Pod latarnią najciemniej. Często to powiedzenie można także odnieść do naszych podróży. Wyjeżdżamy nie raz na koniec świata, aby zobaczyć jakieś piękne miejsca, a często zapominamy o najbliższej okolicy. Ja także popełniam takie błędy, w związku z tym w żadnym wypadku nikomu niczego nie zarzucam 🙂 Ale rozglądnijcie się po okolicy. Czasem naprawdę warto!
Pałac w Oleśnicy Małej – gdzie to jest? Kilka informacji praktycznych
Pałac w Oleśnicy Małej (niem. Schloss Klein Öls) leży zaledwie kilkanaście kilometrów od Brzegu i Oławy. Administracyjnie znajduje się w powiecie oławskim w województwie dolnośląskim. Wydaje mi się, że najwygodniejszą możliwością dojazdu jest podjechanie tutaj samochodem (nie bardzo orientuje się w lokalnym rozkładzie PKS – pewnie jest jakaś szansa). Warto także pamiętać o tym miejscu, jeśli będziecie przejeżdżać autostradą A4 między Wrocławiem a Brzegiem – pałac widać bowiem z drogi. Wygląda to bardzo ciekawie! Rozglądnijcie się!
Pałac można zwiedzać bezpłatnie tylko z zewnątrz oraz wejść na dziedziniec. Warto zwrócić uwagę na kartusze herbowe, kamienne płyty stołu sędziowskiego, rzadki wiatrowskaz w kształcie pawia na wieży Zofii czy nagrobek ukochanego konia Wartenberga Siwka z Möckern. W skrzydle wschodnim pałacu znajduje się kościół św. Wawrzyńca Diakona (mi nie udało się wejść do środka, może Wy będziecie mieć więcej szczęścia), przed którym stoi statua św. Jana Nepomucena. Przy ołtarzu głównym można zobaczyć obraz Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z 1733 roku i przedstawienie dawnego zespołu pałacowego.
Statua św. Jana Nepomucena
Kościół św. Wawrzyńca Diakona
Szczególnie pięknie pałac prezentuje się od strony błoni, gdzie aktualnie znajduje się boisko…Niestety budowla jest dość zaniedbana, co dziwi skoro znajduje się tutaj państwowy ośrodek (o którym dokładniej niżej). Wielka szkoda, bo to piękne miejsce. Warto pochodzić po okolicznym parku, gdzie widoczne są jeszcze dawne alejki. Niestety, on także jest bardzo zapuszczony, widać, że rośliny nie były obcinane od wielu lat. Od strony parku przy pałacu znajduje się jeszcze stara, niewielka fontanna, która o dziwo chyba jeszcze działa. Zaś za stawem możemy zobaczyć Mauzoleum rodziny Yorck von Wartenburg (Kaplica św. Maksymiliana Marii Kolbe) projektu znakomitego architekta Carla Gottharda Langhansa (autor m.in. Bramy Brandenburskiej). Zza przymrużonych oczu można sobie wyobrazić dawne piękno tego miejsca, choć moim zdaniem teraz także ma swój niepowtarzalny klimat. Zwłaszcza kiedy słońce zachodzi.
Staw pałacowyAleja grabowa w parku
Historia Pałacu w Oleśnicy Małej
Już w XII wieku Bolesław I Wysoki wybudował tutaj zamek myśliwski wraz z kaplicą. Jego syn, Henryk Brodaty razem z żoną, Jadwigą z Andechs przekazał ten teren templariuszom, którzy założyli tutaj swoją komandorię. Przez następne kilkadziesiąt lat rozbudowali oni zamek, założyli nowe wsie, a do kościoła sprowadzili liczne relikwie, w tym św. Jadwigi. Od 1312 roku teren ten należał już do Joannitów; uznaje się, że był to jeden z najbogatszych ich majątków na Śląsku. Siedziba kawalerów maltańskich kilkukrotnie ulegała jednak zniszczeniu (np. w czasie najazdów husytów, wojny trzydziestoletniej). W 1706 roku spłonęła i tutejszy komtur von Dietrichstein podjął decyzję o odbudowie pałacu w kształcie, który w dużej części zachował się do dziś. Joannici przebywali tutaj aż do sekularyzacji w 1810 roku.
Później (1810) budowla wraz z Oleśnicą Małą przeszła do rąk odznaczonego za zasługi w walce z Napoleonem, feldmarszałka Hansa Yorcka von Wartenburg. On i jego syn rozbudowali zamek, w tym czasie powstała m.in. charakterystyczna wieża Zofii oraz oranżeria. W posiadaniu tej rodziny pałac pozostawał do końca II wojny światowej. Od 1955 roku pałac został siedzibą Zakładu Doświadczalnego Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, który znajduje się tutaj do dziś.
Na terenie pałacu możemy spotkać kilku kolegów 🙂 Oranżeria
Ciekawostki o Pałacu w Oleśnicy Małej
Oleśnica Mała znajduje się na szlaku Drogi św. Jakuba, tzw. VIA REGIA. Szlak ten prowadzi aż do Santiago de Compostela w Hiszpanii, gdzie spoczywa św. Jakub Większy, jeden z dwunastu apostołów.
Ostatni właściciel pałacu, Peter Yorck von Wartenburg został stracony w Berlinie 8 sierpnia 1944 roku za udział w Kręgu z Krzyżowej (spisek przeciw Hitlerowi). Tablicę poświęconą jego osobie wmurowano w ścianę pałacu
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Zamek w Niemodlinie miałam na swojej liście „do zobaczenia” już od dłuższego czasu. Jednak jak to często bywa, najbliższe okolice pozostawiamy na koniec naszych podróży i często odkrywamy ciekawe miejsca przypadkowo. Zamek w Niemodlinie to zdecydowanie jeden z najciekawszych zabytków tego typu w województwie opolskim. Co prawda sporo jeszcze przed nim pod kątem remontów, ale z pewnością warto tu podjechać na chwilę na spacer wśród stada przyjaznych danieli. Z ciekawostek warto wspomnieć, że w trakcie prac renowacyjnych i prowadzonych badań odnaleziono kopię bursztynowej komnaty!
Informacje praktyczne
Godziny otwarcia: wtorek-niedziela: 10.00-16.00
Istnieją dwie trasy zwiedzania: Trasa 1 – przedzamcze, figury mostu zamkowego, fosa, ogród zamkowy, dziedziniec wewnętrzny (bez wejścia na Zamek Główny i zwiedzania wnętrz); Trasa 2 – z przodownikiem, dziedziniec, kaplica, wnętrza zamkowe, krypty, piwnice, zwiedzanie o określonych godzinach: wtorek-piątek 13.00; sobota-niedziela 12.00, 13.00, 14.00
Uwaga! Do 9 kwietnia 2021 roku z powodu obostrzeń możliwe jest tylko zwiedzanie dziedzińca (koszt 5 zł). Warto sprawdzać stronę internetową zamku i aktualności – tutaj
Przed zamkiem znajduje się bezpłatny parking na kilka samochodów
Przy wejściu na zamek w sklepiku poza biletami, można zakupić pamiątki w tym „Kieskę dla danieli”
Spacer po dziedzińcu itp. zajmuje kilkanaście minut
Bez wątpienia ogromną atrakcją na zamku są tutejsze daniele, które swobodnie spacerują po parku zamkowym. Można spokojnie je karmić, raczej nie boją się ludzi. Ja poczułam się jak dziecko! Świetne doświadczenie 🙂
Historia Zamku w Niemodlinie
Zamek w Niemodlinie został wybudowany z polecenia Bolesława, syna księcia opolskiego Bolka I. Powstał na miejscu XIII wiecznej kasztelanii. Ciężko niestety wskazać dokładnie, które fragmenty dzisiejszego zamku pochodzą z tego czasu, ponieważ zostały one doskonale wkomponowane w renesansową budowlę. W rękach Piastów śląskich zamek pozostał do 1532 roku.
Później często zmieniał swoich właścicieli; pojawili się tutaj członkowie takich rodzin, jak Hohenzollernowie, Logau, Puckler czy Promnitz. Dokonali oni licznych zmian w architekturze zamku, a ważniejsze miały miejsce w XVI i XVII wieku, kiedy przebudowano go w stylu renesansowym. W XVIII stuleciu dokonano renowacji w stylu baroku.
Z XVIII wieku pochodzi także piękny most, na którym warto wykonać sobie pamiątkowe zdjęcie – stąd perspektywa w stronę wieży zamkowej jest zdecydowanie najpiękniejsza. Most już od samego początku ozdobiony był rzeźbami. Dzięki niemu połączono z zamkiem budynki gospodarcze, które pojawiły się w XIX wieku. W tym czasie przebudowano także sam zamek, zamurowano niektóre krużganki i zmieniono wygląd kaplicy. Ostatnim właścicielem zamku (do 1945 roku) był Fryderyk Leopold von Praschma.
Niestety zamek miał też tragiczniejsze momenty w swojej historii. Wielokrotnie był niszczony (m.in. przez husytów w XV wieku, w czasie wojny trzydziestoletniej w 1643 roku) i ulegał pożarom (np. 1552). Także jego powojenne dzieje były skomplikowane. Po 1945 roku działał tutaj Państwowy Urząd Repatriacyjny, liceum czy szkoły podoficerskie. Przez wiele lat zamek niszczał i popadał w ruinę. W 1990 roku kupiła go prywatna osoba. Później w jego murach nakręcono zapewne znany Wam film „Jasminum” (reżyseria Jakub Kolski). Ostatecznie w 2015 roku trafił w ręce spółki Centrum z Łodzi, która rozpoczęła prace renowacyjne na zamku.
Legendy Zamku w Niemodlinie
Biała Dama
Dawno temu na Zamku w Niemodlinie odbywało się wesele młodego pana z dziewczyną z Czech. O północny, po oddaniu 12 strzałów miało dojść do oczepin. Jednak z niewiadomych powodów panna młoda uciekła z sali. Wszyscy szukali jej po całym zamku – na darmo. Odnaleziono ją dopiero nad ranem w trumnie na katafalku. Najprawdopodobniej wieko zatrzasnęło się, a ta nie umiejąc się uwolnić, udusiła się. Pannę młodą pochowano w podziemiach zamku. Ta podobno nadal przechadza się nocami po salach i woła swojego ukochanego. Nie wielu jednak wie, że Biała Dama pilnuje także tutejszego skarbu, a jej klątwa dotknęła już nie jednego złodzieja i jego rodziny.
Rozpustni mnisi
Pewnego dnia na zamku podczas balu pojawiała się wiadomość, że król potrzebuje wsparcie w wojnie. W związku z tym wszyscy mężczyźni ruszyli z odsieczą, a kobiety pozostawili pod opieką sześciu mnichów. Mężowie jednak szybko powrócili, ponieważ okazało się, że ich wsparcie nie było już konieczne. Po wejściu na zamek zastali nagich mnichów, którzy zbyt ochoczo zajęli się opieką nad ich paniami. Właściciel zamku rozkazał rzucić zakonników z okna zamkowego – żaden nie przeżył.
O ciotce Elżbiecie
Na zamku trwały przygotowania do ślubu. Zaślubiny miały odbyć się w kaplicy, w miejscu gdzie znajdowała się ruchoma cześć podłogi, przez którą spuszczano trumny do krypty. Dzieci chciały wyrządzić psikusa i w czasie, kiedy narzeczeni ślubowaliby sobie miłość uruchomić mechanizm. Odkryła to jednak ciotka Elżbieta i ukarała dzieci.
A poniżej już informacja ze strony zamku na temat podobno złośliwej ciotki:
„– Kiedy przeszukiwaliśmy kaplicę wykrywaczem metali, urządzenie silnie reagowało przy jednej ze ścian – opowiada Bogdan Szpryngiel. – Pod tynkiem znalazłem żelazną bramę, a za nią ukryta była trumna. Była w dobrym stanie, a kiedy ją otworzyłem, okazało się, że pochowano w niej kobietę. Najprawdopodobniej była to właśnie ciotka Elżbieta. Praschmowie chcieli ją ukarać i pochowali na uboczu, a ona na tym skorzystała. Jej trumna pozostała nienaruszona, a ich grobowce zostały splądrowane. Miejsce zamurowałem, żeby ciotce nie burzyć spokoju”.
Cud nad Ścinawą
W 1241 roku na ziemie Królestwa Polskiego wtargnęli Tatarzy, którzy niszczyli napotkane miasta i wsie oraz charakteryzowali się wyjątkowym okrucieństwem. Mieszko II przygotowywał się do obrony Opola, gdzie pojawili się także uzbrojeni rycerze z Niemodlina. Pewnej nocy zobaczono łuny od wschodu, od strony Wawelna pojawili się Tatarzy. O tym fakcie poinformowano także mieszkańców Niemodlina, którzy zgromadzili się w grodzie. 5 kwietnia 1241 roku niebo zostało pokryte przez ciemne chmury, a na przedpolu pojawiła się gęsta mgła. Przerażeni mieszkańcy (kobiety i dzieci) miasta szli w procesji błagając o zmiłowanie. I stał się cud. Zza ciemnych chmur przebił się świecący orszak aniołów ze św. Urszulą na czele. Blask oślepił Tatarów, a trąby anielskie spłoszyły konie. Tym sposobem Niemodlin został ocalony. W ramach podziękowań mieszkańcy miasta umieścili nad bramą opolską płaskorzeźbę św. Urszuli, która przetrwała do 1860 roku.
Tunel pod Niemodlinem
Każdy mieszkaniec miasta podobno zna legendę o podziemnym tunelu, do którego wejście znajduje się w podziemiach zamku. Ciągnie się on pod rynkiem i kończy w krypcie kościoła, a wyjście ukryte jest pod płytą jednego z grobowców. W piwnicy zamkowej przy wejściu do tunelu znajduje się odcisk krwawej dłoni, który ma podobno pochodzić z czasu, gdy właściciel zamku, rozbójnik uwięził niewinnego człowieka w tunelu. Próbując się uwolnić pozostawił krwawy odcisk dłoni, który mimo tego, że nie raz zbijano powierzchnię ściany pozostawał widoczny. Właściciel zamku pewnego dnia został zaatakowany przez uciemiężonych mieszkańców miasta i musiał uciekać właśnie przez wspomniany tunel. Potknął się jednak o ciało swojej ofiary i zahaczył o słup, który podpierał strop. Ten zawalił się, a pod gruzami zginął rozbójnik.
