Pokazuje: 11 - 20 of 23 WYNIKÓW
Bawaria Europa Niemcy

Schloss Mespelbrunn – uroczy pałac na wodzie w Bawarii!

Jeśli planujecie wycieczkę po Frankonii czy Bawarii to będzie Wam ciężko wybrać miejsca, które chcielibyście odwiedzić! Ja bywałam w tym rejonach już wielokrotnie i odhaczam tylko odwiedzone miejsca z dłuuugiej listy. Jeśli lubicie pałace i zamki to koniecznie musicie zobaczyć Schloss Mespelbrunn, który znajduje się zaledwie 30 minut drogi samochodem od Würzburga i godzinę jazdy od Frankfurtu nad Menem.

Historia Schloss Mespelbrunn

Pierwsza budowla, która powstała na miejscu dzisiejszego zamku pojawiła się tutaj już na początku XV wieku i należała wtedy do rycerza Hamanna Echtera. Był to wtedy zwykły budynek mieszkalny, bez ufortyfikowań. Echter otrzymał ten majątek wraz z lokalnymi lasami i jeziorem od arcybiskupa Moguncji Johanna bon Nassau-Wiesbaden-Idstein i była to nagroda za zasługi w walce z Czechami. W tym czasie okolica była terenem dość niebezpiecznym, po którym grasowały masy złodziei. W późniejszych latach syn Echtera, Hamann zdecydował się rozbudować budynek i go umocnić. Powstały więc mury, wieża, a jezioro wykorzystano do utworzenia fosy. Z tego czasu przetrwała tylko okrągła wieża nazywana po niemiecku Bergfied (to typ wysokiej wieży często spotykanej przy zamkach).

Największa przebudowa miała miejsce w latach 1551-1569, kiedy to zamek przeobrażono w pałac w stylu renesansowym. Została ona zlecona przez Petera Echtera oraz jego żonę Gertrudę Adelsheim. Jako jeden z nielicznych we Frankonii Mespelbrunn ocalał w czasie wojny 30-letniej najprawdopodobniej ze względu na swoje położenie.

Ciekawostka: Najsłynniejszym przedstawicielem rodziny Echter był Julius, książę biskup Würzburga w latach 1573-1617. To dzięki jego działaności możemy oglądać w Würzburgu szpital jego imienia, który słynie z produkcji wyśmienitych win (Juliusspital); to także on wskrzesił działaność tamtejszego uniwersytetu, niegdyś niezwykle popularnego wśród Polaków i Litwinów żyjących w dawnej Rzeczypospolitej.

W 1665 roku zmarł ostatni męski przedstawiciel rodziny Echter. Pochodząca z tej rodziny Maria Otylia wyszła za mąż za Filipa Ludwiga Ingelheim, w których posiadaniu zamek znajduje się do dziś. Dopiero w latach 30. XX rodzina zdecydowała się udostępnić pałac do zwiedzania, jednak stało się to z powodu nacisków ekonomicznych. Od tamtego czasu rodzina Ingelheim zajmuje wschodnie skrzydło budynku. Mi w czasie zwiedzania nawet udało się zobaczyć tutejszą hrabinę, która spacerowała po swojej posiadłości! Ale wyobraźcie sobie, że turyści zwiedzają Was dom w czasie, kiedy Wy tam mieszkacie? Dla mnie byłoby to niezwykle niekomfortowe!

Zwiedzanie Schloss Mespelbrunn

Tak jak wspomniałam najłatwiej dostaniesz się tutaj samochodem. Zaledwie kilka kroków od pałacu znajduje się parking w cenie 2 euro za całe parkowanie (warto mieć drobne!). Google Maps może także wyprowadzić Cię w pole… Nas chciał doprowadzić zaraz pod pałac przez leśne ścieżki, do których nie można wjechać samochodem, ani motorem! Lepiej więc dojechać do miejscowości Mespelbrunn i stamtąd do pałacu kierować się już lokalnymi drogowskazami.

Zwiedzanie pałacu kosztuje 5 euro, jednak bez opłaty nie możecie nawet wejść na teren pałacu. Jeśli zdecydujecie się przyjechać i zwiedzić Schloss Mespelbrunn to do dyspozycji na miejscu będziecie mieć także restauracje z kilkoma tradycyjnymi niemieckimi daniami do wyboru i masą napojów. Roztacza się z niej oczywiście widok na pałac.

W cenie biletu poza wejściem na teren pałacu jest oprowadzanie z przewodnikiem po jego wnętrzach. Niestety tylko w języku niemieckim. Jednak to jedyny sposób, aby dostać się do środka, ponieważ rodzina nie życzy sobie, aby turyści „szwendali” się sami po ich domostwie. Warto wejść do środka, nawet jeśli nie znacie niemieckiego, ponieważ pokoje są naprawdę przepiękne! Nie w każdym niestety można było robić zdjęcia, więc to co Wam tu pokazuje to nie wszystko, co można zobaczyć!

Mam nadzieje, że zachęciłam Was do odwiedzenia tego małego, ale niezwykle uroczego pałacu!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Europa Fulda Hesja Niemcy

Barok i św. Bonifacy. Co warto zobaczyć w Fuldzie?

Jesteś w Niemczech i nie masz pomysłu, gdzie jeszcze wyskoczyć na jeden dzień? Myślę, że Fulda będzie dla Ciebie super propozycją! Zwłaszcza jeśli lubujesz się w baroku, pięknych zabytkach i starówce oraz świetnej kuchni…

Krótka historia miasta Fulda i tamtejszego opactwa

W Fuldzie w 744 roku założony został przez św. Sturma (ucznia św. Bonifacego), klasztor benedyktynów. Miał on służyć jako baza wypadowa dla działań, których celem była przede wszystkim reorganizacja Kościoła w Germanii. Działał tutaj m.in. Raban Maur (ok. 780-856). Przyczynił się on do rozsławienia Fuldy jako ośrodka szkolnego w całym cesarstwie frankońskim.

W okresie nowożytnym Fulda została stolicą księstwa zakonnego o tej samej nazwie. Od 1752 roku podniesiono jego rangę do księstwa biskupiego. W XIX wieku zostało zaś stolica niewielkiego księstwa Nassau-Oranii-Fuldy, które znajdowało się pod panowaniem Wilhelma I, później zaś później przeszło pod władzę francuską i włączono je do Wielkiego Księstwa Bergu, Wielkiego Księstwa Frankfurtu, Elektoratu Hesji, a w 1866 roku do Królestwa Prus, które po kilku latach znalazło się w granicach Cesarstwa Niemieckiego.

Co zobaczyć w Fuldzie?

Katedra św. Zbawiciela i św. Sebastiana

Centralny plac w Fuldzie zajmuje dominująca nad okolicą Katedra św. Zbawiciela i św. Sebastiana. Bez wątpienia jest jednym z najważniejszych zabytków miasta. Powstała w latach 1704-1712 na fundamentach dawnej świątyni z XI w., która była kościołem klasztornym opactwa w Fuldzie. Głównym budowniczym był znany niemiecki architekt Johann Dientzenhofer. W starym kościele znajdował się grób św. Bonifacego, który umieszczono także w nowej katedrze. Relikwie znajdują się w prezbiterium pod zachodnim ołtarzem. Wewnętrzny układ kościoła miał nawiązywać do Bazyliki św. Piotra w Rzymie.

Obecna katedra stoi w miejscu Bazyliki Ratgar (niegdyś największej bazyliki na północ od Alp), która była miejscem pochówku św. Bonifacego i kościoła opactwa Fulda, które nowy budynek miał kontynuować.

W 1752 roku kościół podniesiono do rangi katedry w związku z utworzeniem diecezji, zaś 50 lat później opactwo zostało rozwiązane. W świątynia nadal funkcjonowała jako siedziba biskupów Fuldy. W 1905 roku doszło jednak do katastrofy. Podczas obchodów 1150. rocznicy śmierci św. Bonifacego fajerwerk utknął w wieży kościoła i wzniecił pożar. Wieża spłonęła a dziwny Osanna i Bonifiatus zostały zniszczone. Katedra została także zniszczona w czasie nalotów podczas II wojny światowej, w związku z czym zamknięto ją do 1954 roku i poddano renowacji.

W dziejach katedry pojawia się  także polski akcent. W listopadzie 1980 roku odwiedził ją papież Jan Paweł II. W wygłaszanej przez niego mszy wzięło udział ponad 100 tysięcy ludzi.

Zwiedzanie jest bezpłatne.

Kościół św. Michała

Kościół św. Michała w Fuldzie pierwotnie był kaplicą cmentarną wybudowaną przy klasztorze w IX w. Zlecenie jej budowy przypisuje się opatowi Eiglia, który został też tu pochowany. Z tego czasu zachowała się krypta i rotunda. Mówi się, że konstrukcja kościoła była wzorowana na kościele Grobu Świetego w Jerozolimie. Kościół poświecono w 1092 r. Na przestrzeni kolejnych stuleci kaplica podległa przebudowie, która miała upodobnić ją do bazyliki. Do dziś wewnątrz można zobaczyć pojedyncze freski z tego okresu. Świątynia do dziś użytkowana jest w celach sakralnych.

Zwiedzanie jest bezpłatne.

Zamek (Fuldaer Stadtschloss)

Jako pierwszy pojawił się w tym miejscu zamek opacki, który powstał na początku XIV wieku. Nazywany był także nowym zamkiem. Tutejszy książę opat Heinrich V prawdopodobnie prowadził spór ze swoim klasztorem o podział dochodów i potraktował to jako okazję do budowy swojej rezydencji poza terenem kościoła. Wybrał on strategicznie dobrą lokalizację zamku – między klasztorem a miastem. Zwrócił również uwagę na lokalizację na wzgórzu, aby łatwiej było bronić nowego zamku. Miał więc z jednej strony prezentować siłę opatów, pełnił funkcję reprezentacyjną, a także obronną. Na początku XVII wieku zamek zmieniono w zespół pałacowy, a następnie przebudowano go w stylu renesansowym i rozbudowano. Spore zmiany w wyglądzie pałacu wprowadził także Johan Dientzenhofer. Kiedy budowla stała się siedzibą księciów elektorów, ci podjęli decyzję o jego przebudowie w stylu późnoklasycystycznym.

Fuldaer Stadtschloss

Ogród zamkowy i oranżeria

Ogród znajdujący się przy zamku jest miejscem popularnym zarówno wśród mieszkańców miasta, jak i turystów. Można w nim wydzielić w nim dwie części: zamek z tarasem oranżeryjnym i parter pomiędzy dużą fontanną a ogrodem. Historia ogrodu sięga początku XVIII stulecia. Tutejszy opat Constantin pod Buttlar nakazał zlikwidowanie tutejszego zoo, które miało zostać przekształcone w barokowy ogród, który miałby symbolizować pozycję władcy. Ogród zaprojektował Maksymilian von Welsch.

Jednym z punktów orientacyjnych w ogrodach jest Floravase, czyli barokowa rzeźba znajdująca się przed oranżeria. Została zaprojektowana przez Daniela Friedricha Humbacha w 1728 roku i przedstawia postać bogini kwiatów i ogrodnictwa Florę stojącą na wazonie, otaczają ją anioły. wysokości 6,8 metra została wyrzeźbiona w kamieniu w 1728 roku. Przedstawia Florę, boginię ogrodnictwa. Lilia w jej dłoni przypomina osobę, która zamówiła rzeźbę, czyli księcia opata Adolpha von Dalberga. Uznawana jest za jedną z najważniejszych rzeźb ogrodowych w całej Europie. Lokalny historyk Ernst Kramer opisał Floravase w artykule opublikowanym w miesięczniku „Fuldaer” następująco: „to symbol dumnej epoki władców absolutnych, którzy świętowali swój triumf w upojeniu się sztukami pięknymi, którym towarzyszyły wspaniałe festiwale i tworzyli wartości” (wolne tłumaczenie).

Oranżera powstała nieco wcześniej niż ogrody, bo w 1721 roku, także według projektu Welscha. Pierwotnie służyła jako miejsce letnich festiwali tutejszych opatów. W czasie chłodnych miesięcy trzymano w niej drzewa ozdobne, chroniąc je przed zmarznięciem.

Współcześnie ten wspaniały ogród wraz z oranżerią stanowią tło dla różnorakich festynów i wydarzeń kulturalnych. Akurat jak ja odwiedziłam Fuldę to trwało jedno z wydarzeń związanych z barokiem. Było pięknie!

Stary ratusz

Altes Rathaus to bez wątpienia jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Fuldzie. Jest to wspaniały przykład starannego obchodzenia się z mieszkańców miasta z ich historycznymi budynkami. Do końca lat 60. XX wieku budynek nie był zbyt reprezentacyjny. Imponujący szczyt i gotyckie wieżyczki zostały utracone na przestrzeni wieków, a drugie piętro miało prosty czterospadowy dach. To dzięki zdobywcy nagrody architekta i kultury miasta Fulda, Ernstowi Kramerowi, budynek został gruntownie przebudowany w latach 1968/70 w oparciu o historyczne modele – projekt, który nie był wówczas pozbawiony kontrowersji. Dziś mieszkańcy Fuldy są zadowoleni z ówczesnej decyzji, ponieważ stary ratusz jest jednym z najpiękniejszych średniowiecznych budynków w całym centrum miasta.

Od XV wieku do 1782 roku szachulcowy budynek służył miastu jako ratusz, centrum handlowe i miejsce spotkań. Najstarszą częścią budowli jest zachodnia część, która powstała prawdopodobnie przed 1500 rokiem. Trzykondygnacyjny budynek z muru pruskiego od strony wschodniej został zbudowany w 1531 roku i przez lata był kilkakrotnie przebudowywany, o czym świadczą zachowane do dziś napisy budowlane (1563, 1566, 1585, 1611 i 1691). W 1782 roku Rada miejska zmieniła siedzibę i przeniosła się najpierw do Pałacu Kanclerza pod Świętym Krzyżem, a później do okazałego pałacu miejskiego. Od tego czasu stary ratusz służył głównie jako budynek handlowy.

Kościół św. Błażeja

W związku z powstaniem opactwa w Fuldzie wokół zaczęli pojawiać się rzemieślnicy i kupcy. Z tego powodu postanowiono załączyć pierwszy kościół parafialny (ok. 950) wraz z cmentarzem. Ten jednak spłonął w 1103 r. i na jego miejscu postawiono kolejny wybudowany w stylu romańskim. Od 1221 r. jego patronem był już św. Błażej.

W XV w. powstał kościół gotycki, z tego okresu pochodzi wieża północno-zachodnia (lewa dzwonnica), którą możemy oglądać do dziś. Niektóre pozostałości z tego czasu możemy oglądać także wewnątrz kościoła. w czasie reformacji odbywały się tutaj msze protestanckie.

Kościół gotycki częściowo zburzono w 1771 r., a na jego miejscu postawiono świątynie w stylu barokowym. Konsekracja odbyła się w 1785 r.

Spacer ulicami miasta

Jak większość niewielkich, niemieckich miasteczek z małym starym miastem Fuldę najlepiej zwiedza się na pieszo! Będziecie zachwyceni spacerując wśród starych kamieniczek, w których mieszczą się restauracje, kolorowe kawiarenki z wyborną kawą, lodami i ciastami, sklepiki z pamiątkami oraz sklepy odzieżowe. Warto na chwilę usiąść w jednym z ogródków i rozkoszować się widokiem w czasie słonecznej pogody.

Przy odrobinie szczęścia trafimy na lokalnych sprzedawców ze straganami

Ciekawostki o Fuldzie

  • Fulda jest wyjątkowym miastem na terenie Niemiec pod kątem administracyjnym – przejęło częściowo uprawnienia powiatu
  • Miejscowością partnerską Fuldy jest Głogówek w województwie opolskim
  • Fulda znana jest jako barokowe miasto mimo, że jego rozwój datuje się od momentu kiedy przybył tutaj św. Bonifacy

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Bawaria Europa Niemcy

Co zobaczyć w stolicy Bawarii? Monachium na weekend!

Stolica Bawarii przyciąga od stuleci! Kiedyś przyjeżdżano do Monachium w celu uczęszczania na tutejszy uniwersytet i zdobycia obycia na dworach tutejszych książąt, teraz przyciągają nas kiełbaski, Oktoberfest, bogata historia, zapach nowoczesności i BMW. Istnieje zapewne jeszcze setka innych powodów, dlaczego warto odwiedzić to miasto. Poniżej przedstawiam Wam mały poradnik na temat pobytu w Monachium na weekend! Znajdziecie tutaj praktyczne wskazówki oraz listę miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć.

Zwiedzanie Monachium

Komunikacja miejska

Zdecydowanie najlepszym wyjściem jeśli chcemy zwiedzać całe Monachium jest komunikacja metrem. Stacje są częste i znajdują się w okolicy najważniejszych miejsc, które warto zobaczyć. Centrum miasta i większość atrakcji znajduje się w strefie M metra.

W zależności od zon, w których się poruszamy ceny biletów zaczynają się od (obejmują strefę M):

  • bilet jednorazowy – od 3,40 euro
  • bilet jednodniowy – od 7,90 euro
  • CityTourCard – od 13,90 euro (ważna 24 godziny, komunikacja miejska plus zniżki do ponad 80 atrakcji; dokładne informacje tutaj: https://citytourcard-muenchen.com); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4, 5 i 6 dni
  • München Card – 13,90 euro (ważna 24 godziny, obejmuje darmową komunikację miejską i zniżki do atrakcji turystycznych, sklepów, restauracji itp.; dokładne informacje tutaj: https://www.turbopass.com/munich-card-munich-city-pass); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4 i 5 dni

Jakie atrakcje zobaczyć w Monachium?

Większość zabytków i ciekawych miejsc w Monachium znajduje się w centrum miasta. Poza stare miasto musimy wyruszyć tylko w przypadku zwiedzania Pałacu Nymphenburg czy Olimpiapark. Jeśli więc nie chcemy zobaczyć ostatnich wymienionych wystarczy nam dłuższy spacer po centrum. Poniżej przedstawiam listę miejsc, które musisz zobaczyć w czasie pobytu w Monachium!

