Pokazuje: 1 - 6 of 6 WYNIKÓW
Chantilly Europa Fontainebleau Francja Paryż Vincennes

Pomysły na jednodniowe wycieczki z Paryża!

Paryż ma tyle atrakcji do zaoferowania, że bardzo rzadko myślimy o tym co można zobaczyć w jego okolicy! A jest tego ogrom i wcale nie trzeba jechać daleko! Przeważnie wystarczy maksymalnie godzina w metrze i możemy zobaczyć coś naprawdę cudownego. Tak jest właśnie w przypadku miejsc, które opisałam poniżej. Mam nadzieje, że z każdym wyjazdem do Paryża ta lista będzie się powiększać!

Ale w jaki sposób trafiłam na te miejsca? Planując nasze wyjazdy do Paryża często bierzemy pod uwagę ścisłe centrum miasta i tzw. must see, czyli Wieże Eiffla i Wersal (który też poniżej opiszę). Ja odwiedzajac stolicę Francji już po raz enty (wiem, że słabo to brzmi, ponieważ niektórzy nie mieli okazji w ogóle tu być, ale taką mam pracę), chciałam zobaczyć coś nowego. Nie Luwr, nie Katedrę Notre Dame, którą i tak zawsze odwiedzam, czy Sacre Coeur. Zaczęłam więc szukać. Szukać miejsc, które w zasadzie przecież znałam, bo przecież nie raz czytałam o nich w książkach, które stoją w mojej domowej biblioteczce. Tym bardziej te paryskie wycieczki były dla mnie ogromną przyjemnością. Mam nadzieje, że będziecie mieli podobne odczucia!

Wersal

Dawna siedziba Króla Słońce przyciąga miliony turystów, co nie powinno jednak nikogo dziwić. Przepych, wszędobylskie złoto, zapach romansu – czego więcej potrzeba ciekawej duszy podróżnika? Poza samym pałacem warto odwiedzić także tamtejsze ogrody – to one stały się inspiracją dla większości parków w stylu francuskim. Tylko uważajcie, największe i najbardziej reprezentacyjne fontanny działają tylko w wyznaczone dni (głównie weekendy), a wtedy wstęp jest płatny!

Pierwsza budowla królewska w tym miejscu związana była z pasją Ludwika XIII, który uwielbiał polowania. W związku z tym, że często powracał z niego o zmierzchu potrzebna mu była siedziba, gdzie mógłby pozostać na noc. W związku z tym, powstał w tym miejscu pałacyk, w którym król pierwszą noc spędził w 1624 roku. Ludwik XIV po raz pierwszy odwiedził to miejsce w wieku dwunastu lat, czyli w 1651 roku i od razu przypadło mu ono do gustu. Zaledwie kilka lat później zaczęto jego rozbudowę i wybudowano oranżerię.

Większą rozbudowę zaplanowano na koniec lat 60. XVII stulecia. Ostateczny projekt Ludwik XIV zaakceptował w 1668 roku. o budowy pałacu użyto kamienia Saint-Leu. Niestety rozbudowa odebrała pałacowi intymności, która była niezwykle ważna dla Ludwika XIV, który nakazał w wybudowanie kolejnego pałacyku Trianon. Prace nad ostatecznym obiektem zakończono w 1670 roku, dobudowano między innymi fasadę z ogromną, marmurową fasadą, apartamenty króla, skrzydło dla królowej oraz osobne dla rodziny królewskiej. Następnie rozpoczęto budowę apartamentów dla ministrów monarchy. Zaledwie kilka lat później Wersal był już popularny w całej Europie i odwiedzać mógł go w zasadzie każdy, kto był tylko „przyzwoicie” ubrany. Ludwik XIV mieszkał w pałacu przez przeszło 30 lat, zmarł także w swojej ukochanej rezydencji w wieku 76, 1 września 1715 roku.

Dojazd do Wersalu

Na stacji RER Saint-Michel – Notre-Dame wystarczy wsiąść w pociąg C. Jeśli macie wykupioną kartę Navigo lub bilet na wszystkie strefy to dojedziecie za darmo. Należy wysiąść na stacji Versailles-Chateâu-Rive Gauche. Stamtąd znaki doprowadzą nas już do pałacu, droga zajmuje około 10-15 minut.

Château de Chantilly

Chantilly znajduje się około 50 km od Paryża w departamencie Oise. Główną atrakcją turystyczną jest moim zdaniem, przepiękny zamek, który powstał na fundamentach średniowiecznej twierdzy w XVI wieku. Wybudowano go w stylu renesansowym, a jej inicjatorem był urodzony w Chantilly żołnierz, a zarazem dyplomata książę Anne de Montmorency. Za projekt odpowiadał architekt Pierre Chambiges. Dzięki niemu powstał wtedy przepiękny pałac z przeszło 100-hektarowymi ogrodami.

W kolejnym stuleciu zamek i okoliczne tereny przeszły na własność słynnego rodu Kondeuszy (franc. Condé) spokrewnionych z francuską rodziną królewską. Przedstawiciele tej rodziny zapisali się nie tylko w historii Francji, ale także Rzeczypospolitej, kiedy to m.in. Wielki Kondeusz kandydował do tronu polskiego w 1669 roku. Jak wiemy, nie udało mu się jednak zdobyć korony. Ten jednak nie cieszył się jednak ciągłą popularnością na dworze Ludwika XIV i w czasie wygnania to właśnie Chantilly służyło mu jako schronienie.

Ciężki okres w historii zamku nastąpił podczas Rewolucji Francuskiej, kiedy to został całkowicie splądrowany, a później urządzono w nim więzienie. Odbudował go dopiero książę Henryk Orleański w II połowie XIX wieku. Później zamek został przekazany w ręce Instytutu Francuskiego, który pełni nad nim opiekę do dziś.

Budynek stajni w Château de Chantilly

Dojazd do Chantilly

Pociągi do Chantilly odjeżdżają z Gare du Nord. Jeśli nam się uda złapiemy RER D, który się tam zatrzymuje. W innym przypadku trzeba kupić osobny bilet na pociąg (ok. 10-12 euro). Podróż trwa około 30-4 minut. Wysiadamy na stacji Gare de Chantilly Gouvieux. Nieopodal dworca kolejowego znajduje się parking, z którego odjeżdża kilka darmowych busików do zamku. Można też tam podejść pieszo, spacerem zajmuje to około 20 minut. Jeśli macie wykupioną kartę Navigo lub bilet na wszystkie strefy to dojedziecie za darmo.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Château de Fontainebleau

Aktualny pałac powstawał na miejscu średniowiecznej gotyckiej warowni. Pierwsze przebudowy rozpoczęto w XVI wieku za panowania Franciszka I, a głównym architektem był Gilles de Breton. Na początku rezydencja składała się z dwóch części i dopiero później połączono je galerią, gdzie król zgromadził pokaźną galerię. Franciszek I do dekoracji pałacu zatrudnił wybitne osoby, w tym między innymi Leonarda da Vinci.

Główny portal w czasie mojego pobytu niestety był w remoncie…
Rezydencja od strony ogrodów

Kolejne przebudowy przeprowadzili Henryk II i jego żona Katarzyna. Wtedy wzniesiono m.in. Salę Balową oraz schody od strony Dziedzińca Białego Konia. Znacznie pałac rozbudował także Henryk IV, który zabudował Dziedziniec Książąt, a także trzy skrzydła (administracyjne, gospodarcze i prywatne, nazywane Kwartałem Henryka IV – franc. Quartier Henri IV). To temu władcy zawdzięczamy także założenie ogromnego przeszło 80-hektarowego parku.

W rezydencji urodziło się aż trzech królów francuskich – Filip IV, Henryk III i Ludwik XIII. Odwiedzało ją także masa notabli i osobistości (np. car Rosji Piotr I Wielki czy król Danii Chrystian VII). To tu po swojej abdykacji (1654) przeniosła się królowa szwedzka Krystyna Waza. Było to także miejsce odwołania edyktu nantejskiego w 1685 roku.

Dojazd do Château de Fontainebleau

Pociągi do Fontainebleau odjeżdżają z Gare de Lyon. Najlepiej wsiąść w RER E, który się tam zatrzymuje (podróż trwa około godzinę). Wysiadamy na stacji Fontainebleau-Avon, spod której odjeżdża bezpośrednio autobus (linia nr 21) pod pałac. Można też poszukać w okolicy linii 1 i 3, które także zatrzymują się pod rezydencją. Jeśli macie wykupioną kartę Navigo lub bilet na wszystkie strefy to dojedziecie tam za darmo (zarówno RER, jak i autobus).

Château de Vincennes i Sainte-Chapelle de Vincennes

Chateâu de Vincennes swoimi korzeniami swoją już XII wieku, kiedy mieli tutaj swój pałacyk myśliwski królowie francuscy. W związku ze swoim dobrym położeniem i sympatią kilku monarchów (Filipa II Augusta, Ludwika IX), budowla była rozbudowywana. Szczególnie zamek upodobał sobie Karol V i nakazał jego rozbudowę oraz przeniósł do niego swoją bibliotekę. To właśnie dzięki temu władcy przybrał on formę późnośredniowiecznego zamku i zyskał swoją najsłynniejszą cześć – donżon (wieża łącząca w sobie funkcje mieszkalne i obronne). Po przeniesieniu się królów francuskich do Luwru, zamek zaczął sprawiać smutne wrażenie i nie sprzyjał już rozrywką. Zaczęło więc tu działać więzienie, a w tutejszych salach wieziono m.in. króla francuskiego Henryka IV Burbona czy markiza de Sade!

Sainte-Chapelle de Vincennes powstała zaraz przy tamtejszym zamku i miała być kopia świątyni o tej samej nazwie znajdującej się w centrum Paryża. Została ufundowana w 1379 roku przez Karola V. Nie przypomina ona jednak wewnątrz swojego pierwowzoru, nie posiada np. dwóch kondygnacji a jedną i z pewnością nie jest tak bogata, jak Sainte-Chapelle de Paris.

Dojazd do Château de Vincennes

Dojazd do zamku jest stosunkowo łatwy! Wystarczy wsiąść w metro nr 1 (żółte) i wysiąść na ostatniej stacji o nazwie Château de Vincennes. Zamek znajduje się zaraz przy wyjściu z metra.

Mam nadzieje, że te kilka wycieczek pomoże Ci w zagospodarowaniu Twojego wolnego dnia podczas pobytu w Paryżu. Naprawdę warto opuścić choć na chwilę uliczki stolicy Francji i pojechać nieco dalej, aby poczuć klimat rezydencji, w których mieszkali najznamienitsi władcy tego państwa. A jeśli chcesz się dowiedzieć co zobaczyć w Paryżu to zapraszam do osobnego wpisu na blogu: Stolica mody, zabytków i bagietki. Co zobaczyć w Paryżu?

