Pokazuje: 51 - 60 of 88 WYNIKÓW
Europa Grecja Korfu

Co zobaczyć na Korfu? Kompletny plan Twojego must see!

Grecja jest bardzo popularnym celem turystycznym wśród Polaków, choć nie tylko. Korfu, które udało mi się niedawno odwiedzić zajęło podobno 4 miejsce wśród najpopularniejszych destynacji właśnie tego kraju. To także najbardziej zielona z greckich wysp. Poza pięknymi plażami oferuje nam piękne widoki, a także masę ciekawych zabytków do zobaczenia. Co więc warto zobaczyć na Korfu?

Korfu (Kerkyra) – stolica wyspy

Stolice wysp są zawsze miastami najlepiej rozwiniętymi głównie z powodu znajdującego się w nich portu. To tutaj przypływali handlowcy i sprzedawali swoje towary. W związku z tym to także stolicy wysp charakteryzują się piękną zabudową i masą zabytków. Podobnie jest także w przypadku Korfu (Kerkyry), którego stare miasto w 2007 roku zostało umieszczone na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Spacerując uliczkami Kerkyry będziecie mieć jednak wrażenie, że jesteście w Chorwacji, może we Włoszech, ponieważ swoją zabudową nie nawiązuje raczej do architektury typowo greckiej.

Co można zobaczyć w stolicy wyspy?

  • uliczki starego miasta – są urocze! Znajdziecie tu masę restauracyjek, kawiarni i sklepików. Ja uwielbiam spacerować pomiędzy małymi uliczkami miast sięgającymi swoją historią daleko, daleko wstecz
  • stara (Paleo Frurio z XVI wieku) i nowa twierdza (Fortezza nuova, Neo Frurio, koniec XVII i początek XVIII wieku). Zdecydowanie górują nad miastem i wpływając do portu z pewnością rzucą Wam się w oczy!
  • kościół św. Spirydona
  • pozostałości świątyni Artemidy (Artemizjonu) z końca VI wieku p.n.e. – jednak nie polecam, ponieważ to tak naprawdę kilka kamieni, nie robi to dobrego wrażenia
  • Muzeum Archeologiczne
  • Liston

Na temat samej stolicy wyspy Korfu zapewne w przyszłości powstanie osobny wpis, dlatego zachęcam do śledzenia bloga!

Kościół św. Spirydona
Liston

Achillion – pałac cesarzowej Sisi

Zaledwie kilkanaście kilometrów od stolicy wyspy znajduje się pałac Achillion, który wybudowała z pewnością Wam znana księżniczka Sisi (Elżbieta Bawarska). Jest to miejsce bardo chętnie odwiedzane przez turystów, charakteryzuje się także nieco inną architekturą niż reszta zabytków na wyspie. Pałac powstał jako azyl dla księżniczki Sisi, która po śmierci syna Rudolfa potrzebowała samotności. Budowla swoją nazwę otrzymała po ulubionym mitologicznym bohaterze Elżbiety Bawarskiej – Achillesie. Z tego też powodu w ogrodzie znajdziecie jego rzeźby. Pałac składa się z dwóch kondygnacji i przepięknego ogrodu, z którego rozpościera się widok na pobliskie wybrzeże. Warto jednak pozwiedzać pałac także w środku – zobaczycie tam piękne obrazy i wystrój wnętrz.

Informacje praktyczne:

  • Godziny otwarcia: poniedziałek-niedziela – 8.00-20.00
  • Ceny: normalny – 10 euro; ulgowy dla dzieci – 8 euro
  • Pałac najlepiej zwiedzać rano albo popołudniu, ponieważ jest to częste miejsce odwiedzin wycieczek zorganizowanych

Ciekawostka: Sisi uwielbiała historię Grecji, a do tego biegle posługiwała się tutejszym greckim.

Przylądek Kanoni – monastyr Vlacherna, Mysia Wyspa i punkt widokowy na lądowanie samolotów

To z pewnością jedno z najpopularniejszych miejsc na wyspie! Znajdziecie go na magnesach i pocztówkach z Korfu. To miejsce możemy już zresztą zobaczyć w momencie lądowania samolotem na wyspie. Poza ciekawym klasztorem, znajdującym się na niewielkiej wyspie połączonej z lądem mostem to miejsce słynie z punktu widokowego na lądujące samoloty. Mi udało się wykonać filmik jednego z nich (zdjęcia już nie zrobiłam!), który możecie zobaczyć w relacjach wyróżnionych na Instagramie. Możemy tu zobaczyć także Pontikonisi, czyli Mysią Wyspę. Podług mitologii to statek Feaków, który został zamieniony przez Posejdona w skałę. Na wyspie można zobaczyć kościół Chrystusa Pantokratora.

Mysia Wyspa

Sidari i Canal D’Amour

Legenda głosi, że jeśli jesteś singlem i szukasz miłości to powinieneś pojechać do Sidari i Canal D’Amour (Kanału Miłości). Po kąpieli na tamtejszej plaży szybko znajdziesz drugą połówkę! Mówi się także, że pary powinny zakosztować kąpieli w niebieskich wodach, a to zapewni im szczęśliwy związek do końca życia!

A jeśli to nie zachęca Was do odwiedzenia Canal D’Amour to może zrobi to sam widok na jedyne w swoim rodzaju przesmyki i klify ukształtowane przez naturę, a wypełnione krystalicznie niebieską wodą. Sidari to także jeden z najpopularniejszych kurortów na Korfu, więc znajdziecie tu masę sklepików i restauracyjek, gdzie po kąpieli można spędzić ciekawie czas. Możemy tu dojechać samochodem, autobusem ze stolicy wyspy czy zamówić sobie łódkę lub taxi boat z pobliskich miejscowości.

Ja odwiedziłam to miejsce po porannej burzy, dlatego woda jest nieco wzburzona. Przeważnie jest jednak turkusowa! Więc nie zrażajcie się patrząc na zdjęcia 🙂

Nie zrażajcie się kolorem wody na zdjęciu! Wykonane zostało po sporej burzy, a woda musiała się uspokoić! Normalnie jest bardziej „turkusowo”

Afionas i zachód słońca

Jednym z pięknych, niewielkich miasteczek na Korfu jest Afionas położone niedaleko Porto Timoni i Agios Georgios. Z pewnością zauroczą Was malutkie uliczki i lokalne, małe sklepiki z ciekawymi pamiątkami. Do tego miejscowość ta słynie z pięknych widoków na zachód słońca! Możecie zarezerwować miejsce w jednej z tutejszych restauracji albo posiedzieć na specjalnie ustawionych ławeczkach. Jeśli dopisze Wam szczęście spotkacie tu także osiołka!

Uliczka w Afionas
Osiołka możecie spotkać przy punkcie widokowym

Polecam także odwiedzić tutejsze sklepiki z pamiątkami, są one o wiele ładniejsze i staranniej wykonane niż np. w Kerkirze. Wiele z nich to rękodzieło, znajdziecie tu wyroby drewniane, odzież, mydełka, oliwę, kosmetyki, ręcznie robioną biżuterię itp. Na pewno na nie traficie spacerując między malutkimi uliczkami.

Podoba Ci się wpis? Uważasz, że to co robię jest pożyteczne i ci pomaga? Możesz zostać moim Patronem, abym mogła skuteczniej rozwijać swoją działalność w internecie! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description

Porto Timoni

Porto Timoni, znana także jako podwójna zatoka czy zatoka piratów to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych plaż na Korfu. Zarówno odpoczynek na niej, jak i wspinaczka, aby zobaczyć ją z góry daje dużą satysfakcję. Tak jak wspomniałam plaża składa się z dwóch zatok, więc w trakcie pobytu możemy skorzystać z obu możliwości!

Możemy się tutaj dostać na kilka sposobów. Jeden z nich to dojście na piechotę z pobliskiej miejscowości Agios Georgios. Podobno przy dobrej kondycji trwa to ok. 1,5 godziny. Droga powrotna pewnie dłużej. Inna ewentualność to podjechanie samochodem do miejscowości znajdującej się na pobliskim szczycie – Afionas. Stamtąd w około 30 minut dojdziemy do plaży. Droga nie jest jednak najprostsza, dużo tam kamieni i nierówności, do tego prowadzi nad urwiskiem. W drodze powrotnej trzeba się trochę powspinać, dlatego nie polecam dla wszystkich tej możliwości, zwłaszcza dla rodzin z małymi dziećmi czy osobom starszym. Warto też wziąć dobre buty. Co prawda widziałam tam osoby wspinające się w japonkach, ja jednak nie polecam takiej ewentualności!

Najłatwiej podpłynąć jednak do plaż wypożyczoną łódką (od 50 do 100 euro za dzień za najmniejszą łódkę) lub wziąć taxi boat z Agios Georgios (15 euro za osobę w przypadku dwóch osób, im większa grupa tym taniej). W przypadku taxi boat umawiamy się z panem, o której ma po nas wrócić. Możemy także przedzwonić, aby podpłynął wcześniej.

Wybierając się na plażę pamiętajcie o parasolu przeciwsłonecznym i dużej ilości wody oraz jedzeniu. Plaża nie jest bowiem zagospodarowana pod kątem turystycznym.

Widok na Agios Georgios w drodze do Porto Timoni od strony wsi Afionas

Paleokastritsa – plaże

W Paleokastritsa znajdują się najsłynniejsze na Korfu zatoczki z urokliwymi płazami piaszczysto-kamiennymi. W zasadzie każda z nich gwarantuje nam miłe spędzony czas, ale ja upatrzyłam sobie szczególnie dwie z nich. Pierwsza to Agios Spirydon Beach, jedna z najbardziej rozwiniętych pod kątem gastronomicznym w tym rejonie. Po przejściu przez ulicę wejdziecie już na Ampelaki Beach. Obok znajdziecie masę sklepików, kawiarni i restauracji, duży parking. Na miejscu można także wynająć leżaki. Plaża jest wyjątkowo malowniczo położona pomiędzy wzniesieniami i skałami. Do tego, stosunkowo nieduża. Niestety powoduje to, że Ampelaki Beach jest oblężona przez turystów. Mimo to warto jednak zajechać tutaj chociaż na chwilę.

https://www.instagram.com/p/CDyYfpEJ-rx/

Agia Triada to zdecydowanie moja ulubiona plaża na Korfu. Z zatoczek Paleokastritsy jest największa i bardzo dobrze przygotowana dla turystów. Można tutaj wynająć leżaki i zjeść coś smacznego w moim ulubionym beach barze – Akron Beach Bar. Tutaj jadłam najlepszy makaron z pesto, cukinia i rukolą (11 euro). To świetne, lekkie danie idealne na ciepłą pogodę, która w Grecji panuje latem! Polecam także leżaki tej knajpy – są mega wygodne!

Klasztor Paleokastritsa

Poza pięknymi plażami Paleokastritsa zachwyca jeszcze czymś więcej – pięknym męskim klasztorem Maryi Dziewicy znajdującym się na wzgórzu. Powstał w 1225 roku, kilkukrotnie został zniszczony m.in. przez Genueńczyków i Turków. Za każdym razem był jednak odbudowywany.

Sam klasztor można zwiedzać, znajduje się tutaj także muzeum, gdzie można oglądać bizantyjskie ikony i relikwie oraz naczynia religijne. Warto tu podjechać, nie tylko ze względu na piękny kościół klasztorny, eksponaty, urocze kotki, które na pewno tu spotkacie, ale także ze względu na widoki! Najelepiej dojechać tutaj samochodem albo skuterem jednak wytrwali mogą także wejść na piechotę. Na miejscu znajduje się bezpłatny parking.

Wejście do klasztoru
Można też tu spotkać futrzanych domowników!

Plaża Acharavi

Plaża Acharavi znajduje się w niedużej odległości od Sidari i Kiassopi (ok. 10 km). W wolnej chwili warto tu zajęciach i delektować się obszerną, żwirowo-piaszczystą plażą. W wielu miejscach woda jest długo płytka, dlatego jest idealna dla rodzin z dziećmi. Można tu także wynająć leżaki i parasole oraz zjeść coś w beach barach. Obok znajdują się też sklepiki i restauracje, więc z pewnością nie będziecie się nudzić. Kurort ciągle się rozwija, aby przyciągnąć rzesze turystów.

Plaża Agios Spiridon – północno-wschodnia część wyspy

To według mnie najprzyjemniejszy wybór dla rodzin z małymi dziećmi, które uwielbiają piaszczyste plaże. I to faktycznej w odróżnieniu np. od Agios Georgios delikatny piaseczek a nie mały żwirek. Do tego Agios Spirydon ma naprawdę bardzo delikatnie zejście do morza. Idziemy i idziemy a woda ciagle sięga do połowy łydki, ewentualnie kolan. Wokół nie znajdziemy jednak żadnych sklepów czy stoisk z jedzeniem dlatego całe zaopatrzenie warto zabrać ze sobą. Nie ma tutaj także możliwości wynajęcia leżaków czy parasola.

TIP: W czasie pobytu na plażach na północy wyspy, w tym Sidari, Acharavi, Kassiopi czy Agios Spirydon warto zablokować w telefonie funkcję automatycznego wyboru sieci. Niedaleko znajduje się Albania (poza UE), która ma strasznie silne nadajniki i telefony zmieniają sieć na dodatkowo płatną! Lepiej więc przed wyjazdem wybrać ręcznie najsilniejszą sieć grecką.

Pantokrator – najwyższy szczyt Korfu

Punkt widokowy

Jednym z must see w czasie pobytu na Korfu jest z pewnością najwyższy szczyt na wyspie – Pantokrator. Ma on ok. 900-910 m. n.p.m (znajdujemy różne dane na ten temat), a na górę prowadzi 25 serpentyn (czasem jest naprawdę strasznie!). Warto zaopatrzyć się w tym wypadku w samochód, choć odważni mogą spróbować wjechać także skuterem albo quadem. Mimo niezbyt przyjemnej drogi (choć jest w tym coś wyjątkowego!) tego warto, ponieważ rozpościera się stamtąd naprawdę imponujący widok na okolice.

Klasztor

Dodatkową atrakcją jest znajdujący się na szczycie Monastyr Chrystusa Pantokratora od którego bierze się nazwa góry. Pierwotnie na szczycie miała znajdować się świątynia Zeusa. Na jej fundamentach w XIX w. wzniesiono tu klasztor, choć podobno istniała tu jeszcze w międzyczasie inna świątynia. „Dziwności” temu miejscu dodają wielkie anteny i nadajniki! Klasztor można zwiedzać bezpłatnie.

Na miejscu można wziąć poświęcony chlebek z kminkiem

Plaża Agios Georgios

Plaża w Agios Georgios odznaczona została niebieską flagą przez EEC. Szczególnie podkreśla się jej piękny, złoty piasek oraz przeźroczystą wodę. Plaża jest także ogromna, bo ciągnie się na 5 km, a także wyjątkowo pięknie usytuowana wśród pobliskich wzgórzy. Znajdziemy tutaj także kilka restauracji, tawerny, kawiarnie oraz miejsca do wynajęcia leżaków z parasolami czy łódek. Woda niestety przeważnie jest chłodniejsza niż w pozostałych częściach wyspy!

Widok na Agios Georgios

W drodze z Agios Georgios do Paleokastritsa można naprawić na cudne widoki na tutejszą zatokę!

Kassiopi – Bataria Beach

Bardzo chciałam poleżeć chwile na tej plaży jednak nie było mi to dane, ponieważ obok znajduje się bardzo mały parking, a żadnego innego nie było w pobliżu. W związku z tym nie udało mi się także zrobić własnego zdjęcia, ale podrzucam Wam jedno z ładniejszych, które znalazłam w necie! W opinii wielu to jedna z najpiękniejszych plaż na wyspie. Pamiętajcie jednak żeby przyjechać wcześnie rano by znaleźć miejsce parkingowe!

https://www.instagram.com/p/CDwXccpo905/
https://www.instagram.com/p/CDeFdSGho2p/

Angelokastro

Moim zdaniem, jednym z must see na wyspie są ruiny twierdzy Angelokastro. Jako fan historii i zamków musiałam się tam pojawić. Ogólnie polecam każdemu, można się trochę poruszać po plaży, a z góry rozpościera się super widok! Można tutaj dojechać samochodem, skuterem itp., u podnóży góry znajduje się niewielki parking oraz sklepik z lokalnymi produktami (mydła, wino, owoce, oliwa itp.). Warto coś tutaj zakupić, nie znajdziemy ich w normalnych sklepach. Twierdza od razu rzuca się w oczy i robi wrażenie. Wdrapanie zajmuje kilkanaście minut, jest trochę męczące ze względu na upały, więc lepiej pojawić się tutaj w chłodniejszy dzień. Warto wziąć także wygodne buty, ponieważ schody są zrobione z różnych kamieni i skałek.

Nie do końca wiadomo kiedy powstał Angelokastro, czyli Zamek Anioła. Prawdopodobnie miało to miejsce w epoce Despotatu Epiru (1220-1240). Założycielem tamtejszej dynastii był Michał I Angelos Dukas Komnen, który odebrał Korfu Wenecjanom w 1214 roku. Zapewne właśnie wtedy rozpoczęto budowę tutejszej twierdzy. Wybór tego miejsca także nie b ył przypadkowy, to najwyższy szczyt na północno-wschodniej części wyspy, co pozwalało na kontrolowanie dużego fragmentu lądu oraz morza.

Widok po drodze na szczyt
Już na górze 🙂

Capo Drastis (Przylądek Drastis)

To zdecydowanie jedno z piękniejszych miejsc na wyspie! Piękne, prawie śnieżnobiałe wymyślnie uformowane klify to także najdalej na północ wysunięty fragment wyspy. W czasie moich odwiedzin tego miejsca ludzi było bardzo mało, więc można było spokojnie wykonać zdjęcie – najlepiej podjechać o poranku. Parking na samochód/skuter znajduje się około kilometra od Capo Drastis, resztę trzeba przejść na piechotę.

