Bavaria Europe Germany

Co zobaczyć w stolicy Bawarii? Monachium na weekend!

Stolica Bawarii przyciąga od stuleci! Kiedyś przyjeżdżano do Monachium w celu uczęszczania na tutejszy uniwersytet i zdobycia obycia na dworach tutejszych książąt, teraz przyciągają nas kiełbaski, Oktoberfest, bogata historia, zapach nowoczesności i BMW. Istnieje zapewne jeszcze setka innych powodów, dlaczego warto odwiedzić to miasto. Poniżej przedstawiam Wam mały poradnik na temat pobytu w Monachium na weekend! Znajdziecie tutaj praktyczne wskazówki oraz listę miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć.

Zwiedzanie Monachium

Komunikacja miejska

Zdecydowanie najlepszym wyjściem jeśli chcemy zwiedzać całe Monachium jest komunikacja metrem. Stacje są częste i znajdują się w okolicy najważniejszych miejsc, które warto zobaczyć. Centrum miasta i większość atrakcji znajduje się w strefie M metra.

W zależności od zon, w których się poruszamy ceny biletów zaczynają się od (obejmują strefę M):

  • bilet jednorazowy – od 3,40 euro
  • bilet jednodniowy – od 7,90 euro
  • CityTourCard – od 13,90 euro (ważna 24 godziny, komunikacja miejska plus zniżki do ponad 80 atrakcji; dokładne informacje tutaj: https://citytourcard-muenchen.com); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4, 5 i 6 dni
  • München Card – 13,90 euro (ważna 24 godziny, obejmuje darmową komunikację miejską i zniżki do atrakcji turystycznych, sklepów, restauracji itp.; dokładne informacje tutaj: https://www.turbopass.com/munich-card-munich-city-pass); możliwość wykupienia także na 2, 3, 4 i 5 dni

Jakie atrakcje zobaczyć w Monachium?

Większość zabytków i ciekawych miejsc w Monachium znajduje się w centrum miasta. Poza stare miasto musimy wyruszyć tylko w przypadku zwiedzania Pałacu Nymphenburg czy Olimpiapark. Jeśli więc nie chcemy zobaczyć ostatnich wymienionych wystarczy nam dłuższy spacer po centrum. Poniżej przedstawiam listę miejsc, które musisz zobaczyć w czasie pobytu w Monachium!

Marienplatz z Nowym i Starym Ratuszem

Centrum Monachium stanowi rynek z Nowym i Starym Ratuszem oraz okolicznymi budynkami stanowiącymi stare miasto. Marienplatz swoimi korzeniami sięga aż XII wieku, kiedy został wytyczony na rozkaz Henryka Lwa. W 1638 roku wzniesiono tu charakterystyczną kolumnę maryjną upamiętniającą zakończenie najazdu szwedzkiego. Innym ciekawym miejscem na rynku jest tzw. fontanna rybna (Fischbrunnen) – powstała w latach 1862–1865, a jej autorem był Konrad Knoll. Dawnej odbywał się przy niej targ rybny. Nazwę Marienplatz to miejsce uzyskało w 1807 roku na cześć św. Marii, która miała uchronić miasto przed epidemią cholery.

Najbardziej charakterystycznymi budowlami przy Marienplatz są zdecydowanie – Stary i Nowy Ratusz. Pierwszy z wymienionych pochodzi z 1480 roku (powstał na miejscu starszej budowli). Jego budowę nadzorował Jörg von Halsbach (kierował on także pracami nad Frauenkirche o czym niżej). Najstarszą częścią Starego Ratusza jest biała wieża, która swoimi korzeniami sięga aż XII stulecia i stanowiła wtedy część monachijskich fortyfikacji. Bez wątpienia to jeden z piękniejszych zabytków stolicy Bawarii.

Ciekawostka: W Wielkiej Sali Starego Ratusza w dniu 9 listopada 1938 r. odbyło się przemówienie Josepha Goebbelsa, który stało się preludium do Nocy Kryształowej.

Kolejnym monumentalnym budynkiem jest Nowy Ratusz, który powstał w latach 1867-1909 w stylu negotyckim. Aby móc go postawić na Marienplatz konieczne było zniszczenie aż 24 kamienic. Budowla zawiera wiele interesujących elementów, np. aż 6 dziedzińców, na wieży wiszą 43 dzwony, a mechanizm zegarowy jest czwarty pod kątem wielkości na świecie. Do tego na bogato zdobionej elewacji można zobaczyć sceny z historii Bawarii.

Jeden z dziedzińców Nowego Ratusza

Rezydencja w Monachium

Rezydencja w Monachium, nazywana po niemiecku Residenz to jedno z największych muzeów pałacowych, które udało mi się odwiedzić. Myślę, że będzie podobnie w przypadku wielu z Was. W sumie na zwiedzanie samej rezydencji można poświęcić cały dzień, choć można to oczywiście zrobić szybciej. Mi zajęło to pół dnia choć oglądałam głównie wnętrza z powodu złej pogody. Rezydencja powstawała w sumie przez cztery stulecia (XVI-XIX), tworzy ją zespół kilku budowli dwu-, trzy- i czterokondygnacyjnych, a także dziesięć dziedzińców. Reprezentują one różne style architektoniczne: renesans, barok, rokoko i klasycyzm.

Pod koniec XIV wieku tutejsi władcy postanowili przenieść swoją siedzibę z centrum miasta na północno-wschodnie krańce Monachium. Na miejscu dawnego zamku w latach 1570-1620 wybudowano pałac w stylu manierystycznym, który tworzy część Rezydencji. Później budowla była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana, do tego w połowie XVIII stulecia wzniesiono imponujący rokokowy Teatr Cuvilliésa (Cuvilliéstheater). Największe zmiany pojawiły się jednak w XIX wieku, kiedy to rezydencja musiała zacząć pełnić funkcję dworu królewskiego. W tym czasie przebudowie uległa także część Monachium. Od 1920 roku Residenz służy celom muzealnym, a do kompleksu należy 130 pomieszczeń. Budowla została niestety w części zniszczona w czasie II wojny światowej. W latach 50. i 60. XX wieku doszło do jej odbudowy. Spacerując po kolejnych pomieszczeniach muzeum zauważycie jednak, że prace remontowe trwają do dziś.

Festsaalbau od strony ogrodów Hofgarten
Dziedziniec Kaiserhof
Informacje praktyczne o Rezydencji
  • Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
  • Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00

Skarbiec Rezydencji w Monachium

Osobną częścią do zwiedzania w Rezydencji jest jej Skarbiec (Schatzkammer). Przechowywane są tutaj prawdziwe arcydzieła złotnictwa i rzemiosła artystycznego. Z najcenniejszych z pewnością warto wymienić: miniaturowe cyborium z XI wieku, krzyż Gizeli, bawarskie klejnoty koronne z XIX stulecia. Jednak niepodważalnie największą chlubą Schatzkammer jest konna statuetka św. Jerzego wykonana około 1590 roku w Monachium według projektu Sustrisa na zamówienie Wilhelma V.

Informacje praktyczne o Skarbcu
  • Bilet normalny: 9 euro; bilet ulgowy 8 euro
  • Godziny otwarcia: od kwietnia do 15 października – 9.00-18.00; od 16 października do końca marca: 9.00-17.00
  • Czas zwiedzania: ok. 30 minut
Statuetka św. Jerzego to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych rzeczy jaką widziałam

Katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche)

Katedra Najświętszej Marii Panny, czyli po niemiecku Frauenkirche, to główna świątynia miasta. To w sumie trzeci stojący w tym miejscu kościół. Wcześniej znajdowała się tutaj XIII-wieczna kaplica oraz romańska bazylika. Budowla, którą możemy teraz oglądać wybudowana została w stylu późnogotyckim w latach 1468-1488.

Wchodząc do katedry z pewnością Waszą uwagę przyciągnie odcisk stopy znajdujący się przed głównym wejściem. Związana jest z nim ciekawa legenda. Jedna z nich mówi, że w czasie powstawania katedry jej architekt Jörg von Halsbach miał popaść w długi, inna wspomina zaś, że diabeł ingerował w budowlę świątyni ciągle coś niszcząc, co wydłużało czas zakończenia prac. Aby dokończyć kościół Halsbach został zmuszony do podpisania paktu z demonem. Ten obiecał, że pomoże w budowie, jeśli w świątyni nie będzie żadnych okien. Chodziło o to, aby żadne boskie światło nie przedostało się do środka. Jeśli Halsbach nie wykonałby tego zadania to musiałby oddać swoją duszę diabłu. Po ukończeniu świątyni diabeł przyszedł sprawdzić czy ten dotrzymał swojej obietnicy, jednak z wiadomych powodów nie mógł wejść do kościoła i stanął w jego głównym wejściu. Z tego miejsca, z powodu szczególnej konstrukcji nie było widać żadnego okna i „rozliczył” Halsbacha z umowy. Dopiero później okazało się, że boczne witraże schowane są za kolumnami, a jeden za ogromnym ołtarzem. Diabeł ze wściekłości, że dał się oszukać uderzył stopą w posadzkę kościoła i pozostawił swój odcisk. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam takie opowieści!

Zwiedzanie jest bezpłatne.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Kościół św. Piotra

To najstarszy kościół parafialny miasta. Jego charakterystyczna wieża (na którą można wejść) górująca nad miastem nazywana jest przez monachijczyków „Starym Piotrem”. Pierwsza świątynia (drewniana) stanęła w tym miejscu już w VIII wieku i poświęcona została apostołowi św. Piotrowi. W 1150 roku postawiono na jej miejscu kościół murowany w stylu romańskim. Później stopniowo był rozbudowywany. Kościół niestety spłonął w 1327 roku, a jego odbudowa zakończyła się przeszło 40 lat później. W tym czasie dwie wieże, które uległy pożarowi zastąpiono jedną dzwonnicą. Przez następne lata kościół był przebudowywany, np. wnętrze udekorowano w stylu barokowym. Niestety w 1945 roku świątynia prawie doszczętnie została zniszczona w trakcie bombardowania. Po kilku latach kościół został odbudowany.

Informacje praktyczne
  • Zwiedzanie jest bezpłatne.
  • Wejście na wieżę: dorośli – 3 euro; dzieci do 6 lat za darmo, później 1 euro; studenci: 2 euro.

Kościół św. Michała

Pierwsze pomysły wzniesienia w tym miejscu kolegium jezuickiego wraz z kościołem sięgają 1555 roku. Projekt udało się jednak zrealizować dopiero za panowania Wilhelma V Pobożnego, a w 1583 roku położono kamień węgielny pod budowę świątyni. Był to pierwszy duży kościół jezuicki wznoszony w Północnej Europie, a budowę ukończono w 1597 roku. Niestety nie wiadomo, kto go zaprojektował. Okazało się, że inwestycja nie była wcale tania i doprowadziła Wilhelma V i jego księstwo na skraj bankructwa. Kościół znajdował się pod opieką jezuitów aż do sekularyzacji dóbr kościelnych w 1773 roku, a budowla w tym czasie stała się własnością państwową. Do dziś zresztą należy do Wolnego Państwa Bawarii. Jezuici wrócili tu w 1921 roku, jednak kościół znacznie ucierpiał w czasie bombardowania miasta. Po II wojnie światowej podjęto się odbudowy i jego renowacji.

W czasie zwiedzania szczególną uwagę warto poświęcić wyjątkowemu sklepieniu kolebkowemu, gdyż jest to druga co do wysokości konstrukcja tego typu na świecie. Już wtedy wątpiono w jego wytrzymałość, ostatecznie dotrwało jednak do 1944 roku, kiedy zostało zbombardowane.

Wejście jest bezpłatne.

Ciekawostka: Wiele elementów związanych z konstrukcją kościoła i jego dekoracją zaciągnięto z kościoła Il Gesù, zaś świątynia z Monachium stała się wzorem dla wielu innych jezuickich budowli sakralnych. Ostatecznie Kościół św. Michała przerósł rozmiarowo swój pierwowzór.

Odeonsplatz

Poza Marienplatz w Monachium możemy natrafić na kilka dużych i ciekawych architektonicznie placów. Jednym z nich jest Odeonsplatz, który powstał na początku XIX wieku. Zaprojektował go Franz Karl Leopold von Klenze, autor m.in. Nowego Ermitażu w Petersburgu. To tutaj w 1923 roku rozpędzony został pucz monachijski. Na placu znajduje się kilka ważnych budynków – Kościół Teatynów czy dawna szkoła muzyczna Odeon. Niedaleko znajduje się także Residenz, a w centrum Odeonsplatz znajduje się Feldherrnhalle, czyli Portyk Marszałków. Został wybudowany na polecenie króla Ludwika I w 1841 roku w celu uczczenia jego armii. Wzorowany był na Loggia dei Lanzi we Florencji.

Karlsplatz z Karlstor

Jednym z miejsc, gdzie warto przejść się w Monachium jest Karlsplatz. Powstał na miejscu dawnych fortyfikacji miejskich (1791), a nazwano go na cześć monarchy Karola Teodora. Brama, którą widzicie na zdjęciu to Karlstor. To jedna z trzech zachowanych bram Starego Miasta i jest pozostałością po średniowiecznych fortyfikacjach Monachium. Powstała około 1300 roku i składała się wtedy z trzech wież. Obok znajdowała się fosa i była połączona mostem z barbakanem znajdującym się po drugiej stronie. Z czasem wieże straciły swoje znaczenie obronne, a po wybuchu prochu w 1857 roku, który spowodował spore zniszczenia postanowiono rozebrać jedną z nich. Pozostałe dwie połączono łukiem, który pozwolił na ruch uliczny. W czasie II wojny światowej brama została zniszczona, a później zrekonstruowana.

Karlsplatz
Karlstor

Sitzender Keiler

To brązowa rzeźba przedstawiająca dzika w centrum Monachium (istnieją tutaj takie dwie). Ten na zdjęciu odlany został w 1976 roku i ustawiony przed Niemieckim Muzeum Łowiectwa i Rybołóstwa. Tworzy zespół wraz z rzeźbą suma. Modelami dla dzika była Porcellino – rzeźba znajdująca się we Florencji i wykonana przez Piętro Tacca. Obok znajduje się także wielka rzeźba suma 🙂

Dom handlowy Hirmer

Bez wątpienia to jeden z najpopularniejszych domów handlowych w Monachium – niestety tylko dla mężczyzn. Warto zajrzeć w czasie wyprzedaży! A Panie mogą zrobić sobie kolorowe zdjęcie przed wejściem – latem zawsze jest pięknie przystrojony kwiatami.