A może Ty masz jakiś pomysł na jednodniową wycieczkę z Paryża? A może już byłeś w tych miejscach i chciałbyś podzielić się swoimi wrażeniami? Zapraszam do komentowania!

Uważasz wpis za pożyteczny? Możesz pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! UWAGA! W zamian za największą otrzymasz przewodnik po 10 wybranych przeze mnie zamkach i pałacach Europy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Europa Niemcy

Kraina zamków i pałaców! Rezydencje, pałace, warownie i zamki, które musisz zobaczyć w Niemczech!

Niemcy słyną ze swoich fantastycznych zamków i pałaców. Szacuje się, że u naszego zachodniego sąsiada jest ich w sumie ponad 20 tysięcy! Kiedy jechaliście tamtejszymi drogami nieraz z pewnością mijaliście te majestatyczne budowle patrzące na Was ze wzgórz. Każdy jest ciekawy, ma inspirującą historię i legendy. Każdy skrywa tajemnice. Jednak które warto odwiedzić skoro jest ich taka masa? Przedstawiam Wam poniżej prawie wszystkie zamki, pałace i twierdze, które udało mi się dotąd odwiedzić w Niemczech! Z pewnością znajdziecie coś dla siebie!

Schweriner Schloss (Meklemburgia-Pomorze Wschodnie)

Dzisiejszą formę, którą możemy oglądać zamek uzyskał w latach 1845-1857. Przebudowa nawiązywała do popularnego wtedy w Niemczech nurtu historyzmu romantycznego. Wiele osób myśli, że najpiękniejsze pałace w Niemczech pochodzą z epoki nowożytnej, jednak większość z nich powstała właśnie w XIX stuleciu. Nie bez powodu się mylimy. Inspiracją do budowy Schweriner Schloss w takim kształcie były renesansowe budowle tego typu we Francji. Wiele detali przejęto z zamku Chambord, może dlatego też ten w Schwerinie nazywany jest „Niemieckim Chambord”. Możemy czuć się tutaj troszkę oszukani, ale musimy pamietać, że te zamki w takiej formie powstały właśnie po to żeby zachwycać. I rzeczywiście niezmiernie cieszą one oko.

Zapraszam do wpisu o pięknym Schweriner Schloss: Schweriner Schloss – niemiecka gwiazda wśród zamków

Schloss Lichtenstein (Badenia-Wirtembergia)

Nazwa zamku Lichtenstein znajduje się w Badenii-Wittenbergi, a jego nazwa oznacza „świecący kamień”. Inspiracją dla jego powstania była powieść Wilhelma Hauffa z 1826 roku. Niecałe 20 lat później zamek był już gotowy, o co zadbał jego właściciel, którym był władca Wittenbergi.

Pierwotny, średniowieczny zamek powstał już około 1100 roku. Jednak z powodu konfliktów tutejszej rodziny Lichtenstein z pobliskim miastem Reutlingen często był niszczony. Został zniszczony w II połowie XIV wieku, a niedługo później odbudowany. W 1687 roku przeszedł pod władze Habsburgów.

Zachęcam do lektury osobnego wpisu na temat Zamku Lichtenstein: Schloss Lichtenstein – „Lśniący kamień” wśród niemieckich zamków

Burg Hohenzollern (Badenia-Wirtembergia)

Aktualny zamek, który możemy oglądać powstał na miejscu dwóch wcześniejszych warowni. Pierwsza istniała już na pewno w 1267 roku, kiedy to wspominano o niej w przekazach źródłowych. Został zniszczony w 1423 roku

Drugi zamek powstał w 1454 roku, później był przebudowywany, często przechodził także z rąk do rąk. Posiadali go m.in. Habsburgowie, zajęły go wojska francuskie w czasie wojny o sukcesję austriacką. Od 1798 roku popadał jednak w ruinę i do czasów dzisiejszych przetrwała tylko większa cześć kaplicy św. MichałaObecna konstrukcja powstała w latach 1850-1867, a jej architektem był Fryderyk August Shtyuler. Powstał w stylu neogotyckim, a ogromny wpływ miał na niego niemiecki romantyzm. W podobnym stylu wybudowano znajdujący się niedaleko Schloss Neuschwainstein, ten jest jednak o wiele bardziej fantazyjny niż Hohenzollern. W zasadzie od momentu wybudowania zamek nie był prawie w ogóle użytkowany przez rodzine czy wojsko, nie pełnił także funkcji reprezentacyjnych. Dopiero ostatni książę pruski Wilhelm mieszkał tu kilka miesięcy po ewakuacji Poczdamu.

Schloss Moritzburg (Saksonia)

Budowla powstała na sztucznie usypanej wyspie w latach 1542-1546 na życzenie Maurycego Wettyna i początkowo pełniła funkcje pałacu myśliwskiego. Pałac otoczony był bowiem bogatym w zwierzynę lasem Friendwald. To od jego założyciela wywodzi się nazwa pałacu, ponieważ po niemiecku nazywał się Moritz von Sachsen, choć początkowo mówiono na budowlę Dianenburg od bogini myślistwa Diany. Następnie pałac był stopniowo przebudowywany, np. w latach 1661-1671 wzniesiono kaplice, która jest interesującym przykładem wczesnego baroku. 

Za panowania elektora Saksonii a zarazem króla polskiego Augusta II Mocnego pałac dostosowano do funkcji wypoczynkowych, a w związku z tym doszło do większej przebudowy w latach 1723 i 1733. W tym czasie pojawił się także ogród i założenie parkowe. Pałac miał królowi służyć przede wszystkim jako miejsce reprezentacyjne, gdzie urządzane były liczne bankiety. Chciał także, aby przeprowadzano tutaj inscenizacje bitew oraz marzył o sprowadzeniu dzikich zwierząt, jak lamparty. August II nie zrealizował jednak do końca swoich planów, które zaprzepaściła śmierć. Jego syn, o wiele mniej zaradny i ambitny August III dokończył przebudowę rezydencji, dobudował m. in. oddalony o ponad 2 km Pałacyk Bażanci oraz latarnię morską z małym portem.

Więcej o Pałacu Moritzburg przeczytacie tutaj: Co zobaczyć w Saksonii? Pałac Moritzburg – barokowa perła Saksonii

Johannisburg w Aschaffenburgu (Bawaria)

Johannisburg. Co ciekawe budowla nie została zniszczona w czasie wojny trzydziestoletniej, a z tym faktem wiąże się legenda. Podobno w 1631 roku Gustaw Adolf przystąpił do oblężenia miasta i zamku od czego chciał go powstrzymać kapucyn Berhard von Trier. Podobno król szwedzki miał ubolewać nad tym, że musi zniszczyć nowo odbudowany zamek (prace zakończono na przełomie 1618/1619 roku), a chętnie by go przeniósł do swojego kraju. Kapucyn stwierdził ze spełni jego marzenie. W związku z tym kazał umieścić pod każdym oknem pierwszej kondygnacji kamienne koło – symbol elektorów Moguncji. Gustawa Adolfa miała tak rozbawić cała sytuacja, że odstąpił od zniszczenia Johannisburga.

Marienburg w okolicach Hildesheim (Dolna Saksonia)

Neogotycki zamek wznosi się na wzgórzu o tej samej nazwie, czyli Marienberg (nazwę nadano po przekazaniu tych dóbr przez Jerzego V Hanowerskiego swojej żonie Marii w 1857 roku) i powstał w latach 1858-1867. Od tamtego czasu pełnił funkcję rezydencji książąt Hanoweru. Budowlę uważa się za jeden z najważniejszych przykładów niemieckiego neogotyku, zaś Marienberg miał przypominać zamek średniowieczny.

Kiedy rozpoczęto budowę nie udało się jej zakończyć z powodu przejęcia Królestwa Hanoweru przez Prusy w 1866 roku. Jerzy V szybko został zmuszony do udania się na emigrację, zaś jego żona pozostała jeszcze jakiś czas na zamku. Jednak i ona niedługo dołączyła do swojego męża. Rodzina książęca wróciła na zamek dopiero w 1945 roku.

Schloss Nymphenburg w Monachium (Bawaria)

Jedną z największych atrakcji, którą udało mi się dziś odwiedzić w Monachium był pałac letni Wittelsbachów – Schloss Nymphenburg. Ten niepozorny z wyglądu budynek skrywa przepiękna sale balową, a w okolicznych ogrodach napotkamy liczne ptactwo, w tym przepiękne łabędzie! Dawno też nie wyciszyłam się nigdzie jak w tutejszym parku. Jestem zauroczona tym miejscem i polecam odwiedzenie go, mimo tego, że znajduje się poza centrum Monachium!

Teren, na którym aktualnie znajduje się rezydencja w 1662 roku otrzymała w prezencie Henrietta Adelaja od elektora Ferdynanda Marii Wittelsbacha. W czym czasie znajdował się tam jedynie niewielki zamek, który nazywany był „zamkiem nimf”, czyli po niemiecku Nymphenburg. Z inicjatywy Henrietty Adelajdy rozpoczęto prace rozbudowujące posiadłość w 1664 roku, a zadania tego podjął się Agostino Barelli. Kilka lat później budowę przejął Enrico Zucalli i zakończył ją w 1675 roku. To co wtedy powstało to obecny pawilon środkowy. W tym czasie zaprojektowano także ogród francuski na tyłach pałacu. W naturalny sposób przechodzi on w las, który pełnił rolę terenu łowieckiego. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1702 roku i podjął się jej elektor Maksymilian II Emanuel, a głównym cele miało być stworzenie okazałej rezydencji dla władcy i jego dworu. Wtedy też w pawilonie środkowym powstała imponująca Sala Kamienna i przekopano Kanał Nyphenburski przed pałacem. Na początku XIX stulecia ogród francuski przekształcono w ogród angielski, przy czym zachowano oś założenia.

Rezydencja w Monachium (Bawaria)

Rezydencja w Monachium, nazywana po niemiecku Residenz to jedno z największych muzeów pałacowych, które udało mi się odwiedzić. Myślę, że będzie podobnie w przypadku wielu z Was. W sumie na zwiedzanie samej rezydencji można poświęcić cały dzień, choć można to oczywiście zrobić szybciej. Mi zajęło to pół dnia choć oglądałam głównie wnętrza z powodu złej pogody. Rezydencja powstawała w sumie przez cztery stulecia (XVI-XIX), tworzy ją zespół kilku budowli dwu-, trzy- i czterokondygnacyjnych, a także dziesięć dziedzińców. Reprezentują one różne style architektoniczne: renesans, barok, rokoko i klasycyzm.