Marienplatz z Nowym i Starym Ratuszem

Centrum Monachium stanowi rynek z Nowym i Starym Ratuszem oraz okolicznymi budynkami stanowiącymi stare miasto. Marienplatz swoimi korzeniami sięga aż XII wieku, kiedy został wytyczony na rozkaz Henryka Lwa. W 1638 roku wzniesiono tu charakterystyczną kolumnę maryjną upamiętniającą zakończenie najazdu szwedzkiego. Innym ciekawym miejscem na rynku jest tzw. fontanna rybna (Fischbrunnen) – powstała w latach 1862–1865, a jej autorem był Konrad Knoll. Dawnej odbywał się przy niej targ rybny. Nazwę Marienplatz to miejsce uzyskało w 1807 roku na cześć św. Marii, która miała uchronić miasto przed epidemią cholery.

Najbardziej charakterystycznymi budowlami przy Marienplatz są zdecydowanie – Stary i Nowy Ratusz. Pierwszy z wymienionych pochodzi z 1480 roku (powstał na miejscu starszej budowli). Jego budowę nadzorował Jörg von Halsbach (kierował on także pracami nad Frauenkirche o czym niżej). Najstarszą częścią Starego Ratusza jest biała wieża, która swoimi korzeniami sięga aż XII stulecia i stanowiła wtedy część monachijskich fortyfikacji. Bez wątpienia to jeden z piękniejszych zabytków stolicy Bawarii.

Ciekawostka: W Wielkiej Sali Starego Ratusza w dniu 9 listopada 1938 r. odbyło się przemówienie Josepha Goebbelsa, który stało się preludium do Nocy Kryształowej.

Kolejnym monumentalnym budynkiem jest Nowy Ratusz, który powstał w latach 1867-1909 w stylu negotyckim. Aby móc go postawić na Marienplatz konieczne było zniszczenie aż 24 kamienic. Budowla zawiera wiele interesujących elementów, np. aż 6 dziedzińców, na wieży wiszą 43 dzwony, a mechanizm zegarowy jest czwarty pod kątem wielkości na świecie. Do tego na bogato zdobionej elewacji można zobaczyć sceny z historii Bawarii.

Jeden z dziedzińców Nowego Ratusza

Rezydencja w Monachium

Rezydencja w Monachium, nazywana po niemiecku Residenz to jedno z największych muzeów pałacowych, które udało mi się odwiedzić. Myślę, że będzie podobnie w przypadku wielu z Was. W sumie na zwiedzanie samej rezydencji można poświęcić cały dzień, choć można to oczywiście zrobić szybciej. Mi zajęło to pół dnia choć oglądałam głównie wnętrza z powodu złej pogody. Rezydencja powstawała w sumie przez cztery stulecia (XVI-XIX), tworzy ją zespół kilku budowli dwu-, trzy- i czterokondygnacyjnych, a także dziesięć dziedzińców. Reprezentują one różne style architektoniczne: renesans, barok, rokoko i klasycyzm.

Pod koniec XIV wieku tutejsi władcy postanowili przenieść swoją siedzibę z centrum miasta na północno-wschodnie krańce Monachium. Na miejscu dawnego zamku w latach 1570-1620 wybudowano pałac w stylu manierystycznym, który tworzy część Rezydencji. Później budowla była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana, do tego w połowie XVIII stulecia wzniesiono imponujący rokokowy Teatr Cuvilliésa (Cuvilliéstheater). Największe zmiany pojawiły się jednak w XIX wieku, kiedy to rezydencja musiała zacząć pełnić funkcję dworu królewskiego. W tym czasie przebudowie uległa także część Monachium. Od 1920 roku Residenz służy celom muzealnym, a do kompleksu należy 130 pomieszczeń. Budowla została niestety w części zniszczona w czasie II wojny światowej. W latach 50. i 60. XX wieku doszło do jej odbudowy. Spacerując po kolejnych pomieszczeniach muzeum zauważycie jednak, że prace remontowe trwają do dziś.

Festsaalbau od strony ogrodów Hofgarten
Dziedziniec Kaiserhof
Informacje praktyczne o Rezydencji
  • Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
  • Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00

Skarbiec Rezydencji w Monachium

Osobną częścią do zwiedzania w Rezydencji jest jej Skarbiec (Schatzkammer). Przechowywane są tutaj prawdziwe arcydzieła złotnictwa i rzemiosła artystycznego. Z najcenniejszych z pewnością warto wymienić: miniaturowe cyborium z XI wieku, krzyż Gizeli, bawarskie klejnoty koronne z XIX stulecia. Jednak niepodważalnie największą chlubą Schatzkammer jest konna statuetka św. Jerzego wykonana około 1590 roku w Monachium według projektu Sustrisa na zamówienie Wilhelma V.

Informacje praktyczne o Skarbcu
  • Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
  • Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00
  • Czas zwiedzania: ok. 30 minut
Statuetka św. Jerzego to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych rzeczy jaką widziałam

Katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche)

Katedra Najświętszej Marii Panny, czyli po niemiecku Frauenkirche, to główna świątynia miasta. To w sumie trzeci stojący w tym miejscu kościół. Wcześniej znajdowała się tutaj XIII-wieczna kaplica oraz romańska bazylika. Budowla, którą możemy teraz oglądać wybudowana została w stylu późnogotyckim w latach 1468-1488.

Wchodząc do katedry z pewnością Waszą uwagę przyciągnie odcisk stopy znajdujący się przed głównym wejściem. Związana jest z nim ciekawa legenda. Jedna z nich mówi, że w czasie powstawania katedry jej architekt Jörg von Halsbach miał popaść w długi, inna wspomina zaś, że diabeł ingerował w budowlę świątyni ciągle coś niszcząc, co wydłużało czas zakończenia prac. Aby dokończyć kościół Halsbach został zmuszony do podpisania paktu z demonem. Ten obiecał, że pomoże w budowie, jeśli w świątyni nie będzie żadnych okien. Chodziło o to, aby żadne boskie światło nie przedostało się do środka. Jeśli Halsbach nie wykonałby tego zadania to musiałby oddać swoją duszę diabłu. Po ukończeniu świątyni diabeł przyszedł sprawdzić czy ten dotrzymał swojej obietnicy, jednak z wiadomych powodów nie mógł wejść do kościoła i stanął w jego głównym wejściu. Z tego miejsca, z powodu szczególnej konstrukcji nie było widać żadnego okna i „rozliczył” Halsbacha z umowy. Dopiero później okazało się, że boczne witraże schowane są za kolumnami, a jeden za ogromnym ołtarzem. Diabeł ze wściekłości, że dał się oszukać uderzył stopą w posadzkę kościoła i pozostawił swój odcisk. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie opowieści!

Zwiedzanie jest bezpłatne.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Kościół św. Piotra

To najstarszy kościół parafialny miasta. Jego charakterystyczna wieża (na którą można wejść) górująca nad miastem nazywana jest przez monachijczyków „Starym Piotrem”. Pierwsza świątynia (drewniana) stanęła w tym miejscu już w VIII wieku i poświęcona została apostołowi św. Piotrowi. W 1150 roku postawiono na jej miejscu kościół murowany w stylu romańskim. Później stopniowo był rozbudowywany. Kościół niestety spłonął w 1327 roku, a jego odbudowa zakończyła się przeszło 40 lat później. W tym czasie dwie wieże, które uległy pożarowi zastąpiono jedną dzwonnicą. Przez następne lata kościół był przebudowywany, np. wnętrze udekorowano w stylu barokowym. Niestety w 1945 roku świątynia prawie doszczętnie została zniszczona w trakcie bombardowania. Po kilku latach kościół został odbudowany.

Informacje praktyczne
  • Zwiedzanie jest bezpłatne.
  • Wejście na wieżę: dorośli – 3 euro; dzieci do 6 lat za darmo, później 1 euro; studenci: 2 euro.

Kościół św. Michała

Pierwsze pomysły wzniesienia w tym miejscu kolegium jezuickiego wraz z kościołem sięgają 1555 roku. Projekt udało się jednak zrealizować dopiero za panowania Wilhelma V Pobożnego, a w 1583 roku położono kamień węgielny pod budowę świątyni. Był to pierwszy duży kościół jezuicki wznoszony w Północnej Europie, a budowę ukończono w 1597 roku. Niestety nie wiadomo, kto go zaprojektował. Okazało się, że inwestycja nie była wcale tania i doprowadziła Wilhelma V i jego księstwo na skraj bankructwa. Kościół znajdował się pod opieką jezuitów aż do sekularyzacji dóbr kościelnych w 1773 roku, a budowla w tym czasie stała się własnością państwową. Do dziś zresztą należy do Wolnego Państwa Bawarii. Jezuici wrócili tu w 1921 roku, jednak kościół znacznie ucierpiał w czasie bombardowania miasta. Po II wojnie światowej podjęto się odbudowy i jego renowacji.

W czasie zwiedzania szczególną uwagę warto poświęcić wyjątkowemu sklepieniu kolebkowemu, gdyż jest to druga co do wysokości konstrukcja tego typu na świecie. Już wtedy wątpiono w jego wytrzymałość, ostatecznie dotrwało jednak do 1944 roku, kiedy zostało zbombardowane.

Wejście jest bezpłatne.

Ciekawostka: Wiele elementów związanych z konstrukcją kościoła i jego dekoracją zaciągnięto z kościoła Il Gesù, zaś świątynia z Monachium stała się wzorem dla wielu innych jezuickich budowli sakralnych. Ostatecznie Kościół św. Michała przerósł rozmiarowo swój pierwowzór.

Odeonsplatz

Poza Marienplatz w Monachium możemy natrafić na kilka dużych i ciekawych architektonicznie placów. Jednym z nich jest Odeonsplatz, który powstał na początku XIX wieku. Zaprojektował go Franz Karl Leopold von Klenze, autor m.in. Nowego Ermitażu w Petersburgu. To tutaj w 1923 roku rozpędzony został pucz monachijski. Na placu znajduje się kilka ważnych budynków – Kościół Teatynów czy dawna szkoła muzyczna Odeon. Niedaleko znajduje się także Residenz, a w centrum Odeonsplatz znajduje się Feldherrnhalle, czyli Portyk Marszałków. Został wybudowany na polecenie króla Ludwika I w 1841 roku w celu uczczenia jego armii. Wzorowany był na Loggia dei Lanzi we Florencji.

Karlsplatz z Karlstor

Jednym z miejsc, gdzie warto przejść się w Monachium jest Karlsplatz. Powstał na miejscu dawnych fortyfikacji miejskich (1791), a nazwano go na cześć monarchy Karola Teodora. Brama, którą widzicie na zdjęciu to Karlstor. To jedna z trzech zachowanych bram Starego Miasta i jest pozostałością po średniowiecznych fortyfikacjach Monachium. Powstała około 1300 roku i składała się wtedy z trzech wież. Obok znajdowała się fosa i była połączona mostem z barbakanem znajdującym się po drugiej stronie. Z czasem wieże straciły swoje znaczenie obronne, a po wybuchu prochu w 1857 roku, który spowodował spore zniszczenia postanowiono rozebrać jedną z nich. Pozostałe dwie połączono łukiem, który pozwolił na ruch uliczny. W czasie II wojny światowej brama została zniszczona, a później zrekonstruowana.

Karlsplatz
Karlstor

Sitzender Keiler

To brązowa rzeźba przedstawiająca dzika w centrum Monachium (istnieją tutaj takie dwie). Ten na zdjęciu odlany został w 1976 roku i ustawiony przed Niemieckim Muzeum Łowiectwa i Rybołóstwa. Tworzy zespół wraz z rzeźbą suma. Modelami dla dzika była Porcellino – rzeźba znajdująca się we Florencji i wykonana przez Piętro Tacca. Obok znajduje się także wielka rzeźba suma 🙂

Dom handlowy Hirmer

Bez wątpienia to jeden z najpopularniejszych domów handlowych w Monachium – niestety tylko dla mężczyzn. Warto zajrzeć w czasie wyprzedaży! A Panie mogą zrobić sobie kolorowe zdjęcie przed wejściem – latem zawsze jest pięknie przystrojony kwiatami.

Schloss Nymphenburg

Jedną z największych atrakcji, którą udało mi się dziś odwiedzić w Monachium był pałac letni Wittelsbachów – Schloss Nymphenburg. Ten niepozorny z wyglądu budynek skrywa przepiękna sale balową, a w okolicznych ogrodach napotkamy liczne ptactwo, w tym przepiękne łabędzie! Dawno też nie wyciszyłam się nigdzie jak w tutejszym parku. Jestem zauroczona tym miejscem i polecam odwiedzenie go, mimo tego, że znajduje się poza centrum Monachium!

Teren, na którym aktualnie znajduje się rezydencja w 1662 roku otrzymała w prezencie Henrietta Adelaja od elektora Ferdynanda Marii Wittelsbacha. W czym czasie znajdował się tam jedynie niewielki zamek, który nazywany był „zamkiem nimf”, czyli po niemiecku Nymphenburg. Z inicjatywy Henrietty Adelajdy rozpoczęto prace rozbudowujące posiadłość w 1664 roku, a zadania tego podjął się Agostino Barelli. Kilka lat później budowę przejął Enrico Zucalli i zakończył ją w 1675 roku. To co wtedy powstało to obecny pawilon środkowy. W tym czasie zaprojektowano także ogród francuski na tyłach pałacu. W naturalny sposób przechodzi on w las, który pełnił rolę terenu łowieckiego. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1702 roku i podjął się jej elektor Maksymilian II Emanuel, a głównym cele miało być stworzenie okazałej rezydencji dla władcy i jego dworu. Wtedy też w pawilonie środkowym powstała imponująca Sala Kamienna i przekopano Kanał Nyphenburski przed pałacem. Na początku XIX stulecia ogród francuski przekształcono w ogród angielski, przy czym zachowano oś założenia.

Informacje praktyczne o Schloss Nymphenburg:

Godziny otwarcia:

  • Od kwietnia do 15 października: codziennie od 9.00 do 18. 00
  • Od 16 października do końca marca: codziennie od 10.00 do 16.00
  • Czas zwiedzania: wnętrza około godziny, więcej czasu można spędzić w parku
  • Przy wejściu znajduje się sklepik z pamiątkami

Ceny biletów:

  • bilet normalny – 8 euro
  • bilet ulgowy – 7 euro

Pałac Nymphenburg to jednak nie tylko przedni ogród i pawilon! To także ogromny (1400 m długości) park w stylu angielskim, którego oś wyznacza kanał. Spacerując po parku można napotkać budowle, które pełniły różnorakie funkcje. Miejsce to odwiedzane jest przez masę mieszkańców Monachium, którzy spacerują tu ze swoimi pupilami, uprawiają sport czy po prostu delektują się pięknym widokiem. Żałuje, że nie ma u mnie w pobliżu takiego miejsca!

Piwo!

Będą w Monachium nie ma możliwości, aby nie spróbować tutejszej tradycji, czyli piwa! Natkniemy się na nie na każdym kroku, to także tutaj na przełomie września i października odbywa się największe święto tego trunku, czyli Oktoberfest! Tego nie można przegapić!

W Monachium piwa napijecie się nawet w okolicach kościoła 🙂

Dlaczego warto zobaczyć Monachium? Myślę, że wyżej przedstawiłam Wam przynajmniej kilka powodów! Ale odwiedzając stolicę Bawarii pamiętajcie, że to najdroższe miasto w Niemczech! Można tu jednak przyjechać i nie stracić majątku, a naprawdę warto 🙂

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! 
Jeśli interesuje Cię pobyt w Bawarii to zapraszam także do innych wpisów na ten temat:
Europa Miśnia Niemcy Saksonia

Co zobaczyć w Saksonii? Miśnia – królestwo porcelany, zamek zwany trendseterem i nie tylko.

Już kilkukrotnie wspominałam na blogu, że Niemcy to nieodkryty turystyczny diament Europy. Większość z Was z pewnością słyszała o kolorowej i porywającej za serce Bawarii czy dolinie Mozeli, jednak zapominamy często o miejscach, które są najbliżej nas. Saksonia, leżąca zaraz przy naszej zachodniej granicy zaczyna powoli funkcjonować w naszej mentalności jako region warty odwiedzenia, mimo to mam wrażenie, że sporo osób nie dostrzega jej walorów. Pokutuje nadal przekonanie o zacofanym NRD, nie mówiąc o ogólnej niechęci Polaków do Niemców. Znacząco wpływa to na wybór naszych celów turystycznych. A szkoda, bo warto odwiedzić pobliską Saksonię i jedno z tamtejszych miasteczek – Miśnię!

Miśnia w moich planach podróżniczych była już od dawna, jej panorama którą mijałam wiele razy jadąc w głąb Niemiec na długo utknęła w mojej głowie. W momencie kiedy otworzono polskie granice i można było „wybyć” z kraju wybór był prosty! Wpłynęło na niego kilka czynników, w tym możliwość łatwego dojazdu samochodem (mieszkam w województwie opolskim, więc podróż zajmuje 3 godziny) i możliwość szybkiego powrotu do kraju w razie zmiany sytuacji związanej z koronawirlsem.

Jedno z moich ulubionych zdjęć wykonałam właśnie w Miśni!

Dojazd do Miśni

Miśnia leży w landzie Saksonia, graniczącym z Polską; oddalona jest o 27 km od Drezna – stolicy regionu. Między miastami można przemieszczać się zarówno samochodem, jak i pociągiem, statkiem czy rowerem.

Ścieżka rowerowa z Drezna do Miśni wiedzie wzdłuż Łaby (Elberadweg) i ciągnie się przy wzgórzu zamkowym. Szlak został oznakowany, więc z pewnością się nie zgubimy.

