Frankfurt am Main – miła przygoda, ale nie dla każdego!

O Frankfurcie nad Menem słyszałam raczej złe opinie. Korzystając z okazji i mojego pobytu w pobliskim Würzburgu, postanowiłam odwiedzić centrum europejskiego biznesu i sama wypracować własną opinię na temat tego miasta!

Odbudowana starówka Frankfurtu nad Menem

Miasto ma ciekawą i bogatą historię. Pierwsze wzmianki na jego temat pochodzą już z VIII wieku, w XIII wieku został wolnym miastem, od 1147 r. to tutaj obierano królów Rzeszy, a od 1567 r. koronowano tu królów i cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Piękne miasto, które przez niektórych nazywane było perełką niemieckiej architektury zostało w 70% zniszczone w czasie alianckich nalotów w 1944 r., a straty, które poniosło stare miasto wyniosły ponad 90%. Frankfurt już nigdy nie wróci do swojego dawnego kształtu, postanowiono odbudować jedynie kilka budynków w centrum. Teraz jest siedzibą wielu instytucji bankowy, a od 1999 r. mieści się tutaj Europejski Bank Centralny.

Katedra Cesarska

Łatwą ją zauważyć, ponieważ znacznie góruje nad resztą starego miasta. Jej początki datuje się już na okres panowania Merowingów, później stopniowo była rozbudowywana. Tak naprawdę nigdy formalnie nie była katedrą, a przez Niemców nazywana jest Dom, co oznacza znaczniejsze świątynie. To właśnie w tym miejscu koronowano kilku cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Podobnie jak większość miasta, katedra ucierpiała w czasie nalotów w 1944 r. – runęło sklepienie, zniszczono większość dachu, zachowała się jednak wieża i wystrój wnętrza.

Wieża katedry, aktualnie świątynia ponownie poddawana jest pracom konserwatorskim

Do zwiedzania normalnie udostępniane jest wnętrze katedry (w czasie mojej wizyty niestety zamknięte z powodu remontu) oraz 68 metrowa wieża, na którą można się wspiąć i zobaczyć piękną panoramę miasta! Wstęp kosztuje 3 euro, więc nie jest to droga impreza, a naprawdę warto. Widok jest imponujący!

Widok z wieży katedry na Men
W tle Römerberg – stare miasto

„Stare” nowe miasto

Altstadt pojawiało się już w pierwszych wzmiankach na temat Frankfurtu nad Menem w VIII wieku. Stare miasto skupia najważniejsze zabytki w tym plac Römberberg z pięknym ratuszem, jednocześnie jest najmniejszą dzielnicą miasta (pół kilometra kwadratowego), gdzie mieszka około 3,5 tys. ludzi.

Plac Römerberg

Najbardziej turystyczne miejsce Frankfurtu nad Menem. Plac był świadkiem wielu wydarzeń o różnej randze, od koronacji cesarzy po bożonarodzeniowe jarmarki. Pierwotnie nazywany był Samstagsberg najprawdopodobniej od odbywających się tu niegdyś w soboty sądów publicznych i egzekucji, a także targów czy festynów. W XVI wieku Römerberg był uważany za najpiękniejszy plac w całym cesarstwie.

Plac Römerberg

Uwagę przyciąga wznoszący się przy zachodniej pierzei ratusz Römer. Po raz pierwszy był wzmiankowany w źródłach w 1322 r. i należał do bogatej, kupieckiej rodziny. Kilkadziesiąt lat później został jednak odsprzedany miastu. Ratusz przez stulecia rozbudowywano, aż osiągnął ogromne rozmiary, a dziś tworzy go trzypiętrowy kompleks dziewięciu budynków, który zajmuje około 10 tys. metrów kwadratowych. Warto zwrócić uwagę na fakt, że ratusz zajmuje powierzchnie prawie trzy razy większą nic plac, na którym się znajduje! Piękna frontowa część budynku służy do odprawiania uroczystości czy ślubów, zaś pozostała część pomieszczeń przeznaczona jest dla magistratu.

Römer – ratusz, od niego pochodzi nazwa starówki
Ratusz od strony Paulsplatz

Przy południowej części placu wyróżnia się późnogotycki kościół św. Mikołaja (zdjęcie pierwsze od prawej), patrona żeglarzy, rybaków i marynarzy. Historia jego powstania nie jest do dziś do końca jasna. Prawdopodobnie na jego miejscu stała inna świątynia z XII wieku (być może kaplica pałacowa), stulecie później miano na tym miejscu wybudować kolejny kościół, który przebudowano do obecnej formy w XV wieku. W 1530 r. w związku z reformacją wyrzucono stąd katolików, władzę przejęli protestanci, jednak budynek przez 150 lat służył jako magazyn. Co ciekawe na wieży swoje mieszkanie miał trębacz, który oznajmiał przypłynięcie barki na Menie do brzegu. W 1721 r. kościół został ponownie konsekrowany, później kilkukrotnie poddawany był renowacją. Za cud uznaje się, że świątynia przetrwała nalot w 1944 r. prawie nie naruszona! Warto także zwrócić uwagę na wnętrze kościoła, które jest asymetryczne jakby początkowo planowano budowlę trójnawową, a nie dwu.