Schloss Nymphenburg

Jedną z największych atrakcji, którą udało mi się dziś odwiedzić w Monachium był pałac letni Wittelsbachów – Schloss Nymphenburg. Ten niepozorny z wyglądu budynek skrywa przepiękna sale balową, a w okolicznych ogrodach napotkamy liczne ptactwo, w tym przepiękne łabędzie! Dawno też nie wyciszyłam się nigdzie jak w tutejszym parku. Jestem zauroczona tym miejscem i polecam odwiedzenie go, mimo tego, że znajduje się poza centrum Monachium!

Teren, na którym aktualnie znajduje się rezydencja w 1662 roku otrzymała w prezencie Henrietta Adelaja od elektora Ferdynanda Marii Wittelsbacha. W czym czasie znajdował się tam jedynie niewielki zamek, który nazywany był „zamkiem nimf”, czyli po niemiecku Nymphenburg. Z inicjatywy Henrietty Adelajdy rozpoczęto prace rozbudowujące posiadłość w 1664 roku, a zadania tego podjął się Agostino Barelli. Kilka lat później budowę przejął Enrico Zucalli i zakończył ją w 1675 roku. To co wtedy powstało to obecny pawilon środkowy. W tym czasie zaprojektowano także ogród francuski na tyłach pałacu. W naturalny sposób przechodzi on w las, który pełnił rolę terenu łowieckiego. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1702 roku i podjął się jej elektor Maksymilian II Emanuel, a głównym cele miało być stworzenie okazałej rezydencji dla władcy i jego dworu. Wtedy też w pawilonie środkowym powstała imponująca Sala Kamienna i przekopano Kanał Nyphenburski przed pałacem. Na początku XIX stulecia ogród francuski przekształcono w ogród angielski, przy czym zachowano oś założenia.

Informacje praktyczne o Schloss Nymphenburg:

Godziny otwarcia:

  • Od kwietnia do 15 października: codziennie od 9.00 do 18. 00
  • Od 16 października do końca marca: codziennie od 10.00 do 16.00
  • Czas zwiedzania: wnętrza około godziny, więcej czasu można spędzić w parku
  • Przy wejściu znajduje się sklepik z pamiątkami

Ceny biletów:

  • bilet normalny – 8 euro
  • bilet ulgowy – 7 euro

Pałac Nymphenburg to jednak nie tylko przedni ogród i pawilon! To także ogromny (1400 m długości) park w stylu angielskim, którego oś wyznacza kanał. Spacerując po parku można napotkać budowle, które pełniły różnorakie funkcje. Miejsce to odwiedzane jest przez masę mieszkańców Monachium, którzy spacerują tu ze swoimi pupilami, uprawiają sport czy po prostu delektują się pięknym widokiem. Żałuje, że nie ma u mnie w pobliżu takiego miejsca!

Piwo!

Będą w Monachium nie ma możliwości, aby nie spróbować tutejszej tradycji, czyli piwa! Natkniemy się na nie na każdym kroku, to także tutaj na przełomie września i października odbywa się największe święto tego trunku, czyli Oktoberfest! Tego nie można przegapić!

W Monachium piwa napijecie się nawet w okolicach kościoła 🙂

Dlaczego warto zobaczyć Monachium? Myślę, że wyżej przedstawiłam Wam przynajmniej kilka powodów! Ale odwiedzając stolicę Bawarii pamiętajcie, że to najdroższe miasto w Niemczech! Można tu jednak przyjechać i nie stracić majątku, a naprawdę warto 🙂

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! 
Jeśli interesuje Cię pobyt w Bawarii to zapraszam także do innych wpisów na ten temat:
Lower Silesian Poland

Co zobaczyć na Dolnym Śląsku? Zamki i Pałace – moje autorskie propozycje na wycieczkę!

Dolny Śląsk słynie ze swoich zamków i pałaców, które rocznie odwiedzają tysiące turystów. Najłatwiej znaleźć jednak informacje na temat tych najpopularniejszych, dobrze wypromowanych, posiadających fanpage’e na Facebooku i puszczane w telewizji. Jednak Dolny Śląsk to nie tylko Zamek Książ (o którym informacje także znajdziecie poniżej), ale także masa mniejszych pałaców i zamków, które także potrafią zachwycić. W związku z tym, że odwiedziłam ostatnio sporo z nich, postanowiłam stworzyć ich listę, która może będzie pomocna przy planowanych przez Was jednodniowych (a może i dłuższych) wypadach. Myślę, że z czasem, znajdziecie tutaj coraz więcej propozycji! Zapraszam!

Zamek Księcia Henryka

Zamek Księcia Henryka (niem. Heinrichsburg), nazywany jest także Zamkiem w Staniszowie lub Zamkiem w Marczycach. Wynika to z jego położenia na skraju obu miejscowości. Formalnie leży jednak w Staniszowie, na wzgórzu Grodna (506 m. n.p.m.).

Budowę zamku (początkowo samej 15 metrowej wieży) rozpoczęto w 1806 r. z inicjatywy Henryka von Reuss – to właśnie od imienia fundatora pochodzi nazwa obiektu. Ukończono go dopiero 12 lat później. W 1841 r. dobudowano resztę zameczku, z pawilonem myśliwskim w stylu rycerskim i belwederem w kształcie zamkowego stołpu, który zwieńczono krenelażem. Pierwotnie pełnił rolę domku myśliwskiego. Na starych rycinach i grafikach widoczna jest także drewniana kapliczka stojąca na uboczu, nie wiadomo o niej jednak nic więcej. Jeszcze przed rokiem 1939 zamek został opuszczony i stopniowo popadał w ruinę. W XXI w. zamek został przekazany w rękę prywatne, a w latach 2015-2016 został wyremontowany. Utworzono także Fundację Zamku Księcia Henryka, która organizuje różne wydarzenia kulturalne i pełni opiekę nad budowlą. Dodatkowo, w 2018 r., obiekt został Pomnikiem Historii w (status nadawany przez Prezydenta RP). 

Więcej informacji na temat Zamku Księcia Henryka znajdziecie w osobnym wpisie: Dolny Śląsk zachwyca! Zamek Księcia Henryka

Zamek Karpniki

Prawdopodobnie pierwszy zamek wzniesiono w Karpnikach w XV wieku i miał tego dokonać rycerz Czirn. W tym czasie składał się on z budynku mieszkalnego oraz cylindrycznej wieży. Przez późniejsze lata tutejszy zamek często zmieniał swoich właścicieli aż w końcu trafił w ręce kanclerza księstwa świdnicko-jaworskiego Hansa Schoffa-Gotschego. Jego syn przeprowadził pewne prace rozbudowujące budowlę, która znajdowała się już wtedy na sztucznej wyspie otoczonej fosą. Schoffa-Gotschowie nie byli jednak długo właścicielami Karpników, które odsprzedano Melchiorowi Friedrichowi baronowi von Kanitz und Talewitz w 1580 roku. Ten rozpoczął kolejną przebudowę zamku, tym razem w stylu renesansowym.

W XVII i XVIII stuleciu budowla przechodziła z rąk do rąk, ciężko wręcz wymienić wszystkich właścicieli. Warto jednak wspomnieć o najpotężniejszym z nich, a był nim książę Wilhelm von Hohenzollern. To właśnie on przyczynił się do dzisiejszego wyglądu zamku, który postanowił wyremontować w stylu neogotyku angielskiego. Prace rozpoczęto od utworzenia ogrodu angielskiego. W zamku zaczęto także urządzać muzeum, które było udostępniane dla wybranej publiczności. Można tu było zobaczyć między innymi rzeźby, zbiory klejnotów, broń, witraże a na pierwszym piętrze prezentowano zbiory rękopiśmienne.

W czasie II wojny światowej w Karpnikach utworzono składnicę muzealną, w której skład wchodziły drogocenne przedmioty zrabowane przez Hitlera. Po zakończeniu konfliktu zamek odremontowano w 1962 roku. Aktualnie znajduje się w rękach prywatnych, przeprowadzono prace renowacyjne, a w jego wnętrzach mieści się hotel i restauracja.

Pałac Wojanów i Pałac Łomnica

Pierwsze wzmianki o dobrach w Wojanowie pochodzą już z XIII w. Przez stulecia należały one do rodziny von Zeidlitz, choć przez pewien czas ich właścicielami byli np. Schaffgotschowie. Na początku XVII stulecia postawiono tu renesansowy dwór, który został niestety zniszczony przez Szwedów w czasie wojny 30-letniej. Odbudowano go w 1667 r., a dobra przez następne lata często zmieniały właścicieli. Niecałe sto lat później pałac przebudowano w stylu barokowym. Kolejne zmiany nastąpiły także w XIX stuleciu. W czasie II wojny światowej urządzono tu obóz dla robotników przymusowych, zaś po 1945 r. znajdował się tu PGR. Aktualnie zamek jest własnością prywatną, spłonął w 2002 r. – udało się go jednak zrekonstruować i dziś może cieszyć nasze oko. W budynkach pałacowych znajduje się hotel oraz restauracja.

O Pałacu Wojanów powstał osobny wpis, zapraszam: Zwiedzamy Dolny Śląsk – Pałac w Wojanowie

Zaledwie kilka kroków od Pałacu Wojanów znajduje się kolejny budynek, który warto zobaczyć w okolicy – Pałac Łomnica. Pierwsze wzmianki na temat tutejszych dóbr pochodzą z XV stulecia. W tym czasie ich właścicielami była rodzina von Zedlitz. Pałac w stylu wczesnobarokowym wzniesiono w drugiej połowie XVII wieku. Później był on jednak przebudowywany, np. w latach 20. XVIII stulecia. W latach 1838-1844 dokonano największych zmian w wyglądzie pałacu, a remontem kierował Albert Tollberg. Po II wojnie światowej budowla została przejęta przez państwo polskie i utworzono tu szkołę. Podobny los spotkał przynajmniej kilka zabytków tego typu na Dolnym Śląsku. Po 1977 roku pałac został jednak opuszczony i ulegał dewastacji. Dopiero w 1992 roku budowlę zakupiła spółka polsko-niemiecka, która rozpoczęła remont.

Poza samym Pałacem Łomnica warto podejść także do tzw. „Domu Wdowy”, który znajduje się zaraz obok. Został wzniesiony w latach 1803–1804 przez Christiana Gottfrieda Mentzla. W „Domu Wdowy” mieszkał najstarszy członek rodziny. Aktualnie mieści się tu hotel, kawiarnia i restauracja.

Pałac Łomnica
Dwór „Dom Wdowy”

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim

Najważniejszym zabytkiem Kamieńca Ząbkowickiego jest bez wątpienia Pałac Marianny Orańskiej. Przez lata trzymany w rękach prywatnego właściciela podupadał, czego efekty widać do dziś. Dopiero 2012 r. gminie udało się przejąć zamek i rozpoczęły się działania mające na celu uporządkowanie okolicznego terenu oraz wyremontowanie pałacu. Należy przyznać, że władze działają w dobrym kierunku, budowla wygląda już bardzo okazale z zewnętrz. Zresztą tego rodzaju architektura jest raczej ewenementem na terenach Śląska, co z pewnością przyciąga turystów. Udało się już także wyremontować kilka sal i dach, zabezpieczyć budowlę przed zawaleniem się. Co cieszy na renowację pałacu pozyskano ogromne środki nie tylko z Unii Europejskiej, ale także ministerstwa.

Pałac w Gorzanowie

Pałac w Gorzanowie to jedna z odkrytych niedawno przeze mnie perełek na Dolnym Śląsku! Pierwsza budowla pałacowa/zamkowa powstała w Gorzanowie już w średniowieczu; ulokowana była na północ od aktualnego pałacu. Uległa ona jednak zniszczeniu w czasie wojen husyckich, a pozostałości rozebrano w 1804 roku. Aktualny pałac, który teraz możemy oglądać w Gorzanowie zaczęto wznosić w 1573 roku. Pózniej rozbudowywano go w połowie XVII wieku aż osiągnął obecne rozmiary. Przebudową kierowali Wawrzyniec Nicelo i Andrei Carove. Kolejne prace były prowadzone w 1735 roku, a w 1900 odnowiono całość budowli, a przede wszystkim dekoracje zewnętrzne. Co warto podkreślić przez ponad 300 lat pałac znajdował się w rękach rodziny Herbersteinów. Po II wojnie światowej pałac stał się własnością państwa, a w latach 60. XX wieku zaczął podupadać. Później budowla przechodziła z rąk do rąk. Nie raz była okradana przez swoich właścicieli z najpiękniejszych mebli i dekoracji. Zdarzyło się nawet, że część z nich została wywieziona do antykwariatu w Wiedniu. Brak troski doprowadził w końcu do zawalenia się dachu. Sytuacja pałacu zmieniła się w 2012 r. kiedy utworzono Fundację Pałac Gorzanów, która stopniowo przeprowadza renowacje budynku. Jednym z dużych osiągnięć było ponowne uruchomienie zegara na wieży zamkowej w 2013 r. Aktualnie od 2012 r. w Gorzanowie bez przerwy trwają prace remontowe. Uważa się, że tamtejszy pałac jest jednym z najcenniejszych obiektów utrzymanych w stylu renesansu południowoniemieckiego w Polsce południowo-zachodniej.

Jeśli potrzebujesz więcej informacji na temat Pałacu w Gorzanowie i jego zwiedzania zapraszam do osobnego wpisu: Pałac w Gorzanowie – dolnośląska, ocalała perełka

Zamek Leśna Skała

Nie każdy z nas słyszał o Zamku w Szczytnej lub, jak kto woli, Zamku Leśna Skala. Ta górująca nad okolicą budowla od razu przyciąga wzrok już z okolicznej drogi przejazdowej. Jak to się stało, że taki zamek przez lata nie był udostępniony dla turystów i dopiero od 2020 roku można swobodnie spacerować po okolicznym parku?

Zamek powstał w latach 1831-1837 – jest więc stosunkowo nowy w porównaniu z większością budowli tego typu na Dolnym Śląsku. Fundatorem był hrabia Leopold von Hochberg. Po śmierci Hochberga otrzymała go jego córka, później miał wielu różnych właścicieli. Ostatecznie trafił do rąk Misjonarzy Dobrej Rodziny, którzy rozbudowali zamek i dobudowali kaplicę. Inicjatywy nie udało się jednak dokończyć ze względu na II wojnę światową. Po jej zakończeniu przeszedł na własność państwa polskiego. Przez ostatnie 70 lat obiekt należał do DPS-u i mieścił się tutaj ośrodek pomocy dla niepełnosprawnych intelektualnie mężczyzn. Aktualnie zamek powoli przygotowywany jest do zwiedzania, teraz można oglądać go z zewnątrz oraz wejść na dziedziniec, czasem można zobaczyć wnętrza. Obok znajduje się także trasa piesza oraz punkt widokowy na Góry Stołowe. Bez wątpienia jest to bardzo ciekawe miejsce, które warto zwiedzić w czasie wycieczki po Dolnym Śląsku!

