Moldova Necessities Advice

Co zobaczyć w Mołdawii?

Kraje Europy Południowo-Wschodniej i Wschodniej, nie cieszą się dużym zainteresowaniem turystów. Wynika to głównie ze złej komunikacji, ciężko dostępnych informacjach na ich temat, małej reklamy czy obaw związanych z wysokim ryzykiem oraz przestępczością zorganizowaną. Mimo tego stopniowo kraje takie, jak Rumunia, Mołdawia, Białoruś czy Ukraina zaczynają otwierać się na turystów. Kiedyś udało mi się już odwiedzić Białoruś i Ukrainę, teraz przyszedł czas na Mołdawię! Kraj dość egzotyczny dla europejskiego czy światowego turysty!

Wjeżdżając do Kiszyniowa od strony lotniska przywita nas taki widok!

Jak dostać się do Mołdawii?

Najwygodniejszą opcją wyjazdu do Mołdawii to zakup biletu lotniczego. Samoloty latają do Kiszyniowa z Warszawy kilka razy w tygodniu (Polskie Linie Lotnicze LOT). Ceny biletu zmieniają się w zależności od pory roku, ale przeważnie wynosi on od 600 zł do 1000 zl (pierwsze, najtańsza opcja to ta z bagażem podręcznym). Lot z Warszawy trwa niecałe 2 godziny. Oczywiście można do Mołdawii dojechać także własnym środkiem transportu oraz liniami autobusowymi, których ja jednak nie sprawdzałam, ponieważ cenowo wychodzi to bardzo podobnie do samolotu. W związku z tym polecam zwłaszcza tą opcję. Na lotnisku w Kiszyniowie można wynająć samochód na czas pobytu. Do centrum miasta możemy dostać się autobusem, który zatrzymuje się pod lotniskiem, bądź taksówką (lepiej jednak korzystać z sieciówek, niż tych prywatnych).

Kiszyniów – jeszcze wiele przed nim!

Pewnego razu miałam okazję służbowo odwiedzić stolicę Mołdawii – Kiszyniów. Na zwiedzanie miałam zaledwie kilka godzin, więc udało mi się jedynie zobaczyć kilka najważniejszych zabytków tego miejsca oraz przejść się szybko po centrum. Niestety miasto nie posiada zbyt wielu atrakcji. Do najważniejszych zalicza się kilka soborów, cerkwi czy synagog oraz łuk triumfalny.

Jednym z ważniejszych zabytków Kiszyniowa jest Łuk Triumfalny, z którym łączy się dość ciekawa historia. Na początku XIX w. Rosjanie zdobyli Atanazy tureckie, które przetopiono na dzwon. Miał on zawisnąć w znajdującej się aktualnie obok łuku Cerkwi Narodzenia Pańskiego. Dzwon okazał się jednak zbyt duży. W tym celu wzniesiono w 1840 r. właśnie Łuk Triumfalny, który poza dzwonem miał uczcić zwycięstwo Rosji nad Imperium Osmańskim wojnie rosyjsko-tureckiej toczonej w latach 1806-1812. Może nie dorównuje on łukowi z Paryża, ale ta historia z pewnością dodaje mu smaczku… Mi się podoba, choć nie powala 😉

Łuk Triumfalny w Kiszyniowie
Łuk Triumfalny w Kiszyniowie

Tuż obok Łuku Triumfalnego znajduje się XIX-wieczny Sobór Narodzenia Pańskiego, które wspólnie tworzą jeden z najczęściej odwiedzanych miejsc Kiszyniowa przez turystów. Znajdują się zaraz przy głównej ulicy miasta, którą także warto się przejść i pooglądać zabudowania, które w tym miejscu prezentują się dość przyzwoicie. W przypadku soboru warto wejść do środka i podziwiać tamtejsze zdobienia i freski. Są naprawdę okazałe!

Sobór Narodzenia Pańskiego w Kiszyniowie
Sobór Narodzenia Pańskiego w Kiszyniowie

Z pewnością zaletą Kiszyniowa jest to, że posiada wiele zieleni, w centrum miasta rosną piękne drzewa. Warto przejść się do pięknego parku Stefana Wielkiego i odpocząć na ławeczce.

Pomnik Stefana Wielkiego w Kiszyniowie
Pomnik Stefana Wielkiego w Kiszyniowie

Park jest dość urokliwy 🙂


Jednak jedną z najpiękniejszych budowli jaką widziałam w Kiszyniowie był Sobór św. Teodory z Sihli. XIX-wieczny budynek sakralny został ufundowany przez Fiodora Krupienskiego i jego siostrę Jewfrosiniję Wiaziemską. Co ciekawe po ukończeniu budowla nie została poświęcona. Jedna z wersji podaje, że nie uczyniono tego z powodu tragicznego wypadku, który wydarzył się w środku. Podług innej uważa się, że to fundatorka zakazywała z niewiadomego powodu oddanie budynku do użytku liturgicznego. W związku z tym świątynie konsekrowano dopiero w 1922 r.

Sobór św. Teodory z Sihli w Kiszyniowie
Sobór św. Teodory z Sihli w Kiszyniowie

Podróż do Kiszyniowa to trochę podróż w czasie, podróż w przeszłość. Poza nielicznymi wyjątkami miasto niestety jest zaniedbane, piękne niegdyś neoklasyczne budowle są w opłakanym stanie, czasem nawet blisko centrum zabraknie chodnika, komunikacja miejska jest mocno przestarzała. Często „atakują” nas postsowieckie zabudowania, brutalizm dominuje na każdym kroku. Nie można się jednak dziwić, gdyż Mołdawia jest najbiedniejszym krajem Europy i potrzeba czasu oraz dobrego zarządcy, który podreperuje stan finansowy miasta, jak i całego kraju.

Twierdza w Sorokach (Cetatea Soroca), czyli niezwykle uroczy zameczek

W czasie pobytu w Mołdawii udało mi się odwiedzić kilka ciekawych miejsc. Poza Kiszyniowa zobaczyłam Soroki, które urzekły mnie zamkiem, o bardzo charakterystycznym kształcie a także przepięknym widokiem na Dniestr! To chyba właśnie przede wszystkim piękna, mało naruszona przez człowieka przyroda Mołdawii może podbić serca podróżników. O tym jednak więcej kiedy indziej. Wracając do Sorok, jest to niewielka miejscowość oddalona od Kiszyniowa około 150 km. Ze względu na średni stan dróg w tym kierunku jedzie się tam ponad dwie godziny samochodem. Sam zamek wybudowany został w 1489 r. na planie okręgu (37m) z inicjatywy księcia mołdawskiego Stefana III Wielkiego. Następnie był rozbudowywany, a także przejęty przez wojska polskie, które przeciwstawiały się w nim atakom tureckim. Ostatecznie pod koniec XVIII w. został spalony przez Rosjan i nie odzyskał już dawnej świetności. Jeśli odwiedzicie Mołdawie to tzw. „must see” 😀 Ja bardzo polecam!

Twierdza w Sorokach
Twierdza w Sorokach
Twierdza w Sorokach
Twierdza w Sorokach od wewnątrz
Twierdza w Sorokach od wewnątrz
Twierdza w Sorokach od wewnątrz
Twierdza w Sorokach

Monaster Japca – miejsce owiane tajemnicą

Pobyt w Monaster Japca był dla mnie bardzo ciekawym przeżyciem. Nie każdemu, bowiem jest dane zobaczenie tego miejsca, a tym bardziej bycie poczęstowanym przez tamtejsze mniszki wyśmienitym obiadem! 

Monaster Japca
Wejście do Monasteru Japca

Monaster to aktualnie prawosławny żeński klasztor we wsi Japca (po polsku Żabka 😀). Najstarszą częścią kompleksu jest pustelnia, cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego wykuta w skale w końcu XVII w., z wysuniętą elewacją z białego kamienia. Aby się tam dostać musiałam wdrapać się po naprawdę wielu dziwnie skonstruowanych stopniach, ale było warto! 

Podwyższenia Krzyża Pańskiego
Droga do cerkwi Podwyższenia Krzyża Pańskiego
Monaster Japca
Cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego

Druga cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego zbudowana w stylu neoklasycystycznym pochodzi z 1915 r. Usytuowana została na miejscu rozebranej w 1911 r. świątyni ufundowanej przez Andronika. Cerkiew ta została wzniesiona na planie kwadratu, posiada jedną kopułę i trzy przepiękne, iskrzące się złotem ołtarze. Obok można było także napić się wody ze źródełek nazwanych od różnych świętych.