W centrum miasta znajdziemy także kilka muzeów, w tym Muzeum Historyczne czynne w nowym budynku od 2017 r. Głównie znajdziemy tutaj informacje na temat historii Frankfurtu nad Menem, ale także te dotyczące imigrantów, którzy przybyli do tego miasta. Znajdziemy też tutaj dawny zespół klasztorny karmelitów, który aktualnie jest siedzibą różnych instytucji, w tym teatrów, Instytutu Historii Miasta i Muzeum Archeologicznego.

Paulsplatz

Przylega od strony północnej do placu Römerberg. Znajduje się tutaj jeden z ciekawszych zabytków Frankfurtu – dawny ewangelicko-augsburski kościół św. Pawła (Paulskirche). Stąd jest już także niedaleko do Muzeum Goethego, miejsca, gdzie urodził się wielki, niemiecki pisarz.

Muzeum Goethego

Wracając do historii kościoła św. Pawła… W 1786 r. uznano, że dawny ewangelicki kościół był w bardzo złym stanie technicznym i należy go rozebrać. W kilka lat później rozpoczęto budowę nowej świątyni według planu Andreasa Liebhardta. Zmarł on jednak w trakcie prac, a projekt przejął Johann Hess, który postanowił przerobić budynek w nurcie klasycystycznym. Jest to jeden z najlepszych przykładów tego stylu w całych Niemczech! Budowa przeciągnęła się jednak do 1833 roku z powodu braków finansowych i zakończył ją Johann Hess junior.

Świątynia nie pełniła jednak długo swej roli, podczas Wiosny Ludów w 1848 roku zebrał się w niej parlament frankfurcki. Do pierwotnej funkcji powrócił dopiero cztery lata później. Podobnie, jak większość starego miasta został zbombardowany w 1944 roku. Odnowiono go szybko, bo zaraz po wojnie, jednak nigdy już nie był kościołem. Początkowo planowano, aby w nim znalazła się siedziba Bundestagu, miało to miejsce, gdy miano nadzieję, że Frankfurt zostanie stolicą RFN. Przegrał jednak z Bonn. Ostatecznie urządzono tu mauzoleum, jest niejako pomnikiem narodowym. Nie postanowiono także odnowić kolumnady w stylu jońskim, pierwotny kształt kościół zachował jedynie z zewnątrz. Teraz organizowane są w nim różnego rodzaju wystawy, a na piętrze odbywają się obrady parlamentu frankfurckiego. Mi „nowy” wystrój kościoła nie przypadł do gustu, a wam podoba się?

Co jeszcze?

Bankenviertel i Main Tower

W czasie pobytu we Frankfurcie warto przejść się do dzielnicy bankowej, choć jej nazwa i zasięg terytorialny nie jest unormowany administracyjnie. To centrum biznesowe miasta tętni życiem od rana do wieczora, a wznoszące się wysoko wieżowce robią naprawdę ogromne wrażenie. Warto więc przejść się tam choć na chwilę i zasmakować wielkomiejskiego życia.

Pomnik Euro przy wieżowcu Eurotower w dzielnicy Bankenviertel

Tylko jeden z wieżowców ma ogólnodostępny punkt widokowy – Main Tower. Można na niego wjechać za ok. 10 euro i myślę, że warto. Budynek ma 200 metrów wysokości i rozciąga się z niej zachwycający widok na całe miasto, w tym Römerberg, Men i pozostałe wieżowce. Na miejscu można także coś zjeść w tutejszej restauracji i delektować się piękną panoramą.

Börsenplatz

Warto przejść się kawałek od Altstadt (jakieś 10 min) do dzielnicy frankfurckiej giełdy, której centrum stanowi Börsenplatz. Jego całą północną pierzeję zajmuje wymuskany budynek giełdy – Börse Frankfurt. Jest on częściowo zrekonstruowany, boczne fragmenty są już współczesne. Nieco z boku postawiono dwa symbole – hossy i bessy, czyli byka i niedźwiedzia. Już od średniowiecza Frankfurt był miastem tętniącym życiem i specjalizującym się w handlu. W 1585 roku powstała tu instytucja zajmująca się ustalaniem i utrzymywaniem kursów walut – uznaje się to za początek tutejszej giełdy. W 1879 roku giełda przeniosła się do nowego budynku, właśnie przy Börsenplatz.

