekonał bogatych mieszczan do sfinansowania nowej świątyni. Do tej decyzji przyczynił się także pożar starego kościoła. Budowę świątyni przerwano w XV w. i przez dłuższy okres stała bez wież, a ukończono je dopiero w drugiej połowie XIX wieku. W międzyczasie katedra otrzymała kopułę nad skrzyżowaniem nawy głównej z transeptem, a także powstało kilka ołtarzy. Katedrę ukończono w 1872 r., co oznacza, że budowano ją około pięć-sześć stuleci!
Więcej o Ratyzbonie dowiesz się z osobnego wpisu na blogu: Ratyzbona na weekend! Co warto zobaczyć w jednym z najpiękniejszych miast Bawarii?


Bazylika Sacre Coeur w Paryżu
Gdy w 1870 roku wybuchła wojna francusko-pruska francuscy przemysłowcy obiecali, że jeśli Paryż nie ucierpi to własnymi środkami wybudują oni bazylikę ku czci Serca Jezusowego. Po zakończeniu działań wojennych okazało się, że stolica Francji stoi nienaruszona… Przemysłowcy postanowili dotrzymać słowa i postawić świątynię. Tym sposobem powstała przepiękna Sacre Coeur górująca nad okolicą. Budowę rozpoczęto w 1876 roku, a ukończono w 1914, jednak z powodu wybuchu I wojny światowej nie udało się konsekrować bazyliki. Uczyniono to dopiero 5 lat później.
Sacre Coeur, biała bazylika górującą nad okolicą, cieszy się ogromną popularnością wśród turystów. Najlepiej zdjęcie wykonać ze schodów prowadzących do świątyni. Na miejscu możecie zakupić także obrazy – wokół wystawiają się lokalni malarze.

Bazylika Sainte Denis w Paryżu
Paryż to nie tylko Katedra Notre-Dame! Kilkanaście kilometrów od centrum znajduje się istne cudo i mam tu na myśli Bazylikę Saint-Denis, którą zapewne kojarzycie z lekcji historii. To tutaj w zasadzie od VI wieku do końca XVIII stulecia chowano francuskich królów. Pochowano tu w sumie 42 króli, 32 królowe, 63 książąt i księżniczek oraz 10 wybitnych ludzi dworu. Widzicie, więc że to nie byle jakie miejsce. Znajduje się ono na terenie dawnego galo-romańskiego cmentarza, gdzie znajduje się grób św. Dionizego – patrona bazyliki, a zarazem prawdopodobnie pierwszego biskupa Paryża. Pierwszy kościół został ufundowany w V wieku, a dwa stulecia później król Dagobert ją rozbudowuje. To tutaj koronował się także Pepin Krótki w 754 roku. Niestety w czasie Rewolucji Francuskiej zrabowano ciała królów, a kości zabierano jako amulety. Resztę zasypano w dole, a w świątyni utworzono magazyn. Dopiero Ludwik XVIII sprowadził szczątki królów z powrotem do Bazyliki i przywrócił jej wcześniejszą funkcję. Nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego warto to miejsce odwiedzić mimo tego, że znajduje się kawałek od centrum? Turystów jest tu bardzo mało, więc można spokojnie pozwiedzać i wczuć się w niezwykłą atmosferę świątyni.








PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Kościół św. Jakuba Apostoła w Małujowicach (województwo opolskie)
Początki murowanego kościoła w stylu gotyckim sięgają 1250 roku. Później, na początku XIV stulecia dobudowano mu wieżę oraz przedsionek. Kilkadziesiąt lat później kościół został ponownie przebudowany i rozbudowany, a odbywały się one pod patronatem Samboriusa, który był wtedy właścicielem miejscowości. Wtedy też rozpoczęły się prace nad tym z czego kościół słynie – polichromiami o tematyce staro- i nowotestamentowej. Prace nad nimi zakończyły się w 1480 roku. Na początku XVI stulecia dobudowano także nowy strop, które pomalowano na kolorowe ornamenty przedstawiające rośliny i zwierzęta. W 1526 roku kościół został przejęty przez ewangelików. W ich posiadaniu znajdował się do zakończenia II wojny światowej.
Niestety, w 1817 roku piękne polichromię pokryto tynkiem. Zostały odkryte dopiero w latach 60. XIX stulecia. Wtedy poddano je dość prymitywnej i niewłaściwej konserwacji, która polegała na domalowaniu brakujących elementów. Po wojnie kościół wrócił do katolików, a kilkanaście lat później odkryto kolejne, jeszcze starsze fragmenty polichromii.
Słynne polichromie to jeden z najbogatszych w naszym kraju cykli gotyckich malowideł ściennych, tzw. Biblia Pauperum (Biblia Ubogich). W taki sposób dawniej osobom, które nie potrafiły czytać i pisać przekazywano słowo boże. Jednocześnie kościół w Małujowicach jest najważniejszym punktem na Szlaku Polichromii Brzeskich i nazywany jest „śląską Sykstyną”. Tą nazwę zawdzięcza polichromii, która przedstawia Sąd Ostateczny (zdobi ona także watykańską Kaplicę Sykstyńską). Kościół znajduje się także na szlaku św. Jakuba. Możemy na nim zobaczyć także zabytki z Brzegu, Psarach czy Oleśnicy Małej.
Więcej o kościele w Małujowicach przeczytacie tutaj.


Cathédrale de Notre Dame w Strasburgu
Mierząca przeszło 142 metry wysokości Cathédrale Notre Dame w Strasburgu góruje nad miastem i jeśli choć trochę zbliżymy się w okolice starówki, to od razu ją dostrzeżemy. Budowla jest ciekawa głównie z powodu połączenia kilku ważnych nurtów architektonicznych, w tym późnego romanizmu, wczesnego gotyku francuskiego i dojrzałego gotyku niemieckiego. To istny misz-masz, który tworzy powalającą kompozycję. Najbadziej efektowna jest brama wejściowa do katedry wraz z górującą nad nią rozetą. Gdy ją zobaczyłam, zaczęłam zastanawiać się, dlaczego to Notre Dame w Paryżu jest tą najsławniejszą świątynią na świecie? Budowla katedry została zakończona w 1439 r., stanęła na miejscu starszej piaskowej budowli, która spłonęła. Wieża kościoła przez przeszło dwa wieki była najwyższa na świecie – ma 142 metry wysokości.
Jedną z atrakcji znajdujących się wewnątrz Cathédrale Notre Dame w Strasburgu jest zegar astronomiczny. Za każdym razem o godzinie 12.30 pojawiają się ma nim figury Jezusa i apostołów, które odgrywają najważniejsze sceny z życia Zbawiciela Świata. Zegar powstał w latach 1571-1574 według projektu architekta Bernharda Nonnenmachera.





Monaster Japca w Mołdawii
Pobyt w Monaster Japca był dla mnie bardzo ciekawym przeżyciem. Nie każdemu, bowiem jest dane zobaczenie tego miejsca, a tym bardziej bycie poczęstowanym przez tamtejsze mniszki wyśmienitym obiadem!



Monaster to aktualnie prawosławny żeński klasztor we wsi Japca (po polsku Żabka). Najstarszą częścią kompleksu jest pustelnia, cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego wykuta w skale w końcu XVII w., z wysuniętą elewacją z białego kamienia. Aby się tam dostać musiałam wdrapać się po naprawdę wielu dziwnie skonstruowanych stopniach, ale było warto!
Druga cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego zbudowana w stylu neoklasycystycznym pochodzi z 1915 r. Usytuowana została na miejscu rozebranej w 1911 r. świątyni ufundowanej przez Andronika. Cerkiew ta została wzniesiona na planie kwadratu, posiada jedną kopułę i trzy przepiękne, iskrzące się złotem ołtarze. Obok można było także napić się wody ze źródełek nazwanych od różnych świętych.



Kościół Bernardynów we Lwowie
A w zasadzie Kościół św. Andrzeja i klasztor Bernardynów we Lwowie – tego miasta w tym zestawieniu nie mogło zabraknąć! To zdecydowanie jedna z najpiękniejszych świątyń jakie widziałam w życiu! Po wejściu do środka zaparło mi dech w piersi, bo jak sami przyznajcie z zewnątrz nie wygląda jakoś specjalnie.
Kościół powstał w latach 1600-1630 na miejscu dawnej drewnianej świątyni. W związku z tym, że znajdował się poza murami obronnymi Lwowa sam w sobie stanowi ufortyfikowany kompleks. Łączy on w sobie najlepsze wzory włoskiego i flamandzkiego manieryzmu. Nie bez powodu uważa się go za jeden z najpiękniejszych kościołów Lwowa!