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Pałac w Bożkowie

Pałac w Bożkowie to atrakcja raczej rzadko odwiedzana przez turystów, głównie z dwóch powodów. Po pierwsze obiekt nie jest udostępniony do zwiedzania (podobno niektórym udaje się wejść do środka jeśli trafi się na odpowiednią osobę we wsi…), a po drugie nie jest promowany w mediach społecznościowych czy po prostu w internecie. A to bardzo ciekawe i piękne miejsce. Pierwsza budowla stała już tutaj w XVI wieku. Obecny kształt pałac przybrał w latach 1787–1791 z inspiracji Aleksandra von Magnisa. W 1800 roku obok budowli, od strony północnej postanowiono stworzyć park z tarczami herbowymi i płytami nagrobnymi. Ostatnia przebudowa pałacu miała miejsce po pożarze w 1870 r., którą przeprowadził Wilhelm von Magnis. Po II wojnie światowej przeszedł na rzecz skarbu państwa, później przez wiele lat mieściły się tutaj liczne szkoły agrotechniczne, których dyrektorzy dbali o stan obiektu. Niestety pod koniec XX w. budowla zaczęła popadać w ruinę, pomimo tego, że w latach 80. i 90. była w całkiem niezłym stanie. Aktualnie znajduje się w rękach inwestora z Sobótki, który niestety nie podjął się renowacji pałacu. Chodzą słuchy, że ponownie został wystawiony na sprzedaż.

Zamek Książ

Zamek powstał w latach 1288–1292, a inicjatorem budowy był książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy. Po wygaśnięciu linii książąt świdnicko-jaworskich Książ wraz z przyległymi ziemiami przeszedł pod władanie króla czeskiego, Wacława IV. Przez następne lata zamek często zmieniał swoich właścicieli. W 1509 roku został przekazany wraz z okolicznymi ziemiami rodzinie Hochbergów (wywodzili się z Miśni, a w XIV wieku osiedlili się na stałe nieopodal Jeleniej Góry). Podczas II wojny światowej zamek został przejęty przez władze III Rzeszy. Jednocześnie przystąpiono do przekształcenia budowli w jedną z kwater Adolfa Hitlera. W tym czasie zniszczono większość zabytkowego wystroju wnętrza w celu dostosowania ich do nowej funkcji. Przed głównym portalem wydrążono dół (szyb windowy) o głębokości 40 metrów. Pod zamkiem powstała sieć tuneli i podziemny schron (aktualnie są one udostępnione do zwiedzania). Legenda głosi, że zamek połączony jest z nazistowską siedzibą w Wałbrzychu – Totenburgiem. W okolicach poszukiwano także słynnego Złotego Pociągu.

Jeśli interesuje Cię więcej informacji na temat Zamku Książ to zapraszam do osobnych wpisów na blogu:

Pałac (Zamek) Sarny

Pałac w Sarnach nie jest raczej mocno rozpromowany wśród mieszkańców Dolnego Śląska, a tym bardziej Polski. A naprawdę warto odwiedzić to miejsce – mi skradło ono serce (a na pewno przyczyniło się do tego pyszne ciasto czekoladowe w tutejszej restauracji)!

Już w XV wieku istniał tutaj niewielki obiekt obronny, który został rozbudowany do trójkondygnacyjnego w 1590 roku przez Fabiana von Reichenbacha. Kolejna przebudowa miała miejsce w 1661 roku i w pierwszej połowie XVIII wieku, kiedy to powstała zabudowa pałacowa. Przeprowadziła ją rodzina Götzenów. Mówi się, że w tym czasie była to jedna z najbardziej okazałych rezydencji w Kotlinie Kłodzkiej.

Jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w kompleksie pałacowym jest kaplica św. Jana Nepomucena, która powstała w latach 20. XVIII wieku z inspiracji Franciszka Antoniego Götzena. W XIX stuleciu rodzina sprzedała jednak pałac, który zaczął podupadać. Po upaństwowieniu budynku po II wojnie światowej znajdował się tutaj PGR, ale najgorsze spotkało pałac po jego likwidacji. Przez lata mieszkali tutaj byli pracownicy PGRu, a w rękach prywatnych znalazł się tylko pałac letni. W 2010 roku pojawił się pomysł zakupienia pałacu przez fundacje Save Britain’s Heritage, pod patronatem księcia Walii, Karola. Pomysł spełzł jednak na niczym. Pod koniec 2013 r. Agencja Restrukturyzacji Rolnictwa odsprzedała pałac osobom prywatnym, które powołały Fundację Odbudowy Dworu Sarny i rozpoczęły kompleksowy remont obiektu. W przyszłości ma się tutaj znajdować instytucja kultury muzycznej.

Pałac Krobielowice

Zaledwie kilkanaście kilometrów od granic Wrocławia znajduje się kolejne miejsce, które warto odwiedzić – Pałac Krobielowice (Schloss Krieblowitz). Możecie tu spokojnie pospacerować z daleka od zgiełku miasta.

Już w XIV wieku znajdowała się tutaj budowla obronna, którą w 1349 roku kupił Heinrich von Sitten. W 1417 roku ziemie wraz z zamkiem zakupił opat Andreas Rügler i włączył je do klasztoru św. Wincentego na Ołbinie. W XVI stuleciu na miejscu dawnego zamku wybudowano renesansowy murowany dwór, w którym mieścił się klasztorny zarząd dóbr, a także przez jakiś czas mieszkali tu zakonnicy. Kolejna duża przebudowa i rozbudowa miała miejsce w latach 1699-1704, a zarządził ją opat wrocławskich norbertanów Karl Keller. To właśnie w tym czasie pałac przyjął obecny wygląd.

Podczas przejęcia tych terenów przez państwo pruskie i późniejszą sekularyzację dóbr kościelnych, pałac wraz z okolicznymi wsiami trafił w ręce zasłużonego na polu bitwy feldmarszałka Gebharda Leberechta von Blücher. W posiadaniu tej rodziny pałac znajdował się do II wojny światowej. W międzyczasie, w XIX wieku dobudowano jeszcze trzy charakterystyczne eklektyczne wieże z ceglanymi hełmami, taras i werandę z arkadami – czyli wszystkie najbardziej charakterystyczne elementy pałacu, które przyciągają turystów. W okresie PRLu budynek został upaństwowiony. Później wykupił go potomek angielskiej linii rodziny Blücher – Chris Vaile, który po 1993 roku wyremontował obiekt. Obecnie mieści się w nim restauracja i hotel, a obok można pograć w golfa.

Śląski Windsor, czyli Pałac Sybilli w Szczodrem

Dawna rezydencja książąt oleśnickich przyciągała niegdyś tłumy. Teraz nie pozostało z niej zbyt wiele…

W 1685 roku Krystian Ulryk (książę oleśnicki z rodziny Wirtembergów) zakupił Szczodre i postanowił wybudować w nim rezydencję letnią dla swojej żony Sybilli Marii, na której cześć nazwano pałac. Miejsce to było odwiedzane przez wpływowe osoby, w tym królów polskich i elektorów Saksonii Augusta II Mocnego i jego syna Augusta III Sasa. Po śmierci pierwszych właścicieli pałac przejął ich drugi syn Karol Fryderyk, który puścił ją w dzierżawę, a ta stopniowo podupadała.

Później pałac należał do przedstawicieli rodziny Welfów, którzy rozbudowali i odremontowali zdewastowaną budowlę. Ogrody w tym czasie zaprojektował Christian Weiss pochodzący ze Szczodrem. Jego dziełem są także ogrody w Wilanowie. Wtedy też Pałac Sybilli udostępniony był do zwiedzania, a w środku funkcjonował nawet teatr. W 1884 roku rezydencja przeszła w posiadanie króla saskiego Alberta I. Ten zmarł w pałacu w 1902 roku, podobnie jak jego następca Fryderyk August III. W tym czasie zgromadzono to przepiękną kolekcję słynnej miśnieńskiej porcelany. Niestety, gdy pałac przeszedł w rękę Fryderyka Krystiana część wyposażenia zlicytowano, a resztę przewożono do innych rezydencji.

Niestety pałac nie miał szczęścia w czasie II wojny światowej. Początkowo znajdowały się tutaj magazyny Wehrmachtu, a później budowla została podpalona. Nie wiadomo do końca kto tego dokonał; albo wycofujący się żołnierze SS lub żołnierze sowieccy. Po zakończeniu wojny utworzono tutaj Urząd Bezpieczeństwa, ośrodek wypoczynkowy dla tamtejszych pracowników oraz gospodarstwo rolne. Niszczejący pałac został rozebrany w latach 1955-1957, a w latach później ten sam los spotkał inne przypałacowe budynki. Prace rozbiórkowe trwały do 1989 roku, do dziś zachowała się tylko niewielka część rezydencji.

Zamek Grodziec

Zamek Grodziec to zdecydowanie jeden z moich ulubionych zamków na Dolnym Śląsku. To jedna z nielicznych warowni, na których udostępnione do zwiedzania są liczne przejścia i większość pomieszczeń. Mi ogromną frajdę sprawiło spacerowanie ciasnymi przejściami i wspinanie się na wieże!

Pierwsze wzmianki o Zamku Grodziec pochodzą z XII wieku, prawdopodobnie jego budowa rozpoczęła się w 1159 roku. Wtedy był to drewniano-ziemny gród. Wybór jego położenia na powulkanicznym wzgórzu nie był przypadkiem. Tego rodzaju wzniesienia charakteryzują się stożkowym kształtem i przeważnie górują nad okolicą. Umiejscowienie w takim miejscu zamku było bardzo praktyczne, gdyż z warowni z każdej strony można było obserwować ruchy wrogich wojsk. Do tego wzgórze jest strome, co powodowało trudności w jej zdobyciu. Dziś za to przyciąga turystów już z daleka!

Jeśli interesuje Cię więcej informacji na temat Zamku Grodziec zapraszam do wpisu: Zamek Grodziec – pierwsza warownia turystyczna w Europie

Pałac w Oleśnicy Małej

Na Dolnym Śląsku warto także odwiedzić Pałac w Oleśnicy Małej. Przypuszcza się, że w XIII wieku na jego miejscu istniała komandorią templariuszy, zaś od 1312 roku teren ten należał do Joannitów. W ich posiadaniu pałac i okolica były aż do sekularyzacji w 1810 roku. Później budowla przeszła do rąk odznaczonego za zasługi w walce z Napoleonem, feldmarszałka Hansa Yorcka von Wartenburg. W posiadaniu tej rodziny pałac pozostawał do końca II wojny światowej, a od 1955 roku został siedzibą Zakładu Doświadczalnego Hodowli i Aklimatyzacji Roślin.

Pałac można zwiedzać bezpłatnie tylko z zewnątrz oraz wejść na dziedziniec. Warto zwrócić uwagę na kartusze herbowe, kamienne płyty stołu sędziowskiego czy nagrobek ukochanego konia Wartenberga Siwka z Möckern. Szczególnie pięknie pałac prezentuje się od strony błoni, gdzie aktualnie znajduje się boisko…Niestety budowla jest dość zaniedbana, co dziwi skoro znajduje się tutaj państwowy ośrodek. Wielka szkoda, bo to piękne miejsce.

Mapka zamków i pałaców na Dolnym Śląsku

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/u/0/embed?mid=1wINTA0UIWLokXG7LQSeVm-R_ieSWr38o&w=640&h=480]
JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! A MOŻE JUŻ ZWIEDZAŁEŚ, któreś z powyższych atrakcji I CHCIAŁBYŚ PODZIELIĆ SIĘ SWOJĄ OPINIĄ?
Możesz pomóc w rozwoju bloga, jeśli przypadł Ci do gustu. Z góry dziękuje!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Europe London Great Britain

Richmond upon Thames – moja ulubiona dzielnica Londynu

Wyjeżdżając po raz pierwszy do Londynu mój budżet był dość ograniczony, a chciałam zostać, tu jak najdłużej i poznać tutejszą kulturę i zobaczyć najważniejsze miejsca. Ceny noclegów w centrum były tak zawrotne, że nie mogłam sobie na nie pozwolić. Jeśli dobrze pamiętam był to 2015 rok, a funt stał wtedy bardzo wysoko (około 6 zł). Zaczęłam, więc szukać noclegu poza centrum, w dzielnicach oddalonych od niego jak najbardziej, ale na tyle bliskie żeby można było sensownie dojechać do centrum (strefy 4-5). Było to także dla mnie ważne z powodu licznych pobytów w archiwum w Kew (The National Archives), a jednocześnie trzeba było jakoś dojechać do The British Library w centrum miasta. Wyjeżdżając do Londynu trzeba, bowiem jeszcze pamiętać o komunikacji, która nie jest wcale tania. Im więcej stref musimy wykupić tym drożej, ceny dochodzą nawet do 60-70 funtów na tydzień za osobę! Warto, więc wliczyć ten koszt w nasze plany żeby na miejscu się nie zdziwić. Tym sposobem mój pierwszy i to długi pobyt w Londynie spędziłam przede wszystkim w Richmond upon Thames (później dowiedziałam się, że to podobno jedna z najdroższych dzielnic Londynu!), które zauroczyło mnie na długie lata. Trafiłam wtedy jednak do Hotelu Qeens, który także zapadł w mojej pamięci, niestety z innych powodów…

Hotel Queens

W końcu znalazłam dość przystępne dla mnie cenowo miejsce (choć i tak było drogo w porównaniu do cen noclegu w Europie). Hotel nazywał się Queens – i tak, ta nazwa mówi sama za siebie. Było tak jak myślicie.

Z tym miejscem wiąże się kilka śmiesznych historii. Tak jak napisałam nie należał do najtańszych w porównaniu z cenami noclegów w Polsce czy Europie, ale wzięłam go też z powodu śniadania w pakiecie. To zawsze jakaś oszczędność. Po pierwszej nocy spędzonej w dosyć nieschludnym pokoju, w którego centrum obok łóżka stał zlewozmywak (o tak!) zeszłam na śniadanie. Podeszła do mnie pani i zapytała: „Would you like some toast?” – zapamiętam ten zwrot do końca życia. Od tamtego momentu słyszałam to zdanie codziennie przez następne 8 poranków. Okazało się, że śniadanie to te „słynne” tosty z solonym masłem lub dżemem. Ewentualnie jeśli ktoś lubi to do dyspozycji było mleko, którego nie dzierżę, i płatki. W związku z tym przez kilkutygodniowy pobyt w Londynie jadłam na śniadanie tosty smarowane solonym masłem, bo dżemu też nie lubię… Do dziś jednak wspominam to z uśmiechem na twarzy, a tosty uwielbiam!

