Paksos i Antipaksos – greckie Karaiby? Jednodniowa wycieczka.

W czasie dwutygodniowego pobytu w hotelu na Korfu w pakiecie all inclusive oczywiście nie mogłam usiedzieć na miejscu i delektować się jedynie widokiem z basenu na pobliską plaże Agios Georgios. Poza wypożyczeniem samochodu (o tym co zwiedziłam opowiem Wam w innym poście) zdecydowałam się na jednodniowy zorganizowany rejs na tzw. „Greckie Karaiby”, wyspy bogaczy, czyli Paksos i Antipaksos.

Paksos i Antipaksos to dwie niewielkie wysepki na Morzu Jońskim niedaleko wyspy Korfu. Każda z nich posiada własne mity i historie, o których możemy dowiedzieć się w czasie spacerów. Dodatkowo na wysepkach rozsiane zostały piękne plaże, niebieskie groty, gaje oliwne oraz maleńkie porty rybackie. To wszystko tworzy z Paksos i Antipaksos kolorową mozaikę dla naszych oczu.

Organizacja wycieczki

Wybraliśmy wycieczkę organizowaną przez biuro podróży (Itaka), u którego wykupiliśmy także pobyt w hotelu. Koszt wynosił 40 euro od osoby. Była to dla nas najwygodniejsza opcja, ponieważ w Agios Georgios w tym czasie otwarte było tylko jedno biuro podróży, a do Kerkyry ciężko było się dostać jeśli nie posiadało się wynajętego samochodu (taksówka jest droga, a zielone busy jeździły bardzo rzadko). W ramach opłaty uwzględniony był transport z hotelu do portu w Korfu (tam i powrót) oraz rejs statkiem i przewodnik. W cenie nie było żadnego wyżywienia ani napojów. Uważam to za dużą wadę, ponieważ na pokładzie nie można było kupić niczego konkretnego do jedzenia, tylko chipsy, paluszki itp. Warto wtedy wziąć zapas jedzenia ze sobą (ewentualnie zamówić jakiś lunchbox w hotelu) zwłaszcza jeśli podróżujemy z dziećmi. Zanim dopłyniemy do Paksos (gdzie ceny w restauracjach są wyższe niż na Corfu) minie bowiem około 3-4 godzin, więc na pewno zgłodniejecie.

Zorganizowane wycieczki odbywały się w środy i piątki. Celowo wybraliśmy piątek, ponieważ w sobotę zmieniał się turnus, więc mało kto decydował się na długą wycieczkę dzień przed powrotem do domu. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ uczestnicy wycieczki w środę opowiadali nam o tłoku i przeładowanym turystami statku, mimo wprowadzenia licznych ograniczeń i kontroli przez greckie władze w związku z koronawirusem! Zero przyjemności z podróży, niektórzy spali i siedzieli nawet na podłodze. W naszym przypadku na statku było można powiedzieć „luźno”. Dla każdego znalazło się miejsce na pokładzie a nawet w jego klimatyzowanej części.

Wycieczka, start!

Autobus przyjechał po nas pod hotel około godziny 8.00. Wszyscy zgrabnie się uwinęli i jako pierwsza grupa dojechaliśmy do portu w Korfu (podróż trwa godzinę). Dzięki temu udało nam się zająć strategiczne miejsce na pokładzie statku, z którego roztaczały się piękne widoki na okolice. Poranek był bardzo rześki, słońce nie raziło jeszcze zbyt mocno, więc był to doskonały wybór. W drodze powrotnej było już tak gorąco (ponad 40 stopni w cieniui!), że siedzenie na pokładzie zewnętrznym było koszmarem nie przyjemnością.

Statek wypłynął z portu około godziny 10 i wtedy ukazał mi się malowniczy widok na Kerkyrę! Miasto z piętrzącymi się twierdzami możecie zobaczyć tylko z perspektywy statku!

Widok na Kerkyrę ze statku
Widok na twierdzę w Kerkyrze

Antipaksos i iście karaibska woda!

Pierwszy przystanek wycieczki to Antipaksos. Rejs w to miejsce trwał około 2 godziny. Ten czas upłynął nam na szukaniu delfinów (kilka udało się zobaczyć), ale przede wszystkim zachwycił mnie żółw morski! Strasznie żałuje, że nie miałam wtedy w ręce aparatu, bo nie wiem czy podobna sytuacja mi się przytrafi!