Logas Beach

Logas Beach nazywane jest także Sunset Beach, ponieważ słynie z pięknych widoków na zachód słońca. Nie musicie tu jednak przyjeżdżać wyłącznie pod koniec dnia, pięknych widoków doświadczycie w każdym czasie. Ja akurat dojechałam tutaj po burzy, więc woda nie była tak przejrzysta, jak zawsze – ale nie zrażajcie się! Przeważnie jest turkusowa! Ze specjalnego szklanego punktu widokowego rozpościera się widok na okolice klify, można także zejść na dół i zobaczyć je z innej perspektywy. Można tu także odpocząć w okolicznej restauracji!

Corfu Donkey Rescue

Choć bardzo chciałam niestety nie udało mi się tutaj wejść, ponieważ z powodu pandemii ośrodek został zamknięty dla turystów. To miejsce, w którym „mieszkają” osiołki uratowane z rąk właścicieli, którzy wykorzystywali je do różnego rodzaju prac przekraczających ich możliwości. W tym oczywiście także firm turystycznych. Nie muszę chyba wspominać o osiołkach na Santorynie! Nie korzystajmy z tego rodzaju usług, a może lepiej wesprzyjmy finansowo właśnie tego rodzaju miejsca. Jeśli będzie mi jeszcze dane być na Korfu to z pewnością będę musiała się tutaj pojawić!

Stronkę Corfu Donkey Rescu znajdziecie tutaj.

Źródło zdjęcia: Corfu Donkey Rescue

Koty na Korfu

Te urocze futrzaki spotkacie w zasadzie na każdym kroku i w każdym zaułku wyspy!

Małe miasteczka

Zwiedzając Korfu samochodem lub skuterem z pewnością będziecie mijać po drodze małe miejscowości. Warto się w nich zatrzymać chociaż na chwilę! Nie raz poza pięknymi sceneriami do zdjęć znajdziecie tutaj smaczne jedzenie i lokalne produkty.

Mam nadzieje, że ta dość długa wirtualna wycieczka po Korfu spodobała Wam się, a przede wszystkim będzie pomocna w planowaniu wyprawy na tą wyspę! Zapewne ma ona jeszcze więcej do zaoferowania niż udało mi się pokazać w moim wpisie. Ale myślę, że nie musisz już sobie zadawać pytań na temat tego czy warto odwiedzić Korfu!

Jeśli interesuje Cię Korfu to zapraszam do osobnych wpisów na temat wyspy a także okolicznych Paksos i Antipaksos:

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Europa Fulda Hesja Niemcy

Barok i św. Bonifacy. Co warto zobaczyć w Fuldzie?

Jesteś w Niemczech i nie masz pomysłu, gdzie jeszcze wyskoczyć na jeden dzień? Myślę, że Fulda będzie dla Ciebie super propozycją! Zwłaszcza jeśli lubujesz się w baroku, pięknych zabytkach i starówce oraz świetnej kuchni…

Krótka historia miasta Fulda i tamtejszego opactwa

W Fuldzie w 744 roku założony został przez św. Sturma (ucznia św. Bonifacego), klasztor benedyktynów. Miał on służyć jako baza wypadowa dla działań, których celem była przede wszystkim reorganizacja Kościoła w Germanii. Działał tutaj m.in. Raban Maur (ok. 780-856). Przyczynił się on do rozsławienia Fuldy jako ośrodka szkolnego w całym cesarstwie frankońskim.

W okresie nowożytnym Fulda została stolicą księstwa zakonnego o tej samej nazwie. Od 1752 roku podniesiono jego rangę do księstwa biskupiego. W XIX wieku zostało zaś stolica niewielkiego księstwa Nassau-Oranii-Fuldy, które znajdowało się pod panowaniem Wilhelma I, później zaś później przeszło pod władzę francuską i włączono je do Wielkiego Księstwa Bergu, Wielkiego Księstwa Frankfurtu, Elektoratu Hesji, a w 1866 roku do Królestwa Prus, które po kilku latach znalazło się w granicach Cesarstwa Niemieckiego.

Co zobaczyć w Fuldzie?

Katedra św. Zbawiciela i św. Sebastiana

Centralny plac w Fuldzie zajmuje dominująca nad okolicą Katedra św. Zbawiciela i św. Sebastiana. Bez wątpienia jest jednym z najważniejszych zabytków miasta. Powstała w latach 1704-1712 na fundamentach dawnej świątyni z XI w., która była kościołem klasztornym opactwa w Fuldzie. Głównym budowniczym był znany niemiecki architekt Johann Dientzenhofer. W starym kościele znajdował się grób św. Bonifacego, który umieszczono także w nowej katedrze. Relikwie znajdują się w prezbiterium pod zachodnim ołtarzem. Wewnętrzny układ kościoła miał nawiązywać do Bazyliki św. Piotra w Rzymie.

Obecna katedra stoi w miejscu Bazyliki Ratgar (niegdyś największej bazyliki na północ od Alp), która była miejscem pochówku św. Bonifacego i kościoła opactwa Fulda, które nowy budynek miał kontynuować.

W 1752 roku kościół podniesiono do rangi katedry w związku z utworzeniem diecezji, zaś 50 lat później opactwo zostało rozwiązane. W świątynia nadal funkcjonowała jako siedziba biskupów Fuldy. W 1905 roku doszło jednak do katastrofy. Podczas obchodów 1150. rocznicy śmierci św. Bonifacego fajerwerk utknął w wieży kościoła i wzniecił pożar. Wieża spłonęła a dziwny Osanna i Bonifiatus zostały zniszczone. Katedra została także zniszczona w czasie nalotów podczas II wojny światowej, w związku z czym zamknięto ją do 1954 roku i poddano renowacji.

W dziejach katedry pojawia się  także polski akcent. W listopadzie 1980 roku odwiedził ją papież Jan Paweł II. W wygłaszanej przez niego mszy wzięło udział ponad 100 tysięcy ludzi.

Zwiedzanie jest bezpłatne.

Kościół św. Michała

Kościół św. Michała w Fuldzie pierwotnie był kaplicą cmentarną wybudowaną przy klasztorze w IX w. Zlecenie jej budowy przypisuje się opatowi Eiglia, który został też tu pochowany. Z tego czasu zachowała się krypta i rotunda. Mówi się, że konstrukcja kościoła była wzorowana na kościele Grobu Świetego w Jerozolimie. Kościół poświecono w 1092 r. Na przestrzeni kolejnych stuleci kaplica podległa przebudowie, która miała upodobnić ją do bazyliki. Do dziś wewnątrz można zobaczyć pojedyncze freski z tego okresu. Świątynia do dziś użytkowana jest w celach sakralnych.

Zwiedzanie jest bezpłatne.

Zamek (Fuldaer Stadtschloss)

Jako pierwszy pojawił się w tym miejscu zamek opacki, który powstał na początku XIV wieku. Nazywany był także nowym zamkiem. Tutejszy książę opat Heinrich V prawdopodobnie prowadził spór ze swoim klasztorem o podział dochodów i potraktował to jako okazję do budowy swojej rezydencji poza terenem kościoła. Wybrał on strategicznie dobrą lokalizację zamku – między klasztorem a miastem. Zwrócił również uwagę na lokalizację na wzgórzu, aby łatwiej było bronić nowego zamku. Miał więc z jednej strony prezentować siłę opatów, pełnił funkcję reprezentacyjną, a także obronną. Na początku XVII wieku zamek zmieniono w zespół pałacowy, a następnie przebudowano go w stylu renesansowym i rozbudowano. Spore zmiany w wyglądzie pałacu wprowadził także Johan Dientzenhofer. Kiedy budowla stała się siedzibą księciów elektorów, ci podjęli decyzję o jego przebudowie w stylu późnoklasycystycznym.

Fuldaer Stadtschloss

Ogród zamkowy i oranżeria

Ogród znajdujący się przy zamku jest miejscem popularnym zarówno wśród mieszkańców miasta, jak i turystów. Można w nim wydzielić w nim dwie części: zamek z tarasem oranżeryjnym i parter pomiędzy dużą fontanną a ogrodem. Historia ogrodu sięga początku XVIII stulecia. Tutejszy opat Constantin pod Buttlar nakazał zlikwidowanie tutejszego zoo, które miało zostać przekształcone w barokowy ogród, który miałby symbolizować pozycję władcy. Ogród zaprojektował Maksymilian von Welsch.

Jednym z punktów orientacyjnych w ogrodach jest Floravase, czyli barokowa rzeźba znajdująca się przed oranżeria. Została zaprojektowana przez Daniela Friedricha Humbacha w 1728 roku i przedstawia postać bogini kwiatów i ogrodnictwa Florę stojącą na wazonie, otaczają ją anioły. wysokości 6,8 metra została wyrzeźbiona w kamieniu w 1728 roku. Przedstawia Florę, boginię ogrodnictwa. Lilia w jej dłoni przypomina osobę, która zamówiła rzeźbę, czyli księcia opata Adolpha von Dalberga. Uznawana jest za jedną z najważniejszych rzeźb ogrodowych w całej Europie. Lokalny historyk Ernst Kramer opisał Floravase w artykule opublikowanym w miesięczniku „Fuldaer” następująco: „to symbol dumnej epoki władców absolutnych, którzy świętowali swój triumf w upojeniu się sztukami pięknymi, którym towarzyszyły wspaniałe festiwale i tworzyli wartości” (wolne tłumaczenie).

Oranżera powstała nieco wcześniej niż ogrody, bo w 1721 roku, także według projektu Welscha. Pierwotnie służyła jako miejsce letnich festiwali tutejszych opatów. W czasie chłodnych miesięcy trzymano w niej drzewa ozdobne, chroniąc je przed zmarznięciem.

Współcześnie ten wspaniały ogród wraz z oranżerią stanowią tło dla różnorakich festynów i wydarzeń kulturalnych. Akurat jak ja odwiedziłam Fuldę to trwało jedno z wydarzeń związanych z barokiem. Było pięknie!

Stary ratusz

Altes Rathaus to bez wątpienia jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Fuldzie. Jest to wspaniały przykład starannego obchodzenia się z mieszkańców miasta z ich historycznymi budynkami. Do końca lat 60. XX wieku budynek nie był zbyt reprezentacyjny. Imponujący szczyt i gotyckie wieżyczki zostały utracone na przestrzeni wieków, a drugie piętro miało prosty czterospadowy dach. To dzięki zdobywcy nagrody architekta i kultury miasta Fulda, Ernstowi Kramerowi, budynek został gruntownie przebudowany w latach 1968/70 w oparciu o historyczne modele – projekt, który nie był wówczas pozbawiony kontrowersji. Dziś mieszkańcy Fuldy są zadowoleni z ówczesnej decyzji, ponieważ stary ratusz jest jednym z najpiękniejszych średniowiecznych budynków w całym centrum miasta.

Od XV wieku do 1782 roku szachulcowy budynek służył miastu jako ratusz, centrum handlowe i miejsce spotkań. Najstarszą częścią budowli jest zachodnia część, która powstała prawdopodobnie przed 1500 rokiem. Trzykondygnacyjny budynek z muru pruskiego od strony wschodniej został zbudowany w 1531 roku i przez lata był kilkakrotnie przebudowywany, o czym świadczą zachowane do dziś napisy budowlane (1563, 1566, 1585, 1611 i 1691). W 1782 roku Rada miejska zmieniła siedzibę i przeniosła się najpierw do Pałacu Kanclerza pod Świętym Krzyżem, a później do okazałego pałacu miejskiego. Od tego czasu stary ratusz służył głównie jako budynek handlowy.

Kościół św. Błażeja

W związku z powstaniem opactwa w Fuldzie wokół zaczęli pojawiać się rzemieślnicy i kupcy. Z tego powodu postanowiono załączyć pierwszy kościół parafialny (ok. 950) wraz z cmentarzem. Ten jednak spłonął w 1103 r. i na jego miejscu postawiono kolejny wybudowany w stylu romańskim. Od 1221 r. jego patronem był już św. Błażej.

W XV w. powstał kościół gotycki, z tego okresu pochodzi wieża północno-zachodnia (lewa dzwonnica), którą możemy oglądać do dziś. Niektóre pozostałości z tego czasu możemy oglądać także wewnątrz kościoła. w czasie reformacji odbywały się tutaj msze protestanckie.

Kościół gotycki częściowo zburzono w 1771 r., a na jego miejscu postawiono świątynie w stylu barokowym. Konsekracja odbyła się w 1785 r.

Spacer ulicami miasta

Jak większość niewielkich, niemieckich miasteczek z małym starym miastem Fuldę najlepiej zwiedza się na pieszo! Będziecie zachwyceni spacerując wśród starych kamieniczek, w których mieszczą się restauracje, kolorowe kawiarenki z wyborną kawą, lodami i ciastami, sklepiki z pamiątkami oraz sklepy odzieżowe. Warto na chwilę usiąść w jednym z ogródków i rozkoszować się widokiem w czasie słonecznej pogody.

Przy odrobinie szczęścia trafimy na lokalnych sprzedawców ze straganami

Ciekawostki o Fuldzie

  • Fulda jest wyjątkowym miastem na terenie Niemiec pod kątem administracyjnym – przejęło częściowo uprawnienia powiatu
  • Miejscowością partnerską Fuldy jest Głogówek w województwie opolskim
  • Fulda znana jest jako barokowe miasto mimo, że jego rozwój datuje się od momentu kiedy przybył tutaj św. Bonifacy

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Europa Kiejdany Litwa Wilno

Co warto zobaczyć na Litwie? Najpopularniejsze atrakcje, miasta i zabytki

Turystyka Polaków na Litwę przeżywała ogromną popularność na początku XXI wieku. Teraz jednak kiedy odwiedzam moje kochane Wilno dostrzegam spadek liczby turystów (i to jeszcze w czasach sprzed pandemii – żeby nie było!), nie ma już problemów z przejściem przez ulicę czy odwiedzeniem najpopularniejszych atrakcji. Ciężko mi powiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Litwa ma do zaoferowania wiele ciekawych miejsc, zwłaszcza dla nas, gdzie możemy odnaleźć ślady po naszych przodkach. Ja do Litwy i Wilna mam szczególnie duży sentyment. To tutaj stawiałam swoje pierwsze, prawdziwe kroki jako historyk pracując z rękopisami w tutejszym Lietuvos mokslų akademijos Vrublevskių biblioteka. Spędziłam tutaj zresztą niezły kawałek mojego życia. Więc jeśli zbyt dobrze będę się wyrażać o niektórych miejscach to musicie mi wybaczyć 🙂

Poniżej przedstawiam Wam kilka propozycji miast i atrakcji, które warto odwiedzić będąc na Litwie! Mam nadzieje, że niedługo będę mogła wrócić do mojego Wilna i pokazać je Wam ponownie na Facebooku i Instagramie!

Wilno – stolica Litwy

W czasie pobytu w Wilnie z pewnością warto zwiedzić starówkę z monumentalną śnieżnobiałą Bazyliką Archikatedralną św. Stanisława Biskupa i św. Władysława z ogromną dzwonnicą i górującym nad nią starym zamkiem. Bardzo przyjemny jest także spacer już legendarną ulicą Pilies (Zamkową), a na zakupy można udać się na ulicę Giedymina, gdzie poza butikami, licznymi kawiarenkami i restauracjami napotkamy galerię Giedymino 09. Na obiad polecam któreś z tradycyjnych ziemniaczanych dań, najlepiej zacząć od słynnych cepelinów (zeppelinów), do których koniecznie trzeba spróbować tutejszego piwo (polecam Baltijos). Restauracja, którą uwielbiam (i możecie tu spotkać masę Polaków!) znajduje się przy ulicy Pilies – Etno Dvaras (cepeliny kosztują ok. 4 euro, piwo 2 euro).

Po obiedzie możemy pospacerować uliczką w górę w kierunku Matki Boskiej Ostrobramskiej, stamtąd mamy już kilka kroków do murów miasta i kilku innych zabytków, w tym kościołów (np. charakterystycznego z czerwonej cegły św. Anny). Najważniejsze atrakcje Wilna znajdują się w większości w niedużej odległości od siebie, co pozwala na przyjemne i bezproblemowe zwiedzanie. W centrum znajdziemy masę restauracyjek i kawiarenek, a także sklepików z różnego rodzaju pamiątkami, np. popularnymi bursztynami czy ubraniami z lnu.

Jeśli szukasz ciekawego miejsca w Wilnie, gdzie chciałbyś się posilić albo napić kawy zapraszam do wpisu: Kačiu Kavine w Wilnie – miejsce relaksu

Troki

Jeśli mamy trochę czasu i zostajemy w Wilnie na dłużej koniecznie trzeba podjechać (samochodem lub marszrutką, które zatrzymują się przed bazyliką) do Trok. Z pewnością zachwyci Was wykonany z czerwonej cegły zamek okrążony jeziorem – scenografia idealna do zdjęć. Dodatkową atrakcją jest wyjątkowe na skalę europejską jedzenie przygotowywane przez mniejszość etniczną – Karaimów. Koniecznie musicie spróbować kibinów (pierogi z ciasta drożdżowego z różnym nadzieniem). Można je kupić na każdym kroku w stojących na kółkach małych budkach. Aby spróbować czegoś bardziej sycącego warto usiąść w jednej z restauracyjek i delektować się widokiem na zamek. Jestem pewna, że Troki Was zauroczą 🙂

Kowno

Jeśli pozostajemy dłużej na Litwie koniecznie trzeba odwiedzić także Kowno, to największe miasto po Wilnie. Z pewnością warto tu zobaczyć ruiny zamku, który powstał w XIV wieku, ale został najechany przez Krzyżaków. Można go teraz zwiedzać. Odwiedzenie Kowna najlepiej zacząć właśnie od tego miejsca, ponieważ znajduje się blisko niego parking. Koniecznie trzeba przespacerować się na stare miasto, gdzie można zobaczyć piękny ratusz (powstał w XVI wieku) i urocze małe kamieniczki. Warto podejść pod Dom Percuna – to dawny budynek kupiecki wybudowany w stylu gotyckim. Teraz można tu zwiedzać Muzeum Adama Mickiewicza. Koniecznie trzeba przespacerować się także Aleją Wolności, którą wieńczy Kościół Świętego Michała Archanioła. W Kownie można zobaczyć także masę kościołów, więc jeśli interesują Cię zabytki sakralne to jest to miasto dla Ciebie. Rozejrzyjcie się także wokół siebie, ponieważ na ulicach i w zakamarkach możecie natknąć się na piękny street art! Warto także wspomnieć, że miasto stara się o wpisanie modernistycznej architektury Kowna (nazywana także międzywojenną architekturą) na listę światowego dziedzictwa UNESCO! Trzymajcie kciuki!