Myślę, że ten wpis będzie skrupulatnie przeze mnie uzupełniany! To zresztą jeszcze nie wszystkie świątynie, które widziałam i mam ich jeszcze nieco w zanadrzu! Zaglądajcie więc tutaj co jakiś czas żeby sprawdzić czy nie pojawiło się nic nowego!
Możesz pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! UWAGA! W zamian za największą otrzymasz przewodnik po 10 wybranych przeze mnie zamkach i pałacach Europy! Z góry dzięki!
Fotoksiążka Saal Digital – projektowanie, jakość, opinia
Jeśli śledzicie mojego bloga od kilku miesięcy to powinniście zauważyć, że jakiś czas temu zostałam testerem fotoksiążki Professional Line firmy Saal Digital. Przyznam się szczerze, że była to moja pierwsza współpraca z jakąś marką więc byłam bardzo podekscytowana! Co z tego wyszło? Jak wygląda album Saal Digital? Jak zaprojektować fotoksiążkę? Jaka jest jej jakość i …
Na Szlaku Orlich Gniazd – plan 3-dniowej wycieczki
Mój wyjazd na Szlak Orlich Gniazd bez wątpienia był wynikiem koronawirusa – gdyby nie to to z pewnością tą wycieczkę odkładałabym jeszcze długo, długo w czasie. Ale nie żałuje, że wyruszyłam w tym kierunku. Szukałam różnych pomysłów w sieci szukając odpowiedzi na pytanie: „co zobaczyć w Polsce?”. Miasteczka na Dolnym Śląsku (Ząbkowice Śląskie, Paczków) nie spełniły niestety moich oczekiwań. Aż bałam się ruszyć dalej 😁 Ale Szlak Orlich Gniazd to był dobry wybór! Trzeba przyznać, że zarówno ruiny, jak i odbudowane zamki mają w sobie to coś. Coś niepowtarzalnego i urokliwego, mimo że pałaców i zamków u nas masa. Zawsze fascynowały, zawsze przyciągały. Każdy turysta szuka tutaj jakiegoś ducha czy tragicznej historii. Zamki na Szlaku Orlich Gniazd dostarczają nam wszystkiego, dlatego postanowiłam przygotować dla Was plan 2-3 dniowej wycieczki w te okolice!
Plan wycieczki
Informacje ogólne
Ja swoją wycieczkę rozpoczęłam w Brzegu w województwie opolskim w związku z tym z tego kierunku opisze ją na blogu. Myślę, że plan będzie podobny także dla okolicznych województw, Wielkopolskiego, Dolnośląskiego, Lubuskiego itp. W zależności od odległości będzie po prostu trzeba wcześniej wstać 😁 Nie musicie się także trzymać dokładnie mojego planu, wskaże Wam różne alternatywy i możliwości wyboru różnych atrakcji. Powszechnie jednak wiadomo – im wcześniej wstaniesz tym więcej zobaczysz 😁 Choć ja lubię zwiedzać wyspana, więc w moim przypadku wyglada to różnie. Niektórzy preferują także styl slow, co z sugeruje, że zwiedzamy bez pośpiechu, co wydłuża wyprawę. Ja podróżowałam samochodem, więc także z tej perspektywy opisze wycieczkę.
TIP: Koniecznie zaopatrzcie się w gotówkę!!! Płatność kartą nie jest dostępna w wielu miejscach opisanych na trasie!
1 dzień wycieczki
Wstajemy rano 🤨 Ruszamy w kierunku na Częstochowę; z Brzegu zajęło to jakieś 1,5 do 2 h, z Opola macie bardzo blisko. Droga jest bezpłatna, więc nie pociąga to ze sobą dodatkowych kosztów.
- Zamek Olsztyn koło Częstochowy
Pierwszym celem wycieczki są ruiny Zamku Królewskiego w Olsztynie. Zaraz przy zamku znajduje się kilka płatnych parkingów (ok. 10 zł za dzień), najwygodniej stanąć nieopodal bramy wejściowej. Znajdziemy tutaj także małą bazę gastronomiczną, kilka restauracji, stoiska z lodami, Żabkę 😁 i sklepiki z pamiątkami (głównie dla dzieci). Przy bramie wejściowej do ruin przy stoliczku siedzi Pan, który sprzeda nam bilety.


Zamek Olsztyn to jedna z ciekawszych budowli, którą zaplanowałam w wycieczce, śmiało można więc poświecić mu więcej czasu. Warto pospacerować po ruinach i porobić zdjęcia w malowniczym otoczeniu. Po wspięciu się na górę widok na okolicę jest urzekający, a zamek dodaje wszystkiemu uroku. Także skały okazują się niezwykle fotogeniczne.

Jeśli chcemy poświecić więcej czasu na zwiedzanie Zamku Olsztyn możemy pospacerować dookoła ruin, aby przyjrzeć się im z każdej strony. Inną opcją jest wykupienie dodatkowej wejściówki na wieżę.
Warownia powstała za panowania Kazimierza Wielkiego, jak zresztą większość zamków znajdująca się na Szlaku Orlich Gniazd. Miały one strzec granicy ze Śląskiem, który należał w tym czasie do Czech. Zamek przez wieki pełnił ważną rolę obronną, utracił ją jednak w XVI-XVII stuleciu kiedy warownie starego typu straciły na znaczeniu. Mocno ucierpiał w czasie potopu szwedzkiego i w zasadzie od tamtego momentu podupadał.
Jeśli interesują Cię dokładniejsze informacje na temat Zamku Olsztyn zapraszam do osobnego wpisu na blogu.
- Złoty Potok
Następnie udajemy się w kierunku Zamku w Mirowie, jednak nie docieramy do niego… Zatrzymujemy się po drodze na chwile przy Pałacu Raczyńskich w Złotym Potoku. Zobaczenie atrakcji zajmie nam zaledwie kilkanaście do kilkudziesięciu minut, ale warto tu zajechać bo pałac jest bardzo malowniczo położony. Zaopatrzcie się także w ziarna dla kaczek, ponieważ te lubują się w turystach i chętnie do nich podchodzą chcąc wyłudzić jakiś smakołyk. Sama powiem szczerze, że na ten zakątek natrafiłam przypadkiem jadąc z Olsztyna do Mirowa, a do zjechania z wytyczonego szlaku zachęcił mnie widok przez bramę na pałac.


Pałac został wybudowany w połowie XIX w. na miejscu dawnego dworu zwanego Zameczkiem, który popadał w ruinę. Inicjatorem budowy był Wincenty Krasiński. Obok postawiono dworek, który przeznaczony został dla jego syna Zygmunta. Po jego śmierci pałac odziedziczyła córka poety Maria, która była żoną Edwarda Aleksandra Raczyńskiego. W tym czasie rezydencja została ponownie przebudowana i uzyskała dzisiejszy kształt. Po II wojnie światowej budynek został upaństwowiony i znajdowała się w nm szkoła. Aktualnie pałac znajduje się w złym stanie technicznym, a wnętrza nie można zwiedzać. Prawa do rezydencji roszczą sobie spadkobiercy Raczyńskich, Krzysztof i Stefan Dembińscy, te zostały jednak zakwestionowane przez wojewodę śląskiego. W dworku Zygmunta Krasińskiego aktualnie mieści się Muzeum Regionalne jego imienia, jednak jeśli dobrze pamiętam to budynek także nie znajduje się w zbyt dobrym stanie technicznym.



- Zamek Mirów
Zaledwie kilka kilometrów dzieli nas od Zamku w Mirowie, który jest kolejnym punktem na mapie wycieczki. Niedaleko warowni znajdziemy bezpłatny parking, najlepiej nie jechać w kierunku restauracji, ale skręcić wcześniej w uliczkę, gdzie znak wskazuje parking. Bilet wejściowy na zamek kosztuje 7 zł (normalny), zaś ulgowy 5 zł.
Zwiedzając zamek w Mirowie warto pamiętać, że to jedna z najstarszych warowni na Szlaku Orlich Gniazd! Aktualnie można go oglądać wyłącznie z zewnątrz, ponieważ budowla znajduje się w kiepskim stanie technicznym. Istnieją jednak plany jego odbudowy – przyjdzie nam pewnie jednak na to poczekać.
Wokół zamku znajduje się także bardzo przyjemna łąka, gdzie wielu odwiedzających rozkładało się na kocach na piknikach. Niektórzy woleli jednak bardziej aktywnie spędzić czas i pójść powspinać się po pobliskich skałkach.
Jeśli chcecie poczytać więcej o Zamku w Mirowie zapraszam do osobnego wpisu na blogu – tutaj.