Pod koniec XIV wieku tutejsi władcy postanowili przenieść swoją siedzibę z centrum miasta na północno-wschodnie krańce Monachium. Na miejscu dawnego zamku w latach 1570-1620 wybudowano pałac w stylu manierystycznym, który tworzy część Rezydencji. Później budowla była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana, do tego w połowie XVIII stulecia wzniesiono imponujący rokokowy Teatr Cuvilliésa (Cuvilliéstheater). Największe zmiany pojawiły się jednak w XIX wieku, kiedy to rezydencja musiała zacząć pełnić funkcję dworu królewskiego. W tym czasie przebudowie uległa także część Monachium. Od 1920 roku Residenz służy celom muzealnym, a do kompleksu należy 130 pomieszczeń. Budowla została niestety w części zniszczona w czasie II wojny światowej. W latach 50. i 60. XX wieku doszło do jej odbudowy. Spacerując po kolejnych pomieszczeniach muzeum zauważycie jednak, że prace remontowe trwają do dziś.

Więcej o atrakcjach w Monachium przeczytacie tutaj: Co zobaczyć w stolicy Bawarii? Monachium na weekend!

Wernigerode (Saksonia-Anhalt)

Kiedyś znajdował się tutaj pałacyk myśliwski, który swoimi korzeniami sięgał aż XII stulecia. Później w średniowieczu i nowożytności był silnie ufortyfikowaną twierdzą. Jednak prawdziwej sławy zamkowi Wernigerode nadał książę Otto von Stolberg-Wernigerode, oficer armii pruskiej, dyplomata i wysoki urzędnik państwowy. Nazywany był nawę vice-Bismarckiem. Kiedy zamek był w jego posiadaniu przebudowano go w stylu neogotyckim. Niektórzy przyrównują go do słynnego Neuschwainstein, jednak nie wydaje mi się, że jest aż tak imponujący (choć Neuschwainstein jeszcze nie widziałam!).

Zamek Albrechtsburg w Miśni (Saksonia)

Miśnia i tamtejszy zamek nie bez powodu nazywane są kolebką Saksonii. To tutaj w 929 r. król Henryk I wzniósł na wzgórzu nad Łabą drewniane obwarowania, które miały strzec terenów granicznych państwa. W tym miejscu rezydował margrabia, który władał całą Marchią Miśnieńską. Wieki później stanął tu przepiękny zamek Albrechtsburg uważany za główny symbol miasta.

Za panowania braci Ernesta i Albrechta powstał na wzgórzu Zamek Albrechtsburg (1471, 1524). Nowa budowla w stylu późnogotyckim miała pełnić funkcję administracyjną oraz mieszkalną. W związku z tym Albrechtsburg był pierwszym w historii Niemiec zamkiem rezydencyjnym, a nie obronnym. Architektem został wybrany Arnold z Westfalii, który otrzymał zamówienie na postawienie bardzo okazałej budowli. Wyzwaniem było strome zbocze. Rozwiązano ten problem dzięki stworzeniu dwupiętrowego podpiwnicza, które utworzyło podstawy dla parteru i kolejnych trzech pięter. Budowla jest pełna innowacji. Można do nich zaliczyć m.in. przeprowadzenie światła przez okna z łukami kotarowymi, sklepienia kryształowe, grubsze ku górze ściany czy wyciągi kominowe, które poprowadzono częściowo w ścianach. Uwagę przyciąga także duża klatka schodowa z wijącymi się wokół słupa schodami.

Mimo kunsztownych przygotowań zamek nigdy nie został wykorzystany w celach rezydencjonalnych, ponieważ już w trakcie przebudowy bracia podzielili podległe sobie terytorium. Przez większość czasu Albrechtsburg stał pusty, co jakiś czas przyjmując gości na przyjęcia czy spotkania łowieckie. Dopiero za panowania Augusta II Mocnego zamek odżył. W 1710 r. otworzono tutaj pierwszą w Europie manufakturę porcelany, którą produkowano w murach Albrechtsburga przez 153 lata. 

Po przeniesieniu manufaktury w inne miejsce konieczna była renowacja zamku z powodu zniszczeń, które pojawiły się w trakcie produkcji porcelany. Od 1873 r. dzięki repatriacjom otrzymanym od Francji za wojnę na zamku pojawiały się malowidła ścienne przedstawiające historyczne wydarzenia związane z Albrechtsburgiem, tutejszą Marchią, Wettynami i słynną porcelaną. Poza malowidłami w nowoczesnym stylu powstały także takie według wzorów gotyckich, które wykonał profesor Ernst Händel z Weimaru. Po pewnym czasie na zamku pojawiły się także kopie mebli, podłóg, drzwi, kominki, a także różnego rodzaju eksponaty.

O tym co jeszcze możecie zobaczyć w Miśni przeczytacie w osobnym wpisie: Co zobaczyć w Saksonii? Miśnia – królestwo porcelany, zamek zwany trendseterem i nie tylko

Świątynia Słońca (Neues Schloss) w Bayreuth (Bawaria)

Najwięcej turystów przyciąga Nowy Zamek, nazywany także Świątynią Słońca. Powstał w połowie XVIII stulecia, dzięki inicjatywie wspomnianej już kilkukrotnie Wilhelminy. Przyznajcie sami, że jest przepiękny!

Nowy Pałac z grotami w parku i innymi małymi budynkami nadal dominuje w Ermitażu i to on przede wszystkim przyciąga turystów. To kolejne „must see” w czasie pobytu w Bayreuth. Pod koniec XVIII wieku tutejszy ogród dworski został przekształcony w ogród krajobrazowy, w ramach którego posadzono w naturalny sposób drzewa i łąki. W ciągu ostatnich 30 lat zrekonstruowano poszczególne części parku, które zniknęły w XIX wieku. To idealne miejsce na dłuższy spacer, pojawiają się tutaj także mieszkańcy miasta spacerujący między alejkami z rodziną, przyjaciółmi czy pieskami. Wstęp do parku i ogrodów jest bezpłatny.

Poza Starym (Alte Schloss) i Nowym Pałacem (Neues Schloss) w Bayreuth warto pospacerować także po tutejszych ogrodach i parku. Jedną z jego większych atrakcji jest Untere Grotte (Dolna Grota), która znajduje się kilka minut od Świątyni Słońca. Powstała w 1737 roku kiedy to architekci Johann Friedrich Grael i Joseph Saint-Pierre zaczęli rozbudowywać tutejsze ogrody. Warto się tu przespacerować, klimat jest wyjątkowy!

Jeśli interesuje Was zwiedzanie Bayreuth to zapraszam do lektury osobnego wpisu na blogu na temat tego miasta: Co zobaczyć w Bawarii? Bayreuth w jeden dzień!

Veste Coburg (Bawaria)

Ze względu na swój kształt Veste Coburg nazywany jest Koroną Frankonii. Co ciekawe został on zdobyty tylko raz w swojej historii i to z powodu oszustwa! Miało to miejsce w 1635 roku podczas wojny trzydziestoletniej. Został wtedy przejęty przez generała Wilhelma de Lamboy, który przekazał obrońcom fałszywy list księcia Johanna Ernsta z Saksonii-Eisenach. Na zamku przebywał także Marcin Luter przez kilka miesięcy w 1530 roku.

Schloss Mespelbrunn (Bawaria)

Pierwsza budowla, która powstała na miejscu dzisiejszego zamku pojawiła się tutaj już na początku XV wieku i należała wtedy do rycerza Hamanna Echtera. Z tego czasu przetrwała tylko okrągła wieża. Największa przebudowa miała miejsce w latach 1551-1569.

W 1665 roku zmarł ostatni męski przedstawiciel rodziny Echter. Pochodząca z tej rodziny Maria Otylia wyszła za mąż za Filipa Ludwiga Ingelheim, w których posiadaniu zamek znajduje się do dziś. Jednak z powodu nacisków ekonomicznych w latach 30. XX wieku rodzina zdecydowała się udostępnić pałac do zwiedzania, a rodzina Ingelheim zajmuje wschodnie skrzydło. Mi dziś nawet udało się zobaczyć tutejszą hrabinę, która spacerowała po swojej posiadłości 😃

Więcej o Schloss Mespelbrunn możecie przeczytać w osobnym wpisie na blogu: Schloss Mespelbrunn – uroczy pałac na wodzie w Bawarii!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Możesz też zostać moim Patronem! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description

Dolnośląskie Polska Śląskie

Majówka bez noclegu?! Moje propozycje dla mieszkańców województw opolskiego i dolnośląskiego i nie tylko!

Majówka zbliża się wielkimi krokami i zakładam, że pewnie wielu z Was nie ma pomysłu na wyjazd, zwłaszcza, że hotele pozostają zamknięte. Nie musi być to jednak przeszkoda w zwiedzaniu i podróżowaniu! Poniżej przedstawiam Wam (myślę, że sporą) listę miejsc, które warto zobaczyć w trakcie tegorocznej Majówki. A co najważniejsze – nie potrzebujecie noclegu, aby zaplanować sobie wycieczkę szlakiem poniższych miast, zamków i pałaców czy kościołów. Mam nadzieje, że ta pigułka wiedzy pomoże Wam w zaplanowaniu weekendowego wyjazdu!

Szlak Orlich Gniazd

To bez wątpienia jeden z najpopularniejszych szlaków turystycznych w Polsce. Większość obiektów mieści się około 2 godzin drogi samochodem od województwa opolskiego i dolnośląskiego (choć czasem oczywiście trzeba jechać dłużej). Z pewnością warto jednak wpisać kilka zamków ze Szlaku Orlich Gniazd do swojej list „must to see”. Poniżej przedstawiam kilka propozycji 🙂

Zamek Ogrodzieniec

Bez wątpienia jednym z najpiękniejszych zamków na Szlaku Orlich Gniazd jest ten znajdujący się we wsi Podzamcze, bardziej znany jako Zamek Ogrodzieniec. Powstał na miejscu drewnianej wartowni za panowania Kazimierza Wielkiego. Później puszczany był w dzierżawę. Zamek został spalony i zniszczony zarówno za potopu szwedzkiego, jak i w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Później nie został już odbudowany.