Historia Miśni

Miśnia została założona około 929 r. (choć pierwsza wzmianka pochodzi z 968 r.) na rozkaz króla Henryka I Ptaszknika. Jej głównym celem było zapanowanie nad nowymi zdobytymi ziemiami, które należały wcześniej do słowiańskiego plemienia Glomitów. Nieodzownie historia Miśni wiąże się z górującym nad nią zamkiem (na początku oczywiście drewnianym grodem) Albrechtsburg, pod którym rozrastała się osada. Słowianie zamieszkujący te tereny sprawiali Cesarstwu Niemieckiemu jednak nie małe problemy. Przykładem może być choćby 1002 r., kiedy to mieszkańcy miasta wygnali niemieckich strażników i otworzyli bramy dla maszerującego w tym kierunku Bolesława Chrobrego. W związku z tym Miśnia przez kilka miesięcy należała do Państwa Piastów. Ponownie gród starał się zdobyć w 1015 r. Mieszko II, wyprawa jednak nie powiodła się. Z tego czasu zachował się jednak ciekawy opis oblężenia Miśni sporządzony przez kronikarza Thietmara:

Thietmari merseburgiensis episcopi chronicon (Kronika Thietmara)

Tymczasem cesarz dotarł ze swoim wojskiem do Strzały, a ponieważ wiedział, że Mieszko następuje mu na pięty z siłą zbrojną, nakazał margrabiemu Hermanowi przybyć szybko do obrony miśnieńskiego grodu, sam zaś udał się prosto do Merseburga. Mieszko atoli, pouczony przez swojego niegodziwego ojca, skoro tylko zauważył, że nasi [tj. niemcy] odeszli rozdzieleni na części, nie pozostawiwszy żadnej osłony, przeprawił się 13 września o świcie przez Łabę pod wspomnianym grodem z siedmiu legiami i nakazał jednym z nich pustoszyć okolicę, drugim zaś przystąpić do zdobywania grodu. Kiedy to zobaczyli wietnicy, zwątpili o możność ocalenia i zostawiając prawie całą chudobę, schronili się do warowni leżącej w górnej części grodu … Margrabia Herman widząc jak jego nader szczupła garstka obrońców słabnie, zwątpił w ocalenie, rzucił się na ziemię i błagał o zmiłowanie Chrystusa … następnie zaś przywołał na pomoc niewiasty. Te stanęły na szańcach i rzucając stąd kamienie wsparły mężczyzn. Ogień, który podłożono, ugasiły z braku wody miodem i, Bogu dzięki, poskromili wściekłość i zuchwałość wroga. Mieszko obserwował te zmagania z pobliskiej wysokiej góry, oczekując przybycia dalszych oddziałów. Ci pustosząc i paląc, gdzie tylko był ogień, wszystko wokoło aż do rzeki Gany, powrócili późno na zdrożonych koniach i byliby przenocowali tam ze swoim wodzem, by ruszyć nazajutrz do szturmu, gdyby nie zauważyli przybierającej wody na Łabie… Polacy, mimo wielkiego zmęczenia, wycofali się w nader pomyślnych warunkach.

Piastowscy władcy odwiedzali także Miśnię w celach politycznych. W 1046 r. w tutejszym zjeździe uczestniczył Kazimierz I Odnowiciel, a nawet książę pomorski Siemomysł. Kilkadziesiąt lat później (1071 r.) w Miśni pojawił się Bolesław II Szczodry w celu spotkania z królem niemieckim Henrykiem IV Salickim i księciem czeskim Wratysławem II. Polacy jeszcze nie raz zapiszą się w historii Miśni.

Średniowiecze to czas intensywnego rozwoju dla miasta. Wybudowano wtedy liczne, piękne kamienice, a do Miśni ściągnęli kupcy, dzięki czemu rozwijały się tutejsze cechy rzemieślnicze. W tym czasie miasto uzyskało także prawa miejskie (1332), a w 1410 r. zakończono budowę tutejszej katedry św. Jana i św. Donata (znajduje się zaraz przy zamku Albrechtsburg). Od XI do XIV w. Miśnia podlegała pod arcybiskupstwo gnieźnieńskie, a pod bezpośrednią zwierzchność Watykanu dostała się dopiero po ustąpieniu Jana Kietlicza, który był biskupem miśnieńskim w latach 1392-1398.

Jednym z ważniejszy etapów w historii Miśni z pewnością było panowanie króla polskiego, a zarazem elektora Saksonii Augusta II Mocnego (w Saksonii Fryderyka Augusta I, zresztą bardzo dobrze zapamiętanego przez Saksończyków). To za jego panowania, w 1710 r., powstała słynna fabryka porcelany, a dokładniej Królewsko-Polska i Elektorsko-Saska Manufaktura Porcelany (niem. Königlich-Polnische und Kurfürstlich-Sächsische Porzellan-Manufaktur). Była to pierwsza tego typu instytucja w Europie. Fabryka swoją siedzibę miała na zamku Albrechtsburg, a w 1863 przeniesiono ją do obecnej lokalizacji na osiedlu Triebischtal. Warto także wspomnieć, że Miśnia jako część Królestwa Saksonii została w latach 1807-1815 połączona unią z Księstwem Warszawskim. W XIX w. utworzono tutaj także pierwszą w Saksonii fabrykę fortepianów, w której w 1999 r. otworzono muzeum pokazujące historię produkcji tych instrumentów (pierwsze tego typu w Niemczech). Od 1871 r. Miśnia należała do zjednoczonych Niemiec. Niestety sporo zniszczeń miasta przyniosły rządy Hitlera. Z Miśni utworzono wtedy miasto-twierdzę. Po przekroczeniu przez Armię Czerwoną Łaby postanowiono wysadzić mosty, co zrujnowało okoliczne budynki. Mieszkańcy gwałtownie zaprotestowali przeciwko samobójczej obronie, a dzięki ich postawie udało się uratować miasto. Po II wojnie światowej Miśnia trafiła do radzieckiej strefy okupacyjnej.

Co warto zobaczyć w Miśni?

Zwiedzanie Miśni jest bardzo intuicyjne i nie potrzebujemy specjalnego przewodnika czy ściśle ułożonego planu. Najważniejsze atrakcje rzucają się od razu w oczy i znajdują się w niedużej odległości od siebie, większość w obrębie starówki.

TIP: Od kwietnia do października pomiędzy najważniejszymi atrakcjami Miśni co 30 minut kursuje niewielki autobus – przystanki: Zamek/Katedra (Albrechtsburg Meissen/Dom), Rynek (Markt) i Manufaktura Porcelany (Porzellan-Manufaktur). W czasie przejażdżki (do wyboru dłuższa lub krótsza) można posłuchać ciekawostek na temat historii miejscowości.

Zamek Albrechtsburg, czyli saksoński trendsetter

Informacje praktyczne na temat zwiedzania Albrechtsburga:
  • Godziny otwarcia: od marca do października – codziennie od 10:00 do 18:00; od listopada do lutego – codziennie od 10:00 do 17:00; zamknięte: 24-25 grudnia, 1 stycznia, 13-24 stycznia.
  • Cennik: bilet normalny 8 euro, ulgowy 6,50 euro; darmowe wejście dla dzieci poniżej 5 lat. W cenę biletu wliczony jest audioprzewodnik, także w języku polskim oraz przewodnik dla niesłyszących.
  • Istnieje możliwość zakupu łączonego biletu, mamy tutaj dwie opcje: 1. Zamek Albrechtsburg i Manufaktura Meissen: bilet normalny 15 euro, ulgowy 10 euro; 2. Zamek Albrechtsburg i Katedra: bilet normalny 11 euro, ulgowy 7 euro.
  • Należy pamiętać, że jeśli chcemy wykonywać zdjęcia w zamku trzeba wykupić zgodę za 2 euro.
  • W zamku znajduje się kawiarnia oraz sklepik z pamiątkami.
  • Nieopodal zamku, przy rzece znajdują się płatne miejsca parkingowe (ok. 1 euro za godzinę). Prowadzi z niego bezpośrednie dojście do Albrechtsburga od Leipziger Straße. Drugi parking znajduje się u podnóża wzgórza zamkowego przy Meisastraße i na parkingu poziomowym przy windzie wiodącej na dziedziniec zamkowy.
  • Na wzgórze zamkowe można wjechać panoramiczną windą.
  • Albrechtsburg można zwiedzić dookoła idąc tzw. górną promenadą obok murów spichlerza, zamku i katedry, aż do schodów biegnących do sądu. Można stąd zobaczyć dolinę Łaby oraz rynek miasta. Spacer trwa kilkanaście minut, droga nie jest wymagająca.
  • Do zwiedzenia jest kilka pięter zamku, na których przedstawiona jest historia zamku, jego przebudowy i innowacji architektonicznych. Dowiemy się także co nieco o produkcji porcelany. Zwłaszcza sale na pierwszym piętrze są imponujące. Zwiedzanie zajmuje nawet do 2 godzin, więc warto zaplanować więcej czasu.
Zamek Albrechtsburg
W drodze do Albrechtsburga

Miśnia i tamtejszy zamek nie bez powodu nazywane są kolebką Saksonii. To tutaj w 929 r. król Henryk I wzniósł na wzgórzu nad Łabą drewniane obwarowania, które miały strzec terenów granicznych państwa. W tym miejscu rezydował margrabia, który władał całą Marchią Miśnieńską. Wieki później stanął tu przepiękny zamek Albrechtsburg uważany za główny symbol miasta.

Za panowania braci Ernesta i Albrechta powstał na wzgórzu Zamek Albrechtsburg (1471, 1524). Nowa budowla w stylu późnogotyckim miała pełnić funkcję administracyjną oraz mieszkalną. W związku z tym Albrechtsburg był pierwszym w historii Niemiec zamkiem rezydencyjnym, a nie obronnym. Architektem został wybrany Arnold z Westfalii, który otrzymał zamówienie na postawienie bardzo okazałej budowli. Wyzwaniem było strome zbocze. Rozwiązano ten problem dzięki stworzeniu dwupiętrowego podpiwnicza, które utworzyło podstawy dla parteru i kolejnych trzech pięter. Budowla jest pełna innowacji. Można do nich zaliczyć m.in. przeprowadzenie światła przez okna z łukami kotarowymi, sklepienia kryształowe, grubsze ku górze ściany czy wyciągi kominowe, które poprowadzono częściowo w ścianach. Uwagę przyciąga także duża klatka schodowa z wijącymi się wokół słupa schodami.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Charakterystyczna klatka schodowa

Mimo kunsztownych przygotowań zamek nigdy nie został wykorzystany w celach rezydencjonalnych, ponieważ już w trakcie przebudowy bracia podzielili podległe sobie terytorium. Przez większość czasu Albrechtsburg stał pusty, co jakiś czas przyjmując gości na przyjęcia czy spotkania łowieckie. Dopiero za panowania Augusta II Mocnego zamek odżył. W 1710 r. otworzono tutaj pierwszą w Europie manufakturę porcelany, którą produkowano w murach Albrechtsburga przez 153 lata.

Po przeniesieniu manufaktury w inne miejsce konieczna była renowacja zamku z powodu zniszczeń, które pojawiły się w trakcie produkcji porcelany. Od 1873 r. dzięki repatriacjom otrzymanym od Francji za wojnę na zamku pojawiały się malowidła ścienne przedstawiające historyczne wydarzenia związane z Albrechtsburgiem, tutejszą Marchią, Wettynami i słynną porcelaną. Poza malowidłami w nowoczesnym stylu powstały także takie według wzorów gotyckich, które wykonał profesor Ernst Händel z Weimaru. Po pewnym czasie na zamku pojawiły się także kopie mebli, podłóg, drzwi, kominki, a także różnego rodzaju eksponaty.

Katedra św. Jana i św. Donata

Na wzgórzu w Miśni poza monumentalnym zamkiem można zobaczyć Katedrę św. Jana i św. Donata. Jej początki sięgają już drugiej połowy X w., kiedy to papież Jan XIII erygował diecezję miśnieńską, której głównym celem miała być chrystianizacja Serbów łużyckich. Biskupstwo zostało podporządkowane metropolii w Magdeburgu. W 968 r. na wzgórzu stanęła pierwsza świątynia, którą przebudowano na kościół gotycki między rokiem 1240 a 1260. Przez następne lata dobudowywano kolejne kaplice: św. Marii Magdaleny, św. Jana, a później dwie wieże, które zostały zniszczone od uderzenia pioruna. Charakterystyczne, neogotyckie dwie wieże, które widać na zdjęciach poniżej dobudowano dopiero na początku XX w.

Od 1425 r. w Kaplicy Książęcej chowani są przedstawiciele dynastii Wettynów i do dzisiaj w katedrze można podziwiać wykonany z brązu grobowiec księcia Fryderyka. Postacią z Rzeczypospolitej, która związana jest z tutejszą świątynią w Miśni jest Barbara Jagiellonka, córka króla Polski Kazimierza Jagiellończyka. W 1496 r. została ona żoną księcia saskiego Jerzego I Brodatego. Zmarła w 1534 r. i została pochowana w podziemiach Kaplicy św. Jerzego w katedrze miśnieńskiej. Kolegiacie w testamencie przekazała złoty krzyż.

W 1559 r. elektor August Wettyn zsekularyzował biskupstwo miśnieńskie, a kilkadziesiąt lat później urząd złożył ostatni biskup rzymskokatolicki. Katedra stała się własnością ewangelików. W związku z tym w jej wnętrzach można zobaczyć do dziś wiele pamiątek z czasów reformacji, m.in. dzieła Łukasza Cranacha starszego (np. portrety Marcina Lutra i Filipa Melanchtona). Rzymskokatolicką diecezje reaktywowano w 1921 r., a decyzję tą podjął Benedykt XV. Nową stolicą biskupstwa został Budziszyn. Do tradycji diecezji miśnieńskiej nawiązuje biskupstwo drezdeńsko-miśnieńskie (1979), a rolę katedry przejął kościół pw. Św. Trójcy w Dreźnie.

Informacje praktyczne o Katedrze miśnieńskiej
  • Godziny otwarcia: kwiecień-październik: 9.00-18.00; listopad-marzec: 10.00-16.00; 24 i 25 grudnia zamknięte.
  • Bilety: normalny 4,50 euro, ulgowy 3,00 euro; bilet łączony – Zamek Albrechtsburg i Katedra: bilet normalny 11,00 euro, ulgowy 7,00 euro.
  • Zwiedzanie: 30 minut do godziny.

Rynek i okolice

Miśnieńska starówka charakteryzuje się wąskimi, brukowanymi uliczkami, a także estetycznie odrestaurowanymi budynkami mieszczańskimi z okresu renesansu. Jej centrum stanowi późnogotycki ratusz, który pierwotnie powstał w XV w. Duży wpływ na jego wygląd miał Arnold von Westfalen. Trzy stulecia później przeprowadzono jego renowację, a w 1910 r. odnowiono elewację, która miała nawiązywać do oryginalnego wyglądu ratusza. Budynek odremontowano w 2010 r.

Ratusz

Zaraz przy rynku znajduje się kościół Frauenkirche. Pierwsza wzmianka na jego temat pochodzi z 1205 r., a świątynia wymieniona została w dokumencie biskupa Miśni Dietricha II jako kaplica Mariacka. W XIV w. figuruje już pod nazwą Kaplicy Najświętszej Marii Panny lub Frauenkirche. Pierwotna budowla została zniszczona z powodu licznych pożarów, które nawiedzały miasto w latach 1450-1520. W związku z tym powstał wtedy nowy kościół w stylu późnogotyckim. W następnych latach świątynia otrzymała także ośmioboczną wieżę. Gruntowny remont kościoła został przeprowadzony w latach 1883-1884. Z ciekawostek warto wspomnieć, że tutejszy kurant jest najstarszym tego typu obiektem wykonanym z porcelany na całym świecie! Do dzisiaj działa!

Frauenkirche

Zaledwie kilka kroków od rynku znajduje się pomnik Henryka I Ptasznika, króla Niemiec w latach 919-936, a także założyciela zamku miśnieńskiego. Informacja na temat założenia miasta przez monarchę umieszczona jest na banerze przy fontannie. Ta została zaś wykonana wraz z placem Heinrichsbrunnen w 1863 r. Autorem fontanny był drezdeński rzeźbiarz Robert Henze (1827-1906), a pomnik na niej przedstawia Henryka I Ptasznika, który trzyma w ręce projekt zamku.

Polecam także spacer uroczymi uliczkami Miśni, napotkamy tu romantyczne dziedzińce, sklepiki sztuki rzemieślniczej, oryginalne winiarnie i piękne kamienice. Polecam także przejść się nad Łabę!

Nad Łabą

Miśnieńska Fabryka Porcelany

Bez wątpienia Miśnia słynie najbardziej z porcelany! Aktualna siedziba Miśnieńskiej Fabryki Porcelany to jedyne miejsce w moim zestawieniu, które oddalone jest nieco od starówki (ok. 15 minut). Z pewnością warto odwiedzić to miejsce! To właśnie dzięki „białemu złotu” z charakterystycznym symbolem skrzyżowanych niebieskich mieczy (malowanych kobaltem pod glazurą) Miśnia zyskała znaczenie międzynarodowe! W celu zobaczenia tutejszej porcelany miasto to odwiedza masa turystów, którzy mogą nawet wziąć udział w warsztatach wyrabiania białego złota.

Symbol Manufaktury Miśnieńskiej
(źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Meissen_porcelain)

Z powstaniem manufaktury porcelany w Miśni wiąże się ciekawa historia. Jej twórca, alchemik Johann Frierdich Böttger miał bowiem wynaleźć złoto, którego bardzo pragnął król August II Mocny. Po wielu próbach udało się jednak uzyskać porcelanę (1709) i z tego też powodu nazywana jest białym złotem. Elektor saski był zafascynowany odkryciem i ofiarował kolejne środki na rozbudowę badań Böttgera i rozbudowania fabryki, która jak już wiecie swoją siedzibę otrzymała na zamku Albrechtsburg. Czystą, białą porcelanę udało się uzyskać w 1713 r. W początkowych latach w manufakturze zastosowano przede wszystkim chińskie wzory, poniekąd sławne na cały świat. Ogromny rozkwit przeżywała w latach 1733-1756 za sprawą kreatywnego rzeźbiarza Johanna Joachima Kändlera, który zasłynął jako projektant figurek przedstawiających ludzi i zwierzęta.

Kryzys dotknął manufakturę w trakcie wojny siedmioletniej (1757-1763), kiedy to zrabowano wyroby porcelanowe, urządzenia, a część z nich wywieziono do Berlina. Przez następne kilkadziesiąt lat fabryka nie odzyskała już swojej świetności. Po okresie wojen napoleońskich przeprowadzono modernizację manufaktury, wprowadzono m.in. nowe metody przemysłowe. W 1910 r. z okazji jubileuszu 200-lecia powstania fabryki wydano specjalną księgę pamiątkową i odlano figurki według osiemnastowiecznych modeli Kändlera. Przez cały XX w. porcelanowe wyroby w Miśni odzwierciedlały aktualne tendencje w sztuce i wzornictwie. Do dziś, manufaktura miśnieńska jako jedna z nielicznych kontynuuje tradycję manufakturowej i rzemieślniczej produkcji luksusowych produktów.

Informacje praktyczne o Manufakturze Porcelany
  • Godziny otwarcia: codziennie; od maja do 31 października – 9.00-18.00; od listopada do 30 kwietnia – 9.00-17.00; od 31 grudnia do 1 stycznia – 10.00-16.00; 24-26 grudnia – zamknięte.
  • Cennik: normalny – 12 euro, ulgowy – 8 euro; bilet łączony: Zamek Albrechtsburg i Manufaktura Meissen: bilet normalny 15 euro, ulgowy 10 euro.
  • Na miejscu znajduje się sklepik z oryginalnymi wyrobami z manufaktury porcelany (warto zajrzeć na półki z przecenami) oraz restauracja i kawiarnia.
  • Na miejscu prowadzone są warsztaty, jeśli ktoś jest zainteresowany warto śledzić stronę Manufaktury

Co i gdzie zjeść w Miśni?