Jeśli mieszkasz w województwie opolskim lub okolicy polecam, abyś odwiedził Zamek Książęcy w Niemodlinie! Możliwość nakarmienia danieli w tym okolicznościach jest naprawdę fajnym uczuciem! Myślę, że nie raz tu jeszcze wrócę!
Na Szlaku Orlich Gniazd możemy zobaczyć pełno pięknych, a zarazem wzbudzających zdumienie zamków, które miały bronić naszych granic w średniowieczu. Bez wątpienia jednym z najbardziej charakterystycznych jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Zapewne wielu z Was pamięta go jeszcze z ekranizacji „Zemsty” w reżyserii Andrzeja Wajdy!
Informacje praktyczne – dojazd, ceny itp.
Tak jak wspomniałam Zamek Ogrodzieniec znajduje się we wsi Podzamcze, w powiecie zawierciańskim w województwie śląskim. Wybudowano go na najwyższym wzniesieniu Jury Krakowsko-Częstochowskiej, nazywanym Górą Zamkową lub Górą Janowskiego (515 m. n.p.m.). To jeden z najpopularniejszych zamku na Szlaku Orlich Gniazd, dlatego musimy się liczyć z tłokiem w czasie przyjazdu. Jeśli więc macie wolny dzień poza weekendem warto wtedy odwiedzić Ogrodzieniec. Ja byłam w piątek (w czasie pandemii) i było w zasadzie pusto i spokojnie, zdecydowanie lubię takie zwiedzanie!
Niedaleko zamku znajdują się także płatne prywatne parkingi (cały dzień około 10 zł).
Na zwiedzanie należy zaplanować przynajmniej godzinę, warto też zabrać ze sobą wygodne buty ze względu na dużą ilość schodów. Ta atrakcja przypadnie do gustu każdemu, spacerowanie po obwarowaniach zamku jest bardzo przyjemne, a piękne widoki na okolicę dodają wszystkiemu uroku. Jednak nie bez powodu na zamku rozwieszone są informacje na temat pilnowania swoich dzieci, faktycznie jeśli stracimy je z oczy to mogą gdzieś spaść, potknąć się itp. Dlatego warto uważać.
Doskonale wiemy, że Jura Krakowsko-Częstochowska charakteryzuje się licznymi ostańcami i skałami z okresu jury. Jednak skąd one się tutaj wzięły? Ten obszar niejednokrotnie stanowił dno morza, co doprowadziło do powstania wielu warstw skał, w tym dolomitów, marglów i wapieni. Oczywiście te ostatnie zdecydowanie dominują. Zaś ostańce powstały w wyniku procesów krasowych. Zdecydowanie dodają one charakteru okolicy. Widoki są piękne!
Historia zamku
Zamek w Ogrodzieńcu powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Idealnie wkomponowano ją w teren, z trzech stron była osłaniana przez skały, zaś z kolejnej posiadała wysoki, kamienny mur. Później król puścił go w dzierżawę marszałkowi Przedborowi z Brzezia, który rozbudował warownie. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany. Za panowania Władysława Jagiełły zamek trafił do rąk cześnika krakowskiego Włodka z Charbinowic, tym samym trafił do rąk rodu Włodków herbu Sulima (Sulimczyków). Posiadali go prawie 100 lat.
Poźniej zamek przechodził z rąk do rąk. Ogromne prace na zamku poczyniła rodzina Bonerów, bogatych kupców z Krakowa. Chyba najbardziej zapisał się chyba w jego historii kasztelan krakowski Stanisław Warszycki, który odbudował go po zniszczeniach z czasów Potopu (o jego osobie napisze jednak dokładniej niżej). Od 1695 roku był w posiadaniu rodziny Męcińskich, a w czasie Wielkiej Wojny Północnej został podpalony przez wrogie wojska szwedzkie. Później już w zasadzie nie podjęto się jego odbudowy. Nie dbali o niego także następni właściciele, Tomasz Jakliński i Ludwik Kozłowski. Ten ostatni używał kamieni z zamku jako budulca, a tamtejsze pomieszczenia wynajmował. Ostatnimi właścicielami warowni byli Wołczyńscy, a po 1944 roku przeszedł na własność państwa. W 1973 roku udostępniono go do zwiedzania.
Legendy, które warto znać!
Czarny ogar
Jak wspomniałam, w historii zamku szczególnie zapisał się Stanisław Warszycki. Zasłynął on jako odważny żołnierz w czasie Potopu, a jego prywatne wojska nie raz przesądziły o wygranej bitwie. Jednak nie z tego powodu Warszycki zapisał się na kartach historii. Zasłynął on jednak jako okrutny właściciel, który bił nie tylko swoich sługów, ale także żony, a jedną z nich miał nawet zamurować żywcem, a tą część zamku wysadzić. Inną publicznie chłostał. Podobno taka działalność miała wywoływać u niego wielką radość. Do tego był bardzo chciwy, miał nie wypłacić nawet posagu dla swojej córki. Jedna z legend mówi, że po Warszyckiego przyszedł sam diabeł i zabrał go żywcem do piekła. Do dziś powraca na zamek pod postacią czarnego ogara z łańcuchem i pilnuje swoich skarbów. Mówi się, że konie nie chcą przekraczać bramy zamku i uciekają w popłochu, a ludzie nie raz słyszeli warczenie i stukanie łańcuchów w czasie przebywania nocą na zamku.
O dwóch braciach
Kolejna z legend wspomina o dwóch braciach, którzy byli właścicielami zamku. Dzięki zmysłowi gospodarczemu udało im się szybko wzbogacić, jednak krzywdzili przy tym wielu ludzi. Kiedy zmarli pozostawili po sobie testament, w którym nie było jednak wzmianki na temat dziedziczenia, a informacje o sposobie ich pochówku na dziedzińcu zamkowym. Ich grobu mieli pilnować rycerze. Nie był to niesłuszny zabieg, bo okazało się, że już w pierwszą noc po ich pochowaniu ich miejsce spoczynku zaczęły nawiedzać duchy osób, które skrzywdzili. Rycerze broniący grobów musieli maczać miecze w wodzie święconej, aby odstraszyć zjawy. Podobno do dziś nocą można zobaczyć na dziedzińcu zamkowym duchy rycerzy walczące z pokrzywdzonymi.
Piękna córka Bonerów
Stanisław Boner, jeden z krakowskich kupców, właścicieli zamku, miał pieką córkę, Olimpię. Wielu walczyło o jej serce, jednak ona zakochała się w Stanisławie Kmicie. Ten jednak był katolikiem, a Boner zwolennikiem protestantyzmu i nie chciał pozwolić na ten związek. W tym czasie wybuchła wojna, a Kmita musiał wziąć udział w walkach, ale obiecał Olimpii, że będzie do niej pisał. Listy jednak przechwytywał ojciec. Po powrocie z wojny Kmita wysłał giermka z listem do Olimpii, jednak Boner i ten zdobył. Chcąc zakończyć niewygodną sytuację wysłał list do zakochanego rycerza w imieniu swojej córki, w którym informowała go, że nie czuje ona już nic do Kmity. Ten zrozpaczony po otrzymaniu wiadomości rzucił się wraz z koniem z wysokiej skały. Boner po tym wydarzeniu wywiózł Olimpię do Ogrodzieńca. Ta szybko jednak dowiedziała się o intrygach ojca oraz śmierci ukochanego i rzuciła się z okna najwyższej wierzy. Do dziś można ją spotkać spacerująca po zamku.
O żelaznych drzwiach
Żona Seweryna Bonera, w czasie jego nieobecności miała zabawiać się w wolnym czasie flirtując z młodymi rycerzami. Pewnego razu, gdy udała się do kaplicy zamkowej w celu modlitwy, aby jej romanse nie wyszły na jaw zerwał się bardzo silny wiatr, który szybko zamknął drzwi. Boner przetrząsnął cały zamek w celu odnalezienia żony. Jedynym miejscem, którego nie sprawdzono była kaplica, drzwi do niej jednak nie chciały się otworzyć. W końcu udało się je wyważyć, a w środku znaleziono martwą kobietę. W czasie pogrzebu żony Bonera zamek został najechany przez zbójców, którym udało się jednak ukraść tylko leżące nadal na dziedzińcu drzwi. Użyto ich do zasłonięcia wejścia do ich siedziby w Okienniku Dużym Skarżyckim. Teraz znajdują się one w zakrystii kościoła ogrodzienieckiego.
Wchodząc przez bramę do zamku warto zwrócić uwagę na dawne napisy na niej umieszczone, niektóre mają nawet 100 lat!
Zamek Ogrodzieniec w telewizji
w 1973 roku kręcono tutaj fragmenty serialu Janosik
w 1980 roku kręcono na zamku film pt. Rycerz (reż. Lech Majewski)
zamek został wykorzystany także jako plener do nagrania zespołu Iron Maiden. Później pojawiło się ono w filmie Live After Death
Ogrodzieniec zasłynął chyba jednak najbardziej ze zdjęć do Zemsty w reżyserii Andrzeja Wajdy. Wtedy dobudowano tutaj różnego rodzaju dekoracje, które pozostały tutaj do dziś (2001)
na zamku zabrzmiało także discopolo w wykonaniu zespołu Systematic. Wykorzystano go w teledysku do piosenki Marzenia i sny (2009)
rozegrała się tutaj także jedna ze słynnych scen (Bitwa pod Sodden) do serialu Wiedźmin produkcji Netflixa (2019)
Co mi się nie podobało?
Zamek jest przepiękny i to główny powód dlaczego przyciąga masę turystów. Jednak z tego powodu w drodze do niego postawiono masę obskurnych i brzydkich straganów i budek, w których można kupić dosłownie wszystko. W tle leci także wątpliwego poziomu muzyka. Po co to wszystko? Poczułam się tam, jak nad polskim morzem, gdzie próbuje mi się wcisnąć każdą bezużyteczną rzecz, słabej jakości, pełnej plastiku i pewnie kilku innych szkodliwych substancji. Do tego te budki w ogóle nie pasują do klimatu Zamku w Ogrodzieńcu, każda jest inna. Nie rozumiem też po co ten czołg w Parku Miniatur zaraz obok. Jak dla mnie – jeden wielki bezsens, do tego brzydki. Dzięki Bogu z zamku już tego nie widać.
Jeśli planujesz wycieczkę Szlakiem Orlich Gniazd to Zamek Ogrodzieniec jest miejscem, które koniecznie musisz odwiedzić! A jeśli nie wiesz co jeszcze zobaczyć, zapraszam do osobnego wpisu: Na Szlaku Orlich Gniazd – plan 3-dniowej wycieczki
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
MOŻESZ TEŻ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Nasze okolice skrywają nieraz miejsca rzadko spotykane w całej Europie i wyjątkowe. O miejscu, którego dotyczy ten wpis i jego bogatej wewnętrznej polichromii, słyszałam już od jakiegoś czasu. Jednak dopiero niedawno udało mi się tam zajrzeć! Koniecznie przeczytajcie!
Małujowice? A gdzież to jest?
To niewielka wieś leżąca w województwie opolskim, w powiecie brzeskim. Znajduje się zaledwie kilka kilometrów od Brzegu, jednak najlepiej dojechać tu samochodem. Zapewne mijacie Małujowice w drodze z Brzegu w kierunku autostrady. Warto zatrzymać się tu na chwile, bo zwiedzanie nie zajmie dużo czasu. Można to zrobić np. w drodze na zakupy!
Nazwa Małujowice prawdodpobnie pochodzi od polskiego określenia, które oznaczało coś niewielkiego – „małego. W 1888 roku w jednym ze słowników podano jej nazwę jako „Malewicz” i przytoczono przy tym znaczenie tej nazwy – „Kleindorf”, czyli mała wieś. Później nazwa została zgermanizowana i straciła swoje pierwotne znaczenie.
Z ciekawostek związanych z Małujowicami z pewnością trzeba wspomnieć o tutejszej bitwie. Na pobliskich polach, miedzy Małujowicami, Zielęcicamj, Skarbimierzem i Potokiem Pępickim rozegrało się starcie, jedno zresztą z najsłynniejszych z okresu wojen śląskich. Oczywiście mam tu na myśli bitwę pod Małujowicami (bitwa pod Mollwitz) z 10 kwietnia 1741 roku.
Kościół w Małujowicach jest niewielki, z zewnątrz nie różni się od większości świątyń tego typuBrama wejściowa do kościoła
Kościół św. Jakuba Apostoła w Małujowicach – historia i zwiedzanie
Mało kto spodziewałby się, że w tak niewielkiej miejscowości można spotkać prawdziwe historyczne cudeńko, wyjątkowe na skale Polski i regionu. A jest nim Kościół św. Jakuba Apostoła.
Początki murowanego kościoła w stylu gotyckim sięgają 1250 roku. Później, na początku XIV stulecia dobudowano mu wieżę oraz przedsionek. Kilkadziesiąt lat później kościół został ponownie przebudowany i rozbudowany, a odbywały się one pod patronatem Samboriusa, który był wtedy właścicielem miejscowości. Wtedy też rozpoczęły się prace nad tym z czego kościół słynie – polichromiami o tematyce staro- i nowotestamentowej. Prace nad nimi zakończyły się w 1480 roku. Na początku XVI stulecia dobudowano także nowy strop, które pomalowano na kolorowe ornamenty przedstawiające rośliny i zwierzęta. W 1526 roku kościół został przejęty przez ewangelików. W ich posiadaniu znajdował się do zakończenia II wojny światowej.
Już drzwi przyciągają uwagę
Niestety, w 1817 roku piękne polichromię pokryto tynkiem. Zostały odkryte dopiero w latach 60. XIX stulecia. Wtedy poddano je dość prymitywnej i niewłaściwej konserwacji, która polegała na domalowaniu brakujących elementów. Po wojnie kościół wrócił do katolików, a kilkanaście lat później odkryto kolejne, jeszcze starsze fragmenty polichromii.