Więcej informacji o Zamku Ogrodzieniec znajdziesz tutaj: Król na Szlaku Orlich Gniazd – Zamek Ogrodzieniec

Zamek Olsztyn koło Częstochowy

Zamek Olsztyn to jedna z ciekawszych budowli, którą zaplanowałam w wycieczce, śmiało można więc poświecić mu więcej czasu. Warto pospacerować po ruinach i porobić zdjęcia w malowniczym otoczeniu. Po wspięciu się na górę widok na okolicę jest urzekający, a zamek dodaje wszystkiemu uroku. Także skały okazują się niezwykle fotogeniczne.

O Zamku Olsztyn przeczytacie także tutaj: Na Szlaku Orlich Gniazd – Zamek Królewski w Olsztynie koło Częstochowy

Zamki Mirów i Bobolice

Zwiedzając zamek w Mirowie warto pamiętać, że to jedna z najstarszych warowni na Szlaku Orlich Gniazd! Aktualnie można go oglądać wyłącznie z zewnątrz, ponieważ budowla znajduje się w kiepskim stanie technicznym. Istnieją jednak plany jego odbudowy – przyjdzie nam pewnie jednak na to poczekać. Od Zamku w Bobolicach dzieli nas zaledwie 1,5 km – ja polecam drogę pieszo, jednak zrozumiem jeśli podjedziecie tu samochodem. 

Także tym zamkom poświęciłam osobne wpisy na blogu, zapraszam:

Zamek Mirów
Zamek Bobolice

Zamek Pilcza w Smoleniu

Innym zamkiem, który warto odwiedzić na Szlaku Orlich Gniazd jest Zamek Pilcza w Smoleniu (ok. godzina jazdy samochodem z Krakowa, niecałe 56 km). Na miejscu znajduje się bezpłatny parking. Prawdopodobnie już w okresie lateńskich wzgórze było zasiedlone, nie do końca jednak wiadomo, kiedy dokładnie wybudowano w tym miejscu murowaną warownie. Pewna wzmianka na jego temat pochodzi z XIV stulecia.

Szlak Zamków Piastowskich

To jeden ze szlaków (ma 152 km), który ciągnie się przez województwo dolnośląskie. Jak sama nazwa wskazuje, znajdują się na nim zamczyska, które swoimi korzeniami sięgają panowania Piastów na tym terenie. Które z nich warto zobaczyć?

Zamek Grodziec

Pierwsze wzmianki o Zamku Grodziec pochodzą z XII wieku, prawdopodobnie jego budowa rozpoczęła się w 1159 roku. Wtedy był to drewniano-ziemny gród. Wybór jego położenia na powulkanicznym wzgórzu nie był przypadkiem. Tego rodzaju wzniesienia charakteryzują się stożkowym kształtem i przeważnie górują nad okolicą. Umiejscowienie w takim miejscu zamku było bardzo praktyczne, gdyż z warowni z każdej strony można było obserwować ruchy wrogich wojsk. Do tego wzgórze jest strome, co powodowało trudności w jej zdobyciu. Dziś za to przyciąga turystów już z daleka!

Zamek Grodziec – pierwsza warownia turystyczna w Europie

Zamek Wleń

Średniowieczny zamek został tu wzniesiony już w XII wieku, a w bulli papieża Hadriana IV z 1055 roku był wzmiankowany jako Valan. W XIII stuleciu przebywał tutaj często Henryk Pobożny wraz z żoną Jadwigą. Z tego powodu zamek często nazywany był Hedwigsburg, właśnie z powodu nawiązań do świętej. Zamieszkiwał tutaj także Bolesław Rogatka, który wykazywał się wyjątkowym okrucieństwem wobec wrogów. W tutejszej wieży przetrzymywany był między innymi biskup wrocławski Tomasz i książę wrocławski Henryk Probus. Po II wojnie światowej zamek nazywa się różnie: Wleń, Lenno, Lenno-Zamek, Łupki-Zamek.

Zamek Świny

Zamek Świny na Dolnym Śląsku jest jednym z najstarszych na Szlaku Zamków Piastowkich. Po raz pierwszy został wymieniony w kronice Kosmasa w 1108 roku jako Zvini in Polonia. Podług legendy ma być połączony tunelem z oddalonym o zaledwie kilka kilometrów Zamkiem Bolków. Według kolejnej opowieści Zamek Świny już w czasach pogańskich stanowił ważny gród, który należał do panów z rodu Świńska Głowa. Po zdobyciu Śląska przez Mieszka I stali się oni jego wasalami, a od potomków Władysława Wygnańca otrzymali funkcje tutejszych kasztelanów. Mieli ją pełnić do momentu wybudowania w pobliżu kolejnej warowni w Bolkowie.

Zamek w Bolkowie

Pierwsze wzmianki na temat zamku pochodzą z XIII wieku. Posiada on bardzo charakterystyczną wieżę, zwaną dziobową. To styl bardzo rzadko pojawiający się na terenie dzisiejszej Polski. Założona na planie koła, od strony południowo-zachodniej przechodzi w ostrze, tzw. dziób. Miał on powodować „ześlizgiwanie” się kul armatnich po płaszczyznach wieży. Zwiedzając Zamek w Bolkowie można na nią wejść. Roztacza się z niej piękny widok na okolice!

Przez przeszło 100 lat w średniowieczu Zamek w Bolkowie pełnił rolę skarbca. Później wszelkie kosztowności przeniesiono do Pragi. Mimo tego, Sowieci którzy przybyli tutaj w czasie II wojny światowej, usłyszawszy legendę o skarbach postanowili je odnaleźć. Wydrążyli więc ogromna dziurę w wieży. Ostatecznie dotarli jednak do komnaty głodowej…

Zamek Książ

Zamek powstał w latach 1288–1292, a inicjatorem budowy był książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy. Po wygaśnięciu linii książąt świdnicko-jaworskich Książ wraz z przyległymi ziemiami przeszedł pod władanie króla czeskiego, Wacława IV. Przez następne lata zamek często zmieniał swoich właścicieli. W 1509 roku został przekazany wraz z okolicznymi ziemiami rodzinie Hochbergów (wywodzili się z Miśni, a w XIV wieku osiedlili się na stałe nieopodal Jeleniej Góry). Podczas II wojny światowej zamek został przejęty przez władze III Rzeszy. Jednocześnie przystąpiono do przekształcenia budowli w jedną z kwater Adolfa Hitlera. W tym czasie zniszczono większość zabytkowego wystroju wnętrza w celu dostosowania ich do nowej funkcji. Przed głównym portalem wydrążono dół (szyb windowy) o głębokości 40 metrów. Pod zamkiem powstała sieć tuneli i podziemny schron (aktualnie są one udostępnione do zwiedzania). Legenda głosi, że zamek połączony jest z nazistowską siedzibą w Wałbrzychu – Totenburgiem. W okolicach poszukiwano także słynnego Złotego Pociągu.

Więcej o zamku przeczytasz tutaj: Zamek Książ – numer jeden wśród zamków Dolnego Śląska

Dolina Pałaców i Ogrodów

W sercu Sudetów, na szlaku Doliny Pałaców i Ogrodów znajduje się przeszło 30 przepięknych obiektów do zobaczenia. Z powodu znajdowania się tutaj licznych zabytków obronnych i mieszkalnych już w XIX stuleciu nazywano ten region „Śląskim Elizjum” i porównywano go do zamków i pałaców położonych we Francji nad Loarą. Miejsce to odwiedzali znani filozofowie, artyści i politycy, między innymi: Fryderyk Chopin, Johan Wolfgang von Goethe, John Quincy Adams. Co warto tu zobaczyć? Poniżej krótka lista 🙂

Pałac Wojanów

Pierwsze wzmianki o dobrach w Wojanowie pochodzą już z XIII w. Przez stulecia należały one do rodziny von Zeidlitz, choć przez pewien czas ich właścicielami byli np. Schaffgotschowie. Na początku XVII stulecia postawiono tu renesansowy dwór, który został niestety zniszczony przez Szwedów w czasie wojny 30-letniej. Odbudowano go w 1667 r., a dobra przez następne lata często zmieniały właścicieli. Niecałe sto lat później pałac przebudowano w stylu barokowym. Kolejne zmiany nastąpiły także w XIX stuleciu. W czasie II wojny światowej urządzono tu obóz dla robotników przymusowych, zaś po 1945 r. znajdował się tu PGR. 

Więcej informacji o pałacu tutaj: Zwiedzamy Dolny Śląsk – Pałac w Wojanowie

Pałac Wojanów

Pałac Łomnica

Zaledwie kilka kroków od Pałacu Wojanów znajduje się kolejny budynek, który warto zobaczyć w okolicy – Pałac Łomnica. Pierwsze wzmianki na temat tutejszych dóbr pochodzą z XV stulecia. W tym czasie ich właścicielami była rodzina von Zedlitz. Pałac w stylu wczesnobarokowym wzniesiono w drugiej połowie XVII wieku. Później był on jednak przebudowywany, np. w latach 20. XVIII stulecia. W latach 1838-1844 dokonano największych zmian w wyglądzie pałacu, a remontem kierował Albert Tollberg. Po II wojnie światowej budowla została przejęta przez państwo polskie i utworzono tu szkołę. Podobny los spotkał przynajmniej kilka zabytków tego typu na Dolnym Śląsku. Po 1977 roku pałac został jednak opuszczony i ulegał dewastacji. Dopiero w 1992 roku budowlę zakupiła spółka polsko-niemiecka, która rozpoczęła remont.

Zamek w Karpnikach

Prawdopodobnie pierwszy zamek wzniesiono w Karpnikach w XV wieku i miał tego dokonać rycerz Czirn. W tym czasie składał się on z budynku mieszkalnego oraz cylindrycznej wieży. Przez późniejsze lata tutejszy zamek często zmieniał swoich właścicieli aż w końcu trafił w ręce kanclerza księstwa świdnicko-jaworskiego Hansa Schoffa-Gotschego. Później budowla przechodziła z rąk do rąk, ciężko wręcz wymienić wszystkich właścicieli. Warto jednak wspomnieć o najpotężniejszym z nich, a był nim książę Wilhelm von Hohenzollern. To właśnie on przyczynił się do dzisiejszego wyglądu zamku, który postanowił wyremontować w stylu neogotyku angielskiego.