Symbole hossy i bessy na Börsenplatz

Rejs po Menie

Jedną z najpopularniejszych atrakcji Frankfurtu są rejsy na Menie. Zarówno turyści zagraniczni, jak i sami Niemcy bardzo często korzystają z tej oferty. Przeważnie mamy do wyboru, dwa warianty – 50 i 100 minutowy. Jak dla mnie krótszy rejs był, jak najbardziej wystarczający (cena to 10 euro), a jeśli macie ochotę coś zjeść lub wypić na pokładzie to proponuje wybór dłuższej opcji (ok. 15 euro).

Na pokładzie podawane są aktualne informacje (w języku niemieckim i angielskich) na temat obiektów, które się mija, dzięki czemu po prostu wiemy co oglądamy. Trasa przebiega między Gerbermühle a Greisheim, a statki wycieczkowe pływają od przełomu kwietnia i maja do końca października (co godzinę od 11 do 18). Uważam, że warto skorzystać z tej możliwości i zobaczyć piękną panoramę miasta oraz jego najważniejsze punkty orientacyjne.

Senckenberg Naturmuseum

Jedną z popularniejszych atrakcji we Frankfurcie nad Menem jest Senckenberg Naturmuseum (Muzeum Historii Naturalnej). Jako, że jestem prawdziwym fanem dinozaurów (to chyba pozostałość z młodości), a właśnie tam znajdują się ich jedne z największych zbiorów dużych egzemplarzy w Europie to koniecznie musiałam się tam wybrać! Dzisiaj zwiedzających witają na zewnątrz duże reprodukcje dinozaurów naturalnej wielkości, oparte na najnowszych teoriach naukowych dotyczących wyglądu dinozaurów.

Wewnątrz można podążać śladami Tyranozaura, odciśniętego w podłodze, w kierunku jego szkieletu na osłoniętym patio. Bilet kosztuje 10 euro, jednak jeśli zaopatrzycie się w Frankfurt Card (opcja dwudniowa 15 euro) to koszt to jedynie 5 euro, plus macie zniżki do innych atrakcji oraz transport wszystkimi środkami publicznymi po Frankfurcie za darmo. Dostępna jest także aplikacja (zarówno w Apple Store, jak i Google Play), który oprowadza nas po zbiorach muzeum. Dodatkową atrakcją jest także wizualizacja 3D życia dinozaurów (dodatkowo płatna – 2 euro).

Film o wizualizacji 3D

Choć może wyglądem i formą Senkenberg Naturmuseum przekazu nie dorównuje londyńskiemu odpowiednikowi to trzeba przyznać, że zbiory szkieletów dinozaurów są naprawdę pokaźne, jeśli nie większe od tych zgromadzonych w stolicy Wielkiej Brytanii! Tyranozaur jest naprawdę super! Dodatkowo znajdziecie tam wiele innych eksponatów, w tym zwierzęta i gady, a także replikę Lucy – kompletnego w 40% szkieletu żeńskiego osobnika Australopithecus afarensis odkrytego 24 listopada 1974 roku.

Ulica handlowa Zeil

To jedna z najbardziej znanych i cieszących się ogromnymi obrotami ulic w Niemczech! Ulica z obu stron kończy się rozległymi placami: Hauptawache (stoi tutaj budynek Głównego Odwachu – gwardii miejskiej i aresztu) na zachodzie i Konstablerwache na wschodzie. Miłośnicy zakupów znajdą tutaj przynajmniej kilka miejsc dla siebie: Kaufhof, Karstadt, Peck&Cloppenburg i MyZeil. Ostatnia wymieniona została wybudowana w 2009 r. i w pierwszym dniu odwiedziło ją ponad 120 tys. ludzi! Po dwóch tygodniach widziało już ją ponad milion osób!

Wertheim Village

Jeśli mamy dzień wolny i nie wiemy, co z nim począć możemy pojechać na wielki shopping do okolicznego miasteczka outletowego – Wertheim Village Designer Outlet. Z Frankfurtu można się tam dostać na różne sposoby: pociągiem, autobusem, samochodem czy shopping express.

Fest

Jak w każdym miasteczku w Niemczech, także we Frankfurcie nad Menem odbywają się słynne festy! Mi udało się na taki trafić w czasie mojego pobytu pod koniec września, kiedy przechadzałam się ulicą Zeil zauważyłam straganiki z masą jedzenia i picia! Wokół gromadziło się pełno ludzi! Okazało się, że to Erntefest.