Wspomniałam ukradkiem, że Queens nie było zbyt schludne. Kolejna zabawna sytuacja także rozgrywała się w jadalni, gdzie podawano śniadanie. Pewnego dnia spojrzałam na sufit i zobaczyłam tam sporych rozmiarów kiciatego pająka. Myślałam, że zejdę na miejscu, bo takich robali nie cierpię, ale okazało się, że mój nowy kolega towarzyszył już nie jednym gościom hotelu. Był wyschnięty na wiór. Wszystkie śniadania w Queens spędzałam jedząc tosty patrząc raz na jakiś czas na pająka ochrzczonego przeze mnie Eduardo. Nie sposób nie wspomnieć tutaj także o panu, który pojawiał się na śniadaniu bez butów. No cóż…każdy ma swoje przyzwyczajenia 🙂

Jednak Richmond upon Thames to nie tylko hotele zarządzane w szczególny sposób przez właścicieli. To także urocze miasteczko z pięknymi willami, zielonymi parkami a także zachęcającym do spacerów deptakiem nad Tamizą.

Zwiedzanie Richmond upon Thames

Jak się tu dostać?

Richmond to jedna z najdalej od centrum oddalona dzielnica Londynu (ok. 13 km), do której dojeżdża metro. W granicach tego miasta znajduje się dopiero od 1965 roku.

Najlepiej oczywiście podjechać tutaj metrem District Line (zielone). Najczęściej trzeba przesiąść się na Victoria Line albo na Earl’s Court, aby podjechać do Richmond. Stacja metra, na której należy wysiąść nazwa się Richmond. Dojeżdża tutaj także kolejka miejska, także stacja Richmond. Można także bez problemu przemieszczać się sprawnie jeżdżącymi autobusami, jednak w zależności od miejsca pobytu będą to różne linie.

Co zobaczyć w Richmond upon Thames

Deer Park – Richmond Park

Bez wątpienia największą atrakcją dzielnicy Richmond jest Deer Park, który stanowi część Richmond Park. Richmond Park należy zresztą do parków królewskich (Royal Parks), a także jest narodowym rezerwatem przyrody. Przyciąga on sporo spacerowiczów, bo jak wskazuje sama nazwa można tam spotkać jelenie, a także daniele! Powiązania rodziny królewskiej z tym parkiem sięgają jednak najprawdopodobniej XII wieku i Edwarda (1272-1307), kiedy ten teren nazywano Manor of Sheen. Nazwę na Richmond zmieniono dopiero za Henryka VII. W 1625 roku Karol I przeniósł swój dwór właśnie do Pałacu Richmond w obawie przed plagą w Londynie, a tutejsze tereny przekształcił w park dla jeleni i danieli. Jego decyzja o ogrodzeniu ziemi w 1637 r. nie cieszyła się jednak popularnością wśród okolicznych mieszkańców. Do dziś zachowały się fragmentaryczne mury, zostały także częściowo odbudowane i wzmocnione.

Źródło zdjęcia: https://www.myownphotostory.pl/jelenie-richmond-park/
Źródło zdjęcia: https://101countriesbefore50.com/anglia/richmond-park/

Deptak nad Tamizą

Inną atrakcją w Richmond, którą uwielbiam jest deptak nad Tamizą. Co ciekawe w czasie przypływów (codziennie, przeważnie wieczorem) część chodnika jest zalewana przez rzekę i można przejść tylko w kaloszach, nie polecam więc wyprawy w tym czasie, bo może być problem z powrotem. Przy deptaku znajdują się także restauracje i bary, a także wypożyczalnie łódek. Niedaleko od mostu znajduje się przystań dla większych statków, skąd można popłynąć w rejs do centrum miasta i zobaczyć najważniejsze atrakcje Londynu.

Spacer ulicami dzielnicy

Kiedy po raz pierwszy wysiadłam z metra w Richmond z wielką walizką, miałam wrażenie, że znajduje się w osobnym niewielkim angielskim mieście. Tutaj tak naprawdę bardziej czuć ducha Wielkiej Brytanii, niż w centrum Londynu. Zabudowa nie jest tak wysoka, nie ma tu wieżowców czy wielkich centrów handlowych, dominują niskie kamieniczki, lokalne małe sklepiki i klasyczne bary, gdzie można zjeść coś pysznego i napić się tutejszego piwa. Uwielbiam kręcić się między małymi domkami i po okolicznych parkach. Do tego można też tutaj zrobić zakupy, czy to spożywcze czy odzieżowe. Ogólnie w Richmond znajdziecie wszystko czego potrzebujecie. Mi czasem zdarzało się, że nie ruszałam do City of London, a zostawałam tutaj, aby móc delektować się tutejszym wolniejszym niż centrum Londynu życiem.

Teraz kiedy odwiedzam stolicę Wielkiej Brytanii, a nocleg mam gdzieś indziej niż Richmond, to i tak odwiedzam to miejsce, właśnie ze względu na widok na Tamizę. To przypomina mi o moim pierwszym, bardzo mocno wyczekiwanym pobycie w Londynie. Oby i Wam zapadł on w pamięci i w sercu tak jak mi 🙂

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! A MOŻE ZNASZ INNE FOTOGENICZNE MIEJSCA W LONDYNIE? PODZIEL SIĘ SWOIMI WRAŻENIAMI W KOMENTARZACH!
Europe France Paris

10 top atrakcji w Paryżu!

Paryż przyciąga rocznie masy turystów… Obfituje w tyle ciekawych i zabytkowych miejsc, że ciężko wybrać te kilka najważniejszych jeśli na zwiedzanie mamy zaledwie weekend. W związku z tym poniżej przedstawiam Wam mój subiektywny ranking 10 top atrakcji w Paryżu. Znajdziecie tam znane wszystkim miejsca, ale nie tylko, bo także atrakcje co prawda mocno turystyczne, ale rzadziej odwiedzane w czasie krótkiego wypadu. Po kilkukrotnych pobytach w stolicy Francji, myślę, że wybrałam dla Was najciekawsze atrakcje! Zapraszam w krótką podróż po Paryżu!

Wieża Eiffla

Niepodważalny symbol Paryża, a czasem nawet całej Francji. Tylko pomyśleć, że był to pomysł tymczasowy a wieża miała być rozebrana… Powstała w 1889 roku z okazji paryskiej wystawy światowej. Miała upamiętnić setną rocznice wybuchu rewolucji francuskiej, a także pokazać możliwości inżynieryjne tego kraju.

Czy Paryż byłby tak sławny bez tego zabytku? „Żelazna dama” może jest nieco przereklamowana, ale mówią tak przeważnie osoby, które jej nie widziały na żywo i nie jechały metrem numer 6 (charakteryzuje się oponami zamiast zwykłych kół jak w standardowym metrze), z którego rozpościera się widok na nią – szczególnie piękny nocą! Ja do dziś pamiętam dojazdy do przyjaciela w Paryżu, w których w drodze towarzyszyła mi właśnie Wieża Eiffla. Niezapomniane wspomnienia 🙂

Widok ze szczytu Wieży Eiffla

Trocadéro

Znikąd nie rozpościera się taki widok na Wieżę Eiffla, jak z Trocadero. To właśnie stąd Hitler oglądał zdobyty Paryż. Dzisiaj spotkamy tam głównie handlarzy wciskających na siłę breloczki z miniaturowym przedstawieniem wieży. Plac zawdzięcza swoją nazwę wygranej bitwie pod Trocadero w Hiszpanii. Od Wieży Eiffla oddziela go Sekwana i niewielki plac du Varsovie. Podobnie jak „Żelazna dama” powstał na wystawę, tym razem EXPO w 1937 roku. Najlepiej przyjść tu choć raz w ciągu dnia oraz w nocy, wtedy będziemy mogli wykonać najlepsze zdjęcia w nastrojowym klimacie.

Luwr

Dawna siedziba królów Francji aktualnie mieści jedno z najsławniejszych (a zarazem największych) muzeów sztuki na świecie. Już od XII wieku znajdował się tutaj zamek warowny, który cztery stulecia później został przekształcony na renesansowy pałac. Można tu zobaczyć jedne z najsławniejszych dzieł sztuki i zabytki o znaczeniu międzynarodowym, m.in: Mona Lise Leonarda da Vinci, kodeks Hammurabiego, Nike z Samotraki czy Wenus z Milo.

Ogromną popularnością wśród turystów cieszy się charakterystyczna szklana piramida, znana Wam zapewne z filmu z Tomem Hanksem „Kod Leonarda da Vinci”. Do dziś budzi ona jednak sporo kontrowersji, a część Francuzów twierdzi, że niszczy ogólny widok na Luwr. Pomysłodawcą jej budowy był prezydent François Mitterrand. To jednak idealne miejsce do zdjęć 🙂

Wersal

Co prawda to nie Paryż, ale nie mogę nie wspomnieć o tym miejscu! Dawna siedziba Króla Słońce przyciąga miliony turystów, co nie powinno jednak nikogo dziwić. Przepych, wszędobylskie złoto, zapach romansu – czego więcej potrzeba ciekawej duszy podróżnika? Poza samym pałacem warto odwiedzić także tamtejsze ogrody – to one stały się inspiracją dla większości parków w stylu francuskim. Tylko uważajcie, największe i najbardziej reprezentacyjne fontanny działają tylko w wyznaczone dni (głównie weekendy), a wtedy wstęp jest płatny!

Jeśli zawitasz do Paryża na kilka dni, to koniecznie musisz odwiedzić Wersal! Inaczej nie mów nikomu, że byłeś w stolicy Francji… To jak być w Egipcie i nie widzieć piramid!

Pusta Sala Lustrzana to prawdziwa rzadkość! W czasie standardowego zwiedzania nie uświadczycie takiego widoku…
Ja miałam okazję brać udział w oprowadzaniu po Wersalu uczestników konferencji naukowej, w której brałam udział – cały Wersal był nasz!!!

Łuk Triumfalny i Champs Élysées

Wielki Napoleon Bonaparte musiał przecież pozostawić po sobie ślad w stolicy Francji. Upamiętnieniem jego zwycięstw miał być właśnie Łuk Triumfalny (Grande Arc) przy słynnych Champs Élysées. Co ciekawe można także na niego wejść i zobaczyć widok na okolice. Do tego pojawiają się informacje, że Pola Elizejskie do 2024 roku będą terenem zielonym dostępnym tylko dla pieszych! To świetna wiadomość!

Bazylika Sacre Coeur

Gdy w 1870 roku wybuchła wojna francusko-pruska francuscy przemysłowcy obiecali, że jeśli Paryż nie ucierpi to własnymi środkami wybudują oni bazylikę ku czci Serca Jezusowego. Po zakończeniu działań wojennych okazało się, że stolica Francji stoi nienaruszona… Przemysłowcy postanowili dotrzymać słowa i postawić świątynię. Tym sposobem powstała przepiękna Sacre Coeur górująca nad okolicą. Budowę rozpoczęto w 1876 roku, a ukończono w 1914, jednak z powodu wybuchu I wojny światowej nie udało się konsekrować bazyliki. Uczyniono to dopiero 5 lat później.

Sacre Coeur, biała bazylika górującą nad okolicą, cieszy się ogromną popularnością wśród turystów. Najlepiej zdjęcie wykonać ze schodów prowadzących do świątyni. Na miejscu możecie zakupić także obrazy – wokół wystawiają się lokalni malarze.

Katedra Notre Dame

Kolejny symbol Paryża (mimo, że we Francji możemy zobaczyć ciekawsze zabytki tego typu), Katedra Notre Dame jest jednym z najcenniejszych kościołów na świecie. Do dziś zapewne większość z Was pamięta jak międzynarodowy symbol był pożerany przez ogień na naszych oczach. Powiem szczerze, że cisnęły mi się wtedy łzy do oczu. Teraz można już wejść na plac otaczający słynną katedrę, nie można jednak zobaczyć jej wnętrz. Oby Francuzi nie zrobili z niej kolejnego modernistycznego potworka.

Katedra została wzniesiona w centrum miasta (tzw. Ile de la Cite) na miejscu dwóch wcześniejszych kościołów. Jej budowa trwała 180 lat (1163–1345)!

Ogrody Luksemburskie

Ogrody Luksemburskie z pałacem o tej samej nazwie to raczej nie podstawowy punkt wycieczek do Paryża, jednak moim zdaniem jak najbardziej warto je odwiedzić. Poza turystami spotkacie tutaj także mieszkańców miasta próbujących odetchnąć od codziennego, pędzącego życia. Ogrody wybudowano po 1630 roku na życzenie Marii Medycejskiej, drugiej żony Henryka IV. Powstały głównie z powodu tęsknoty królowej do rodzinnych stron, przede wszystkim Florencji, z której pochodziła. Pałac jest obecnie siedzibą Senatu.

La Grande Arche de La Défense

Większość myśli, że Paryż ma tylko jeden Łuk Triumfalny. Nic bardziej mylnego! W linii prostej od zabytkowego łuku wybudowano nowy i o wiele większy – La Grande Arche (powstał w latach 1982-1989). Do tego otacza go supernowoczesna dzielnica La Défanse. To gratka przede wszystkim dla osób lubujących się w wieżowcach i nowoczesnych budynkach. Ale z pewnością warto! Ogrom La Grande Arche jest powalający!

Kanały Saint Martin

To atrakcja raczej mało znana wśród turystów i odwiedza się ją raczej jeśli mamy możliwość dłuższego pobytu w Paryżu. Ale to błąd! Kanały mają prawie 5 km długości, powstały z powodu problemów z wodą pitną dla mieszkańców miasta. Mimo, że borykano się z tą kwestią od lat, to dopiero Napoleon postanowił temu zaradzić. Do tego Kanały Saint Martin pełniły ważną rolę ekonomiczną, gdyż transportowano nimi liczne towary. Powstawały 23 lata – od 1802 do 1825 roku.

Oczywiście, wyżej wymienione miejsca, to nie wszystkie atrakcje, które warto odwiedzić w Paryżu, a wypisanie ich wszystkich zajęłoby o wiele więcej miejsca! Wielu może mówić, że zabrakło w moim rankingu takich miejsc jak Moulin Rouge, cmentarz Père-Lachaise, Panteonu czy Opery Garnier. Chciałam tu jednak także pokazać kilka miejsc, które nie są powszechnie znane turystom. Mam nadzieje, że ten krótki ranking przypadł Wam do gustu!