Opolski Szlak Zamki i Pałace

Zamek Piastów Śląskich w Brzegu

Tutejszy zamek, podobnie jak miasto powstały w XIII wieku. Początkowo budowla należała do namiestnika książęcego. Na przełomie XIII i XIV stulecia wzniesiono tu Wieżę Lwów, której nazwa pochodziła od jej zwieńczenia, gdzie znajdowały się pomniki tych dostojnych zwierząt. Dolna część tej części zamku zachowała się do dziś i jest najstarszym elementem budowli. W czasie rozbudowy pod koniec XIV w. wzniesiono budynek mieszkalny oraz gotycką kolegiatę św. Jadwigi. W tym czasie zamek należał już do książąt brzeskich. Aktualny wygląd zamek zyskał w połowie XVI stulecia, kiedy został z rozkazu Jerzego II i jego żony Barbary z Hohenzollernów przebudowany na modłę renesansu. Pierwowzorem był Zamek Królewski na Wawelu. To właśnie z tego powodu nazywany jest Śląskim Wawelem. Pieczę nad przebudową sprawowali włoscy architekci – Jakub i Franciszek Parr. Ich pracę kontynuowali Bernard i Piotr Niuron. Niestety piękne wyposażenie sal nie przetrwało do naszych czasów.

Zamek Piastów Śląskich w Brzegu – „Śląski Wawel”?

Zamek w Dąbrowie Niemodlińskiej

Zamek w Dąbrowie Niemodlińskiej powstał na wzniesieniu na początku XVII stulecia. Jego budowę rozpoczęto z inicjatywy przedstawiciela śląskiego rodu Joachima Von Tschetschau-Metticha. W sumie przez 125 lat należał do tej rodziny. W następnych stuleciach był kilkukrotnie przebudowywany, aż ostatecznie uzyskał obecny kształt w XIX wieku. Aktualnie należy do Uniwersytetu Opolskiego. Przy odrobinie szczęścia uda Wam się wejść na teren zamku (wnętrza nie są udostępnione do zwiedzania). Otacza go bardzo przyjemny i dość spory park.

Zamek Moszna

Nazwa Mosznej najprawdopodobniej pochodzi od rodziny Moschin, która do parafii w Łączniku przybyła w XIV w. Niektóre legendy mówią, że tutejsze ziemie należały do Templariuszy. Takie wnioski wyciągnięto na początku XX wieku, kiedy to odkryto w parku piwnice, które uznano za pozostałości zamku. Moszna przez kolejne stulecia miała przechodzić z rąk do rąk, należała m.in. do rodzin von Skall i von Reisewitz. 

Pałac w Mosznej powstał pod koniec XVIII stulecia i wybudowano go w stylu barokowym. Obecna forma była nadawana stopniowo po 1896 r. W tym czasie część barokowa spłonęła, ale została odbudowana. Przed 1900 r. powstała część wschodnia wybudowana w stylu neogotyckim oraz oranżeria. Kilkanaście lat później wzniesiono skrzydło zachodnie w stylu neorenesansowym. Wszyscy dziwili się tak szybkiej rozbudowie pałacu; w przeciągu kilkunastu lat powstało 99 wież oraz 365 komnat. Sam właściciel, którym był wtedy Franz-Hubert hr. Tiele-Wienckler sugerował, że w szybkiej odbudowie pomagał mu sam diabeł… Podobno do dziś nawet straszy w zamkowych murach.

Zamek w Mosznej – Polski Disneyland!

Zamek Książęcy w Niemodlinie

Zamek w Niemodlinie został wybudowany z polecenia Bolesława, syna księcia opolskiego Bolka I. Powstał na miejscu XIII wiecznej kasztelanii. Ciężko niestety wskazać dokładnie, które fragmenty dzisiejszego zamku pochodzą z tego czasu, ponieważ zostały one doskonale wkomponowane w renesansową budowlę. W rękach Piastów śląskich zamek pozostał do 1532 roku. Później często zmieniał swoich właścicieli; pojawili się tutaj członkowie takich rodzin, jak Hohenzollernowie, Logau, Puckler czy Promnitz. Dokonali oni licznych zmian w architekturze zamku, a ważniejsze miały miejsce w XVI i XVII wieku, kiedy przebudowano go w stylu renesansowym. W XVIII stuleciu dokonano renowacji w stylu baroku. W tym czasie powstał także piękny most, na którym warto wykonać sobie pamiątkowe zdjęcie – stąd perspektywa w stronę wieży zamkowej jest zdecydowanie najpiękniejsza. 

Zwiedzanie i historię zamku dokładnie opisałam tutaj: Zamek Książęcy w Niemodlinie i spotkanie z danielami. Informacje praktyczne, zwiedzanie i historia zamku

Zamek w Otmuchowie

Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja Otmuchowa – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja. Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.

TIP: Jeśli masz czas warto pospacerować po starówce Otmuchowa, jego średniowieczny układ urbanistyczny wpisany jest na listę zabytków. Ciekawą budowlą jest także tzw. Brama Wróbla. Rynek nie jest duży, ale schludny, wyremontowany i kolorowy. W centrum znajduje się przyciągający wzrok ratusz. Zaraz za nim kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego, a przy nim niewielki, ale ładnie zagospodarowany ogródek. 

Pałac Sulisław

Dzieje majątku sięgają średniowiecza i nieodłącznie związane są z zakonem Templariuszy, zaś pałac powstał pod koniec XVII wieku (1688). Miał wielu właścicieli, ale najbardziej odznaczył się w jego historii Hans Karl von Schaffgotsch, który przebudował go w stylu neogotyckim. Po II wojnie światowej, jak większość pałaców przeszedł na własność państwa, a złe zarządzanie doprowadziło go do ruiny. Od 1996 roku budynek był opuszczony. Od 2006 roku pałac znajduje się w rękach Towarzystwa Inwestycyjnego BTA, które go odrestaurowało i utworzyło w nim hotel ze spa i restauracją. Atrakcją dla dzieci (choć nie tylko) są wypasające się w parku pałacowym daniele! Warto podejść i je zobaczyć!

Zamek w Rogowie Opolskim

Zamek swoimi korzeniami sięga XVI wieku. Wybudowała go rodzina Rogoyskich. Przez rodziny należał do różnych m.in. Wierzbickich, Roedernów i Haugwitzów. W posiadaniu tych ostatnich był przez kilka wieków. W 1964 roku Wojewódzka Biblioteka Państwowa w Opolu otrzymała zamek i po restauracji obiektu utworzyła tutaj filie, która działa do dziś. W 2010 roku odnaleziono ciała rodziny Haugwitz, nastąpiła ekshumacja i ponowny pochówek. Ich mauzoleum można oglądać w parku zamkowym. Warto po nim także choć chwilę pospacerować!

Zabytki sakralne

Kościół Pokoju w Świdnicy

To jedno z nielicznych miejsc w Polsce, które zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO i zdecydowanie na to zasłużyło! wiątynia powstała na mocy pokoju westfalskiego (1648) podług którego Habsburgowie zobowiązali się przed protestancką Szwecją do pozwolenia na budowę kościołów protestanckich w księstwach dziedzicznych w Jaworze, Głogowie i Świdnicy. Cesarz miał jednak swoje warunki. Zgodził się, aby protestanci wybudowali świątynie wyłącznie z nietrwałych materiałów, jak drewno, piasek, słoma czy glina. Na postawienie kościoła w Świdnicy wyznaczono jedynie rok. Nie chciano bowiem by budowla przetrwała próbę czasu. Kościół jednak stoi do dziś i można go zwiedzać 🙂

Więcej możecie przeczytać o nim tutaj: Kościół Pokoju w Świdnicy – lista światowego dziedzictwa UNESCO

Kościół Wang w Karpaczu

Kościół Wang w Karpaczu to zabytek na skalę europejską! Datuje się, że powstał w XII/XIII stuleciu w miejscowości Wang nad rzeką Wang. Dopiero w XIX w. został przeniesiony do Karpacza dzięki inicjatywie króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV. Na miejscu został poddany pracą renowacyjnym oraz dobudowano do niego krużganek, który miał zapobiegać ochłodzeniu wnętrza. Obok postawiono także dzwonnicę, której kościół pierwotnie nie posiadał. Z tysiąca świątyń tego typu do dziś przetrwała ok. 30! W całości wybudowane są z drewna. Kościół można aktualnie zwiedzać, nawet teraz (bilet normalny 10 zł, ulgowy 5 zł). Polecam!

Kościół w Małujowicach

Początki murowanego kościoła w stylu gotyckim sięgają 1250 roku. Później, na początku XIV stulecia dobudowano mu wieżę oraz przedsionek. Kilkadziesiąt lat później kościół został ponownie przebudowany i rozbudowany, a odbywały się one pod patronatem Samboriusa, który był wtedy właścicielem miejscowości. Wtedy też rozpoczęły się prace nad tym z czego kościół słynie – polichromiami o tematyce staro- i nowotestamentowej. Prace nad nimi zakończyły się w 1480 roku. Na początku XVI stulecia dobudowano także nowy strop, które pomalowano na kolorowe ornamenty przedstawiające rośliny i zwierzęta. W 1526 roku kościół został przejęty przez ewangelików. W ich posiadaniu znajdował się do zakończenia II wojny światowej.

Więcej informacji o kościele tutaj: Kościół w Małujowicach – ukryty skarb na mapie Opolszczyzny

Klasztor Księgi Henrykowskiej

To jeden z punktów Szlaku Cysterskiego, który ciągnie się przez całą Europę, w tym przez Polskę. Powołany został do życia w ramach Europejskich Dróg Kulturowych.

Najważniejszym punktem zespołu jest kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jana Chrzciciela, który powstał w XIII w. Przebudowywano go na nową modłę kolejno w XIV, XVII i XVIII stuleciu. Z pewnością warto zobaczyć barokowe wnętrza klasztoru – mnie niestety się nie udało. Szczególną uwagę przyciągają Stelle Henrykowskie znajdujące się w kościele, a także dekoracje wnętrz. Klasztor zasłynął także jako miejsce powstania słynnej Księgi Henrykowskiej, która od 2015 r. znajduje się na liście „Pamięć Świata” UNESCO.

Na zewnątrz warto przypatrzyć się misternie wykonanej XVII-wiecznej kolumnie św. Trójcy, a później okrążyć budowlę i pospacerować chwilę po parku. Od fasady budowla wydaje się zadbana, niestety kiedy skręcimy gdzieś w bok to wrażenie mija, budowla już nie jest odnowiona, w niektórych miejscach coś odpada. Tyle dobrze, że klasztor został zabezpieczony przed wilgocią – mam nadzieje, że to jeden z kroków, który pomoże w dalszej rewitalizacji tego miejsca.