Słynne polichromie to jeden z najbogatszych w naszym kraju cykli gotyckich malowideł ściennych, tzw. Biblia Pauperum (Biblia Ubogich). W taki sposób dawniej osobom, które nie potrafiły czytać i pisać przekazywano słowo boże. Jednocześnie kościół w Małujowicach jest najważniejszym punktem na Szlaku Polichromii Brzeskich i nazywany jest „śląską Sykstyną”. Tą nazwę zawdzięcza polichromii, która przedstawia Sąd Ostateczny (zdobi ona także watykańską Kaplicę Sykstyńską). Kościół znajduje się także na szlaku św. Jakuba. Możemy na nim zobaczyć także zabytki z Brzegu, Psarach czy Oleśnicy Małej.
Bogato zdobiony strop został wykonany z 600 desek
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Momentami oglądając polichromie miałam wrażenie, że malowało je małe dziecko 🙂
W 2013 roku Kościół św. Jakuba Apostoła w Małujowicach został uznany za jeden z 7 Nowych Cudów Polski w plebiscycie organizowanym przez National Geographic Traveler! Parafia stara się także o wpisanie zabytku na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Poza polichromiami w czasie zwiedzania warto zwrócić uwagę na gotycki portal z tympanonem, a także zewnętrzną zabudowę kościoła. Otacza go mur kamienny, który pochodzi z XV stulecia. W Małujowicach można zobaczyć także tzw. Wronie Wzgórze, gdzie znajdują się ruiny domu młynarza i wiatrak. To podobno z tego miejsca dowodził Fryderyk II podczas oblężenia Brzegu. Zaś przy murze cmentarnym twoi krzyż pokutny. W tym miejscu miał popełnić morderstwo na pannie młodej idącej do ślubu. Dopuścił się go młodzieniec, którego zaloty wcześniej odrzuciła dziewczyna.
Informacje praktyczne
Uwaga! Aby zwiedzić kościół należy skontaktować się z odpowiednią osobą pod numerem: 663-606-908
Zwiedzanie jest nieodpłatne, warto jednak zostawić jakiś niewielki grosz w ramach podziękować za udostępnienie do zwiedzania.
Zwiedzanie jest możliwe poza godzinami odprawiania Mszy Świętych, odbywają się one:
Niedziele i Święta: 7.30, 12.00
Dni powszednie: wg grafiku (lepiej umówić się wcześniej na zwiedzanie)
Co zobaczyć w okolicy?
Bez wątpienia najbliższym ciekawym miejscem do odwiedzenia jest Brzeg z pięknym Zamkiem Piastów Śląskich, nazywanym przez niektórych „Śląskim Wawelem”. Na jego temat powstał osobny wpis na blogu: Zamek Piastów Śląskich w Brzegu – „Śląski Wawel”? Bardzo polecam to miejsce.
Słynna brama wjazdowa Zamku Piastów Śląskich w Brzegu
Można także podjechać do niedalekiego Sulisławia, gdzie znajduje się ciekawy pałac (aktualnie hotel ze spa). Dzieje tutejszego majątku sięgają średniowiecza i nieodłącznie związane są z zakonem Templariuszy, zaś pałac powstał pod koniec XVII wieku (1688). Miał wielu właścicieli, ale najbardziej odznaczył się w jego historii Hans Karl von Schaffgotsch, który przebudował go w stylu neogotyckim. Po II wojnie światowej, jak większość pałaców przeszedł na własność państwa, a złe zarządzanie doprowadziło go do ruiny. Od 1996 roku budynek był opuszczony. Od 2006 roku pałac znajduje się w rękach Towarzystwa Inwestycyjnego BTA, które go odrestaurowało i utworzyło w nim hotel ze spa i restauracją. Atrakcją dla dzieci (choć nie tylko) są wypasające się w parku pałacowym daniele! Warto podejść i je zobaczyć!
Pałac Sulisław
Dosłownie kilka kilometrów od Kościoła w Małujowicach znajduje się kolejny zabytek, zdecydowanie mniej znany niż Sulisław – Pałac w Oleśnicy Małej. Przypuszcza się, że w XIII wieku na jego miejscu istniała komandorią templariuszy, zaś od 1312 roku teren ten należał do Joannitów. W ich posiadaniu pałac i okolica były aż do sekularyzacji w 1810 roku. Później budowla przeszła do rąk odznaczonego za zasługi w walce z Napoleonem, feldmarszałka Hansa Yorcka von Wartenburg. W posiadaniu tej rodziny pałac pozostawał do końca II wojny światowej, a od 1955 roku został siedzibą Zakładu Doświadczalnego Hodowli i Aklimatyzacji Roślin.
Pałac w Oleśnicy Małej
O innych zamkach w okolicy możecie poczytać także w innych wpisach:
Chorwacja jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych destynacji podróżniczych. Tak naprawdę pierwszy, samodzielny zagraniczny wyjazd zorganizowałam właśnie do tego kraju, a wybór padł wtedy na piękną Pule. Zdecydowanie mam ogromny sentyment do kamienistych i żwirowych plaż oraz starych miasteczek sięgających swoimi korzeniami daleko, daleko wstecz. Z czasem udało mi się zwiedzić większość najważniejszych miast na wybrzeżu Chorwacji, a z roku na roku zajeżdżałam (zawsze podróżuje tu samochodem) coraz bardziej na południe. Trafiłam w końcu na Korčulę i tego wyjazdu nigdy nie zapomnę!
Położenie wyspy i dojazd na Korčulę
Korcula to jedna z górzystych wysp Chorwacji znajdujących się w południowej części Dalmacji. Aby się na nią dostać niezbędne jest dwukrotne przeprawienie się statkiem.
Ja podróżowałam samochodem przez Czechy, Austrię, Słowenię, a później przez Zagrzeb i na południe Chorwacji. Najlepiej jechać na noc, aby koło godziny 8-10 pojawić się przy pierwszym promie. Jeśli zjawimy się później może pojawić się problem, kolejka się wydłuża, a trzeba pamiętać, że prom ma ograniczoną liczbę miejsc.
Ja wypływałam z miejscowości Ploče na półwysep Pelješac (port docelowy Trpanj). Następnie trzeba przejechać wyspę do miejscowości Orebić (ok. 20 km) i stamtąd popłynąć promem do miejscowości Korčula. Pierwsza przeprawa trwa około 1,5 godziny, następna jest krótsza, zajmuje jakieś 30-40 minut. Należy jednak pamiętać, że na Korčulę można dostać się także z innych miast, np. ze Splitu. Warto sprawdzić, która droga odpowiada nam bardziej przed wyjazdem i które przeprawy są aktualnie czynne.
Stolicą wyspy jest Korčula, moim zdaniem najlepiej tutaj zarezerwować sobie nocleg. Wieczorami będziecie mogli spędzić czas na mieście spacerując między sklepikami i restauracjami, a także zwiedzając zabytki. Będzie także co robić w przypadku gorszej pogody.
Kolejka do promuWidok na wyspę Orebić z promu
Historia Korčuli
Podług jednej z legend wyspa została odkryta przez Antenora w XII wieku p.n.e. Miał on być także założycielem Patavium, czyli włoskiej Padwy. Wyspa była już zasiedlona w epoce mezolitu i neolitu, co zostało potwierdzone w czasie wykopalisk. Później pojawili się tutaj Illirowie. Był to lud półkoczowniczy, który żył głownie z uprawy roli. W VI wieku p.n.e. Grecy z Korfu (starożytnej Kerkyry) założyli tutaj kolonie, a wyspę nazywali „Czarną Kerkyrą” w związku z gęstymi lasami sosnowymi, które tu rosły. Pozostałości po ich obecności można teraz oglądać w muzeum miejskim. Co ciekawe kamienna inskrypcja znaleziona w Lombardzie sugeruje, że na Korčuli pojawili się także inni Grecy w III wieku p.n.e. i założyli własną kolonię. Obie żyły bezkonfliktowo na wyspie aż do wojen iliryjskich (220-219 p.n.e.).
Po tym czasie Korčula stała się prowincją rzymską, a wyspa została szybko zasiedlona. Ich ślady można napotkać w zasadzie wszędzie, a pozostałości po ich willach wskazują na rozpowszechnienie się kultury rolnej. W VI wieku Korčula została włączona do Cesarstwa Bizantyjskiego. Później za rzeczą wędrówki ludów przybyli tutaj Słowianie oraz Awarowie. W związku z ich ekspansją wyspa po jakimś czasie podzieliła się na dwie strefy wpływów. Jedna należała do rzymian, druga do ludów barbarzyńskich. Ci ostatni ostatecznie przejęli całą wyspę.
Ważny etap w dziejach Korčuli miał miejsce w IX wieku – nastąpiło przejście tutejszych mieszkańców na chrześcijaństwo. Narewtańczycy, którzy tu zamieszkali nauczyli się żeglować i w dużej części zostali piratami. Kupcy włoscy, aby móc spokojnie przepływać przez sąsiedni akwen musieli wnosić coroczną daninę. Następne wieki nie były korzystne dla wyspy, która przechodziła z rąk do rąk. Należała m.in. do bizantyjskiego senioratu i Republiki Weneckiej. W tym czasie władze wyspy doszły do porozumienia i wprowadzono przepisy, które regulowały przepisy prawne przede wszystkim miasta i miały chronić jego niepodległości.
Kolejna ważna data w historii Korčuli to 1214 rok. Wtedy uchwalono Statut Korčuli. Zagwarantował on wyspie autonomię od innych księstw (Raška, Zahumlje), Republiki Raguzy oraz Republiki Wenecji. Warto podkreślić, że to drugi dokument legislacyjny wśród Słowian, zaraz po Ruskiej Prawdzie z przełomu XI i XII stulecia.
Zwiedzanie Starego Miasta Korculi
Katedra św. Marka
W centrum miasta znajduje się zdecydowanie jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków. To Katedra św. Marka, którą wzniesiono na miejscu wcześniejszego kościoła z XIII wieku. Jej twórcami byli lokalni artyści, w tym słynny Marko Andijic. Jego dziełem jest kopuła oraz wieża katedry, które powstały w 1481 roku. Trochę ponad 50 lat później do świątyni dobudowano kaplice św. Rocha, a uczyniono to nie bez powodu. Miała ona chronić mieszkańców przed epidemiami dżumy. Z wieży z dzwonnicą rozpościera się piękny widok na miasto i okolicę.
Dom Marco Polo
Nie każdy wie skąd pochodzi Marco Polo! A jest to właśnie Korčula! Kwadratowy, charakterystyczny dom, gdzie miał podobno urodzić się słynny podróżnik aktualnie został przekształcony w muzeum poświęcony jego osobie. Mieszkańcy są przekonani, że to właśnie tutaj przyszedł na świat Marco Polo w 1254 roku i dopiero w wieku piętnastu lat przeprowadził się z rodzicami do Wenecji.
Kościół Najświętszej Marii Panny – Crkva Gospojina
Świątynia powstała w 1483 roku jako kaplica należąca do rodzin arystokratycznych Gabrielis i Ismaelis. Ołtarz został wykonany w XVIII wieku, a tamtejsze mozaiki ułożył holenderski artysta Louis Schrikkela na początku lat sześćdziesiątych. W środku można zobaczyć nagrobki najbogatszych mieszkańców Korčuli.
Crkva Gospojina
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Kościół św. Piotra
To niewielki gotycki kościół, który powstał w XIV wieku, a zarazem jest jednym z najstarszych na Starym Mieście. Na fasadzie można zobaczyć płaskorzeźbę św. Piotra wykonaną przez Bonino da Milano. W środku znajduje się trzynaście drewnianych rzeźb przedstawiających Apostołów i Ewangelistów, zaś na ołtarzu można zobaczyć postać św. Piotra. Ich autorem jest nieznany wenecki artysta z XVIII wieku.
Kościół św. Piotra
Mury obronne i wieże
Jak większość miast Chorwacji położonych nad morzem, także Korcula była narażona na ataki wrogów. W związku z tym jej stare miasto okrążone jest majestatycznymi i grubymi murami z licznymi wieżami.
Jedną z najbardziej charakterystycznych jest z pewnością wieża Revelin i prowadzi ona do starówki miasta. Powstała w latach 1493-1496. Można na niej zobaczyć dwie kamienne tablice. Pierwsza przedstawia postać lwa ze skrzydłami św. Marka, jest to symbol rządów Republiki Weneckiej. Druga upamiętnia 1000-lecie koronacji pierwszego króla Chorwacji Tomislaca.
Wieża Revelin
Kolejna ciekawa wieża to Baszta Wszystkich Świętych. Wybudowano ją w 1493 roku. Można na niej zobaczyć eksponaty dawnych armat. Podobna konstrukcyjnie jest Baszta Gubernatora. Obok znajduje się wieża o tej samej nazwie. Ich nazwa pochodzi od pomysłodawcy projektu – Gubernatora Lombardo. Baszta powstała w 1483 roku, zaś wieża wcześniej, bo w 1449 roku. Ta pierwsza to najbardziej masywny fragment obronny murów Korčuli. Kiedyś widniał tu nawet wenecki lew, który został jednak usunięty po II wojnie światowej, a na jego miejscu umieszczono tablicę upamiętniającą wyzwolenie miasta.
Baszta i Wieża Gubernatora
Kolejna to kwadratowa, niewielka Wieża Morska, która znajduje się przy Bramie Morskiej. Przylega ona bezpośrednio do wschodnich murów miejskich i ciężko ją zauważyć. Także tutaj można dostrzec weneckiego lwa, a także otwory armatnie.
Brama Morska
Na Korčuli można zobaczyć jeszcze dwie wieże: Kanavelić i Zakerjan, które konstrukcyjnie są do siebie podobne. Pierwsza znajduje się w północno – zachodniej części murów. Powstała w latach 1485 – 1488 pod rządami Augustino Barbarigo. Z tego powodu nazywana jest także Wieżą Barbarigo. Bardziej popularna jest jednak nazwa Kanavelić, a nawiązuje ona do poety Petara Kanavelića, który mieszkał w budynku, który sąsiadował z wieżą. Przeszła gruntowny remont w 2006 roku. Druga, czyli wieża Zakerjan powstała nieco wcześniej, w latach 1481-1483 za panowania Giovanniego Mocenigo. Możemy na niej nawet zobaczyć jego herb, a obok kolejny, tym razem Tiepolo. Teraz mieści się w niej popularny bar Massiom specjalizujący się w drinkach.