Jeśli podobał ci się wpis zostaw serduszko albo komentarz! Odwiedziłeś Paryż? Koniecznie daj znać jaka atrakcja najbardziej zapadła ci w pamięci!
Lower Silesian Poland

Park Iluminacji „Podróż do Krainy Wyobraźni” – świąteczny Zamek Topacz

W ostatnim czasie tworzenie parków iluminacji, ogrodów światła czy po prostu świetliste zdobienia centrów miast cieszy się ogromną popularnością w Polsce! Nie powinno to dziwić, bo przechadzając się uliczkami udekorowanego świątecznie miejsca od razu czujemy klimat …

Europe Muscle Germany Saxony

Co zobaczyć w Saksonii? Miśnia – królestwo porcelany, zamek zwany trendseterem i nie tylko.

Już kilkukrotnie wspominałam na blogu, że Niemcy to nieodkryty turystyczny diament Europy. Większość z Was z pewnością słyszała o kolorowej i porywającej za serce Bawarii czy dolinie Mozeli, jednak zapominamy często o miejscach, które są najbliżej nas. Saksonia, leżąca zaraz przy naszej zachodniej granicy zaczyna powoli funkcjonować w naszej mentalności jako region warty odwiedzenia, mimo to mam wrażenie, że sporo osób nie dostrzega jej walorów. Pokutuje nadal przekonanie o zacofanym NRD, nie mówiąc o ogólnej niechęci Polaków do Niemców. Znacząco wpływa to na wybór naszych celów turystycznych. A szkoda, bo warto odwiedzić pobliską Saksonię i jedno z tamtejszych miasteczek – Miśnię!

Miśnia w moich planach podróżniczych była już od dawna, jej panorama którą mijałam wiele razy jadąc w głąb Niemiec na długo utknęła w mojej głowie. W momencie kiedy otworzono polskie granice i można było „wybyć” z kraju wybór był prosty! Wpłynęło na niego kilka czynników, w tym możliwość łatwego dojazdu samochodem (mieszkam w województwie opolskim, więc podróż zajmuje 3 godziny) i możliwość szybkiego powrotu do kraju w razie zmiany sytuacji związanej z koronawirlsem.

Jedno z moich ulubionych zdjęć wykonałam właśnie w Miśni!

Dojazd do Miśni

Miśnia leży w landzie Saksonia, graniczącym z Polską; oddalona jest o 27 km od Drezna – stolicy regionu. Między miastami można przemieszczać się zarówno samochodem, jak i pociągiem, statkiem czy rowerem.

Ścieżka rowerowa z Drezna do Miśni wiedzie wzdłuż Łaby (Elberadweg) i ciągnie się przy wzgórzu zamkowym. Szlak został oznakowany, więc z pewnością się nie zgubimy.

Historia Miśni

Miśnia została założona około 929 r. (choć pierwsza wzmianka pochodzi z 968 r.) na rozkaz króla Henryka I Ptaszknika. Jej głównym celem było zapanowanie nad nowymi zdobytymi ziemiami, które należały wcześniej do słowiańskiego plemienia Glomitów. Nieodzownie historia Miśni wiąże się z górującym nad nią zamkiem (na początku oczywiście drewnianym grodem) Albrechtsburg, pod którym rozrastała się osada. Słowianie zamieszkujący te tereny sprawiali Cesarstwu Niemieckiemu jednak nie małe problemy. Przykładem może być choćby 1002 r., kiedy to mieszkańcy miasta wygnali niemieckich strażników i otworzyli bramy dla maszerującego w tym kierunku Bolesława Chrobrego. W związku z tym Miśnia przez kilka miesięcy należała do Państwa Piastów. Ponownie gród starał się zdobyć w 1015 r. Mieszko II, wyprawa jednak nie powiodła się. Z tego czasu zachował się jednak ciekawy opis oblężenia Miśni sporządzony przez kronikarza Thietmara:

Thietmari merseburgiensis episcopi chronicon (Kronika Thietmara)

Tymczasem cesarz dotarł ze swoim wojskiem do Strzały, a ponieważ wiedział, że Mieszko następuje mu na pięty z siłą zbrojną, nakazał margrabiemu Hermanowi przybyć szybko do obrony miśnieńskiego grodu, sam zaś udał się prosto do Merseburga. Mieszko atoli, pouczony przez swojego niegodziwego ojca, skoro tylko zauważył, że nasi [tj. niemcy] odeszli rozdzieleni na części, nie pozostawiwszy żadnej osłony, przeprawił się 13 września o świcie przez Łabę pod wspomnianym grodem z siedmiu legiami i nakazał jednym z nich pustoszyć okolicę, drugim zaś przystąpić do zdobywania grodu. Kiedy to zobaczyli wietnicy, zwątpili o możność ocalenia i zostawiając prawie całą chudobę, schronili się do warowni leżącej w górnej części grodu … Margrabia Herman widząc jak jego nader szczupła garstka obrońców słabnie, zwątpił w ocalenie, rzucił się na ziemię i błagał o zmiłowanie Chrystusa … następnie zaś przywołał na pomoc niewiasty. Te stanęły na szańcach i rzucając stąd kamienie wsparły mężczyzn. Ogień, który podłożono, ugasiły z braku wody miodem i, Bogu dzięki, poskromili wściekłość i zuchwałość wroga. Mieszko obserwował te zmagania z pobliskiej wysokiej góry, oczekując przybycia dalszych oddziałów. Ci pustosząc i paląc, gdzie tylko był ogień, wszystko wokoło aż do rzeki Gany, powrócili późno na zdrożonych koniach i byliby przenocowali tam ze swoim wodzem, by ruszyć nazajutrz do szturmu, gdyby nie zauważyli przybierającej wody na Łabie… Polacy, mimo wielkiego zmęczenia, wycofali się w nader pomyślnych warunkach.

Piastowscy władcy odwiedzali także Miśnię w celach politycznych. W 1046 r. w tutejszym zjeździe uczestniczył Kazimierz I Odnowiciel, a nawet książę pomorski Siemomysł. Kilkadziesiąt lat później (1071 r.) w Miśni pojawił się Bolesław II Szczodry w celu spotkania z królem niemieckim Henrykiem IV Salickim i księciem czeskim Wratysławem II. Polacy jeszcze nie raz zapiszą się w historii Miśni.

Średniowiecze to czas intensywnego rozwoju dla miasta. Wybudowano wtedy liczne, piękne kamienice, a do Miśni ściągnęli kupcy, dzięki czemu rozwijały się tutejsze cechy rzemieślnicze. W tym czasie miasto uzyskało także prawa miejskie (1332), a w 1410 r. zakończono budowę tutejszej katedry św. Jana i św. Donata (znajduje się zaraz przy zamku Albrechtsburg). Od XI do XIV w. Miśnia podlegała pod arcybiskupstwo gnieźnieńskie, a pod bezpośrednią zwierzchność Watykanu dostała się dopiero po ustąpieniu Jana Kietlicza, który był biskupem miśnieńskim w latach 1392-1398.

Jednym z ważniejszy etapów w historii Miśni z pewnością było panowanie króla polskiego, a zarazem elektora Saksonii Augusta II Mocnego (w Saksonii Fryderyka Augusta I, zresztą bardzo dobrze zapamiętanego przez Saksończyków). To za jego panowania, w 1710 r., powstała słynna fabryka porcelany, a dokładniej Królewsko-Polska i Elektorsko-Saska Manufaktura Porcelany (niem. Königlich-Polnische und Kurfürstlich-Sächsische Porzellan-Manufaktur). Była to pierwsza tego typu instytucja w Europie. Fabryka swoją siedzibę miała na zamku Albrechtsburg, a w 1863 przeniesiono ją do obecnej lokalizacji na osiedlu Triebischtal. Warto także wspomnieć, że Miśnia jako część Królestwa Saksonii została w latach 1807-1815 połączona unią z Księstwem Warszawskim. W XIX w. utworzono tutaj także pierwszą w Saksonii fabrykę fortepianów, w której w 1999 r. otworzono muzeum pokazujące historię produkcji tych instrumentów (pierwsze tego typu w Niemczech). Od 1871 r. Miśnia należała do zjednoczonych Niemiec. Niestety sporo zniszczeń miasta przyniosły rządy Hitlera. Z Miśni utworzono wtedy miasto-twierdzę. Po przekroczeniu przez Armię Czerwoną Łaby postanowiono wysadzić mosty, co zrujnowało okoliczne budynki. Mieszkańcy gwałtownie zaprotestowali przeciwko samobójczej obronie, a dzięki ich postawie udało się uratować miasto. Po II wojnie światowej Miśnia trafiła do radzieckiej strefy okupacyjnej.

Co warto zobaczyć w Miśni?

Zwiedzanie Miśni jest bardzo intuicyjne i nie potrzebujemy specjalnego przewodnika czy ściśle ułożonego planu. Najważniejsze atrakcje rzucają się od razu w oczy i znajdują się w niedużej odległości od siebie, większość w obrębie starówki.

TIP: Od kwietnia do października pomiędzy najważniejszymi atrakcjami Miśni co 30 minut kursuje niewielki autobus – przystanki: Zamek/Katedra (Albrechtsburg Meissen/Dom), Rynek (Markt) i Manufaktura Porcelany (Porzellan-Manufaktur). W czasie przejażdżki (do wyboru dłuższa lub krótsza) można posłuchać ciekawostek na temat historii miejscowości.

Zamek Albrechtsburg, czyli saksoński trendsetter

Informacje praktyczne na temat zwiedzania Albrechtsburga:
  • Godziny otwarcia: od marca do października – codziennie od 10:00 do 18:00; od listopada do lutego – codziennie od 10:00 do 17:00; zamknięte: 24-25 grudnia, 1 stycznia, 13-24 stycznia.
  • Cennik: bilet normalny 8 euro, ulgowy 6,50 euro; darmowe wejście dla dzieci poniżej 5 lat. W cenę biletu wliczony jest audioprzewodnik, także w języku polskim oraz przewodnik dla niesłyszących.
  • Istnieje możliwość zakupu łączonego biletu, mamy tutaj dwie opcje: 1. Zamek Albrechtsburg i Manufaktura Meissen: bilet normalny 15 euro, ulgowy 10 euro; 2. Zamek Albrechtsburg i Katedra: bilet normalny 11 euro, ulgowy 7 euro.
  • Należy pamiętać, że jeśli chcemy wykonywać zdjęcia w zamku trzeba wykupić zgodę za 2 euro.
  • W zamku znajduje się kawiarnia oraz sklepik z pamiątkami.
  • Nieopodal zamku, przy rzece znajdują się płatne miejsca parkingowe (ok. 1 euro za godzinę). Prowadzi z niego bezpośrednie dojście do Albrechtsburga od Leipziger Straße. Drugi parking znajduje się u podnóża wzgórza zamkowego przy Meisastraße i na parkingu poziomowym przy windzie wiodącej na dziedziniec zamkowy.
  • Na wzgórze zamkowe można wjechać panoramiczną windą.
  • Albrechtsburg można zwiedzić dookoła idąc tzw. górną promenadą obok murów spichlerza, zamku i katedry, aż do schodów biegnących do sądu. Można stąd zobaczyć dolinę Łaby oraz rynek miasta. Spacer trwa kilkanaście minut, droga nie jest wymagająca.
  • Do zwiedzenia jest kilka pięter zamku, na których przedstawiona jest historia zamku, jego przebudowy i innowacji architektonicznych. Dowiemy się także co nieco o produkcji porcelany. Zwłaszcza sale na pierwszym piętrze są imponujące. Zwiedzanie zajmuje nawet do 2 godzin, więc warto zaplanować więcej czasu.
Zamek Albrechtsburg
W drodze do Albrechtsburga

Miśnia i tamtejszy zamek nie bez powodu nazywane są kolebką Saksonii. To tutaj w 929 r. król Henryk I wzniósł na wzgórzu nad Łabą drewniane obwarowania, które miały strzec terenów granicznych państwa. W tym miejscu rezydował margrabia, który władał całą Marchią Miśnieńską. Wieki później stanął tu przepiękny zamek Albrechtsburg uważany za główny symbol miasta.

Za panowania braci Ernesta i Albrechta powstał na wzgórzu Zamek Albrechtsburg (1471, 1524). Nowa budowla w stylu późnogotyckim miała pełnić funkcję administracyjną oraz mieszkalną. W związku z tym Albrechtsburg był pierwszym w historii Niemiec zamkiem rezydencyjnym, a nie obronnym. Architektem został wybrany Arnold z Westfalii, który otrzymał zamówienie na postawienie bardzo okazałej budowli. Wyzwaniem było strome zbocze. Rozwiązano ten problem dzięki stworzeniu dwupiętrowego podpiwnicza, które utworzyło podstawy dla parteru i kolejnych trzech pięter. Budowla jest pełna innowacji. Można do nich zaliczyć m.in. przeprowadzenie światła przez okna z łukami kotarowymi, sklepienia kryształowe, grubsze ku górze ściany czy wyciągi kominowe, które poprowadzono częściowo w ścianach. Uwagę przyciąga także duża klatka schodowa z wijącymi się wokół słupa schodami.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION
Charakterystyczna klatka schodowa

Mimo kunsztownych przygotowań zamek nigdy nie został wykorzystany w celach rezydencjonalnych, ponieważ już w trakcie przebudowy bracia podzielili podległe sobie terytorium. Przez większość czasu Albrechtsburg stał pusty, co jakiś czas przyjmując gości na przyjęcia czy spotkania łowieckie. Dopiero za panowania Augusta II Mocnego zamek odżył. W 1710 r. otworzono tutaj pierwszą w Europie manufakturę porcelany, którą produkowano w murach Albrechtsburga przez 153 lata.

Po przeniesieniu manufaktury w inne miejsce konieczna była renowacja zamku z powodu zniszczeń, które pojawiły się w trakcie produkcji porcelany. Od 1873 r. dzięki repatriacjom otrzymanym od Francji za wojnę na zamku pojawiały się malowidła ścienne przedstawiające historyczne wydarzenia związane z Albrechtsburgiem, tutejszą Marchią, Wettynami i słynną porcelaną. Poza malowidłami w nowoczesnym stylu powstały także takie według wzorów gotyckich, które wykonał profesor Ernst Händel z Weimaru. Po pewnym czasie na zamku pojawiły się także kopie mebli, podłóg, drzwi, kominki, a także różnego rodzaju eksponaty.