Ruiny zamku w Kownie
Dom Percuna
Kościół Świętego Michała Archanioła
Street Art w Kownie

Kiejdany

Z pewnością kojarzycie to miejsce z Potopu i słynnej powieści Henryka Sienkiewicza! 20 października 1655 r. w Kiejdanach Radziwiłłłowie – Janusz i Bogusław – podpisali układ z królem szwedzkim Karolem X Gustawem. Zakładał on oddanie pod protekcję Szwecji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Plany te zostały jednak udaremnione skuteczną obroną Częstochowy oraz powszechnym oporem przeciwko najeźdźcy.

Będąc w Kiejdanach „must see” jest kościół kalwiński Radziwiłłów. Możemy w nich zobaczyć trumny przedstawicieli tej rodziny, w tym słynnego zdrajcy Janusza czy Krzysztofa. Warto także przejść się po starym mieście (spotkamy tu pięknie pomalowane kamieniczki) i malutkim ryneczku z pomnikiem Janusza Radziwiłła (my uważamy go za zdrajcę, dla Litwinów to bohater walczący o suwerenność Litwy).

Więcej o Kiejdanach możesz przeczytać o osobnym wpisie na ich temat: Kiejdany – miejsce zdrady! Co zobaczyć w Kiejdanach?

Zamek w Birżach

Birże to niewielkie miasto położone niecałe 200 km od Wilna, niedaleko granicy z Łotwą. Jest malowniczo położone nad dwoma rzekami Oposzcza i Egłona oraz jeziorem Szyrwena. Najlepiej przedostać się do Birż własnym samochodem lub ewentualnie komunikacją publiczną z Wilna. Poza zamkiem można tutaj jeszcze zobaczyć pałac Tyszkiewiczów oraz kilka kościołów.

Pierwszy zameczek, początkowo drewniany wzniesiono w Birżach już w XIV wieku, a jego właścicielami byli Friedkonisowie. Dopiero po bezpotomnej śmierci przedstawiciela ich rodziny Grzegorza, dobra odziedziczyła jego żona pochodząca z Radziwiłłów. Zamek rozbudowywali najbardziej znaczący przedstawiciele tej rodziny, kolejno Mikołaj „Rudy”, Krzysztof Mikołaj i Krzysztof II. Ten ostatni wzniósł wokół niego fortyfikacje na wzór niderlandzki. Później zamek przez jakiś czas służył jako kwatera główna króla szwedzkiego Gustawa Adolfa i ostatecznie został splądrowany.

Nową budowlę wzniesiono na rozkaz Janusza Radziwiłła (słynny zdrajca), a wyposażeniem zajął się Bogusław, który odziedziczył zamek w 1655 r. Zapewne wielu z Was patrząc na budowlę nie widzi w niej cech zamku, tak też miało być. Wybudowany został w nurcie palazzo in fortezza, czyli był to pałac posiadający cechy obronne. Po śmierci Ludwiki Karoliny zamek przeszedł we władanie jej córki, księżniczki neuburskiej. Później dzieje zamku były dość burzliwe, wrócił do posiadania Radziwiłłów, jednak w 1811 r. zajęła go Rosja i sprzedano go tanio Tyszkiewiczom. Ci jednak nie zajmowali się nim wystarczajaco, a budowla w Birżach popadała w ruinę.

O Zamku w Birżach więcej przeczytacie tutaj: Zamek w Birżach na Litwie – na włościach Radziwiłłów

Na razie to tyle o Litwie, ale mam nadzieje, że niedługo będę mogła pokazać Wam o wiele więcej miejsc, które warto tam zobaczyć! Jeśli byłeś w jakiś pięknych miejscach u naszego sąsiada koniecznie daj znać w komentarzach!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Chorwacja Wyspa Korčula

Korčula – jedna z najpiękniejszych wysp Chorwacji. Co zobaczyć na Korčuli?

Chorwacja jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych destynacji podróżniczych. Tak naprawdę pierwszy, samodzielny zagraniczny wyjazd zorganizowałam właśnie do tego kraju, a wybór padł wtedy na piękną Pule. Zdecydowanie mam ogromny sentyment do kamienistych i żwirowych plaż oraz starych miasteczek sięgających swoimi korzeniami daleko, daleko wstecz. Z czasem udało mi się zwiedzić większość najważniejszych miast na wybrzeżu Chorwacji, a z roku na roku zajeżdżałam (zawsze podróżuje tu samochodem) coraz bardziej na południe. Trafiłam w końcu na Korčulę i tego wyjazdu nigdy nie zapomnę!

Położenie wyspy i dojazd na Korčulę

Korcula to jedna z górzystych wysp Chorwacji znajdujących się w południowej części Dalmacji. Aby się na nią dostać niezbędne jest dwukrotne przeprawienie się statkiem.

Ja podróżowałam samochodem przez Czechy, Austrię, Słowenię, a później przez Zagrzeb i na południe Chorwacji. Najlepiej jechać na noc, aby koło godziny 8-10 pojawić się przy pierwszym promie. Jeśli zjawimy się później może pojawić się problem, kolejka się wydłuża, a trzeba pamiętać, że prom ma ograniczoną liczbę miejsc.

Ja wypływałam z miejscowości Ploče na półwysep Pelješac (port docelowy Trpanj). Następnie trzeba przejechać wyspę do miejscowości Orebić (ok. 20 km) i stamtąd popłynąć promem do miejscowości Korčula. Pierwsza przeprawa trwa około 1,5 godziny, następna jest krótsza, zajmuje jakieś 30-40 minut. Należy jednak pamiętać, że na Korčulę można dostać się także z innych miast, np. ze Splitu. Warto sprawdzić, która droga odpowiada nam bardziej przed wyjazdem i które przeprawy są aktualnie czynne.

Stolicą wyspy jest Korčula, moim zdaniem najlepiej tutaj zarezerwować sobie nocleg. Wieczorami będziecie mogli spędzić czas na mieście spacerując między sklepikami i restauracjami, a także zwiedzając zabytki. Będzie także co robić w przypadku gorszej pogody.

Kolejka do promu
Widok na wyspę Orebić z promu

Historia Korčuli

Podług jednej z legend wyspa została odkryta przez Antenora w XII wieku p.n.e. Miał on być także założycielem Patavium, czyli włoskiej Padwy. Wyspa była już zasiedlona w epoce mezolitu i neolitu, co zostało potwierdzone w czasie wykopalisk. Później pojawili się tutaj Illirowie. Był to lud półkoczowniczy, który żył głownie z uprawy roli. W VI wieku p.n.e. Grecy z Korfu (starożytnej Kerkyry) założyli tutaj kolonie, a wyspę nazywali „Czarną Kerkyrą” w związku z gęstymi lasami sosnowymi, które tu rosły. Pozostałości po ich obecności można teraz oglądać w muzeum miejskim. Co ciekawe kamienna inskrypcja znaleziona w Lombardzie sugeruje, że na Korčuli pojawili się także inni Grecy w III wieku p.n.e. i założyli własną kolonię. Obie żyły bezkonfliktowo na wyspie aż do wojen iliryjskich (220-219 p.n.e.).

Po tym czasie Korčula stała się prowincją rzymską, a wyspa została szybko zasiedlona. Ich ślady można napotkać w zasadzie wszędzie, a pozostałości po ich willach wskazują na rozpowszechnienie się kultury rolnej. W VI wieku Korčula została włączona do Cesarstwa Bizantyjskiego. Później za rzeczą wędrówki ludów przybyli tutaj Słowianie oraz Awarowie. W związku z ich ekspansją wyspa po jakimś czasie podzieliła się na dwie strefy wpływów. Jedna należała do rzymian, druga do ludów barbarzyńskich. Ci ostatni ostatecznie przejęli całą wyspę.

Ważny etap w dziejach Korčuli miał miejsce w IX wieku – nastąpiło przejście tutejszych mieszkańców na chrześcijaństwo. Narewtańczycy, którzy tu zamieszkali nauczyli się żeglować i w dużej części zostali piratami. Kupcy włoscy, aby móc spokojnie przepływać przez sąsiedni akwen musieli wnosić coroczną daninę. Następne wieki nie były korzystne dla wyspy, która przechodziła z rąk do rąk. Należała m.in. do bizantyjskiego senioratu i Republiki Weneckiej. W tym czasie władze wyspy doszły do porozumienia i wprowadzono przepisy, które regulowały przepisy prawne przede wszystkim miasta i miały chronić jego niepodległości.

Kolejna ważna data w historii Korčuli to 1214 rok. Wtedy uchwalono Statut Korčuli. Zagwarantował on wyspie autonomię od innych księstw (Raška, Zahumlje), Republiki Raguzy oraz Republiki Wenecji. Warto podkreślić, że to drugi dokument legislacyjny wśród Słowian, zaraz po Ruskiej Prawdzie z przełomu XI i XII stulecia.

Zwiedzanie Starego Miasta Korculi

Katedra św. Marka

W centrum miasta znajduje się zdecydowanie jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków. To Katedra św. Marka, którą wzniesiono na miejscu wcześniejszego kościoła z XIII wieku. Jej twórcami byli lokalni artyści, w tym słynny Marko Andijic. Jego dziełem jest kopuła oraz wieża katedry, które powstały w 1481 roku. Trochę ponad 50 lat później do świątyni dobudowano kaplice św. Rocha, a uczyniono to nie bez powodu. Miała ona chronić mieszkańców przed epidemiami dżumy. Z wieży z dzwonnicą rozpościera się piękny widok na miasto i okolicę.

Dom Marco Polo

Nie każdy wie skąd pochodzi Marco Polo! A jest to właśnie Korčula! Kwadratowy, charakterystyczny dom, gdzie miał podobno urodzić się słynny podróżnik aktualnie został przekształcony w muzeum poświęcony jego osobie. Mieszkańcy są przekonani, że to właśnie tutaj przyszedł na świat Marco Polo w 1254 roku i dopiero w wieku piętnastu lat przeprowadził się z rodzicami do Wenecji.

Kościół Najświętszej Marii Panny – Crkva Gospojina

Świątynia powstała w 1483 roku jako kaplica należąca do rodzin arystokratycznych Gabrielis i Ismaelis. Ołtarz został wykonany w XVIII wieku, a tamtejsze mozaiki ułożył holenderski artysta Louis Schrikkela na początku lat sześćdziesiątych. W środku można zobaczyć nagrobki najbogatszych mieszkańców Korčuli.

Crkva Gospojina
PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Kościół św. Piotra

To niewielki gotycki kościół, który powstał w XIV wieku, a zarazem jest jednym z najstarszych na Starym Mieście. Na fasadzie można zobaczyć płaskorzeźbę św. Piotra wykonaną przez Bonino da Milano. W środku znajduje się trzynaście drewnianych rzeźb przedstawiających Apostołów i Ewangelistów, zaś na ołtarzu można zobaczyć postać św. Piotra. Ich autorem jest nieznany wenecki artysta z XVIII wieku.

Kościół św. Piotra
Mury obronne i wieże

Jak większość miast Chorwacji położonych nad morzem, także Korcula była narażona na ataki wrogów. W związku z tym jej stare miasto okrążone jest majestatycznymi i grubymi murami z licznymi wieżami.

Jedną z najbardziej charakterystycznych jest z pewnością wieża Revelin i prowadzi ona do starówki miasta. Powstała w latach 1493-1496. Można na niej zobaczyć dwie kamienne tablice. Pierwsza przedstawia postać lwa ze skrzydłami św. Marka, jest to symbol rządów Republiki Weneckiej. Druga upamiętnia 1000-lecie koronacji pierwszego króla Chorwacji Tomislaca.

Wieża Revelin

Kolejna ciekawa wieża to Baszta Wszystkich Świętych. Wybudowano ją w 1493 roku. Można na niej zobaczyć eksponaty dawnych armat. Podobna konstrukcyjnie jest Baszta Gubernatora. Obok znajduje się wieża o tej samej nazwie. Ich nazwa pochodzi od pomysłodawcy projektu – Gubernatora Lombardo. Baszta powstała w 1483 roku, zaś wieża wcześniej, bo w 1449 roku. Ta pierwsza to najbardziej masywny fragment obronny murów Korčuli. Kiedyś widniał tu nawet wenecki lew, który został jednak usunięty po II wojnie światowej, a na jego miejscu umieszczono tablicę upamiętniającą wyzwolenie miasta.

Baszta i Wieża Gubernatora

Kolejna to kwadratowa, niewielka Wieża Morska, która znajduje się przy Bramie Morskiej. Przylega ona bezpośrednio do wschodnich murów miejskich i ciężko ją zauważyć. Także tutaj można dostrzec weneckiego lwa, a także otwory armatnie.

Brama Morska

Na Korčuli można zobaczyć jeszcze dwie wieże: Kanavelić i Zakerjan, które konstrukcyjnie są do siebie podobne. Pierwsza znajduje się w północno – zachodniej części murów. Powstała w latach 1485 – 1488 pod rządami Augustino Barbarigo. Z tego powodu nazywana jest także Wieżą Barbarigo. Bardziej popularna jest jednak nazwa Kanavelić, a nawiązuje ona do poety Petara Kanavelića, który mieszkał w budynku, który sąsiadował z wieżą. Przeszła gruntowny remont w 2006 roku. Druga, czyli wieża Zakerjan powstała nieco wcześniej, w latach 1481-1483 za panowania Giovanniego Mocenigo. Możemy na niej nawet zobaczyć jego herb, a obok kolejny, tym razem Tiepolo. Teraz mieści się w niej popularny bar Massiom specjalizujący się w drinkach.

Uliczki starego miasta

Nie sposób poznać urok Korčuli nie spacerując po jej uliczkach. Można się tu zatracić na kilka godzin, a nawet dni. Napotkacie tu mnóstwo sklepików, butików, restauracji i barów. Z pewnością nie będziecie się nudzić! Warto zaglądnąć do każdego zaułka!

Najpiękniejsze plaże na Korčuli

Plaża przy hotelu Liburna

Można powiedzieć, że to poniekąd przedłużenie plaży Banje znajdującej się nieco bliżej samego miasta Korčula. Jeśli macie tutaj nocleg to spokojnie dojdziecie tu spacerem. Roztacza się stąd piękny widok na stare miasto.

Typ plaży: kamienista, wylany beton.

Plaża Žitna

To zdecydowanie jedna z piękniejszych plaż na wyspie. Aby do niej dojechać trzeba się jednak troszkę natrudzić. Droga jest bardzo wąska i momentami stroma, najlepiej mieć mały samochód lub skuter, ponieważ może pojawić się też problem z miejscem do zaparkowania. Później od plaży dzieli nas jeszcze troszkę drogi w dół, ale naprawdę warto! Obok znajduje się miejscowość Zavalatica.

Typ plaży: żwirowa, kamienista.

Plaża Vela Przina

Mi nie przypadła do gustu, ponieważ nie lubuje się w plażach piaszczystych. Ale to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi, które nie przepadają za żwirem czy skałkami. Znajduje się stosunkowo niedaleko od miasta Korčula (15 min) w miejscowości Lumbarda. Latem pojawia się tu wielu turystów, warto podjechać więc wcześniej, aby zająć fajne miejsce. Znajdziecie też tutaj kilka knajpek z najważniejszymi produktami.

Typ plaży: piaszczysta.

Mapa atrakcji na wyspie Korčula

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/u/0/embed?mid=1RVYgMUnrRf59b5veFsnN-oZiq8LjEF7d&w=640&h=480]

Korčula to zdecydowanie jedno z najpiękniejszych miejsc, które udało mi się odwiedzić w Chorwacji. Spełni ona oczekiwania wszystkich, fanów przyrody, historii a także wypoczynku na plaży. Nie można także zapominać o fantastycznym winie, które smakuje wyśmienicie (szczególnie polecam odmiany białe). Jeśli zastanawiasz się nad kolejnym celem wyjazdu w kierunku Chorwacji to Korčulę musisz mieć na uwadze!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Bawaria Europa Niemcy

Co zobaczyć w stolicy Bawarii? Monachium na weekend!

Stolica Bawarii przyciąga od stuleci! Kiedyś przyjeżdżano do Monachium w celu uczęszczania na tutejszy uniwersytet i zdobycia obycia na dworach tutejszych książąt, teraz przyciągają nas kiełbaski, Oktoberfest, bogata historia, zapach nowoczesności i BMW. Istnieje zapewne jeszcze setka innych powodów, dlaczego warto odwiedzić to miasto. Poniżej przedstawiam Wam mały poradnik na temat pobytu w Monachium na weekend! Znajdziecie tutaj praktyczne wskazówki oraz listę miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć.

Zwiedzanie Monachium

Komunikacja miejska

Zdecydowanie najlepszym wyjściem jeśli chcemy zwiedzać całe Monachium jest komunikacja metrem. Stacje są częste i znajdują się w okolicy najważniejszych miejsc, które warto zobaczyć. Centrum miasta i większość atrakcji znajduje się w strefie M metra.

W zależności od zon, w których się poruszamy ceny biletów zaczynają się od (obejmują strefę M):

  • bilet jednorazowy – od 3,40 euro
  • bilet jednodniowy – od 7,90 euro
  • CityTourCard – od 13,90 euro (ważna 24 godziny, komunikacja miejska plus zniżki do ponad 80 atrakcji; dokładne informacje tutaj: https://citytourcard-muenchen.com); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4, 5 i 6 dni
  • München Card – 13,90 euro (ważna 24 godziny, obejmuje darmową komunikację miejską i zniżki do atrakcji turystycznych, sklepów, restauracji itp.; dokładne informacje tutaj: https://www.turbopass.com/munich-card-munich-city-pass); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4 i 5 dni

Jakie atrakcje zobaczyć w Monachium?