Monaster Japca
Cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego

Jednak nie tylko zabudowania monasteru wzbudzają zachwyt. Popatrzcie tylko na widok z góry na Dniestr!

Monaster Japca, widok na Dniepr
Widok na Dniepr

W czasie pobytu w monasterze miałam okazję zjeść kilkudaniowy obiad przygotowany przez tutejsze mniszki. Jedzenie było pyszne! A ten kompot i wino…mmm…

Jedzenie w Mołdawii
Domowy, mołdawski obiad

Cecora – miejsce bitwy

Innym ciekawym miejsce, które wydaje mi się, że jest ważne dla nas, Polaków to miejsce bitwy pod Cecorą. Dla przypomnienia, w czasie jednej z wojen polsko-tureckich (1620-1621) hetman wielki koronny wyruszył na czele wojska w kierunku Mołdawii. Bitwa miała miejsce jesienią 1620 roku, a w czasie odwrotu wojsko polskich śmierć poniósł hetman wielki koronny Stefan Żołkiewski. Szlachta i magnateria przez dłuższy czas nie mogła uwierzyć w śmierć dowódcy i porażkę strony polskiej.

Obraz „Bitwa pod Cecorą” autorstwa Witolda Piwnickiego

W związku ze stratą, jaką poniosła wdowa, Regina Herburt po Stanisławie Żółkiewskim postanowiła ona wybudować pomnik w miejscu, w której poległ jej mąż. Budową pomnika zajął się syn zmarłego hetmana, Jan. Ściągnął on kamieniarzy z pobliskiego Mohylewa, których ochraniał zaciągniętą na własny koszt chorągwią pancerną. Podobno posiadał także nieoficjalną zgodę hospodara mołdawskiego na budowę pomnika.

Obelisk postawiono na miejscu kurhanu, gdzie spoczywały prochy poległych. Znajdowała się na nim także tablica z bardzo znamiennym napisem:

Jakże słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę

Stanisław Żółkiewski, hetman wielki koronny

Pomnik przetrwał do 1868 r., kiedy to jeden z mieszkańców pobliskich wsi obalił obelisk i rozkopał kurhan w celu poszukiwania domniemanych skarbów. Pomnik w obecnej formie został odbudowany w 1912 r., a w 2003 r. poddany został renowacji.

Pomnik Stanisława Żółkiewskiego w Berezowce

Monastyr Orhei i powalający widok

Dość popularnym i znanym zabytkiem Mołdawii jest Monastry Orhei i rozpościerający się z niego widok ze wzgórza. W tym regionie kraju znajduje się przynajmniej kilka męskich klasztorów prawosławnych, które są coraz częstszym celem turystów. Nie ma się co dziwić, kiedy spojrzymy na to zdjęcie.

Przyroda!

Inną rzeczą, która zachwyciła mnie w Mołdawii to piękna przyroda! Warto wynająć samochód i pojeździć po okolicy Kiszyniowa w celu odnalezienia pięknych okolic. Poniżej kilka zdjęć, na których widać „mołdawską, złotą jesień”!

Co zobaczyć w Mołdawii? Mapka

Poniżej mapka dla Was z najważniejszymi miejscami do zobaczenia w Mołdawii:

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/u/0/embed?mid=1Z2C5QpYNd8SrGBTIZPWOMZyYZIyFlwwp&w=640&h=480]

Jedzenie, koniaki, wina…

Oficjalną walutą Mołdawii jest lej mołdawski, w skrócie MDL (1 MDL to 0,22 zł).

Mołdawianie mogą się także poszczycić pyszną kuchnią, szczególnie polecam mini gołąbki – mięso z ryżem zawijane w liście winogron. Poniżej kilka wskazówek, za ile można zjeść w restauracjach.

Przykładowe ceny w restauracjach:

  • pierożki zawinięte w liście winogron – ok. 55 MDL
  • mamałyga – ok. 60 MDL
  • butelka wina w restauracji – od 75 MDL
  • przekąska – słonina z chlebem – od 75 MDL
  • sałatki – od 30 MDL

Szczególnie polecam restaurację LaPlacinte, znajdziecie jej w Kiszyniowie kilka filii. Z jej usług korzystałam sama, stołowali się tutaj także moi znajomi i nigdy się nie zawiedli. Tutaj link do strony restauracji.

Wiele osób interesuje się zakupem alkoholi w sklepach mołdawskich. W sklepach nie jest drogo, wyjazd do Kiszyniowa nie naruszy, więc mocno naszego portfela. Warto pamiętać, że Mołdawianie słyną z pysznym win i koniaków. Ich ceny plasują się:

  • Wino w sklepie – od 60 MDL w górę
  • Koniak w sklepie (większość poleca markę KVINT) – od 80 MDL w górę

To po co do Mołdawii?

Mołdawia zalicza się raczej do egzotycznych krajów Europy, gdzie turyście nie przybywają zbyt często. Najbardziej wartościowym walorem turystycznym Mołdawii wydaje mi się piękna przyroda oraz monastery i zamki porozrzucane po całym kraju. W związku z tym, aby w pełni skorzystać z wyprawy do tego państwa niezbędne będzie wypożyczenie samochodu lub przyjazd własnym. Jeśli miałabym wrócić do Mołdawii to właśnie w celu zobaczenia zabytków, do których nie łatwo się dostać. Wiele jest jeszcze do zobaczenia!

Frankfurt am Main Hesja Germany

Frankfurt nad Menem – miła przygoda, ale nie dla każdego!

O Frankfurcie nad Menem słyszałam raczej złe opinie. Korzystając z okazji i mojego pobytu w pobliskim Würzburgu, postanowiłam odwiedzić centrum europejskiego biznesu i sama wypracować własną opinię na temat tego miasta! Miasto ma ciekawą i bogatą …

Lithuania Necessities I recommend Vilnius

Kačiu Kavine w Wilnie – miejsce relaksu

Pojęcie Cat café zostało wprowadzone do słownika Oxford Dictionary of English dopiero w 2015 r.

Pewnie nie wszyscy z Was słyszeli o kocich kawiarniach? O co tutaj dokładnie chodzi? Gdzie możecie odwiedzić takie miejsca? O jednym z nich postanowiłam Wam opowiedzieć w poniższym poście!

Od zawsze kochałam zwierzęta, więc każde miejsce z nimi związane przyciągało moją uwagę. Tak stało się także w czasie mojego tegorocznego wyjazdu do Wilna. W czasie coffe break’u podczas pracy w pobliskiej bibliotece odwiedziłam Cat Cafe, oryginalnie Kačiu Kavine. Prawdę mówiąc słyszałam o tym miejscu już kilka lat temu kiedy bywałam w Wilnie. Niestety wtedy kawiarenka znajdowała się na uboczu, w miejscu, które nie zachęcało do odwiedzin.

Dziś jednak jest już inaczej i ta urocza kawiarenka leży w samym centrum Wilna przy ulicy Giedimino 5. Z biblioteki mam tam, więc zaledwie kilka minut, a także Wy podczas zwiedzania starego miasta z łatwością na nią traficie!

Kawiarenka jest schludna i przestrzenna, ładnie urządzona, znajdziecie tutaj trzy sale, gdzie pałęta się 15 słodkich futrzaków, które na ludzi…nie reagują! No chyba, że macie jakaś zabawkę to wtedy chętnie się z Wami pobawią. Dokładniej chodzi mi o to, że zwierzaki nie są przerażone gośćmi kawiarni i spokojnie śpią wszędzie, NAPRAWDĘ WSZĘDZIE (np. na kartach menu czy stole). Kotki są słodkie i czasem nawet same zaczepiają ludzi. Kiedy ja chciałam usiąść przy stole to pod krzesełkiem siedział jeden z łobuzów i co… nawet się nie ruszył. Musiałam wybrać miejsce obok!

Ach, Ci turyści…ustawie się, niech sobie cykną fotkę!
Co by tu wykombinować?

W kawiarni trzeba przestrzegać kilku reguł (mycie rąk przy wejściu, nie budzenie kotów, nie branie na ręce zwierzaków itp.). Wydaje się, że właściciele zadbali o komfort zarówno gości, jak i futrzaków.

Do zjedzenia mamy wybór kilku przystawek, sałatki, dania główne (makarony, burgery, placki ziemniaczane i oczywiście cepeliny!), ciasta, wafle, kawy, słodkie napoje, piwa czy drinki. Wszystko kosztuje po kilka euro, więc ceny nie są wygórowane, a jedzenie smaczne.