Katedra św. Jana i św. Donata

Na wzgórzu w Miśni poza monumentalnym zamkiem można zobaczyć Katedrę św. Jana i św. Donata. Jej początki sięgają już drugiej połowy X w., kiedy to papież Jan XIII erygował diecezję miśnieńską, której głównym celem miała być chrystianizacja Serbów łużyckich. Biskupstwo zostało podporządkowane metropolii w Magdeburgu. W 968 r. na wzgórzu stanęła pierwsza świątynia, którą przebudowano na kościół gotycki między rokiem 1240 a 1260. Przez następne lata dobudowywano kolejne kaplice: św. Marii Magdaleny, św. Jana, a później dwie wieże, które zostały zniszczone od uderzenia pioruna. Charakterystyczne, neogotyckie dwie wieże, które widać na zdjęciach poniżej dobudowano dopiero na początku XX w.

Od 1425 r. w Kaplicy Książęcej chowani są przedstawiciele dynastii Wettynów i do dzisiaj w katedrze można podziwiać wykonany z brązu grobowiec księcia Fryderyka. Postacią z Rzeczypospolitej, która związana jest z tutejszą świątynią w Miśni jest Barbara Jagiellonka, córka króla Polski Kazimierza Jagiellończyka. W 1496 r. została ona żoną księcia saskiego Jerzego I Brodatego. Zmarła w 1534 r. i została pochowana w podziemiach Kaplicy św. Jerzego w katedrze miśnieńskiej. Kolegiacie w testamencie przekazała złoty krzyż.

W 1559 r. elektor August Wettyn zsekularyzował biskupstwo miśnieńskie, a kilkadziesiąt lat później urząd złożył ostatni biskup rzymskokatolicki. Katedra stała się własnością ewangelików. W związku z tym w jej wnętrzach można zobaczyć do dziś wiele pamiątek z czasów reformacji, m.in. dzieła Łukasza Cranacha starszego (np. portrety Marcina Lutra i Filipa Melanchtona). Rzymskokatolicką diecezje reaktywowano w 1921 r., a decyzję tą podjął Benedykt XV. Nową stolicą biskupstwa został Budziszyn. Do tradycji diecezji miśnieńskiej nawiązuje biskupstwo drezdeńsko-miśnieńskie (1979), a rolę katedry przejął kościół pw. Św. Trójcy w Dreźnie.

Informacje praktyczne o Katedrze miśnieńskiej
  • Godziny otwarcia: kwiecień-październik: 9.00-18.00; listopad-marzec: 10.00-16.00; 24 i 25 grudnia zamknięte.
  • Bilety: normalny 4,50 euro, ulgowy 3,00 euro; bilet łączony – Zamek Albrechtsburg i Katedra: bilet normalny 11,00 euro, ulgowy 7,00 euro.
  • Zwiedzanie: 30 minut do godziny.

Rynek i okolice

Miśnieńska starówka charakteryzuje się wąskimi, brukowanymi uliczkami, a także estetycznie odrestaurowanymi budynkami mieszczańskimi z okresu renesansu. Jej centrum stanowi późnogotycki ratusz, który pierwotnie powstał w XV w. Duży wpływ na jego wygląd miał Arnold von Westfalen. Trzy stulecia później przeprowadzono jego renowację, a w 1910 r. odnowiono elewację, która miała nawiązywać do oryginalnego wyglądu ratusza. Budynek odremontowano w 2010 r.

Ratusz

Zaraz przy rynku znajduje się kościół Frauenkirche. Pierwsza wzmianka na jego temat pochodzi z 1205 r., a świątynia wymieniona została w dokumencie biskupa Miśni Dietricha II jako kaplica Mariacka. W XIV w. figuruje już pod nazwą Kaplicy Najświętszej Marii Panny lub Frauenkirche. Pierwotna budowla została zniszczona z powodu licznych pożarów, które nawiedzały miasto w latach 1450-1520. W związku z tym powstał wtedy nowy kościół w stylu późnogotyckim. W następnych latach świątynia otrzymała także ośmioboczną wieżę. Gruntowny remont kościoła został przeprowadzony w latach 1883-1884. Z ciekawostek warto wspomnieć, że tutejszy kurant jest najstarszym tego typu obiektem wykonanym z porcelany na całym świecie! Do dzisiaj działa!

Frauenkirche

Zaledwie kilka kroków od rynku znajduje się pomnik Henryka I Ptasznika, króla Niemiec w latach 919-936, a także założyciela zamku miśnieńskiego. Informacja na temat założenia miasta przez monarchę umieszczona jest na banerze przy fontannie. Ta została zaś wykonana wraz z placem Heinrichsbrunnen w 1863 r. Autorem fontanny był drezdeński rzeźbiarz Robert Henze (1827-1906), a pomnik na niej przedstawia Henryka I Ptasznika, który trzyma w ręce projekt zamku.

Polecam także spacer uroczymi uliczkami Miśni, napotkamy tu romantyczne dziedzińce, sklepiki sztuki rzemieślniczej, oryginalne winiarnie i piękne kamienice. Polecam także przejść się nad Łabę!

Nad Łabą

Miśnieńska Fabryka Porcelany

Bez wątpienia Miśnia słynie najbardziej z porcelany! Aktualna siedziba Miśnieńskiej Fabryki Porcelany to jedyne miejsce w moim zestawieniu, które oddalone jest nieco od starówki (ok. 15 minut). Z pewnością warto odwiedzić to miejsce! To właśnie dzięki „białemu złotu” z charakterystycznym symbolem skrzyżowanych niebieskich mieczy (malowanych kobaltem pod glazurą) Miśnia zyskała znaczenie międzynarodowe! W celu zobaczenia tutejszej porcelany miasto to odwiedza masa turystów, którzy mogą nawet wziąć udział w warsztatach wyrabiania białego złota.

Symbol Manufaktury Miśnieńskiej
(źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Meissen_porcelain)

Z powstaniem manufaktury porcelany w Miśni wiąże się ciekawa historia. Jej twórca, alchemik Johann Frierdich Böttger miał bowiem wynaleźć złoto, którego bardzo pragnął król August II Mocny. Po wielu próbach udało się jednak uzyskać porcelanę (1709) i z tego też powodu nazywana jest białym złotem. Elektor saski był zafascynowany odkryciem i ofiarował kolejne środki na rozbudowę badań Böttgera i rozbudowania fabryki, która jak już wiecie swoją siedzibę otrzymała na zamku Albrechtsburg. Czystą, białą porcelanę udało się uzyskać w 1713 r. W początkowych latach w manufakturze zastosowano przede wszystkim chińskie wzory, poniekąd sławne na cały świat. Ogromny rozkwit przeżywała w latach 1733-1756 za sprawą kreatywnego rzeźbiarza Johanna Joachima Kändlera, który zasłynął jako projektant figurek przedstawiających ludzi i zwierzęta.

Kryzys dotknął manufakturę w trakcie wojny siedmioletniej (1757-1763), kiedy to zrabowano wyroby porcelanowe, urządzenia, a część z nich wywieziono do Berlina. Przez następne kilkadziesiąt lat fabryka nie odzyskała już swojej świetności. Po okresie wojen napoleońskich przeprowadzono modernizację manufaktury, wprowadzono m.in. nowe metody przemysłowe. W 1910 r. z okazji jubileuszu 200-lecia powstania fabryki wydano specjalną księgę pamiątkową i odlano figurki według osiemnastowiecznych modeli Kändlera. Przez cały XX w. porcelanowe wyroby w Miśni odzwierciedlały aktualne tendencje w sztuce i wzornictwie. Do dziś, manufaktura miśnieńska jako jedna z nielicznych kontynuuje tradycję manufakturowej i rzemieślniczej produkcji luksusowych produktów.

Informacje praktyczne o Manufakturze Porcelany
  • Godziny otwarcia: codziennie; od maja do 31 października – 9.00-18.00; od listopada do 30 kwietnia – 9.00-17.00; od 31 grudnia do 1 stycznia – 10.00-16.00; 24-26 grudnia – zamknięte.
  • Cennik: normalny – 12 euro, ulgowy – 8 euro; bilet łączony: Zamek Albrechtsburg i Manufaktura Meissen: bilet normalny 15 euro, ulgowy 10 euro.
  • Na miejscu znajduje się sklepik z oryginalnymi wyrobami z manufaktury porcelany (warto zajrzeć na półki z przecenami) oraz restauracja i kawiarnia.
  • Na miejscu prowadzone są warsztaty, jeśli ktoś jest zainteresowany warto śledzić stronę Manufaktury

Co i gdzie zjeść w Miśni?

W rynku i na starówce znajdziemy kilka dobrych restauracji. W Niemczech ogólnie ciężko trafić na złą kuchnię w centrum miasta, kwestia na jaki budżet możemy sobie pozwolić. Legendarna jest już sięgająca korzeniami do XVI stulecia restauracja Historisches Restaurant Vincenz Richter znajdująca się zaraz przy rynku, za kościołem Frauenkirche. Z pewnością ją zauważycie, ponieważ prowadzą do niej charakterystyczne schodki. Jednak jeśli chcecie zjeść tu obiad lub kolację warto stolik zarezerwować dzień wcześniej – jest oblegana przez mieszkańców!

Historisches Restaurant Vincenz Richter

Oczywiście możecie także zajść do każdej lepszej restauracji w rynku czy w uliczkach miasta. Jednak podobnie bardzo trudno znaleźć tam wolne miejsce… Mi udało się zajść do Schwerter Schankhaus & Hotel i jak najbardziej mogę polecić to miejsce. Najlepiej oczywiście zamówić jakieś niemieckie danie, głównie są to potrawy mięsne, jednak nawet wegetarianie znajdą coś dla siebie. Standardowo polecam sznycla, a dla kogoś kto nie ma ochoty na mięso to idealny będzie Käsespätzle, czyli makaron/kluseczki wykonane z jajek, podawane z sosem z sera (przeważnie emmentaler) i posypane prażoną cebulką.

Odwiedzając Saksonie koniecznie trzeba także spróbować tutejszego wina! Winorośla uprawiane od przeszło 800 lat na stromych zboczach Doliny Nadłabskiej dają wyjątkowe smakowo trunki. Jeśli jednak chcecie zabrać ten przysmak ze sobą do domu przygotujcie się na nieco wyższą cenę – cena butelki wina zaczyna się od około 8-10 euro.

Pamiątki z Miśni

W tym wypadku odpowiedź może być tylko jedna! I chodzi tutaj oczywiście o porcelanę! Natkniemy się na nią w zasadzie na każdym kroku, ogromny jest także zakres cenowy takich pamiątek, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Do wyboru mamy zastawę stołową, filiżanki, kubki, wazony, figurki przedstawiajace ludzi czy zwierzęta. Porcelany możemy szukać zarówno w sklepikach na starówce czy w sklepie z pamiątkami w Fabryce Porcelany. W tym drugim przypadku musimy się przygotować jednak na zawrotne ceny! Filiżanka może kosztować nawet 200 euro i więcej!

Miśnieńska (i nie tylko) porcelana do zakupienia w jednym z antykwariatów na starówce

Okolice Miśni

Schloss Moritzburg

Zaledwie kilkanaście kilometrów od Miśni leży olśniewający pałac myśliwski Augusta II Mocnego. Słynny Moritzburg co roku przyciąga masę turystów, a w jego otoczeniu z pewnością spędzisz przyjemne kilka godzin. Nie zapomnij zabrać ze sobą karmy dla ptaków – jest ich tutaj masa!

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Schloss Moritzburg to zapraszam do osobnego wpisu na blogu: Co zobaczyć w Saksonii? Pałac Moritzburg – barokowa perła Saksonii.

Dresden

Drezno jest jednym z najpiękniejszych miast Niemiec, a jeśli mieszkamy w województwie dolnośląskim, opolskim, lubskim itp. dojedziemy tam w zaledwie kilka godziny.

Największą popularnością w Dreźnie cieszy się stare miasto, poza pięknymi budynkami znajdujemy tam również liczne kawiarenki, restauracje i sklepiki. W przypadku zabytków do najważniejszych należy zaliczyć zamek drezdeński, który przez lata pełnił rolę siedziby książąt Saksonii, rokokowy Pałac Zwinger, Katedrę św. Trójcy, Albertinum (dawniej gmach zbrojowni, aktualnie znajduje się tutaj muzeum Państwowych Zbiorów Sztuki), Złotego Jeźdźca przedstawiającego księcia Fryderyka Augusta I (naszego króla Augusta II Mocnego) i budynek Opery (Semperoper). Koniecznie należy także zobaczyć olbrzymią mozaikę z kafelków miśnieńskiej porcelany, która została wykonana w XIX wieku. Przedstawia ona „Orszak książęcy” i została wykonana w celu upamiętnienia 800–letniej historii władców z dynastii Wettynów.

Przekonani do Saksonii?

Mam nadzieje, że przekonałam Was do odwiedzenia Saksonii i Miśni! Przez ostatnie lata Niemcy, a przede wszystkim graniczące z Polską landy nie były traktowane jako atrakcyjne pod kątem turystycznym. Teraz wszystko szybko się zmienia, a Saksonia zaprasza nas z otwartymi rękami! Ja mam nadzieje, że niedługo tam wrócę!

Lower Silesian Poland

Dolny Śląsk zachwyca! Zamek Księcia Henryka

Wycieczkę na Zamek Księcia Henryka planowałam już jakiś czas temu. Podczas jednego z wyjazdów w zasadzie przypadkiem zobaczyłam tabliczkę wskazującą to miejsce – nie było już wymówki, musiałam zobaczyć zamek. Był to więc przypadek, ponieważ myślałam, że w Karpaczu, który odwiedziłam tego dnia spędzę więcej czasu. Niestety miasto nie zachwyciło… Zdecydowanie jednak nie żałowałam, że moje plany uległy zmianie.

Historia Zamku Księcia Henryka

Zamek Księcia Henryka (niem. Heinrichsburg), nazywany jest także Zamkiem w Staniszowie lub Zamkiem w Marczycach. Spowodowane jest to jego położeniem na skraju obu miejscowości. Formalnie leży jednak w Staniszowie, na wzgórzu Grodna (506 m. n.p.m.).

Budowę zamku (początkowo samej 15 metrowej wieży) rozpoczęto w 1806 r. z inicjatywy Henryka von Reuss – to od imienia fundatora pochodzi nazwa obiektu. Ukończono go dopiero 12 lat później. W 1841 r. dobudowano resztę zameczku, z pawilonem myśliwskim w stylu rycerskim i belwederem w kształcie zamkowego stołpu, który zwieńczono krenelażem. Pierwotnie pełnił rolę domku myśliwskiego. Na starych rycinach i grafikach widoczna jest także drewniana kapliczka stojąca na uboczu, nie wiadomo o niej jednak nic więcej.