Paczków nazywany „polskim Carcassonne”

Paczków to kolejne śląskie miasto, w którym wręcz potykamy się o zabytki. Z pewnością warto przejść się dookoła miasta śladem murów, które w części zostały zrekonstruowane. Trzeba też podjeść na niewielki rynek i zobaczyć warowny kościół, który dominuje nad resztą miasta. Poza murami można podejść także do Domu Kata, w którym mieści się także informacja turystyczna oraz pozwiedzać kilka kościołów znajdujących się obok rynku. Paczków znajduje się bowiem także na Szlaku Czarownic na Polsko-Czeskim Pograniczu. 

Co zobaczyć w Paczkowie:

  • mury miejskie z wieżami
  • ratusz z renesansową wieżą z XVI wieku
  • planty miejskie z XIX wieku
  • kościół warowny św. Jana Ewangelisty, gotycki później przebudowywany
  • ruiny kościoła cmentarnego św. Jana Ewangelisty
  • Muzeum Gazownictwa

Ząbkowice Śląskie

Ta średniowieczna miejscowość, ma ciekawą i barwną historię, a jedna z nich stała się prawdopodobnie inspiracją do napisania słynnego „Frankensteina” pióra Mary Shelley. Na początku XVII stulecia w Ząbkowicach panowała zaraza, o której wywołanie posądzono tutejszych grabarzy. Początkowo komisja powołana do zbadania sprawy nie podeszła do niej zbyt poważnie, aż do momentu znalezienia u jednego z oskarżonych tajemniczego proszku uznanego za trujący. Podczas tortur grabarze przyznali się, że wspomniany proszek wykonywali ze zwłok i rozsypywali go w różnych miejscach w mieście, aby przynosił śmierć i nieszczęście. Dopuszczali się także innych haniebnych czynów, jak wycinanie brzemiennym, zmarłym kobietą płodów, aby później zjeść ich serca, kradzieży i gwałtów. Ostatecznie oskarżonych skazano i spalono na stosie.

Bez wątpienia główną (jeśli nie jedyną) atrakcją Ząbkowic Śląskich jest Krzywa Wieża. I rzeczywiście jest bardzo krzywa i widać to na pierwszy rzut oka – to jak najbardziej liczy się na plus. Odchylona jest o 2,14 metra i jest najwyższą tego typu budowlą w Polsce (34 m). Nazywana jest „śląską Pizą” (bardzo nie lubię nadawania takich przydomków).

Co zobaczyć w Ząbkowicach Śląskich:

  • wspomnianą Krzywą Wieżę
  • rynek z ratuszem w stylu neogotyckim z XIX wieku
  • zespół klasztorny dominikanów (XIV-XVII)
  • zamek z XIV stulecia
  • mury obronne
  • Baszta Gołębia
  • liczne kościoły
Krzywa Wieża
Ratusz w Ząbkowicach Śląskich

Mam nadzieję, że pomogłam! Miłej Majówki!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Dolnośląskie Polska

Pałac w Oleśnicy Małej – miejsce, którego prawdopodobnie nie znasz

Pod latarnią najciemniej. Często to powiedzenie można także odnieść do naszych podróży. Wyjeżdżamy nie raz na koniec świata, aby zobaczyć jakieś piękne miejsca, a często zapominamy o najbliższej okolicy. Ja także popełniam takie błędy, w związku z tym w żadnym wypadku nikomu niczego nie zarzucam 🙂 Ale rozglądnijcie się po okolicy. Czasem naprawdę warto!

Pałac w Oleśnicy Małej – gdzie to jest? Kilka informacji praktycznych

Pałac w Oleśnicy Małej (niem. Schloss Klein Öls) leży zaledwie kilkanaście kilometrów od Brzegu i Oławy. Administracyjnie znajduje się w powiecie oławskim w województwie dolnośląskim. Wydaje mi się, że najwygodniejszą możliwością dojazdu jest podjechanie tutaj samochodem (nie bardzo orientuje się w lokalnym rozkładzie PKS – pewnie jest jakaś szansa). Warto także pamiętać o tym miejscu, jeśli będziecie przejeżdżać autostradą A4 między Wrocławiem a Brzegiem – pałac widać bowiem z drogi. Wygląda to bardzo ciekawie! Rozglądnijcie się!

Pałac można zwiedzać bezpłatnie tylko z zewnątrz oraz wejść na dziedziniec. Warto zwrócić uwagę na kartusze herbowe, kamienne płyty stołu sędziowskiego, rzadki wiatrowskaz w kształcie pawia na wieży Zofii czy nagrobek ukochanego konia Wartenberga Siwka z Möckern. W skrzydle wschodnim pałacu znajduje się kościół św. Wawrzyńca Diakona (mi nie udało się wejść do środka, może Wy będziecie mieć więcej szczęścia), przed którym stoi statua św. Jana Nepomucena. Przy ołtarzu głównym można zobaczyć obraz Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny z 1733 roku i przedstawienie dawnego zespołu pałacowego.

Szczególnie pięknie pałac prezentuje się od strony błoni, gdzie aktualnie znajduje się boisko…Niestety budowla jest dość zaniedbana, co dziwi skoro znajduje się tutaj państwowy ośrodek (o którym dokładniej niżej). Wielka szkoda, bo to piękne miejsce. Warto pochodzić po okolicznym parku, gdzie widoczne są jeszcze dawne alejki. Niestety, on także jest bardzo zapuszczony, widać, że rośliny nie były obcinane od wielu lat. Od strony parku przy pałacu znajduje się jeszcze stara, niewielka fontanna, która o dziwo chyba jeszcze działa. Zaś za stawem możemy zobaczyć Mauzoleum rodziny Yorck von Wartenburg (Kaplica św. Maksymiliana Marii Kolbe) projektu znakomitego architekta Carla Gottharda Langhansa (autor m.in. Bramy Brandenburskiej). Zza przymrużonych oczu można sobie wyobrazić dawne piękno tego miejsca, choć moim zdaniem teraz także ma swój niepowtarzalny klimat. Zwłaszcza kiedy słońce zachodzi.

Staw pałacowy
Aleja grabowa w parku

Historia Pałacu w Oleśnicy Małej

Już w XII wieku Bolesław I Wysoki wybudował tutaj zamek myśliwski wraz z kaplicą. Jego syn, Henryk Brodaty razem z żoną, Jadwigą z Andechs przekazał ten teren templariuszom, którzy założyli tutaj swoją komandorię. Przez następne kilkadziesiąt lat rozbudowali oni zamek, założyli nowe wsie, a do kościoła sprowadzili liczne relikwie, w tym św. Jadwigi. Od 1312 roku teren ten należał już do Joannitów; uznaje się, że był to jeden z najbogatszych ich majątków na Śląsku. Siedziba kawalerów maltańskich kilkukrotnie ulegała jednak zniszczeniu (np. w czasie najazdów husytów, wojny trzydziestoletniej). W 1706 roku spłonęła i tutejszy komtur von Dietrichstein podjął decyzję o odbudowie pałacu w kształcie, który w dużej części zachował się do dziś. Joannici przebywali tutaj aż do sekularyzacji w 1810 roku.

Później (1810) budowla wraz z Oleśnicą Małą przeszła do rąk odznaczonego za zasługi w walce z Napoleonem, feldmarszałka Hansa Yorcka von Wartenburg. On i jego syn rozbudowali zamek, w tym czasie powstała m.in. charakterystyczna wieża Zofii oraz oranżeria. W posiadaniu tej rodziny pałac pozostawał do końca II wojny światowej. Od 1955 roku pałac został siedzibą Zakładu Doświadczalnego Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, który znajduje się tutaj do dziś.

Na terenie pałacu możemy spotkać kilku kolegów 🙂
Oranżeria

Ciekawostki o Pałacu w Oleśnicy Małej

  • Oleśnica Mała znajduje się na szlaku Drogi św. Jakuba, tzw. VIA REGIA. Szlak ten prowadzi aż do Santiago de Compostela w Hiszpanii, gdzie spoczywa św. Jakub Większy, jeden z dwunastu apostołów.
  • Nieopodal pałacu znajduje się kolejne cudeńko – Kościół w Małujowicach – opisałam go w osobnym wpisie na blogu: Kościół w Małujowicach – ukryty skarb na mapie Opolszczyzny
  • Ostatni właściciel pałacu, Peter Yorck von Wartenburg został stracony w Berlinie 8 sierpnia 1944 roku za udział w Kręgu z Krzyżowej (spisek przeciw Hitlerowi). Tablicę poświęconą jego osobie wmurowano w ścianę pałacu

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Możesz też zostać moim Patronem! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description

Dolnośląskie Polska

Pałac w Gorzanowie – dolnośląska, ocalała perełka

Planując swoje podróże często szukamy miejsc dobrze znanych, popularnych, dzięki którym będziemy mogli zabłysnąć ponownie na naszej fejsbukowej tablicy. Często niestety nie znamy swojej najbliższej okolicy, wyjeżdżamy nieraz na koniec świata, aby zobaczyć jakieś miejsce, które uważamy za wyjątkowe. Sama przyznaję się, że nie znam wszystkich pięknych miejsc, które oferuje mi mój region, choć w …

Dolnośląskie Niezbędnik Opolskie Polska Porady

Jednodniowa wycieczka po Śląsku – moje refleksje

W obecnej sytuacji nie pozostało nam nic innego, jak bezpieczne zwiedzanie Polski. Choć bardzo bym chciała pojechać do Niemiec to nie będzie mi to dane jeszcze przez najbliższe kilka tygodni. Polski zwiedzać nie lubię – pewnie wielu z Was mnie przez to znienawidzi. Po tym poście pewnie stwierdzicie, że powinnam docenić to co nasze, polskie. Jednak nie prowadzę tego bloga po to żeby podobał się on wszystkim, a chce też pisać prawdę i to jak ja oceniam niektóre miejsca. Nie będzie, więc to standardowy tekst typu „Polska jest piękna” i jej powalających na kolana walorach naszego kraju, a raczej o tym co powinno się zmienić, abyśmy dogonili naszych zachodnich sąsiadów, a nie pozostawali na tym samym poziomie renowacji zabytków, co byłe państwa ZSRR.

W maju, kiedy zaczęło się robić przyjemniej pod kątem pogodowym, nie mogąc już dłużej wysiedzieć w domu postanowiłam zrobić kilka małych wycieczek po najbliższej okolicy. Przeszukałam internet, nawet zapytałam Was na Instagramie, jakie miejsca w okolicach Opola polecacie do odwiedzenia. Wybrałam kilka, początkowo były to tylko Ząbkowice Śląskie i Paczków. Po drodze, już w samochodzie narodziło się jeszcze kilka pomysłów. I bardzo dobrze, że tak się stało, bo po tej wyprawie wróciłabym z całkowicie negatywnym nastawieniem wobec stanu zabytków w Polsce.