Chlebek smażony na głębokim oleju z sosem
Makaron ze szpinakiem, mmmm

Kotów oczywiście nie można karmić własnym jedzeniem, ale na miejscu można zakupić (2 euro) trochę chrupkich przysmaków, które kotki bardzo lubią 🙂 Co wzbudziło moje zdziwienie to żeby skorzystać z usługi należy wydać minimum 5 euro! Inaczej nie zostaniecie obsłużeni.

Więcej informacji na temat kociej kawiarni w Wilnie znajdziecie na ich stronie internetowej:

Vilnius

Nie jest to jedyna kawiarnia tego typu. Pierwsza powstała w 1998 r. w Taipei w Tajwanie. Stała się ona atrakcją zarówno dla turystów, jak i mieszkańców. Koncepcja kawiarni rozkwitła jednak w Japonii, gdzie założono „Cat’s Time” w Osace w 2004 r. Wywołała ona sensacje, ponieważ w tym kraju z powodu przeludnienia ludzie żyją w małych mieszkaniach, w których nie zezwala się na trzymanie zwierząt. Następnie otworzono kolejną kawiarenkę, tym razem w Tokyo (2005). Później nastąpił już wysyp miejsce tego typu i od 2005 do 2010 roku otworzono 71 cat cafe w samej Japonii.

Ten nie chciał ze mną gadać…

Kocie kawiarnie znajdziecie także w Polsce, np. we Wrocławiu, w Gdańsku czy Warszawie, a także w Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, na Węgrzech… i tak można by wymieniać długo. Niektóre z nich biorą pod opiekę zwierzaki ze schronisk, których nikt nie chciał adopotować, niektóre są domem tymczasowym dla kociaków, a jeśli których przypadnie Ci do serca możesz go zabrać na zawsze do domu. Mimo to niektóre organizacje sprzeciwiają się kocim kawiarnią twierdząc, że zwierzęta są wykorzystywane i przetrzymywane w dużych grupach na niewielkiej powierzchni. Zdania są wciąż podzielone.

Cat café, tak czy nie?

Jak myślicie to dobry czy zły pomysł? Czy kawiarnie tworzą dobry dom dla zwierzaków? W przypadku Kačiu Kavine w Wilnie mogę szczerze polecić to miejsce, kotki są bardzo zadbane i wyglądają na zadowolone. Zjecie tutaj także dobre jedzenie, wypijecie wyśmienitą kawę i chwilkę odpoczniecie. Ja do Wilna będę wracać jeszcze nie raz i tutejsza kocia kawiarnia będzie jednym z obowiązkowych punktów odwiedzin!

Bavaria Europe Germany Necessities Advice

Co zobaczyć w Bawarii? Miejsca, których nie możesz przegapić!

Dostałeś niespodziewany urlop i nie wiesz, gdzie pojechać na ostatni moment? A może ogólnie nie masz pomysłu na spędzenie wakacji? Lubisz dobre jedzenie, piwo, oryginalne zabytki i piękne starówki? Ruszaj do Bawarii! Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie!

Jak tu dojechać?

Istnieje kilka możliwości. Bawaria nie jest daleko, więc nie jest to wybitnie skomplikowane czy drogie. Żadna z proponowanych przeze mnie form przejazdu nie powinna zbytnio nadwyrężyć waszego portfela:

  • Pierwszy i najwygodniejszy to z pewnością samolot. Z Wrocławia z bagażem podręcznym można polecieć do Frankfurtu nad Menem za jedyne 500 zł i to nie tanimi liniami, ale Lufthansą! W samolotach tego przewoźnika otrzymujecie drobny poczęstunek np. w formie kanapki oraz dowolną liczbę napojów. Przelot z bagażem rejestrowanym to koszt 800 zł wzwyż. Z lotniska do Würzburga (około 2h jazdy) lub innej destynacji możecie dostać się Flixbusem. Jego ceny nie są zbyt wygórowane. Koszt dojazdu do Würzburga to jedyne 30 zł, a czasem nawet mniej;
  • Autobus. W zależności od tego, gdzie mieszkamy w Polsce będziemy musieli wykonać od jednej do dwóch przesiadek, a przejazd może zając nawet kilkanaście godzin. Ceny rozpoczynają się od 100 zł kiedy wyruszamy z Wrocławia (Flixbus) – oczywiście to koszt w jedną stronę. Zaletą jest z pewnością fakt, że możemy zabrać ze sobą duży bagaż, jednak kilkanaście godzin jazdy może być uciążliwe, a jeśli późno kupimy bilet to może on kosztować prawie tyle, co przelot samolotem z bagażem podręcznym;
  • Moim zdaniem najwygodniejsza forma transportu – samochód. Uwielbiam podróżować samochodem, ponieważ wtedy nic mnie nie ogranicza… Ani odległości, ani godziny odjazdów czy odlotów. Jeśli mam ochotę odwiedzić miejscowość obok, to mogę to po prostu zrobić.

Würzburg i „Frauen Killer”

Würzburg jest jednym z większych miast w Bawarii (konkretnie Frankonii czym bardzo się tu szczycą), które wymieniam w moim poradniku. Niestety w czasie bombardowania podczas II wojny światowej cała starówka została prawie kompletnie zniszczona, miasto jednak odbudowano. Powinnam raczej napisać odbudowały kobiety, ponieważ wszyscy mężczyźni byli wtedy na wojnie!

To przyciągające swoim urokiem tysiące niemieckich turystów miasteczko nie jest zbyt popularne w Polsce – to jeden z powodów, dlaczego o nim wspominam. Innym powodem jest… WINO. Jedne z najlepszych szczepów jakie można sobie wyobrazić. Tutejsze wyroby sławne są na całe Niemcy, jeśli nie Europę. Skąd ich wyjątkowy smak? Winorośla rosną od setek lat na wapniowych zboczach. Przez te wieki ich korzenie wrosły w skałę i pozyskują z niej minerały. Ot, cała zagadka 🙂

Alte Mainbrücke w Würzburgu

Najpopularniejszym miejscem spotkań mieszkańców Würzburga jest Alte Mainbrücke, gdzie znajduje się winiarnia i restauracja Alte Mainmuhle – jedna z najsłynnieszych w Würzburgu. Możemy tu skosztować lokalnych win: Rieslinga, Silvanera i Bachusa – słynnego mordercy kobiet – Frauen Killer. Podobno niektórym Paniom wystarczą dwa kieliszki tego wyśmienitego trunku…

Co warto zobaczyć w Würzburgu? Poza wspomnianym mostem koniecznie należy odwiedzić XVIII-wieczną Rezydencję tamtejszych biskupów, która od 1981 r. znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Koniecznie musicie zwiedzić tamtejsze ogrody bogate w niespotykaną nigdzie indziej roślinność, która pielęgnowana jest od czasów budowy pałacu. Rezydencję warto także zwiedzić w środku, a szczególną uwagę poświećcie największemu na świecie malowidłu plafonowemu, którego autorem jest Giovanni Battista Tiepolo.

Festung Marienberg
Rezydencja w Würzburgu

Mówi się także, że Würzburg to miasto kościołów. Nie mija się to z prawdą… Spacerując po centrum tego miasta można je napotkać praktycznie co kilkaset metrów, więc jeśli jesteś fanem zabytków sakralnych to miejsce dla ciebie. Spróbujcie kiedyś przespać całą noc i poranek bez zbudzenia się z powodu dudniących non stop dzwonów… Powodzenia!

Turystów, a także fanów militariów przyciąga także Festung Marienberg wznoszące się nad Alte Mainbrücke. To jedno z moich ulubionych miejsc w Würzburgu. Kocham oglądać górującą nad miastem, byłą siedzibę biskupów i popijać pysznego Silvanera 🙂 Miasto jest także dobre na mały shopping… Przy głównym deptaku i bocznych uliczkach każdy znajdzie sklep dla siebie 😉

Schloss Veitshöchheim – miejscowość, której nazwy nigdy nie powtórzę…

Jeśli chcesz spędzić w Würzburgu trochę więcej czasu warto zrobić sobie krótką wycieczkę do znajdującego się kilka kilometrów od niego Veitshöchheim. Z wypowiedzeniem nazwy tej miejscowości problem mają nawet sami Niemcy…

Piękny Schloss Veitshöchheim

Przechodząc jednak do konkretów! Dojedziecie tutaj nawet transportem autobusowym. Jest to naprawdę maleńka mieścinka, która ma jednak „to coś”. W XVIII w. to właśnie w tym miejscu biskup Würzburga postanowił wznieść swój pałacyk letni Schloss Veitshöchheim. Jest to jedna, choć dość skromna, z niemieckich perełek architektonicznych. Warto także przejść się po tamtejszych rokokowych ogrodach, oczywiście wzorowanych na wersalskich i zobaczyć główną fontannę, gdzie dzieci karmią tamtejsze kaczki, gęsi, łabędzie i szalejące karpie! Można także swobodnie przejść się po miasteczku, poza pałacykiem warto odwiedzić tamtejsze kościoły, synagogę i przejść się deptakiem przy brzegu Menu. Znajdziecie tutaj pełno restauracyjek z lokalnymi potrawami i rybami. Veitshöchheim to miejsce w sam raz na wolne popołudnie i zapomnienie o problemach dnia codziennego. Czas tutaj zwalnia…