W rynku i na starówce znajdziemy kilka dobrych restauracji. W Niemczech ogólnie ciężko trafić na złą kuchnię w centrum miasta, kwestia na jaki budżet możemy sobie pozwolić. Legendarna jest już sięgająca korzeniami do XVI stulecia restauracja Historisches Restaurant Vincenz Richter znajdująca się zaraz przy rynku, za kościołem Frauenkirche. Z pewnością ją zauważycie, ponieważ prowadzą do niej charakterystyczne schodki. Jednak jeśli chcecie zjeść tu obiad lub kolację warto stolik zarezerwować dzień wcześniej – jest oblegana przez mieszkańców!

Historisches Restaurant Vincenz Richter

Oczywiście możecie także zajść do każdej lepszej restauracji w rynku czy w uliczkach miasta. Jednak podobnie bardzo trudno znaleźć tam wolne miejsce… Mi udało się zajść do Schwerter Schankhaus & Hotel i jak najbardziej mogę polecić to miejsce. Najlepiej oczywiście zamówić jakieś niemieckie danie, głównie są to potrawy mięsne, jednak nawet wegetarianie znajdą coś dla siebie. Standardowo polecam sznycla, a dla kogoś kto nie ma ochoty na mięso to idealny będzie Käsespätzle, czyli makaron/kluseczki wykonane z jajek, podawane z sosem z sera (przeważnie emmentaler) i posypane prażoną cebulką.

Odwiedzając Saksonie koniecznie trzeba także spróbować tutejszego wina! Winorośla uprawiane od przeszło 800 lat na stromych zboczach Doliny Nadłabskiej dają wyjątkowe smakowo trunki. Jeśli jednak chcecie zabrać ten przysmak ze sobą do domu przygotujcie się na nieco wyższą cenę – cena butelki wina zaczyna się od około 8-10 euro.

Pamiątki z Miśni

W tym wypadku odpowiedź może być tylko jedna! I chodzi tutaj oczywiście o porcelanę! Natkniemy się na nią w zasadzie na każdym kroku, ogromny jest także zakres cenowy takich pamiątek, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Do wyboru mamy zastawę stołową, filiżanki, kubki, wazony, figurki przedstawiajace ludzi czy zwierzęta. Porcelany możemy szukać zarówno w sklepikach na starówce czy w sklepie z pamiątkami w Fabryce Porcelany. W tym drugim przypadku musimy się przygotować jednak na zawrotne ceny! Filiżanka może kosztować nawet 200 euro i więcej!

Miśnieńska (i nie tylko) porcelana do zakupienia w jednym z antykwariatów na starówce

Okolice Miśni

Schloss Moritzburg

Zaledwie kilkanaście kilometrów od Miśni leży olśniewający pałac myśliwski Augusta II Mocnego. Słynny Moritzburg co roku przyciąga masę turystów, a w jego otoczeniu z pewnością spędzisz przyjemne kilka godzin. Nie zapomnij zabrać ze sobą karmy dla ptaków – jest ich tutaj masa!

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Schloss Moritzburg to zapraszam do osobnego wpisu na blogu: Co zobaczyć w Saksonii? Pałac Moritzburg – barokowa perła Saksonii.

Drezno

Drezno jest jednym z najpiękniejszych miast Niemiec, a jeśli mieszkamy w województwie dolnośląskim, opolskim, lubskim itp. dojedziemy tam w zaledwie kilka godziny.

Największą popularnością w Dreźnie cieszy się stare miasto, poza pięknymi budynkami znajdujemy tam również liczne kawiarenki, restauracje i sklepiki. W przypadku zabytków do najważniejszych należy zaliczyć zamek drezdeński, który przez lata pełnił rolę siedziby książąt Saksonii, rokokowy Pałac Zwinger, Katedrę św. Trójcy, Albertinum (dawniej gmach zbrojowni, aktualnie znajduje się tutaj muzeum Państwowych Zbiorów Sztuki), Złotego Jeźdźca przedstawiającego księcia Fryderyka Augusta I (naszego króla Augusta II Mocnego) i budynek Opery (Semperoper). Koniecznie należy także zobaczyć olbrzymią mozaikę z kafelków miśnieńskiej porcelany, która została wykonana w XIX wieku. Przedstawia ona „Orszak książęcy” i została wykonana w celu upamiętnienia 800–letniej historii władców z dynastii Wettynów.

https://www.instagram.com/p/B9cfMKPlI7E/?utm_source=ig_web_copy_link

Przekonani do Saksonii?

Mam nadzieje, że przekonałam Was do odwiedzenia Saksonii i Miśni! Przez ostatnie lata Niemcy, a przede wszystkim graniczące z Polską landy nie były traktowane jako atrakcyjne pod kątem turystycznym. Teraz wszystko szybko się zmienia, a Saksonia zaprasza nas z otwartymi rękami! Ja mam nadzieje, że niedługo tam wrócę!

Meklemburgia-Pomorze Przednie Schwerin

Schweriner Schloss – niemiecka gwiazda wśród zamków

Kto nie słyszał o gwieździe niemieckiej północnej architektury? Mam czasem wrażenie, że minął bum na Schloss Neuschwainstein i coraz częściej „atakują” nas w mediach właśnie jego północnym odpowiednikiem. Bo nie wiem czy słyszeliście, ale Schweriner Schloss nazywany jest właśnie „Neuchwainsteinem Północy” (nie mam pojęcia czy dobrze to odmieniłam…). Ochów i achów na stronach internetowych na jego temat jest masa, a widok z powietrza który łatwo można znaleźć w przeglądarkach internetowych jest faktycznie imponujący. Będąc na wyjeździe w pobliskiej Lubece postanowiłam sprawdzić ile jest w tym wszystkim prawdy! Czy Schweriner Schloss jest faktycznie kolejną niemiecką gwiazdą wśród zamków?

Położenie, dojazd i informacje praktyczne

Schweriner Schloss (miejscowość Schwerin) leży w Meklemburgii Pomorze Przednie, na wyspie nad jeziorem Schwerin See. Polacy mieszkający blisko północnej granicy z Niemcami mogą do niego pojechać na jeden dzień. Ze Szczecina jedzie się tam trochę ponad 3 godziny. Jeśli jedziemy z innych terenów Polski najlepiej wynająć już jakiś pokój, czy to w Schwerinie czy w okolicznych miejscowościach. Ja odwiedziłam pałac w drodze z Lubeki do Bremy, trochę musiałam zrobić kółko, ale tak bardziej odpowiadało mi to czasowo.

Widok na Schweriner Schloss od strony jeziora

Historia Pałacu Schwerin

Swój pierścieniowy kształt Schweriner Schloss zawdzięcza grodowi i jego wałom, które znajdowały się w tym miejscu w X wieku. Wspominał o nim nawet w trakcie swojej podróży słynny, żydowski kupiec Ibrahim ibn Jakub. Samo miasto Schwerin powstało w XII wieku, a w momencie ustanowienia tam biskupstwa uzyskało duże wpływy. W XIV stuleciu posiadłość zakupili potomkowie Nikolta, którzy uzyskali tytuł książąt Meklemburgii. To właśnie oni doprowadzili do rozbudowy tutejszego grodu i dostosowali go do potrzeb mieszkalnych. Z tego czasu zachował się dom biskupi.

Przez następne lata pałac był przebudowywany lub dobudowywano do niego kolejne pomieszczenia. Na początku XVII wieku opracowano nowe plany budynku, tym razem w stylu renesansu niderlandzkiego. Przebudowę przerwała jednak wojna 30-letnia i dopiero po jej zakończeniu ukończono prace.

W latach 30. i 40. XIX wieku zamek znajdował się w złym stanie technicznym, do tego złożony z budowli powstałych w rożnym stylu architektonicznym nie spełniał oczekiwań wielkiego księcia Pawła Fryderyka I. Postanowiono więc wznieść całkiem nową budowlę w starym ogrodzie, gdzie teraz znajduje się muzeum. Tego planu nie udało się ukończyć z powodu nagłej śmierci władcy. Jego następca, Fryderyk Franciszek II postanowił przebudować historyczny zamek.

Zawsze mam takie szczęście, że muszą coś remontować 😀

Dzisiejszą formę, którą możemy oglądać zamek uzyskał w latach 1845-1857. Przebudowa nawiązywała do popularnego wtedy w Niemczech nurtu historyzmu romantycznego. Wiele osób myśli, że najpiękniejsze pałace w Niemczech pochodzą z epoki nowożytnej, jednak większość z nich powstała właśnie w XIX stuleciu. Nie bez powodu się mylimy. Inspiracją do budowy Schweriner Schloss w takim kształcie były renesansowe budowle tego typu we Francji. Wiele detali przejęto z zamku Chambord, może dlatego też ten w Schwerinie nazywany jest „Niemieckim Chambord”. Możemy czuć się tutaj troszkę oszukani, ale musimy pamietać, że te zamki w takiej formie powstały właśnie po to żeby zachwycać. I rzeczywiście niezmiernie cieszą one oko.

Początkowo przebudowa miała objąć cały kompleks, jednak pod wpływem sugestii Demmlera oszczędzono cztery historyczne budynki z XVI i XVII wieku. Głównym architektem (kilka razy odrzucanym) był Demmler, a zamek w Schwerinie to jego największe dzieło. W czasie prac dbał on o swoich pracowników, starając się łagodzić wyrządzane im krzywdy społeczne. Założył między innymi kasę chorych i wstawiał się za sprawiedliwym wynagrodzeniem dla zatrudnionych. Kręgi dworskie, którym nie odpowiadało zachowanie Demmlera wykorzystały jego zaangażowanie w ruch obywatelsko-demokratyczny i doprowadziły do jego zwolnienia ze służby wojskowej w 1851 roku. Jego miejsce na placu budowy przejął przejął architekt z Berlina Stüler. Inauguracja „nowego” zamku odbyła się w 1857 roku.

Ciekawostka: w 2007 roku Schweriner Schloss pojawił się na monecie o nominale 2 euro

Niestety, w 1913 roku 1/3 zamku spłonęła, zniszczeniu uległa także okazała Złota Sala i urządzona z przepychem główna klatka schodowa. Budowli nie udało się odbudować do 1918 roku, kiedy to abdykował książę Meklemburgii-Schwerina w powodu rozruchów związanych z rewolucją listopadową. Potem zamek przeszedł na własność państwa, a jego sale udostępniono dla turystów (utworzono muzeum zamkowe). Po II wojnie światowej znajdowała się tutaj Komendantura Radzieckiej Administracji Wojskowej w Meklemburgii. W tym czasie powstała także sala plenarna dla tutejszego parlamentu, gdzie obraduje on do dziś. Później mieściła się tutaj szkoła pedagogiczna. Od 1993 r oku od strony jeziora istniało muzeum historyczne, zaś w oranżerii muzeum politechniczne. Aktualnie część muzealna należy do państwowego muzeum w Schwerinie.

Legenda Schweriner Schloss

Każdy porządny zamek powinien mieć swojego ducha. Ma także ten w Schwerinie. Petermännchen to duch, który podług legendy ma zamieszkiwać sklepienia piwnic, które miały być połączone z zamkiem Petersberg w Pinnow. Tam mieszkał zaś złośliwy skrzat (kobold), który pracował jako kowal. Ten spacerując po korytarzach z latarnią, mieczem i pękiem kluczy miał karać złodziei i intruzów czy to żartami czy plagami i torturami zmuszając ich do ucieczki. Uczciwych ludzi miał zaś nagradzać. Petermännchen miał także budzić żołnierzy, którzy przysnęli na warcie.

Zwiedzanie Pałacu Schwerin

Informacje praktyczne
  • godziny otwarcia: od 15 kwietnia do 14 października: wtorek-niedziela od godz. 10.00 do 18.00; od 15 października do 14 kwietnia: wtorek-niedziela od godz. 10.00 do 17.00; ogrody i park otwarte są przez cały rok
  • ceny biletów: 8,5 euro (normalny), 6,5 euro (ulgowy), dzieci poniżej 18 roku życia wstęp bezpłatny; w czasie pandemii ceny biletów zostały obniżone, ja zapłaciłam 6,5 euro
  • czas zwiedzania: na zwiedzanie wnętrz wystarczy maksymalnie godzina; jeśli chcemy spokojnie pochodzić po ogrodach i parku kolejna godzina lub nawet dwie
  • parking: obok zamku znajduje się kilka parkingów, ok. 1,5 euro za godzinę

Schwerin odwiedziłam w drodze z Lubeki do Bremy, musiałam zrobić małe kółko, ale ogólnie tak lepiej wpasowało się to w ogólny plan. Pogoda nie sprzyjała, strasznie wiało (naprawdę mocno!), więc zapewne zamek nie zrobił tak dużego wrażenia, jak podczas słonecznego dnia. Do tego był to czas pandemii i wejścia do pałacu były limitowane. Staliśmy w kolejce około 3 godziny i pewnie dlatego wchodząc do środka miałam nadzieje na „coś więcej”, na wielkie „wow”, które wszędzie obiecywano. Niestety go nie było. Schwerin okazał się pałacem, jak każdy inny – przynajmniej wewnątrz, bo to mam tu przede wszystkim na myśli. Sal do zwiedzania nie jest zbyt dużo, może jakieś 10-15. Kilka jest naprawdę ładnych, ale jak zawsze z każdego zamku zapamiętuję choć jedną, wyjątkową, to niestety tu tak nie było. Choć teraz jak patrzę na poniższe zdjęcia po pewnej przerwie wnętrze wydaje się bardzo piękne!

Zwiedzanie ogrodów Zamku Schwerin

Moim zdaniem najważniejszym miejscem do zobaczenia w Schwerinie są ogrody znajdujące się obok zamku oraz jezioro. To właśnie stąd rozpościera się imponujący widok na naszą „gwiazdę”. Zwiedzanie parku i ogrodów przypałacowych jest darmowe. Warto zarezerwować sobie na to około godziny żeby spokojnie pospacerować i poszukać idealnych ujęć!

Ważna informacja: planuje się wpisanie Schweriner Schloss na Listę światowego dziedzictwa UNESCO

Od strony Oranżerii Schweriner Schloss jest bardzo fotogeniczny!

Park i ogrody zostały przygotowane w ramach BUGA 2009 (Bundesgartenschau 2009). Miało to na celu odpowiednie zaprezentowanie gościom tutejszej roślinności. W tym celu przedłużono jezioro i doprowadzono tutaj tory tramwajowe. Odnowiono także tutejszą Oranżerię, z której rozpościera się piękny widok na zamek. Obok znajduje się także kawiarnia. Niestety w celu stworzenia „idealnego” ogrodu pozbawiono go starych zamkowych lip, co wywołało oburzenie niektórych środowisk. Mimo tego, projekt cieszył się ogromną popularnością.

Widok z parku na Schweriner Schloss
Mówiłam, że padało i wiało 😀

Warto czy nie?

Na koniec, ciężko mi niestety odpowiedzieć na pytanie czy Schweriner Schloss to „Neuschwainstein Północy” czy „Niemiecki Chambord”, bo nie udało mi się odwiedzić tych miejsc. Z pewnością ogromną zaletą tego zamku jest jego malownicze położenie na wyspie wśród ogrodu i parku, choć najlepiej widać to z wysokości więc niezbędny będzie tu dron jeśli chcemy uwiecznić go z tej perspektywy. Jeśli szkoda Wam pieniędzy na zwiedzanie wnętrz zbyt wiele nie stracicie, są one dość skromne i mało tam eksponatów. Choć uprzedzam, że moja opinia może wynikać z 3-godzinnego czekania w kolejce i może akurat Wam przypadnie do gustu! Z pewnością jednak musicie zajrzeć do tamtejszych ogrodów i parku. Schwerin najpiękniej wygląda z pewnej odległości! Zdecydowanie warto!

Bawaria Bayreuth Europa Niemcy

Co zobaczyć w Bawarii? Bayreuth w jeden dzień!

Tak jak przypuszczałam wyjazd do Bayreuth był moim ostatnim wyjazdem zagranicę w tym roku – chyba, że sytuacja w Polsce się poprawi, ale z tym może być różnie! Nie obyło się jednak bez stresu, bo w dzień przyjazdu okazało się, że Niemcy wprowadziły kwarantannę dla mieszkańców niektórych polskich województw, ale dzięki Bogu opolskie się do tego nie zaliczało. Niedługo potem u naszego sąsiada wprowadzono już obostrzenia dla wszystkich przyjeżdżających z Polski. Moje przeczucie sprawdziło się więc w 100%, a wyjazd do Bayreuth starałam się wykorzystać na ile się da. Mimo, że miasto może nie jest tak atrakcyjne jak niektóre inne niemieckie miejscowości z masą zabytków i szachulcową zabudową to znajdziemy tu kilka miejsc, które trzeba w życiu zobaczyć.

Centrum Bayreuth, w październiku widać już przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia

Położenie, dojazd i inne informacje praktyczne o Bayreuth

Bayreuth leży w Niemczech, w kraju związkowym Bawaria, a dokładnie w Górnej Frankonii. Jest zarazem największym miastem w tym regionie. W okolicy znajduje się kilka popularnych turystycznie miast, z których spokojnie możecie dojechać na jeden dzień do Bayreuth. Są to m.in. Norymberga, Bamberg, Monachium i Ratyzbona. Z pierwszych dwóch samochodem dojedziecie tu w godzinę, w przypadku pozostałych w maksymalnie 2 godziny. Równie dobrze to Bayreuth może być bazą wypadową do innych miast.

Dla mnie przemieszczanie się po Niemczech autem wydaje się najbardziej opłacalne, ponieważ autostrady są bezpłatne i często można znaleźć niezbyt drogi parking. W przypadku podróży innymi środkami lokomocji do Bayreuth można dojechać autobusem (z Wrocławia 80 zł Flixbusem w jedną stronę) lub pociągiem (z Wrocławia ok. 83 euro w jedną stronę, można sprawdzić wszystko tutaj). Dojazd pociągiem jest jednak dość skomplikowany, bo trzeba dojechać do Drezna, później do Hof, a dopiero stamtąd mamy bezpośrednie połączenie z Bayreuth. Inna opcja to zakup samolotu do Monachium i stamtąd musimy już dostać się do Bayreuth (Flixbus 80 zł w jedną stronę, pociąg od 34 euro).