Większość zabytków i ciekawych miejsc w Monachium znajduje się w centrum miasta. Poza stare miasto musimy wyruszyć tylko w przypadku zwiedzania Pałacu Nymphenburg czy Olimpiapark. Jeśli więc nie chcemy zobaczyć ostatnich wymienionych wystarczy nam dłuższy spacer po centrum. Poniżej przedstawiam listę miejsc, które musisz zobaczyć w czasie pobytu w Monachium!

Marienplatz z Nowym i Starym Ratuszem

Centrum Monachium stanowi rynek z Nowym i Starym Ratuszem oraz okolicznymi budynkami stanowiącymi stare miasto. Marienplatz swoimi korzeniami sięga aż XII wieku, kiedy został wytyczony na rozkaz Henryka Lwa. W 1638 roku wzniesiono tu charakterystyczną kolumnę maryjną upamiętniającą zakończenie najazdu szwedzkiego. Innym ciekawym miejscem na rynku jest tzw. fontanna rybna (Fischbrunnen) – powstała w latach 1862–1865, a jej autorem był Konrad Knoll. Dawnej odbywał się przy niej targ rybny. Nazwę Marienplatz to miejsce uzyskało w 1807 roku na cześć św. Marii, która miała uchronić miasto przed epidemią cholery.

Najbardziej charakterystycznymi budowlami przy Marienplatz są zdecydowanie – Stary i Nowy Ratusz. Pierwszy z wymienionych pochodzi z 1480 roku (powstał na miejscu starszej budowli). Jego budowę nadzorował Jörg von Halsbach (kierował on także pracami nad Frauenkirche o czym niżej). Najstarszą częścią Starego Ratusza jest biała wieża, która swoimi korzeniami sięga aż XII stulecia i stanowiła wtedy część monachijskich fortyfikacji. Bez wątpienia to jeden z piękniejszych zabytków stolicy Bawarii.

Ciekawostka: W Wielkiej Sali Starego Ratusza w dniu 9 listopada 1938 r. odbyło się przemówienie Josepha Goebbelsa, który stało się preludium do Nocy Kryształowej.

Kolejnym monumentalnym budynkiem jest Nowy Ratusz, który powstał w latach 1867-1909 w stylu negotyckim. Aby móc go postawić na Marienplatz konieczne było zniszczenie aż 24 kamienic. Budowla zawiera wiele interesujących elementów, np. aż 6 dziedzińców, na wieży wiszą 43 dzwony, a mechanizm zegarowy jest czwarty pod kątem wielkości na świecie. Do tego na bogato zdobionej elewacji można zobaczyć sceny z historii Bawarii.

Jeden z dziedzińców Nowego Ratusza

Rezydencja w Monachium

Rezydencja w Monachium, nazywana po niemiecku Residenz to jedno z największych muzeów pałacowych, które udało mi się odwiedzić. Myślę, że będzie podobnie w przypadku wielu z Was. W sumie na zwiedzanie samej rezydencji można poświęcić cały dzień, choć można to oczywiście zrobić szybciej. Mi zajęło to pół dnia choć oglądałam głównie wnętrza z powodu złej pogody. Rezydencja powstawała w sumie przez cztery stulecia (XVI-XIX), tworzy ją zespół kilku budowli dwu-, trzy- i czterokondygnacyjnych, a także dziesięć dziedzińców. Reprezentują one różne style architektoniczne: renesans, barok, rokoko i klasycyzm.

Pod koniec XIV wieku tutejsi władcy postanowili przenieść swoją siedzibę z centrum miasta na północno-wschodnie krańce Monachium. Na miejscu dawnego zamku w latach 1570-1620 wybudowano pałac w stylu manierystycznym, który tworzy część Rezydencji. Później budowla była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana, do tego w połowie XVIII stulecia wzniesiono imponujący rokokowy Teatr Cuvilliésa (Cuvilliéstheater). Największe zmiany pojawiły się jednak w XIX wieku, kiedy to rezydencja musiała zacząć pełnić funkcję dworu królewskiego. W tym czasie przebudowie uległa także część Monachium. Od 1920 roku Residenz służy celom muzealnym, a do kompleksu należy 130 pomieszczeń. Budowla została niestety w części zniszczona w czasie II wojny światowej. W latach 50. i 60. XX wieku doszło do jej odbudowy. Spacerując po kolejnych pomieszczeniach muzeum zauważycie jednak, że prace remontowe trwają do dziś.

Festsaalbau od strony ogrodów Hofgarten
Dziedziniec Kaiserhof
Informacje praktyczne o Rezydencji
  • Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
  • Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00

Skarbiec Rezydencji w Monachium

Osobną częścią do zwiedzania w Rezydencji jest jej Skarbiec (Schatzkammer). Przechowywane są tutaj prawdziwe arcydzieła złotnictwa i rzemiosła artystycznego. Z najcenniejszych z pewnością warto wymienić: miniaturowe cyborium z XI wieku, krzyż Gizeli, bawarskie klejnoty koronne z XIX stulecia. Jednak niepodważalnie największą chlubą Schatzkammer jest konna statuetka św. Jerzego wykonana około 1590 roku w Monachium według projektu Sustrisa na zamówienie Wilhelma V.

Informacje praktyczne o Skarbcu
  • Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
  • Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00
  • Czas zwiedzania: ok. 30 minut
Statuetka św. Jerzego to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych rzeczy jaką widziałam

Katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche)

Katedra Najświętszej Marii Panny, czyli po niemiecku Frauenkirche, to główna świątynia miasta. To w sumie trzeci stojący w tym miejscu kościół. Wcześniej znajdowała się tutaj XIII-wieczna kaplica oraz romańska bazylika. Budowla, którą możemy teraz oglądać wybudowana została w stylu późnogotyckim w latach 1468-1488.

Wchodząc do katedry z pewnością Waszą uwagę przyciągnie odcisk stopy znajdujący się przed głównym wejściem. Związana jest z nim ciekawa legenda. Jedna z nich mówi, że w czasie powstawania katedry jej architekt Jörg von Halsbach miał popaść w długi, inna wspomina zaś, że diabeł ingerował w budowlę świątyni ciągle coś niszcząc, co wydłużało czas zakończenia prac. Aby dokończyć kościół Halsbach został zmuszony do podpisania paktu z demonem. Ten obiecał, że pomoże w budowie, jeśli w świątyni nie będzie żadnych okien. Chodziło o to, aby żadne boskie światło nie przedostało się do środka. Jeśli Halsbach nie wykonałby tego zadania to musiałby oddać swoją duszę diabłu. Po ukończeniu świątyni diabeł przyszedł sprawdzić czy ten dotrzymał swojej obietnicy, jednak z wiadomych powodów nie mógł wejść do kościoła i stanął w jego głównym wejściu. Z tego miejsca, z powodu szczególnej konstrukcji nie było widać żadnego okna i „rozliczył” Halsbacha z umowy. Dopiero później okazało się, że boczne witraże schowane są za kolumnami, a jeden za ogromnym ołtarzem. Diabeł ze wściekłości, że dał się oszukać uderzył stopą w posadzkę kościoła i pozostawił swój odcisk. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie opowieści!

Zwiedzanie jest bezpłatne.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Kościół św. Piotra

To najstarszy kościół parafialny miasta. Jego charakterystyczna wieża (na którą można wejść) górująca nad miastem nazywana jest przez monachijczyków „Starym Piotrem”. Pierwsza świątynia (drewniana) stanęła w tym miejscu już w VIII wieku i poświęcona została apostołowi św. Piotrowi. W 1150 roku postawiono na jej miejscu kościół murowany w stylu romańskim. Później stopniowo był rozbudowywany. Kościół niestety spłonął w 1327 roku, a jego odbudowa zakończyła się przeszło 40 lat później. W tym czasie dwie wieże, które uległy pożarowi zastąpiono jedną dzwonnicą. Przez następne lata kościół był przebudowywany, np. wnętrze udekorowano w stylu barokowym. Niestety w 1945 roku świątynia prawie doszczętnie została zniszczona w trakcie bombardowania. Po kilku latach kościół został odbudowany.

Informacje praktyczne
  • Zwiedzanie jest bezpłatne.
  • Wejście na wieżę: dorośli – 3 euro; dzieci do 6 lat za darmo, później 1 euro; studenci: 2 euro.

Kościół św. Michała

Pierwsze pomysły wzniesienia w tym miejscu kolegium jezuickiego wraz z kościołem sięgają 1555 roku. Projekt udało się jednak zrealizować dopiero za panowania Wilhelma V Pobożnego, a w 1583 roku położono kamień węgielny pod budowę świątyni. Był to pierwszy duży kościół jezuicki wznoszony w Północnej Europie, a budowę ukończono w 1597 roku. Niestety nie wiadomo, kto go zaprojektował. Okazało się, że inwestycja nie była wcale tania i doprowadziła Wilhelma V i jego księstwo na skraj bankructwa. Kościół znajdował się pod opieką jezuitów aż do sekularyzacji dóbr kościelnych w 1773 roku, a budowla w tym czasie stała się własnością państwową. Do dziś zresztą należy do Wolnego Państwa Bawarii. Jezuici wrócili tu w 1921 roku, jednak kościół znacznie ucierpiał w czasie bombardowania miasta. Po II wojnie światowej podjęto się odbudowy i jego renowacji.

W czasie zwiedzania szczególną uwagę warto poświęcić wyjątkowemu sklepieniu kolebkowemu, gdyż jest to druga co do wysokości konstrukcja tego typu na świecie. Już wtedy wątpiono w jego wytrzymałość, ostatecznie dotrwało jednak do 1944 roku, kiedy zostało zbombardowane.

Wejście jest bezpłatne.

Ciekawostka: Wiele elementów związanych z konstrukcją kościoła i jego dekoracją zaciągnięto z kościoła Il Gesù, zaś świątynia z Monachium stała się wzorem dla wielu innych jezuickich budowli sakralnych. Ostatecznie Kościół św. Michała przerósł rozmiarowo swój pierwowzór.

Odeonsplatz

Poza Marienplatz w Monachium możemy natrafić na kilka dużych i ciekawych architektonicznie placów. Jednym z nich jest Odeonsplatz, który powstał na początku XIX wieku. Zaprojektował go Franz Karl Leopold von Klenze, autor m.in. Nowego Ermitażu w Petersburgu. To tutaj w 1923 roku rozpędzony został pucz monachijski. Na placu znajduje się kilka ważnych budynków – Kościół Teatynów czy dawna szkoła muzyczna Odeon. Niedaleko znajduje się także Residenz, a w centrum Odeonsplatz znajduje się Feldherrnhalle, czyli Portyk Marszałków. Został wybudowany na polecenie króla Ludwika I w 1841 roku w celu uczczenia jego armii. Wzorowany był na Loggia dei Lanzi we Florencji.

Karlsplatz z Karlstor

Jednym z miejsc, gdzie warto przejść się w Monachium jest Karlsplatz. Powstał na miejscu dawnych fortyfikacji miejskich (1791), a nazwano go na cześć monarchy Karola Teodora. Brama, którą widzicie na zdjęciu to Karlstor. To jedna z trzech zachowanych bram Starego Miasta i jest pozostałością po średniowiecznych fortyfikacjach Monachium. Powstała około 1300 roku i składała się wtedy z trzech wież. Obok znajdowała się fosa i była połączona mostem z barbakanem znajdującym się po drugiej stronie. Z czasem wieże straciły swoje znaczenie obronne, a po wybuchu prochu w 1857 roku, który spowodował spore zniszczenia postanowiono rozebrać jedną z nich. Pozostałe dwie połączono łukiem, który pozwolił na ruch uliczny. W czasie II wojny światowej brama została zniszczona, a później zrekonstruowana.

Karlsplatz
Karlstor

Sitzender Keiler

To brązowa rzeźba przedstawiająca dzika w centrum Monachium (istnieją tutaj takie dwie). Ten na zdjęciu odlany został w 1976 roku i ustawiony przed Niemieckim Muzeum Łowiectwa i Rybołóstwa. Tworzy zespół wraz z rzeźbą suma. Modelami dla dzika była Porcellino – rzeźba znajdująca się we Florencji i wykonana przez Piętro Tacca. Obok znajduje się także wielka rzeźba suma 🙂

Dom handlowy Hirmer

Bez wątpienia to jeden z najpopularniejszych domów handlowych w Monachium – niestety tylko dla mężczyzn. Warto zajrzeć w czasie wyprzedaży! A Panie mogą zrobić sobie kolorowe zdjęcie przed wejściem – latem zawsze jest pięknie przystrojony kwiatami.

Schloss Nymphenburg

Jedną z największych atrakcji, którą udało mi się dziś odwiedzić w Monachium był pałac letni Wittelsbachów – Schloss Nymphenburg. Ten niepozorny z wyglądu budynek skrywa przepiękna sale balową, a w okolicznych ogrodach napotkamy liczne ptactwo, w tym przepiękne łabędzie! Dawno też nie wyciszyłam się nigdzie jak w tutejszym parku. Jestem zauroczona tym miejscem i polecam odwiedzenie go, mimo tego, że znajduje się poza centrum Monachium!

Teren, na którym aktualnie znajduje się rezydencja w 1662 roku otrzymała w prezencie Henrietta Adelaja od elektora Ferdynanda Marii Wittelsbacha. W czym czasie znajdował się tam jedynie niewielki zamek, który nazywany był „zamkiem nimf”, czyli po niemiecku Nymphenburg. Z inicjatywy Henrietty Adelajdy rozpoczęto prace rozbudowujące posiadłość w 1664 roku, a zadania tego podjął się Agostino Barelli. Kilka lat później budowę przejął Enrico Zucalli i zakończył ją w 1675 roku. To co wtedy powstało to obecny pawilon środkowy. W tym czasie zaprojektowano także ogród francuski na tyłach pałacu. W naturalny sposób przechodzi on w las, który pełnił rolę terenu łowieckiego. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1702 roku i podjął się jej elektor Maksymilian II Emanuel, a głównym cele miało być stworzenie okazałej rezydencji dla władcy i jego dworu. Wtedy też w pawilonie środkowym powstała imponująca Sala Kamienna i przekopano Kanał Nyphenburski przed pałacem. Na początku XIX stulecia ogród francuski przekształcono w ogród angielski, przy czym zachowano oś założenia.

Informacje praktyczne o Schloss Nymphenburg:

Godziny otwarcia:

  • Od kwietnia do 15 października: codziennie od 9.00 do 18. 00
  • Od 16 października do końca marca: codziennie od 10.00 do 16.00
  • Czas zwiedzania: wnętrza około godziny, więcej czasu można spędzić w parku
  • Przy wejściu znajduje się sklepik z pamiątkami

Ceny biletów:

  • bilet normalny – 8 euro
  • bilet ulgowy – 7 euro

Pałac Nymphenburg to jednak nie tylko przedni ogród i pawilon! To także ogromny (1400 m długości) park w stylu angielskim, którego oś wyznacza kanał. Spacerując po parku można napotkać budowle, które pełniły różnorakie funkcje. Miejsce to odwiedzane jest przez masę mieszkańców Monachium, którzy spacerują tu ze swoimi pupilami, uprawiają sport czy po prostu delektują się pięknym widokiem. Żałuje, że nie ma u mnie w pobliżu takiego miejsca!

Piwo!

Będą w Monachium nie ma możliwości, aby nie spróbować tutejszej tradycji, czyli piwa! Natkniemy się na nie na każdym kroku, to także tutaj na przełomie września i października odbywa się największe święto tego trunku, czyli Oktoberfest! Tego nie można przegapić!

W Monachium piwa napijecie się nawet w okolicach kościoła 🙂

Dlaczego warto zobaczyć Monachium? Myślę, że wyżej przedstawiłam Wam przynajmniej kilka powodów! Ale odwiedzając stolicę Bawarii pamiętajcie, że to najdroższe miasto w Niemczech! Można tu jednak przyjechać i nie stracić majątku, a naprawdę warto 🙂

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! 
Jeśli interesuje Cię pobyt w Bawarii to zapraszam także do innych wpisów na ten temat:
Europa Londyn Wielka Brytania

Richmond upon Thames – moja ulubiona dzielnica Londynu

Wyjeżdżając po raz pierwszy do Londynu mój budżet był dość ograniczony, a chciałam zostać, tu jak najdłużej i poznać tutejszą kulturę i zobaczyć najważniejsze miejsca. Ceny noclegów w centrum były tak zawrotne, że nie mogłam sobie na nie pozwolić. Jeśli dobrze pamiętam był to 2015 rok, a funt stał wtedy bardzo wysoko (około 6 zł). Zaczęłam, więc szukać noclegu poza centrum, w dzielnicach oddalonych od niego jak najbardziej, ale na tyle bliskie żeby można było sensownie dojechać do centrum (strefy 4-5). Było to także dla mnie ważne z powodu licznych pobytów w archiwum w Kew (The National Archives), a jednocześnie trzeba było jakoś dojechać do The British Library w centrum miasta. Wyjeżdżając do Londynu trzeba, bowiem jeszcze pamiętać o komunikacji, która nie jest wcale tania. Im więcej stref musimy wykupić tym drożej, ceny dochodzą nawet do 60-70 funtów na tydzień za osobę! Warto, więc wliczyć ten koszt w nasze plany żeby na miejscu się nie zdziwić. Tym sposobem mój pierwszy i to długi pobyt w Londynie spędziłam przede wszystkim w Richmond upon Thames (później dowiedziałam się, że to podobno jedna z najdroższych dzielnic Londynu!), które zauroczyło mnie na długie lata. Trafiłam wtedy jednak do Hotelu Qeens, który także zapadł w mojej pamięci, niestety z innych powodów…

Hotel Queens

W końcu znalazłam dość przystępne dla mnie cenowo miejsce (choć i tak było drogo w porównaniu do cen noclegu w Europie). Hotel nazywał się Queens – i tak, ta nazwa mówi sama za siebie. Było tak jak myślicie.