Rothenburg ob der Tauber – „przepite” miasto

Rothenburg ob der Tauber to mój faworyt wśród miasteczek Bawarii! Jak dla mnie nie ma nic wspanialszego niż przespacerowanie się jego uroczą starówką, gdzie każdy napotkany zakątek urzeka serce…

Każde miasto ma swoją legendę, a ta rothenburska mnie urzeka… Podobno w czasie wojny 30-letniej, w 1631 r. pod murami miasta stanęły oddziały hrabiego Johanna von Tilly. Ten obiecał, że jeśli ktoś w czasie trwania dzwonu ratuszowego wypije galon wina Rothenburg zostanie ocalony. Burmistrz Nush przyjął wyzwanie i wygrał zakład! Dzięki temu miasto nie ucierpiało w czasie jednej z najkrwawszych wojen epoki nowożytnej. W związku z legendą mieszkańcy co roku, w dniu Zielonych Świątek obchodzą „Święto Ratowania Miasta”.

To piękne średniowieczne miasto jest istną perełką na mapie Niemiec. Jedną z atrakcji miasta są mury miejskie, które niestety ucierpiały w czasie pomyłkowego nalotu bombowego podczas II wojny światowej. Ludzie z całego świata zbierali pieniądze w celu jego odbudowy, a w ramach podziękowań w murze umieszczono specjalne cegły, na których wygrawerowane są dane osób, które dokonały dotacji. Piękny akt ludzkiej solidarności. Mury otaczają całe miasto, można się nimi swobodnie przespacerować, jednak okrążenie całości zajęłoby kilka godzin.

Widok z murów

Dodatkowo w Rothenburgu można odwiedzić najlepsze Średniowieczne Muzeum Kryminalne (Mittelalterliches Kriminalmuseum) w Niemczech, wejść na wieżę ratuszową i zobaczyć piękną panoramę miasta. Ogromną atrakcją jest także Muzeum Bożego Narodzenia (Weihnachtsmuseum), gdzie można nabyć ręcznie wykonany ozdoby choinkowe – naprawdę urocze! W Rothenburgu znajduje się także jedno z najczęściej fotografowanych miejsc w Niemczech, jeśli nie na świecie – Das Plönlein. Wystarczy spojrzeć na profil tego miejsca na TripAdvisor. Ogromną atrakcją jest także kościół św. Jakuba oraz pozostałości po starym zamku i tamtejsze ogrody, z których pięknie rozpościera się panorama na miasto.

Widok na starówkę z ratusza
Das Plönlein – zdjęcie mam i ja!

Coburg – kolebka Europy

Coburg leży w pięknej okolicy, pomiędzy Doliną Górnego Menu a Lasem Turyńskim. Nazywany jest także kolebką monarchii europejskich, którą zawdzięcza sprytnym mariażom książąt Saksonii-Coburg-Gotha. Tamtejsza piękna starówka zadowoli każde oko. Na każdym kroku widać także, że nie było to miasto katolickie… Największe kościoły świecą pustymi ścianami, a poniekąd można zobaczyć portrety lub rzeźby Marcina Lutra. Miasto słynie także z Muzeum Lalek (Coburger Puppenmuseum), które posiada jeden z największych zbiorów w Niemczech. Jednak główną atrakcją miasta jest jego piękna starówka, przy której poza kawiarenkami napotykamy masę różnych sklepików.

W tym mieście każdy znajdzie coś dla siebie, choć na jego zwiedzenie starczy jeden pełny dzień. Warto przejść się po pięknym Marktplatz i zatrzymać się w tamtejszych kawiarenkach, zjeść pyszny lunch czy deser lub po prostu kupić sobie Coburger Bratwurst (wyjątkowo zabawna!) i zjeść ją na ławce…

Coburger Bratwurst – szczęśliwy człowiek, kiedy ma jedzenie…

Jedną z największych atrakcji miasteczka jest Schloss Ehrenburg, który od połowy XVI w. był siedzibą tutejszych książąt. Jego nazwa „Palace of Honour” (pałac honoru) nawiązuje do tradycji, gdyż został wybudowany bez użycia pracy przymusowej. Wielokrotnie przebudowywany, jest teraz główną chlubą miasta. Aktualnie znajduje się tutaj muzeum i budynek jest udostępniany dla zwiedzających w określonych godzinach, kilka razy dziennie.

Interesujący jest górujący nad miastem, jeden z największych zamków w Niemczech Veste Coburg. Ta znajdująca się na popularnej trasie turystycznej zwanej „szlakiem zamków” warownia doczekała się chlubnego tytułu „Korony Frankonii”. Co ciekawe twierdza została poddana tylko raz i to przez oszustwo w 1635 r. Stulecie wcześniej na zamku przez kilka miesięcy mieszkał Marcin Luter, do którego odwołania możemy napotkać w kilku salach wystawowych.

Niemcy piwem stoją… Bamberg

To mój drugi faworyt… Miasto, do którego mam ogromny sentyment i uwielbiam tu wracać. Może to przez to wszędobylskie piwo? Każdy kto mnie zna wie, że uwielbiam ten trunek! Między innymi z tego powodu zawitałam do Bamberga i było to pierwsze miasto, które zobaczyłam w Bawarii. Można tu odbyć swoisty tour piwny… Można tutaj spróbować ponad 50 rodzajów piw warzonych przez 9 lokalnych browarni. Ja mam swoich dwóch faworytów: Schlenkerla i Mahr’s Braü. Bardzo je polecam! Szczególnie pierwsze jest wyjątkowe, bo dymione, WĘDZONE! To naprawdę wyjątkowy smak!

Taka nieśmiała, ale piwo wypiła…

Bamberg, na temat którego pierwsze wzmianki pochodzą z X wieku ma ciekawą historię. Podobnie, jak Rzym wznosi się na siedmiu wzgórzach. To tutaj w XVII w. rozegrał się dramat kobiet „czarownic”. Wyjątkowo okrutny biskup Johan Georg II skazał na stos dziesiątki kobiet i nakazał budowę więzienia dla „służebniczek diabła” – Drudenhaus. Co ciekawe budynek ten został rozebrany i teraz znajduje się tam zakon. Czyżby zadośćuczynienie?

Altes Rathaus

Innym wyjątkowym miejscem jest XIV-wieczny tzw. Ratusz Niezgody (Altes Rathaus). Dlaczego niezgody? Jak w wielu innych miastach tego okresu dochodziło do sporów między władzą świecką i duchowną. Kwintesencją kłótni jest Altes Rathaus i miejsce, w którym go wybudowano – nad rzeką. Było to, bowiem jedyne miejsce, które nie należało do roszczącego sobie prawa do wszelkich spraw biskupa. Dzięki temu powstał budynek UNIKATOWY W SKALI ŚWIATOWEJ. Wzniesiony jest na specjalnych palach wbitych w rzekę Regnitz, a część budynku wręcz wisi w powietrzu!

Miasto posiada piękną starówkę, która w 1993 r. wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Warto tu także odwiedzić tzw. Małą Wenecję (tak w Niemczech!), archikatedrę św. Piotra i św. Jerzego ze słynnym Jeźdzcem Bamberskim, romańskie opactwo benedyktyńskie, barokowy pałac biskupi z XVIII w. (Neue Residenz), a także pobliski Altenburg.

PODOBA CI SIĘ WPIS? UWAŻASZ, ŻE TO CO ROBIĘ JEST POŻYTECZNE I CI POMAGA? MOŻESZ ZOSTAĆ MOIM PATRONEM, ABYM MOGŁA SKUTECZNIEJ ROZWIJAĆ SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W INTERNECIE! WIĘCEJ INFORMACJI ZNAJDZIESZ W ZAKŁADCE PATRONITE ALBO POD LINKIEM: HTTPS://PATRONITE.PL/HISTRAVEL/DESCRIPTION

Wolne miasto – Norymberga

To jedno z większych proponowanych przeze mnie miast, możesz tutaj spokojnie spędzić kilka dni i nie będziesz zawiedziony. Norymberga popularna już w epoce nowożytnej, odwiedzana przez polskich szlachciców stanowiła jeden z celów podróży edukacyjnych. Dodatkowo, razem z Augsburgiem była jednym z głównych ośrodków handlowych w drodze z Rzymu na północ Europy. To tutaj w 1632 r. został zabity „Lew Północy” – Gustaw Adolf w czasie bitwy z wodzem Albrechtem von Wallenstein.