I teraz decyzja dnia 😁 Od Zamku w Bobolicach dzieli nas zaledwie 1,5 km. Idziemy na piechotę czy wracamy do zaparkowanego samochodu?
- Zamek Bobolice
Ja polecam drogę pieszo, jednak zrozumiem jeśli podjedziecie tu samochodem. Obok znajduje się bezpłatny parking, wejście na błonia kosztuje podobnie jak w pozostałych przypadkach 7 zł (bilet normalny) lub 5 zł (bilet ulgowy). To jeden z niewielu zamków na szlaku, który został odbudowany i można go zwiedzać wewnątrz. Łączy to się jednak z koniecznością wykupienia kolejnego biletu: 15 zł (normalny), 10 zł (ulgowy). Obok zamku znajduje się także hotel i restauracja, możemy więc tutaj zostać na dłużej i potraktować warownie jako punkt wypadowy.


Podobnie jak większość zamków na Szlaku Orlich Gniazd ten w Bobolicach powstał w XIV w. Warownia mocno ucierpiała w czasie wojen, m.in. po rozdwojonej elekcji w 1587 r. czy w czasie potopu szwedzkiego. Część zamku została rozebrana i użyta do budowy drogi do pobliskiego Mirowa. Dopiero pod koniec XX w. budowla znalazła opiekunów, którzy podjęli się jej odbudowy – rodzinę Lisieckich.
Jeśli szukacie więcej informacji na temat Zamku Bobolice to zapraszam tutaj.
Tym punktem kończymy pierwszy dzień naszej wycieczki. Ja nocleg zarezerwowałam w Krakowie, gdzie można zobaczyć jeden z zamków, który niektórzy uwzględniają w Szlaku Orlich Gniazd. Chodzi mi tutaj oczywiście o Zamek Królewski na Wawelu! Jeśli jednak będziecie chcieli możecie pozostać na Zamku Bobolice lub w okolicy.
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Dzień 2 – Zamek Królewski na Wawelu
Kraków wszyscy dobrze znamy i kochamy! W dawnej stolicy bywam stosunkowo często z powodów służbowych dlatego zawsze brakuje mi czasu na zwiedzanie. Warto jednak rozejrzeć się po Krakowie w stylu slow przynajmniej jeden dzień. Teraz skupimy się jednak przede wszystkim na zobaczeniu Zamku Królewskiego na Wawelu. Na początku tylko wspomnę, że jeśli chcemy zobaczyć wszystkie „części” Wawelu to nie jest to inwestycja tania, zwłaszcza jeśli zwiedzamy rodziną. Możemy się jednak zawsze zdecydować na wykupienie biletów wstępu tylko na cześć ekspozycji. Ceny przedstawiają się następująco:
- Reprezentacyjne Komnaty Królewskie: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
- Prywatne Apartamenty Królewskie: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
- Skarbiec Koronny i Zbrojownia: poniedziałek wstęp bezpłatny, pozostałe dni: normalny 25 zł, ulgowy 15 zł
- Ogrody Królewskie: normalny 5 zł, ulgowy 2 zł
- Smocza Jama: 7 zł
- Baszta Sandomierska: 5 zł




Istnieje oczywiście także możliwość zwiedzania „bezpłatnego”. Możemy pooglądać elementy zamku, które nie wymagają opłat, za darmo można np. wejść na dziedziniec arkadowy i zewnętrzny, zobaczyć zamek z zewnątrz, pospacerować nad Wisłą i przejść się do smoka wawelskiego.
Historia wawelskiej rezydencji sięga aż XI w. Później tamtejsze palatium było rozbudowywane przez kolejnych władców, a największe inwestycje poczynili m.in. Władysław Łokietek, Władysław Jagiełło, Aleksander Jagiellończyk czy Zygmunt I Stary. Za panowania Wazów stolica została przeniesiona do Warszawy, więc królowie rzadziej gościli już na Wawelu, a pojawiali się na nim przeważnie w czasie uroczystości, jak koronacje, pogrzeby czy śluby. W XVII i XVIII w. budynek kilkukrotnie musiał zostać odremontowany po pożarach.


Na zwiedzanie Wawelu możemy śmiało poświęcić cały dzień, jeśli nawet nie dwa! Zamek oferuje nam wiele możliwości spędzania wolnego czasu.

Dzień 3
Pozostawiam Wam tutaj pewną dowolność 😁 Zakładam, że w większości przypadków dzień 3 to może być niedziela, więc jeśli nie zwiedziliście któregoś ze wcześniejszych zamków to proponuje do nich wrócić. Można także poranek i popołudnie spędzić w Krakowie – tyle tu ciekawych miejsc do zobaczenia!
Jeśli jednak chcesz ruszyć dalej jest kilka możliwości. Zaledwie kilka kilometrów od Krakowa znajduje się piękny Zamek Pieskowa Skała. Został on odrestaurowany, a jego wnętrza udostępnione są do zwiedzania. Ja na razie jeszcze tutaj nie byłam, ale patrząc na zdjęcia z pewnością warto.
- Zamek Pilcza w Smoleniu
Innym zamkiem, który warto odwiedzić na Szlaku Orlich Gniazd jest Zamek Pilcza w Smoleniu (ok. godzina jazdy samochodem z Krakowa, niecałe 56 km). Na miejscu znajduje się bezpłatny parking.
Prawdopodobnie już w okresie lateńskich wzgórze było zasiedlone, nie do końca jednak wiadomo, kiedy dokładnie wybudowano w tym miejscu murowaną warownie. Pewna wzmianka na jego temat pochodzi z XIV stulecia.

- Zamek Ogrodzieniec
Bez wątpienia jednym z najpiękniejszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Znajduje się 15 km od Zamku Pilcza. Wejście kosztuje 18 zł (bilet normalny) lub 13 zł (bilet ulgowy – dzieci, studenci, emeryci), niedaleko znajdują się także płatne prywatne parkingi (cały dzień około 10 zł). Na zwiedzanie należy zaplanować przynajmniej godzinę, warto też zabrać ze sobą wygodne buty ze względu na dużą ilość schodów. Ta atrakcja przypadnie do gustu każdemu, spacerowanie po obwarowaniach zamku jest bardzo przyjemne, a piękne widoki na okolicę dodają wszystkiemu uroku.
Zamek w Ogrodzieńcu powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Później puszczany był w dzierżawę. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany.
Więcej o Zamku w Ogrodzieńcu przeczytasz tutaj: Król na Szlaku Orlich Gniazd – Zamek Ogrodzieniec