Wracają do jednej z plaż na Anitpaksos przy której zacumował nasz statek to muszę stwierdzić, że była jedną z piękniejszych jakie widziałam w życiu! Zejście do wody było możliwe tylko rufą statku, można było zejść po drabinie, która była wyjątkowo trefna! Strasznie wbijała się w stopy, niektórzy nawet z niej spadali! Inna możliwość to skok do wody. Tą opcje wybierało większość osób. W przypadku, gdy przy Agios Georgios woda była dość chłodna, to przy Antipaksos była przyjemnie ciepła! Aż nie chciało się z niej wychodzić zwłaszcza, że temperatura powietrza była już wyższa niż o poranku. Postanowiłam popłynąć na plażę, która usiana była charakterystycznymi, dużymi, białymi kamieniami. Także dno pokryte było białą glinką o bardzo dziwnym zapachu, którą niektóre panie smarowały się po twarzy. Obok plaży znajdują się także skałki, po których można chodzić, choć polecam wzięcie ze sobą specjalnego obuwia do pływania, ponieważ są one dość ostre a niektórzy widzieli tam jeżowce.

Czas na pływanie wyniósł ok. 40 minut a nie tak jak było w planie wycieczki 1,5 godziny. To zdecydowanie za mało zwłaszcza, że była to pierwsza i ostatnia kąpiel przewidziana w czasie wycieczki. Po wejściu na statek ruszyliśmy w dalszy rejs.

Blue Caves i małe rozczarowanie

Niecałą godzinę płynęliśmy do następnej atrakcji, którą były niebieskie jaskinie (Blue Caves). Jedną jaskinię tego typu udało mi się już zobaczyć w Chorwacji na wyspie Cres, w związku z tym miałam pewne oczekiwania co do tego miejsca. Słyszałam także masę pozytywnych opinii o Blue Caves od osób, które na wycieczce były wcześniej. I tu niestety nastąpiło moje rozczarowanie. Po pierwsze na zdjęciach, kiedy promują wycieczkę wydaje się że statek w całości wpływa w jaskinie. Niestety tak nie jest, ledwo wchodzi tam jego kadłub, po prostu jest za duży. Po drugie, zanim zobaczyłam niebieskie refleksy na ścianach jaskini minęło kilka dobrych minut. Nie są one bowiem tak wyraźne jakbyśmy chcieli, zapewne zależy to także odp org dnia i nasłonecznienia. Statek rejsowy jest zbyt duży, aby w pełni zobaczyć to co oferują Blue Caves na Paksos. Może gdyby pozwolono nam tam też popływać samodzielnie to wrażenie byłoby lepsze, bo okolica jest naprawdę piękna!

Paksos – wyspa bogaczy i port Gaios

Ostatnim punktem wycieczki było Paksos, do której płynęliśmy kolejną godzinę. Nazwa wyspy pochodzi od imienia ucznia Apostoła Pawła, który nawracał na chrześcijaństwo tutejszych mieszkańców. Zmarł on na Paksos i tu też został pochowany.

Mit głosi, że Korfu, Paksos i Antipaksos były kiedyś jedną wyspą. Posejdon, który chciał spędzać w oddali czas ze swoją kochanką Amfirytą uderzył w północną część Korfu trójzębem, a wysepki oderwały się. Tym samym stworzył cichy zakątek dla zakochanej pary. Mówi się nawet, że uderzenie było tak mocne, że bóg utracił swój trójząb.

Na zwiedzanie portu w Gaios, który jest stolicą obu wysepek mieliśmy około 2 godzin. Udało nam się wtedy zjeść coś smacznego w jednej z kilkunastu restauracji – szczególnie polecam różnego rodzaju owoce morza, których jest tutaj masa! Należy jednak liczyć się z faktem, że na Paksos wszystko jest nieco droższe niż na Korfu czy na kontynencie. Wiąże się to z koniecznością dowiezienia wszystkich produktów na wyspę, co zwiększa koszty. Po obiedzie mieliśmy jeszcze czas pospacerować po naprawdę niewielkiej miejscowości, choć nie było to zbyt przyjemne po całym dniu na łódce i w ponad 40 stopniowym upale. Na pierwszy rzut oka widać, że Gaios utrzymuje się głównie z turystyki, na mieście spotkamy bowiem masę restauracji, kawiarni i sklepów z pamiątkami. Ogólnie odniosłam wrażenie, że jest ono troszkę „przereklamowane”, a wycieczka nie była tak satysfakcjonująca jak tego oczekiwałam i jak podkreślano w ofercie sprzedaży. Być może gdybym mogła spędzić na wyspie więcej czasu, poznać jej „zakamarki”, a nie tylko port w Gaios to może odniosłabym inne wrażenie. Paksos jest przyjemne, ale na moje oko to niestety nic wyjątkowego (poza piękną turkusową wodą!).