Wieża Zakerjan
Wieża Kanavelić
Uliczki starego miasta
Nie sposób poznać urok Korčuli nie spacerując po jej uliczkach. Można się tu zatracić na kilka godzin, a nawet dni. Napotkacie tu mnóstwo sklepików, butików, restauracji i barów. Z pewnością nie będziecie się nudzić! Warto zaglądnąć do każdego zaułka!
Najpiękniejsze plaże na Korčuli
Plaża przy hotelu Liburna
Można powiedzieć, że to poniekąd przedłużenie plaży Banje znajdującej się nieco bliżej samego miasta Korčula. Jeśli macie tutaj nocleg to spokojnie dojdziecie tu spacerem. Roztacza się stąd piękny widok na stare miasto.
Typ plaży: kamienista, wylany beton.
Plaża Žitna
To zdecydowanie jedna z piękniejszych plaż na wyspie. Aby do niej dojechać trzeba się jednak troszkę natrudzić. Droga jest bardzo wąska i momentami stroma, najlepiej mieć mały samochód lub skuter, ponieważ może pojawić się też problem z miejscem do zaparkowania. Później od plaży dzieli nas jeszcze troszkę drogi w dół, ale naprawdę warto! Obok znajduje się miejscowość Zavalatica.
Typ plaży: żwirowa, kamienista.
Plaża Vela Przina
Mi nie przypadła do gustu, ponieważ nie lubuje się w plażach piaszczystych. Ale to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi, które nie przepadają za żwirem czy skałkami. Znajduje się stosunkowo niedaleko od miasta Korčula (15 min) w miejscowości Lumbarda. Latem pojawia się tu wielu turystów, warto podjechać więc wcześniej, aby zająć fajne miejsce. Znajdziecie też tutaj kilka knajpek z najważniejszymi produktami.
Korčula to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc, które udało mi się odwiedzić w Chorwacji. Spełni ona oczekiwania wszystkich, fanów przyrody, historii a także wypoczynku na plaży. Nie można także zapominać o fantastycznym winie, które smakuje wyśmienicie (szczególnie polecam odmiany białe). Jeśli zastanawiasz się nad kolejnym celem wyjazdu w kierunku Chorwacji to Korčulę musisz mieć na uwadze!
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Nie tylko Województwo Dolnośląskie słynie z pięknych zamków i pałaców. Możemy je także zobaczyć w sąsiedzkim Województwie Opolskim! Może nie ma ich tak wiele, ale z pewnością warto się tutaj rozglądnąć, bo można znaleźć prawdziwe perełki, a kilka z nich przedstawiam Wam poniżej!
Zamek w Otmuchowie
Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja Otmuchowa – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja. Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.
Zamek w Niemodlinie został wybudowany z polecenia Bolesława, syna księcia opolskiego Bolka I. Powstał na miejscu XIII wiecznej kasztelanii. Ciężko niestety wskazać dokładnie, które fragmenty dzisiejszego zamku pochodzą z tego czasu, ponieważ zostały one doskonale wkomponowane w renesansową budowlę. W rękach Piastów śląskich zamek pozostał do 1532 roku. Później często zmieniał swoich właścicieli; pojawili się tutaj członkowie takich rodzin, jak Hohenzollernowie, Logau, Puckler czy Promnitz. Dokonali oni licznych zmian w architekturze zamku, a ważniejsze miały miejsce w XVI i XVII wieku, kiedy przebudowano go w stylu renesansowym. W XVIII stuleciu dokonano renowacji w stylu baroku. W tym czasie powstał także piękny most, na którym warto wykonać sobie pamiątkowe zdjęcie – stąd perspektywa w stronę wieży zamkowej jest zdecydowanie najpiękniejsza.
Aktualnie zamek i teren parku udostępniony jest do zwiedzania. Największą atrakcją są jednak wszędobylskie daniele, które można karmić pokarmem zakupionym w sklepiku z pamiątkami.
Zamek powstał najprawdopodobniej w połowie XIV wieku jako siedziba rycerska. Już wtedy posiadał cylindryczną wieżę, która teraz przyciąga naszą uwagę. W 1565 roku zakupił go książę brzeski Jerzy II i od tego momentu zamek pełnił rolę siedziby myśliwskiej. Później z inicjatywy Piastów został rozbudowany. Po śmierci ostatniego przedstawiciela tej dynastii Jerzego Wilhelma, zamek przeszedł na rzecz cesarza austriackiego. W 1715 roku obok dobudowano kaplice, gdzie msze odprawiał Jan Dzierżoń. Po II wojnie światowej zamek przeszedł na rzecz skarbu państwa i przekazano go Nadleśnictwu w Brzegu, które utworzyło tu hotel dla pracowników. Większość wartościowych przedmiotów znajdujących się wewnątrz zostało w tym czasie skradzione. Aktualnie zamek znajduje się w rękach prywatnych (został wystawiony na sprzedaż) i prowadzone są małe prace remontowe. Zabytkowi jednak daleko jeszcze do udostępnienia dla turystów, ale trzymam kciuki, aby szybko udało się to zrealizować. Teraz można oglądać go tylko z zewnątrz. To wyjątkowo uroczy zameczek i należy pamietać, że to jeden z najlepiej zachowanych obiektów gotyckich tego typu na Opolszczyźnie.
Zamek w Brzegu
Tutejszy zamek, podobnie jak miasto powstały w XIII wieku. Początkowo budowla należała do namiestnika książęcego. Na przełomie XIII i XIV stulecia wzniesiono tu Wieżę Lwów, której nazwa pochodziła od jej zwieńczenia, gdzie znajdowały się pomniki tych dostojnych zwierząt. Dolna część tej części zamku zachowała się do dziś i jest najstarszym elementem budowli. W czasie rozbudowy pod koniec XIV w. wzniesiono budynek mieszkalny oraz gotycką kolegiatę św. Jadwigi. W tym czasie zamek należał już do książąt brzeskich. Aktualny wygląd zamek zyskał w połowie XVI stulecia, kiedy został z rozkazu Jerzego II i jego żony Barbary z Hohenzollernów przebudowany na modłę renesansu. Pierwowzorem był Zamek Królewski na Wawelu. To właśnie z tego powodu nazywany jest Śląskim Wawelem. Pieczę nad przebudową sprawowali włoscy architekci – Jakub i Franciszek Parr. Ich pracę kontynuowali Bernard i Piotr Niuron. Niestety piękne wyposażenie sal nie przetrwało do naszych czasów.
To jedno z cudeniek, które musicie zobaczyć z jednego powodu. Niedługo go po prostu nie będzie. Znajdujący się aktualnie w prywatnych rękach pałac słynnego śląskiego rodu Schaffgotschów pochodzących z Frankonii jest kompletnie zrujnowany. Tutejsza rezydencja została przebudowana w stylu klasycystycznym pod koniec XVIII stulecia. Nazywany „pałacem na wodzie” z powodu otoczenia trzema stawami, skrywa także historię lokalnego Kopciuszka. „Król cynku”, Karol Godulla szybko wzbogacił się ciężką pracą, niektórzy uważali go wręcz za pracoholika. Dla swojej firmy poświęcił całe życie, jednak z tego powodu nie udało mu się założyć rodziny; wiele osób się go bało, ponieważ był wyjątkowo ponurą osobą. Urzeczony pewnego dnia postawą córki służącej, półsieroty, Joasi która ofiarowała mu kwiaty zerwane na łące i powiedziała „Kocham Pana” w testamencie zapisał jej cały majątek. Później ożeniła się z przedstawicielem rodziny Schaffgotschów i tytułowała się Joanną Schaffgotsch von Schmoberg-Godulla. Małżeństwo zadbało o rezydencje, zaadaptowało także park. W rękach rodziny pałac znajdował się do 1945 roku.
Niestety w 1958 roku pałac został podpalony, a następnie był wielokrotnie grabiony. Później przechodził z rąk do rąk, jednak żaden z właścicieli nie zadbał o stan budowli, która traciła kolejne fragmenty. Dziś pałac jest już w zasadzie nie do uratowania. Można tylko sobie wyobrazić, jaką piękną scenerię tworzyłby z okolicznym stawem i parkiem. Niestety, chyba nie będzie dane nam już tego zobaczyć.
Dojazd do Kopic możliwy jest w zasadzie tylko samochodem. Parking bezpłatny znajduje się zaraz przed pałacem. Obiekt nie jest jednak udostępniany do zwiedzania i można go tylko zobaczyć sprzed bramy. Okoliczny las, który niegdyś był parkiem, także należy do prywatnego właściciela, co dodatkowo utrudnia zobaczenie pałacu. Okolice są w stanie zdewastowanym i nie widać żadnych prac rekultywacyjnych.
Pałac (Zamek) w Mosznej
Nazwa Mosznej najprawdopodobniej pochodzi od rodziny Moschin, która do parafii w Łączniku przybyła w XIV w. Niektóre legendy mówią, że tutejsze ziemie należały do Templariuszy. Takie wnioski wyciągnięto na początku XX wieku, kiedy to odkryto w parku piwnice, które uznano za pozostałości zamku. Moszna przez kolejne stulecia miała przechodzić z rąk do rąk, należała m.in. do rodzin von Skall i von Reisewitz.
Pałac w Mosznej powstał pod koniec XVIII stulecia i wybudowano go w stylu barokowym. Obecna forma była nadawana stopniowo po 1896 r. W tym czasie część barokowa spłonęła, ale została odbudowana. Przed 1900 r. powstała część wschodnia wybudowana w stylu neogotyckim oraz oranżeria. Kilkanaście lat później wzniesiono skrzydło zachodnie w stylu neorenesansowym. Wszyscy dziwili się tak szybkiej rozbudowie pałacu; w przeciągu kilkunastu lat powstało 99 wież oraz 365 komnat. Sam właściciel, którym był wtedy Franz-Hubert hr. Tiele-Wienckler sugerował, że w szybkiej odbudowie pomagał mu sam diabeł… Podobno do dziś nawet straszy w zamkowych murach.
Dzieje majątku sięgają średniowiecza i nieodłącznie związane są z zakonem Templariuszy, zaś pałac powstał pod koniec XVII wieku (1688). Miał wielu właścicieli, ale najbardziej odznaczył się w jego historii Hans Karl von Schaffgotsch, który przebudował go w stylu neogotyckim. Po II wojnie światowej, jak większość pałaców przeszedł na własność państwa, a złe zarządzanie doprowadziło go do ruiny. Od 1996 roku budynek był opuszczony. Od 2006 roku pałac znajduje się w rękach Towarzystwa Inwestycyjnego BTA, które go odrestaurowało i utworzyło w nim hotel ze spa i restauracją. Atrakcją dla dzieci (choć nie tylko) są wypasające się w parku pałacowym daniele! Warto podejść i je zobaczyć!
To na razie dość skromna dawka informacji na temat zamków i pałaców w Województwie Opolskim, ale myślę, że wpis będzie się rozrastał, więc zaglądajcie czasem do niego! Podzielcie się w komentarzach Waszymi propozycjami pięknych zamków i pałaców w Województwie Opolskim! Jestem bardzo ciekawa!
Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Niedawno odwiedziłam cudowny Zamek Grodziec! W planach miałam go już od dłuższego czasu, czekałam jednak na otwarcie wnętrz zamkowych, aby za jednym razem zobaczyć wszystko. Czy warto? Jak najbardziej! Moim zdaniem, to jeden z najciekawszych architektonicznie zamków na Dolnym Śląsku. Jeśli nie byłeś, to koniecznie wpisz go do swoich planów!
Położenie i dojazd
Zamek Grodziec leży w województwie dolnośląskim w powiecie złotoryjskim; dokładnie we wsi Grodziec w gminie Zagrodno. Znajduje się na bazaltowym, powulkanicznym wzgórzu o wysokości 389 m. n.p.m.
Do zamku podjedziecie jedynie samochodem. Na wzniesieniu, na którym został usytuowany znajdziecie dwa parkingi, jeden jest oddalony około kilometrową drogą pod niewielką górkę od obiektu. Z tym wzniesieniem powinien poradzić sobie każdy. Kolejny parking znajduje się zaraz przy wejściu do zamku. Oba są darmowe, a miejsc jest sporo.
Informacje praktyczne, zwiedzanie
Na podstawie biletu można zobaczyć zarówno wewnętrzne sale zamkowe, jak i obwarowania. W środku można zobaczyć m.in. Wielką Salę, Salę Rycerską, Pokój Staroniemiecki czy kaplice zamkową. Warto zwrócić uwagę na zdobienia, w niektórych miejscach można znaleźć kilkusetletnie dekoracje, ciekawe są również sklepienia oraz kominki.
Wielka Sala
Sala Staroniemiecka
Kaplica zamkowa
Cennik biletów (można płacić kartą, w cenie biletu ulotka informacyjna):
Bilet normalny – 18 zl
Bilet ulgowy (uczniowie) – 12 zł
Emeryci/renciści – 15 zł
Godziny otwarcia:
Od 1 listopada do 15 lutego – 10.00-16.00
Od 16 lutego do 30 marca – 10.00-16.00; w weekendy do 17.00
Od kwietnia do końca października – 10.00-17.00; w weekendy lipcowe i sierpniowe 9.00-19.00
TIP: Spacerując murami starajcie się odnaleźć wszystkie przejścia, przeważnie prowadzą na piękne punkty widokowe.
Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć przynajmniej godzinę, w przypadku wyjazdu z dziećmi należy zaplanować więcej czasu. Podczas spaceru po murach i wieżach zamkowych do pokonania są wąskie schody, więc warto zaopatrzyć się w wygodne obuwie. Problem z przejściem czasem mogą mieć osoby wysokie, powyżej 1,8 m. Poza zamkiem warto zobaczyć okoliczny park, polecam także przejść się do lapidarium skąd roztacza się piękny widok na zamek i jego wieżę.
Widok na zamek z lapidarium
Na dziedzińcu, w palatinum działa niewielka restauracja (w ofercie m.in. pierogi, żurek, kiełbaska, którą można samodzielnie upiec na ognisku). Można tutaj także wynająć pokoje gościnne, które usytuowane są w jednej z wież. Poniżej cennik ze strony internetowej zamku:
2-osobowy z łazienką w pokoju – 70 zł/os.