TIP: W centrum Bayreuth znajdziemy sporo hoteli, warto więc zanocować w którymś z nich żeby nie tracić czasu na dojście do starówki. Niektóre mają umowy z okolicznymi parkingami podziemnymi lub piętrowymi. Normalnie w centrum kosztują one od 10 euro wzwyż za 24 godziny, w moim przypadku było to 7 euro. Nocowałam w Hotelu B&B zaraz przy głównym deptaku.

Historia Bayreuth

Niestety nie jest znana data założenia miasta, z pewnością istniało już w XII stuleciu, gdyż z tego czasu posiadamy pierwszą wzmiankę na jego temat. Wtedy nazywano je Baierrute, co chyba oznacza miejsce wykarczowane przez Bajuwarów, czyli po prostu lud germański Bawarów. Prawa miejskie Bayreuth uzyskał w XIII wieku, nie rozwijał się jednak zbyt szybko, a do tego zrabowali go husyci. W latach 1450-1457 margrabia Jan Alchemik z dynastii Hohenzollernów wybudował tu pałac. W 1528 roku władcy marchii Brandeburg-Kulmbach przyjęli religię luterańska, a Bayreuth został ich oficjalną siedzibą. Dzięki temu miasto stało się znaczącym punktem na mapie politycznej tego regionu. Na Bayreuth padło w tym czasie jednak dużo nieszczęść: dwa pożary i dżuma. Do tego ucierpiał także w czasie wojny 30-letniej (1618-1648). Kolejnych większych inwestycji dokonano w XVII wieku, powstały wtedy mury miejskie, gimnazjum, kościół pałacowy i wiele innych.

Największy swój rozwój Bayeruth zawdzięcza Wilhelminie, siostrze króla pruskiego Fryderyka Wielkiego, która przybyła do miasta w 1735 roku i wyszła za mąż za tutejszego margrabię Fryderyka. Nowa władczyni poniekąd z nudów rozpoczęła inwestować w rozwój miasta i zaczęła ściągać do niego wybitnych poetów, artystów i architektów. Większość najpiękniejszych budowli powstała właśnie dzięki Wilhelminie (więcej o nich przeczytacie niżej). Po śmierci małżonków, większość tutejszych artystów przeniosła się do Berlina i Poczdamu – świadczy to poniekąd o ich randze.

Bayreuth ma jednak także mroczniejszą historię. Niedługo po I wojnie światowej w mieście pojawił się bardzo prężny ruch nazistowski, a także rodzinę Wagnerów (potomków Ryszarda Wagnera) łączyły silne więzi z Adolfem Hitlerem. Kontakty były na tyle zażyłe, że dzieci mówiły do niego „wujku”. W momencie przejęcia władzy przez nazistów Bayreuth został siedzibą okręgu partyjnego Bawarska Marchia Wschodnia. Chwalono się, że to ulubione miasto Hitlera. Naziści przeprowadzili także pierwsze przebudowy Bayreuth, m.in. zburzono stajnie margrabiów, a budynek ujeżdżali zaadaptowano na miejsce wieców. Żydów, którzy pozostali w mieście po wybuchu wojny deportowano do Rygi, Auschwitz, Izbicy i Theresienstadt. Po zakończeniu wojny Bayreuth znalazł się w amerykańskiej strefie okupacyjnej.

Co zobaczyć w Bayreuth?

Spacer po starówce

Zwiedzanie najlepiej zacząć od spaceru po starówce. Zresztą wtedy natkniecie się także na większość zabytkowych budynków. Bayreuth różni się od standardowych niemieckich miasteczek, gdzie często dominuje zabudowa szachulcowa (zwłaszcza tutaj w Bawarii). Szeroki deptak pozwala na dokładne przyjrzenie się kamienicom często wykonanym z piaskowca. Można się dziwić, bo ten szybko przecież czernieje, a Bayreuth jest wyjątkowo jasne. Choć może miałam akurat szczęście i piaskowce zostały niedawno wyczyszczone. Deptak to centrum życia, nie tylko turystów, ale także mieszkańców miasta. Napotkamy tutaj masę kawiarni, restauracji (od lokalnego jedzenia do pizzerii) czy sklepiki i galerie handlowe. Samo stare miasto nie jest duże, spokojnie przejdziemy je w kilkadziesiąt minut.

Rynek w Bayreuth

Opera Margrabiów

Największą atrakcją Bayreuth jest Opera Margrabiów. Powstawała w latach 1745-1748 na polecenie hrabiny Wilhelminy, która zachowała się szczególnie dobrze w pamięci mieszkańców miasta. Opera wybudowana została na cześć księcia Karola Eugeniusza von Württemberg i jego żony, Elżbiety Fryderyki Zofii von Brandenburg-Bayreuth. Największym atutem tego miejsca jest fakt, że jest jednym z ostatnich tego typu budynków barokowych, które przetrwały do naszych czasów w oryginalnym kształcie. Nie powinien więc dziwić fakt, że Opera Margrabiów została w 2012 r. wpisana na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Kilka lat później budynek przeszedł także renowację. O ile portal wejściowy nie wygląda specjalnie imponujące (do tego był remont elewacji, jak odwiedziłam Bayreuth), to wnętrze wykonane w całości z drewna powala na kolana. Zdjęcia nie oddają piękna Opery, trzeba to zobaczyć na własne oczy!

Informacje praktyczne o operze margrabiów w bayreuth
  • Godziny otwarcia: kwiecień-wrzesień: 9-18; październik-marzec: 10-16
  • Koszt wstępu: 8 euro od osoby, bilet ulgowy 7 euro
  • Zwiedzanie jest dostępne jednie w grupie, głównie w języku niemieckim, poza godziną 13.00, kiedy wycieczka jest w języku angielskim
  • Warto podejść do kasy biletowej, aby zarezerwować wejście dzień wcześniej lub rano w dniu zwiedzania, ponieważ można nie dostać się w konkretny dzień (nawet teraz, gdy ruch turystyczny nie jest zbyt duży)
  • W trakcie zwiedzania puszczany jest krótki film o historii powstania Opery. Później przewodnik opowiada różnego rodzaju ciekawostki, a następnie jest czas na samodzielne pooglądanie budynku i zrobienie zdjęć
  • czas zwiedzania: maksymalnie godzina, raczej około 30 minut
Fontanna przed Operą Margrabiów w Bayreuth

Nowy zamek (Neues Schloss)

Wcześniejszy pałac wybudowany jeszcze przez Jana Alchemika w XV stuleciu, mimo, że przebudowany w dwa wieki później, przestał spełniać oczekiwania tutejszych margrabiów. W związku z tym zaczęły pojawiać się pomysły związane z postawieniem nowej siedziby rodziny. Alte Schloss margrabiów spłonął w 1753 r., co zmusiło władców marchii Brandenburg-Kulmbach do budowy kolejnej rezydencji. Co ciekawe w tym celu rozbudowano istniejący już pałac, dwa sąsiadujące z nim domy i kaplicę, które połączono ostatecznie w jeden budynek. Ogromny wpływ na wygląd wnętrz miała Wilhelmina, która samodzielnie projektowała nawet dekoracje niektórych pomieszczeń.

Przed Nową Rezydencją w Bayreuth stoi ciekawa fontanna

Pałac można aktualnie zwiedzać, jednak jego wnętrza nie są tak imponujące jak Opery Margrabiów. Widać, że zadbano jedynie o wystrój niektórych, najważniejszych pokoi. Jednym z najbardziej charakterystycznych pomieszczeń jest Sala Palmowa, najlepszy przykład rokoko w Bayreuth. Charakteryzuje się dekoracją wykonaną z drewna z orzecha włoskiego, a wystrojem nawiązuje do gaju palmowego. W pałacu można pooglądać także wyroby tutejszych manufaktur porcelany, piękne obrazy duńskich i niemieckich malarzy z XVIII wieku czy miniaturowe obrazki przedstawiające życie erotyczne w dawnych epokach.

Sala Palmowa
Informacje praktyczne o Nowej rezydencji w Bayreuth
  • Godziny otwarcia: kwiecień-sierpień 9.00-18.00/ październik-marzec 10.00-16.00
  • Koszt biletu: 5.5 euro (normalny), 4,5 euro (ze zniżką); 2 euro za krótki opis zwiedzanych pokoi w języku angielskim
  • Czas zwiedzania: około godziny
  • Przy kasie biletowej znajduje się mały sklepik z pamiątkami

Ogrody Nowej Rezydencji

Park znajdujący się przy Nowej Rezydencji nazywany jest „zielonymi płucami” w centrum miasta Bayreuth. Mieszkańcy często przychodzą tu na spacery pomiędzy alejkami kasztanów i dębów. Historia parku sięga XVI stulecia i w tym miejscu istniał niewielki ogród warzywny i kwiatowy. Artystyczne założenie parkowe pojawiło się dwa wieki później. Początkowa główna oś służyła do gry w popularną niegdyś grę Braille-Maille. W związku z budową w pobliżu Nowej Rezydencji rozbudowano także park. Początkowo zaplanowano go w stylu barokowym, później zmieniono w formę nawiązującą do parków angielskich. Tego w pełni nie udało się jednak nigdy osiągnąć. W związku z tym do dziś możemy zobaczyć tam statuy, sztuczne wysepki itp., które nawiązują do parków barokowych.

Zwiedzanie ogrodów przy Nowej Rezydencji jest darmowe i są one otwarte przez cały dzień (do 18.00) także w weekendy. Park zamknięty jest tylko w wybrane święta.

Stary Zamek i Schlosskirche

Stary Zamek w Bayreuth został zbudowany w 1455 r. Był rezydencją margrabiów Brandenburgii-Bayreuth od 1603 do 1753 r., później jak wspomniałam już wyżej władcy przenieśli się do Nowej Rezydencji. Ciężko ominąć ten budynek, ponieważ mieści się w centralnej części miasta. Od 1953 roku zamek służy jako siedziba urzędu skarbowego. W kompleksie Starego Zamku powstał także kościół (Schlosskirche). To świątynia halowa wybudowana w stylu rokoko, która została przebudowana po pożarze Starego Zamku w 1753 r. Był to wtedy kościół luterański, aktualnie to świątynia katolicka.

W oddali widać Schlosskirche

Kościół powołania św. Trójcy

Pierwszy kościół miejski stał już w centrum Bayreuth pod koniec XII w. Ten został jednak zniszczony w czasie najazdów husytów trzy stulecia później, choć jego pozostałości można zobaczyć w piwnicach aktualnej świątyni. Postanowiono wznieść na jego miejscu kolejny kościół, której budowę ukończono w 1495 r. W XVII w. budynek został jednak strawiony przez dwa pożary, przez co ciągle był przebudowywany; nieznacznemu uszkodzeniu uległ także w czasie wojny 30-letniej.

Ermitaż (Hermitage)

W 1715 roku margrabia Jerzy Wilhelm postanowił wybudować niedaleko Bayreuth pałac (Stary Pałac/Zamek – Altes Schloss). Dwadzieścia lat później, w momencie przejęcia władzy przed Fryderyka sprezentował on to miejsce swojej żonie – Wilhelminie. Na początku zaczęła rozbudowywać pałac i dodawać do niego nowe pomieszczenia, np. pokój muzyczny czy gabinet japoński. Przez następne lata stopniowo adaptowano park w stylu barokowym, wznoszono nowe fontanny i mniejsze budynki. W tamtym czasie w całych Niemczech nie było ogrodów podobnych do tego, który powstał pod Bayreuth.

Świątynia Słońca (Neues Schloss)

Najwięcej turystów przyciąga Nowy Zamek, nazywany także Świątynią Słońca. Powstał w połowie XVIII stulecia, dzięki inicjatywie wspomnianej już kilkukrotnie Wilhelminy. Przyznajcie sami, że jest przepiękny!

Nowy Pałac z grotami w parku i innymi małymi budynkami nadal dominuje w Ermitażu i to on przede wszystkim przyciąga turystów. To kolejne „must see” w czasie pobytu w Bayreuth. Pod koniec XVIII wieku tutejszy ogród dworski został przekształcony w ogród krajobrazowy, w ramach którego posadzono w naturalny sposób drzewa i łąki. W ciągu ostatnich 30 lat zrekonstruowano poszczególne części parku, które zniknęły w XIX wieku. To idealne miejsce na dłuższy spacer, pojawiają się tutaj także mieszkańcy miasta spacerujący między alejkami z rodziną, przyjaciółmi czy pieskami. Wstęp do parku i ogrodów jest bezpłatny.

Untere Grotte (Dolna Grota)

Poza Starym (Alte Schloss) i Nowym Pałacem (Neues Schloss) w Bayreuth warto pospacerować także po tutejszych ogrodach i parku. Jedną z jego większych atrakcji jest Untere Grotte (Dolna Grota), która znajduje się kilka minut od Świątyni Słońca. Powstała w 1737 roku kiedy to architekci Johann Friedrich Grael i Joseph Saint-Pierre zaczęli rozbudowywać tutejsze ogrody. Warto się tu przespacerować, klimat jest wyjątkowy!

Pierwsze groty tego rodzaju zaczęły powstawać, a zarazem zyskiwać popularność od połowy XVI wieku. Często były stylizowane w taki sposób, aby z zewnątrz przypominały wielką skałę, choć odnajdujemy odchylenia od tego wzorca, którym jest przynajmniej grota znajdująca się w Bayreuth. Wokół były one przeważnie udekorowane różnymi statuami i fontannami. Pierwotnie służyły one dla ochłodzenia, ale przyjęły się także w regionach chłodniejszych. Czasem używano ich także jako teatry czy kaplice.

Festpielhaus

Festpielhaus (Teatr Operowy) to kolejne miejsce, które warto zobaczyć w Bayreuth. Budynek ukończono w 1876 roku, a jej inicjatorem był Ryszard Wagner, który uznał, że Opera Margrabiów jest zbyt mała dla jego orkiestry. Całość powstawała na podstawie projektu teatru, który pierwotnie miał stanąć w Monachium. Od 1876 roku, corocznie w Festpielhaus odbywają się słynne festiwale wagnerowskie, podczas których odgrywa się wyłącznie muzykę znanego kompozytora. Obok Festpielhaus znajduje się także bardzo przyjemny, niewielki park po którym można spacerować, a jesienną porą zbierać kasztany. Znajdziemy tam także niewielką wystawę przedstawiającą biografie muzyków z Bayreuth.

Browar Maisel

Będąc w Bayreuth koniecznie trzeba spróbować tutejszego piwa! Największą popularnością cieszy się browar Maisel utworzony w XIX wieku przez dwójkę braci Maisel. Nie jest to więc piwo z długimi średniowiecznymi czy nowożytnymi korzeniami, ale jest uwielbiane przez Niemców i nie tylko. Najpopularniejszy jest trunek pszeniczny tej firmy. Co ciekawe, browar do dziś znajduje się w rękach rodziny Maisel!

Poza browarem (który można zwiedzać – koszt to 8 euro, w cenie aplikacja na telefon z audio guidem) warto zajść do tutejszej restauracji, gdzie mamy ogromny wybór piw, nie tylko marki Maisel (4-5 euro za 0.5l). Można także zamówić deskę piw (8 euro) w ramach której otrzymamy kilka najbardziej rozpoznawalnych piw firmy Maisel. Do tego oczywiście koniecznie tutejszy burger!

Bonus: gdzie zjeść w Bayreuth? Tylko Oskar!

A dokładnie Oskar Das Wirtshaus am Markt. Restauracja znajduje się niedaleko rynku więc z pewnością na nią traficie. Specjalizuje się w lokalnej kuchni, zjecie więc tutaj sznycla z sałatką ziemniaczaną, golonkę czy kiełbaski. Można też tu spróbować regionalnego piwa Maisel czy Bayreuther Hell (to specjalnie przypadło mi do gustu). Do tego restauracja charakteryzuje się ciekawym wystrojem nawiązującym do gospód w dawnych czasach! Tylko uwaga… Zawsze jest tu masa ludzi więc warto zarezerwować sobie stolik z wyprzedzeniem.

Jeśli chcielibyście coś przekąsić na szybko to polecam kiełbaski w bułce z budki w centrum miasta!

Tyle ode mnie na dziś! Bayreuth polecam szczególnie na krótkie jedno- lub dwudniowe wypady, nie zapomnijcie wtedy przede wszystkim zobaczyć Opery Margrabiów i Ermitażu!
JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ!
Europa Niemcy

Pięć uroczych miasteczek w Niemczech. Moje propozycje na romantyczny weekend!

Niemcy usiane są zamkami i pałacami, w których mieszkali przedstawiciele arystokratycznych rodzin, małymi średniowiecznymi miasteczkami, twierdzami wznoszącymi się na wzgórzach czy przepięknymi parkami i ogrodami, po których spacerowały niegdyś damy ubrane w obszerne suknie. Nie bez powodu uważam więc, że Niemcy to jeden z najromantyczniejszych krajów (bardziej niż Włochy? 🤨). Bo niby dlaczego miałby znajdować się tam szlak najromantyczniejszych miejsc, na którym znajdują się liczne małe miasteczka, zamki i urocze zakątki?

Poniżej przedstawiam Wam mój krótki, autorski „szlak romantyczny” po Niemczech. Niektóre z tych miejscowości faktycznie znajdują się na prawdziwym Szlaku Romantycznym (Romantische Straße). Jeśli wybierzecie się w podróż do któregokolwiek z nich – nie zawiedziecie się i spędzicie tam wspaniały weekend we dwoje! Gwarantuje to!

Rothenburg ob der Tauber (Bawaria)

Rothenburg ob der Tauber w Bawarii, a dokładniej we Frankonii to zdecydowanie mój faworyt w tym rankingu. Wielu mogłoby pomyśleć, że to przereklamowane miasto, ja jednak jestem innego zdania. To miejsce w którym się zakochasz!

Każde miasto ma swoją legendę, a ta rothenburska mnie urzeka… Podobno w czasie wojny 30-letniej, w 1631 r. pod murami miasta stanęły oddziały hrabiego Johanna von Tilly. Ten obiecał, że jeśli ktoś w czasie trwania dzwonu ratuszowego wypije galon wina Rothenburg zostanie ocalony. Burmistrz Nush przyjął wyzwanie i wygrał zakład! Dzięki temu miasto nie ucierpiało w czasie jednej z najkrwawszych wojen epoki nowożytnej. W związku z legendą mieszkańcy co roku, w dniu Zielonych Świątek obchodzą „Święto Ratowania Miasta”.