Port w Gaios oblegany jest przez koty! Spotkacie je na każdym kroku, a zwłaszcza w pobliżu restauracji, gdzie na piękne oczęta próbują ugrać trochę owoców morza!

Po zwiedzeniu Gaios udaliśmy się z powrotem na statek około godziny 17. Rejs powrotny trwał ponad 2 godziny, jazda autobusem z portu w Korfu do Agios Georgios kolejną godzinę. Na miejscu byliśmy po 20. Wieczorna kąpiel w hotelowym basenie po całodniowej wycieczce była jak najbardziej wskazana! Woda w basenie nigdy nie była tak przyjemna!

W porcie w Gaios można zaopatrzyć się także w lokalne produkty. Najlepiej zabrać ze sobą do domu oliwę (nalewaną z beczek!) oraz miód

Podsumowując nie mogę powiedzieć, że wycieczka na Paksos i Antipaksos mnie usatysfakcjonowała. I nie chodzi mi tutaj o upał (zdaje sobie sprawę, że w sierpniu w Grecji może być gorąco), ale o fakt spędzenia połowy dnia (ponad 5 godzin) w podróży. W końcu 40 euro za osobę bez wyżywienia to nie niska cena, a oglądanie przez 50% czasu wnętrza autobusu czy statku (ile godzin można patrzeć na morze w 40 stopniach w cieniu!) nie można uznać za udaną wyprawę. Jeśli więc planujecie wycieczkę do Paksos i Antipaksos sprawdźcie dokładnie jaki jest plan wycieczki i ile godzin spędzicie w samej podróży do danych miejsc. W tej którą ja wybrałam z pewnością brakowało jeszcze choć jednej kąpieli. Choć to oczywiście tylko moja subiektywna ocena, wiem, że niektórym taka forma wycieczki przypadła do gustu. Z pewnością największym walorem tej wyprawy były piękne widoki na wybrzeża Korfu, Paksos i Antipaksos a także szansa zobaczenia delfinów, a nawet żółwia! Port w Gaios nie powalił mnie na kolana, jednak zobaczenie małej greckiej wioski uważam za ciekawe doświadczenie. Szkoda, że jest już ona tak bardzo nastawiona na przyjęcie turystów i brak tu zwykłego, codziennego życia mieszkańców.

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! Może masz inne doświadczenia z wycieczkami na Paksos i antipaksos? PODZIEL SIĘ SWOIMI WRAŻENIAMI W KOMENTARZACH!

3 komentarze Dodaj własny

  1. womenofpoland pisze:

    Uwielbiam takie małe greckie wysepki 💙🙈

    Polubione przez 1 osoba

  2. Anna pisze:

    My też mieszkaliśmy w Agios Georgios ale południowym przy jeziorze. Wycieczka z odwozem kosztowała 35e.(biuro,, sałatka po grecku „. Płynie się długo, a przez megafon głos w kilku językach opowiada historię (tylko nie po polsku.) Faktycznie statek jest za duży aby cały wpłynąć do grot, ale nam się podobało. Czas na kąpiel przy plaży dla nas był wystarczający. Gaios też wywarło dobre wrażenie, my jedliśmy w super knajpie, tanio smacznie. Korfu to wyspa, więc ceny też są wysokie szczególnie w lipcu i sierpniu. W drodze powrotnej na statku były pokazy tańców greckich i poczęstunek cipuro. Reasumując drugi raz mieszkając na Agios Georgios wykupiłabym wycieczkę w miejscowych budkach (25e)albo z Kavos za 40e (małą szybką łodzią z nurkowaniem i zdjęciami). A wszystkim bardzo, bardzo polecam rejs z Gouvi statkiem,, „Madalena” Rejs,tańce, obiad, napoje, wino, (do woli) muzyka, cudne plażę za 25euro.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Historian's Journeys pisze:

      Następnym razem będę szukać w innych miejscach! Dziękuje za komentarz!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s