Klasztor Księgi Henrykowskiej

Na początku zatrzymaliśmy się w Klasztorze Księgi Henrykowskiej – było całkiem przyjemnie. To jeden z punktów Szlaku Cysterskiego, który ciągnie się przez całą Europę, w tym przez Polskę. Powołany został do życia w ramach Europejskich Dróg Kulturowych.

Najlepiej zajechać tu samochodem. Jeśli chce się zostać na dłużej, zwiedzić wnętrza klasztoru oraz park lepiej zabrać ze sobą jakieś zaopatrzenie, choć znajdziemy tu co prawda restaurację, a także sklepiki spożywcze, w tym bardzo „tradycyjne”. Tutejsi „miejscowi” są bardzo pomocni i wskażą Wam z pewnością drogę do klasztoru. Można pod niego spokojnie bezpośrednio podjechać samochodem, nie ma tu opłat parkingowych itp.

Najważniejszym punktem zespołu jest kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jana Chrzciciela, który powstał w XIII w. Przebudowywano go na nową modłę kolejno w XIV, XVII i XVIII stuleciu. Z pewnością warto zobaczyć barokowe wnętrza klasztoru – mnie niestety się nie udało. Szczególną uwagę przyciągają Stelle Henrykowskie znajdujące się w kościele, a także dekoracje wnętrz. Klasztor zasłynął także jako miejsce powstania słynnej Księgi Henrykowskiej, która od 2015 r. znajduje się na liście „Pamięć Świata” UNESCO.

Na zewnątrz warto przypatrzyć się misternie wykonanej XVII-wiecznej kolumnie św. Trójcy, a później okrążyć budowlę i pospacerować chwilę po parku. Od fasady budowla wydaje się zadbana, niestety kiedy skręcimy gdzieś w bok to wrażenie mija, budowla już nie jest odnowiona, w niektórych miejscach coś odpada. Tyle dobrze, że klasztor został zabezpieczony przed wilgocią – mam nadzieje, że to jeden z kroków, który pomoże w dalszej rewitalizacji tego miejsca.

Ząbkowice Śląskie – tylko Krzywa Wieża…

Słynne Frankenstein, czyli aktualnie Ząbkowice Śląskie leżą jakieś 20-25 minut drogi od Henrykowa. Wjeżdżając do miasta pomyślałam sobie „kurcze, chyba bogaci ludzie tu mieszkają”, bo na obrzeżach budowała się masa nowoczesnych domków jednorodzinnych. Sugerowało to, że centrum będzie ładne i zadbane. Bardzo mocno się pomyliłam. Później doszłam do wniosku, że mieszkańcy raczej uciekają z centrum na obrzeża miasta.

Ta średniowieczna miejscowość, ma ciekawą i barwną historię, a jedna z nich stała się prawdopodobnie inspiracją do napisania słynnego „Frankensteina” pióra Mary Shelley. Na początku XVII stulecia w Ząbkowicach panowała zaraza, o której wywołanie posądzono tutejszych grabarzy. Początkowo komisja powołana do zbadania sprawy nie podeszła do niej zbyt poważnie, aż do momentu znalezienia u jednego z oskarżonych tajemniczego proszku uznanego za trujący. Podczas tortur grabarze przyznali się, że wspomniany proszek wykonywali ze zwłok i rozsypywali go w różnych miejscach w mieście, aby przynosił śmierć i nieszczęście. Dopuszczali się także innych haniebnych czynów, jak wycinanie brzemiennym, zmarłym kobietą płodów, aby później zjeść ich serca, kradzieży i gwałtów. Ostatecznie oskarżonych skazano i spalono na stosie.

Ta fascynująca, choć brutalna opowieść mogłaby sugerować, że Ząbkowice Śląskie są idealnym miejscem do odwiedzenia. Niestety, ja mocno rozczarowałam się tym miastem.

Bez wątpienia główną (jeśli nie jedyną) atrakcją Ząbkowic Śląskich jest Krzywa Wieża. I rzeczywiście jest bardzo krzywa i widać to na pierwszy rzut oka – to jak najbardziej liczy się na plus. Odchylona jest o 2,14 metra i jest najwyższą tego typu budowlą w Polsce (34 m). Nazywana jest „śląską Pizą”, bardzo nie lubię nadawania takich przydomków, bo skoro Polska jest piękniejsza i ma więcej do zaoferowania niż pozostałe kraje to po co? Po drugie to bardzo krzywdzące zarówno dla samego zabytku, jak i dla turysty, który przyjeżdża w dane miejsce i ma pewne oczekiwania, a w przedstawionym przypadku pewnie się zawiedzie. Wieża w Ząbkowicach Śląskich w ogóle nie przypomina tej w Pizie (ani wysokością, ani architekturą)… Tylko kto przegrywa w tej nierównej walce? Jednak od wielu Polaków słyszałam pozytywne opinie na temat tego miejsca, jak i całego miasta, to ja jednak nie podzielam tej opinii. Choć wieża jest z pewnością interesująca.

Jednak zobaczenie krzywej wieży to kilka minut do pół godziny jeśli chcemy zwiedzić ją od środka, więc co dalej?

Podobno Ząbkowice Śląskie zabytkami stoją. Wiele osób rozpisuje się o tym na blogach, a lista miejsc do zobaczenia na stronach internetowych jest bardzo długa. To prawda, zabytków jest masa, tylko niestety ich świetność już dawno minęła, nie zachęcają do oglądania. Większość, poza Krzywą Wieżą, XIX-wiecznym ratuszem, pojedynczymi kościołami i kamieniczkami sypią się i to dosłownie. W największym szoku byłam kiedy podeszłam do XIV-wiecznego zamku (ruin, poniekąd pięknych, które są udostępnione do zwiedzania) i zobaczyłam tam matkę z dziećmi grającą w piłkę, która odbijała się od ścian ZABYTKU. Powtarzam ZABYTKU. O czym ta kobieta myślała? Nie mam pojęcia, ale wychowuje na swój wzór dzieci i przekazuje im wątpliwej jakości postawę wobec dziedzictwa kulturowego. Na moich oczach kawałki budowli po prostu kruszyły się i odpadały. Na przodzie wisiała zaś wielka tabliczka mówiąca, że to miejsce znajduje się pod opieką ministerstwa. Szkoda tylko, że zamek nie został w jakiś sposób zabezpieczony. Choć opisane wydarzenie bardziej świadczy postawach niektórych mieszkańców, Polaków.

Na zdjęciu widać nawet dzieci pod opieką mamy, które opisałam
Ratusz

Tracąc nadzieję, poszłam dalej. Napotkałam szare ulice, dziwne sklepiki, do których w życiu bym nie weszła, rozpadające się kamienice, wiele z nich pustych, niezagospodarowanych. Mimo, że był środek dnia nie czułam się w mieście swobodnie, tym bardziej bezpiecznie. Gdzie mam tu zostawić pieniądze? Turystyka opiera się mimo wszystko na pewnej korelacji, jedziemy gdzieś, aby zobaczyć coś interesującego, a w zamian, jak nam się podoba zostawiamy w takim miejscu pieniążki. Tylko gdzie mam je zostawić w takim mieście, jak Ząbkowice Śląskie? Rozumiem, że wiele polskich, małych miast boryka się z podobnymi problemami. Zdaje sobie sprawę, że czasem pozyskanie środków finansowych na renowacje jest trudne. Ale z tego co pamiętam nigdzie w Ząbkowicach nie widziałam tabliczek Unii Europejskiej, które sygnalizowałyby uzyskanie środków. Z drugiej strony nie wiem czy takie wnioski były składane, czy może zostały odrzucone? Wydaje mi się jednak, że Unia chętnie przekazuje środki finansowe na renowację zabytków, tylko trzeba się trochę postarać. To jednak zależy od gospodarza takiego miasta. Inna sprawa to ludzie. Jeśli my sami nie zmienimy swojej postawy wobec niektórych kwestii to nic się nie zmieni, nie będziemy nagle Wielką Brytanią czy Niemcami bez naszej pracy. A z tego co widzę, to jednak większość nie dostrzega problemu w tym co ich otacza. I nie chodzi mi tutaj jedynie o Ząbkowice, tego rodzaju problemu to bolączka wielu, polskich miast. Choć wiem i dostrzegam, że jest coraz lepiej pod tym kątem, to z drugiej strony dużo pracy jeszcze przed nami. Byleby niektóre zabytki dotrwały tego momentu, bo byłoby ich szkoda.

Poniżej kilka zdjęć, których celowo nie obrabiałam, abyście mogli zobaczyć w jakim stanie są budynki w mieście.

Mury miasta
W większości Ząbkowice Śląskie wyglądają niestety tak

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim

Do pałacu zawitałam osobnego dnia, ponieważ chciałam zwiedzić go od środka, a także przejść się po okolicznych parku. Co przykuwa uwagę to fakt, że wieś Kamieniec Ząbkowicki (niedługo ma zostać miastem) z pewnością zarządzany jest lepiej niż miasto Ząbkowice Śląskie. Przede wszystkim jest czysto, trawniki są skoszone, kamieniczki i domki w większości wyremontowane. Takie miejsce od razu przyjemniej się zwiedza.

Najważniejszym zabytkiem Kamieńca Ząbkowickiego jest bez wątpienia Pałac Marianny Orańskiej. Przez lata trzymany w rękach prywatnego właściciela podupadał, czego efekty widać do dziś. Dopiero 2012 r. gminie udało się przejąć zamek i rozpoczęły się działania mające na celu uporządkowanie okolicznego terenu oraz wyremontowanie pałacu. Należy przyznać, że władze działają w dobrym kierunku, budowla wygląda już bardzo okazale z zewnętrz. Zresztą tego rodzaju architektura jest raczej ewenementem na terenach Śląska, co z pewnością przyciąga turystów. Udało się już także wyremontować kilka sal i dach, zabezpieczyć budowlę przed zawaleniem się. Co cieszy na renowację pałacu pozyskano ogromne środki nie tylko z Unii Europejskiej, ale także ministerstwa. Aktualnie składane są kolejne wnioski, niektóre już są pozytywnie rozpatrzone. Można? Można tylko trzeba chcieć.

Z pałacem wiąże się wiele ciekawych opowieści, którymi chciałabym się z Wami podzielić, jednak wtedy ten tekst byłby ogromny 🙂 Dlaczego myślę, że za jakiś czas przygotuje dla Was osobny post na temat tego miejsca!