Miasto posiada piękną, dość sporą starówkę z masą sklepów, kawiarenek i restauracji, nie ma możliwości żebyś się tutaj nudził. Zimą sprzedają tu wyśmienite grzane wino (zresztą, jak wszędzie w Niemczech!), a w knajpach można zjeść smaczne würsty norymberskie z kapustą i słynną sałatką ziemniaczaną – ja ją ubóstwiam!

W Norymberdze znajdziecie sporo atrakcji. Poza starówką można zobaczyć renesansowy ratusz, słynną, złoconą studnię miejską Schöner Brunnen (naprawdę wyjątkowa!), kilka kościołów w tym św. Sebalda oraz ten najbardziej chyba imponujący – Najświętszej Marii Panny.

Kościół św. Sebalda

Nad miastem na skale wznosi się majestatyczny zamek (Nürnberger Kaiserburg) – główna atrakcja Norymbergi. Składa się z trzech budowli – zamku cesarskiego (Kaiserburg), zamku burgrabiego (Burggrafenburg) oraz zamku miejskiego (Stadtburg). Warto wspiąć się na górę i po prostu pospacerować. Razem z okalającymi centrum miasta murami (również imponującymi!) zamek stanowi jeden z najpotężniejszych średniowiecznych fortyfikacji w Europie. Reprezentował on władzę i potęgę Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz wyjątkową rolę jaką pełniła Norymberga, jako wolne miasto od XIII stulecia.

Zamek w Norymberdze

Stolica Bawarii – Monachium

Stolica Bawarii przyciąga od stuleci! Kiedyś przyjeżdżano do Monachium w celu uczęszczania na tutejszy uniwersytet i zdobycia obycia na dworach tutejszych książąt, teraz przyciągają nas kiełbaski, Oktoberfest, bogata historia, zapach nowoczesności i BMW. Istnieje zapewne jeszcze setka innych powodów, dlaczego warto odwiedzić to miasto. 

Co zobaczyć w stolicy Bawarii?

  • Marienplatz z Nowym i Starym Ratuszem
  • Rezydencja w Monachium i tamtejszy skarbiec
  • Katedra Najświętszej Marii Panny (Frauenkirche)
  • Kościół św. Piotra
  • Kościół św. Michała
  • Odeonsplatz
  • Karlsplatz z Karlstor
  • Sitzender Keiler
  • Dom handlowy Hirmer
  • Schloss Nymphenburg

O Monachium na blogu znajdziesz osobny obszerny wpis: Co zobaczyć w stolicy Bawarii? Monachium na weekend!

Stary Ratusz w Monachium
Schloss Nymphenburg

Schloss Mespelbrunn (Bawaria)

Pierwsza budowla, która powstała na miejscu dzisiejszego zamku pojawiła się tutaj już na początku XV wieku i należała wtedy do rycerza Hamanna Echtera. Z tego czasu przetrwała tylko okrągła wieża. Największa przebudowa miała miejsce w latach 1551-1569.

W 1665 roku zmarł ostatni męski przedstawiciel rodziny Echter. Pochodząca z tej rodziny Maria Otylia wyszła za mąż za Filipa Ludwiga Ingelheim, w których posiadaniu zamek znajduje się do dziś. Jednak z powodu nacisków ekonomicznych w latach 30. XX wieku rodzina zdecydowała się udostępnić pałac do zwiedzania, a rodzina Ingelheim zajmuje wschodnie skrzydło. Mi dziś nawet udało się zobaczyć tutejszą hrabinę, która spacerowała po swojej posiadłości 😃

Więcej o Schloss Mespelbrunn możecie przeczytać w osobnym wpisie na blogu: Schloss Mespelbrunn – uroczy pałac na wodzie w Bawarii!

Bayreuth – ukochane miasto Hitlera…

Największy swój rozwój Bayeruth zawdzięcza Wilhelminie, siostrze króla pruskiego Fryderyka Wielkiego, która przybyła do miasta w 1735 roku i wyszła za mąż za tutejszego margrabię Fryderyka. Nowa władczyni poniekąd z nudów rozpoczęła inwestować w rozwój miasta i zaczęła ściągać do niego wybitnych poetów, artystów i architektów. Większość najpiękniejszych budowli powstała właśnie dzięki Wilhelminie (więcej o nich przeczytacie niżej). Po śmierci małżonków, większość tutejszych artystów przeniosła się do Berlina i Poczdamu – świadczy to poniekąd o ich randze.

Bayreuth ma jednak także mroczniejszą historię. Niedługo po I wojnie światowej w mieście pojawił się bardzo prężny ruch nazistowski, a także rodzinę Wagnerów (potomków Ryszarda Wagnera) łączyły silne więzi z Adolfem Hitlerem. Kontakty były na tyle zażyłe, że dzieci mówiły do niego „wujku”. W momencie przejęcia władzy przez nazistów Bayreuth został siedzibą okręgu partyjnego Bawarska Marchia Wschodnia. Chwalono się, że to ulubione miasto Hitlera. Naziści przeprowadzili także pierwsze przebudowy Bayreuth, m.in. zburzono stajnie margrabiów, a budynek ujeżdżali zaadaptowano na miejsce wieców. Żydów, którzy pozostali w mieście po wybuchu wojny deportowano do Rygi, Auschwitz, Izbicy i Theresienstadt. Po zakończeniu wojny Bayreuth znalazł się w amerykańskiej strefie okupacyjnej.

Co warto zobaczyć w Bayreuth?

  • starówkę
  • Operę Margrabiów
  • Nowy zamek (Neues Schloss) i tamtejsze ogrody
  • Stary Zamek i Schlosskirche
  • Kościół powołania św. Trójcy
  • Ermitaż (Hermitage)
  • Świątynię Słońca (Neues Schloss)
  • Festpielhaus
  • Browar Maisel

Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o zwiedzaniu Bayreuth i tutejszych atrakcji zapraszam do osobnego, obszernego wpisu! Znajdziesz go tutaj: Co zobaczyć w Bawarii? Bayreuth w jeden dzień!

Świątynia Słońca
Starówka Bayreuth

Ach, ta Bawaria!

Bawaria to bez wątpienia jeden z moich ulubionych celów podróży. Każdy znajdzie tu coś dla siebie… Koneser piwa, wina powinien odwiedzić Würzburg czy Bamberg, zakupoholik Norymbergę, smaczną kuchnie zjecie wszędzie, a o zabytki będziecie się wręcz potykać! Także osoby lubiące spędzać wakacje aktywnie znajdą tutaj coś dla siebie, każde z prezentowanych miejsc ma specjalnie wyznaczone trasy rowerowe, wiele z nich znajduje się nad rzekami, a zamki górują na wzniesieniach – można, więc się powspinać. Ja Bawarię kocham całym sercem i równie szczerze polecam, jako doskonałe miejsce do wypoczynku!

Jeśli podobał Ci się wpis zostaw lajka lub komentarz! Możesz także pomóc w rozwoju bloga niewielką wpłatą – symbolicznym kosztem kawy! Z góry dzięki!

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Opolskie Poland

Zamek Piastów Śląskich w Brzegu – miejsce, które musisz odwiedzić w województwie opolskim!

W związku z tym, że mieszkam w Brzegu niedaleko mam do największej atrakcji tego miasta – Zamku Piastów Śląskich w Brzegu, gdzie aktualnie znajduje się muzeum. Zabytek przez Polaków (a co dopiero przez zagranicznych turystów) niestety zapomniany. Znajduje się w niezbyt popularnym mieście, przez co ciężko uzyskać mu podobny status, jak Zamek w Mosznej czy Zamek Książ. Moim zdaniem, jednak jest warty uwagi każdego szanującego się turysty 🙂

Ten wyjątkowy na skalę Polski, jak i Europy Środkowo-Wschodniej zabytek w 2018 r. z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Rzeczpospolitą niepodległości został wpisany na listę Pomników Historii, co już powinno przyciągnąć Waszą uwagę 🙂

Historia zamku w Brzegu

Tutejszy zamek, podobnie jak miasto powstały w XIII w. Początkowo budowla należała do namiestnika książęcego. Na przełomie XIII i XIV w. wzniesiono tutaj Wieżę Lwów, której nazwa pochodziła od jej zwieńczenia, gdzie znajdowały się pomniki tych dostojnych zwierząt. Dolna część tej części zamku zachowała się do dziś i jest najstarszym elementem budowli. W czasie rozbudowy pod koniec XIV w. wzniesiono budynek mieszkalny oraz gotycką kolegiatę św. Jadwigi. W tym czasie zamek należał już do książąt brzeskich.