Poza licznymi przekąskami (oczywiście typowo niemieckimi – przede wszystkim kiełbasa podawana w rożnej formie) i trunkami (piwo, apfelwein, federweisser, wino) można było nabyć tam zwierzaki, bądź produkty, które „reklamowały”. Np. gęsi promowały kołdry i poduchy wypchane ich pierzem. Dla mnie była to dość ciekawa przygoda, ponieważ całe zamieszanie odbywało się w samym centrum Frankfurtu, przy głównej alei handlowej, a w tle światło odbijało się od pobliskich wieżowców! Istne zderzenie przemian cywilizacyjnych. Ciężko opisać wrażenia i smaki dlatego tutaj zamieszczam trochę więcej zdjęć i filmiki 🙂  

Co zjeść i wypić?

Jak każdy rejon w Niemczech, także Hesja i sam Frankfurt mają swoje tradycyjne dania. Jednym z najbardziej popularnych jest zielony sos (Grüne Soße), którego bazą jest 7 różnych ziół, min. pietruszka, szczypiorek, rzeżucha zmiksowanych z żółtkiem z jajka, olejem i odrobioną soku z cytryny. Podaje się go z gotowanymi ziemniakami i jajkiem, ale także z gulaszami. Mi specjalnie nie przypadł do gustu, ale warto spróbować! W końcu, jak często bywa się we Frankfurcie.

Grüne Soße z ziemniakami i jajkiem

We Frankfurcie nie sposób nie spróbować także frankfurterek, które podawane są tutaj w rozmaitej formie, z kapustą, w bułce zwykłej, czy jak hot-dog. To właśnie z tego miasta wywodzi się ta słynna kiełbaska, którą po raz pierwszy wyprodukowano już w XV wieku! W 1871 r. Niemiecki imigrant Charles Feltman otworzył na Coney Island budkę, gdzie sprzedawał frankfurterki włożone w mleczną budkę. Wtedy jeszcze nie wiedział, że stworzył hot-doga 🙂

Zupa kremowa z grzankami na winie Riesling

Do każdego posiłku warto tutaj spróbować Apfelwein, czyli cydru. Jest to napój alkoholowy (około 7%), który swój smak zawdzięcza dobrze dobranym jabłkom (prawie 70 lokalnych odmian) z okolicznych sadów. Historia produkcji tego trunku w tej okolicy sięga XVII stulecia! Bardzo ciekawy smak ma także Federweißer – jest produktem sfermentowanego świeżo wyciśniętego soku winogronowego, znanego jako moszcz. Termin zasadniczo obejmuje wszystkie etapy fermentacji od moszczu do gotowego wina. Jak dla mnie smaczne, słodkie i lekkie.

Frankfurt nad Menem – tak czy nie?

Frankfurt nad Menem – miasto kontrastów, dla mnie symbol globalizacji i biegnącego do przodu świata, ale także tego co w ludziach najgorsze – chęci niszczenia. Teraz nie zachwyci nas już zabytkami, nie można go nazwać architektoniczną perełką średniowiecznych Niemiec. Nad starym miastem górują ogromne wieżowce, co tworzy istną mozaikę, jakby z gry Age of Empires. Tu mamy ją na żywo. Przechadzając się ulicami możemy napotkać pędzących przed siebie biznesmenów, jednak muszą oni przeskakiwać przez masę biedoty, którą spotykamy na każdym kroku. Czy warto pojechać do Frankfurtu nad Menem? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli pragniecie przez kilka dni oglądać zabytkowe budowle, to nie jest to z pewnością miasto dla Was. Jednak jeśli lubisz podróżować, jesteś ciekawy świata i otwarty na multikulturowość i globalizacje, jesteś fanem architektury współczesnej, to to jest miasto w sam raz dla Ciebie. Jeśli mądrze zaplanujesz wyjazd, można tutaj spędzić nawet kilka dni. Dodatkowo jest to miejsce idealne dla wypadów do Wiesbaden czy Moguncji.

Może Frankfurt nad Menem nie powala, nie będę chciała koniecznie tam wrócić, jednak nie raz powiedziałam sobie w głowie chodząc jego uliczkami – WOW.

Momentami Frankfurt przypominał mi niektóre dzielnice Londynu, gdzie XVII-wieczny budyneczek stoi obok ogromnej bryły wieżowca. Europejska stolica biznesu jest symbolem tego, co stało się z wieloma pięknymi europejskimi miastami w czasie II wojny światowej. Musiał narodzić się do nowa i właśnie to go definiuje.

2 komentarze Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s