Odwiedzenie Pałacu Marianny Orańskiej mogę szczerze polecić. Widać przede wszystkim, że komuś na tym miejscu zależy, a to bardzo ważne. Podjechać tu najlepiej samochodem; przy czerwonym kościółku, gdzie znajduje się kasa mieści się także parking (5 zł za cały dzień). Dozwolone jest zwiedzanie wyłącznie z przewodnikiem (25 zł za osobę, są także bilety ulgowe, jeśli dobrze pamiętam 15 zł) o pełnych godzinach. My trafiliśmy na super przewodnika, warto ich podpytać o jakieś szczegóły. Na wszystko znają odpowiedź 🙂 Zwiedzanie parku pałacowego jest bezpłatne, podobno można w nim zobaczyć dzikie zwięrzęta, jak sarny czy zające.

Paczków, czyli „polskie Carcassonne” – czyżby?

Paczków to kolejne śląskie miasto, w którym wręcz potykamy się o zabytki. Podobnie, jak w przypadku Ząbkowic Śląskich znajdziemy masę stron, które opisują wszystkie miejsca, które należy zobaczyć. Zachęcona komentarzami, że to polskie miasto-twierdza, wręcz „polskie Carcassonne” pojechałam tam z wielkimi nadziejami. Myślałam sobie: „jak mogłam ominąć takie miejsce, skoro znajduje się jakąś godzinę od mojego miejsca zamieszkania?”. Niestety – ponownie się zawiodłam. O ile paczkowskie mury są ciekawe, miasto prezentuje się lepiej niż odwiedzone przeze mnie wcześniej Ząbkowice Śląskie, to nie można stwierdzić, że jest ono gotowe w 100% na przyjęcie turysty. Najbardziej przeraził mnie chyba brak jakiegokolwiek życia – wiem, że jest epidemia, ale czułam się tam jak po apokalipsie zombie. Zwalam to jednak na aktualną sytuacje. Paczków jest ciekawym miejscem, nie twierdzę, że nie. Ale niestety, zaniedbanym, co niejako skutkuje brakami finansowymi. Nie lubię także kiedy miasta porównuje się do innych, znacznie bardziej reprezentacyjnych, bo po prostu na tym tracą – pisałam o tym wyżej. Paczków, bowiem nie ma nic wspólnego z Carcassonne. Czy niemiecki Rothenburg ob der Tauber czy Dinkelsbühl otoczone murami i wieżami porównują się do francuskiej twierdzy? Nie, są Rothenburgiem i Dinkelsbühlem – promują swoją tradycję i historię. Więc dlaczego my to robimy? Rozumiem, że to pewna forma promocji, jednak nasze miasta na tym tracą.

Mury są wyremontowane, ale nigdy nie widziałam wieży o takim kształcie… Gdzie jest druga połowa?

Władze miasta poniekąd słusznie uważają, że najważniejszą wizytówką Paczkowa są mury, które zostały częściowo wyremontowane. Tracą one niestety jeśli rozejrzymy się dokładniej po mieście, gdzie podobnie jak w Ząbkowicach Śląskich natrafimy na liczne, rozpadające się kamienice i budynki. Jestem osobą, która lubi city breaki, w małych miastach umiem spędzić nawet kilka dni oglądając szczegóły zabudowy, a w Paczkowie spędziłam chyba godzinę. Po prostu nie zachęciło mnie do pozostania na dłużej. Niektórzy zarzucili mi na Instagramie bezstronność w mojej opinii. Nie chce jednak kłamać, że Paczków mi się podobał. To prawda, że kamienice w rynku zostały wyremontowane, tylko co z tego, że niektóre z nich tylko do połowy lub tylko fasady. Reszta się sypie. W samym centrum, zaraz na przeciw ratusza straszy prlowska upadła, restauracja o dość wymownej nazwie „Carcassonne”. To nie są małe elementy, to ważne sprawy. Miasto zaczyna się przecież zwiedzać od rynku i to pierwsze wrażenie jest zawsze najważniejsze.

Poza murami można podejść także do Domu Kata, w którym mieści się także informacja turystyczna oraz pozwiedzać kilka kościołów znajdujących się obok rynku. Paczków znajduje się bowiem także na Szlaku Czarownic na Polsko-Czeskim Pograniczu. O tym problemie mogłabym Wam opowiadać dłużej, ale nie miejsce i czas na to 🙂

Kilka zdjęć bez obróbki. Mam nadzieje, że dzięki nim zrozumiecie o co mi chodzi. A na pewno nie chodzi mi o obrażenie kogokolwiek, jak to odczytali niektórzy:

Restauracja Carcassonne przy rynku
Pierwsza lepsza uliczka od rynku

Kamienica przy rynku

Otmóchów – kolejna nadzieja

Do Otmuchowa, niewielkiej miejscowości w województwie opolskim, zajechaliśmy całkowicie przypadkiem w drodze z Paczkowa do Opola. Patrząc na pozostałe okoliczne miejscowości warto się tutaj zatrzymać na 1-2 godziny. Rynek nie jest duży, ale schludny, wyremontowany i kolorowy. W centrum znajduje się przyciągający wzrok ratusz. Zaraz za nim kościół pw. św. Mikołaja i Franciszka Ksawerego, a przy nim niewielki, ale ładnie zagospodarowany ogródek. Przy rynku znajdziecie także nową restaurację (nie próbowałam jedzenia, bo była zamknięta).

Ratusz

Zaraz obok rynku, na wzniesieniu znajduje się zdecydowanie najlepsza atrakcja miasta – zespół zamkowy (XIII-XVII wiek). Pierwotnie był to zamek biskupi, w XV w. dwukrotnie zniszczony w czasie wojen husyckich, a następnie przebudowywany według panującej mody. Popularnością cieszą się tzw. końskie schody, wzniesione na polecenie chorego, poruszającego się na lektyce biskupa Filipa von Sinzendorf. Aktualnie w zamku mieści się hotel, w którym można organizować wesela i inne uroczystości oraz restauracja.

Niżej od zamku, zaraz przy schodach znajduje się pałac, zamek dolny wzniesiony na początku XVIII w. Aktualnie to siedziba Urzędu Miasta.

Zamek dolny

Jeśli mamy trochę więcej czasu można przejść się uliczkami miasta, charakteryzującymi się niską zabudową – średniowieczny układ urbanistyczny wpisany jest na listę zabytków. Ciekawą budowlą jest także tzw. Brama Wróbla.

Powiem, że to dla mnie zagadka: jak to możliwe, że 5-tysięczne miasto potrafi zadbać o wygląd rynku, a większe nie? Wiem, że wpływają na to inne czynniki, jak przemysł itp., ale…

Kopice i „Pałac na wodzie”

To jedno z cudeniek, które musicie zobaczyć z jednego powodu. Niedługo go po prostu nie będzie. Znajdujący się aktualnie w prywatnych rękach pałac słynnego śląskiego rodu Schaffgotschów pochodzących z Frankonii jest kompletnie zrujnowany. Tutejsza rezydencja została przebudowana w stylu klasycystycznym pod koniec XVIII stulecia. Nazywany „pałacem na wodzie” z powodu otoczenia trzema stawami, skrywa także historię lokalnego Kopciuszka. „Król cynku”, Karol Godulla szybko wzbogacił się ciężką pracą, niektórzy uważali go wręcz za pracoholika. Dla swojej firmy poświęcił całe życie, jednak z tego powodu nie udało mu się założyć rodziny; wiele osób się go bało, ponieważ był wyjątkowo ponurą osobą. Urzeczony pewnego dnia postawą córki służącej, półsieroty, Joasi która ofiarowała mu kwiaty zerwane na łące i powiedziała „Kocham Pana” w testamencie zapisał jej cały majątek. Później ożeniła się z przedstawicielem rodziny Schaffgotschów i tytułowała się Joanna Schaffgotsch von Schmoberg-Godulla. Zadbali oni o rezydencje, zaadaptowali park. W rękach rodziny rezydencja znajdowała się do 1945 r.

Niestety w 1958 r. pałac został podpalony, a następnie wielokrotnie grabiony. Później przechodził z rąk do rąk, jednak żaden z właścicieli nie zadbał o stan budowli, która traciła kolejne fragmenty. Dziś pałac jest już w zasadzie nie do uratowania. Można tylko sobie wyobrazić, jaką piękną scenerię tworzyłby z okolicznym stawem i parkiem. Niestety, chyba nie będzie dane nam już tego zobaczyć.

Dojazd do Kopic możliwy jest w zasadzie tylko samochodem. Parking bezpłatny znajduje się zaraz przed pałacem. Obiekt nie jest jednak udostępniany do zwiedzania i można go tylko zobaczyć sprzed bramy. Okoliczny las, który niegdyś był parkiem także należy do prywatnego właściciela, co dodatkowo utrudnia zobaczenie pałacu. Okolice są w stanie zdewastowanym, nie widać żadnych prac rekultywacyjnych.

Czy jest nadzieja?

Co mnie dziwi najbardziej, kiedy szukałam informacji na temat dwóch najbardziej interesujących mnie na początku miejscowości (Ząbkowic Śląskich i Paczkowa) to owszem znalazłam kilka blogów opisujących zabytki, które można tam zobaczyć. Jestem jednak w głębokim szoku, że na żadnym nie spotkałam się z rzetelną informacją typu „miasto wygląda jednak tak i tak…”, „zabytki są w takim stanie…” itd. Czy blogi podróżnicze piszemy tylko po to żeby wszystkim schlebiać? A może ja nie trafiłam po prostu na taki post? Albo jestem zbyt wymagająca?

Może ten post jest momentami surowy, ostry, może niesprawiedliwy. Możecie się ze mną nie zgadzać, możecie przyznać mi rację. Tym bardziej nie chciałam nikogo urazić swoimi komentarzami, nie chodzi także o to żeby zniechęcić Was do odwiedzenia jakiegoś miejsca. Chodzi mi o otwarcie oczu, bądźmy obserwatorami, wymagającymi obserwatorami. Chciałabym, aby każdy z Was czytając ten tekst zastanowił się nad dziedzictwem, które go otacza. To każdy z nas wybierając swoją życiową drogę, decydując o weekendowym celu wyjazdu, dokonując wyboru wrzucając karteczkę do urn (i nie chodzi mi o politykowanie, a wybór władz, które zadbają o miasto i widzą jego przyszłość!) wpływa na to jak wygląda Polska. Bez naszej refleksji i pracy nic się nie zmieni, a większość z miast, zabytków czy muzeów będzie wyglądało, jak niektóre z tych opisanych powyżej – szare, smutne i zapomniane.