Aktualny wygląd zamek zyskał w połowie XVI stulecia, kiedy został z rozkazu Jerzego II i jego żony Barbary z Hohenzollernów przebudowany na modłę renesansu. Pierwowzorem był Zamek Królewski na Wawelu. To właśnie z tego powodu nazywany jest Śląskim Wawelem. Pieczę nad przebudową sprawowali włoscy architekci – Jakub i Franciszek Parr. Ich pracę kontynuowali Bernard i Piotr Niuron. Niestety piękne wyposażenie sal nie przetrwało do naszych czasów.

Najcenniejszym elementem zamku jest brama wjazdowa i umieszczony nad nią portal. Robi naprawdę ogromne wrażenie i warto przebywając tutaj poświęcić mu dłuższą chwilę. Rzeźby umieszczone na portalu przedstawiają władców polskich, także tych legendarnych (Piasta, Siemowita, Leszka i Siemomysła) oraz przedstawicieli książąt śląskich z dynastii Piastów. Ich celem była gloryfikacja upamiętnionych osób, a całość podkreślały trzy herby (habsburski i brandenburski), z czego do czasów dzisiejszych przetrwał niestety tylko jeden – Rzeczypospolitej. Jest to obiekt ważny nie tylko ze względu na piękno i szczegółowość przedstawień władców. To jedno z niewielu miejsc, gdzie odnajdujemy doskonały przykład wieloetniczności i wielokulturowości terenów Śląska, które przez wieki zmieniały swoich właścicieli. Portal na bramie wjazdowej do Brzegu jest kwintesencją tego zjawiska. PUNKT OBOWIĄZKOWY DO ZOBACZENIA!

Portal na bramie wjazdowej

Aktualnie w zamku mieści się Muzeum Piastów Śląskich, gdzie zaledwie za kilka złotych możemy zwiedzać kilka wystaw stałych oraz czasowych. Wstęp na dziedziniec jest bezpłatny.

Aktualnie na zamku można oglądać tymczasową i bardzo interesującą ekspozycję pt. „Husaria – broń wschodnia”, którą po Brzegu będzie można oglądać w Pałacu w Wilanowie, a później poleci aż do Bostonu!!! Szczególną radochę tutejsze zbiory sprawią hobbystą militariów, jednak myślę, że każdy znajdzie tutaj coś interesującego dla siebie. Kto z nas nie słyszał o słynnej husarii? Tutaj możemy ją zobaczyć w pełnej okazałości. Więc jeśli chcecie pooglądać te wyjątkowe, ORYGINALNE zabytki militarne pędźcie szybko do Brzegu!

Przejęci turyści 😉
Drzewo genealogiczne Piastów śląskich Regia Antiqvissima Piastea Stupis Sceptra Polonia et Silesia, 1722

Każdy zamek ma swojego ducha… Także ten brzeski 🙂 W piwnicy przechowywana jest XVI-wieczna rzeźba przedstawiająca doga – ulubieńca księcia Jerzego II. Z psem wiążę się legenda…Podobno z radości, witając się z ukochanym panem wyskoczył z zamkowego krużganka na dziedziniec i zginął. Rzeźba miała upamiętnić zmarłego zwierzaka. Zdaniem niektórych jego duch błąka się nocami po zamku…

Piękne rzeźby 🙂

Jedną z najważniejszych ekspozycji Muzeum jest „Memoriae Piastorum Principum Silesiae”, która utworzona została w 2004 r. W jej skład wchodzi kilkadziesiąt zabytków sepulkralnych, w tym cynowo-ołowiane sarkofagi przedstawicieli Piastów linii legnicko-brzeskiej czy kamienne epitafia śląskiej szlachty i mieszczaństwa. Wystawę uzupełniają kopie średniowiecznych nagrobków Piastów Śląskich z kościołów w Krzeszowie, Nysie, Legnicy, Henrykowie, Opolu. W tym miejscu mamy do czynienia z ciekawym zespołem muzealnym, gdzie możemy prześledzić, jak na przestrzeni wieków zmieniało się podejście do problemu śmierci i pochówku. Więcej o historii sarkofagów i o tym, jak znalazły się w zbiorach Muzeum poczytacie tutaj.

Po śmierci władcy jego zabalsamowane ciało ubierano w uroczysty strój i wystawiano na publiczny widok. Obok trumny z książęcymi zwłokami, stojącej w Srebrnej Sali zamku (dziś jest to sala wystaw czasowych na parterze), czuwały warty honorowe. Po kilku dniach przy dźwiękach kościelnych dzwonów trumnę umieszczano na karawanie, który przemierzał miasto. Następnie przenoszono ją do żałobnie przystrojonej kaplicy zamkowej, a na koniec sarkofag zamykano w krypcie rodowego mauzoleum Piastów legnicko-brzeskich. Tam zmarli mieli zaznać wiecznego spokoju.

Z artykułu NTO

Wyjątkowym zabytkiem zamku jest trumna Karoliny Ludwiki Radziwiłłówny, jedynej córki, a przez to i spadkobierczyni ogromnego majątku słynnego z „Potopu” Bogusława Radziwiłła. Aktualnie jej trumna znajduje się w renowacji, mam jednak nadzieję, że niedługo będzie można ją oglądać w pełnej okazałości 🙂

Wszystkim wydaje się, że po rozbiciu dzielnicowym i panowaniu Kazimierza Wielkiego dynastia Piastów wymarła… Jednak to nieprawda 🙂 Ich potomkowie funkcjonowali jeszcze kilkaset lat na Śląsku. Na zamku w Brzegu w 1675 r. zmarł ostatni przedstawiciel tej dynastii – Jerzy IV Wilhelm. Jednak najpiękniejsza i najbardziej reprezentacyjna trumna nie należy do niego, a jego wuja – Jerzego III.

Trumna Jerzego III, zmarłego w 1664 r.

Na pierwszym piętrze możemy zobaczyć kolejną wystawę: „Z przeszłości i tradycji Piastów śląskich”. Prezentuje ona głównie rzeźby, portrety Piastów Śląskich z XVII i XVIII stulecia, kopie różnych pieczęci, dokumentów wystawianych przez wspomnianą dynastię, medali oraz monet. Tutaj możemy także pooglądać meble pochodzące prosto z epoki (od XVI do XIX wieku). Przechodząc dalej natrafiamy na kolejną wystawę, skierowaną jednak głównie do dzieci „Paradne zbroje i ubiór Piastów Śląskich XIII – XVII w”. Młodzi turyści podobno uwielbiają robić sobie zdjęcia z manekinami 🙂

Pięknie zachowany sufit
Jedna z sal

Na zamku możemy zobaczyć jeszcze jedną wystawę: „Sztuka śląska XVI-XVIII w. ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu”. Jest to jedyny poza Wrocławiem tak bogaty zespół prezentujący sakralną sztukę śląską. Zabytki datuje się od czasu gotyku do baroku. Co ciekawe w zbiorach znajdują się dzieła malarskie tzw. śląskiego Rembrandta, czyli Michaela Leopolda Willmanna.

Warto mieć na uwadze, że Zamek Piastów Śląskich w Brzegu stara się iść z duchem czasu… W trakcie zwiedzania możemy użyć aplikacji WOW Poland i oglądać wystawy z wirtualnym przewodnikiem, który opowie nam o najważniejszych faktach dotyczących zabytku. W jednej z sal możemy oglądać makietę Brzegu przedstawiającą miasto w XVII wieku. Co ciekawe…niedługo ma ona „ożyć”! Oczywiście multimedialnie 🙂 Planuje się wykorzystanie interaktywnego ekranu, projektora, głośników i kilku innych pomysłów… Nic tylko wyczekiwać realizacji 🙂

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzegu

Niewiele osób wie, że zaraz obok pięknego zamku w Brzegu znajduje się inny wyjątkowy zabytek – Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego. Bez wątpienia posiada on jedno z najpiękniejszych wnętrz barokowych, jakie kiedykolwiek widziałam. Przypuszczam, że nie wielu z Was z o nich wiedziało 🙂

Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzegu

W momencie przejęcia Brzegu przez Habsburgów w 1675 r. rozpoczęto rekatolizację tych terenów. W związku z tym do miasta sprowadzono jezuitów, a w latach 1734-1739 wybudowano dla przybyłych duchownych kościół. Głównym projektantem był mistrz budowlany Joseph Frisch z Wrocławia. Jego wieże powstały, jednak dopiero ponad wiek później według projektu barona von Wilczka. Wcześniej w miejscu budowli znajdował się zespół klasztorny dominikanów.