Przedstawiony wyżej szlak i jego pozycje można swobodnie zmieniać, wszystkie zamki znajdują się dość blisko siebie, więc nie zakłóci to Waszej wycieczki. Można także pominąć Kraków i nocleg złapać gdzieś po drodze, np. z widokiem na którąś z warowni. Jeśli chcecie przedłużyć sobie wypoczynek tą trasę możecie połączyć ze zwiedzaniem zamków i pałaców w województwie opolskim i województwie dolnośląskim. Na moim blogu powstały dwa osobne wpisy na ich temat, zapraszam:
- Co zobaczyć na Dolnym Śląsku? Zamki i Pałace – moje autorskie propozycje na wycieczkę!
- Zamki i pałace Województwa Opolskiego – moje polecenia!
Na blogu znajdziecie także obszerny wpis na temat prawie wszystkich zamków znajdujących się na Szlaku Orlich Gniazd:
Mapa wycieczki
[googlemaps https://www.google.com/maps/d/u/0/embed?mid=1472zAjj6chlHiu49ThQovAjD-dVJw9TU&w=640&h=480]Jeśli podobał Ci się wpis zostaw serduszko lub komentarz! A może masz własne propozycje wycieczki? Chętnie się z nimi zapoznam 🙂 Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Wakacje all inclusive w czasach koronawirusa – Grecja, Korfu
W czasie pandemii koronawirusa wielu z nas zastanawia się nad wyjazdem za granicę. Jeszcze większe wątpliwości mamy w czasie dalszego wyjazdu organizowanego przez biura turystyczne typu Rainbow Tours, Itaka czy Tui. Wiąże się to z obawami konieczności odwołania wakacji z powodu wzrostu zachorowań w naszym kraju, bądź destynacji turystycznej. Z drugiej strony nie wiemy także …
Budżetowe jednodniowe lub weekendowe wyjazdy zagranicę
Od 15 czerwca możemy podróżować z powrotem zagranicę, a przynajmniej po większości krajów Unii Europejskiej. Zbliżają się także wakacje i zakładam, że będziecie chcieli spędzić ten czas ze swoimi pociechami, bądź wyjechać gdzieś we dwójkę z bliską osobą. Nie zawsze chcemy, jednak odwiedzić polskie tereny, chcielibyśmy poznać coś nowego, zobaczyć miasto zagranicą, ale nie zaplanowaliśmy wcześniej naszego wyjazdu… Czasem chęć podjęcia podróży jest dość spontaniczna, a wtedy w trasę wyruszamy samochodem. Z myślą właśnie o takich osobach zaplanowałam ten post, ponieważ wiem, że nie zawsze udaje się wszystko ułożyć pod kalendarz w pracy, a kiedy okazuje się, że mamy dni wolne to samolot do upragnionego celu naszej podróży ma już zawrotną cenę!
Poniżej znajdziecie pomysły na spędzenie kilkudniowego pobytu w zagranicznych miastach leżących blisko polskiej granicy. Co należy podkreślić są to miejsca, które sama odwiedziłam, większość nawet kilkukrotnie. Mogę więc zagwarantować, że są to miejscowości warte zobaczenia. Myślę, że mieszkańcy wszystkich województw znajdą w poniższym zestawieniu coś dla siebie! Są to miejscowości, do których bardzo łatwo dostać się samochodem lub autobusem czy pociągiem. Bez problemu powinniście także znaleźć tam nocleg w przyzwoitej cenie, nawet na ostatni moment. Z drugiej strony wszystkie są na tyle atrakcyjne, że nie ma mowy o nudzie.
Drezno
Drezno jest jednym z najpiękniejszych miast Niemiec, a jeśli mieszkamy w województwie dolnośląskim, opolskim, lubskim itp. dojedziemy tam w zaledwie kilka godziny. Można się tutaj dostać na różne sposoby, samochodem, pociągiem (z Wrocławia kursuje już na stałe kilka razy dziennie), a koszt podróży nie jest już tak wysoki, jak kiedyś.
Największą popularnością w Dreźnie cieszy się stare miasto, poza pięknymi budynkami znajdujemy tam również liczne kawiarenki, restauracje i sklepiki. W przypadku zabytków do najważniejszych należy zaliczyć zamek drezdeński, który przez lata pełnił rolę siedziby książąt Saksonii, rokokowy Pałac Zwinger, Katedrę św. Trójcy, Albertinum (dawniej gmach zbrojowni, aktualnie znajduje się tutaj muzeum Państwowych Zbiorów Sztuki), Złotego Jeźdźca przedstawiającego księcia Fryderyka Augusta I (naszego króla Augusta II Mocnego) i budynek Opery (Semperoper). Koniecznie należy także zobaczyć olbrzymią mozaikę z kafelków miśnieńskiej porcelany, która została wykonana w XIX wieku. Przedstawia ona „Orszak książęcy” i została wykonana w celu upamiętnienia 800–letniej historii władców z dynastii Wettynów.


Berlin
Do Berlina spokojnie zawitacie zarówno samochodem, pociągiem czy autobusem (flixbus). Po mieście łatwo komunikować się za pomocą metra, które zatrzymuje się przy wszystkich ważniejszych atrakcjach.
Stolica Niemiec przyciąga do siebie masę turystów. Bez wątpienia nie będziecie się tam nudzić! Polakom miejsce to kojarzy się chyba przede wszystkim z upadkiem muru berlińskiego i Bramą Brandenburską, niekwestionowanym symbolem miasta. Poniekąd słusznie, ale warto zobaczyć tam jeszcze przynajmniej kilka innych rzeczy! Ogromną popularnością cieszy się monumentalny Reichstag z nowoczesną architekturą wnętrza. Masa turystów, jak i mieszkańców uwielbia przesiadywać na trawniku przed budynkiem i urządzać małe pikniki. Stamtąd można też wykonać ciekawe zdjęcie.


Koniecznie trzeba zobaczyć także tzw. Wyspę Muzeów usytuowaną nad rzeką Sprewą. Obowiązkowo zajrzyjcie do Muzeum Pergamońskiego, a na osobną wycieczkę warto pojechać zobaczyć Pałac Charlottenburg! Spokojnie spędzicie tu cały dzień 🙂
Poza tym… Jeśli lubicie zakupy to znajdziecie tu masę butików, lokalną Galerie Lafayette, a pod Berlinem mieści się ogromna wioska outletowa z najlepszymi markami 😉
Praga
Pragę każdy z nas powinien choć raz w życiu zobaczyć! To jedno z najlepiej zachowanych gotyckich zabudowań urbanistycznych w Europie, a mamy do niego tak blisko, zwłaszcza z województw południowych. Czy można Pragę zwiedzić w jeden dzień czy weekend? Może nie zobaczymy wszystkiego, ale najważniejsze atrakcje jak najbardziej. Kiedyś mój mąż zabrał mnie na jeden dzień do stolicy Czech z okazji Dnia Kobiet i byłam bardzo zadowolona. Spokojnie możecie przejść się od centrum, pięknego ratusza z charakterystycznym zegarem Orloj w kierunku Mostu św. Karola, a później podreptać w górę na Hradczany. Stamtąd zobaczycie piękną panoramę miasta. Jeśli starczy Wam sił to można zwiedzić zamek oraz kościół, a jeśli nie to usiąść w jednej z kawiarenek i delektować się ciastem. Polecam także słynne knedliki (aż się stęskniłam za tym smakiem!).





Ołomuniec
Pomyślałam, że warto w tym zestawieniu wspomnieć także o Ołomuńcu. W naszych planach wyjazdowych przeważnie bierzemy pod uwagę Pragę, co niestety jest troszkę krzywdzące dla „mniejszego brata” stolicy Czech. Miasto to słynie przede wszystkim z wielu zabytków, które przetrwały z powodu braku zawieruch wojennych po wojnie trzydziestoletniej. Ołomuniec to ciekawy punkt wypadowy przede wszystkim dla mieszkańców województw południowych, ponieważ można się tu udać z tych terenów nawet na jeden dzień czy kilka godzin.

Na szczególną uwagę zasługuje stare miasto, które jest najlepiej zachowanym zespołem miejskim w Czechach zaraz po Pradze. Warto pospacerować po rynku, na którym wznosi się piękna kolumna morowa i liczne fontanny, a także obejrzeć ratusz ze średniowiecznym zegarem astronomicznym. Osobną uwagę powinniśmy poświęcić Katedrze św. Wacława. W Ołomuńcu zresztą napotkamy wiele kościołów, które warto obejrzeć. Jeśli mamy trochę więcej czasu to warto pojechać do Svatý’ego Kopečka, jednej z dzielnic miasta i zobaczyć tamtejszą Bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny.


Jeśli chcecie przeczytać więcej o Ołomuńcu zapraszam do osobnego posta na moim blogu: Ołomuniec – czeska perełka w jeden dzień. Jakiś czas temu napisałam także o Svatým Kopečku: Svatý Kopeček – malownicza dzielnica Ołomuńca.
Bańska Bystrzyca i Bańska Szczawnica
Pewnie niektórzy z Was drapią się po głowie czytają te nazwy. Mogę jednak poręczyć, że jeśli postanowicie odwiedzić Słowacje to z pewnością będziecie zadowoleni. Może to nie Europa Zachodnia, ale stanowi z pewnością ciekawe miejsce na kilkudniowy wyjazd.