Z tym miejscem wiąże się kilka śmiesznych historii. Tak jak napisałam nie należał do najtańszych w porównaniu z cenami noclegów w Polsce czy Europie, ale wzięłam go też z powodu śniadania w pakiecie. To zawsze jakaś oszczędność. Po pierwszej nocy spędzonej w dosyć nieschludnym pokoju, w którego centrum obok łóżka stał zlewozmywak (o tak!) zeszłam na śniadanie. Podeszła do mnie pani i zapytała: „Would you like some toast?” – zapamiętam ten zwrot do końca życia. Od tamtego momentu słyszałam to zdanie codziennie przez następne 8 poranków. Okazało się, że śniadanie to te „słynne” tosty z solonym masłem lub dżemem. Ewentualnie jeśli ktoś lubi to do dyspozycji było mleko, którego nie dzierżę, i płatki. W związku z tym przez kilkutygodniowy pobyt w Londynie jadłam na śniadanie tosty smarowane solonym masłem, bo dżemu też nie lubię… Do dziś jednak wspominam to z uśmiechem na twarzy, a tosty uwielbiam!

Wspomniałam ukradkiem, że Queens nie było zbyt schludne. Kolejna zabawna sytuacja także rozgrywała się w jadalni, gdzie podawano śniadanie. Pewnego dnia spojrzałam na sufit i zobaczyłam tam sporych rozmiarów kiciatego pająka. Myślałam, że zejdę na miejscu, bo takich robali nie cierpię, ale okazało się, że mój nowy kolega towarzyszył już nie jednym gościom hotelu. Był wyschnięty na wiór. Wszystkie śniadania w Queens spędzałam jedząc tosty patrząc raz na jakiś czas na pająka ochrzczonego przeze mnie Eduardo. Nie sposób nie wspomnieć tutaj także o panu, który pojawiał się na śniadaniu bez butów. No cóż…każdy ma swoje przyzwyczajenia 🙂

Jednak Richmond upon Thames to nie tylko hotele zarządzane w szczególny sposób przez właścicieli. To także urocze miasteczko z pięknymi willami, zielonymi parkami a także zachęcającym do spacerów deptakiem nad Tamizą.

Zwiedzanie Richmond upon Thames

Jak się tu dostać?

Richmond to jedna z najdalej od centrum oddalona dzielnica Londynu (ok. 13 km), do której dojeżdża metro. W granicach tego miasta znajduje się dopiero od 1965 roku.

Najlepiej oczywiście podjechać tutaj metrem District Line (zielone). Najczęściej trzeba przesiąść się na Victoria Line albo na Earl’s Court, aby podjechać do Richmond. Stacja metra, na której należy wysiąść nazwa się Richmond. Dojeżdża tutaj także kolejka miejska, także stacja Richmond. Można także bez problemu przemieszczać się sprawnie jeżdżącymi autobusami, jednak w zależności od miejsca pobytu będą to różne linie.

Co zobaczyć w Richmond upon Thames

Deer Park – Richmond Park

Bez wątpienia największą atrakcją dzielnicy Richmond jest Deer Park, który stanowi część Richmond Park. Richmond Park należy zresztą do parków królewskich (Royal Parks), a także jest narodowym rezerwatem przyrody. Przyciąga on sporo spacerowiczów, bo jak wskazuje sama nazwa można tam spotkać jelenie, a także daniele! Powiązania rodziny królewskiej z tym parkiem sięgają jednak najprawdopodobniej XII wieku i Edwarda (1272-1307), kiedy ten teren nazywano Manor of Sheen. Nazwę na Richmond zmieniono dopiero za Henryka VII. W 1625 roku Karol I przeniósł swój dwór właśnie do Pałacu Richmond w obawie przed plagą w Londynie, a tutejsze tereny przekształcił w park dla jeleni i danieli. Jego decyzja o ogrodzeniu ziemi w 1637 r. nie cieszyła się jednak popularnością wśród okolicznych mieszkańców. Do dziś zachowały się fragmentaryczne mury, zostały także częściowo odbudowane i wzmocnione.

Źródło zdjęcia: https://www.myownphotostory.pl/jelenie-richmond-park/
Źródło zdjęcia: https://101countriesbefore50.com/anglia/richmond-park/

Deptak nad Tamizą

Inną atrakcją w Richmond, którą uwielbiam jest deptak nad Tamizą. Co ciekawe w czasie przypływów (codziennie, przeważnie wieczorem) część chodnika jest zalewana przez rzekę i można przejść tylko w kaloszach, nie polecam więc wyprawy w tym czasie, bo może być problem z powrotem. Przy deptaku znajdują się także restauracje i bary, a także wypożyczalnie łódek. Niedaleko od mostu znajduje się przystań dla większych statków, skąd można popłynąć w rejs do centrum miasta i zobaczyć najważniejsze atrakcje Londynu.

Spacer ulicami dzielnicy

Kiedy po raz pierwszy wysiadłam z metra w Richmond z wielką walizką, miałam wrażenie, że znajduje się w osobnym niewielkim angielskim mieście. Tutaj tak naprawdę bardziej czuć ducha Wielkiej Brytanii, niż w centrum Londynu. Zabudowa nie jest tak wysoka, nie ma tu wieżowców czy wielkich centrów handlowych, dominują niskie kamieniczki, lokalne małe sklepiki i klasyczne bary, gdzie można zjeść coś pysznego i napić się tutejszego piwa. Uwielbiam kręcić się między małymi domkami i po okolicznych parkach. Do tego można też tutaj zrobić zakupy, czy to spożywcze czy odzieżowe. Ogólnie w Richmond znajdziecie wszystko czego potrzebujecie. Mi czasem zdarzało się, że nie ruszałam do City of London, a zostawałam tutaj, aby móc delektować się tutejszym wolniejszym niż centrum Londynu życiem.

Teraz kiedy odwiedzam stolicę Wielkiej Brytanii, a nocleg mam gdzieś indziej niż Richmond, to i tak odwiedzam to miejsce, właśnie ze względu na widok na Tamizę. To przypomina mi o moim pierwszym, bardzo mocno wyczekiwanym pobycie w Londynie. Oby i Wam zapadł on w pamięci i w sercu tak jak mi 🙂

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! A MOŻE ZNASZ INNE FOTOGENICZNE MIEJSCA W LONDYNIE? PODZIEL SIĘ SWOIMI WRAŻENIAMI W KOMENTARZACH!
Europa Francja Paryż

10 top atrakcji w Paryżu!

Paryż przyciąga rocznie masy turystów… Obfituje w tyle ciekawych i zabytkowych miejsc, że ciężko wybrać te kilka najważniejszych jeśli na zwiedzanie mamy zaledwie weekend. W związku z tym poniżej przedstawiam Wam mój subiektywny ranking 10 top atrakcji w Paryżu. Znajdziecie tam znane wszystkim miejsca, ale nie tylko, bo także atrakcje co prawda mocno turystyczne, ale rzadziej odwiedzane w czasie krótkiego wypadu. Po kilkukrotnych pobytach w stolicy Francji, myślę, że wybrałam dla Was najciekawsze atrakcje! Zapraszam w krótką podróż po Paryżu!

Wieża Eiffla

Niepodważalny symbol Paryża, a czasem nawet całej Francji. Tylko pomyśleć, że był to pomysł tymczasowy a wieża miała być rozebrana… Powstała w 1889 roku z okazji paryskiej wystawy światowej. Miała upamiętnić setną rocznice wybuchu rewolucji francuskiej, a także pokazać możliwości inżynieryjne tego kraju.

Czy Paryż byłby tak sławny bez tego zabytku? „Żelazna dama” może jest nieco przereklamowana, ale mówią tak przeważnie osoby, które jej nie widziały na żywo i nie jechały metrem numer 6 (charakteryzuje się oponami zamiast zwykłych kół jak w standardowym metrze), z którego rozpościera się widok na nią – szczególnie piękny nocą! Ja do dziś pamiętam dojazdy do przyjaciela w Paryżu, w których w drodze towarzyszyła mi właśnie Wieża Eiffla. Niezapomniane wspomnienia 🙂

Widok ze szczytu Wieży Eiffla

Trocadéro

Znikąd nie rozpościera się taki widok na Wieżę Eiffla, jak z Trocadero. To właśnie stąd Hitler oglądał zdobyty Paryż. Dzisiaj spotkamy tam głównie handlarzy wciskających na siłę breloczki z miniaturowym przedstawieniem wieży. Plac zawdzięcza swoją nazwę wygranej bitwie pod Trocadero w Hiszpanii. Od Wieży Eiffla oddziela go Sekwana i niewielki plac du Varsovie. Podobnie jak „Żelazna dama” powstał na wystawę, tym razem EXPO w 1937 roku. Najlepiej przyjść tu choć raz w ciągu dnia oraz w nocy, wtedy będziemy mogli wykonać najlepsze zdjęcia w nastrojowym klimacie.

Luwr

Dawna siedziba królów Francji aktualnie mieści jedno z najsławniejszych (a zarazem największych) muzeów sztuki na świecie. Już od XII wieku znajdował się tutaj zamek warowny, który cztery stulecia później został przekształcony na renesansowy pałac. Można tu zobaczyć jedne z najsławniejszych dzieł sztuki i zabytki o znaczeniu międzynarodowym, m.in: Mona Lise Leonarda da Vinci, kodeks Hammurabiego, Nike z Samotraki czy Wenus z Milo.

Ogromną popularnością wśród turystów cieszy się charakterystyczna szklana piramida, znana Wam zapewne z filmu z Tomem Hanksem „Kod Leonarda da Vinci”. Do dziś budzi ona jednak sporo kontrowersji, a część Francuzów twierdzi, że niszczy ogólny widok na Luwr. Pomysłodawcą jej budowy był prezydent François Mitterrand. To jednak idealne miejsce do zdjęć 🙂

Wersal

Co prawda to nie Paryż, ale nie mogę nie wspomnieć o tym miejscu! Dawna siedziba Króla Słońce przyciąga miliony turystów, co nie powinno jednak nikogo dziwić. Przepych, wszędobylskie złoto, zapach romansu – czego więcej potrzeba ciekawej duszy podróżnika? Poza samym pałacem warto odwiedzić także tamtejsze ogrody – to one stały się inspiracją dla większości parków w stylu francuskim. Tylko uważajcie, największe i najbardziej reprezentacyjne fontanny działają tylko w wyznaczone dni (głównie weekendy), a wtedy wstęp jest płatny!

Jeśli zawitasz do Paryża na kilka dni, to koniecznie musisz odwiedzić Wersal! Inaczej nie mów nikomu, że byłeś w stolicy Francji… To jak być w Egipcie i nie widzieć piramid!

Pusta Sala Lustrzana to prawdziwa rzadkość! W czasie standardowego zwiedzania nie uświadczycie takiego widoku…
Ja miałam okazję brać udział w oprowadzaniu po Wersalu uczestników konferencji naukowej, w której brałam udział – cały Wersal był nasz!!!

Łuk Triumfalny i Champs Élysées

Wielki Napoleon Bonaparte musiał przecież pozostawić po sobie ślad w stolicy Francji. Upamiętnieniem jego zwycięstw miał być właśnie Łuk Triumfalny (Grande Arc) przy słynnych Champs Élysées. Co ciekawe można także na niego wejść i zobaczyć widok na okolice. Do tego pojawiają się informacje, że Pola Elizejskie do 2024 roku będą terenem zielonym dostępnym tylko dla pieszych! To świetna wiadomość!

Bazylika Sacre Coeur

Gdy w 1870 roku wybuchła wojna francusko-pruska francuscy przemysłowcy obiecali, że jeśli Paryż nie ucierpi to własnymi środkami wybudują oni bazylikę ku czci Serca Jezusowego. Po zakończeniu działań wojennych okazało się, że stolica Francji stoi nienaruszona… Przemysłowcy postanowili dotrzymać słowa i postawić świątynię. Tym sposobem powstała przepiękna Sacre Coeur górująca nad okolicą. Budowę rozpoczęto w 1876 roku, a ukończono w 1914, jednak z powodu wybuchu I wojny światowej nie udało się konsekrować bazyliki. Uczyniono to dopiero 5 lat później.

Sacre Coeur, biała bazylika górującą nad okolicą, cieszy się ogromną popularnością wśród turystów. Najlepiej zdjęcie wykonać ze schodów prowadzących do świątyni. Na miejscu możecie zakupić także obrazy – wokół wystawiają się lokalni malarze.

Katedra Notre Dame

Kolejny symbol Paryża (mimo, że we Francji możemy zobaczyć ciekawsze zabytki tego typu), Katedra Notre Dame jest jednym z najcenniejszych kościołów na świecie. Do dziś zapewne większość z Was pamięta jak międzynarodowy symbol był pożerany przez ogień na naszych oczach. Powiem szczerze, że cisnęły mi się wtedy łzy do oczu. Teraz można już wejść na plac otaczający słynną katedrę, nie można jednak zobaczyć jej wnętrz. Oby Francuzi nie zrobili z niej kolejnego modernistycznego potworka.

Katedra została wzniesiona w centrum miasta (tzw. Ile de la Cite) na miejscu dwóch wcześniejszych kościołów. Jej budowa trwała 180 lat (1163–1345)!

Ogrody Luksemburskie

Ogrody Luksemburskie z pałacem o tej samej nazwie to raczej nie podstawowy punkt wycieczek do Paryża, jednak moim zdaniem jak najbardziej warto je odwiedzić. Poza turystami spotkacie tutaj także mieszkańców miasta próbujących odetchnąć od codziennego, pędzącego życia. Ogrody wybudowano po 1630 roku na życzenie Marii Medycejskiej, drugiej żony Henryka IV. Powstały głównie z powodu tęsknoty królowej do rodzinnych stron, przede wszystkim Florencji, z której pochodziła. Pałac jest obecnie siedzibą Senatu.

La Grande Arche de La Défense

Większość myśli, że Paryż ma tylko jeden Łuk Triumfalny. Nic bardziej mylnego! W linii prostej od zabytkowego łuku wybudowano nowy i o wiele większy – La Grande Arche (powstał w latach 1982-1989). Do tego otacza go supernowoczesna dzielnica La Défanse. To gratka przede wszystkim dla osób lubujących się w wieżowcach i nowoczesnych budynkach. Ale z pewnością warto! Ogrom La Grande Arche jest powalający!

Kanały Saint Martin

To atrakcja raczej mało znana wśród turystów i odwiedza się ją raczej jeśli mamy możliwość dłuższego pobytu w Paryżu. Ale to błąd! Kanały mają prawie 5 km długości, powstały z powodu problemów z wodą pitną dla mieszkańców miasta. Mimo, że borykano się z tą kwestią od lat, to dopiero Napoleon postanowił temu zaradzić. Do tego Kanały Saint Martin pełniły ważną rolę ekonomiczną, gdyż transportowano nimi liczne towary. Powstawały 23 lata – od 1802 do 1825 roku.

Oczywiście, wyżej wymienione miejsca, to nie wszystkie atrakcje, które warto odwiedzić w Paryżu, a wypisanie ich wszystkich zajęłoby o wiele więcej miejsca! Wielu może mówić, że zabrakło w moim rankingu takich miejsc jak Moulin Rouge, cmentarz Père-Lachaise, Panteonu czy Opery Garnier. Chciałam tu jednak także pokazać kilka miejsc, które nie są powszechnie znane turystom. Mam nadzieje, że ten krótki ranking przypadł Wam do gustu!

Jeśli podobał ci się wpis zostaw serduszko albo komentarz! Odwiedziłeś Paryż? Koniecznie daj znać jaka atrakcja najbardziej zapadła ci w pamięci!
Europa Miśnia Niemcy Saksonia

Co zobaczyć w Saksonii? Miśnia – królestwo porcelany, zamek zwany trendseterem i nie tylko.

Już kilkukrotnie wspominałam na blogu, że Niemcy to nieodkryty turystyczny diament Europy. Większość z Was z pewnością słyszała o kolorowej i porywającej za serce Bawarii czy dolinie Mozeli, jednak zapominamy często o miejscach, które są najbliżej nas. Saksonia, leżąca zaraz przy naszej zachodniej granicy zaczyna powoli funkcjonować w naszej mentalności jako region warty odwiedzenia, mimo to mam wrażenie, że sporo osób nie dostrzega jej walorów. Pokutuje nadal przekonanie o zacofanym NRD, nie mówiąc o ogólnej niechęci Polaków do Niemców. Znacząco wpływa to na wybór naszych celów turystycznych. A szkoda, bo warto odwiedzić pobliską Saksonię i jedno z tamtejszych miasteczek – Miśnię!

Miśnia w moich planach podróżniczych była już od dawna, jej panorama którą mijałam wiele razy jadąc w głąb Niemiec na długo utknęła w mojej głowie. W momencie kiedy otworzono polskie granice i można było „wybyć” z kraju wybór był prosty! Wpłynęło na niego kilka czynników, w tym możliwość łatwego dojazdu samochodem (mieszkam w województwie opolskim, więc podróż zajmuje 3 godziny) i możliwość szybkiego powrotu do kraju w razie zmiany sytuacji związanej z koronawirlsem.

Jedno z moich ulubionych zdjęć wykonałam właśnie w Miśni!

Dojazd do Miśni

Miśnia leży w landzie Saksonia, graniczącym z Polską; oddalona jest o 27 km od Drezna – stolicy regionu. Między miastami można przemieszczać się zarówno samochodem, jak i pociągiem, statkiem czy rowerem.

Ścieżka rowerowa z Drezna do Miśni wiedzie wzdłuż Łaby (Elberadweg) i ciągnie się przy wzgórzu zamkowym. Szlak został oznakowany, więc z pewnością się nie zgubimy.