2-osobowy z łazienką na korytarzu – 50 zł/os.
3-osobowy z łazienką na korytarzu – 50 zł/os.
8-osobowy z łazienką na korytarzu – 45 zł/os.
16-osobowy (łazienki na parterze) – 40 zł/os.
Istnieje możliwość zabrania ze sobą zwierzaka, to dodatkowy koszt 15 zł/dzień.
Ciekawostka: zwiedzając zarówno wnętrza zamkowe, jak i obwarowania zwróćcie uwagę na małe zakątki, znajdziecie tam dawne „toalety”, czyli po prostu dziurę w podłodze. Jest ich dość sporo na całym obiekcie! Uwaga na nogi!!!
Na zamku organizowane są także rożnego rodzaju imprezy:
Legnicko-Brzeski Turniej Rycerski o Srebrny Pierścień Kasztelana,
Międzynarodowe Biesiady Zespołów Kresowych,
Śląskie Święto Pieśni,
Agroturystyczne Święto Wina i Miodu Pitnego,
The Witcher School, edycja polska karła osadzonego w świecie z powieści „Wiedźmin”.
Historia Zamku Grodziec
Pierwsze wzmianki o Zamku Grodziec pochodzą z XII wieku, prawdopodobnie jego budowa rozpoczęła się w 1159 roku. Wtedy był to drewniano-ziemny gród. Wybór jego położenia na powulkanicznym wzgórzu nie był przypadkiem. Tego rodzaju wzniesienia charakteryzują się stożkowym kształtem i przeważnie górują nad okolicą. Umiejscowienie w takim miejscu zamku było bardzo praktyczne, gdyż z warowni z każdej strony można było obserwować ruchy wrogich wojsk. Do tego wzgórze jest strome, co powodowało trudności w jej zdobyciu.
W czasie powstania zamek wraz z okoliczną miejscowością należały do Bolesława I Wysokiego. W latach późniejszych właścicielami warowni byli kolejni przedstawiciele dynastii piastowskiej: książę świdnicko-Jaworski Bolko I, Bolesław III Rozrzutny, książęta legniccy Fryderyk I i Fryderyk II oraz rycerz Budziwój. Za ich panowania budowla była kilkukrotnie przebudowywana i rozbudowywana.
W czasie wojen husyckich Zamek Grodziec został zdobyty i splądrowany przez wrogie wojska. Palatinum, które dominuje nad pozostałą częścią obiektu powstało dopiero w XVI wieku i w tym czasie zamek został umocniony na wzór warowni legnickiej. Później Grodziec często zmieniał właścicieli. Uległ także poważnemu pożarowi, który doprowadził go do ruiny i niezbędne było przeprowadzenie poważnego remontu. Jeden z największych przeprowadził na początku XIX wieku Hans Heinrich VI von Hochberg, właściciel słynnego Książa. Odbudowano w tym czasie palatinum, a sale zamkowe zapełniono pamiątkami i udostępniono dla turystów. Zamek szybko zmienił jednak właściciela.
W 1899 roku zakupił go Willibald von Driksen, który zlecił przebudowę słynnemu Bodo Ebhardtowi, który specjalizował się w rekonstrukcjach i odbudowach zamków. Ten zdecydował się zachować cześć warowni jako stałą ruinę i odbudował między innymi palatinum, bramę wjazdową i mury z gankami.
Ostatnim właścicielem zamku był nazistowski polityk Herbert von Dirksen, który często przebywał w Grodźcu. Ten jednak w czasie inwazji Armii Sowieckiej został przechwycony przez niemieckich oficerów i udało mu się przedostać w głąb Rzeszy. Po zakończeniu II wojny światowej zamek miał różnych właścicieli. Aktualnie dzierżawi go Zenon Biernacki.
Ciekawostki o Zamku Grodziec
Powstał na bazaltowym, powulkanicznym wzgórzu. Aktualnie znajduje się w Krainie Wygasłych Wulkanów
Zamek Grodziec był pierwszym obiektem tego typu w Europie, który dostosowany był do zwiedzania. Miało to miejsce już na początku XIX wieku, a właścicielem budowli w tym czasie był Hans Heinrich VI von Hochberg
Tutejsze palatinum jest jedną z nielicznych zachowanych na Śląsku książęcych siedzib
Jednym z właścicieli zamku był cesarz Leopold I (od 1675 roku przez 5 lat)
Na zamku kręcono masę filmów, m.in.: „Kwiat Diabła” oraz „Taras Bulba”, a także liczne filmy dokumentalne
W czasie Bożego Narodzenia na dziedzińcu organizowany jest jarmark
Moim zdaniem, Zamek Grodziec to jeden z najciekawszych zabytków tego typu na Dolnym Śląsku i okolicy. Wielkością i majestatycznym położeniem może nie dorównuje popularnemu Książowi, jednak powiem szczerze, że dawno nie bawiłam się tak dobrze spacerując po murach obronnych. Kiedy spoglądałam na wieże zamkowe, na myśl przychodziły mi obwarowania miejskie pięknego Rothenburg ob der Tauber. Jeśli więc szukasz czegoś nowego w swojej okolicy albo planujesz dłuższy wypad na Dolny Śląsk to koniecznie musisz zobaczyć Zamek Grodziec. Myślę, że będziesz zadowolony!
JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! A jaki jest twój ulubiony zamek na dolnym Śląsku?
Kto nie zna charakterystycznego Zamku Książ w Wałbrzychu? Miesięcznie odwiedzają go masy turystów, bez wątpienia to jeden z najpopularniejszych (chyba najpopularniejszy na Dolnym Śląsku) celów turystycznych Polaków, ale nie tylko, bo cieszy się także częstymi wizytami gości z Niemiec i Czech. Dawna siedziba rodziny Hochbergów przyciąga swoim charakterystycznym położeniem na Pogórzu Wałbrzyskim. Nie każdy także wie, że Zamek Książ to trzecia pod kątem wielkości budowla tego typu w Polsce! Czy warto odwiedzić to miejsce?
Widok na zamek po przekroczeniu bramy wejściowej
Położenie i dojazd
Zamek Książ aktualnie znajduje się w granicach miasta Wałbrzych (ul. Piastów Śląskich 1) w województwie Dolnośląskim, na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego.
Do zamku najlepiej dojechać samochodem, na miejscu znajduje się kilka parkingów. Jeden z nich umiejscowiono zaraz przy zamku (mieści się kilkanaście samochodów), drugi przy stajniach (ten jest o wiele większy). Parkingi są płatne, zaparkowanie samochodu osobowego to koszt 15 zł.
Do Książa można dojechać także komunikacją miejską. Musimy dostać się na Dworzec Wałbrzych Główny lub lepiej Wałbrzych Miasto. Następnie trzeba odnaleźć niedaleko przystanek, z którego odjeżdża autobus numer 8 lub 12. Dokładne informacje o dojeździe znajdziecie tutaj. W zależności od tego na jakim przystanku wysiądziemy do zamku idzie się od kilku do kilkunastu minut.
Historia Zamku Książ
Zamek powstał w latach 1288–1292, a inicjatorem budowy był książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy. Rozbudowano go za panowania Bolka II Małego. Po wygaśnięciu linii książąt świdnicko-jaworskich Książ wraz z przyległymi ziemiami przeszedł pod władanie króla czeskiego, Wacława IV. Przez następne lata zamek często zmieniał swoich właścicieli.
W 1509 roku zamek wraz z okolicznymi ziemiami został przekazany rodzinie Hochbergów (wywodzili się z Miśni, a w XIV wieku osiedlili się na stałe nieopodal Jeleniej Góry). Podczas wojny trzydziestoletniej wrogie wojska kilkukrotnie plądrowały i niszczyły budowlę. Po zakończeniu konfliktu umocnienia zamku przebudowano na tarasy ogrodowe w stylu francuskim. W pierwszej połowie XVIII stulecia dokonano przebudowy w stylu barokowym, którą zlecił Konrad Ernst Maksymilian von Hochberg. Głównym architektem był Feliks Antoni Hammerschmidt.
Zamek Książ w XIX i XX wieku odwiedzany był przez wiele wpływowych osób, w tym Izabelę Czartoryską, Zygmunta Krasińskiego, cara Mikołaja I Romanowa czy Winstona Churchilla. Kolejna przebudowa zamku miała miejsce w latach 1909–1923 na polecenie księcia Jana Henryka XV Hochberg. W tym czasie dobudowano nowe skrzydło i zmodernizowano tarasy z fontannami. Przed wybuchem I wojny światowej wybudowano także palmiarnię w Lubiechowie i ogród japoński. Mniej więcej od lat 20. XX wieku, Książ podupadał w związku z problemami finansowymi Hochbergów. Ostatnią przedstawicielką tej rodziny, która przebywała na zamku była Maria Teresa Oliwia Hochbergvon Pless. W 1940 roku została zmuszona do wyjazdu z Książa.
Tak prezentuje się Zamek Książ w trakcie spaceru w kierunku Kompleksu Riese
Podczas II wojny światowej zamek został przejęty przez władze III Rzeszy. Jednocześnie przystąpiono do przekształcenia budowli w jedną z kwater Adolfa Hitlera. W tym czasie zniszczono większość zabytkowego wystroju wnętrz w celu dostosowania ich do nowej funkcji. Przed głównym portalem wydrążono dół (szyb windowy) o głębokości 40 metrów. Pod zamkiem powstała sieć tuneli i podziemny schron – aktualnie są one udostępnione do zwiedzania. Legenda głosi, że zamek połączony jest z nazistowską siedzibą w Wałbrzychu – Totenburgiem. W okolicach poszukiwano także słynnego Złotego Pociągu.
Książ aktualnie wpisany jest na Szlak Zamków Piastowskich.
Zwiedzanie
Zwiedzanie najlepiej rozpocząć od Książęcego Parku Krajobrazowego. Poza spacerem pięknymi alejkami można tutaj zobaczyć Mauzoleum Hochbergów, Stary Zamek Książ, Ścieżkę Hochbergów, Stado Ogierów Książ oraz punkty widokowe na zamek. Należy jednak pamiętać, ze Mauzoleum oraz Stado Ogierów są dodatkowo płatne. Te ostatnie można zwiedzać tylko w pakiecie z zamkiem (dokładny cennik znajdziecie niżej). W stadzie ogierów znajdują się głównie konie rasy śląskiej, a hodowla tradycją sięga aż XIX wieku. Konie „mieszkają” zaś w stajniach z 1884 roku. Można tu także zobaczyć jedną z najpiękniejszych krytych ujeżdżalni w Polsce.
Ogromne wrażenie robi także widok na zamek zaraz po przekroczeniu bramy wejściowej, to jedno z najpopularniejszych miejsc do wykonania pamiątkowej fotografii. To tzw. Dziedziniec Honorowy, który powstał w latach 1722-1732. Przygotowano go, aby przybywający goście wiedzieli zaraz po przyjedzie, że przybyli do nie byle jakiej rezydencji.
Jedna z bram w Książęcym Parku Krajobrazowym
Rzeźby znajdujące się przed zamkiem na Dziedzińcu Honorowym
Oczywiście największą popularnością cieszy się zwiedzanie wnętrz zamkowych. Książ ma przeszło 400 pomieszczeń, jednak oczywiście nie wszystkie udostępnione są dla turystów. Warto skorzystać z tutejszych audioguideów, a zwiedzanie zajmuje wtedy około 1,5 godziny. Dla grup możliwe jest wykupienie przewodnika (język polski, angielski i niemiecki).
W Apartamentach Księżnej Daisy można aktualnie zobaczyć wystawę „Książ od kuchni”, na której zaprezentowano przeszło 200 zdjęć pokazujących życie Hochbergów, ich dworu i pracowników na początku XX wieku. Mi osobiście najbardziej przypadło do gustu zdecydowanie najpiękniejsze pomieszczenie na Zamku Książ, czyli Sala Maksymiliana wykonana w stylu baroku wiedeńskiego. To jedna z najlepiej zachowanych sal barokowych na Śląsku, a jednocześnie jeden z najpiękniejszych salonów w całej Polsce! Znajdziemy tu bogate ozdoby, trzy balkoniki dla orkiestry dworskiej oraz kominki z czarnego marmuru.
Plafon w Sali Maksymiliana autorstwa Antoniego Felixa Schefflera. Przedstawia wizytę Ateny w siedzibie Muz na Helikonie
Wnętrza zamkoweSala MaksymilianaWewnętrzny dziedziniec zamkowy
Kolejnym punktem w trakcie zwiedzania, który dostępny jest od kwietnia do września są ogrody i tarasy zamkowe. Aktualnie utrzymywane są one w stylu francuskim, to idealne miejsce na krótki odpoczynek i zrobienie ładnego zdjęcia 🙂 Stąd też roztaczają się piękne widoki na okolice i sam zamek.
Osobnym punktem do zobaczenia jest Kompleks Riese, który udostępniony do zwiedzania jest dopiero od kilku lat i stanowi dość ciekawą atrakcję turystyczną w porównaniu z dawną rezydencją. Zwiedza się go z przewodnikiem, który oprowadza nas po różnych pomieszczeniach kompleksu, których celem miało być najprawdopodobniej schronienie Niemców w przypadku przegranej w czasie II wojny światowej. Choć ich przyczyna ich powstania do dziś nie jest do końca jasna, a cały kompleks owiany jest wieloma legendami. Zwiedzając przechadzamy się ogromnymi korytarzami, oglądamy pokoje, w których mieszkać mieli Naziści, a także zapoznajemy się z legendą o złotym pociągu (pewnie większość z Was ją kojarzy!). Atrakcją dla dzieci z pewnością będą ciekawe prezentacje multimedialne i filmy puszczane w trakcie „spaceru” po Kompleksie Riese.
Kilka kilometrów od Książa znajduje się także Palmiarnia, która udostępniona jest do zwiedzania i stanowi kompleks z zamkiem. Tu nie udało mi się samej nigdy zajrzeć, ale znajduje się przy ulicy Wrocławskiej 158 (ok. 2 km piechotą z Zamku Książ).
godziny otwarcia i Cennik biletów
Tej kwestii należy poświęcić osobny podpunkt. Opcji jest bowiem naprawdę dużo.