Bańska Bystrzyca i Bańska Szczawnica to jedne z najpiękniejszych miasteczek Słowacji, gdzie z pewnością warto spędzić więcej niż jeden dzień. W każdym z nich znajdziecie piękne uliczki z kolorowymi kamienicami i kościółkami. Każda z tych miejscowości ma także swoje „zamczysko”, a Bańska Szczawnica nawet dwa (Stary i Nowy Zamek), które są pięknie usytuowane na wzgórzu. Słowacja zresztą chyba słynie ze swoich zamków 🙂



Wielką atrakcją Bańskiej Szczawnicy jest także Ogród Botaniczny, gdzie można zobaczyć gatunki roślin i drzew niespotykanych w tym regionie, w tym ogromne sekwoje!!! Nie przepadam za takimi atrakcjami, bo szybko nudzi mnie oglądanie flory, ale tutaj bardzo mi się podobało 🙂

Lwów
Otwarcie granic z Ukrainą może nie nastąpić tak szybko, jak wewnątrz Unii Europejskiej, ale może tego posta będziecie przeglądać także w przyszłości więc myślę, że warto wspomnieć o naszym wschodnim sąsiedzie. Lwów zawsze warto mieć na uwadze planując swoje wyjazdy.
We Lwowie można spędzić tygodnie oglądając miejsca związane z polską historią. Jest to jednak także super miejsce na weekendowy city break! Lwów proponuje nam naprawdę ciekawą formę zwiedzania czasu. Tłumy turystów przyciąga tamtejsza starówka z masą kolorowych sklepików z pamiątkami, restauracyjkami i kawiarenkami. Tutejsze ceny są chyba najbardziej przystępne ze wszystkich przedstawionych przeze mnie miast. Super obiad w samym centrum możecie zjeść za kilkanaście złotych razem np. z piwem czy sokiem. Warto także zajść do Pijanej Wśni, gdzie uraczycie się przepysznym likierem, a przy okazji możecie spoglądać na piękny budynek ratusza, na którego wieżę można wejść żeby zobaczyć miasto.


Spacerując uliczkami Lwowa na każdym kroku w zasadzie natkniecie się na jakieś zabytki. Warto zwrócić uwagę na kamienice znajdujące się w rynku; najsławniejsze to Czarna Kamienica, Kamienica Królewska czy Kamienica Lubomirskich. W tej ostatniej aktualnie znajduje się świetnia kawiarnia wraz ze sklepem, gdzie możecie zabrać ze sobą trochę tego smaku do domu. Punktem obowiązkowym zwiedzania jest Opera znajdująca się przy Wałach Hetmańskich, warto także zobaczyć Basztę Prochową z charakterystycznymi lwami, Pałac Potockich, Arsenał Królewski, dzielnice ormiańską z katedrą oraz liczne kościoły. Długo by jednak w tym miejscu wymieniać wszystkie zabytki Lwowa, które warto zobaczyć, można o tym rozprawiać godzinami. Lwów to idealne miejsce zarówno na spędzenie tygodnia, jak i weekendu – bardzo polecam.

Wilno i Troki
Litwa to doskonała propozycja dla mieszkańców północno-wschodnich województw Polski! Z Warszawy czy Białegostoku można się tutaj dostać autobusem, a z naszej stolicy także samolotem. Bez problemu dojedziecie tu także samochodem, a wiele hoteli proponuje w cenie także darmowy parking. Na naszą kieszeń na Litwie nie jest nadal strasznie drogo, więc wybierając się tu na kilka dni z pewnością nie stracicie majątku 🙂


W czasie pobytu w Wilnie z pewnością warto zwiedzić starówkę z monumentalną śnieżnobiałą Bazylikę Archikatedralną św. Stanisława Biskupa i św. Władysława z ogromną dzwonnicą i górującym nad nią starym zamkiem. Bardzo przyjemny jest także spacer już legendarną ulicą Pilies (Zamkową), a na zakupy można udać się na ulicę Giedymina, gdzie poza butikami, licznymi kawiarenkami i restauracjami napotkamy galerię Giedymino 09. Na obiad polecam któreś z tradycyjnych ziemniaczanych dań, najlepiej zacząć od słynnych cepelinów (zeppelinów), do których koniecznie trzeba spróbować tutejszego piwo (polecam Baltijos). Restauracja, którą uwielbiam znajduje się przy ulicy Pilies – Etno Dvaras (cepeliny kosztują ok. 4 euro, piwo 2 euro).


Po obiedzie możemy pospacerować uliczką w górę w kierunku Matki Boskiej Ostrobramskiej, stamtąd mamy już kilka kroków do murów miasta i kilku innych zabytków, w tym kościołów. Najważniejsze atrakcje Wilna znajdują się w większości w niedużej odległości od siebie co pozwala na przyjemne i bezproblemowe zwiedzanie. W centrum znajdziemy masę restauracyjek i kawiarenek, a także sklepików z różnego rodzaju pamiątkami, np. popularnymi bursztynami czy ubraniami z lnu.
Jeśli mamy trochę czasu i zostajemy w Wilnie na dłużej koniecznie trzeba podjechać (samochodem lub marszrutką, które zatrzymują się przed bazyliką) do Trok. Z pewnością zachwyci Was wykonany z czerwonej cegły zamek okrążony jeziorem – scenografia idealna do zdjęć. Dodatkową atrakcją jest wyjątkowe na skalę europejską jedzenie przygotowywane przez mniejszość etniczną – Karaimów. Koniecznie musicie spróbować kibinów (pierogi z ciasta drożdżowego z różnym nadzieniem). Można je kupić na każdym kroku w stojących na kółkach małych budkach. Aby spróbować czegoś bardziej sycącego warto usiąść w jednej z restauracyjek i delektować się widokiem na zamek. Jestem pewna, że Troki Was zauroczą 🙂


Weekend zagranicą
W moich propozycjach pojawiły się także kraje, do których aktualnie nie możemy wjechać (np. Słowacja i Ukraina), ale myślę, że niedługo i te państwa będziemy mogli odwiedzić. Wynika to z tego, że napisałam tego posta z myślą także o osobach, które zapoznają się z nim za jakiś czas, za miesiąc czy rok. Wydaje mi się, że powyższe zestawienie będzie przydatne w czasie planowania przez Was bliskich wyjazdów zagranicznych i to nie tylko w aktualnej „koronawirusowej” sytuacji. Nie jest możne ona najprostsza, ale starajmy się cieszyć możliwością podróżowania, a przede wszystkim pamietajmy o bezpieczeństwie naszym i otaczających nas ludzi!
Macie już jakieś plany na najbliższe wyjazdy zagranicę? Dajcie znać w komentarzach 🙂
Jednodniowa wycieczka po Śląsku – moje refleksje
W obecnej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak bezpieczne zwiedzanie Polski. Choć bardzo bym chciała pojechać do Niemiec to nie będzie mi to dane jeszcze przez najbliższe kilka tygodni. Polski zwiedzać nie lubię – pewnie wielu z Was mnie przez to znienawidzi. Po tym poście pewnie stwierdzicie, że powinnam docenić to co nasze, polskie. Jednak nie prowadzę tego bloga po to żeby podobał się on wszystkim, a chce też pisać prawdę i to jak ja oceniam niektóre miejsca. Nie będzie, więc to standardowy tekst typu „Polska jest piękna” i jej powalających na kolana walorach naszego kraju, a raczej o tym co powinno się zmienić, abyśmy dogonili naszych zachodnich sąsiadów, a nie pozostawali na tym samym poziomie renowacji zabytków, co byłe państwa ZSRR.
W maju, kiedy zaczęło się robić przyjemniej pod kątem pogodowym, nie mogąc już dłużej wysiedzieć w domu postanowiłam zrobić kilka małych wycieczek po najbliższej okolicy. Przeszukałam internet, nawet zapytałam Was na Instagramie, jakie miejsca w okolicach Opola polecacie do odwiedzenia. Wybrałam kilka, początkowo były to tylko Ząbkowice Śląskie i Paczków. Po drodze, już w samochodzie narodziło się jeszcze kilka pomysłów. I bardzo dobrze, że tak się stało, bo po tej wyprawie wróciłabym z całkowicie negatywnym nastawieniem wobec stanu zabytków w Polsce.
Klasztor Księgi Henrykowskiej
Na początku zatrzymaliśmy się w Klasztorze Księgi Henrykowskiej – było całkiem przyjemnie. To jeden z punktów Szlaku Cysterskiego, który ciągnie się przez całą Europę, w tym przez Polskę. Powołany został do życia w ramach Europejskich Dróg Kulturowych.