Poza przepięknymi barokowymi malowidłami, które zdobią wnętrze świątyni możemy tam zobaczyć późnobarokowe i rokokowe wyposażenie. Dość ciekawym zabytkiem jest marionetkowa pieta o ruchomej głowie i rękach.

Masz wolny dzień, weekend? Przejeżdżasz w okolicach Brzegu? Wstąp do tego miasta na moment… Może teraz nie zachwyca swoim urokiem, jednak jest w nim ogromny potencjał! Nudzi ci się w domu? Mieszkasz we Wrocławiu, Opolu? Wsiądź w pociąg i odwiedź piękny, renesansowy zamek za grosze. Zjedz obiad lub pyszne przystawki zaraz obok w dobrej restauracji Arte. Przejdź się spacerem do rynku, zobacz zabytkowy XVII-wieczny ratusz (najlepiej zachowany w Polsce!), pospaceruj uliczkami, gdzie wyrastają piękne kamieniczki i wracaj do domu bogatszy o kolejne doświadczenia!

Czech Republic Europe Olomouc

Czeska perełka. Co zobaczyć w Ołomuńcu w jeden dzień?

Czechy stanowią ciekawy punkt wypadowy dla Polaków, zwłaszcza tych mieszkających na Śląsku i Dolnym Śląsku ze względu na bliskość granicy. Tereny naszego południowego sąsiada nie ucierpiały znacznie od momentu zakończenia wojny trzydziestoletniej, w związku z czym możemy zobaczyć tutaj wiele pięknych, nienaruszonych przez zawieruchy zabytków. Czechy stanowią idealne miejsce na jednodniową wycieczkę lub dłuższy wypad. Ja postanowiłam w przerwie świątecznej odwiedzić pobliski Ołomuniec 🙂

Belarus Europe Mereczowscczyzna

Co zobaczyć na Białorusi? Mereczowszczyzna i Pałac Pusłowskich – zapomniane Kresy

Mereczowszczyzna (Мерачоўшчына) to wyludniona wieś na Białorusi leżąca w obwodzie brzeskim. Mało kto wie, że to właśnie tutaj urodził się Tadeusz Kościuszko 🙂 Najlepiej odwiedzić to miejsce w drodze do pięknego sapieżyńskiego pałacu, w części ruiny …

Europe Keyring Lithuania

Kiejdany – miejsce zdrady! Co zobaczyć w Kiejdanach?

Kėdainiai, czyli po prostu Kiejdany to niewielka miejscowość leżąca nad rzeką Niewiażą na Litwie nieopodal Wilna. Wśród Polaków rozsławiona chyba przede wszystkim przez Henryka Sienkiewicza w „Potopie”, gdzie dość barwnie (choć w tym przypadku zdania są podzielone 😉 ) przedstawiona została postać zdrajców – Janusza i Bogusława Radziwiłłów.

20 października 1655 r. w Kiejdanach Radziwiłłłowie – Janusz i Bogusław – podpisali układ z królem szwedzkim Karolem X Gustawem. Zakładał on oddanie pod protekcję Szwecji Wielkiego Księstwa Litewskiego. Plany te zostały jednak udaremnione skuteczną obroną Częstochowy oraz powszechnym oporem przeciwko najeźdźcy.

Kościół kalwiński Radziwiłłów

W Kiejdanach z pewnością warto odwiedzić kalwiński kościół, w którym przechowywane są trumny z ciałami najważniejszych przedstawicieli rodziny Radziwiłłów linii birżańskiej (protestanckiej). Zbór ten powstał w 1631 r. z inspiracji Krzysztofa Radziwiłła, późniejszego hetmana wielkiego litewskiego.

W krypcie kiejdańskiego kościoła można zobaczyć pięknie zdobione trumny m.in. hetmana wielkiego litewskiego, wojewody wileńskiego Krzysztofa Radziwiłła i jego dzieci czy hetmana wielkiego litewskiego, słynnego zdrajcy – Janusza Radziwiłła.

Centrum miasta

Nieopodal kościoła kalwińskiego znajduje się rynek miasta. Otaczają go urokliwe, różnokolorowe w większości odnowione kamieniczki. Tutaj znajdziemy także kilka małych sklepików z pamiątkami i wyrobami lokalnymi (np. obrania, przybory kuchenne czy pluszaki z lnu). W okolicznych uliczkach mieści się także informacja turystyczna (z informatorami, magnesami czy pocztówkami) oraz niewielkie restauracje z regionalną kuchnią (wiele potraw z ziemniaków, np. popularne cepeliny podawane ze skwarkami i śmietaną).

Kamieniczki przy rynku

Ścisłe centrum rynku zajmuje nowoczesny pomnik Janusza Radziwiłła. Związany jest on ze zdradą, której dopuścił się hetman wielki. Na Litwie odbierana jest ona jednak całkiem inaczej niż w Polsce, a pomnik upamiętnia Radziwiłła jako magnata walczącego o wolność państwa litewskiego.

Pomnik Janusza Radziwiłła

Kiedy pospacerujemy uliczkami nieopodal rynku zauważymy, że tamtejsze kamienice są już w o wiele gorszym stanie. Władze miasta na różne sposoby próbują jednak zamaskować ich faktyczny stan architektoniczny. Na kilku z nich możemy odnaleźć charakterystyczne obrazy nawiązujące do epoki, w której żyli słynni Radziwiłłowie.

Swoją ciekawą historię Kiejdany zawdzięczają Radziwiłłom, a także wielokulturowym społecznością funkcjonujących tutaj na przestrzeni wieków – Żydzi, Niemcy, Polacy, Szkoci czy Rosjanie. Ta wielonarodowość widoczna jest w zabudowie architektonicznej miasta. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że w Kiejdanach mieści się siedem kościołów różnej konfesji, co jest rzeczą rzadko spotykaną w tak małym mieście (ok. 31 tysięcy mieszkańców)! Poza centrum można tu zobaczyć także Gimnazjum w Kiejdanach założone w 1625 r. przez Krzysztofa Radziwiłła, jako szkoła kalwińska, w której uczono w języku polskim. Aktualnie znajduje się tam szkoła.

Opuszczając Kiejdany z pewnością warto zajrzeć do wznoszącego się na skarpie nad rzeką Niewieżą, gotyckiego kościoła św. Jerzego. Prawdopodobnie powstał on na początku XV wieku i ufundowany został przez zakon krzyżacki. Cegły do jego budowy miały być podobno spławiane z Torunia! W 1600 r. Anna Kiszczyna z Radziwiłłów przekazała kościół protestantom, którego byli właścicielami przez 27 lat.

Jak się tu dostać?

W okolicach Kiejdan nie ma lotniska. Mają je jednak niedalekie Wilno i Kowno. Stamtąd można się tu dostać busem lub pociągiem. Od stolicy Litwy Kiejdany dzieli około 150 km (ok. 2 godziny jazdy samochodem). Z Kowna dojedziemy tu w około 30-40 minut (ok. 50 km). Stąd możemy także wsiąść w busa w kierunku Poniewieża lub Šiauliai. Oba zatrzymują się w Kiejdanach. Gorzej wygląda podróż z Wilna. Stąd odjeżdżają do Kiejdan 2-3 busy dziennie. W przypadku podróży pociągiem to bilety można zakupić tutaj.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=18pYoMk1hNK3HWtWEuliu02kqVkUFcsde&w=640&h=480]

Kiejdany – miasto z piękną, ciekawą historią…niestety naruszone zębem czasu

Kiejdany to miasto, które przeżyło już swoją świetność, choć widać działania władz miasta chcących przywrócić piękno tego miejsca. Polecam to miejsce na wycieczki jednodniowe, np. jako przerwa w zwiedzaniu Wilna. Przez kilka dni, niestety nie będziemy mieli co tutaj robić. Warto tu jednak przyjechać choć na kilkugodzinną przechadzkę. Przyjdzie nam jeszcze jednak troszkę poczekać aż Kiejdany będą gotowe na przyjęcie masy zagranicznych turystów. Walory turystycznego tego miejsca nie zostały jeszcze do końca wykorzystane przez władze miasta, a infrastrukturę można ocenić na dość przeciętną. Jest to jednak miejsce bardzo ciekawe, charakteryzujące się wielokulturowością przemawiającą do nas na każdym kroku, tknięte tajemnicą, dla mnie samej ważne ze względu na swoją historię i rodzinę Radziwiłłów. Z tego powodu z pewnością polecam Kiejdany dla pasjonatów historii, którzy ogromną przyjemność będą czerpać z samej możliwości przechadzania się uliczkami, po których stąpali kiedyś buńczuczni Radziwiłłowie.