Rothenburg ob der Tauber (lepiej zapisywać całą nazwę, ponieważ w Niemczech jest kilka innych Rothenburgów) to niewielkie miasteczko charakteryzujące się średniowieczną zabudową. Jedną z największych atrakcji są mury miejskie okalające całe stare miasto. Dzięki nim można także zobaczyć miejscowość z nieco innej perspektywy. Dodatkowo w Rothenburgu można odwiedzić najlepsze Średniowieczne Muzeum Kryminalne (Mittelalterliches Kriminalmuseum) w Niemczech, wejść na wieżę ratuszową i zobaczyć piękną panoramę miasta. Ogromną atrakcją jest także Muzeum Bożego Narodzenia (Weihnachtsmuseum), gdzie można nabyć ręcznie wykonane ozdoby choinkowe – naprawdę urocze! W Rothenburgu znajduje się także jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Niemczech, jeśli nie na świecie – Das Plönlein. Wystarczy spojrzeć na profil tego miejsca na TripAdvisor. Ogromną atrakcją jest także kościół św. Jakuba oraz pozostałości po starym zamku i tamtejsze ogrody, z których pięknie rozpościera się panorama na miasto.

https://www.instagram.com/p/B683k4QFIY8/?utm_source=ig_web_copy_link

Najważniejsze miejsca do zobaczenia w Rothenburg ob der Tauber to:

  • Marktplatz z ratuszem
  • Das Plönlein
  • Gerlachschmiede
  • Christkindlmarkt Kathe Wohlfahrt
  • mury miejskie z wieżami i bramami
  • Średniowieczne Muzeum Kryminalne
  • ruiny zamku
  • kościół św. Jakuba.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym mieście zapraszam do osobnego wpisu: Rothenburg ob der Tauber – na Romantycznym Szlaku (część pierwsza).

Goslar (Dolna Saksonia)

Miasteczko to odwiedziłam w czasie mojego 10-dniowego tour po Niemczech. W tym czasie zobaczyłam kilka urokliwych miejsc, jednak to Goslar na dłużej zapadł w mojej pamięci. Głównie dlatego, że wyróżniał się znaczenie od innych miasteczek niemieckich, które charakteryzowały się często kolorowymi, szachulcowymi kamienicami. Goslar jest za to w większości szary, co wiąże się z wykorzystaniem do dekoracji budynków kamienia, który wydobywany był w pobliskiej kopalni rud metali Rammelsberg (pracowała nieprzerwanie przez tysiąc lat!) wpisanej razem ze starym miastem w 1992 r. na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Kaiserworth

Miasteczko zostało założone podobno w 922 r., a jego historia była mocno związana z pobliską kopalnią. Między innymi z tego powodu założono tu palatium cesarskie (Kaiserpfalz), które w kolejnych wiekach było rozbudowywane. Największy swój rozwój Goslar przeżywał w I połowie XVI w. Nie trwało to jednak długo, a czasy świetności przerwał konflikt prawny o kopalnie. Z powodu błędnej polityki książąt a także rozwoju handlu dalekomorskiego miasto zaczęło podupadać. W czasie II wojny światowej Goslar był ważnym miastem garnizonowym Wehrmachtu, później znajdował się w brytyjskiej strefie wpływów.

Goslar najlepiej zwiedza się spacerując po starówce. Największą atrakcją z pewnością jest piękny rynek, gdzie zobaczymy m.in. Hotel Kaiserworth założony w 1494 r., w którym mieściła się niegdyś gildia kupców, charakteryzujący się pomarańczową fasadą. Obok znajduje się XIII-wieczna fontanna, która symbolizuje status Goslar jako wolnego miasta. Kiedy pokręcimy się dłużej po starówce natrafimy sami na resztę piękniejszych jego zakątków, w tym kilka kościołów, Lohmühle (młyn) czy wspomniane palatium cesarskie. Do kopalni Rammelsberg najlepiej dojechać samochodem.

Palatium cesarskie (Kaiserpfalz)

Miejsca do zobaczenia w Goslar:

  • palatium cesarskie (Kaiserpfalz)
  • Marktplatz
  • Lohmühle
  • kopalnia Rammelsberg
  • mury miejskie
  • kamienice na starym mieście

Bamberg (Bawaria)

Bamberg to raj dla lubujących się w pięknych starówkach, ale także w piwie – znajdziemy tu bowiem przeszło 50 rodzajów tego złotego napoju.

Bamberg to miasto, do którego mam ogromny sentyment i uwielbiam tu wracać. Pierwsze wzmianki na jego temat pochodzą z X w. Podobnie, jak Rzym wznosi się na siedmiu wzgórzach. To tutaj w XVII w. rozegrał się dramat czarownic. Wyjątkowo okrutny biskup Johan Georg II skazał na stos dziesiątki kobiet i nakazał budowę więzienia dla „służebniczek diabła” – Drudenhaus. Co ciekawe budynek ten został rozebrany i teraz znajduje się tam zakon.

Innym wyjątkowym miejscem jest XIV-wieczny tzw. Ratusz Niezgody (Altes Rathaus). Dlaczego niezgody? Jak w wielu innych miastach tego okresu dochodziło do sporów między władzą świecką i duchowną. Kwintesencją kłótni jest Altes Rathaus i miejsce, w którym go wybudowano – nad rzeką. Było to, bowiem jedyne miejsce, które nie należało do roszczącego sobie prawa do wszelkich spraw biskupa. Dzięki temu powstał budynek UNIKATOWY W SKALI ŚWIATOWEJ. Wzniesiony jest na specjalnych palach wbitych w rzekę Regnitz, a część budynku wręcz wisi w powietrzu!

Ratusz Niezgody

Miasto posiada piękną starówkę, która w 1993 r. wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Warto także odwiedzić tzw. Małą Wenecję, archikatedrę św. Piotra i św. Jerzego ze słynnym Jeźdzcem Bamberskim, romańskie opactwo benedyktyńskie, barokowy pałac biskupi z XVIII w. (Neue Residenz), a także pobliski Altenburg.

Jeździec Bamberski
Widok na tzw. Małą Wenecję

Miejsca, które musisz zobaczyć w Bambergu:

  • Ratusz Niezgody
  • browary
  • Mała Wenecja
  • archikatedra św. Piotra i św. Jerzego ze słynnym Jeźdzcem Bamberskim
  • romańskie opactwo benedyktyńskie
  • barokowy pałac biskupi z XVIII w. (Neue Residenz)
  • Altenburg

Dinkelsbühl (Bawaria)

O ile kiedy odwiedzamy Rothenburg ob der Tauber mamy do czynienia z miastem w części odbudowanym (ale bardzo przyzwoicie!) po bombardowaniach w czasie II wojny światowej, to kiedy zajedziemy do pobliskiego Dinkelsbühl to stoi przed nami średniowieczny „oryginał”. Miasto cudem uniknęło zniszczenia, dzięki czemu jest jedyne w swoim rodzaju. Nie zostało też naruszone przez wcześniejszą wielką wojnę – wojnę 30-letnią (1618-1648).

Podobnie jak w przypadku innych wspomnianych miasteczek Dinkelsbühl najlepiej zwiedzać na piechotę spacerując alejkami pomiędzy kolorowymi kamieniczkami. Ja w czasie kilkugodzinnego pobytu przeszłam całe miasto dookoła jego średniowiecznymi murami, gdzie można zobaczyć 18 wież i 4 bramy.

Jednym z najważniejszych zabytków miasta jest kościół św. Jerzego, który powstał w II połowie XV w. Przy Weinmarkt znajdują się także przepiękne domy kupieckie; przede wszystkim warto zajrzeć do szczególnie bogato zdobionego Domu Niemieckiego. W Dinkensbühl z pewnością warto spróbować lokalnego wina i potraw. W centrum znajdziecie przynajmniej kilka restauracji z nagrodami od Michelina (nie chodzi tutaj o gwiazdki a o wyróżnienie). Są naprawdę świetne i nie tak drogie jakby mogło się wydawać. Szczególnie polecam Maiser’s Café i tamtejsze gnocchi.

Wörnitztor

Przede wszystkim odwiedzając Dinkelsbühl musisz zobaczyć:

  • mury miejskie z wieżami
  • kościół pw. św. Jerzego
  • barokowy pałac zakonu krzyżackiego z XVIII w.
  • starówkę z licznymi zabytkowymi kamienicami kupieckimi

Quedlinburg (Saksonia-Anhalt)

Quedlinburg to kolejne średniowieczne miasteczko (założone w 922 r.), które zapomniało o upływającym czasie. W 1992 r. został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Quedlinburg słynie przede wszystkim z zawrotnej liczby 1400 zachowanych budynków szachulcowych! Niesamowite!

Sam spacer po Quedlinburgu dostarczy niezwykłych doznań dla Waszych zmysłów. Dominującą częścią miasta jest Marktplatz z ratuszem z 1320 r. Przed jego frontem stoi statua Rolanda z XV w. Zaraz za ratuszem znajduje się kościół św. Benedykta (1233). Niedaleko można natknąć się także na maleńką uliczkę Schuhhof, która przyciąga masę fotografów ze względu na swój urok. Warto pokręcić się po pięknych uliczkach, natkniecie się tutaj na kilka kościołów, piękne zaułki i uliczki czy urocze sklepiki i kawiarenki.

W Quedlinburgu znajdziecie także mega stylową kawiarnie Ruinenromantik mieszczącą się w starym, nie do końca kompletnym budynku, którą zapamiętam długo, długo! Jej namiary: Kornmarkt 3, 06484 Quedlinburg, Niemcy.

Ruinenromantik

Jedną z atrakcji w Quedlinburgu jest także tutejszy zamek o tej samej nazwie. Powstał na początku X w. a inicjatorem budowym był Henryk I. W środku mieści się muzeum, a z góry na której stoi budowla roztacza się piękny widok na miasto.

Zamek Quedlinburg

Miejsca, które musisz zobaczyć w Qudelinburgu:

  • kolegiata pw. św. Serwacego
  • kościół św. Wiperta
  • Kościół Mariacki
  • zabudowa szachulcowa
  • kamieniczki na starym mieście
  • Marktplatz z ratuszem
  • zamek Quedlinburg

Na romantycznym szlaku, ale inaczej!

Powyżej pokazałam Wam kilka moim zdaniem najpiękniejszych i najbardziej romantycznych niewielkich miasteczek w Niemczech. Mam nadzieję, że ten krótki ranking przypadł Wam do gustu i zakochacie się w tym kraju na nowo!

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ, możesz także wesprzeć blog „stawiając mi kawę”! a MOŻE CHCESZ POLECIĆ INNE romantyczne MIASTECZKA EUROPY? PODZIEL SIĘ SWOIMI WRAŻENIAMI W KOMENTARZACH!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Moritzburg Niemcy Saksonia

Co zobaczyć w Saksonii? Pałac Moritzburg – barokowa perła Saksonii

Pobliska Saksonia skrywa przed nami wiele sekretów. Większości z nas kojarzy się jeszcze z dawnym NRD, jednak i wschodnia cześć Niemiec prze szybko do przodu i prężnie się rozwija. Dzięki temu mamy dostęp do coraz większej liczby pięknych miasteczek, zamków i wyjątkowej przyrody. „Saksonia na weekend” to już coraz popularniejsze hasło zwłaszcza wśród zachodnich województw Polski. Jeśli myślicie o szybkim wypadzie do naszych sąsiadów to pierwszym z Waszych celów może być tzw. pałac na wodzie w Moritzburgu – dawna rezydencja króla polskiego, a zarazem elektora saskiego – Augusta II Sasa.

Pałac Moritzburg już na zdjęciach wygląda imponująco, a szyku dodają mu znajdujące się wokół jeziora. Kiedy zawitałam do Moritzburga zatrzymałam się na jednym z okolicznych parkingów, który GPS wybrał za mnie i zrobił to idealnie. Nie wylądowałam, bowiem zaraz przy pałacu i w centrum miasteczka (gdzie parking oczywiście jest droższy), a po drugiej stronie jeziora, z którego roztaczał się piękny widok na dawną siedzibę Augusta II Sasa. Na miejscu przywitała mnie gromada gęsi, które śledziły turystów w poszukiwaniu kawałka chleba i ziaren. Czy można wyobrazić sobie piękniejszą scenerie?

Historia Schloss Moritzburg

Budowla powstała na sztucznie usypanej wyspie w latach 1542-1546 na życzenie Maurycego Wettyna i początkowo pełniła funkcje pałacu myśliwskiego. Pałac otoczony był bowiem bogatym w zwierzynę lasem Friendwald. To od jego założyciela wywodzi się nazwa pałacu, ponieważ po niemiecku nazywał się Moritz von Sachsen, choć początkowo mówiono na budowlę Dianenburg od bogini myślistwa Diany. Następnie pałac był stopniowo przebudowywany, np. w latach 1661-1671 wzniesiono kaplice, która jest interesującym przykładem wczesnego baroku.

Za panowania elektora Saksonii a zarazem króla polskiego Augusta II Mocnego pałac dostosowano do funkcji wypoczynkowych, a w związku z tym doszło do większej przebudowy w latach 1723 i 1733. W tym czasie pojawił się także ogród i założenie parkowe. Pałac miał królowi służyć przede wszystkim jako miejsce reprezentacyjne, gdzie urządzane były liczne bankiety. Chciał także, aby przeprowadzano tutaj inscenizacje bitew oraz marzył o sprowadzeniu dzikich zwierząt, jak lamparty. August II nie zrealizował jednak do końca swoich planów, które zaprzepaściła śmierć. Jego syn, o wiele mniej zaradny i ambitny August III dokończył przebudowę rezydencji, dobudował m. in. oddalony o ponad 2 km Pałacyk Bażanci oraz latarnię morską z małym portem.

Zwiedzanie Pałacu Moritzburg – informacje praktyczne

Pałac Moritzburg leży w miejscowości Moritzburg oddalonej ok. 15 km od Drezna. Jeśli jesteśmy w stolicy Saksonii to idealne miejsce na kilkugodzinny wypad. Można tu dojechać zarówno samochodem (droga A4 lub A13) lub autobusem z Drezna (ze stacji Dresden-Neustadt, nr autobusu 477 w kierunku na Radeburg).

Schloss Moritzburg można zwiedzać spacerując po okolicznych ogrodach i parkach oraz w środku. Spacer po błoniach jest bezpłatny. Zwiedzanie ekspozycji razem z sypialnią z piór i skarbcem to koszt 8 euro (bilet normalny), 6,50 euro (bilet ulgowy), 1 euro (dzieci 6-16 lat), dzieci do lat 5 wchodzą bezpłatnie. Jeśli pozostajemy w Saksonii na dłużej możemy zakupić specjalną kartę (schlösserlandKARTE), która zagwarantuje nam darmowe zwiedzanie zamków i pałaców w tym landzie. Wersja 10-dniowa kosztuje 24 euro, zaś roczna 48 euro. Więcej informacji na jej temat w języku polskim znajdziecie tutaj. Aktualnie zamek otwarty jest od godziny 10 do 18. Zwiedzanie wewnętrznej ekspozycji zajmuje około godziny, oczywiście możemy spędzić tu więcej czasu. Zaraz przy wejściu znajdziemy także sklepik z pamiątkami.

Zwiedzanie z zewnątrz

Pałac robi ogromne wrażenie zarówno z daleka, jak i z bliska. Jego piękna barokowa, żółta bryła od razu przyciąga uwagę. To idealne miejsce na relaks. Można spacerować dookoła pałacu, jak i po okolicznym parku oraz miasteczku, gdzie znajdziemy restauracje, kawiarenki i inne atrakcje. Można także urządzić sobie nieco dłuższą wędrówkę do Pałacu Bażanciego czy latarni morskiej.

Herb Rzeczypospolitej – Orzeł i Pogoń Litewska

Spacerując wokół pałacu możemy podziwiać piękne dekoracje budowli, które przedstawiają głównie anioły lub nawiązują do polowań. Nie raz uda się także dostrzec symbole i herby związane z Rzeczpospolitą, w której August Mocny został obwołany królem w 1697 r.

Nie tylko w parku napotkamy wszędobylskie gęsi! Mieszkają one także obok samego pałacu. Jeśli uważnie będzie obserwować jezioro być może dostrzeżemy także skaczące wielkie ryby (karpie?). Szczerze to nigdzie indziej nie widziałam takiego pokazu, jak tutaj 😀

Kiedy pomaszerujemy głównym mostem prowadzącym do pałacu w stronę miasteczka zaraz przy ulicy zobaczymy słup pocztowy, na którym wypisane są odległości do wybranych miast, np. Poznania. Na słupie możecie dostrzec herby Rzeczypospolitej i Saksonii zwieńczone koroną. W 1722 r. wprowadzono tzw. milę pocztową (w Saksonii 9062 m), na zdjęciu na słupie widzicie właśnie te informacje.

Słup pocztowy
Do pobliskiego Pałacu Bażanciego można dojechać dorożką

Zwiedzanie pałacu Moritzburg

Wystawa barokowa

  • Pokój z piór

Jest to jedna z głównych atrakcji pałacu Moritzburg, unikatowa w skali światowej! Nie wiadomo czym pierwotnie było łoże oraz towarzyszące mu dekoracje z piór. Jedni mówią, że to tron meksykańskiego króla, inni, że to element indyjskiego wyposażenia domowego. Twierdzi się także, że dekorację wykonywali Indiańscy niewolnicy z piór ptaków w terenów Ameryki Południowej. Wystrój pokoju został sprowadzony przez Augusta Mocnego – była to nagroda za jego udział w walce byków.

Pokój z piór
  • Kolekcja trofeów myśliwskich

W związku z tym, że Moritzburg przez wieki pełnił funkcje pałacu myśliwskiego w wielu dekoracjach, jak i ekspozycjach odnajdujemy akcenty nawiązujące do dworskiej sztuki polowania. Jak większość arystokratów i królów, także August II Mocny lubował się w tym sporcie.

Jedna z sal, w której można podziwiać ogromne zbiory poroża
I kolejna

Przechowywany tutaj okaz poroża jelenia szlachetnego uważany jest za największy na świecie (posiada 66 punktów)! Tutaj też można zobaczyć rogi wymarłego już jelenia olbrzymiego nazywanego także łosiem irlandzkim. To nie lada gratka dla osób lubujących się w myślistwie. Dodatkowo w jednej z sal, która jest także udostępniona do zwiedzania nazwanej Monströsensaal znajduje się kolekcja 39 patologicznie (w wyniku choroby) zniekształconych poroży. Pod każdym znajduje się tabliczka z oceną wieńców jeleni. Chodzi tutaj o liczbę rozgałęzień, których możemy doliczyć się na rogach jeleni. Jedno z poroży ma liczyć ponad 10 tysięcy lat i August Mocny miał je otrzymać w prezencie od Piotra Wielkiego.