Najlepiej zajechać tu samochodem. Jeśli chce się zostać na dłużej, zwiedzić wnętrza klasztoru oraz park lepiej zabrać ze sobą jakieś zaopatrzenie, choć znajdziemy tu co prawda restaurację, a także sklepiki spożywcze, w tym bardzo „tradycyjne”. Tutejsi „miejscowi” są bardzo pomocni i wskażą Wam z pewnością drogę do klasztoru. Można pod niego spokojnie bezpośrednio podjechać samochodem, nie ma tu opłat parkingowych itp.
Najważniejszym punktem zespołu jest kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jana Chrzciciela, który powstał w XIII w. Przebudowywano go na nową modłę kolejno w XIV, XVII i XVIII stuleciu. Z pewnością warto zobaczyć barokowe wnętrza klasztoru – mnie niestety się nie udało. Szczególną uwagę przyciągają Stelle Henrykowskie znajdujące się w kościele, a także dekoracje wnętrz. Klasztor zasłynął także jako miejsce powstania słynnej Księgi Henrykowskiej, która od 2015 r. znajduje się na liście „Pamięć Świata” UNESCO.
Na zewnątrz warto przypatrzyć się misternie wykonanej XVII-wiecznej kolumnie św. Trójcy, a później okrążyć budowlę i pospacerować chwilę po parku. Od fasady budowla wydaje się zadbana, niestety kiedy skręcimy gdzieś w bok to wrażenie mija, budowla już nie jest odnowiona, w niektórych miejscach coś odpada. Tyle dobrze, że klasztor został zabezpieczony przed wilgocią – mam nadzieje, że to jeden z kroków, który pomoże w dalszej rewitalizacji tego miejsca.



Ząbkowice Śląskie – tylko Krzywa Wieża…
Słynne Frankenstein, czyli aktualnie Ząbkowice Śląskie leżą jakieś 20-25 minut drogi od Henrykowa. Wjeżdżając do miasta pomyślałam sobie „kurcze, chyba bogaci ludzie tu mieszkają”, bo na obrzeżach budowała się masa nowoczesnych domków jednorodzinnych. Sugerowało to, że centrum będzie ładne i zadbane. Bardzo mocno się pomyliłam. Później doszłam do wniosku, że mieszkańcy raczej uciekają z centrum na obrzeża miasta.
Ta średniowieczna miejscowość, ma ciekawą i barwną historię, a jedna z nich stała się prawdopodobnie inspiracją do napisania słynnego „Frankensteina” pióra Mary Shelley. Na początku XVII stulecia w Ząbkowicach panowała zaraza, o której wywołanie posądzono tutejszych grabarzy. Początkowo komisja powołana do zbadania sprawy nie podeszła do niej zbyt poważnie, aż do momentu znalezienia u jednego z oskarżonych tajemniczego proszku uznanego za trujący. Podczas tortur grabarze przyznali się, że wspomniany proszek wykonywali ze zwłok i rozsypywali go w różnych miejscach w mieście, aby przynosił śmierć i nieszczęście. Dopuszczali się także innych haniebnych czynów, jak wycinanie brzemiennym, zmarłym kobietą płodów, aby później zjeść ich serca, kradzieży i gwałtów. Ostatecznie oskarżonych skazano i spalono na stosie.
Ta fascynująca, choć brutalna opowieść mogłaby sugerować, że Ząbkowice Śląskie są idealnym miejscem do odwiedzenia. Niestety, ja mocno rozczarowałam się tym miastem.
Bez wątpienia główną (jeśli nie jedyną) atrakcją Ząbkowic Śląskich jest Krzywa Wieża. I rzeczywiście jest bardzo krzywa i widać to na pierwszy rzut oka – to jak najbardziej liczy się na plus. Odchylona jest o 2,14 metra i jest najwyższą tego typu budowlą w Polsce (34 m). Nazywana jest „śląską Pizą”, bardzo nie lubię nadawania takich przydomków, bo skoro Polska jest piękniejsza i ma więcej do zaoferowania niż pozostałe kraje to po co? Po drugie to bardzo krzywdzące zarówno dla samego zabytku, jak i dla turysty, który przyjeżdża w dane miejsce i ma pewne oczekiwania, a w przedstawionym przypadku pewnie się zawiedzie. Wieża w Ząbkowicach Śląskich w ogóle nie przypomina tej w Pizie (ani wysokością, ani architekturą)… Tylko kto przegrywa w tej nierównej walce? Jednak od wielu Polaków słyszałam pozytywne opinie na temat tego miejsca, jak i całego miasta, to ja jednak nie podzielam tej opinii. Choć wieża jest z pewnością interesująca.

Jednak zobaczenie krzywej wieży to kilka minut do pół godziny jeśli chcemy zwiedzić ją od środka, więc co dalej?
Podobno Ząbkowice Śląskie zabytkami stoją. Wiele osób rozpisuje się o tym na blogach, a lista miejsc do zobaczenia na stronach internetowych jest bardzo długa. To prawda, zabytków jest masa, tylko niestety ich świetność już dawno minęła, nie zachęcają do oglądania. Większość, poza Krzywą Wieżą, XIX-wiecznym ratuszem, pojedynczymi kościołami i kamieniczkami sypią się i to dosłownie. W największym szoku byłam kiedy podeszłam do XIV-wiecznego zamku (ruin, poniekąd pięknych, które są udostępnione do zwiedzania) i zobaczyłam tam matkę z dziećmi grającą w piłkę, która odbijała się od ścian ZABYTKU. Powtarzam ZABYTKU. O czym ta kobieta myślała? Nie mam pojęcia, ale wychowuje na swój wzór dzieci i przekazuje im wątpliwej jakości postawę wobec dziedzictwa kulturowego. Na moich oczach kawałki budowli po prostu kruszyły się i odpadały. Na przodzie wisiała zaś wielka tabliczka mówiąca, że to miejsce znajduje się pod opieką ministerstwa. Szkoda tylko, że zamek nie został w jakiś sposób zabezpieczony. Choć opisane wydarzenie bardziej świadczy postawach niektórych mieszkańców, Polaków.


Tracąc nadzieję, poszłam dalej. Napotkałam szare ulice, dziwne sklepiki, do których w życiu bym nie weszła, rozpadające się kamienice, wiele z nich pustych, niezagospodarowanych. Mimo, że był środek dnia nie czułam się w mieście swobodnie, tym bardziej bezpiecznie. Gdzie mam tu zostawić pieniądze? Turystyka opiera się mimo wszystko na pewnej korelacji, jedziemy gdzieś, aby zobaczyć coś interesującego, a w zamian, jak nam się podoba zostawiamy w takim miejscu pieniążki. Tylko gdzie mam je zostawić w takim mieście, jak Ząbkowice Śląskie? Rozumiem, że wiele polskich, małych miast boryka się z podobnymi problemami. Zdaje sobie sprawę, że czasem pozyskanie środków finansowych na renowacje jest trudne. Ale z tego co pamiętam nigdzie w Ząbkowicach nie widziałam tabliczek Unii Europejskiej, które sygnalizowałyby uzyskanie środków. Z drugiej strony nie wiem czy takie wnioski były składane, czy może zostały odrzucone? Wydaje mi się jednak, że Unia chętnie przekazuje środki finansowe na renowację zabytków, tylko trzeba się trochę postarać. To jednak zależy od gospodarza takiego miasta. Inna sprawa to ludzie. Jeśli my sami nie zmienimy swojej postawy wobec niektórych kwestii to nic się nie zmieni, nie będziemy nagle Wielką Brytanią czy Niemcami bez naszej pracy. A z tego co widzę, to jednak większość nie dostrzega problemu w tym co ich otacza. I nie chodzi mi tutaj jedynie o Ząbkowice, tego rodzaju problemu to bolączka wielu, polskich miast. Choć wiem i dostrzegam, że jest coraz lepiej pod tym kątem, to z drugiej strony dużo pracy jeszcze przed nami. Byleby niektóre zabytki dotrwały tego momentu, bo byłoby ich szkoda.
Poniżej kilka zdjęć, których celowo nie obrabiałam, abyście mogli zobaczyć w jakim stanie są budynki w mieście.



Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim
Do pałacu zawitałam osobnego dnia, ponieważ chciałam zwiedzić go od środka, a także przejść się po okolicznych parku. Co przykuwa uwagę to fakt, że wieś Kamieniec Ząbkowicki (niedługo ma zostać miastem) z pewnością zarządzany jest lepiej niż miasto Ząbkowice Śląskie. Przede wszystkim jest czysto, trawniki są skoszone, kamieniczki i domki w większości wyremontowane. Takie miejsce od razu przyjemniej się zwiedza.


Najważniejszym zabytkiem Kamieńca Ząbkowickiego jest bez wątpienia Pałac Marianny Orańskiej. Przez lata trzymany w rękach prywatnego właściciela podupadał, czego efekty widać do dziś. Dopiero 2012 r. gminie udało się przejąć zamek i rozpoczęły się działania mające na celu uporządkowanie okolicznego terenu oraz wyremontowanie pałacu. Należy przyznać, że władze działają w dobrym kierunku, budowla wygląda już bardzo okazale z zewnętrz. Zresztą tego rodzaju architektura jest raczej ewenementem na terenach Śląska, co z pewnością przyciąga turystów. Udało się już także wyremontować kilka sal i dach, zabezpieczyć budowlę przed zawaleniem się. Co cieszy na renowację pałacu pozyskano ogromne środki nie tylko z Unii Europejskiej, ale także ministerstwa. Aktualnie składane są kolejne wnioski, niektóre już są pozytywnie rozpatrzone. Można? Można tylko trzeba chcieć.
Z pałacem wiąże się wiele ciekawych opowieści, którymi chciałabym się z Wami podzielić, jednak wtedy ten tekst byłby ogromny 🙂 Dlaczego myślę, że za jakiś czas przygotuje dla Was osobny post na temat tego miejsca!


Odwiedzenie Pałacu Marianny Orańskiej mogę szczerze polecić. Widać przede wszystkim, że komuś na tym miejscu zależy, a to bardzo ważne. Podjechać tu najlepiej samochodem; przy czerwonym kościółku, gdzie znajduje się kasa mieści się także parking (5 zł za cały dzień). Dozwolone jest zwiedzanie wyłącznie z przewodnikiem (25 zł za osobę, są także bilety ulgowe, jeśli dobrze pamiętam 15 zł) o pełnych godzinach. My trafiliśmy na super przewodnika, warto ich podpytać o jakieś szczegóły. Na wszystko znają odpowiedź 🙂 Zwiedzanie parku pałacowego jest bezpłatne, podobno można w nim zobaczyć dzikie zwięrzęta, jak sarny czy zające.

Paczków, czyli „polskie Carcassonne” – czyżby?
Paczków to kolejne śląskie miasto, w którym wręcz potykamy się o zabytki. Podobnie, jak w przypadku Ząbkowic Śląskich znajdziemy masę stron, które opisują wszystkie miejsca, które należy zobaczyć. Zachęcona komentarzami, że to polskie miasto-twierdza, wręcz „polskie Carcassonne” pojechałam tam z wielkimi nadziejami. Myślałam sobie: „jak mogłam ominąć takie miejsce, skoro znajduje się jakąś godzinę od mojego miejsca zamieszkania?”. Niestety – ponownie się zawiodłam. O ile paczkowskie mury są ciekawe, miasto prezentuje się lepiej niż odwiedzone przeze mnie wcześniej Ząbkowice Śląskie, to nie można stwierdzić, że jest ono gotowe w 100% na przyjęcie turysty. Najbardziej przeraził mnie chyba brak jakiegokolwiek życia – wiem, że jest epidemia, ale czułam się tam jak po apokalipsie zombie. Zwalam to jednak na aktualną sytuacje. Paczków jest ciekawym miejscem, nie twierdzę, że nie. Ale niestety, zaniedbanym, co niejako skutkuje brakami finansowymi. Nie lubię także kiedy miasta porównuje się do innych, znacznie bardziej reprezentacyjnych, bo po prostu na tym tracą – pisałam o tym wyżej. Paczków, bowiem nie ma nic wspólnego z Carcassonne. Czy niemiecki Rothenburg ob der Tauber czy Dinkelsbühl otoczone murami i wieżami porównują się do francuskiej twierdzy? Nie, są Rothenburgiem i Dinkelsbühlem – promują swoją tradycję i historię. Więc dlaczego my to robimy? Rozumiem, że to pewna forma promocji, jednak nasze miasta na tym tracą.



Władze miasta poniekąd słusznie uważają, że najważniejszą wizytówką Paczkowa są mury, które zostały częściowo wyremontowane. Tracą one niestety jeśli rozejrzymy się dokładniej po mieście, gdzie podobnie jak w Ząbkowicach Śląskich natrafimy na liczne, rozpadające się kamienice i budynki. Jestem osobą, która lubi city breaki, w małych miastach umiem spędzić nawet kilka dni oglądając szczegóły zabudowy, a w Paczkowie spędziłam chyba godzinę. Po prostu nie zachęciło mnie do pozostania na dłużej. Niektórzy zarzucili mi na Instagramie bezstronność w mojej opinii. Nie chce jednak kłamać, że Paczków mi się podobał. To prawda, że kamienice w rynku zostały wyremontowane, tylko co z tego, że niektóre z nich tylko do połowy lub tylko fasady. Reszta się sypie. W samym centrum, zaraz na przeciw ratusza straszy prlowska upadła, restauracja o dość wymownej nazwie „Carcassonne”. To nie są małe elementy, to ważne sprawy. Miasto zaczyna się przecież zwiedzać od rynku i to pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze.
Poza murami można podejść także do Domu Kata, w którym mieści się także informacja turystyczna oraz pozwiedzać kilka kościołów znajdujących się obok rynku. Paczków znajduje się bowiem także na Szlaku Czarownic na Polsko-Czeskim Pograniczu. O tym problemie mogłabym Wam opowiadać dłużej, ale nie miejsce i czas na to 🙂
Kilka zdjęć bez obróbki. Mam nadzieje, że dzięki nim zrozumiecie o co mi chodzi. A na pewno nie chodzi mi o obrażenie kogokolwiek, jak to odczytali niektórzy:




Otmóchów – kolejna nadzieja
Do Otmuchowa, niewielkiej miejscowości w województwie opolskim, zajechaliśmy całkowicie przypadkiem w drodze z Paczkowa do Opola. Patrząc na pozostałe okoliczne miejscowości warto się tutaj zatrzymać na 1-2 godziny. Rynek nie jest duży, ale schludny, wyremontowany i kolorowy. W centrum znajduje się przyciągający wzrok ratusz. Zaraz za nim kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego, a przy nim niewielki, ale ładnie zagospodarowany ogródek. Przy rynku znajdziecie także nową restaurację (nie próbowałam jedzenia, bo była zamknięta).


Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja miasta – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja.



Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.

Jeśli mamy trochę więcej czasu można przejść się uliczkami miasta, charakteryzującymi się niską zabudową – średniowieczny układ urbanistyczny wpisany jest na listę zabytków. Ciekawą budowlą jest także tzw. Brama Wróbla.
Powiem, że to dla mnie zagadka: jak to możliwe, że 5-tysięczne miasto potrafi zadbać o wygląd rynku, a większe nie? Wiem, że wpływają na to inne czynniki, jak przemysł itp., ale…
Kopice i „Pałac na wodzie”
To jedno z cudeniek, które musicie zobaczyć z jednego powodu. Niedługo go po prostu nie będzie. Znajdujący się aktualnie w prywatnych rękach pałac słynnego śląskiego rodu Schaffgotschów pochodzących z Frankonii jest kompletnie zrujnowany. Tutejsza rezydencja została przebudowana w stylu klasycystycznym pod koniec XVIII stulecia. Nazywany „pałacem na wodzie” z powodu otoczenia trzema stawami, skrywa także historię lokalnego Kopciuszka. „Król cynku”, Karol Godulla szybko wzbogacił się ciężką pracą, niektórzy uważali go wręcz za pracoholika. Dla swojej firmy poświęcił całe życie, jednak z tego powodu nie udało mu się założyć rodziny; wiele osób się go bało, ponieważ był wyjątkowo ponurą osobą. Urzeczony pewnego dnia postawą córki służącej, półsieroty, Joasi która ofiarowała mu kwiaty zerwane na łące i powiedziała „Kocham Pana” w testamencie zapisał jej cały majątek. Później ożeniła się z przedstawicielem rodziny Schaffgotschów i tytułowała się Joanna Schaffgotsch von Schmoberg-Godulla. Zadbali oni o rezydencje, zaadaptowali park. W rękach rodziny rezydencja znajdowała się do 1945 r.