Historia Miśni

Miśnia została założona około 929 r. (choć pierwsza wzmianka pochodzi z 968 r.) na rozkaz króla Henryka I Ptaszknika. Jej głównym celem było zapanowanie nad nowymi zdobytymi ziemiami, które należały wcześniej do słowiańskiego plemienia Glomitów. Nieodzownie historia Miśni wiąże się z górującym nad nią zamkiem (na początku oczywiście drewnianym grodem) Albrechtsburg, pod którym rozrastała się osada. Słowianie zamieszkujący te tereny sprawiali Cesarstwu Niemieckiemu jednak nie małe problemy. Przykładem może być choćby 1002 r., kiedy to mieszkańcy miasta wygnali niemieckich strażników i otworzyli bramy dla maszerującego w tym kierunku Bolesława Chrobrego. W związku z tym Miśnia przez kilka miesięcy należała do Państwa Piastów. Ponownie gród starał się zdobyć w 1015 r. Mieszko II, wyprawa jednak nie powiodła się. Z tego czasu zachował się jednak ciekawy opis oblężenia Miśni sporządzony przez kronikarza Thietmara:

Thietmari merseburgiensis episcopi chronicon (Kronika Thietmara)

Tymczasem cesarz dotarł ze swoim wojskiem do Strzały, a ponieważ wiedział, że Mieszko następuje mu na pięty z siłą zbrojną, nakazał margrabiemu Hermanowi przybyć szybko do obrony miśnieńskiego grodu, sam zaś udał się prosto do Merseburga. Mieszko atoli, pouczony przez swojego niegodziwego ojca, skoro tylko zauważył, że nasi [tj. niemcy] odeszli rozdzieleni na części, nie pozostawiwszy żadnej osłony, przeprawił się 13 września o świcie przez Łabę pod wspomnianym grodem z siedmiu legiami i nakazał jednym z nich pustoszyć okolicę, drugim zaś przystąpić do zdobywania grodu. Kiedy to zobaczyli wietnicy, zwątpili o możność ocalenia i zostawiając prawie całą chudobę, schronili się do warowni leżącej w górnej części grodu … Margrabia Herman widząc jak jego nader szczupła garstka obrońców słabnie, zwątpił w ocalenie, rzucił się na ziemię i błagał o zmiłowanie Chrystusa … następnie zaś przywołał na pomoc niewiasty. Te stanęły na szańcach i rzucając stąd kamienie wsparły mężczyzn. Ogień, który podłożono, ugasiły z braku wody miodem i, Bogu dzięki, poskromili wściekłość i zuchwałość wroga. Mieszko obserwował te zmagania z pobliskiej wysokiej góry, oczekując przybycia dalszych oddziałów. Ci pustosząc i paląc, gdzie tylko był ogień, wszystko wokoło aż do rzeki Gany, powrócili późno na zdrożonych koniach i byliby przenocowali tam ze swoim wodzem, by ruszyć nazajutrz do szturmu, gdyby nie zauważyli przybierającej wody na Łabie… Polacy, mimo wielkiego zmęczenia, wycofali się w nader pomyślnych warunkach.

Piastowscy władcy odwiedzali także Miśnię w celach politycznych. W 1046 r. w tutejszym zjeździe uczestniczył Kazimierz I Odnowiciel, a nawet książę pomorski Siemomysł. Kilkadziesiąt lat później (1071 r.) w Miśni pojawił się Bolesław II Szczodry w celu spotkania z królem niemieckim Henrykiem IV Salickim i księciem czeskim Wratysławem II. Polacy jeszcze nie raz zapiszą się w historii Miśni.

Średniowiecze to czas intensywnego rozwoju dla miasta. Wybudowano wtedy liczne, piękne kamienice, a do Miśni ściągnęli kupcy, dzięki czemu rozwijały się tutejsze cechy rzemieślnicze. W tym czasie miasto uzyskało także prawa miejskie (1332), a w 1410 r. zakończono budowę tutejszej katedry św. Jana i św. Donata (znajduje się zaraz przy zamku Albrechtsburg). Od XI do XIV w. Miśnia podlegała pod arcybiskupstwo gnieźnieńskie, a pod bezpośrednią zwierzchność Watykanu dostała się dopiero po ustąpieniu Jana Kietlicza, który był biskupem miśnieńskim w latach 1392-1398.

Jednym z ważniejszy etapów w historii Miśni z pewnością było panowanie króla polskiego, a zarazem elektora Saksonii Augusta II Mocnego (w Saksonii Fryderyka Augusta I, zresztą bardzo dobrze zapamiętanego przez Saksończyków). To za jego panowania, w 1710 r., powstała słynna fabryka porcelany, a dokładniej Królewsko-Polska i Elektorsko-Saska Manufaktura Porcelany (niem. Königlich-Polnische und Kurfürstlich-Sächsische Porzellan-Manufaktur). Była to pierwsza tego typu instytucja w Europie. Fabryka swoją siedzibę miała na zamku Albrechtsburg, a w 1863 przeniesiono ją do obecnej lokalizacji na osiedlu Triebischtal. Warto także wspomnieć, że Miśnia jako część Królestwa Saksonii została w latach 1807-1815 połączona unią z Księstwem Warszawskim. W XIX w. utworzono tutaj także pierwszą w Saksonii fabrykę fortepianów, w której w 1999 r. otworzono muzeum pokazujące historię produkcji tych instrumentów (pierwsze tego typu w Niemczech). Od 1871 r. Miśnia należała do zjednoczonych Niemiec. Niestety sporo zniszczeń miasta przyniosły rządy Hitlera. Z Miśni utworzono wtedy miasto-twierdzę. Po przekroczeniu przez Armię Czerwoną Łaby postanowiono wysadzić mosty, co zrujnowało okoliczne budynki. Mieszkańcy gwałtownie zaprotestowali przeciwko samobójczej obronie, a dzięki ich postawie udało się uratować miasto. Po II wojnie światowej Miśnia trafiła do radzieckiej strefy okupacyjnej.

Co warto zobaczyć w Miśni?

Zwiedzanie Miśni jest bardzo intuicyjne i nie potrzebujemy specjalnego przewodnika czy ściśle ułożonego planu. Najważniejsze atrakcje rzucają się od razu w oczy i znajdują się w niedużej odległości od siebie, większość w obrębie starówki.

TIP: Od kwietnia do października pomiędzy najważniejszymi atrakcjami Miśni co 30 minut kursuje niewielki autobus – przystanki: Zamek/Katedra (Albrechtsburg Meissen/Dom), Rynek (Markt) i Manufaktura Porcelany (Porzellan-Manufaktur). W czasie przejażdżki (do wyboru dłuższa lub krótsza) można posłuchać ciekawostek na temat historii miejscowości.

Zamek Albrechtsburg, czyli saksoński trendsetter

Informacje praktyczne na temat zwiedzania Albrechtsburga:
  • Godziny otwarcia: od marca do października – codziennie od 10:00 do 18:00; od listopada do lutego – codziennie od 10:00 do 17:00; zamknięte: 24-25 grudnia, 1 stycznia, 13-24 stycznia.
  • Cennik: bilet normalny 8 euro, ulgowy 6,50 euro; darmowe wejście dla dzieci poniżej 5 lat. W cenę biletu wliczony jest audioprzewodnik, także w języku polskim oraz przewodnik dla niesłyszących.
  • Istnieje możliwość zakupu łączonego biletu, mamy tutaj dwie opcje: 1. Zamek Albrechtsburg i Manufaktura Meissen: bilet normalny 15 euro, ulgowy 10 euro; 2. Zamek Albrechtsburg i Katedra: bilet normalny 11 euro, ulgowy 7 euro.
  • Należy pamiętać, że jeśli chcemy wykonywać zdjęcia w zamku trzeba wykupić zgodę za 2 euro.
  • W zamku znajduje się kawiarnia oraz sklepik z pamiątkami.
  • Nieopodal zamku, przy rzece znajdują się płatne miejsca parkingowe (ok. 1 euro za godzinę). Prowadzi z niego bezpośrednie dojście do Albrechtsburga od Leipziger Straße. Drugi parking znajduje się u podnóża wzgórza zamkowego przy Meisastraße i na parkingu poziomowym przy windzie wiodącej na dziedziniec zamkowy.
  • Na wzgórze zamkowe można wjechać panoramiczną windą.
  • Albrechtsburg można zwiedzić dookoła idąc tzw. górną promenadą obok murów spichlerza, zamku i katedry, aż do schodów biegnących do sądu. Można stąd zobaczyć dolinę Łaby oraz rynek miasta. Spacer trwa kilkanaście minut, droga nie jest wymagająca.
  • Do zwiedzenia jest kilka pięter zamku, na których przedstawiona jest historia zamku, jego przebudowy i innowacji architektonicznych. Dowiemy się także co nieco o produkcji porcelany. Zwłaszcza sale na pierwszym piętrze są imponujące. Zwiedzanie zajmuje nawet do 2 godzin, więc warto zaplanować więcej czasu.
Zamek Albrechtsburg
W drodze do Albrechtsburga

Miśnia i tamtejszy zamek nie bez powodu nazywane są kolebką Saksonii. To tutaj w 929 r. król Henryk I wzniósł na wzgórzu nad Łabą drewniane obwarowania, które miały strzec terenów granicznych państwa. W tym miejscu rezydował margrabia, który władał całą Marchią Miśnieńską. Wieki później stanął tu przepiękny zamek Albrechtsburg uważany za główny symbol miasta.

Za panowania braci Ernesta i Albrechta powstał na wzgórzu Zamek Albrechtsburg (1471, 1524). Nowa budowla w stylu późnogotyckim miała pełnić funkcję administracyjną oraz mieszkalną. W związku z tym Albrechtsburg był pierwszym w historii Niemiec zamkiem rezydencyjnym, a nie obronnym. Architektem został wybrany Arnold z Westfalii, który otrzymał zamówienie na postawienie bardzo okazałej budowli. Wyzwaniem było strome zbocze. Rozwiązano ten problem dzięki stworzeniu dwupiętrowego podpiwnicza, które utworzyło podstawy dla parteru i kolejnych trzech pięter. Budowla jest pełna innowacji. Można do nich zaliczyć m.in. przeprowadzenie światła przez okna z łukami kotarowymi, sklepienia kryształowe, grubsze ku górze ściany czy wyciągi kominowe, które poprowadzono częściowo w ścianach. Uwagę przyciąga także duża klatka schodowa z wijącymi się wokół słupa schodami.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Charakterystyczna klatka schodowa

Mimo kunsztownych przygotowań zamek nigdy nie został wykorzystany w celach rezydencjonalnych, ponieważ już w trakcie przebudowy bracia podzielili podległe sobie terytorium. Przez większość czasu Albrechtsburg stał pusty, co jakiś czas przyjmując gości na przyjęcia czy spotkania łowieckie. Dopiero za panowania Augusta II Mocnego zamek odżył. W 1710 r. otworzono tutaj pierwszą w Europie manufakturę porcelany, którą produkowano w murach Albrechtsburga przez 153 lata.

Po przeniesieniu manufaktury w inne miejsce konieczna była renowacja zamku z powodu zniszczeń, które pojawiły się w trakcie produkcji porcelany. Od 1873 r. dzięki repatriacjom otrzymanym od Francji za wojnę na zamku pojawiały się malowidła ścienne przedstawiające historyczne wydarzenia związane z Albrechtsburgiem, tutejszą Marchią, Wettynami i słynną porcelaną. Poza malowidłami w nowoczesnym stylu powstały także takie według wzorów gotyckich, które wykonał profesor Ernst Händel z Weimaru. Po pewnym czasie na zamku pojawiły się także kopie mebli, podłóg, drzwi, kominki, a także różnego rodzaju eksponaty.

Katedra św. Jana i św. Donata

Na wzgórzu w Miśni poza monumentalnym zamkiem można zobaczyć Katedrę św. Jana i św. Donata. Jej początki sięgają już drugiej połowy X w., kiedy to papież Jan XIII erygował diecezję miśnieńską, której głównym celem miała być chrystianizacja Serbów łużyckich. Biskupstwo zostało podporządkowane metropolii w Magdeburgu. W 968 r. na wzgórzu stanęła pierwsza świątynia, którą przebudowano na kościół gotycki między rokiem 1240 a 1260. Przez następne lata dobudowywano kolejne kaplice: św. Marii Magdaleny, św. Jana, a później dwie wieże, które zostały zniszczone od uderzenia pioruna. Charakterystyczne, neogotyckie dwie wieże, które widać na zdjęciach poniżej dobudowano dopiero na początku XX w.

Od 1425 r. w Kaplicy Książęcej chowani są przedstawiciele dynastii Wettynów i do dzisiaj w katedrze można podziwiać wykonany z brązu grobowiec księcia Fryderyka. Postacią z Rzeczypospolitej, która związana jest z tutejszą świątynią w Miśni jest Barbara Jagiellonka, córka króla Polski Kazimierza Jagiellończyka. W 1496 r. została ona żoną księcia saskiego Jerzego I Brodatego. Zmarła w 1534 r. i została pochowana w podziemiach Kaplicy św. Jerzego w katedrze miśnieńskiej. Kolegiacie w testamencie przekazała złoty krzyż.

W 1559 r. elektor August Wettyn zsekularyzował biskupstwo miśnieńskie, a kilkadziesiąt lat później urząd złożył ostatni biskup rzymskokatolicki. Katedra stała się własnością ewangelików. W związku z tym w jej wnętrzach można zobaczyć do dziś wiele pamiątek z czasów reformacji, m.in. dzieła Łukasza Cranacha starszego (np. portrety Marcina Lutra i Filipa Melanchtona). Rzymskokatolicką diecezje reaktywowano w 1921 r., a decyzję tą podjął Benedykt XV. Nową stolicą biskupstwa został Budziszyn. Do tradycji diecezji miśnieńskiej nawiązuje biskupstwo drezdeńsko-miśnieńskie (1979), a rolę katedry przejął kościół pw. Św. Trójcy w Dreźnie.

Informacje praktyczne o Katedrze miśnieńskiej
  • Godziny otwarcia: kwiecień-październik: 9.00-18.00; listopad-marzec: 10.00-16.00; 24 i 25 grudnia zamknięte.
  • Bilety: normalny 4,50 euro, ulgowy 3,00 euro; bilet łączony – Zamek Albrechtsburg i Katedra: bilet normalny 11,00 euro, ulgowy 7,00 euro.
  • Zwiedzanie: 30 minut do godziny.

Rynek i okolice

Miśnieńska starówka charakteryzuje się wąskimi, brukowanymi uliczkami, a także estetycznie odrestaurowanymi budynkami mieszczańskimi z okresu renesansu. Jej centrum stanowi późnogotycki ratusz, który pierwotnie powstał w XV w. Duży wpływ na jego wygląd miał Arnold von Westfalen. Trzy stulecia później przeprowadzono jego renowację, a w 1910 r. odnowiono elewację, która miała nawiązywać do oryginalnego wyglądu ratusza. Budynek odremontowano w 2010 r.

Ratusz

Zaraz przy rynku znajduje się kościół Frauenkirche. Pierwsza wzmianka na jego temat pochodzi z 1205 r., a świątynia wymieniona została w dokumencie biskupa Miśni Dietricha II jako kaplica Mariacka. W XIV w. figuruje już pod nazwą Kaplicy Najświętszej Marii Panny lub Frauenkirche. Pierwotna budowla została zniszczona z powodu licznych pożarów, które nawiedzały miasto w latach 1450-1520. W związku z tym powstał wtedy nowy kościół w stylu późnogotyckim. W następnych latach świątynia otrzymała także ośmioboczną wieżę. Gruntowny remont kościoła został przeprowadzony w latach 1883-1884. Z ciekawostek warto wspomnieć, że tutejszy kurant jest najstarszym tego typu obiektem wykonanym z porcelany na całym świecie! Do dzisiaj działa!

Frauenkirche

Zaledwie kilka kroków od rynku znajduje się pomnik Henryka I Ptasznika, króla Niemiec w latach 919-936, a także założyciela zamku miśnieńskiego. Informacja na temat założenia miasta przez monarchę umieszczona jest na banerze przy fontannie. Ta została zaś wykonana wraz z placem Heinrichsbrunnen w 1863 r. Autorem fontanny był drezdeński rzeźbiarz Robert Henze (1827-1906), a pomnik na niej przedstawia Henryka I Ptasznika, który trzyma w ręce projekt zamku.

Polecam także spacer uroczymi uliczkami Miśni, napotkamy tu romantyczne dziedzińce, sklepiki sztuki rzemieślniczej, oryginalne winiarnie i piękne kamienice. Polecam także przejść się nad Łabę!

Nad Łabą

Miśnieńska Fabryka Porcelany

Bez wątpienia Miśnia słynie najbardziej z porcelany! Aktualna siedziba Miśnieńskiej Fabryki Porcelany to jedyne miejsce w moim zestawieniu, które oddalone jest nieco od starówki (ok. 15 minut). Z pewnością warto odwiedzić to miejsce! To właśnie dzięki „białemu złotu” z charakterystycznym symbolem skrzyżowanych niebieskich mieczy (malowanych kobaltem pod glazurą) Miśnia zyskała znaczenie międzynarodowe! W celu zobaczenia tutejszej porcelany miasto to odwiedza masa turystów, którzy mogą nawet wziąć udział w warsztatach wyrabiania białego złota.

Symbol Manufaktury Miśnieńskiej
(źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Meissen_porcelain)

Z powstaniem manufaktury porcelany w Miśni wiąże się ciekawa historia. Jej twórca, alchemik Johann Frierdich Böttger miał bowiem wynaleźć złoto, którego bardzo pragnął król August II Mocny. Po wielu próbach udało się jednak uzyskać porcelanę (1709) i z tego też powodu nazywana jest białym złotem. Elektor saski był zafascynowany odkryciem i ofiarował kolejne środki na rozbudowę badań Böttgera i rozbudowania fabryki, która jak już wiecie swoją siedzibę otrzymała na zamku Albrechtsburg. Czystą, białą porcelanę udało się uzyskać w 1713 r. W początkowych latach w manufakturze zastosowano przede wszystkim chińskie wzory, poniekąd sławne na cały świat. Ogromny rozkwit przeżywała w latach 1733-1756 za sprawą kreatywnego rzeźbiarza Johanna Joachima Kändlera, który zasłynął jako projektant figurek przedstawiających ludzi i zwierzęta.