  • pozostałe ekspozycje, skórzane tapety i kaplica

Kolejną atrakcją w pałacu są z pewnością tamtejsze kolekcje pozłacanych, skórzanych tapet. Jedynaście z sześćdziesięciu pokoi zachowało się ze swoimi zdobieniami ściennymi. Wszystkie sale, po kolei są odrestaurowywane i mogą cieszyć nasze oko.

Chyba nie jest tajemnicą, że August Mocny lubował się w porcelanie, w końcu to on założył pierwszą jej fabrykę w Niemczech w pobliskiej Miśni. Białe złoto prezentowane jest także w Moritzburgu, przeważnie przedstawia ono motywy myśliwskie oraz figury zwierzęce. Większość to oryginały z XVIII w., które zostały wykonane przez wybitnych modelarzy, m.in. Johann Joachim Kaendler i Johann Gottlieb Kirchner.

Kaplica pałacowa

Z balkonu można także przyjrzeć się kaplicy pałacowej, która zaprojektowana została przez saksońskiego architekta Wolfa Caspara von Klenge. Powstała w latach 1661-1671, kiedy rozbudowy pałacu podjął się Jerzy II Wettyn.

Zachowały się niektóre oryginalne meble pałacowe

Wystawa czasowa „Mity wokół Augusta”

W czasie zwiedzania pałacu mogłam zobaczyć także wystawę czasową (marzec-listopad 2020) „Mity wokół Augusta” z okazji 350 rocznicy narodzin Augusta II Mocnego. Opowiada ona nie o samym królu i elektorze saskim, ale przede wszystkim o legendach, które narosły wokół jego osoby. Określany był przecież mecenasem sztuki, wybitnym kochankiem o nadzwyczajnej sile, wspaniałym zarządcą (oczywiście dla Saksonii). Nie wszystkie te opisy są jednak prawdziwe, a wokół nich narosło wiele mitów.

August II Mocny władał Rzeczpospolitą dwukrotnie w latach 1697-1706 i 1709-1733. W 1697 r. zdecydował się przejść z protestantyzmu na katolicyzm, aby móc wziąć udział w walce o tron polski. Jego wybór został zaakceptowany przez szlachtę dopiero po przekupieniu jej przez Rosję, która popierała elekcje Sasa. Z powodu oporu senatorów był zmuszony włamać się do skarbca, gdzie przechowywano insygnia koronacyjne.

W historii Rzeczypospolitej August II Mocny zapisał się raczej jako władca, który przychylił się do upadku państwa polsko-litewskiego. Inaczej zapamiętano go jednak w jego rodowitej Saksonii, gdzie do dziś wspominany jest jako najznakomitszy władca! To nie mit i Sas rzeczywiście był elektorem, który dbał o swoje dziedziczne tereny i robił wszystko, aby rozwijały się jak najprężniej. Nie bez powodu jego syn August III wystawił mu złoty pomnik konny (Golden Reiter) nieopodal centrum Drezna.

Nie jedni zarzucają Augustowi Mocnemu, że kosztem Rzeczypospolitej rozwiał Saksonię i przewiózł do niej najcenniejsze zbiory z naszego kraju. Dziś w zbiorach muzeum w Dreźnie możemy oglądać zdobycze Sobieskiego na Turkach spod Wiednia, choć to nie jedyny przykład. Ciekawe skąd się tam wzięły 😄

Legenda Siły

Przydomek „Mocny” wyjaśnia się na dwa sposoby. Jedni twierdzą, że ma on związek z osiągnięciami seksualnymi władcy, inni, że dotyczy jego siły fizycznej. Nie jeden z nas zapewne słyszał, że Sas potrafił rozłupać orzech trzymając go w dłoni lub wygiąć podkowę!

Przedstawienia kochanek Augusta Mocnego

August II Mocny sam mówił o sobie: “Całe moje życie było jednym nieprzerwanym grzechem. Boże, zlituj się nade mną!” Sas zasłynął bowiem jako słynny kochanek. Uwodził chłopki, mieszczki, szlachcianki i arystokratki; przyjmuje się, że mógł spłodzić przeszło 300 dzieci!

Restauracja pałacowa i nocleg

W pałacu mieści się restauracja, w której możemy się posilić i odpocząć delektując się przy okazji widokiem na wieże. Cenowo nie różni się ona od pozostałych tego typu miejsc w Niemczech, a jest w niej nawet troszkę taniej niż w pozostałych częściach miasteczka. Poza kilkoma daniami głównymi, mamy do wyboru zupy, przystawki, pyszne ciasta i wiele napojów bezalkoholowych i alkoholowych, w tym drinki.

Nie wiele osób wie, że zaraz przy pałacu znajdują się małe domki, które można wynająć. W zależności od wielkości ich cena za dwa dni rozpoczyna się od 250 euro (każda kolejna noc 100 euro). W domkach do dyspozycji jest także kuchnia i niezbędne przybory. Nie jest to więc moim zdaniem wygórowana cena. Więcej informacji tutaj. W pałacu można urządzać także wesela, konferencje i inne uroczystości.

Pałac Moritzburg zdobył moje serce kiedy wyłonił się zza drzew parkowych. O ile może ekspozycja wewnętrzna nie powala, to zewnętrzny wygląd pałacu jest piękny i przyciąga wzrok. Dla mnie to idealne miejsce na relaks i wyciszenie się. Myślę, że jeszcze nie raz zawitam do dawnej rezydencji Augusta Mocnego w czasie moich podróży po Niemczech!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Możesz też zostać moim Patronem! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description

Bawaria Europa Niemcy Veitshöchheim

W odwiedzinach u biskupa Würzburga – Veitshöchheim

Przez ostatnie lata kilkukrotnie udało mi się odwiedzić słynący z win Würzburg i jego okolice. Bywałam tam na dwutygodniowych stypendiach, na sylwestra czy konferencji. Mówi się, że jeśli ktoś choć raz zawitał do Würzburga z pewnością do niego wróci. Tak było też ze mną i mam nadzieję, że będę mogła odwiedzić Frankonię jeszcze nie raz. Poza samym Würzburgiem warto jednak zapuścić się głębiej w tę porośniętą winoroślami krainę i smakować jej kultury i historii.

O Frankonii, tutejszych rieslingach i Würzburgu z pewnością słyszeliście. Jednak miejsce, o którym chciałabym Wam dziś opowiedzieć z trudem odnaleźć na polskich stronach internetowych, a nawet blogach podróżniczych! Samą mnie to zdziwiło, bo myślałam, że Veitschöchheim znajduje się gdzieś w świadomości Polaków. Oczywiście można napotkać o nim jakieś mniejsze notki, jednak bardziej szczegółowych informacji nie odnajdziemy. A myślę, że to niewielkie, urocze miasteczko i tamtejszy pałac jest wart naszej uwagi.

Miasteczko

Sami Niemcy śmieją się, że nie potrafią wypowiedzieć nazwy Veitshöchheim. A skąd ona pochodzi i co oznacza? Początkowo miejscowość nazywała się Hocheim, co oznaczało w tłumaczeniu wysoki dom. Później dodano jako przyrostek imię patrona kościoła św. Wita. Miało to pomóc w odróżnieniu miejscowości od innej o podobnej nazwie. W tym czasie była to więc miejscowość Hocheim ad sanctum Vitum, zaś później Sant Veits Hocheim. Jak widać przez wieki miasto zmieniało swoją nazwę, aż w ostateczności w połowie XVI stulecia otrzymała ostateczną formę. Oznacza, więc po prostu „wysoki dom świętego Wita”.

Przechodząc jednak do konkretów! Dojedziecie tutaj samochodem lub transportem publicznym z Würzburga (autobus linii 11 i 19 lub pociąg, trzeba wysiąść na stacji Veitshöchheim), od którego Veitschöchheim znajduje się zaledwie kilka kilometrów. Jest to naprawdę maleńka mieścinka, która ma jednak „to coś”, co zawdzięcza zapewne w części usytuowaniu nad Menem i dawnemu pałacowi biskupów Würzburga.

Pierwsza wzmianka o miejscowości pojawiła się już w 779 r.! Mimo swoich niewielkich rozmiarów Veitschöchheim zajęło ważne miejsce w historii Niemiec. W 1246 r. odbyły się tutaj bowiem wybory, w których antykrólem nimieckim został obrany landgraf Turyngii Henryk Raspe. Prawa miejskie Veitschöchheim otrzymało w 1563 roku, wtedy ustanowiono dla niego także specjalny herb (Orstwappen) na wniosek arcybiskupa Friedricha von Wirsberga.

Ratusz

Jeśli zdecydujecie się odwiedzić Veitschöchheim, to zachęcam do swobodnego spaceru po miasteczku, poza pałacem (o którym niżej) można zobaczyć tu kilka interesujących zabytków. Pierwszym z nich jest z pewnością ratusz, przy którym znajduje się przyjemny skwerek i kawiarenka, gdzie można usiąść przy czymś słodkim czy pysznym bawarskim piwie i winie. Siedziba władz miasta powstała w 1748 r. według projektu Balthasara Neumanna.

Innym miejscem, które warto odwiedzić jest kościół św. Wita (tak to ten, od którego przydano przyrostek nazwie miejscowości). Znajduje się zaraz obok ratusza. W Veitshöchheim z pewnością się nie zgubicie, jest zbyt małe, ale w sam raz na jednodniowy wypad. Wracając do kościoła to powstał on na początku XIII w. na miejscu wcześniejszej świątyni o tej samej nazwie, z której zachowano wieżę. Pięć stuleci później zmieniono nawę kościoła i stworzono reprezentacyjną, barokową fasadę. Pod koniec XVII w. biskup Würzburga Johann Gottfried von Guttenberg (jego herb znajduje się nad wejściem do świątyni) przebudował kościół na nową modłę.

Warto także pospacerować deptakiem przy brzegu Menu. Sama nie spodziewałam się, że to miejsce przyciąga aż tak wielu Niemców, ale jak widzicie na zdjęciach było ich całkiem sporo. Nie jest to może 5-gwiazdkowy kurort wypoczynkowy, ale jeden dzień spokojnie można w Veitschöchheim bardzo przyjemnie spędzić, a przed wszystkim wypocząć. Przy deptaku znajdziecie pełno restauracyjek z lokalnymi potrawami (mięsne raczej bliżej ratusza), a przede wszystkim rybami (przy rzece) – trzeba szybko się decydować, bo wolne miejsca szybko znikają. Niekiedy, trzeba zarezerwować je sobie z wyprzedzeniem.

Meefischli
źrodło: https://de.wikipedia.org/wiki/Meefischli

Jednym z bardzo lokalnych przysmaków (Würzburg i okolice) są Meefischli. To małe smażone, czasem w panierce, ryby wyłowione z Menu, które uważane są za jedną z głównych frankońskich potraw. Tradycyjnie rybka nie powinna być większa niż mały palec posągu św. Kiliana, który znajduje się na Alte Mainbrücke w Würzburgu. Ryby (przeważnie ukleja, płoć lub wzdręga) powinny być świeżo złowione i zjadane w całości bez sztućców i żadnych przystawek, choć oczywiście można sobie coś domówić, np. tradycyjną sałatkę ziemniaczaną – pychota! W związku ze wzrostem liczby czapli, kormoranów i drapieżnych ryb, do czego doprowadziła poprawa jakości wody w rzece na obszarze Würzburga i okolic potrawa ta ciągle drożeje. Jej nazwa ma ciekawe pochodzenie, bo nawiązuje do nazwy Main (Men), którą w dialekcie wymawia się Mee.

Zachęcam także do pospacerowania między urokliwymi uliczkami, gdzie możemy natrafić na kilka małych sklepików z pamiątkami, kawiarenki z super lodami, restauracje z pysznymi daniami, a także synagogę żydowską i muzeum poświęcone tej narodowości. Same kamieniczki są niezwykle malownicze i kolorowe – warto porobić sobie kilka pięknych zdjęć!

Pałac Veitshöchheim i rokokowe ogrody

W XVIII w. w Veitshöchheim biskup Würzburga postanowił wznieść swój pałacyk letni, nazywany Schloss Veitshöchheim. Bez wątpienia jest on największą atrakcją miasta, a zarazem jedną z niemieckich perełek architektonicznych, choć jak na mój gust dość skromną. W latach 1680-1682 wybudowano tu budynek, który służył jako schronienie w czasie polowań. Prawdopodobnie znajdowały się tutaj wybiegi dla jeleni i bażantów. Pałac był stopniowo rozbudowywany; na początku XVIII w. pojawił się rokokowy ogród do dziś uznawany za jeden z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych w tym stylu w całych Niemczech. W latach 1749-1753 budowle przebudowano według projektu Balthasara Neumanna i uzyskała ona obecny kształt.

Wchodząc po schodach do pałacu warto zwrócić uwagę na rzeźby, tzw. putta (to te aniołki), które w połowie XVIII w. wykonał Johann Peter Wagner. Dokoła budynku i w ogrodach możemy podziwiać ponad 200 posągów jego autorstwa, a także innych sławnych artystów, jak Johann Wolfgang van der Auvera i Ferdynand Titez.

Zdjęcie pochodzi z: https://www.schloesser.bayern.de/deutsch/schloss/objekte/veitsho.htm

Pałac można oczywiście zwiedzać, bilet normalny kosztuje 5 euro, dla dzieci zaś 4 euro. W środku zachowały się barokowa podłoga, a także część zdobień. Zwiedzać można kilka sal w tym jadalnie, salon, gabinet, sypialnię czy salę do bilardu i kaplice. Na ścianach znajdują się jedwabne tapety, które zostały zrekonstruowane w Lion według starych wzorów.

Od pałacu odbiegają alejki parkowe, po których łącznie z ogrodami można krążyć cały dzień 🙂

Największym atutem pałacu są jego rokokowe ogrody, oczywiście wzorowane na wersalskich. Powstały na życzenie biskupa Johanna Philippa von Greiffenclau, który przeznaczył na ten cel dawny wybieg bażantów. Także kolejni biskupi Würzburga inwestowali w rozwój ogrodów, a ostatniego przeprojektowania dokonał Adam Friedrich von Seinsheim w 1764 r. Od tamtego momentu nie zmieniły swojego planu.

Spacerując po ogrodach napotkacie masę fontann, które z roślinnością stanowią idealną scenerię do odpoczynku, ale także fotografii. Ja uwielbiam takie widoki i z wielką pasją upamiętniam je na zdjęciach. Spotykamy tutaj różne zaułki, altanki do przesiadywania, tunele zaprojektowane z krzewów, pawilony czy sztuczne ruiny. Centrum ogrodu stanowi spory zbiornik z wodą, w którego środku stoi największa fontanna – Muzy przy Parnassusie. Szczególną uwagę przykuwa Pegaz górujący nad dziewięcioma muzami. Można odnieść wrażenie, że lada chwila i wzniesie się w powietrze!

Mogło się jednak okazać, że ogród nie dotrwałby do naszych czasów i nie moglibyśmy spacerować jego zielonymi alejkami w pełni słońca. W XIX w. kiedy zaprojektowano Ludwigs-West-Bahn, linię kolejową biegnącą od Bamberga do Würzburga, centrum parku wskazano jako optymalną trasę, po której miałby być wytyczony tor. Zaprotestował jednak przeciwko temu król Ludwik I.

Bardzo lubię to zdjęcie!

Ciekawym urozmaiceniem, szczególnie dla dzieci, są zwierzęta pałętające się po parku – różnego rodzaju ptactwo czy ryby w stawie głównym.

Interesujący jest także zabytkowy ogród kuchenny pałacu Veitshöchheim, który został odrestaurowany w 1990 r. Można w nim oglądać zapomniane owoce, warzywa, przyprawy i zioła, które stanowią poniekąd „zielone archiwum”. Oprócz karczochów, bakłażanów i melonów, można tu zobaczyć maki, portulakę i hyzop. Ogrodnik dworski Johann Prokop Mayer (1737–1804), podobnie jak w ogrodzie dworskim rezydencji w Würzburgu, wprowadził ukształtowane drzewa owocowe z koronami w formie kotła, które pozwalają na lepsze zaopatrzenie w składniki odżywcze i bardziej intensywnie wystawienie na słońce.

Chwila oddechu…

Veitshöchheim to idealne miejsce na wolne popołudnie i zapomnienie o problemach dnia codziennego. Jeśli będziecie kiedyś na dłużej w Würzburgu i jakimś sposobem znudzi Wam się picie wina na Alte Mainbrücke i spoglądanie na Festung Marienberg, koniecznie łapcie autobus do pobliskiego pałacyku letniego biskupów – nie zawiedziecie się!

Jeśli lubisz podróżować po Niemczech zapraszam do lektury innych moich postów:

Bawaria Europa Niemcy

Rothenburg ob der Tauber – na Romantycznym Szlaku

Rothenburg ob der Tauber… Z pewnością gdzieś już słyszeliście tą nazwę. Każdemu komu mówię, że odwiedziłam to miasteczko twierdzi, że wie o, które chodzi i jest piękne! Pytanie czemu nigdy tam nie pojechali. Sława Rothenburg ob der Tauber dotarła już daleko poza granice Europy, pojawiają się tutaj turyści ze Stanów Zjednoczonych, Kanady i całej Azji! Także tutaj uświadczymy gromadki Chińczyków cykających sobie masę fotek (jest nawet specjalny profil na Instagramie dla Azjatów, którzy odwiedzili Rothenburg ob der Tauber). Ja to urocze, bawarskie miasteczko odwiedziłam już dwa razy i zamierzam tu wrócić jeszcze nie raz – po prostu je ubóstwiam!

Trochę historii…

Około roku 970 szlachcic Reinger ufundował w dorzeczu rzeki Tauber parafię Detwang. Prawdopodobnie było to miejsce, w którym później rozwijał się Rothenburg ob der Tauber, a sam kościół posłowania świętych Piotra i Pawła był poprzednikiem dzisiejszego kościoła św. Jakuba.