Już od przeszło kilkunastu lat na Zamku Książ na przełomie kwietnia i maja organizowany jest Festiwal Kwiatów. W tym czasie w otoczeniu przepięknej rezydencji można podziwiać różnego rodzaju roślinność i kwiaty, organizowane są także różnego rodzaju wydarzenia towarzyszące. Z kwiatów najwytrawniejsi floryści z Polski tworzą fantastyczne konstrukcje i projekty, które biorą później udział w konkursie. Impreza ta rocznie przyciąga dziesiątki tysięcy turystów.
Film udostępniony ze strony YouTube Zamku Książ
Ogrody Światła
Od niedawna na zamku w okresie zimowym na tarasach organizowane są Ogrody Światła. W tym czasie ogrody zamieniają się w istnie disneyowskie miejsce. Masa tu świateł, kolorów, a w tle gra piękna muzyka. To atrakcja zarówno dla dzieci i dorosłych!
Nocne Zwiedzanie to impreza cykliczna, która odbywa się głównie w piątki i soboty. Na stronie znajdziecie następującą reklamę tej oferty:
„Włóżcie szaty odwagi, przybierzcie barwy bohaterów i przybywajcie do mrocznego Zamku Książ, by po zmroku poznawać jego historię. Nie obiecujemy, że będzie bezpiecznie, nie obiecujemy, że nie zaleje Was zimny pot, nie obiecujemy, że nie dosięgnie Was ręka stworów nieumarłych, obiecujemy – że nigdy tego nie zapomnicie!”
W czasie zajęć ze studentami na temat walorów turystycznych Dolnego Śląska często poruszamy przypadek Zamku Książ. Zawsze podaję go jako ewenement wśród zabytków tego typu w Polsce. Dlaczego akurat on jest tak popularny wśród turystów? Co najwyżej prześcigają go w tym aspekcie Zamek Królewski w Warszawie, Wawel w Krakowie czy Zamek Krzyżacki w Malborku. Te jednak ze względu na samą swoją historię i znaczenie dla Polaków będą zawsze popularne wśród turystów. Co więc różni Zamek Książ od pozostałych zabytków tego typu, które pozostawiły po sobie dawne śląskie, czeskie czy niemieckie rodziny na Dolnym Śląsku? Moim zdaniem, to świetna promocja tego miejsca przez właścicieli, choć oczywiście położenie i wygląd zamku w tym wyśmienicie pomagają. No bo kto z Was o Zamku Książ nie słyszał? Wystarczy także tylko spojrzeć na fanpage tej atrakcji na Facebooku w momencie nastania pandemii. Od razu wiedziano co robić, pojawiły się tam filmiki i streamy na żywo. Czy innemu zabytkowi na Dolnym Śląsku uda się prześcignąć Zamek Książ w popularności wśród turystów? Szczerze watpię, przynajmniej w najbliższym czasie. Życzę jednak także innym zabytkom tak dobrej promocji, bo to pomoże im po prostu przetrwać.
Jeśli podobał Ci się wpis, a blog przypadł Ci do gustu to możesz pomóc w jego rozwoju. Z góry dziękuje!
Stolica Bawarii przyciąga od stuleci! Kiedyś przyjeżdżano do Monachium w celu uczęszczania na tutejszy uniwersytet i zdobycia obycia na dworach tutejszych książąt, teraz przyciągają nas kiełbaski, Oktoberfest, bogata historia, zapach nowoczesności i BMW. Istnieje zapewne jeszcze setka innych powodów, dlaczego warto odwiedzić to miasto. Poniżej przedstawiam Wam mały poradnik na temat pobytu w Monachium na weekend! Znajdziecie tutaj praktyczne wskazówki oraz listę miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć.
Zwiedzanie Monachium
Komunikacja miejska
Zdecydowanie najlepszym wyjściem jeśli chcemy zwiedzać całe Monachium jest komunikacja metrem. Stacje są częste i znajdują się w okolicy najważniejszych miejsc, które warto zobaczyć. Centrum miasta i większość atrakcji znajduje się w strefie M metra.
W zależności od zon, w których się poruszamy ceny biletów zaczynają się od (obejmują strefę M):
bilet jednorazowy – od 3,40 euro
bilet jednodniowy – od 7,90 euro
CityTourCard – od 13,90 euro (ważna 24 godziny, komunikacja miejska plus zniżki do ponad 80 atrakcji; dokładne informacje tutaj: https://citytourcard-muenchen.com); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4, 5 i 6 dni
München Card – 13,90 euro (ważna 24 godziny, obejmuje darmową komunikację miejską i zniżki do atrakcji turystycznych, sklepów, restauracji itp.; dokładne informacje tutaj: https://www.turbopass.com/munich-card-munich-city-pass); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4 i 5 dni
Jakie atrakcje zobaczyć w Monachium?
Większość zabytków i ciekawych miejsc w Monachium znajduje się w centrum miasta. Poza stare miasto musimy wyruszyć tylko w przypadku zwiedzania Pałacu Nymphenburg czy Olimpiapark. Jeśli więc nie chcemy zobaczyć ostatnich wymienionych wystarczy nam dłuższy spacer po centrum. Poniżej przedstawiam listę miejsc, które musisz zobaczyć w czasie pobytu w Monachium!
Marienplatz z Nowym i Starym Ratuszem
Centrum Monachium stanowi rynek z Nowym i Starym Ratuszem oraz okolicznymi budynkami stanowiącymi stare miasto. Marienplatz swoimi korzeniami sięga aż XII wieku, kiedy został wytyczony na rozkaz Henryka Lwa. W 1638 roku wzniesiono tu charakterystyczną kolumnę maryjną upamiętniającą zakończenie najazdu szwedzkiego. Innym ciekawym miejscem na rynku jest tzw. fontanna rybna (Fischbrunnen) – powstała w latach 1862–1865, a jej autorem był Konrad Knoll. Dawnej odbywał się przy niej targ rybny. Nazwę Marienplatz to miejsce uzyskało w 1807 roku na cześć św. Marii, która miała uchronić miasto przed epidemią cholery.
Najbardziej charakterystycznymi budowlami przy Marienplatz są zdecydowanie – Stary i Nowy Ratusz. Pierwszy z wymienionych pochodzi z 1480 roku (powstał na miejscu starszej budowli). Jego budowę nadzorował Jörg von Halsbach (kierował on także pracami nad Frauenkirche o czym niżej). Najstarszą częścią Starego Ratusza jest biała wieża, która swoimi korzeniami sięga aż XII stulecia i stanowiła wtedy część monachijskich fortyfikacji. Bez wątpienia to jeden z piękniejszych zabytków stolicy Bawarii.
Ciekawostka: W Wielkiej Sali Starego Ratusza w dniu 9 listopada 1938 r. odbyło się przemówienie Josepha Goebbelsa, który stało się preludium do Nocy Kryształowej.
Kolejnym monumentalnym budynkiem jest Nowy Ratusz, który powstał w latach 1867-1909 w stylu negotyckim. Aby móc go postawić na Marienplatz konieczne było zniszczenie aż 24 kamienic. Budowla zawiera wiele interesujących elementów, np. aż 6 dziedzińców, na wieży wiszą 43 dzwony, a mechanizm zegarowy jest czwarty pod kątem wielkości na świecie. Do tego na bogato zdobionej elewacji można zobaczyć sceny z historii Bawarii.
Stary Ratusz
Nowy Ratusz
Jeden z dziedzińców Nowego Ratusza
Rezydencja w Monachium
Rezydencja w Monachium, nazywana po niemiecku Residenz to jedno z największych muzeów pałacowych, które udało mi się odwiedzić. Myślę, że będzie podobnie w przypadku wielu z Was. W sumie na zwiedzanie samej rezydencji można poświęcić cały dzień, choć można to oczywiście zrobić szybciej. Mi zajęło to pół dnia choć oglądałam głównie wnętrza z powodu złej pogody. Rezydencja powstawała w sumie przez cztery stulecia (XVI-XIX), tworzy ją zespół kilku budowli dwu-, trzy- i czterokondygnacyjnych, a także dziesięć dziedzińców. Reprezentują one różne style architektoniczne: renesans, barok, rokoko i klasycyzm.
Pod koniec XIV wieku tutejsi władcy postanowili przenieść swoją siedzibę z centrum miasta na północno-wschodnie krańce Monachium. Na miejscu dawnego zamku w latach 1570-1620 wybudowano pałac w stylu manierystycznym, który tworzy część Rezydencji. Później budowla była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana, do tego w połowie XVIII stulecia wzniesiono imponujący rokokowy Teatr Cuvilliésa (Cuvilliéstheater). Największe zmiany pojawiły się jednak w XIX wieku, kiedy to rezydencja musiała zacząć pełnić funkcję dworu królewskiego. W tym czasie przebudowie uległa także część Monachium. Od 1920 roku Residenz służy celom muzealnym, a do kompleksu należy 130 pomieszczeń. Budowla została niestety w części zniszczona w czasie II wojny światowej. W latach 50. i 60. XX wieku doszło do jej odbudowy. Spacerując po kolejnych pomieszczeniach muzeum zauważycie jednak, że prace remontowe trwają do dziś.
Festsaalbau od strony ogrodów HofgartenDziedziniec Kaiserhof
Informacje praktyczne o Rezydencji
Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00
Skarbiec Rezydencji w Monachium
Osobną częścią do zwiedzania w Rezydencji jest jej Skarbiec (Schatzkammer). Przechowywane są tutaj prawdziwe arcydzieła złotnictwa i rzemiosła artystycznego. Z najcenniejszych z pewnością warto wymienić: miniaturowe cyborium z XI wieku, krzyż Gizeli, bawarskie klejnoty koronne z XIX stulecia. Jednak niepodważalnie największą chlubą Schatzkammer jest konna statuetka św. Jerzego wykonana około 1590 roku w Monachium według projektu Sustrisa na zamówienie Wilhelma V.
Informacje praktyczne o Skarbcu
Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00
Czas zwiedzania: ok. 30 minut
Statuetka św. Jerzego to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych rzeczy jaką widziałam
Katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche)
Katedra Najświętszej Marii Panny, czyli po niemiecku Frauenkirche, to główna świątynia miasta. To w sumie trzeci stojący w tym miejscu kościół. Wcześniej znajdowała się tutaj XIII-wieczna kaplica oraz romańska bazylika. Budowla, którą możemy teraz oglądać wybudowana została w stylu późnogotyckim w latach 1468-1488.
Wchodząc do katedry z pewnością Waszą uwagę przyciągnie odcisk stopy znajdujący się przed głównym wejściem. Związana jest z nim ciekawa legenda. Jedna z nich mówi, że w czasie powstawania katedry jej architekt Jörg von Halsbach miał popaść w długi, inna wspomina zaś, że diabeł ingerował w budowlę świątyni ciągle coś niszcząc, co wydłużało czas zakończenia prac. Aby dokończyć kościół Halsbach został zmuszony do podpisania paktu z demonem. Ten obiecał, że pomoże w budowie, jeśli w świątyni nie będzie żadnych okien. Chodziło o to, aby żadne boskie światło nie przedostało się do środka. Jeśli Halsbach nie wykonałby tego zadania to musiałby oddać swoją duszę diabłu. Po ukończeniu świątyni diabeł przyszedł sprawdzić czy ten dotrzymał swojej obietnicy, jednak z wiadomych powodów nie mógł wejść do kościoła i stanął w jego głównym wejściu. Z tego miejsca, z powodu szczególnej konstrukcji nie było widać żadnego okna i „rozliczył” Halsbacha z umowy. Dopiero później okazało się, że boczne witraże schowane są za kolumnami, a jeden za ogromnym ołtarzem. Diabeł ze wściekłości, że dał się oszukać uderzył stopą w posadzkę kościoła i pozostawił swój odcisk. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie opowieści!
Zwiedzanie jest bezpłatne.
Nagrobek cesarza Ludwika IV
Odcisk diabelskiej stopy
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Kościół św. Piotra
To najstarszy kościół parafialny miasta. Jego charakterystyczna wieża (na którą można wejść) górująca nad miastem nazywana jest przez monachijczyków „Starym Piotrem”. Pierwsza świątynia (drewniana) stanęła w tym miejscu już w VIII wieku i poświęcona została apostołowi św. Piotrowi. W 1150 roku postawiono na jej miejscu kościół murowany w stylu romańskim. Później stopniowo był rozbudowywany. Kościół niestety spłonął w 1327 roku, a jego odbudowa zakończyła się przeszło 40 lat później. W tym czasie dwie wieże, które uległy pożarowi zastąpiono jedną dzwonnicą. Przez następne lata kościół był przebudowywany, np. wnętrze udekorowano w stylu barokowym. Niestety w 1945 roku świątynia prawie doszczętnie została zniszczona w trakcie bombardowania. Po kilku latach kościół został odbudowany.
Informacje praktyczne
Zwiedzanie jest bezpłatne.
Wejście na wieżę: dorośli – 3 euro; dzieci do 6 lat za darmo, później 1 euro; studenci: 2 euro.
Kościół św. Michała
Pierwsze pomysły wzniesienia w tym miejscu kolegium jezuickiego wraz z kościołem sięgają 1555 roku. Projekt udało się jednak zrealizować dopiero za panowania Wilhelma V Pobożnego, a w 1583 roku położono kamień węgielny pod budowę świątyni. Był to pierwszy duży kościół jezuicki wznoszony w Północnej Europie, a budowę ukończono w 1597 roku. Niestety nie wiadomo, kto go zaprojektował. Okazało się, że inwestycja nie była wcale tania i doprowadziła Wilhelma V i jego księstwo na skraj bankructwa. Kościół znajdował się pod opieką jezuitów aż do sekularyzacji dóbr kościelnych w 1773 roku, a budowla w tym czasie stała się własnością państwową. Do dziś zresztą należy do Wolnego Państwa Bawarii. Jezuici wrócili tu w 1921 roku, jednak kościół znacznie ucierpiał w czasie bombardowania miasta. Po II wojnie światowej podjęto się odbudowy i jego renowacji.