Heinrichsburg na Stangenbergu. Zaledwie o ćwierć mili od Stonsdorfu, dokąd miła nieuciążliwa prowadzi droga, na górze okrytej laskiem, znanej pod nazwiskiem Stangenberg (własność księcia Reuss), stoi mały zamek naśladujący w budowie doskonale średniowieczne burgi. W takim też guście jest mały salonik sklepiony, z którego okien szybami malowaniem zdobionych na Olbrzymie góry, a z wieży na całą tę niezmierzoną przestrzeń, górami ograniczoną, zasianą miastami, wioskami, lasami, polami i pagórkami, szczególnie przy świetle zachodzącego słońca, obszerny, piękny, zachwycający jest widok

Pierwszy opis Zamku Księcia Henryka z 1849 r. zamieszczony w przewodniku po Karkonoszach autorstwa Rozalii Saulson; Warmbrunn i okolice jego w 38 obrazach w 12tu wycieczkach przez pielgrzymkę w Sudetach, wyd. Korn, 1850 Wrocław.

Romantycznie położony zamek nie jest jednak ruinami jakby się mogło wydawać, a tylko je imituje. Forma zamku (neogotyk) była w tym czasie niezwykle modna, nawiązywała do poetyki i miała na celu nacechowanie danego miejsca sentymentalizmem i nastrojem. Rzeczywiście kiedy na niego spojrzymy wydaje się niezwykle romantyczny. Uważa się, że budynek mógł powstać w wyniku zazdrości jego fundatora Henryka von Reuss w związku z pobliskim, oddalonym o około 4 km, zamkiem Chojnik należącym do Schaffgotschów.

Jeszcze przed rokiem 1939 zamek został opuszczony i stopniowo popadał w ruinę. Mimo tego nadal stanowił punkt odwiedzin dla turystów oraz kuracjuszy (podobno utworzono dla nich nawet specjalny zeszyt, gdzie mogli się wpisywać). Inne materiały podają zaś, że w 1923 r. zamek był już niedostępny. Wiadomo, że przed 1960 r. zniszczeniu uległy schody wiodące na szczyt wieży, a także obie izby. Z roku na rok budowla podupadała coraz bardziej. W XXI w. zamek został przekazany w rękę prywatne, a w latach 2015-2016 został wyremontowany. Utworzono także Fundację Zamku Księcia Henryka, która organizuje różne wydarzenia kulturalne i pełni opiekę nad budowlą. Dodatkowo, w 2018 r., obiekt został Pomnikiem Historii w (status nadawany przez Prezydenta RP). Niedawno, w pobliżu zamku odnaleziono belki i naczynia ceramiczne z XIII w., które mogą sugerować, że w znajdowała się tam kiedyś jakaś budowla lub osada.

Zwiedzanie Zamku Księcia Henryka i okolic

Do punktu widokowego, gdzie znajduje się zamek prowadzi kilka łatwo dostępnych dróg leśnych, które zostały oznakowane pod kątem turystycznym:

  • szlak żółty – ze Staniszowa (ok. 30 min),
  • szlak żółty – z Sosnówki (ok. 20 min)
  • szlak niebieski – z Marczowa (ok. 15 min)
  • szlak niebieski – kiedyś cieszył się dużą popularnością, to dłuższa trasa z Cieplic Śląskich przez Marczyce

W każdej z tych miejscowości istnieje możliwość zaparkowania samochodu (przeważnie bezpłatnie). Zanim dojdziemy na zamek warto spokojnie pospacerować po okolicznym parku krajobrazowym. Jesienią przybiera on piękne kolory!

Aktualnie do zwiedzania udostępniona jest wieża zamkowa (koszt biletu to: 3 zł – ulgowy; 5 zł – normalny), z której roztacza się widok na pobliskie góry. Środki pozyskane ze zwiedzania są przekazywane w całości na renowację zamku.

Godziny otwarcia:

  • od maja do października – codziennie 10:00 – 17:00;
  • od października do kwietnia – po wcześniejszej rezerwacji telefonicznej – 695 558 553 (ja byłam w listopadzie i wejście na wieżę było możliwe, więc zależy to pewnie także od szczęścia);
  • dokładne informacje znajdują się na oficjalnej stronie internetowej zamku – tutaj. Można tam znaleźć także aktualną ofertę turystyczną zamku – wieża widokowa, wspinaczka, zioła i minerały, pamiątki.
Widok na góry

Warto?

Wyprawę w okolice Staniszowa polecam każdemu! Na trasie poradzą sobie zarówno rodzice z dziećmi, turyści z czworonożnym przyjacielem (tylko uważajcie na zwierzynę, której jest dużo w lesie!), a także osoby starsze. To krótki, nieforsowny spacer, a końcowy widok przypadnie fanom gór i zabytków. Zamek Księcia Henryka to jedno z najpiękniejszych miejsc, które udało mi się zobaczyć na Dolnym Śląsku, dlatego bez obaw mogę Wam go polecić!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Możesz też zostać moim Patronem! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description

Lower Silesian Poland

Zwiedzamy Dolny Śląsk – Pałac w Wojanowie

Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie lub Facebooku to wiecie, że ostatnio sporo podróżuje po Dolnym Śląsku i okolicach. Ten region ma nam naprawdę bardzo dużo do zaoferowania i poza piękną przyrodą czy górami, możemy tu zobaczyć przepiękne pałace i zamki, które są głównie pozostałością po rodzinach, które przebywały na terenie Śląska już w średniowieczu. Oczywiście w wiekach późniejszych były one przebudowywane i dostosowywane do panującej mody. Niektóre z nich uległy zniszczeniu i teraz możemy oglądać wyłącznie ich ruiny, niektóre nie natrafiły na dobrych właścicieli i niszczeją nawet teraz. Inaczej było jednak z Pałacem w Wojanowie, który trafił w dobre ręce!

Krótka historia Pałacu Wojanów

Pierwsze wzmianki o dobrach w Wojanowie pochodzą już z XIII w. Przez stulecia należały one do rodziny von Zeidlitz, choć przez pewien czas ich właścicielami byli np. Schaffgotschowie. Na początku XVII stulecia postawiono tu renesansowy dwór, który został niestety zniszczony przez Szwedów w czasie wojny 30-letniej. Odbudowano go w 1667 r., a dobra przez następne lata często zmieniały właścicieli. Niecałe sto lat później pałac przebudowano w stylu barokowym. Kolejne zmiany nastąpiły także w XIX stuleciu. W czasie II wojny światowej urządzono tu obóz dla robotników przymusowych, zaś po 1945 r. znajdował się tu PGR. Aktualnie zamek jest własnością prywatną, spłonął w 2002 r. – udało się go jednak zrekonstruować i dziś może cieszyć nasze oko.

Położenie, informacje praktyczne i zwiedzanie Pałacu Wojanów

Pałac w Wojanowie znajduje się nieopodal Jeleniej Góry w Województwie Dolnośląskim, najlepiej dojechać tu samochodem.

Niezbędne informacje:

  • Zwiedzanie parku i wstęp na teren pałacu jest bezpłatny. Park otwarty jest przez cały rok.
  • Przy pałacu znajduje się bezpłatny parking.
  • W pałacu aktualnie mieści się hotel, SPA oraz restauracja. Można tu także organizować różnego rodzaju imprezy, czy wykonać zdjęcia ślubne.
  • Cennik hotelowy oraz menu restauracji znajdziecie tutaj.
  • Aktualnie nie ma możliwości zwiedzania Pałacu Wojanów.

Dlaczego polecam odwiedzenie Pałacu w Wojanowie?

  • Pałac Wojanów to bardzo fotogeniczne miejsce! Śledziłam to miejsce od dawna w mediach społecznościowych i zawsze podobały mi się zdjęcia wykonane przed frontem budowli. Mi piękne ujęcia udało się wykonać także od strony parku, jak i w samych ogrodach. Wojanów to idealne miejsce dla fotografów – zakochajcie się w pałacu na kliszy. 
  • W dzisiejszych czasach (i nie chodzi mi tylko o ostatnie kilka miesięcy) wszyscy pędzą przed siebie, nie mamy czasu się wyciszyć. Park przy pałacu w Wojanowie jest idealny do tego. Dlaczego też nie wynająć tam pokoju w hotelu choć na jedną noc, aby móc rozkoszować się okolicą chwilę dłużej? Obok znajduje się Pałac Łomnica, który można zobaczyć przy okazji i płynie rzeczka, której szum niesamowicie uspokaja. Pałac znajduje się troszkę na „odludziu”, obok nie ma wielkiego miasta – można naprawdę odpocząć i uciec od codziennego „szumu”.
  • Jako historyk uwielbiam pałace i zamki oraz wiem, że cieszą się one popularnością wśród większości turystów – zwłaszcza w połączeniu z okoliczną naturą.
  • Pałac jest po prostu bardzo ładny, a patrzenie na ładne rzeczy podobno pomaga się zrelaksować.
  • Okolica i bliższa, i dalsza jest bardzo przyjemna. Można tu chodzić na spacery, jeździć na rowerze czy pójść na szlak w pobliskich górach.
  • Pałac w Wojanowie może być świetnym miejscem wypadowym do innych atrakcji na Dolnym Śląsku.

Jeśli interesuje Cię zwiedzanie Dolnego Śląska zapraszam do innych wpisów:

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Możesz też zostać moim Patronem! Więcej informacji znajdziesz w zakładce Patronite albo pod linkiem: https://patronite.pl/HisTravel/description
Mecklenburg-Western Pomerania Schwerin

Schweriner Schloss – niemiecka gwiazda wśród zamków

Kto nie słyszał o gwieździe niemieckiej północnej architektury? Mam czasem wrażenie, że minął bum na Schloss Neuschwainstein i coraz częściej „atakują” nas w mediach właśnie jego północnym odpowiednikiem. Bo nie wiem czy słyszeliście, ale Schweriner Schloss nazywany jest właśnie „Neuchwainsteinem Północy” (nie mam pojęcia czy dobrze to odmieniłam…). Ochów i achów na stronach internetowych na jego temat jest masa, a widok z powietrza który łatwo można znaleźć w przeglądarkach internetowych jest faktycznie imponujący. Będąc na wyjeździe w pobliskiej Lubece postanowiłam sprawdzić ile jest w tym wszystkim prawdy! Czy Schweriner Schloss jest faktycznie kolejną niemiecką gwiazdą wśród zamków?

Położenie, dojazd i informacje praktyczne

Schweriner Schloss (miejscowość Schwerin) leży w Meklemburgii Pomorze Przednie, na wyspie nad jeziorem Schwerin See. Polacy mieszkający blisko północnej granicy z Niemcami mogą do niego pojechać na jeden dzień. Ze Szczecina jedzie się tam trochę ponad 3 godziny. Jeśli jedziemy z innych terenów Polski najlepiej wynająć już jakiś pokój, czy to w Schwerinie czy w okolicznych miejscowościach. Ja odwiedziłam pałac w drodze z Lubeki do Bremy, trochę musiałam zrobić kółko, ale tak bardziej odpowiadało mi to czasowo.

Widok na Schweriner Schloss od strony jeziora

Historia Pałacu Schwerin

Swój pierścieniowy kształt Schweriner Schloss zawdzięcza grodowi i jego wałom, które znajdowały się w tym miejscu w X wieku. Wspominał o nim nawet w trakcie swojej podróży słynny, żydowski kupiec Ibrahim ibn Jakub. Samo miasto Schwerin powstało w XII wieku, a w momencie ustanowienia tam biskupstwa uzyskało duże wpływy. W XIV stuleciu posiadłość zakupili potomkowie Nikolta, którzy uzyskali tytuł książąt Meklemburgii. To właśnie oni doprowadzili do rozbudowy tutejszego grodu i dostosowali go do potrzeb mieszkalnych. Z tego czasu zachował się dom biskupi.

Przez następne lata pałac był przebudowywany lub dobudowywano do niego kolejne pomieszczenia. Na początku XVII wieku opracowano nowe plany budynku, tym razem w stylu renesansu niderlandzkiego. Przebudowę przerwała jednak wojna 30-letnia i dopiero po jej zakończeniu ukończono prace.

W latach 30. i 40. XIX wieku zamek znajdował się w złym stanie technicznym, do tego złożony z budowli powstałych w rożnym stylu architektonicznym nie spełniał oczekiwań wielkiego księcia Pawła Fryderyka I. Postanowiono więc wznieść całkiem nową budowlę w starym ogrodzie, gdzie teraz znajduje się muzeum. Tego planu nie udało się ukończyć z powodu nagłej śmierci władcy. Jego następca, Fryderyk Franciszek II postanowił przebudować historyczny zamek.

Zawsze mam takie szczęście, że muszą coś remontować 😀

Dzisiejszą formę, którą możemy oglądać zamek uzyskał w latach 1845-1857. Przebudowa nawiązywała do popularnego wtedy w Niemczech nurtu historyzmu romantycznego. Wiele osób myśli, że najpiękniejsze pałace w Niemczech pochodzą z epoki nowożytnej, jednak większość z nich powstała właśnie w XIX stuleciu. Nie bez powodu się mylimy. Inspiracją do budowy Schweriner Schloss w takim kształcie były renesansowe budowle tego typu we Francji. Wiele detali przejęto z zamku Chambord, może dlatego też ten w Schwerinie nazywany jest „Niemieckim Chambord”. Możemy czuć się tutaj troszkę oszukani, ale musimy pamietać, że te zamki w takiej formie powstały właśnie po to żeby zachwycać. I rzeczywiście niezmiernie cieszą one oko.

Początkowo przebudowa miała objąć cały kompleks, jednak pod wpływem sugestii Demmlera oszczędzono cztery historyczne budynki z XVI i XVII wieku. Głównym architektem (kilka razy odrzucanym) był Demmler, a zamek w Schwerinie to jego największe dzieło. W czasie prac dbał on o swoich pracowników, starając się łagodzić wyrządzane im krzywdy społeczne. Założył między innymi kasę chorych i wstawiał się za sprawiedliwym wynagrodzeniem dla zatrudnionych. Kręgi dworskie, którym nie odpowiadało zachowanie Demmlera wykorzystały jego zaangażowanie w ruch obywatelsko-demokratyczny i doprowadziły do jego zwolnienia ze służby wojskowej w 1851 roku. Jego miejsce na placu budowy przejął przejął architekt z Berlina Stüler. Inauguracja „nowego” zamku odbyła się w 1857 roku.