Miasto zostało założone przez rodzinę von Rothenburg i to im zawdzięcza swoją nazwę. Ulokowali oni jeszcze sześć innych miast o tej samej nazwie, warto więc posługiwać się pełnym nazewnictwem 😁

Swój prawdziwy rozkwit Rothenburg ob der Tauber przeżywał w XIII wieku, zwłaszcza po rozdaniu przez króla Rudolfa Habsburga przywilejów dla miast. Stulecie później był autonomicznym, wolnym miastem, które uznało władzę cesarza. Rothenburg był protestancki, w związku z czym mocno ucierpiało w czasie wojny 30-letniej. Kilkukrotnie okupowany, doprowadzony został do ekonomicznej ruiny. Dodatkowo w tym czasie, miejscowa ludność była nękana przez zarazy.

Miasteczko stało się sławne po 1873 r., kiedy włączono go do ogólnoniemieckiej sieci kolejowej. W tym momencie Rothenburg ob der Tauber został, jakby odkryty na nowo. Głoszono, że jest pozostałością dawnej, pięknej architektury Niemiec. Od tamtego momentu turystyka odgrywa ogromną rolę w życiu miasta i przyczyniła się do jego rozwoju.

Pierwsza połowa XX wieku nie zapisała się jednak pozytywnie w historii Rothenburg ob der Tauber. Jeszcze pod koniec XIX stulecia osiedliła się tutaj niewielka grupa Żydów, która została wygnana w 1938 r. Nazistowska Trzecia Rzesza uznała mieścinę za perfekcyjny przykład kultury niemieckiej. W czasie nalotów amerykańskich w 1945 r. zniszczeniu uległa prawie połowa starego miasta otoczonego murami. Odbudowa Rothenburg ob der Tauber jest jednym z największych osiągnięć mieszkańców.

Trochę informacji praktycznych

Jak się tu dostać?

Ja preferuje dojazd samochodem, jednak można się tutaj też dostać autobusem. Najlepiej jako miasto startowe wybrać sobie w tym wypadku Frankfurt nad Menem lub Monachium, które są miejscami startowymi dla Romantycznej Drogi. Więcej informacji o kupieniu biletu na autobus znajdziecie na stronie Romantic Road Coach. Rothenburg ob der Tauber jest także połączony linią kolejową z pobliskim Würzburgiem, Monachium i Norymbergą. Bilety można kupić tutaj.

Gdzie zamieszkać?

Nie mam tutaj jakiś faworytów. Ja wyjeżdżając gdziekolwiek przeważnie korzystam z wyszukiwarki Booking.com. Zakładając tam konto, po pewnym czasie uzyskujecie pewne zniżki, najpierw 10%, później 15% itd., a portal przygotowuje też dla Was specjalne promki.

Nocleg w Rothenburgu nie jest super tani, za pokój dwuosobowy z łazienką, dwa kroki od centrum zapłacimy minimum ok. 70 euro. Ja za 3 noce w pokoju dwuosobowym na przełomie grudnia i stycznia zapłaciłam 1150 zł.

W przypadku przyjazdu tu samochodem warto zadbać o hotel z darmowym parkingiem. Na starym mieście parking nie jest bowiem tani (ok. 2 euro za godzinę). Możemy jednak znaleźć także parkingi dobowe i one już wychodzą taniej. Poza murami starego miasta samochód możemy postawić już za darmo, trzeba mieć tylko trochę szczęścia i znaleźć wolne miejsce.

Co i gdzie zjeść?

Restauracje

Bawaria, zresztą jak całe Niemcy charakteryzuje się ciężkimi, mięsnymi potrawami. Podobnie jest w Rothenburg ob der Tauber. Na restauracyjki natkniecie się na każdym kroku, większość charakteryzuje się dobrą kuchnią, ja mam jednak jednego faworyta. Mimo to, jeśli wejdziecie do jakiejkolwiek restauracji (poza Ratsstube – tu jedzenie jest okropne! Omijajcie!) to będziecie zadowoleni.

Moim zdaniem, najlepsza restauracja w Rothenburg ob der Tauber (jeśli nie w całej Bawarii :D) mieści się w najstarszym budynku w mieście (datuje się, że powstał około 900 roku) – Zür Holl, czyli „do piekła”. Sama nazwa już podbiła moje serce!

Ceny w zasadzie nie przekraczają tych, które spotkamy w innych restauracjach w Niemczech. Dania z karty, takie jak różnego rodzaju kiełbaski z kapustą i chlebem, sznycla kupimy za 10 euro. Jeśli chcemy coś „lepszego”, jak na przykład moje ukochane żeberka to kosz ok. 15 euro, szaszłyk (zdjęcie niżej, ale już ściągnięty ze szpikulca) to 20 euro. Wina, piwa i inne napoje to koszt od kilku euro do ok. 7 euro przy winach lepszych gatunkowo za kieliszek. My zostawiamy tutaj przeważnie około 50 euro za obiad/kolację dla dwóch osób.

Na kolana powalają jednak potrawy sezonowe. Będąc tu w maju mogłam skosztować przepysznych szparagów z różnymi dodatkami (sznycel, szynka, kiełbaski, co sobie wybierzemy) oraz zupy przygotowanej z kwiatów (wybaczcie, ale nie pamiętam rodzaju) hodowanych za restauracją… Jakie to było pyszne! Takie potrawy są oczywiście nieco droższe, nie ma ich także w menu, ale kelner informuje nas o wszystkich daniach specjalnych na samym początku (po angielsku lub niemiecku).

Nie przepadam za żeberkami…ale te…zresztą widać po minie! I ten sos!

Aby dostać się do Zür Holl należy wcześniej zarezerwować miejsce, nam udało się trafić i weszliśmy tam za pierwszym razem, jednak bywa z tym trudno. Restauracja jest otwarta od 17 do 24 (przy czym jedzenie można zamawiać do 22), we wszystkie dni poza niedzielą i świętami. Najbardziej w Zür Holl, poza świetnym, typowo niemieckim jedzeniem urzeka mnie obsługa – pełna serdeczności i szacunku wobec swojego klienta. Polscy kelnerzy powinni brać przykład!

Ze względu na wystrój mogę polecić Baumeisterhaus Inh. Dieter Neupert, znajduje się zaraz przy rynku miasta. Udało mi się wypić tutaj tylko kawę, jednak widziałam, że wiele osób w niej przesiadywało. Ciastka także wyglądały bardzo kusząco!

Lokalne specjały

Bawaria piwem i winem stoi…

Rothenburg ob der Tauber to jednak wybitnie winiarskie miasto, więc koniecznie musicie spróbować tutejszych trunków. Można się wręcz o nie potknąć. Ja polecam winiarnie i zarazem hotel z restauracją Glocke, znajduje się zaraz przy Das Plönlein. Macie, więc dodatkowo piękny widok 🙂 Lokalne wina możecie kupić od 7-8 euro wzwyż za butelkę.

Jeśli jesteście tu zimą, koniecznie musicie spróbować grzanego wina! Tu akurat w Glocke

Lokalnym słodkim specjałem są Schneeballen. To wykonane z kruchego ciasta słodkie kule i od ich wyglądu pochodzi nazwa, czyli po polsku kula śnieżna. Te najprostsze posypane są cukrem pudrem i suche w środku. Można jednak zakupić inne rodzaje (jest ich aż 27!) wypełnione różnym nadzieniem – czekoladą, marcepanem, nugatem itd. Są małe i duże Schneeballen, kosztują od 1,5 euro (te najmniejsze i posypane cukrem pudrem) do kilku euro. Kule popularne są głównie w rejonie Rothenburga, ja osobiście nigdzie indziej ich nie widziałam. Warto, więc ich spróbować na miejscu!

Nie wiem, jak Wy, ale ja uwielbiam makarony, kluseczki, kluski itd. Wszystkim zapewne Niemcy kojarzą się z ciężką, mięsna kuchnią, jednak nie do końca tak jest. W Bawarii możemy zjeść przepyszne Käsespätzle, czyli makaron/kluseczki wykonane z jajek podawane z sosem z sera (przeważnie emmentaler) i posypane prażoną cebulką. Ja uwielbiam!

Pamiątki

Nigdzie nie widziałam tak uroczych sklepików z pamiątkami, jak w Rothenburg ob der Tauber! Nie dość, że mieszczą się w historycznych, kolorowo pomalowanych i udekorowanych kamieniczkach, to jest w czym wybierać, a souveniry są rzeczywiście wyjątkowe! Przemyślane, ładne, bez badziewa. Rzadko udaje się zakupić takie przedmioty!

Jeden ze sklepików z drogimi pamiątkami zaraz przy rynku. Akurat ozdobiony na święta!

Jedną z najpopularniejszych pamiątek z Bawarii są bogato zdobione zegary ścienne. Wyglądają pięknie, chodzą punktualnie, w zależności od ceny i konceptu ruszają się na nich ludziki i zwierzaczki. Wybór jest naprawdę ogromny. Ceny jednak są kosmiczne! Najmniejszy, a w związku z tym najuboższy pod kątem wizualnym kosztuje ponad 70 euro, te większe umieją dosięgnąć ceny nawet kilkuset euro! Szaleństwo! No, ale są piękne…

Rękodzieło a przy nim cena… Choć kotek uroczy 😀

To tutaj widziałam także najpiękniejsze ceramiczne domki. Mamy ich ogromny wybór! Co jest super to przedstawiają one najważniejsze kamienice z Rothenburg ob der Tauber (czyli ten znajdujący się przy Das Plönlein, Rathaus, Zür Holle, Gerlachschmiede i wiele wiele innych), ale także budynki z innych miast niemieckich. Najwięcej mamy oczywiście tych bawarskich: Norymbergę, Monachium, Bamberg, Schweinfurt itd., ale także z innych regionów np. Lubekę, Berlin. Dla kolekcjonerów to prawdziwa gratka, zwłaszcza, że większość wykonana jest ręcznie! Ja nawet pokusiłam się o zakup jednego – zobaczycie go niżej na fotce przy Gerlachschmiede. Ceny najmniejszy zaczynają się od mniej więcej 25 euro (w zależności jaki budyneczek). Im większe, tym cena wyższa. Ja je uwielbiam i mimo, że cena nie porywa (choć nie jest to też jakiś kosmos) to myślę, że warto zainwestować w choć jeden.

Te domki były już mega drogie! Cen nawet nie pamiętam, ale były zawrotne

Teddy Bear

Pierwszy miś o nazwie Teddy został zaprojektowany w firmie Steiff, a od 1903 r. rozpoczęła się jego masowa produkcja na zamówienie Amerykanów. Od tamtego momentu każde dziecko (i nie tylko) marzy o posiadaniu miękkiego, puchatego niedźwiadka. Jego nazwa nieodłącznie wiąże się z amerykańskim prezydentem Theodorem „Teddy” Roseveltem. Nie każdy wie, że jeden z większych sklepów Steiff, gdzie można zakupić Teddy Bear, choć także inne piękne maskotki tej firmy, znajduje się właśnie w Rothenburg ob der Tauber, nieopodal rynku, zaraz przy muzeum świątecznym.

Co warto zobaczyć?

Centrum miasta – Marktplatz z ratuszem

Co godzinę, w oknach Tawerny Rajców pojawiają się w jego oknach dwie postaci, z których jedna wypija wino z wielkiego kufla. Upamiętnia to chwile uratowania miasta przed armią Johana von Tilly’ego w czasie wojny 30-letniej. Najeźdźca złożył propozycje, że jeśli ktoś wypije 3 litry wina jednym haustem to oszczędzi on miasto. Wyzwanie przyjął burmistrz Rothenburga Nush i wyszedł ze zmagania zwycięsko! Z tej okazji na początku września mieszkańcy świętują podczas festynu ocalenie miasta!

Centrum Rothenburg ob der Tauber stanowi Marktplatz z ratuszem, na którego wieże można się wspiąć, o tym jednak niżej. Obok ratusza znajduje się Tawerna Rajców (Ratstrinkstube) – budynek z zegarem.

Przy Marktplatz odbywają się największe wydarzenia w mieście, jak koncerty Ambasadorów Muzyki (Ambassadors of Music), Imperial City Festival i uroczy jarmark bożonarodzeniowy Reiterlesmarkt, którego nie miałam jeszcze okazji zobaczyć, co koniecznie chce nadrobić! W czasie mojego ostatniego sylwestrowego pobytu otwarte były jedynie jego pozostałości – kilka budek z jedzeniem i winem. Trochę więcej otworzyło się zaraz przed imprezą witającą Nowy Rok.

Rynek w czasie Sylwestra

Poza budynkiem Ratusza i Ratstrinkstube warto zwórcić uwagę na kamieniczkę Marienapotheke. Zaraz przy rynku znajduje się także Informacja Turystyczna (dawny budynek Ratstrinkstube), gdzie możecie znaleźć ulotki z najważniejszymi informacjami w języku polskim i wielu innych.

Ciekawa jest także bogato zdobiona fontanna św. Jerzego (stoi zaraz przy Marienapotheke). Pochodzi z 1446 roku, a jej szczyt filaru zdobi św. Jerzy, który zabija smoka. W zimie jest on zabezpieczony przez zimnem i znajduje się w szklanej ramie. Co ciekawe, replika fontanny znajduje się w Disney World w Orlando!

Fontanna św. Jerzego

Wieża ratuszowa i przepiękna panorama miasta

Rothenburg ob der Tauber słynie ze pięknych paronam miasta. Jedną z nich możemy oglądać z renesansowej wieży ratuszowej. Aby się na nią dostać należy wspiąć po 220 schodach. Pod koniec, gdzie zasiada w swojej kasie starsza Pani (serio, podziwiam ją za to, że wchodzi tam codziennie!) robi się ciężej, ponieważ mamy do czynienia z malutką drabinką a wokół jest dość ciasno. Cena za wejście wynosi zaledwie 2,5 euro, więc myślę, że warto dla tego widoku.

Żeby nie było, że ktoś inny robił mi zdjęcia z wieży… Weszłam sama!
Uwielbiam to zdjęcie <3

Pięknie, prawda? O innych panoramach miasta opowiem Wam w kolejnym poście na temat Rothenburg ob der Tauber!

Boczne uliczki…

Od głównego placu odchodzi kilka uliczek, w każdej znajdziemy urocze zabudowania i sklepiki.

Spacerując, warto zwrócić uwagę na dekorację i szczegóły, każda kamieniczka jest inna, gdyż każdy właściciel miał inny pomysł na jej ozdobienie. Szczególnie pięknie wyglądają w okresie świątecznym.

Zwiedzając Rothenburg ob der Tauber warto zwrócić uwagę na olśniewające złotem afisze restauracji i sklepików.

Jeśli udamy się w dół główną ulicą Schmiedgasse dojedziemy do przepięknego skrzyżowania ulic… Zobaczymy tam największą atrakcję Rothenburg ob der Tauber.

Das Plönlein – król Instagrama

Rothenburg ob der Tauber olśniewa swoimi kamieniczkami i uliczkami. Najczęściej fotografowanym, ale także jakże uroczym miejscem w mieście jest Das Plönlein. Większość uważa, że nazwa ta odnosi się do żółtej, XIII-wiecznej kamieniczki. To wąski dom z muru pruskiego, przed nim znajduje się fontanna, a za nią górują dwie wieże – Kobolzeller Tor i Siebersturm. Pojęcie Das Plönlein odnosi się jednak do całego tego miejsca – kamieniczka znajduje się w jego centrum, należy jednak do niego dodać także dwie majestatyczne wieże oraz fontannę. Nazwa pochodzi od łacińskiego wyrazu „planum”, czyli płaskiego miejsca. Pięknie, prawda? 🥰

Nie bez powodu zdjęcie przy Das Plönlein od dawna jest moim zdjęciem profilowym!

Gerlachschmiede

Gerlachschmiede to jeden z najpiękniejszych budynków pruskich w Rothenburg ob der Tauber. Przed 1945 r. był tylko zwykłą stodołą, potem niestety został zniszczony w czasie bombardowania. Odbudowany w 1951 r. jest wierną kopią pierwowzoru. Na górze znajduje się herb z koronowanym wężem, dziełem Georga Gerlacha. Podobnie, jak Das Plönlein, to jedno z najczęściej fotografowanych zaułków w Rothenburg ob der Tauber.

https://www.instagram.com/p/B7HFqUiB93S/?utm_source=ig_web_copy_link

Wioska Bożonarodzeniowa – Christkindlmarkt Kathe Wohlfahrt

Zaraz przy rynku znajduje wyjątkowe miejsce! Święta w Rothenburg ob der Tauber trwają, bowiem cały rok! Znajduje się tutaj Rothenburgs Weihnachtsmuseum, czyli Rothenburskie Muzeum Świąt, które jest czynne cały rok! Możemy się tam dowiedzieć o obchodzeniu świąt przez Niemców, o tym gdzie stanęła pierwsza choinka, czy o Mikołaju w innej odsłonie (jeszcze zanim był miły i przynosił prezenty). Wejście do muzeum nie jest drogie, wynosi 4 euro za osobę dorosłą, 2 euro za dziecko.

Wejście do sklepu

Naprzeciw muzeum znajduje się sklep, gdzie możemy się zaopatrzyć w przepiękne ozdoby choinkowe, także przez cały rok! Nie są one jednak tanie… Ceny wahają się od kilku euro (ok. 5-6) do kilkunastu za ozdobę. Warto, mimo tego zaopatrzyć się chociaż w jedną, ręcznie wykonaną figurkę. Wybór jest ogromny i każdy z pewnością znajdzie tutaj coś dla siebie!

Zimą jeździ świąteczne autko

Jakobskirche

W centrum miasta znajduje się także ewangelicko-luterański kościół parafialny św. Jakuba. Powstał w latach 1311-1484. Z zewnątrz kościół wygląda dość prosto, jednak w środku można zobaczyć ciekawe malowidła z XIV i XV wieku oraz Ołtarz Świętej Krwi autorstwa rzeźbiarza Tilmana Riemenschneidera (ok. 1500 r.) i Ołtarz Dwunastu Posłańców Friedricha Herlina (1466 r.). Na odwrocie tego drugiego możemy zobaczyć najstarsze przedstawienie miasta Rothenburg ob der Tauber i rzadkie legendy o pielgrzymach. Ciekawy jest również fakt, że dwie wieże kościoła różnią się wysokością, jedna na 55,2 m, a druga 57,7 m. W 2011 roku kościół został odnowiony.

Rothenburg ob der Tauber – moja miłość

Rothenburg ob der Tauber to jedna z moich najukochańszych miejscowości w Niemczech, jeśli nie w całej Europie. W związku z tym nie mogłam mu poświęcić jedynie jednego posta. Wyczekujcie, więc niedługo kontynuacji naszej przygody na Romantycznym Szlaku!