W czasie zwiedzania szczególną uwagę warto poświęcić wyjątkowemu sklepieniu kolebkowemu, gdyż jest to druga co do wysokości konstrukcja tego typu na świecie. Już wtedy wątpiono w jego wytrzymałość, ostatecznie dotrwało jednak do 1944 roku, kiedy zostało zbombardowane.
Wejście jest bezpłatne.
Ciekawostka: Wiele elementów związanych z konstrukcją kościoła i jego dekoracją zaciągnięto z kościoła Il Gesù, zaś świątynia z Monachium stała się wzorem dla wielu innych jezuickich budowli sakralnych. Ostatecznie Kościół św. Michała przerósł rozmiarowo swój pierwowzór.
Odeonsplatz
Poza Marienplatz w Monachium możemy natrafić na kilka dużych i ciekawych architektonicznie placów. Jednym z nich jest Odeonsplatz, który powstał na początku XIX wieku. Zaprojektował go Franz Karl Leopold von Klenze, autor m.in. Nowego Ermitażu w Petersburgu. To tutaj w 1923 roku rozpędzony został pucz monachijski. Na placu znajduje się kilka ważnych budynków – Kościół Teatynów czy dawna szkoła muzyczna Odeon. Niedaleko znajduje się także Residenz, a w centrum Odeonsplatz znajduje się Feldherrnhalle, czyli Portyk Marszałków. Został wybudowany na polecenie króla Ludwika I w 1841 roku w celu uczczenia jego armii. Wzorowany był na Loggia dei Lanzi we Florencji.
Karlsplatz z Karlstor
Jednym z miejsc, gdzie warto przejść się w Monachium jest Karlsplatz. Powstał na miejscu dawnych fortyfikacji miejskich (1791), a nazwano go na cześć monarchy Karola Teodora. Brama, którą widzicie na zdjęciu to Karlstor. To jedna z trzech zachowanych bram Starego Miasta i jest pozostałością po średniowiecznych fortyfikacjach Monachium. Powstała około 1300 roku i składała się wtedy z trzech wież. Obok znajdowała się fosa i była połączona mostem z barbakanem znajdującym się po drugiej stronie. Z czasem wieże straciły swoje znaczenie obronne, a po wybuchu prochu w 1857 roku, który spowodował spore zniszczenia postanowiono rozebrać jedną z nich. Pozostałe dwie połączono łukiem, który pozwolił na ruch uliczny. W czasie II wojny światowej brama została zniszczona, a później zrekonstruowana.
KarlsplatzKarlstor
Sitzender Keiler
To brązowa rzeźba przedstawiająca dzika w centrum Monachium (istnieją tutaj takie dwie). Ten na zdjęciu odlany został w 1976 roku i ustawiony przed Niemieckim Muzeum Łowiectwa i Rybołóstwa. Tworzy zespół wraz z rzeźbą suma. Modelami dla dzika była Porcellino – rzeźba znajdująca się we Florencji i wykonana przez Piętro Tacca. Obok znajduje się także wielka rzeźba suma 🙂
Dom handlowy Hirmer
Bez wątpienia to jeden z najpopularniejszych domów handlowych w Monachium – niestety tylko dla mężczyzn. Warto zajrzeć w czasie wyprzedaży! A Panie mogą zrobić sobie kolorowe zdjęcie przed wejściem – latem zawsze jest pięknie przystrojony kwiatami.
Schloss Nymphenburg
Jedną z największych atrakcji, którą udało mi się dziś odwiedzić w Monachium był pałac letni Wittelsbachów – Schloss Nymphenburg. Ten niepozorny z wyglądu budynek skrywa przepiękna sale balową, a w okolicznych ogrodach napotkamy liczne ptactwo, w tym przepiękne łabędzie! Dawno też nie wyciszyłam się nigdzie jak w tutejszym parku. Jestem zauroczona tym miejscem i polecam odwiedzenie go, mimo tego, że znajduje się poza centrum Monachium!
Teren, na którym aktualnie znajduje się rezydencja w 1662 roku otrzymała w prezencie Henrietta Adelaja od elektora Ferdynanda Marii Wittelsbacha. W czym czasie znajdował się tam jedynie niewielki zamek, który nazywany był „zamkiem nimf”, czyli po niemiecku Nymphenburg. Z inicjatywy Henrietty Adelajdy rozpoczęto prace rozbudowujące posiadłość w 1664 roku, a zadania tego podjął się Agostino Barelli. Kilka lat później budowę przejął Enrico Zucalli i zakończył ją w 1675 roku. To co wtedy powstało to obecny pawilon środkowy. W tym czasie zaprojektowano także ogród francuski na tyłach pałacu. W naturalny sposób przechodzi on w las, który pełnił rolę terenu łowieckiego. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1702 roku i podjął się jej elektor Maksymilian II Emanuel, a głównym cele miało być stworzenie okazałej rezydencji dla władcy i jego dworu. Wtedy też w pawilonie środkowym powstała imponująca Sala Kamienna i przekopano Kanał Nyphenburski przed pałacem. Na początku XIX stulecia ogród francuski przekształcono w ogród angielski, przy czym zachowano oś założenia.
Informacje praktyczne o Schloss Nymphenburg:
Godziny otwarcia:
Od kwietnia do 15 października: codziennie od 9.00 do 18. 00
Od 16 października do końca marca: codziennie od 10.00 do 16.00
Czas zwiedzania: wnętrza około godziny, więcej czasu można spędzić w parku
Przy wejściu znajduje się sklepik z pamiątkami
Ceny biletów:
bilet normalny – 8 euro
bilet ulgowy – 7 euro
Pałac Nymphenburg to jednak nie tylko przedni ogród i pawilon! To także ogromny (1400 m długości) park w stylu angielskim, którego oś wyznacza kanał. Spacerując po parku można napotkać budowle, które pełniły różnorakie funkcje. Miejsce to odwiedzane jest przez masę mieszkańców Monachium, którzy spacerują tu ze swoimi pupilami, uprawiają sport czy po prostu delektują się pięknym widokiem. Żałuje, że nie ma u mnie w pobliżu takiego miejsca!
Piwo!
Będą w Monachium nie ma możliwości, aby nie spróbować tutejszej tradycji, czyli piwa! Natkniemy się na nie na każdym kroku, to także tutaj na przełomie września i października odbywa się największe święto tego trunku, czyli Oktoberfest! Tego nie można przegapić!
W Monachium piwa napijecie się nawet w okolicach kościoła 🙂
Dlaczego warto zobaczyć Monachium? Myślę, że wyżej przedstawiłam Wam przynajmniej kilka powodów! Ale odwiedzając stolicę Bawarii pamiętajcie, że to najdroższe miasto w Niemczech! Można tu jednak przyjechać i nie stracić majątku, a naprawdę warto 🙂
JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ!
Jeśli interesuje Cię pobyt w Bawarii to zapraszam także do innych wpisów na ten temat:
Dolny Śląsk słynie ze swoich zamków i pałaców, które rocznie odwiedzają tysiące turystów. Najłatwiej znaleźć jednak informacje na temat tych najpopularniejszych, dobrze wypromowanych, posiadających fanpage’e na Facebooku i puszczane w telewizji. Jednak Dolny Śląsk to nie tylko Zamek Książ (o którym informacje także znajdziecie poniżej), ale także masa mniejszych pałaców i zamków, które także potrafią zachwycić. W związku z tym, że odwiedziłam ostatnio sporo z nich, postanowiłam stworzyć ich listę, która może będzie pomocna przy planowanych przez Was jednodniowych (a może i dłuższych) wypadach. Myślę, że z czasem, znajdziecie tutaj coraz więcej propozycji! Zapraszam!
Zamek Księcia Henryka
Zamek Księcia Henryka (niem. Heinrichsburg), nazywany jest także Zamkiem w Staniszowie lub Zamkiem w Marczycach. Wynika to z jego położenia na skraju obu miejscowości. Formalnie leży jednak w Staniszowie, na wzgórzu Grodna (506 m. n.p.m.).
Budowę zamku (początkowo samej 15 metrowej wieży) rozpoczęto w 1806 r. z inicjatywy Henryka von Reuss – to właśnie od imienia fundatora pochodzi nazwa obiektu. Ukończono go dopiero 12 lat później. W 1841 r. dobudowano resztę zameczku, z pawilonem myśliwskim w stylu rycerskim i belwederem w kształcie zamkowego stołpu, który zwieńczono krenelażem. Pierwotnie pełnił rolę domku myśliwskiego. Na starych rycinach i grafikach widoczna jest także drewniana kapliczka stojąca na uboczu, nie wiadomo o niej jednak nic więcej. Jeszcze przed rokiem 1939 zamek został opuszczony i stopniowo popadał w ruinę. W XXI w. zamek został przekazany w rękę prywatne, a w latach 2015-2016 został wyremontowany. Utworzono także Fundację Zamku Księcia Henryka, która organizuje różne wydarzenia kulturalne i pełni opiekę nad budowlą. Dodatkowo, w 2018 r., obiekt został Pomnikiem Historii w (status nadawany przez Prezydenta RP).
Prawdopodobnie pierwszy zamek wzniesiono w Karpnikach w XV wieku i miał tego dokonać rycerz Czirn. W tym czasie składał się on z budynku mieszkalnego oraz cylindrycznej wieży. Przez późniejsze lata tutejszy zamek często zmieniał swoich właścicieli aż w końcu trafił w ręce kanclerza księstwa świdnicko-jaworskiego Hansa Schoffa-Gotschego. Jego syn przeprowadził pewne prace rozbudowujące budowlę, która znajdowała się już wtedy na sztucznej wyspie otoczonej fosą. Schoffa-Gotschowie nie byli jednak długo właścicielami Karpników, które odsprzedano Melchiorowi Friedrichowi baronowi von Kanitz und Talewitz w 1580 roku. Ten rozpoczął kolejną przebudowę zamku, tym razem w stylu renesansowym.
W XVII i XVIII stuleciu budowla przechodziła z rąk do rąk, ciężko wręcz wymienić wszystkich właścicieli. Warto jednak wspomnieć o najpotężniejszym z nich, a był nim książę Wilhelm von Hohenzollern. To właśnie on przyczynił się do dzisiejszego wyglądu zamku, który postanowił wyremontować w stylu neogotyku angielskiego. Prace rozpoczęto od utworzenia ogrodu angielskiego. W zamku zaczęto także urządzać muzeum, które było udostępniane dla wybranej publiczności. Można tu było zobaczyć między innymi rzeźby, zbiory klejnotów, broń, witraże a na pierwszym piętrze prezentowano zbiory rękopiśmienne.
W czasie II wojny światowej w Karpnikach utworzono składnicę muzealną, w której skład wchodziły drogocenne przedmioty zrabowane przez Hitlera. Po zakończeniu konfliktu zamek odremontowano w 1962 roku. Aktualnie znajduje się w rękach prywatnych, przeprowadzono prace renowacyjne, a w jego wnętrzach mieści się hotel i restauracja.
Pałac Wojanów i Pałac Łomnica
Pierwsze wzmianki o dobrach w Wojanowie pochodzą już z XIII w. Przez stulecia należały one do rodziny von Zeidlitz, choć przez pewien czas ich właścicielami byli np. Schaffgotschowie. Na początku XVII stulecia postawiono tu renesansowy dwór, który został niestety zniszczony przez Szwedów w czasie wojny 30-letniej. Odbudowano go w 1667 r., a dobra przez następne lata często zmieniały właścicieli. Niecałe sto lat później pałac przebudowano w stylu barokowym. Kolejne zmiany nastąpiły także w XIX stuleciu. W czasie II wojny światowej urządzono tu obóz dla robotników przymusowych, zaś po 1945 r. znajdował się tu PGR. Aktualnie zamek jest własnością prywatną, spłonął w 2002 r. – udało się go jednak zrekonstruować i dziś może cieszyć nasze oko. W budynkach pałacowych znajduje się hotel oraz restauracja.
Zaledwie kilka kroków od Pałacu Wojanów znajduje się kolejny budynek, który warto zobaczyć w okolicy – Pałac Łomnica. Pierwsze wzmianki na temat tutejszych dóbr pochodzą z XV stulecia. W tym czasie ich właścicielami była rodzina von Zedlitz. Pałac w stylu wczesnobarokowym wzniesiono w drugiej połowie XVII wieku. Później był on jednak przebudowywany, np. w latach 20. XVIII stulecia. W latach 1838-1844 dokonano największych zmian w wyglądzie pałacu, a remontem kierował Albert Tollberg. Po II wojnie światowej budowla została przejęta przez państwo polskie i utworzono tu szkołę. Podobny los spotkał przynajmniej kilka zabytków tego typu na Dolnym Śląsku. Po 1977 roku pałac został jednak opuszczony i ulegał dewastacji. Dopiero w 1992 roku budowlę zakupiła spółka polsko-niemiecka, która rozpoczęła remont.
Poza samym Pałacem Łomnica warto podejść także do tzw. „Domu Wdowy”, który znajduje się zaraz obok. Został wzniesiony w latach 1803–1804 przez Christiana Gottfrieda Mentzla. W „Domu Wdowy” mieszkał najstarszy członek rodziny. Aktualnie mieści się tu hotel, kawiarnia i restauracja.
Pałac ŁomnicaDwór „Dom Wdowy”
Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim
Najważniejszym zabytkiem Kamieńca Ząbkowickiego jest bez wątpienia Pałac Marianny Orańskiej. Przez lata trzymany w rękach prywatnego właściciela podupadał, czego efekty widać do dziś. Dopiero 2012 r. gminie udało się przejąć zamek i rozpoczęły się działania mające na celu uporządkowanie okolicznego terenu oraz wyremontowanie pałacu. Należy przyznać, że władze działają w dobrym kierunku, budowla wygląda już bardzo okazale z zewnętrz. Zresztą tego rodzaju architektura jest raczej ewenementem na terenach Śląska, co z pewnością przyciąga turystów. Udało się już także wyremontować kilka sal i dach, zabezpieczyć budowlę przed zawaleniem się. Co cieszy na renowację pałacu pozyskano ogromne środki nie tylko z Unii Europejskiej, ale także ministerstwa.