Ciekawostka: w 2007 roku Schweriner Schloss pojawił się na monecie o nominale 2 euro

Niestety, w 1913 roku 1/3 zamku spłonęła, zniszczeniu uległa także okazała Złota Sala i urządzona z przepychem główna klatka schodowa. Budowli nie udało się odbudować do 1918 roku, kiedy to abdykował książę Meklemburgii-Schwerina w powodu rozruchów związanych z rewolucją listopadową. Potem zamek przeszedł na własność państwa, a jego sale udostępniono dla turystów (utworzono muzeum zamkowe). Po II wojnie światowej znajdowała się tutaj Komendantura Radzieckiej Administracji Wojskowej w Meklemburgii. W tym czasie powstała także sala plenarna dla tutejszego parlamentu, gdzie obraduje on do dziś. Później mieściła się tutaj szkoła pedagogiczna. Od 1993 r oku od strony jeziora istniało muzeum historyczne, zaś w oranżerii muzeum politechniczne. Aktualnie część muzealna należy do państwowego muzeum w Schwerinie.

Legenda Schweriner Schloss

Każdy porządny zamek powinien mieć swojego ducha. Ma także ten w Schwerinie. Petermännchen to duch, który podług legendy ma zamieszkiwać sklepienia piwnic, które miały być połączone z zamkiem Petersberg w Pinnow. Tam mieszkał zaś złośliwy skrzat (kobold), który pracował jako kowal. Ten spacerując po korytarzach z latarnią, mieczem i pękiem kluczy miał karać złodziei i intruzów czy to żartami czy plagami i torturami zmuszając ich do ucieczki. Uczciwych ludzi miał zaś nagradzać. Petermännchen miał także budzić żołnierzy, którzy przysnęli na warcie.

Zwiedzanie Pałacu Schwerin

Informacje praktyczne
  • godziny otwarcia: od 15 kwietnia do 14 października: wtorek-niedziela od godz. 10.00 do 18.00; od 15 października do 14 kwietnia: wtorek-niedziela od godz. 10.00 do 17.00; ogrody i park otwarte są przez cały rok
  • ceny biletów: 8,5 euro (normalny), 6,5 euro (ulgowy), dzieci poniżej 18 roku życia wstęp bezpłatny; w czasie pandemii ceny biletów zostały obniżone, ja zapłaciłam 6,5 euro
  • czas zwiedzania: na zwiedzanie wnętrz wystarczy maksymalnie godzina; jeśli chcemy spokojnie pochodzić po ogrodach i parku kolejna godzina lub nawet dwie
  • parking: obok zamku znajduje się kilka parkingów, ok. 1,5 euro za godzinę

Schwerin odwiedziłam w drodze z Lubeki do Bremy, musiałam zrobić małe kółko, ale ogólnie tak lepiej wpasowało się to w ogólny plan. Pogoda nie sprzyjała, strasznie wiało (naprawdę mocno!), więc zapewne zamek nie zrobił tak dużego wrażenia, jak podczas słonecznego dnia. Do tego był to czas pandemii i wejścia do pałacu były limitowane. Staliśmy w kolejce około 3 godziny i pewnie dlatego wchodząc do środka miałam nadzieje na „coś więcej”, na wielkie „wow”, które wszędzie obiecywano. Niestety go nie było. Schwerin okazał się pałacem, jak każdy inny – przynajmniej wewnątrz, bo to mam tu przede wszystkim na myśli. Sal do zwiedzania nie jest zbyt dużo, może jakieś 10-15. Kilka jest naprawdę ładnych, ale jak zawsze z każdego zamku zapamiętuję choć jedną, wyjątkową, to niestety tu tak nie było. Choć teraz jak patrzę na poniższe zdjęcia po pewnej przerwie wnętrze wydaje się bardzo piękne!

Zwiedzanie ogrodów Zamku Schwerin

Moim zdaniem najważniejszym miejscem do zobaczenia w Schwerinie są ogrody znajdujące się obok zamku oraz jezioro. To właśnie stąd rozpościera się imponujący widok na naszą „gwiazdę”. Zwiedzanie parku i ogrodów przypałacowych jest darmowe. Warto zarezerwować sobie na to około godziny żeby spokojnie pospacerować i poszukać idealnych ujęć!

Ważna informacja: planuje się wpisanie Schweriner Schloss na Listę światowego dziedzictwa UNESCO

Od strony Oranżerii Schweriner Schloss jest bardzo fotogeniczny!

Park i ogrody zostały przygotowane w ramach BUGA 2009 (Bundesgartenschau 2009). Miało to na celu odpowiednie zaprezentowanie gościom tutejszej roślinności. W tym celu przedłużono jezioro i doprowadzono tutaj tory tramwajowe. Odnowiono także tutejszą Oranżerię, z której rozpościera się piękny widok na zamek. Obok znajduje się także kawiarnia. Niestety w celu stworzenia „idealnego” ogrodu pozbawiono go starych zamkowych lip, co wywołało oburzenie niektórych środowisk. Mimo tego, projekt cieszył się ogromną popularnością.

Widok z parku na Schweriner Schloss
Mówiłam, że padało i wiało 😀

Warto czy nie?

Na koniec, ciężko mi niestety odpowiedzieć na pytanie czy Schweriner Schloss to „Neuschwainstein Północy” czy „Niemiecki Chambord”, bo nie udało mi się odwiedzić tych miejsc. Z pewnością ogromną zaletą tego zamku jest jego malownicze położenie na wyspie wśród ogrodu i parku, choć najlepiej widać to z wysokości więc niezbędny będzie tu dron jeśli chcemy uwiecznić go z tej perspektywy. Jeśli szkoda Wam pieniędzy na zwiedzanie wnętrz zbyt wiele nie stracicie, są one dość skromne i mało tam eksponatów. Choć uprzedzam, że moja opinia może wynikać z 3-godzinnego czekania w kolejce i może akurat Wam przypadnie do gustu! Z pewnością jednak musicie zajrzeć do tamtejszych ogrodów i parku. Schwerin najpiękniej wygląda z pewnej odległości! Zdecydowanie warto!

Lower Silesian Poland

Ogrody Światła na Zamku Książ – magia Świąt na Dolnym Śląsku

Zawsze zarzucam sobie, że ze mało znam swoją najbliższą okolice. W wolnym czasie wyruszyłam, więc na wycieczkę po Dolnym Śląsku, który ma nam naprawdę bardzo dużo do zaoferowania! W tym wpisie chciałabym opowiedzieć Wam o jednym z odwiedzonych przeze mnie miejsc. A co ciekawe trwa ono tylko kilka miesięcy na przełomie roku 2020/2021. Spieszcie więc szybko je zobaczyć! Oczywiście chodzi mi o Ogrody Światła na Zamku Książ w Wałbrzychu.

Główne wejście do Zamku Książ
Widok na Ogrody Światła na Zamku Książ

Położenie i dojazd

Zamek Książ aktualnie znajduje się w granicach miasta Wałbrzych (ul. Piastów Śląskich 1) w województwie Dolnośląskim, na terenie Książańskiego Parku Krajobrazowego. 

Do zamku najlepiej dojechać samochodem. Na miejscu znajduje się kilka parkingów. Jeden z nich znajduje się zaraz przy zamku (mieści się kilkanaście samochodów), drugi przy stajni, o wiele większy. Parkingi są płatne – samochód osobowy 15 zł.

Do Książa można dojechać także komunikacją miejską. Musimy dostać się na Dworzec Wałbrzych Główny lub lepiej Wałbrzych Miasto. Następnie trzeba odnaleźć niedaleko przystanek, z którego odjeżdża autobus numer 8 lub 12. Dokładne informacje o dojeździe znajdziecie tutaj. W zależności od tego na jakim przystanku wysiądziemy do zamku idzie się od kilku do kilkunastu minut.

Krótka historia Zamku Książ

Zamek powstał w latach 1288–1292, a inicjatorem budowy był książę świdnicko-jaworski Bolko I Surowy. Rozbudowano go za panowania Bolka II Małego. Po wygaśnięciu linii książąt świdnicko-jaworskich Książ wraz z przyległymi ziemiami przeszedł pod władanie króla czeskiego, Wacława IV. Przez następne lata zamek często zmieniał swoich właścicieli.

W 1509 roku został przekazany wraz z okolicznymi ziemiami rodzinie Hochbergów (wywodzili się z Miśni, a w XIV wieku osiedlili się na stałe nieopodal Jeleniej Góry). Podczas wojny trzydziestoletniej wrogie wojska kilkukrotnie plądrowały i niszczyły zamek. Po zakończeniu konfliktu umocnienia zamku przebudowano na tarasy ogrodowe w stylu francuskim. W pierwszej połowie XVIII stulecia dokonano przebudowy zamku w stylu barokowym, którą zlecił Konrad Ernst Maksymilian von Hochberg. Głównym architektem był Feliks Antoni Hammerschmidt.

Zamek Książ w XIX i XX wieku odwiedzany był przez wiele wpływowych osób, w tym Izabelę Czartoryską, Zygmunta Krasińskiego, cara Mikołaja I Romanowa czy Winstona Churchilla. Kolejna przebudowa zamku miała miejsce w latach 1909–1923 na polecenie księcia Jana Henryka XV Hochberg. W tym czasie dobudowano nowe skrzydło i zmodernizowano tarasy z fontannami. Przed wybuchem I wojny światowej wybudowano także palmiarnię w Lubiechowie i ogród japoński. Mniej więcej od lat 20. XX wieku, Książ podupadał w związku z problemami finansowymi Hochbergów. Ostatnią przedstawicielką tej rodziny, która przebywała na zamku była Maria Teresa Oliwia Hochbergvon Pless. W 1940 r. została zmuszona do wyjazdu z Książa. 

Podczas II wojny światowej zamek został przejęty przez władze III Rzeszy. Jednocześnie przystąpiono do przekształcenia budowli w jedną z kwater Adolfa Hitlera. W tym czasie zniszczono większość zabytkowego wystroju wnętrza w celu dostosowania ich do nowej funkcji. Przed głównym portalem wydrążono dół (szyb windowy) o głębokości 40 metrów. Pod zamkiem powstała sieć tuneli i podziemny schron (aktualnie są one udostępnione do zwiedzania). Legenda głosi, że zamek połączony jest z nazistowską siedzibą w Wałbrzychu – Totenburgiem. W okolicach poszukiwano także słynnego Złotego Pociągu.

Książ aktualnie wpisany jest na Szlak Zamków Piastowskich. To także trzeci największy zamek w Polsce, zaraz po zamku w Malborku i Zamku Królewskim na Wawelu. 

Ogrody Światła na Zamku Książ

Na zamku Książ bywałam już kilka razy z moimi studentami w ramach zajęć o walorach turystycznych Dolnego Śląska. Były to więc głównie wyjazdy służbowe, choć oczywiście wiele z nich zapamiętałam i sama się nauczyłam. Takie „praktyki” w terenie odbywałam jednak głównie latem, kiedy pogoda bardziej dopisywała. Teraz to był mój pierwszy wyjazd „prywatny” do Książa i także wspominam go bardzo pozytywnie. Zamek wygląda jeszcze piękniej oświetlony przez setki kolorowych i mrugających świateł.

Informacja ze strony internetowej Zamku Książ o Ogrodach Światła:

„Już od 30 października zapraszamy Was do Zamku Książ na książęcy bal pośród świetlistych drzew i krzewów, gdzie strumienie ruchomych fontann tworzą magiczny klimat jak z bajki. Gdzie połyskujące kwiaty wyznaczają drogę, a wodny taras zachwyca świetlnymi dekoracjami… Dajcie się oczarować magii świateł.

Po raz pierwszy w historii Ogrody Światła znajdziecie także w wałbrzyskiej Palmiarni. W zaczarowanym ogrodzie, pośród szumu wody i śpiewu ptaków odnajdziecie barwne motyle, bajkowe kwiaty oraz magiczne fale pełne kolorowych ryb.

Zamkowe tarasy i Ogród w Palmiarni rozświetlą Wasze wieczory”.

Informacje praktyczne o Ogrodach Światła na Zamku Książ:

  • Ogrody Światła otwarte są od 30 października 2020 do 31 marca 2021 – jest więc sporo czasu, aby zaplanować swój wyjazd!
  • Koszt biletu: 25 zł (normlany), 20 zł (ulgowy)
  • Godziny otwarcia: 16.30-20.00
  • Czas zwiedzania: same ogrody światła 30 minut, maksymalnie godzina jeśli zatrzymamy się np. na wino grzane; dłużej jeśli chcemy pochodzić także wokół samego zamku i po parku
  • W tym roku pojawiła się możliwość wejścia na Taras Kasztanowy (przejście przez Basztę Jerzego), skąd można podziwiać z góry Ogrody Światła. Tam też można zakupić ciepłe i zimne napoje oraz zamówić jedzenie z tamtejszej restauracji – wszystko oczywiście na wynos
  • Co kilkanaście minut na końcu ogrodów odbywa się pokaz świateł przy muzyce do walca
  • Aktualnie zwiedzanie zamku nie jest możliwe. Otwarta jest jeszcze Palmiarnia, w której także znajdziemy Ogrody Światła. Koszt: 20 zł (normalny), 15 zł (ulgowy); godziny otwarcia: 16.30-20.00 lub 21 (w zależności od dnia). Palmiarnia jest czynna także wcześniej bez Ogrodów Światła, 12.00-16.00 lub 10.00-160 (w zależności od dnia). Dokładne informacje na temat godzin otwarcia Palmiarni znajdziecie tutaj.

Pokazy świateł przy muzyce, czy ogrody świateł cieszą się coraz większą popularnością w Europie i Polsce. Ostatnio bardzo często zastępuje się nimi fajerwerki, którymi tradycyjnie witamy Nowy Rok. Cieszy więc fakt, że także na Zamku Książ organizuje się takie wydarzenia. Zawsze to bardzo miła odskocznia od często szarej, listopadowej czy ogólnie zimowej rzeczywistości, która nas nie rozpieszcza 🙂

Myślę, że warto odwiedzić Ogrody Światła na Zamku Książ. Wystawa jest pięknie wykonana, a spacerując po tarasach Zamku Książ poczułam już święta, mimo że dopiero jest połowa listopada. Rzeczywiście jest magicznie, a zapach korzeni i grzanego wina roznoszący się dookoła dodaje tylko nastroju. Spodoba się tu każdemu, parom, rodzinom, dorosłym i dzieciom.

JEŚLI PODOBAŁ CI SIĘ WPIS ZOSTAW SERDUSZKO LUB KOMENTARZ! A może już byłeś na zamku Książ i chciałbyś podzielić się swoją opinią?