Niestety w 1958 r. pałac został podpalony, a następnie wielokrotnie grabiony. Później przechodził z rąk do rąk, jednak żaden z właścicieli nie zadbał o stan budowli, która traciła kolejne fragmenty. Dziś pałac jest już w zasadzie nie do uratowania. Można tylko sobie wyobrazić, jaką piękną scenerię tworzyłby z okolicznym stawem i parkiem. Niestety, chyba nie będzie dane nam już tego zobaczyć.
Dojazd do Kopic możliwy jest w zasadzie tylko samochodem. Parking bezpłatny znajduje się zaraz przed pałacem. Obiekt nie jest jednak udostępniany do zwiedzania i można go tylko zobaczyć sprzed bramy. Okoliczny las, który niegdyś był parkiem także należy do prywatnego właściciela, co dodatkowo utrudnia zobaczenie pałacu. Okolice są w stanie zdewastowanym, nie widać żadnych prac rekultywacyjnych.
Czy jest nadzieja?
Co mnie dziwi najbardziej, kiedy szukałam informacji na temat dwóch najbardziej interesujących mnie na początku miejscowości (Ząbkowic Śląskich i Paczkowa) to owszem znalazłam kilka blogów opisujących zabytki, które można tam zobaczyć. Jestem jednak w głębokim szoku, że na żadnym nie spotkałam się z rzetelną informacją typu „miasto wygląda jednak tak i tak…”, „zabytki są w takim stanie…” itd. Czy blogi podróżnicze piszemy tylko po to żeby wszystkim schlebiać? A może ja nie trafiłam po prostu na taki post? Albo jestem zbyt wymagająca?
Może ten post jest momentami surowy, ostry, może niesprawiedliwy. Możecie się ze mną nie zgadzać, możecie przyznać mi rację. Tym bardziej nie chciałam nikogo urazić swoimi komentarzami, nie chodzi także o to żeby zniechęcić Was do odwiedzenia jakiegoś miejsca. Chodzi mi o otwarcie oczu, bądźmy obserwatorami, wymagającymi obserwatorami. Chciałabym, aby każdy z Was czytając ten tekst zastanowił się nad dziedzictwem, które go otacza. To każdy z nas wybierając swoją życiową drogę, decydując o weekendowym celu wyjazdu, dokonując wyboru wrzucając karteczkę do urn (i nie chodzi mi o politykowanie, a wybór władz, które zadbają o miasto i widzą jego przyszłość!) wpływa na to jak wygląda Polska. Bez naszej refleksji i pracy nic się nie zmieni, a większość z miast, zabytków czy muzeów będzie wyglądało, jak niektóre z tych opisanych powyżej – szare, smutne i zapomniane.
Luwr – wystawa prac Leonarda da Vinci
W Paryżu byłam już kilkukrotnie, przeważnie służbowo, ale także dla relaksu. Jednak tym razem udałam się do światowej stolicy mody w określonym celu – zobaczeniu wystawy prac Leonarda da Vinci. Bez wątpienia to kulturowe wydarzenie roku, nie tylko dla Francji, ale także całego świata!

Wystawa znajduje się w muzeum w Luwrze. Jest to centrum Paryża, najłatwiej dostać się tutaj oczywiście metrem i wysiąść na jednej ze stacji przy pałacu królewskim.

Ekspozycja prac chyba najsłynniejszego malarza wszech czasów organizowana jest z okazji pięćsetnej rocznicy jego śmierci. Krytycy jeszcze przed jej otwarciem okrzyknęli ją wystawą stulecia.


Wystawa czasowa prac da Vinci otwarta jest do 24 lutego 2020 roku. Prawdopodobnie później będzie można ją zobaczyć jeszcze w innych miastach europejskich.
Bilety zarezerwowałam już w listopadzie, w zasadzie kilka dni po ogłoszeniu otwarcia ekspozycji. Bilet normalny kosztuje 17 euro, przy czym na jego podstawie możemy także zwiedzać cały Luwr. Należy zakupić go przez stronę internetową muzeum, nie ma możliwości zakupienia wejściówek na miejscu. Według mnie to korzystna cena, ponieważ, normalny bilet do Luwru kosztuje tyle samo! Wystawa zaczęła bić już rekordy kilka miesięcy przed otwarciem, pod koniec października sprzedano ponad 200 tys. biletów! Aktualnie nie wiem czy można zakupić jeszcze bilety na luty…
Do wystawy przygotowywano się już od przeszło 10 lat, a w tym czasie pracownicy muzeum i naukowcy wertowali wszystkie źródła, aby jak najdokładniej opisać biografię słynnego malarza. W zasadzie do samego otwarcia ekspozycji nie było wiadomo, co dokładnie na niej zobaczymy! Nie wszystkie organizacje zgodziły się na wystawienie dzieł da Vinci zgromadzonych w ich zbiorach. Przykładem może być słynna „Dama z gronostajem”, która jest własnością Muzeum Narodowego w Krakowie. Według mnie lepiej byłoby dla nas, gdyby nasz skarb jednak tam zawisł. Jest się czym chwalić!

Problem był także z innymi dziełami, np. „Człowiekiem witruwiańskim”. Ostatecznie pojawił się on jednak na wystawie. Mnie niestety nie było już dane go zobaczyć, ponieważ zgodzono się na jego udostępnienie tylko na dwa miesiące.





Na ekspozycji znajdują się przede wszystkim rysunki i szkice da Vinci, a także kilka obrazów (11 z zachowanych 20). Ogólnie można na niej zobaczyć ponad 160 rekwizytów, ale nie tylko Leonarda, ale także jego uczniów i nauczycieli.
Obrazy, rysunki i szkice pokazywane na ekspozycji pochodzą z najważniejszych zbiorów na całym świecie! Warto tu wymienić chociaż Pinacoteke Ambrosiana w Mediolanie, Galerie Nazionale w Parmie, petersburski Ermitaż czy National Gallery w Edynburgu. Wiele dzieł pochodzi ze zbiorów prywatnych.
Ciekawą metodą zastosowaną na wystawie są zdjęcia w podczerwieni. W ten sposób prezentowanych jest kilka dzieł, obecnych, jak i nie na wystawie. Taki sposób pozwala obserwować kompozycyjne zmiany, które były wprowadzane od szkicu do obrazu. Po prostu, dzięki podczerwieni widać pod farbami pociągnięcia ołówka i to jak bardzo różniły się one miedzy sobą.




Wśród obrazów nie zabrakło jednego z najsłynniejszych, a także najdroższego na świecie – „Salvatora Mundi”, który aktualnie jest własnością prywatnego kolekcjonera.


Zapytacie zapewne teraz: ok, ale gdzie jest Mona Lisa?! Najsłynniejszy obraz da Vinci znajduje się na swoim starym, ukochanym miejscu w Luwrze w Salle des Étates. Na podstawie biletu na wystawę czasową, możecie spokojnie pójść ją zobaczyć. Niektórzy dziwią się, że wiele międzynarodowych instytucji zgodziło się na przewiezienie bezcennych dzieł sztuki do Luwru, a samo muzeum nie włożyło trudu, aby przenieść Mona Lisę piętro niżej… To takie francuskie 🙂

Po obejrzeniu wystawy odczuwałam pewien niedosyt, jednak ogólnie byłam zadowolona. Najbardziej w odbiorze przeszkadzała masa ludzi błąkająca się tak naprawdę bez celu, przyciągnięta masą reklam. Ciężko było, więc skupić się na analizie obrazów, w miejscu gdzie każdy „turysta” uważał się za artystę i wpatrywał w dzieła nie wiedząc, czego tak naprawdę szukać. Wystawa z pewnością jest ciekawa i warta zobaczenia, to jeden z must see, jednak nie powala na kolana!
Wiener Christkindlmarkt – jarmarki wiedeńskie!
Od połowy listopada do końca grudnia (a czasem nawet dłużej!), najważniejsze place Wiednia przemieniają się w olśniewające jarmarki! Stolica Austrii to jedno z moich najukochańszych miejsc, o którym śmiało mówię, że mogłabym w nim zamieszkać. Wyjazd do Wiednia był moim największym marzeniem podróżniczym, jeszcze z lat dziecięcych. Teraz bywam tam przynajmniej raz do roku, w tym …