Pałac w Gorzanowie
Pałac w Gorzanowie to jedna z odkrytych niedawno przeze mnie perełek na Dolnym Śląsku! Pierwsza budowla pałacowa/zamkowa powstała w Gorzanowie już w średniowieczu; ulokowana była na północ od aktualnego pałacu. Uległa ona jednak zniszczeniu w czasie wojen husyckich, a pozostałości rozebrano w 1804 roku. Aktualny pałac, który teraz możemy oglądać w Gorzanowie zaczęto wznosić w 1573 roku. Pózniej rozbudowywano go w połowie XVII wieku aż osiągnął obecne rozmiary. Przebudową kierowali Wawrzyniec Nicelo i Andrei Carove. Kolejne prace były prowadzone w 1735 roku, a w 1900 odnowiono całość budowli, a przede wszystkim dekoracje zewnętrzne. Co warto podkreślić przez ponad 300 lat pałac znajdował się w rękach rodziny Herbersteinów. Po II wojnie światowej pałac stał się własnością państwa, a w latach 60. XX wieku zaczął podupadać. Później budowla przechodziła z rąk do rąk. Nie raz była okradana przez swoich właścicieli z najpiękniejszych mebli i dekoracji. Zdarzyło się nawet, że część z nich została wywieziona do antykwariatu w Wiedniu. Brak troski doprowadził w końcu do zawalenia się dachu. Sytuacja pałacu zmieniła się w 2012 r. kiedy utworzono Fundację Pałac Gorzanów, która stopniowo przeprowadza renowacje budynku. Jednym z dużych osiągnięć było ponowne uruchomienie zegara na wieży zamkowej w 2013 r. Aktualnie od 2012 r. w Gorzanowie bez przerwy trwają prace remontowe. Uważa się, że tamtejszy pałac jest jednym z najcenniejszych obiektów utrzymanych w stylu renesansu południowoniemieckiego w Polsce południowo-zachodniej.
Nie każdy z nas słyszał o Zamku w Szczytnej lub, jak kto woli, Zamku Leśna Skala. Ta górująca nad okolicą budowla od razu przyciąga wzrok już z okolicznej drogi przejazdowej. Jak to się stało, że taki zamek przez lata nie był udostępniony dla turystów i dopiero od 2020 roku można swobodnie spacerować po okolicznym parku?
Zamek powstał w latach 1831-1837 – jest więc stosunkowo nowy w porównaniu z większością budowli tego typu na Dolnym Śląsku. Fundatorem był hrabia Leopold von Hochberg. Po śmierci Hochberga otrzymała go jego córka, później miał wielu różnych właścicieli. Ostatecznie trafił do rąk Misjonarzy Dobrej Rodziny, którzy rozbudowali zamek i dobudowali kaplicę. Inicjatywy nie udało się jednak dokończyć ze względu na II wojnę światową. Po jej zakończeniu przeszedł na własność państwa polskiego. Przez ostatnie 70 lat obiekt należał do DPS-u i mieścił się tutaj ośrodek pomocy dla niepełnosprawnych intelektualnie mężczyzn. Aktualnie zamek powoli przygotowywany jest do zwiedzania, teraz można oglądać go z zewnątrz oraz wejść na dziedziniec, czasem można zobaczyć wnętrza. Obok znajduje się także trasa piesza oraz punkt widokowy na Góry Stołowe. Bez wątpienia jest to bardzo ciekawe miejsce, które warto zwiedzić w czasie wycieczki po Dolnym Śląsku!
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Pałac w Bożkowie
Pałac w Bożkowie to atrakcja raczej rzadko odwiedzana przez turystów, głównie z dwóch powodów. Po pierwsze obiekt nie jest udostępniony do zwiedzania (podobno niektórym udaje się wejść do środka jeśli trafi się na odpowiednią osobę we wsi…), a po drugie nie jest promowany w mediach społecznościowych czy po prostu w internecie. A to bardzo ciekawe i piękne miejsce. Pierwsza budowla stała już tutaj w XVI wieku. Obecny kształt pałac przybrał w latach 1787–1791 z inspiracji Aleksandra von Magnisa. W 1800 roku obok budowli, od strony północnej postanowiono stworzyć park z tarczami herbowymi i płytami nagrobnymi. Ostatnia przebudowa pałacu miała miejsce po pożarze w 1870 r., którą przeprowadził Wilhelm von Magnis. Po II wojnie światowej przeszedł na rzecz skarbu państwa, później przez wiele lat mieściły się tutaj liczne szkoły agrotechniczne, których dyrektorzy dbali o stan obiektu. Niestety pod koniec XX w. budowla zaczęła popadać w ruinę, pomimo tego, że w latach 80. i 90. była w całkiem niezłym stanie. Aktualnie znajduje się w rękach inwestora z Sobótki, który niestety nie podjął się renowacji pałacu. Chodzą słuchy, że ponownie został wystawiony na sprzedaż.
Zamek Książ
Zamek powstał w latach 1288–1292, a inicjatorem budowy był książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy. Po wygaśnięciu linii książąt świdnicko-jaworskich Książ wraz z przyległymi ziemiami przeszedł pod władanie króla czeskiego, Wacława IV. Przez następne lata zamek często zmieniał swoich właścicieli. W 1509 roku został przekazany wraz z okolicznymi ziemiami rodzinie Hochbergów (wywodzili się z Miśni, a w XIV wieku osiedlili się na stałe nieopodal Jeleniej Góry). Podczas II wojny światowej zamek został przejęty przez władze III Rzeszy. Jednocześnie przystąpiono do przekształcenia budowli w jedną z kwater Adolfa Hitlera. W tym czasie zniszczono większość zabytkowego wystroju wnętrza w celu dostosowania ich do nowej funkcji. Przed głównym portalem wydrążono dół (szyb windowy) o głębokości 40 metrów. Pod zamkiem powstała sieć tuneli i podziemny schron (aktualnie są one udostępnione do zwiedzania). Legenda głosi, że zamek połączony jest z nazistowską siedzibą w Wałbrzychu – Totenburgiem. W okolicach poszukiwano także słynnego Złotego Pociągu.
Jeśli interesuje Cię więcej informacji na temat Zamku Książ to zapraszam do osobnych wpisów na blogu:
Pałac w Sarnach nie jest raczej mocno rozpromowany wśród mieszkańców Dolnego Śląska, a tym bardziej Polski. A naprawdę warto odwiedzić to miejsce – mi skradło ono serce (a na pewno przyczyniło się do tego pyszne ciasto czekoladowe w tutejszej restauracji)!
Już w XV wieku istniał tutaj niewielki obiekt obronny, który został rozbudowany do trójkondygnacyjnego w 1590 roku przez Fabiana von Reichenbacha. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1661 roku i w pierwszej połowie XVIII wieku, kiedy to powstała zabudowa pałacowa. Przeprowadziła ją rodzina Götzenów. Mówi się, że w tym czasie była to jedna z najbardziej okazałych rezydencji w Kotlinie Kłodzkiej.
Jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w kompleksie pałacowym jest kaplica św. Jana Nepomucena, która powstała w latach 20. XVIII wieku z inspiracji Franciszka Antoniego Götzena. W XIX stuleciu rodzina sprzedała jednak pałac, który zaczął podupadać. Po upaństwowieniu budynku po II wojnie światowej znajdował się tutaj PGR, ale najgorsze spotkało pałac po jego likwidacji. Przez lata mieszkali tutaj byli pracownicy PGRu, a w rękach prywatnych znalazł się tylko pałac letni. W 2010 roku pojawił się pomysł zakupienia pałacu przez fundacje Save Britain’s Heritage, pod patronatem księcia Walii, Karola. Pomysł spełzł jednak na niczym. Pod koniec 2013 r. Agencja Restrukturyzacji Rolnictwa odsprzedała pałac osobom prywatnym, które powołały Fundację Odbudowy Dworu Sarny i rozpoczęły kompleksowy remont obiektu. W przyszłości ma się tutaj znajdować instytucja kultury muzycznej.
Pałac Krobielowice
Zaledwie kilkanaście kilometrów od granic Wrocławia znajduje się kolejne miejsce, które warto odwiedzić – Pałac Krobielowice (Schloss Krieblowitz). Możecie tu spokojnie pospacerować z daleka od zgiełku miasta.
Już w XIV wieku znajdowała się tutaj budowla obronna, którą w 1349 roku kupił Heinrich von Sitten. W 1417 roku ziemie wraz z zamkiem zakupił opat Andreas Rügler i włączył je do klasztoru św. Wincentego na Ołbinie. W XVI stuleciu na miejscu dawnego zamku wybudowano renesansowy murowany dwór, w którym mieścił się klasztorny zarząd dóbr, a także przez jakiś czas mieszkali tu zakonnicy. Kolejna duża przebudowa i rozbudowa miała miejsce w latach 1699-1704, a zarządził ją opat wrocławskich norbertanów Karl Keller. To właśnie w tym czasie pałac przyjął obecny wygląd.
Podczas przejęcia tych terenów przez państwo pruskie i późniejszą sekularyzację dóbr kościelnych, pałac wraz z okolicznymi wsiami trafił w ręce zasłużonego na polu bitwy feldmarszałka Gebharda Leberechta von Blücher. W posiadaniu tej rodziny pałac znajdował się do II wojny światowej. W międzyczasie, w XIX wieku dobudowano jeszcze trzy charakterystyczne eklektyczne wieże z ceglanymi hełmami, taras i werandę z arkadami – czyli wszystkie najbardziej charakterystyczne elementy pałacu, które przyciągają turystów. W okresie PRLu budynek został upaństwowiony. Później wykupił go potomek angielskiej linii rodziny Blücher – Chris Vaile, który po 1993 roku wyremontował obiekt. Obecnie mieści się w nim restauracja i hotel, a obok można pograć w golfa.
Śląski Windsor, czyli Pałac Sybilli w Szczodrem
Dawna rezydencja książąt oleśnickich przyciągała niegdyś tłumy. Teraz nie pozostało z niej zbyt wiele…
W 1685 roku Krystian Ulryk (książę oleśnicki z rodziny Wirtembergów) zakupił Szczodre i postanowił wybudować w nim rezydencję letnią dla swojej żony Sybilli Marii, na której cześć nazwano pałac. Miejsce to było odwiedzane przez wpływowe osoby, w tym królów polskich i elektorów Saksonii Augusta II Mocnego i jego syna Augusta III Sasa. Po śmierci pierwszych właścicieli pałac przejął ich drugi syn Karol Fryderyk, który puścił ją w dzierżawę, a ta stopniowo podupadała.
Później pałac należał do przedstawicieli rodziny Welfów, którzy rozbudowali i odremontowali zdewastowaną budowlę. Ogrody w tym czasie zaprojektował Christian Weiss pochodzący ze Szczodrem. Jego dziełem są także ogrody w Wilanowie. Wtedy też Pałac Sybilli udostępniony był do zwiedzania, a w środku funkcjonował nawet teatr. W 1884 roku rezydencja przeszła w posiadanie króla saskiego Alberta I. Ten zmarł w pałacu w 1902 roku, podobnie jak jego następca Fryderyk August III. W tym czasie zgromadzono to przepiękną kolekcję słynnej miśnieńskiej porcelany. Niestety, gdy pałac przeszedł w rękę Fryderyka Krystiana część wyposażenia zlicytowano, a resztę przewożono do innych rezydencji.
Niestety pałac nie miał szczęścia w czasie II wojny światowej. Początkowo znajdowały się tutaj magazyny Wehrmachtu, a później budowla została podpalona. Nie wiadomo do końca kto tego dokonał; albo wycofujący się żołnierze SS lub żołnierze sowieccy. Po zakończeniu wojny utworzono tutaj Urząd Bezpieczeństwa, ośrodek wypoczynkowy dla tamtejszych pracowników oraz gospodarstwo rolne. Niszczejący pałac został rozebrany w latach 1955-1957, a w latach później ten sam los spotkał inne przypałacowe budynki. Prace rozbiórkowe trwały do 1989 roku, do dziś zachowała się tylko niewielka część rezydencji.
Zamek Grodziec
Zamek Grodziec to zdecydowanie jeden z moich ulubionych zamków na Dolnym Śląsku. To jedna z nielicznych warowni, na których udostępnione do zwiedzania są liczne przejścia i większość pomieszczeń. Mi ogromną frajdę sprawiło spacerowanie ciasnymi przejściami i wspinanie się na wieże!
Pierwsze wzmianki o Zamku Grodziec pochodzą z XII wieku, prawdopodobnie jego budowa rozpoczęła się w 1159 roku. Wtedy był to drewniano-ziemny gród. Wybór jego położenia na powulkanicznym wzgórzu nie był przypadkiem. Tego rodzaju wzniesienia charakteryzują się stożkowym kształtem i przeważnie górują nad okolicą. Umiejscowienie w takim miejscu zamku było bardzo praktyczne, gdyż z warowni z każdej strony można było obserwować ruchy wrogich wojsk. Do tego wzgórze jest strome, co powodowało trudności w jej zdobyciu. Dziś za to przyciąga turystów już z daleka!
Na Dolnym Śląsku warto także odwiedzić Pałac w Oleśnicy Małej. Przypuszcza się, że w XIII wieku na jego miejscu istniała komandorią templariuszy, zaś od 1312 roku teren ten należał do Joannitów. W ich posiadaniu pałac i okolica były aż do sekularyzacji w 1810 roku. Później budowla przeszła do rąk odznaczonego za zasługi w walce z Napoleonem, feldmarszałka Hansa Yorcka von Wartenburg. W posiadaniu tej rodziny pałac pozostawał do końca II wojny światowej, a od 1955 roku został siedzibą Zakładu Doświadczalnego Hodowli i Aklimatyzacji Roślin.
Pałac można zwiedzać bezpłatnie tylko z zewnątrz oraz wejść na dziedziniec. Warto zwrócić uwagę na kartusze herbowe, kamienne płyty stołu sędziowskiego czy nagrobek ukochanego konia Wartenberga Siwka z Möckern. Szczególnie pięknie pałac prezentuje się od strony błoni, gdzie aktualnie znajduje się boisko…Niestety budowla jest dość zaniedbana, co dziwi skoro znajduje się tutaj państwowy ośrodek. Wielka szkoda, bo to piękne miejsce.