Kryzys dotknął manufakturę w trakcie wojny siedmioletniej (1757-1763), kiedy to zrabowano wyroby porcelanowe, urządzenia, a część z nich wywieziono do Berlina. Przez następne kilkadziesiąt lat fabryka nie odzyskała już swojej świetności. Po okresie wojen napoleońskich przeprowadzono modernizację manufaktury, wprowadzono m.in. nowe metody przemysłowe. W 1910 r. z okazji jubileuszu 200-lecia powstania fabryki wydano specjalną księgę pamiątkową i odlano figurki według osiemnastowiecznych modeli Kändlera. Przez cały XX w. porcelanowe wyroby w Miśni odzwierciedlały aktualne tendencje w sztuce i wzornictwie. Do dziś, manufaktura miśnieńska jako jedna z nielicznych kontynuuje tradycję manufakturowej i rzemieślniczej produkcji luksusowych produktów.

Informacje praktyczne o Manufakturze Porcelany
  • Godziny otwarcia: codziennie; od maja do 31 października – 9.00-18.00; od listopada do 30 kwietnia – 9.00-17.00; od 31 grudnia do 1 stycznia – 10.00-16.00; 24-26 grudnia – zamknięte.
  • Cennik: normalny – 12 euro, ulgowy – 8 euro; bilet łączony: Zamek Albrechtsburg i Manufaktura Meissen: bilet normalny 15 euro, ulgowy 10 euro.
  • Na miejscu znajduje się sklepik z oryginalnymi wyrobami z manufaktury porcelany (warto zajrzeć na półki z przecenami) oraz restauracja i kawiarnia.
  • Na miejscu prowadzone są warsztaty, jeśli ktoś jest zainteresowany warto śledzić stronę Manufaktury

Co i gdzie zjeść w Miśni?

W rynku i na starówce znajdziemy kilka dobrych restauracji. W Niemczech ogólnie ciężko trafić na złą kuchnię w centrum miasta, kwestia na jaki budżet możemy sobie pozwolić. Legendarna jest już sięgająca korzeniami do XVI stulecia restauracja Historisches Restaurant Vincenz Richter znajdująca się zaraz przy rynku, za kościołem Frauenkirche. Z pewnością ją zauważycie, ponieważ prowadzą do niej charakterystyczne schodki. Jednak jeśli chcecie zjeść tu obiad lub kolację warto stolik zarezerwować dzień wcześniej – jest oblegana przez mieszkańców!

Historisches Restaurant Vincenz Richter

Oczywiście możecie także zajść do każdej lepszej restauracji w rynku czy w uliczkach miasta. Jednak podobnie bardzo trudno znaleźć tam wolne miejsce… Mi udało się zajść do Schwerter Schankhaus & Hotel i jak najbardziej mogę polecić to miejsce. Najlepiej oczywiście zamówić jakieś niemieckie danie, głównie są to potrawy mięsne, jednak nawet wegetarianie znajdą coś dla siebie. Standardowo polecam sznycla, a dla kogoś kto nie ma ochoty na mięso to idealny będzie Käsespätzle, czyli makaron/kluseczki wykonane z jajek, podawane z sosem z sera (przeważnie emmentaler) i posypane prażoną cebulką.

Odwiedzając Saksonie koniecznie trzeba także spróbować tutejszego wina! Winorośla uprawiane od przeszło 800 lat na stromych zboczach Doliny Nadłabskiej dają wyjątkowe smakowo trunki. Jeśli jednak chcecie zabrać ten przysmak ze sobą do domu przygotujcie się na nieco wyższą cenę – cena butelki wina zaczyna się od około 8-10 euro.

Pamiątki z Miśni

W tym wypadku odpowiedź może być tylko jedna! I chodzi tutaj oczywiście o porcelanę! Natkniemy się na nią w zasadzie na każdym kroku, ogromny jest także zakres cenowy takich pamiątek, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Do wyboru mamy zastawę stołową, filiżanki, kubki, wazony, figurki przedstawiajace ludzi czy zwierzęta. Porcelany możemy szukać zarówno w sklepikach na starówce czy w sklepie z pamiątkami w Fabryce Porcelany. W tym drugim przypadku musimy się przygotować jednak na zawrotne ceny! Filiżanka może kosztować nawet 200 euro i więcej!

Miśnieńska (i nie tylko) porcelana do zakupienia w jednym z antykwariatów na starówce

Okolice Miśni

Schloss Moritzburg

Zaledwie kilkanaście kilometrów od Miśni leży olśniewający pałac myśliwski Augusta II Mocnego. Słynny Moritzburg co roku przyciąga masę turystów, a w jego otoczeniu z pewnością spędzisz przyjemne kilka godzin. Nie zapomnij zabrać ze sobą karmy dla ptaków – jest ich tutaj masa!

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Schloss Moritzburg to zapraszam do osobnego wpisu na blogu: Co zobaczyć w Saksonii? Pałac Moritzburg – barokowa perła Saksonii.

Drezno

Drezno jest jednym z najpiękniejszych miast Niemiec, a jeśli mieszkamy w województwie dolnośląskim, opolskim, lubskim itp. dojedziemy tam w zaledwie kilka godziny.

Największą popularnością w Dreźnie cieszy się stare miasto, poza pięknymi budynkami znajdujemy tam również liczne kawiarenki, restauracje i sklepiki. W przypadku zabytków do najważniejszych należy zaliczyć zamek drezdeński, który przez lata pełnił rolę siedziby książąt Saksonii, rokokowy Pałac Zwinger, Katedrę św. Trójcy, Albertinum (dawniej gmach zbrojowni, aktualnie znajduje się tutaj muzeum Państwowych Zbiorów Sztuki), Złotego Jeźdźca przedstawiającego księcia Fryderyka Augusta I (naszego króla Augusta II Mocnego) i budynek Opery (Semperoper). Koniecznie należy także zobaczyć olbrzymią mozaikę z kafelków miśnieńskiej porcelany, która została wykonana w XIX wieku. Przedstawia ona „Orszak książęcy” i została wykonana w celu upamiętnienia 800–letniej historii władców z dynastii Wettynów.

https://www.instagram.com/p/B9cfMKPlI7E/?utm_source=ig_web_copy_link

Przekonani do Saksonii?

Mam nadzieje, że przekonałam Was do odwiedzenia Saksonii i Miśni! Przez ostatnie lata Niemcy, a przede wszystkim graniczące z Polską landy nie były traktowane jako atrakcyjne pod kątem turystycznym. Teraz wszystko szybko się zmienia, a Saksonia zaprasza nas z otwartymi rękami! Ja mam nadzieje, że niedługo tam wrócę!

Meklemburgia-Pomorze Przednie Schwerin

Schweriner Schloss – niemiecka gwiazda wśród zamków

Kto nie słyszał o gwieździe niemieckiej północnej architektury? Mam czasem wrażenie, że minął bum na Schloss Neuschwainstein i coraz częściej „atakują” nas w mediach właśnie jego północnym odpowiednikiem. Bo nie wiem czy słyszeliście, ale Schweriner Schloss nazywany jest właśnie „Neuchwainsteinem Północy” (nie mam pojęcia czy dobrze to odmieniłam…). Ochów i achów na stronach internetowych na jego temat jest masa, a widok z powietrza który łatwo można znaleźć w przeglądarkach internetowych jest faktycznie imponujący. Będąc na wyjeździe w pobliskiej Lubece postanowiłam sprawdzić ile jest w tym wszystkim prawdy! Czy Schweriner Schloss jest faktycznie kolejną niemiecką gwiazdą wśród zamków?

Położenie, dojazd i informacje praktyczne

Schweriner Schloss (miejscowość Schwerin) leży w Meklemburgii Pomorze Przednie, na wyspie nad jeziorem Schwerin See. Polacy mieszkający blisko północnej granicy z Niemcami mogą do niego pojechać na jeden dzień. Ze Szczecina jedzie się tam trochę ponad 3 godziny. Jeśli jedziemy z innych terenów Polski najlepiej wynająć już jakiś pokój, czy to w Schwerinie czy w okolicznych miejscowościach. Ja odwiedziłam pałac w drodze z Lubeki do Bremy, trochę musiałam zrobić kółko, ale tak bardziej odpowiadało mi to czasowo.

Widok na Schweriner Schloss od strony jeziora

Historia Pałacu Schwerin

Swój pierścieniowy kształt Schweriner Schloss zawdzięcza grodowi i jego wałom, które znajdowały się w tym miejscu w X wieku. Wspominał o nim nawet w trakcie swojej podróży słynny, żydowski kupiec Ibrahim ibn Jakub. Samo miasto Schwerin powstało w XII wieku, a w momencie ustanowienia tam biskupstwa uzyskało duże wpływy. W XIV stuleciu posiadłość zakupili potomkowie Nikolta, którzy uzyskali tytuł książąt Meklemburgii. To właśnie oni doprowadzili do rozbudowy tutejszego grodu i dostosowali go do potrzeb mieszkalnych. Z tego czasu zachował się dom biskupi.

Przez następne lata pałac był przebudowywany lub dobudowywano do niego kolejne pomieszczenia. Na początku XVII wieku opracowano nowe plany budynku, tym razem w stylu renesansu niderlandzkiego. Przebudowę przerwała jednak wojna 30-letnia i dopiero po jej zakończeniu ukończono prace.

W latach 30. i 40. XIX wieku zamek znajdował się w złym stanie technicznym, do tego złożony z budowli powstałych w rożnym stylu architektonicznym nie spełniał oczekiwań wielkiego księcia Pawła Fryderyka I. Postanowiono więc wznieść całkiem nową budowlę w starym ogrodzie, gdzie teraz znajduje się muzeum. Tego planu nie udało się ukończyć z powodu nagłej śmierci władcy. Jego następca, Fryderyk Franciszek II postanowił przebudować historyczny zamek.

Zawsze mam takie szczęście, że muszą coś remontować 😀

Dzisiejszą formę, którą możemy oglądać zamek uzyskał w latach 1845-1857. Przebudowa nawiązywała do popularnego wtedy w Niemczech nurtu historyzmu romantycznego. Wiele osób myśli, że najpiękniejsze pałace w Niemczech pochodzą z epoki nowożytnej, jednak większość z nich powstała właśnie w XIX stuleciu. Nie bez powodu się mylimy. Inspiracją do budowy Schweriner Schloss w takim kształcie były renesansowe budowle tego typu we Francji. Wiele detali przejęto z zamku Chambord, może dlatego też ten w Schwerinie nazywany jest „Niemieckim Chambord”. Możemy czuć się tutaj troszkę oszukani, ale musimy pamietać, że te zamki w takiej formie powstały właśnie po to żeby zachwycać. I rzeczywiście niezmiernie cieszą one oko.

Początkowo przebudowa miała objąć cały kompleks, jednak pod wpływem sugestii Demmlera oszczędzono cztery historyczne budynki z XVI i XVII wieku. Głównym architektem (kilka razy odrzucanym) był Demmler, a zamek w Schwerinie to jego największe dzieło. W czasie prac dbał on o swoich pracowników, starając się łagodzić wyrządzane im krzywdy społeczne. Założył między innymi kasę chorych i wstawiał się za sprawiedliwym wynagrodzeniem dla zatrudnionych. Kręgi dworskie, którym nie odpowiadało zachowanie Demmlera wykorzystały jego zaangażowanie w ruch obywatelsko-demokratyczny i doprowadziły do jego zwolnienia ze służby wojskowej w 1851 roku. Jego miejsce na placu budowy przejął przejął architekt z Berlina Stüler. Inauguracja „nowego” zamku odbyła się w 1857 roku.

Ciekawostka: w 2007 roku Schweriner Schloss pojawił się na monecie o nominale 2 euro

Niestety, w 1913 roku 1/3 zamku spłonęła, zniszczeniu uległa także okazała Złota Sala i urządzona z przepychem główna klatka schodowa. Budowli nie udało się odbudować do 1918 roku, kiedy to abdykował książę Meklemburgii-Schwerina w powodu rozruchów związanych z rewolucją listopadową. Potem zamek przeszedł na własność państwa, a jego sale udostępniono dla turystów (utworzono muzeum zamkowe). Po II wojnie światowej znajdowała się tutaj Komendantura Radzieckiej Administracji Wojskowej w Meklemburgii. W tym czasie powstała także sala plenarna dla tutejszego parlamentu, gdzie obraduje on do dziś. Później mieściła się tutaj szkoła pedagogiczna. Od 1993 r oku od strony jeziora istniało muzeum historyczne, zaś w oranżerii muzeum politechniczne. Aktualnie część muzealna należy do państwowego muzeum w Schwerinie.

Legenda Schweriner Schloss

Każdy porządny zamek powinien mieć swojego ducha. Ma także ten w Schwerinie. Petermännchen to duch, który podług legendy ma zamieszkiwać sklepienia piwnic, które miały być połączone z zamkiem Petersberg w Pinnow. Tam mieszkał zaś złośliwy skrzat (kobold), który pracował jako kowal. Ten spacerując po korytarzach z latarnią, mieczem i pękiem kluczy miał karać złodziei i intruzów czy to żartami czy plagami i torturami zmuszając ich do ucieczki. Uczciwych ludzi miał zaś nagradzać. Petermännchen miał także budzić żołnierzy, którzy przysnęli na warcie.

Zwiedzanie Pałacu Schwerin

Informacje praktyczne
  • godziny otwarcia: od 15 kwietnia do 14 października: wtorek-niedziela od godz. 10.00 do 18.00; od 15 października do 14 kwietnia: wtorek-niedziela od godz. 10.00 do 17.00; ogrody i park otwarte są przez cały rok
  • ceny biletów: 8,5 euro (normalny), 6,5 euro (ulgowy), dzieci poniżej 18 roku życia wstęp bezpłatny; w czasie pandemii ceny biletów zostały obniżone, ja zapłaciłam 6,5 euro
  • czas zwiedzania: na zwiedzanie wnętrz wystarczy maksymalnie godzina; jeśli chcemy spokojnie pochodzić po ogrodach i parku kolejna godzina lub nawet dwie
  • parking: obok zamku znajduje się kilka parkingów, ok. 1,5 euro za godzinę

Schwerin odwiedziłam w drodze z Lubeki do Bremy, musiałam zrobić małe kółko, ale ogólnie tak lepiej wpasowało się to w ogólny plan. Pogoda nie sprzyjała, strasznie wiało (naprawdę mocno!), więc zapewne zamek nie zrobił tak dużego wrażenia, jak podczas słonecznego dnia. Do tego był to czas pandemii i wejścia do pałacu były limitowane. Staliśmy w kolejce około 3 godziny i pewnie dlatego wchodząc do środka miałam nadzieje na „coś więcej”, na wielkie „wow”, które wszędzie obiecywano. Niestety go nie było. Schwerin okazał się pałacem, jak każdy inny – przynajmniej wewnątrz, bo to mam tu przede wszystkim na myśli. Sal do zwiedzania nie jest zbyt dużo, może jakieś 10-15. Kilka jest naprawdę ładnych, ale jak zawsze z każdego zamku zapamiętuję choć jedną, wyjątkową, to niestety tu tak nie było. Choć teraz jak patrzę na poniższe zdjęcia po pewnej przerwie wnętrze wydaje się bardzo piękne!

Zwiedzanie ogrodów Zamku Schwerin

Moim zdaniem najważniejszym miejscem do zobaczenia w Schwerinie są ogrody znajdujące się obok zamku oraz jezioro. To właśnie stąd rozpościera się imponujący widok na naszą „gwiazdę”. Zwiedzanie parku i ogrodów przypałacowych jest darmowe. Warto zarezerwować sobie na to około godziny żeby spokojnie pospacerować i poszukać idealnych ujęć!

Ważna informacja: planuje się wpisanie Schweriner Schloss na Listę światowego dziedzictwa UNESCO

Od strony Oranżerii Schweriner Schloss jest bardzo fotogeniczny!

Park i ogrody zostały przygotowane w ramach BUGA 2009 (Bundesgartenschau 2009). Miało to na celu odpowiednie zaprezentowanie gościom tutejszej roślinności. W tym celu przedłużono jezioro i doprowadzono tutaj tory tramwajowe. Odnowiono także tutejszą Oranżerię, z której rozpościera się piękny widok na zamek. Obok znajduje się także kawiarnia. Niestety w celu stworzenia „idealnego” ogrodu pozbawiono go starych zamkowych lip, co wywołało oburzenie niektórych środowisk. Mimo tego, projekt cieszył się ogromną popularnością.

Widok z parku na Schweriner Schloss
Mówiłam, że padało i wiało 😀

Warto czy nie?

Na koniec, ciężko mi niestety odpowiedzieć na pytanie czy Schweriner Schloss to „Neuschwainstein Północy” czy „Niemiecki Chambord”, bo nie udało mi się odwiedzić tych miejsc. Z pewnością ogromną zaletą tego zamku jest jego malownicze położenie na wyspie wśród ogrodu i parku, choć najlepiej widać to z wysokości więc niezbędny będzie tu dron jeśli chcemy uwiecznić go z tej perspektywy. Jeśli szkoda Wam pieniędzy na zwiedzanie wnętrz zbyt wiele nie stracicie, są one dość skromne i mało tam eksponatów. Choć uprzedzam, że moja opinia może wynikać z 3-godzinnego czekania w kolejce i może akurat Wam przypadnie do gustu! Z pewnością jednak musicie zajrzeć do tamtejszych ogrodów i parku. Schwerin najpiękniej wygląda z pewnej odległości! Zdecydowanie warto!

Bawaria Bayreuth Europa Niemcy

Co zobaczyć w Bawarii? Bayreuth w jeden dzień!

Tak jak przypuszczałam wyjazd do Bayreuth był moim ostatnim wyjazdem zagranicę w tym roku – chyba, że sytuacja w Polsce się poprawi, ale z tym może być różnie! Nie obyło się jednak bez stresu, bo w dzień przyjazdu okazało się, że Niemcy wprowadziły kwarantannę dla mieszkańców niektórych polskich województw, ale dzięki Bogu opolskie się do tego nie zaliczało. Niedługo potem u naszego sąsiada wprowadzono już obostrzenia dla wszystkich przyjeżdżających z Polski. Moje przeczucie sprawdziło się więc w 100%, a wyjazd do Bayreuth starałam się wykorzystać na ile się da. Mimo, że miasto może nie jest tak atrakcyjne jak niektóre inne niemieckie miejscowości z masą zabytków i szachulcową zabudową to znajdziemy tu kilka miejsc, które trzeba w życiu zobaczyć.