Jeśli blog przypadł Ci do gustu możesz pomóc w jego rozwoju. Z góry dzięki!
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Belarus Europe Rose

Co zobaczyć na Białorusi? Pałac Sapiehów w Różanej

Polscy podróżnicy rzadko zapuszczają się w takie regiony, jak Białoruś. Na przeszkodzie stoją różnego rodzaju utrudnienia, jak koszt wyrobienia wizy, kontrole graniczne, złe szlaki komunikacyjne czy panujący ustrój polityczny. Białoruś jest jednak krajem szczególnie nam bliskim pod względem kulturowym i historycznym. To tam wielcy magnaci Rzeczypospolitej Obojga Narodów budowali swoje imponujące zamki i pałace. Jednym z nich jest Rose, siedziba jednego z najbogatszych rodów Wielkiego Ksiestwa Litewskiego – Sapiehów.

Odbudowana brama wjazdowa

Trochę historii…

Lew Sapieha

Pałac w Różanej powstał na początku XVII stulecia z inicjatywy kanclerza wielkiego litewskiego, a później hetmana wielkiego litewskiego Lwa Sapiehy (znanego chyba głównie z poselstwa do Moskwy, które odbył w 1600 r.). Stronnik króla Zygmunta III Wazy zasłynął jako dobry gospodarz i administrator, a pozyskane pieniądze przeznaczył między innymi na budowę tego pięknego obiektu. Od tego momentu Różana stała się główną siedzibą tej rodziny. Po śmierci Sapiehy o pałac przeszedł pod opiekę jego syna, Kazimierza Leona – najbogatszego magnata w Rzeczypospolitej. Warto podkreślić, że mury tej budowli gościły zacnych gości, między innymi króla polskiego Władysława IV Wazę.

Kazimierz Leon Sapieha

W czasie wojny polsko-moskiewskiej w pałacu przechowywane były relikwie św. Kazimierza, co może sugerować, ze było to miejsce szczególnie bezpieczne. Czy posiadało fortyfikacje? Tego niestety nie wiemy. Być może prowadzone badania archeologiczne odpowiedzą nam w przyszłości na to pytanie. Dzieje pałacu nie były łatwe, po raz pierwszy został zniszczony w 1698 r. w czasie wojny domowej na Litwie. W jej czasie szlachta Wielkiego Księstwa wystąpiła przeciwko hegemonom braciom Sapiehom – Benedyktowi Pawłowi i Kazimierzowi Janowi. Po bitwie pod Olkiennikami w 1700 r. zostali oni zmuszeni do opuszczenia Rzeczypospolitej.

Nowy pałac powstał z rozkazu kanclerza wielkiego litewskiego Aleksandra Sapiehy. Wznoszony był w latach 1784-1788 według projektu Johanna Samuela Beckera. Specyficzny styl nawiązywał do klasycyzującego baroku. Jedno ze skrzydeł pałacu zostało przeznaczone na teatr. W pałacu gościł między innymi król Stanisław August Poniatowski.

W czasie rozbiorów rezydencja stopniowo podupadała. W 1831 r. została skonfiskowana przez Rosjan Eustachemu Sapieże za udział w powstaniu listopadowym. Utworzono tam fabrykę włókienniczą. Na tym nie zakończyły się bolesne losy pięknego, sapieżyńskiego pałacu. W czasie I wojny światowej został spalony. Od 1930 r. rozpoczęto jego odbudowę, jednak przeszkodziła w niej II wojna światowa. Chwała Sapiehów ponownie płonęła w 1944 r.

Ruiny zmuszają do zadumy. Robią naprawdę ogromne wrażenie. Z jednej strony człowiek zastanawia się nad tym, jak piękne rzeczy potrafimy stworzyć, z drugiej, jak szybko możemy to zniszczyć. Można tylko sobie wyobrazić tą piękną, wyjątkową na skalę europejską budowlę w całej okazałości, w czasach świetności rodu Sapiehów.

Od 2008 r. pałac jest powoli odnawiany dzięki funduszom pozyskanym z Unii Europejskiej. Ciągle prowadzone są także badania archeologiczne. W 2012 roku ukończono remont bramy głównej (wjazdowej) i odbudowano z ruin obie kordegardy. Na dalsze kroki przyjdzie nam jeszcze poczekać, choć pracownicy pałacu zapierają się, że odbudowana zostanie cała budowla.

Muzeum w pałacu

W odbudowanej bramie głównej pałacu mieści się niewielkie muzeum. W jego zbiorach znajduje się między innymi oryginalny, drewniany kartusz herbowy z bramy wjazdowej, księgi czy medale. W kilku pokojach, które można zwiedzać można napotkać także liczne obrazy (niestety kopie dość słabej jakości) przedstawiające portrety najważniejszych przedstawicieli rodziny Sapiehów, w tym wspomnianych już Lwa i Kazimierza Leona. Jedna ze ścian została także poświęcona fotografiom przedstawiającym pałac w XX wieku. Warte uwagi z pewnością są także makiety dawnego pałacu oraz dóbr różańskich, które ukazują nam w jaki sposób miejscowość wyglądała i funkcjonowała we wcześniejszych stuleciach.

Trochę o sprawach organizacyjnych wyjazdu na Białoruś

Ostatnio ułatwiona została kwestia wizy na Białoruś. W przypadku wylotu samolotem do Mińska możemy przebywać u naszych sąsiadów przez 30 dni bez wizy. Mimo tego musi mieć ze sobą paszport! Inaczej nie przepuszczą nas w czasie kontroli granicznej na lotnisku w Warszawie oraz w Mińsku. Jeśli chcemy pozostać dłużej niż 30 dni konieczne jest już posiadanie wizy. Należy jednak pamiętać, że w przypadku przekroczenia 5 dni pobytu należy zarejestrować się w oddziałach terytorialnych obywatelstwa i migracji organów wewnętrznych Republiki Białoruś. Należy także mieć ważne ubezpiecznie zdrowotne (przetłumaczone na rosyjski lub białoruski) oraz odpowiednie środki płatnicze (minimum 49 rubli białoruskich, około 23 euro, na dzień pobytu). W Polsce znajduje się kilka biur (ich ilość ciągle wzrasta), które pośredniczą w wyrobieniu wiz oraz uzyskaniu odpowiednich ubezpieczeń (ubezpieczenie można wykupić także na lotnisku w Mińsku przed kontrolą graniczną), nie musimy więc jechać sami do konsulatu w Warszawie. Więcej informacji na temat wjazdu bez wizy na Białoruś tutaj.

Na Białorusi walutą państwową jest rubel białoruski. Można go wymienić w niektórych polskich kantorach, jednak czasem trzeba zgłosić chęć zakupienia go wcześniej. Jeśli nie uda nam się go kupić w Polsce możemy jednak być spokojni. Bez problemu zaopatrzymy się w ruble białoruskie na lotnisku lub w białoruskich bankach (tu kurs jest bardziej stabilny) czy kantorach. Warto także wcześniej zaopatrzyć się w euro, które ma o wiele lepszy kurs niż polski złoty.

Transport na Białorusi jest dość skomplikowany. Pociągi dojeżdżają do największych miast, a drogi są w średnim stanie. W o wiele lepszej formie są autostrady, jednak trzeba wykupić odpowiednik polskiego viaTOLL i opłacić konkretną kwotę. W przeciwnym razie grozi nam mandat. Najlepszą metodą dostania się do Różanej jest podróż samolotem z Warszawy do Mińska. W centrum stolicy Białorusi należy udać się na dworzec kolejowy, dojechać do stacji Ивацевичи, a później odnaleźć busik. Można także dojechać tam samochodem, podróż trwa około 3 godziny. Busiki jadą także bezpośrednio do Różanej z Grodna.

[googlemaps https://www.google.com/maps/d/embed?mid=1eruqXAJOnmGs61N90yHjbYhPMbjS1xOx&w=640&h=480]

Czekamy…

Nie pozostaje nic innego jak czekać, czekać aż pałac wróci do swojej pierwotnej formy, a władze Białorusi naprawdę zaangażują się w ten projekt. Poniżej przedstawiam rycinę tej pięknej rezydencji, która każdego z czytelników powinna zmusić do zadumy. Nie niszczmy, budujmy.

Pałac w Różanej na XIX-wiecznej rycinie Napoleona Ordy