Centrum Bayreuth, w październiku widać już przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia

Położenie, dojazd i inne informacje praktyczne o Bayreuth

Bayreuth leży w Niemczech, w kraju związkowym Bawaria, a dokładnie w Górnej Frankonii. Jest zarazem największym miastem w tym regionie. W okolicy znajduje się kilka popularnych turystycznie miast, z których spokojnie możecie dojechać na jeden dzień do Bayreuth. Są to m.in. Norymberga, Bamberg, Monachium i Ratyzbona. Z pierwszych dwóch samochodem dojedziecie tu w godzinę, w przypadku pozostałych w maksymalnie 2 godziny. Równie dobrze to Bayreuth może być bazą wypadową do innych miast.

Dla mnie przemieszczanie się po Niemczech autem wydaje się najbardziej opłacalne, ponieważ autostrady są bezpłatne i często można znaleźć niezbyt drogi parking. W przypadku podróży innymi środkami lokomocji do Bayreuth można dojechać autobusem (z Wrocławia 80 zł Flixbusem w jedną stronę) lub pociągiem (z Wrocławia ok. 83 euro w jedną stronę, można sprawdzić wszystko tutaj). Dojazd pociągiem jest jednak dość skomplikowany, bo trzeba dojechać do Drezna, później do Hof, a dopiero stamtąd mamy bezpośrednie połączenie z Bayreuth. Inna opcja to zakup samolotu do Monachium i stamtąd musimy już dostać się do Bayreuth (Flixbus 80 zł w jedną stronę, pociąg od 34 euro).

TIP: W centrum Bayreuth znajdziemy sporo hoteli, warto więc zanocować w którymś z nich żeby nie tracić czasu na dojście do starówki. Niektóre mają umowy z okolicznymi parkingami podziemnymi lub piętrowymi. Normalnie w centrum kosztują one od 10 euro wzwyż za 24 godziny, w moim przypadku było to 7 euro. Nocowałam w Hotelu B&B zaraz przy głównym deptaku.

Historia Bayreuth

Niestety nie jest znana data założenia miasta, z pewnością istniało już w XII stuleciu, gdyż z tego czasu posiadamy pierwszą wzmiankę na jego temat. Wtedy nazywano je Baierrute, co chyba oznacza miejsce wykarczowane przez Bajuwarów, czyli po prostu lud germański Bawarów. Prawa miejskie Bayreuth uzyskał w XIII wieku, nie rozwijał się jednak zbyt szybko, a do tego zrabowali go husyci. W latach 1450-1457 margrabia Jan Alchemik z dynastii Hohenzollernów wybudował tu pałac. W 1528 roku władcy marchii Brandeburg-Kulmbach przyjęli religię luterańska, a Bayreuth został ich oficjalną siedzibą. Dzięki temu miasto stało się znaczącym punktem na mapie politycznej tego regionu. Na Bayreuth padło w tym czasie jednak dużo nieszczęść: dwa pożary i dżuma. Do tego ucierpiał także w czasie wojny 30-letniej (1618-1648). Kolejnych większych inwestycji dokonano w XVII wieku, powstały wtedy mury miejskie, gimnazjum, kościół pałacowy i wiele innych.

Największy swój rozwój Bayeruth zawdzięcza Wilhelminie, siostrze króla pruskiego Fryderyka Wielkiego, która przybyła do miasta w 1735 roku i wyszła za mąż za tutejszego margrabię Fryderyka. Nowa władczyni poniekąd z nudów rozpoczęła inwestować w rozwój miasta i zaczęła ściągać do niego wybitnych poetów, artystów i architektów. Większość najpiękniejszych budowli powstała właśnie dzięki Wilhelminie (więcej o nich przeczytacie niżej). Po śmierci małżonków, większość tutejszych artystów przeniosła się do Berlina i Poczdamu – świadczy to poniekąd o ich randze.

Bayreuth ma jednak także mroczniejszą historię. Niedługo po I wojnie światowej w mieście pojawił się bardzo prężny ruch nazistowski, a także rodzinę Wagnerów (potomków Ryszarda Wagnera) łączyły silne więzi z Adolfem Hitlerem. Kontakty były na tyle zażyłe, że dzieci mówiły do niego „wujku”. W momencie przejęcia władzy przez nazistów Bayreuth został siedzibą okręgu partyjnego Bawarska Marchia Wschodnia. Chwalono się, że to ulubione miasto Hitlera. Naziści przeprowadzili także pierwsze przebudowy Bayreuth, m.in. zburzono stajnie margrabiów, a budynek ujeżdżali zaadaptowano na miejsce wieców. Żydów, którzy pozostali w mieście po wybuchu wojny deportowano do Rygi, Auschwitz, Izbicy i Theresienstadt. Po zakończeniu wojny Bayreuth znalazł się w amerykańskiej strefie okupacyjnej.

Co zobaczyć w Bayreuth?

Spacer po starówce

Zwiedzanie najlepiej zacząć od spaceru po starówce. Zresztą wtedy natkniecie się także na większość zabytkowych budynków. Bayreuth różni się od standardowych niemieckich miasteczek, gdzie często dominuje zabudowa szachulcowa (zwłaszcza tutaj w Bawarii). Szeroki deptak pozwala na dokładne przyjrzenie się kamienicom często wykonanym z piaskowca. Można się dziwić, bo ten szybko przecież czernieje, a Bayreuth jest wyjątkowo jasne. Choć może miałam akurat szczęście i piaskowce zostały niedawno wyczyszczone. Deptak to centrum życia, nie tylko turystów, ale także mieszkańców miasta. Napotkamy tutaj masę kawiarni, restauracji (od lokalnego jedzenia do pizzerii) czy sklepiki i galerie handlowe. Samo stare miasto nie jest duże, spokojnie przejdziemy je w kilkadziesiąt minut.

Rynek w Bayreuth

Opera Margrabiów

Największą atrakcją Bayreuth jest Opera Margrabiów. Powstawała w latach 1745-1748 na polecenie hrabiny Wilhelminy, która zachowała się szczególnie dobrze w pamięci mieszkańców miasta. Opera wybudowana została na cześć księcia Karola Eugeniusza von Württemberg i jego żony, Elżbiety Fryderyki Zofii von Brandenburg-Bayreuth. Największym atutem tego miejsca jest fakt, że jest jednym z ostatnich tego typu budynków barokowych, które przetrwały do naszych czasów w oryginalnym kształcie. Nie powinien więc dziwić fakt, że Opera Margrabiów została w 2012 r. wpisana na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Kilka lat później budynek przeszedł także renowację. O ile portal wejściowy nie wygląda specjalnie imponujące (do tego był remont elewacji, jak odwiedziłam Bayreuth), to wnętrze wykonane w całości z drewna powala na kolana. Zdjęcia nie oddają piękna Opery, trzeba to zobaczyć na własne oczy!

Informacje praktyczne o operze margrabiów w bayreuth
  • Godziny otwarcia: kwiecień-wrzesień: 9-18; październik-marzec: 10-16
  • Koszt wstępu: 8 euro od osoby, bilet ulgowy 7 euro
  • Zwiedzanie jest dostępne jednie w grupie, głównie w języku niemieckim, poza godziną 13.00, kiedy wycieczka jest w języku angielskim
  • Warto podejść do kasy biletowej, aby zarezerwować wejście dzień wcześniej lub rano w dniu zwiedzania, ponieważ można nie dostać się w konkretny dzień (nawet teraz, gdy ruch turystyczny nie jest zbyt duży)
  • W trakcie zwiedzania puszczany jest krótki film o historii powstania Opery. Później przewodnik opowiada różnego rodzaju ciekawostki, a następnie jest czas na samodzielne pooglądanie budynku i zrobienie zdjęć
  • czas zwiedzania: maksymalnie godzina, raczej około 30 minut
Fontanna przed Operą Margrabiów w Bayreuth

Nowy zamek (Neues Schloss)

Wcześniejszy pałac wybudowany jeszcze przez Jana Alchemika w XV stuleciu, mimo, że przebudowany w dwa wieki później, przestał spełniać oczekiwania tutejszych margrabiów. W związku z tym zaczęły pojawiać się pomysły związane z postawieniem nowej siedziby rodziny. Alte Schloss margrabiów spłonął w 1753 r., co zmusiło władców marchii Brandenburg-Kulmbach do budowy kolejnej rezydencji. Co ciekawe w tym celu rozbudowano istniejący już pałac, dwa sąsiadujące z nim domy i kaplicę, które połączono ostatecznie w jeden budynek. Ogromny wpływ na wygląd wnętrz miała Wilhelmina, która samodzielnie projektowała nawet dekoracje niektórych pomieszczeń.

Przed Nową Rezydencją w Bayreuth stoi ciekawa fontanna

Pałac można aktualnie zwiedzać, jednak jego wnętrza nie są tak imponujące jak Opery Margrabiów. Widać, że zadbano jedynie o wystrój niektórych, najważniejszych pokoi. Jednym z najbardziej charakterystycznych pomieszczeń jest Sala Palmowa, najlepszy przykład rokoko w Bayreuth. Charakteryzuje się dekoracją wykonaną z drewna z orzecha włoskiego, a wystrojem nawiązuje do gaju palmowego. W pałacu można pooglądać także wyroby tutejszych manufaktur porcelany, piękne obrazy duńskich i niemieckich malarzy z XVIII wieku czy miniaturowe obrazki przedstawiające życie erotyczne w dawnych epokach.

Sala Palmowa
Informacje praktyczne o Nowej rezydencji w Bayreuth
  • Godziny otwarcia: kwiecień-sierpień 9.00-18.00/ październik-marzec 10.00-16.00
  • Koszt biletu: 5.5 euro (normalny), 4,5 euro (ze zniżką); 2 euro za krótki opis zwiedzanych pokoi w języku angielskim
  • Czas zwiedzania: około godziny
  • Przy kasie biletowej znajduje się mały sklepik z pamiątkami

Ogrody Nowej Rezydencji

Park znajdujący się przy Nowej Rezydencji nazywany jest „zielonymi płucami” w centrum miasta Bayreuth. Mieszkańcy często przychodzą tu na spacery pomiędzy alejkami kasztanów i dębów. Historia parku sięga XVI stulecia i w tym miejscu istniał niewielki ogród warzywny i kwiatowy. Artystyczne założenie parkowe pojawiło się dwa wieki później. Początkowa główna oś służyła do gry w popularną niegdyś grę Braille-Maille. W związku z budową w pobliżu Nowej Rezydencji rozbudowano także park. Początkowo zaplanowano go w stylu barokowym, później zmieniono w formę nawiązującą do parków angielskich. Tego w pełni nie udało się jednak nigdy osiągnąć. W związku z tym do dziś możemy zobaczyć tam statuy, sztuczne wysepki itp., które nawiązują do parków barokowych.

Zwiedzanie ogrodów przy Nowej Rezydencji jest darmowe i są one otwarte przez cały dzień (do 18.00) także w weekendy. Park zamknięty jest tylko w wybrane święta.

Stary Zamek i Schlosskirche

Stary Zamek w Bayreuth został zbudowany w 1455 r. Był rezydencją margrabiów Brandenburgii-Bayreuth od 1603 do 1753 r., później jak wspomniałam już wyżej władcy przenieśli się do Nowej Rezydencji. Ciężko ominąć ten budynek, ponieważ mieści się w centralnej części miasta. Od 1953 roku zamek służy jako siedziba urzędu skarbowego. W kompleksie Starego Zamku powstał także kościół (Schlosskirche). To świątynia halowa wybudowana w stylu rokoko, która została przebudowana po pożarze Starego Zamku w 1753 r. Był to wtedy kościół luterański, aktualnie to świątynia katolicka.

W oddali widać Schlosskirche

Kościół powołania św. Trójcy

Pierwszy kościół miejski stał już w centrum Bayreuth pod koniec XII w. Ten został jednak zniszczony w czasie najazdów husytów trzy stulecia później, choć jego pozostałości można zobaczyć w piwnicach aktualnej świątyni. Postanowiono wznieść na jego miejscu kolejny kościół, której budowę ukończono w 1495 r. W XVII w. budynek został jednak strawiony przez dwa pożary, przez co ciągle był przebudowywany; nieznacznemu uszkodzeniu uległ także w czasie wojny 30-letniej.

Ermitaż (Hermitage)

W 1715 roku margrabia Jerzy Wilhelm postanowił wybudować niedaleko Bayreuth pałac (Stary Pałac/Zamek – Altes Schloss). Dwadzieścia lat później, w momencie przejęcia władzy przed Fryderyka sprezentował on to miejsce swojej żonie – Wilhelminie. Na początku zaczęła rozbudowywać pałac i dodawać do niego nowe pomieszczenia, np. pokój muzyczny czy gabinet japoński. Przez następne lata stopniowo adaptowano park w stylu barokowym, wznoszono nowe fontanny i mniejsze budynki. W tamtym czasie w całych Niemczech nie było ogrodów podobnych do tego, który powstał pod Bayreuth.

Świątynia Słońca (Neues Schloss)

Najwięcej turystów przyciąga Nowy Zamek, nazywany także Świątynią Słońca. Powstał w połowie XVIII stulecia, dzięki inicjatywie wspomnianej już kilkukrotnie Wilhelminy. Przyznajcie sami, że jest przepiękny!

Nowy Pałac z grotami w parku i innymi małymi budynkami nadal dominuje w Ermitażu i to on przede wszystkim przyciąga turystów. To kolejne „must see” w czasie pobytu w Bayreuth. Pod koniec XVIII wieku tutejszy ogród dworski został przekształcony w ogród krajobrazowy, w ramach którego posadzono w naturalny sposób drzewa i łąki. W ciągu ostatnich 30 lat zrekonstruowano poszczególne części parku, które zniknęły w XIX wieku. To idealne miejsce na dłuższy spacer, pojawiają się tutaj także mieszkańcy miasta spacerujący między alejkami z rodziną, przyjaciółmi czy pieskami. Wstęp do parku i ogrodów jest bezpłatny.

Untere Grotte (Dolna Grota)

Poza Starym (Alte Schloss) i Nowym Pałacem (Neues Schloss) w Bayreuth warto pospacerować także po tutejszych ogrodach i parku. Jedną z jego większych atrakcji jest Untere Grotte (Dolna Grota), która znajduje się kilka minut od Świątyni Słońca. Powstała w 1737 roku kiedy to architekci Johann Friedrich Grael i Joseph Saint-Pierre zaczęli rozbudowywać tutejsze ogrody. Warto się tu przespacerować, klimat jest wyjątkowy!

Pierwsze groty tego rodzaju zaczęły powstawać, a zarazem zyskiwać popularność od połowy XVI wieku. Często były stylizowane w taki sposób, aby z zewnątrz przypominały wielką skałę, choć odnajdujemy odchylenia od tego wzorca, którym jest przynajmniej grota znajdująca się w Bayreuth. Wokół były one przeważnie udekorowane różnymi statuami i fontannami. Pierwotnie służyły one dla ochłodzenia, ale przyjęły się także w regionach chłodniejszych. Czasem używano ich także jako teatry czy kaplice.

Festpielhaus

Festpielhaus (Teatr Operowy) to kolejne miejsce, które warto zobaczyć w Bayreuth. Budynek ukończono w 1876 roku, a jej inicjatorem był Ryszard Wagner, który uznał, że Opera Margrabiów jest zbyt mała dla jego orkiestry. Całość powstawała na podstawie projektu teatru, który pierwotnie miał stanąć w Monachium. Od 1876 roku, corocznie w Festpielhaus odbywają się słynne festiwale wagnerowskie, podczas których odgrywa się wyłącznie muzykę znanego kompozytora. Obok Festpielhaus znajduje się także bardzo przyjemny, niewielki park po którym można spacerować, a jesienną porą zbierać kasztany. Znajdziemy tam także niewielką wystawę przedstawiającą biografie muzyków z Bayreuth.

Browar Maisel

Będąc w Bayreuth koniecznie trzeba spróbować tutejszego piwa! Największą popularnością cieszy się browar Maisel utworzony w XIX wieku przez dwójkę braci Maisel. Nie jest to więc piwo z długimi średniowiecznymi czy nowożytnymi korzeniami, ale jest uwielbiane przez Niemców i nie tylko. Najpopularniejszy jest trunek pszeniczny tej firmy. Co ciekawe, browar do dziś znajduje się w rękach rodziny Maisel!

Poza browarem (który można zwiedzać – koszt to 8 euro, w cenie aplikacja na telefon z audio guidem) warto zajść do tutejszej restauracji, gdzie mamy ogromny wybór piw, nie tylko marki Maisel (4-5 euro za 0.5l). Można także zamówić deskę piw (8 euro) w ramach której otrzymamy kilka najbardziej rozpoznawalnych piw firmy Maisel. Do tego oczywiście koniecznie tutejszy burger!

Bonus: gdzie zjeść w Bayreuth? Tylko Oskar!

A dokładnie Oskar Das Wirtshaus am Markt. Restauracja znajduje się niedaleko rynku więc z pewnością na nią traficie. Specjalizuje się w lokalnej kuchni, zjecie więc tutaj sznycla z sałatką ziemniaczaną, golonkę czy kiełbaski. Można też tu spróbować regionalnego piwa Maisel czy Bayreuther Hell (to specjalnie przypadło mi do gustu). Do tego restauracja charakteryzuje się ciekawym wystrojem nawiązującym do gospód w dawnych czasach! Tylko uwaga… Zawsze jest tu masa ludzi więc warto zarezerwować sobie stolik z wyprzedzeniem.

Jeśli chcielibyście coś przekąsić na szybko to polecam kiełbaski w bułce z budki w centrum miasta!

Tyle ode mnie na dziś! Bayreuth polecam szczególnie na krótkie jedno- lub dwudniowe wypady, nie zapomnijcie wtedy przede wszystkim zobaczyć Opery Margrabiów i Ermitażu!
JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ!